Ethernal - 2014-05-01, 15:50 Oj tam się bał. Pamiętał próbę przyuczenia go do tego ustrojstwa. Nie były to normalne rzeczy, skoro po kilkunastu brykach się trzymały, a nawet przetarzanie się w piachu im nie straszne.
Fryz stawał się coraz spokojniejszy, czując dotyk na szyjsku. Sam mogłaby tak bez końca go tam myziać. <3 Gdy w końcu zatrzymali się w pewnej odległości od rzędu, karus stanął jakby twardziej na ziemi, będąc gotowym zapierać się przed podchodzeniem do Tego miejsca. Rozluźnił się znów, czując smyranie po szyi.Samanta - 2014-05-01, 15:56 To już wiem, że przed Samantą będzie ciężka droga do przekonania ogiera do całego tego sprzętu. A i potrwa zanim sama ulokuje się na jego grzbiecie. Kochany uparciuch.
Widząc jak się zapiera i nie chce zrobić kroków dalej przyjrzała mu się zostawiając go tam gdzie stał. Sama podeszła do barierki i z kieszeni wydobyła marchewkę. Położyła ją na siodle i wzrok skierowała na Ethernala. Jeżeli będzie chciał smakołyk, będzie musiał się grzecznie "przywitać" z siodłem.
- No co? Chcesz.
Zachęcała go z lekkim uśmiechem na ustach.Ethernal - 2014-05-01, 20:15 Fryz widząc warzywko jeszcze na dłoni Samci, już chciał dopaść się do pomarańczowego warzywka, kiedy to przeszkodziło mu w tym siodło. Z pewną niepewnością i zachowaniem maksymalnej ostrożności, Ethernal począł zbliżać się do sprzętu w systemie start-stop. Zaczął naskakