To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Ministry of Sound

Lillien - 2015-10-29, 21:24

Przychodząc pod klub, stanęła w długiej kolejce. Panująca na zewnątrz niska temperatura nijak nie była w stanie zmusić ochroniarzy na bramce do tego, aby zwinniej i szybciej wpuszczali przybyłych do środka.
Dostając się do wnętrza klubu, odetchnęła z ulgą. Krótka wzorzysta sukienka jaką na sobie miała nijak nie chroniła przed zimnem. Przebierając się w osobliwy kostium harlequina , nie pominęła żadnego detalu, wysokie wzorzyste pończochy zwieńczone dwoma czerwonymi szpilkami podkreślały idealnie jej długie i zgrabne nogi. Całości kostiumu dopełniała pomalowana na blado twarz, z czarnymi ustami i czerwonym makijażem oczu.
Rozpoznanie Lillien nie należało zatem do najtrudniejszych zadań, rozpuszczone luźno blond włosy, były jej znakiem rozpoznawczym. Rozglądając się po wnętrzu, odnalazła swojego księcia z bajki, który teraz bardziej swoim wyglądem przypominał zombie niż rycerza w lśniącej zbroi.
Widząc jak pokracznie przemierza kolejne metry kamiennej posadzki klubu, wpadła na niego celowo.
- Przepraszam najmocniej.- uśmiechając się szeroko ukazała szereg białych zębów, nie ma to jak hollywoodzki uśmiech aktora :lol2: .
Podchodząc bliżej do swojego mężczyzny musnęła krótko jego usta na przywitanie, nie pomyliłaby go z nikim innym nawet jeśli miałby najbardziej wymyślne przebranie ze wszystkich.
- A jednak jesteś.

Alexis - 2015-10-29, 21:41

"Widząc jak pokracznie przemierza kolejne metry kamiennej posadzki klubu" spaceru rodem z the walking dead jeszcze nie zaprezentował o co ci chodzi kobieto. Siary to Ci dopiero narobi, jak mu poleją ! :lol2:
A tak na poważnie nie zwracał już uwagi na te wymalowane pyski, każdy sie do niego szczerzył i każdy odpychał nadmiarem tych barwnych mazi z których nadal dominowała czerń, biel i czerwień. Można się nieźle poschizować. A to jest to, co pijany Ax lubi najbardziej. Nie we łbie mu jednak alkohol. Aktualnie namierza swą partnerkę i z ręką na sercu, ma już tego dosyć. Mogła mu chociaż zdradzić co założy, ale nie, nie kurwa..szukaj, tajemnice wielce. Kiedyś przez te pomysły by Lillien zapomni jak się nazywa.
Kroczył i kroczył od czasu do czasu bujając się w taneczny sposób aż go ktoś niefortunnie szturchnął. Widząc przed oczyma wymalowaną kobietę sam zapomniał, iż jest mniej rozpoznawalny i tak samo nieostrożny.
- Jak łazisz kurwa, weź se te oczy umyj jak nie widzisz.- burknął nerwowo, coś ostatnio był na 'nie' wobec kobiet. :lol2: Tak, tak, to się leczy ja wiem...
Nie rozpoznając Lillien chciał umknąć niepostrzeżenie bokiem aczkolwiek harlequin odnalazł jego usta i znów przemówił kobiecym, znajomym głosem.
- Lillien!!- nie, to nie był jęk zawodu a tym bardziej odzew entuzjazmu. Sam nie wiedział co to było, ale czekaj chwile aż mu przejdzie.

Alain - 2015-10-29, 21:48

Być może gdyby zwracał większą uwagę na otaczających go ludzi, spostrzegłby w tłumie znajome, acz ukryte pod osobliwym makijażem twarze. Skupiając się jedynie na znalezieniu tej konkretnej osoby kompletnie zignorował fakt przebywania tutaj innych znajomych, choćby jasnowłosej Hayley, którą poznał niedawno czy Tonego, którego z kolei znał już kilka dobrych lat.
-Hmm... Czy ja wiem?- zastanowił się przez chwilę, uważnie wodząc przenikliwym wzrokiem po pomalowanej twarzy i sylwetce dziewczyny. -Wydaje mi się, że nie aż tak trudno.- określił ostatecznie i pokusił się o całkiem niewinny, lecz nieco tajemniczy uśmieszek, który z czasem nieco wyblakł, a zastąpił go wyraz zwyczajnej obojętności i neutralności. Westchnął cicho, naraz opierając się o miękkie oparcie fotela, na którym zasiadł. Na bladej twarzy Francuza mimowolnie pojawił się uśmiech, którego nie zamierzał się pozbywać. -Można założyć, że to jakiś dziki zwierz czy napalona laska?- spytał z lekkim rozbawieniem, unosząc przy tym prawą brew. Raczej nie przykładał dużej wagi do swojego wizerunku, ale taka okazja nie zdarza się codziennie, więc warto było z niej skorzystać i spędzić trochę czasu nad wykonywaniem makijażu. Sam nie mógł wyjść z podziwu, jak ten efekt był zadowalający. Zapoznawszy się z pytaniem wpierw wzrok ciemnowłosego omiótł poszczególne osoby, spożywające coraz to wymyślniejsze napoje alkoholowe, które Francuz nieszczególnie preferował. -Klasyka jest najlepsza.- rzekł cicho i natychmiastowo zamówił whisky z lodem również dla siebie. Na szczęście nie musiał fatygować się zbyt daleko, właściwie to nigdzie się nie musiał fatygować, gdyż kelner sam szybko zjawił się w pobliżu ich stolika. Być może przypadkiem, być może celowo. Bez większego znaczenia. W pierwszej chwili niezupełnie wiedział o kogo chodziło dziewczynie, choć mógł się tego spodziewać, co też robił. Jego wzrok automatycznie podążył za spojrzeniem Aaren, a w końcu zatrzymał się na parszywej mordzie swojego kumpla. -Jeśli tego nie zrobi sam się upomnę- zapewnił, powracając na chwilę spojrzeniem w stronę ciemnowłosej.

Lillien - 2015-10-29, 21:52

I po co ona się ujawniała, a tak pozostając w ukryciu mogłaby się do niego nie przyznawać :lol2: .
Pijany Alexis ? Pijany Alexis to taki, który za szybko wymięka, dlatego zamierzała go dzisiaj pilnować, aby zbyt szybko nie zostawił jej na tej imprezie samej, nie chciała samodzielnie odganiać się od tłumu napaleńców, a tacy na pewno w przebraniu szukają okazji.
Słysząc lecące w jej stronę obelgi na początku odsunęła się odruchowo, kto wie czy już nie był bijany i zaraz nie zamachnie się na nią. Z takim to nigdy nic nie wiadomo :lol2: .
- Nie drzyj się tak, chcę pozostać anonimowa.- uśmiechając się, potargała mu te i tak niesfornie ułożone włosy. Musiała wymodelować je po swojemu, teraz było ładniej.
Łapiąc go za rękę, przeprowadziła go przez ten tłum plączący się na parkiecie w jakieś bardziej ustronne i ciche miejsce, dosiadając się do jednego z pustych jeszcze stolików. - Co pijemy ?

Naomi Eaton - 2015-10-29, 21:59

Wizyty w klubie zwykle nie kończyły się dla niej pomyślnie, ale zawsze było to miłe oderwanie od rzeczywistości i zdecydowanie ciekawsze rozwiązanie niż siedzenie w domu. Szczególnie w tym okresie, gdzie na każdym kroku były organizowane imprezy w halloweenowym klimacie.
Naomi wybrała tę w Ministry of Sound - chyba największym i najpopularniejszym klubie w Eastbourne, co było niejaką gwarancją dobrej zabawy. Co prawda pewnie lepiej bawiłaby się w innym, nieco bardziej kameralnym miejscu, ale tak się składało, że termin tamtejszej imprezy nakładał się jej z innymi planami...
Tak więc nie chcąc całkowicie rezygnować z tegorocznego Halloween, przyszła właśnie tutaj. Nie miała czasu na przygotowanie wymyślnego stroju, więc pozostała przy białej, bawełnianej sukience z kapturem obficie zbroczonej sztuczną krwią, którą wymazana była także jedna dłoń. Włosy pozostawiła rozpuszczone i zmierzwione, pozwalając im opadać na ramiona pomimo zarzuconego na głowę kaptura, czego nie zamierzała się trzymać przez cały czas. Usta podkreśliła intensywnie czerwoną szminką, na ten sam kolor pomalowała paznokcie oraz podkreśliła czarną kredką oczy.
Głośna, klubowa muzyka momentalnie zagłuszyła jej myśli. Przez chwilę była lekko oszołomiona wszystkim, co działo się dookoła; niektórzy wyglądali naprawdę przerażająco, szczególnie gdy zaczepiali przypadkowe osoby, w tym ją. Na ten moment jednak nie dała porwać się zabawie, skusiła się jednak na darmowego shota, które rozdawały przebrane hostessy.

Alexis - 2015-10-29, 22:07

Da się to wszystko jeszcze odkręci. W końcu na tym 'przedstawieniu' każda potwora znajdzie swego amatora. Wszystko przed Tobą. :lol2: Ja już wole spacer z TWD niż amory, umizgi i to wszystko co tak nie wiedzieć czemu pociąga naiwne kobietki.
Pijany Alexis raczej ma wyjebana na to kto kogo szuka, kto komu co robi, kto z kim robi. Nawet jeśli chodzi o jego osobę. Wszystko mu wtedy jedno. Ten stan graniczy z moralnym samobójstwem dlatego zalicza się do wąskiego ( o ile nie jednoosobowego) grona niepijących.
Wystarczy mu taniec. I piękna dziewczyna. No dobra, liczba mnoga- dziewczyny. Idzie w ilość nie jakość.
-Aha.- odparł nieświadomie w sumie, rozkodował jakoś przekaz, chociaż przez tą muzykę na prawdę źle ją słyszał. Nie był nawet w stanie stwierdzić czy to lepiej, czy gorzej jak dla niego.
Na szczęście ruszyli, prowadzony dał się jej porwać aczkolwiek był tu dłużej i lepiej orientował się w tym gdzie pusto a gdzie tłoczno. Telepatycznie to jej przekazał i w efekcie dotarli do pustego stolika z ogromną, oświetloną od środka dynią, którą uprzednio ktoś doskonale obkroił. Nastrojowo.
- A na co masz ochotę?- pytasz abstynenta. Biada Ci.
Usadziwszy zadek na wygodnym krześle wlepił swe lekko zamglone ślepia wprost na twarz blondynki.
- Wyglądasz okropnie, paskudo.- szczerząc się wrednie pod nosem przyciągnął ją jakoś do siebie i pocałował. Sezon na rozmazany makijaż uważam za otwarty. A żeby tradycji stało się za dość mraśnym ruchem przejechał paznokciami po tych seksownych pończochach. Oj teraz to się oczek puściło, zabij go. :lol2:

Lillien - 2015-10-29, 22:25

Dlatego pijany Alexis nie może się dzisiaj za bardzo napić, bo wtedy kontrolowanie go stanie się niemożliwe, a co za tym idzie Lill już może szykować papiery rozwodowe :lol2: .
- Na coś co szybko nie uderzy Ci do głowy, wciąż pamiętam, że musisz pić z umiarem.- gdy Alexis kończy pierwszego drinka, Lill zaczyna trzeciego. Takie uroki bycia sportowcem, powinien wziąć jeszcze Bastiana jako przyzwoitkę, wtedy może razem we trójkę dotarli by z powrotem do domu cali i zdrowi.
- Sam jesteś paskuda.- niechętnie odwzajemniła pocałunek, jakby próbując udawać, że się na niego gniewa. Niestety bezskutecznie po już po chwili kontynuowała go żarliwie, na chwilę tylko odrywając się od ust bruneta, aby zaczerpnąć powietrza.
- Ax, zamorduję.- warknęła wprost w jego usta, gryząc przy tym karcąco dolną wargę mężczyzny. Będzie kupował nowe, co za potwora z niego :lol2: .

Alexis - 2015-10-29, 22:44

Ty tam papierów nie szykuj bo najpierw je musisz posiąść. Chyba, że wrobiła go w jakiś fikcyjny ślub. Na trzeźwo o małżeństwie z nim nie można gadać a o rozwodzie tym bardziej. Żadne formalne związki go nie interesują. Taki typ.
Możliwe, że jak już do tego dojrzeje to zmieni zdanie. I wtedy możesz śmiało kłaść na stół papiery rozwodowe. :lol2:
- Proponuję mleko.- żachnął się żartobliwie. Jak ona mu truje. Ax pije mało i pije wolno bo tak się składa, że alkohol mu wgl nie smakuje. W nawet najmniejszym stopniu. Ciągnęło go do niego za młodu gdy był zakazany. Aktualnie stracił jakiekolwiek znaczenie. Jako przystawka nawet się nie sprawdza. A co do ich świętej trójcy to nie wywołuj Bastka na tapetę, bo rzeczywiście dotrą w trójkę. W jego zasranym volvo. :lol2:
- Wiem, widzę swoje odbicie w twych oczach.- zagaił bystro, sam na siebie patrzeć nie musiał a widok doszczętnie zakrytej niby pudrem twarzy go rozdrażnił. Czemu on się zgodził na tego typu tortury. Z początku oddał inicjatywę dziewczynie nie broniąc się przed wymierzonymi w jego wargę ząbkami po czym sam ugryzł ją zaczepnie w usta, bardziej pieszczotliwie niż drapieżnie.
- Tu? Tak przy świadkach? - znów ją rączki świerzbią? Mordować będzie później. Jeszcze Ci się przyda. A rajstopy Ci odkupi, powinna mu podziękować, takie artystyczne wystrzępienia pobudzają wyobraźnie.

Anonymous - 2015-10-29, 22:49

Bodźce napływające otoczenia bombardowały go z każdej strony, co budziło w nim rosnące podekscytowanie. Doskonale odnajdował się w takich sytuacjach, całym sobą chłonąc atmosferę otoczenia; głównym obiektem jego zainteresowania wcale nie został bar, jak miało się to w przypadku znakomitej większości osób, które dopiero co weszły. Nie potrzebował alkoholu aby zacząć się bawić, szczególnie że ani za nim nie przepadał, ani ten mu nie służył - o czym najlepiej świadczyła choćby ostatnia impreza, choć wciąż niczego nie żałował. Co prawda nie dotrzymał obietnicy i nie odezwał się później do Holly, ale nie było się czemu dziwić w obliczu następujących wydarzeń. Podświadomie spodziewał się ją tutaj spotkać, ale póki co nie zawracał sobie tym głowy. Wmieszał się w tańczący tłum i dał się porwać muzyce, dołączając się do przypadkowych, anonimowych osób. Naturalnie nie zauważył siedzącej w loży Aaren i Alaina, nawet gdy ich uwaga chwilowo została poświęcona wyłącznie jego osobie. Ani razu nie spojrzał w tamtym kierunku, koncentrując się wyłącznie na otaczających go osobach. Przy nikim nie został na dłużej, jakby szukał w ten sposób odpowiedniego kompana, czy raczej towarzyszki do zabawy.
W ten sposób natknął się na pierwszą znajomą twarz - chociaż widzieli się zaledwie raz, nie miał wątpliwości co do tego, z kim miał do czynienia. Nie był pewien, czy również go zauważyła, toteż pozwolił sobie na zaskoczenie Holly, nagle wyłaniając się tuż przed nią. Posłał jej uśmiech, choć wcale nie tak szeroki, na jaki wyglądał; krwiste szramy po prosu potęgowały ten efekt, nadając jego twarzy sardonicznego wyrazu. Jakby nie patrzeć Joker miał w jego przypadku ukryte znaczenie. W końcu też ewidentnie był postacią z zaburzeniami emocjonalnymi, ale brunet nie kierował się tym przy swoim wyborze. Mimo wszystko nie sposób było nie rozpoznać Tonego - zapewne już po paru sekundach jego tożsamość stała się oczywista dla Holly, która mogła się sugerować chociażby widocznymi na szyi tatuażami.
- Cześć - rzucił na tyle głośno, by usłyszała go pomimo wszechobecnego hałasu. Jeżeli mu na to pozwoliła, wyciągnął ją z tłumu na bok, chcąc zamienić parę słów w spokoju.

Lillien - 2015-10-29, 22:54

No widzisz nawet rozwodu nie muszą brać, całe szczęście :lol2: . Najwyżej wyjedzie tak jak wtedy, ale tym razem nie wróci, tak też można ;>.
- To co, Malibu ? - w końcu najczęściej podawano je właśnie z mlekiem, samym swoim wyglądem przywodziło je na myśl.
Zasrane volvo najlepsze, Ax będzie prowadził. Zawsze ma najmniej procent we krwi, Bastianowi aż tak nie ufam :lol2: .
- Pieprzony romantyk.- zadrwiła zaciskając paznokcie na jego kolanie, nie bawimy się tak, nie gryziemy przy ludziach, trochę ogłady :lol2: .
- Jakich świadkach, większy tłum. Łatwiej będzie schować ciało.- opierając się wygodnie o siedzenie kanapy, spojrzała na zmierzającego w ich stronę kelnera. Skoro kelnerki rozdawały darmowe napoje, to kelnerzy obsługiwali stoliki. Lepiej dla Lill, bo to Ax nie lubi kelnerów :lol2: .

Aaren Wayford - 2015-10-29, 22:55

Zagryzając zęby na krawędzi szklanki, powoli upiła łyk trunku, wzrokiem wracając do towarzysza rozmowy. - Druga opcja brzmi bardziej wiarygodnie, przyznaj się, której zalazłeś za skórę ?- odwzajemniając uśmiech, oblizała usta, które swym wyglądem przypominały kościstą szczękę. W panującym półmroku ciężko było dostrzec mimikę jej twarzy, dopiero jasne oczy wyróżniały się na tle nienagannie wykonanego makijażu. Wypełniał on nie tylko całą twarz brunetki ale i doskonale widoczny dekolt podkreślony wyraźnie opinającym piersi brunetki, biustonoszem.
- Masz rację. Osobiście nie przepadam za tymi kolorowymi drinkami nie zawierającymi więcej niż gram alkoholu.- odprowadzając kelnera wzrokiem, założyła nogę na nogę w międzyczasie poprawiając spodnie i pasek do którego miała jak zwykle przypięty pokrowiec z tajemniczą zawartością. Delikatnie trąciła nogę Alaina pod stołem. Powtórka z rozrywki ? Skoro byli w klubie, gdzie dzisiejszego wieczoru wszystko im wolno, a pozostając pod przebraniem zachowywali anonimowość, czemu by się nie zabawić ?
- Najwyraźniej ma ciekawsze towarzystwo niż my.- zauważając rudowłosą małolatę do której podszedł wspomniany wcześniej przyjaciel, zmarszczyła odruchowo brwi intensywniej jej się przyglądając. Wręcz bezczelnie mierząc ją wzrokiem, zapamiętując nie tylko rysy twarzy ale i sylwetkę. Wszystko może się kiedyś przydać. ;> Czyżby to te „towarzystwo” dla którego wcześniej ją olał ?
Nie zwlekając wysączyła pozostałą część alkoholu ze szklanki, zamawiając kolejną. Jej wzrok od osoby Holly odwrócił wchodzący do klubu Lucas, którego także bez większego problemu zidentyfikowała. Tylko starszego braciszka brakowało jej do pełni szczęścia, zasłaniając twarz wymalowaną dłonią pochyliła się nad stolikiem w stronę mężczyzny. - Mam nadzieję, że innym osobom będzie równie ciężko mnie rozpoznać, tak jak to było w Twoim przypadku.- śmiejąc się uniosła szklankę, aby wznieść toast.

Alexis - 2015-10-29, 23:14

Najprościej. Zamieść bieżące sprawy pod dywan, o starych zapomnieć, od teraźniejszych się odciąć, spakować manatki i po prostu wyjechać w pizdu. Lillien, to nie w twoim stylu. Życie nie szanuje tchórzy. Los prędzej czy później się od Ciebie odwróci a przeznaczenie dopadnie Cię i na końcu świata. A twym przeznaczeniem jest właśnie Alexis, zatem najprostsza z możliwych opcji przepadła. Uwalniając się od życia uwolnisz się i od niego, chyba nie warto ze sobą kończyć ;> On to już każda cząstka Ciebie. Z wzajemnością.
- Malibu.- potwierdził głosem oprawionym w lekkie, znaczące przytaknięcie łbem. Aż mu czupryna zafalowała.
Twe niedoczekanie, bo alkoholu to on nawet volva nie ma zamiaru prowadzić. Piratem drogowym ani nie jest, ani nie bywa.
- Nie lubisz romantyków?- podchwycił ze słyszalną kpiną w głosie. Sam z romantyczką by długo nie zabawił. Chyba, ze niepoprawną.
- Lillien, Lillien.- jedyny komentarz nasuwający się mu na myśl. Nie ma szans w polemice z tą diablicą. Albo nie zrozumie, albo zrozumie po swojemu. Bacznie obserwując spojrzeniem każdy, nawet najmniejszy ruch dziewczyny wywinął naraz brwiami chcąc przekonać się, czy z tym wszystkim na twarzy nadal mu wychodzi uwodzicielska sztuczka. Na Lillien wszystko można testować. Już otwierał usta chcąc coś powiedzieć aż tu jakiś upiorny kelner naruszył ich prywatność na co brunet odpowiedział piorunującym spojrzeniem. Złożywszy zamówienie błyskawicznie odprawił delikwenta. Rany, obecność facetów jest irytująca. W każdym wydaniu. Te kelnerki prezentowały sie cztery razy lepiej. Jak nie podejdą to Ax do nich się pofatyguje.

Mistrz Gry - 2015-10-29, 23:19


ŁOWIENIE JABŁEK

Z czasem w jednym miejscu zaczęła się gromadzić grupka ludzi. Co bardziej ciekawskich skłoniło to do zainteresowania się sytuacją; jak się okazało, ci wszyscy zgromadzili się wokół ogromnej wazy wypełnionej ponczem, w którym pływały... jabłka.
Gra wszystkim znana i lubiana - polega oczywiście na wyłowieniu jabłek przy użyciu zębów.
Ale! Organizatorzy wyjątkowo zmienili zasady czyniąc z tej niewinnej gry krótką drogę do urwania filmu. Na każdym jabłku wycięty jest numer odpowiadający ilości darmowych shotów, jakie należy wypić przy wszystkich, tuż po zjedzeniu nasączonego ponczem owocu!
Czy są tutaj jacyś odważni?!

Chętni do udziału w zabawie muszą jedynie napisać post w dowolnym momencie fabuły, po którym MG wylosuje liczbę na jabłku i umieści ją w poście!


Alain - 2015-10-29, 23:29

Poruszył nieznacznie, ledwo widocznie barkiem jakby bez przekonania i pewności, jednak po chwili na jego facjacie pojawił się ten sam lekko tajemniczy uśmiech, który utrzymywał się do końca jego wypowiedzi, a nawet chwilę po niej. -Niech to zostanie moją małą tajemnicą.- odrzekł i pochyliwszy się nieznacznie nad stolikiem, puścił ciemnowłosej porozumiewawcze oczko. Wciąż przyglądał się uważnie nie tyle co samej jej twarzy, co malowidłu, które na tej twarzy widniało. Aaren zdecydowanie się postarała, ale to chyba nie tylko jego zdanie.
Skinął głową potwierdzając słowa dziewczyny. -Szczegół tkwi w prostocie.- dopowiedział po czym zdecydował się zdjąć z siebie kurtkę, w której powoli zaczynało mu się robić coraz cieplej i cieplej. Kilkoma sprawnymi ruchami pozbył się czarnej skóry ze swoich ramion i osunąwszy ją z przedramion odłożył gdzieś na bok, być może przewiesił niechlujnie przez oparcie fotela. Zakończywszy kręcić się na swoim miejscu znów spojrzał na dziewczynę, do której to powrócił również myślami. Nieoczekiwanie szybko przed Francuzem stanął zamówiony parę chwil wcześniej bursztynowy trunek z przeźroczystymi kostkami lodu na dnie. W chwilę później poczuł na sobie dotyk ciemnowłosej, niby znajomy, choć nieco zapomniany. -Trzymają się ciebie zaczepki, czy to zwykły przypadek?- spytał z małą nutą ironii i unosząc brew oczekiwał na konkretną odpowiedź. Wydawać by się mogło, że owy gest ze strony dziewczyny w ogóle nim nie wzruszył, albo wzruszył lecz w przeciwną stronę, niż ktokolwiek by podejrzewał, a jednak to tylko pozory. Francuzowi to jak najbardziej odpowiadało i nawet bawiło.
Świdrował przyjaciela tak przenikliwym wzrokiem, iż był niemal pewien, że ten poczuje na sobie jego spojrzenie. Jednak wyszło na to, że ciemnowłosy zwyczajnie się przeliczył. Obserwował go jeszcze chwilę; Tonego i jego rudowłosą małoletnią towarzyszkę. Obrazek, który widział nieco go rozśmieszał, ale tylko podświadomie i nie chciał się z tym ujawniać, bowiem widział to niezadowolenie Aaren. Tu nie trzeba było się zbytnio zagłębiać, wystarczyło jedno krótkie spojrzenie. -Ciekawsze...- mruknął w ogóle nie przekonany. -Jeszcze pożałuje, że do nas nie przyszedł.- uśmiechnął się zadziornie w kierunku ciemnowłosej. W przeciwieństwie do dziewczyny, on nie przywiązywał tak dużej wagi go towarzyszki przyjaciela. Nieszczególnie go interesowała.
Wodził beznamiętnym wzrokiem po zgromadzonych osobach, póki drzwi do lokalu nie otwarły się po raz kolejny. W tej samej chwili obejrzał się w ich kierunku i upił pierwszy łyk schłodzonego whisky. Szybko odwrócił wzrok od przybyłego mężczyzny, gdyż nie dostrzegł w nim nikogo znajomego. -Akurat w moim przypadku nie było aż tak źle.- zaprotestował niby to stanowczo, a jednak nieco rozbawionym tonem. Naśladując ruchy Aaren również podniósł swoją szklankę.

Aaren Wayford - 2015-10-29, 23:53

- Tajemniczy z Ciebie facet.- rozbawiona jego słowami, posłała mu uśmiech, ten z tych szczerych, które rzadko pojawiały się na jej twarzy samoistnie. Celowo dozowała swoje reakcje, nie każdy zasługiwał na to, aby móc ujrzeć ją w każdej z odsłon. Często odgradzała się maską od otoczenia, a dzisiejszy makijaż znacznie jej to ułatwiał.
- W prostocie i odpowiednio wyważonych procentach. Dlatego whisky wydaje się być najlepszym rozwiązaniem.- w trakcie wypowiadania słów odwróciła głowę w kierunku zamieszania, jakie powstało pod niewielką sceną znajdującą się we wnętrzu klubu. Konkurs wyławiania jabłek i darmowy alkohol kusiły, a Aaren posiadająca mocną głowę bez obaw mogła brać udział w tym konkursie. Rosyjskie korzenie od czasu do czasu dawały o sobie znać, mając doskonałego kompana do picia mogła bez obaw sączyć jedną szklankę po drugiej, zawsze będzie miał, kto ją odprowadzić do domu. Kusząca alternatywna została szybko odrzucona przez brunetkę, podejrzewała, że pewien swoich możliwości Lucas nie oprze się pokusie, a nie koniecznie chciała zwracać na siebie uwagę opiekuńczego brata.
Ruch ze strony mężczyzny ponownie przykuł jej uwagę, mierząc wzrokiem całkiem umięśnioną sylwetkę Alaina, podgryzła dolną wargę. Nie był takich chucherkiem, na jakie wyglądał, sprawiał wrażenie szczupłego, ale nieumięśnionego, widać pozory mylą.
- A co to za różnica ? Hymm ? Chyba Ci to nie przeszkadza.- konkretna odpowiedź nie padła, nie kryła się z tym, robiła to z czystą premedytacją szukając rozrywki dzisiejszego wieczoru, im więcej się działo tym ciekawsza była atmosfera.
- Pożałuje ? - zaintrygowana jego odpowiedzią wyprostowała się w fotelu, może Francuz miał jakiś interesujący pomysł na zwrócenie uwagi Wayforda, nic tylko czekać aż akcja się rozwinie.
- Dlatego mam nadzieję, że innym przyjdzie to z większym trudem. Czasem dobrze nie rzucać się w oczy.- na co dzień wyróżniała się z tłumu swoim charakterystycznym wyglądem, nie przeszkadzało jej to w żaden sposób, mimo to z czasem człowiek może mieć dość wiecznych spojrzeń ze strony nieznajomych. Miało to jednak jedną zasadniczą zaletę, z nikim innym nie można było jej pomylić.
Uderzając swoją szklanką w szklankę bruneta dodała wyraźnie, aby pomiędzy dudniącą muzyką i rozmowami ludźmi mógł ją usłyszeć. - Za dobrą zabawę dzisiejszego wieczoru.- z pewnością będą się bawić jeszcze lepiej po kilku szklaneczkach, wspominałaś coś o umiejętnościach wokalnych Alaina. ;>



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group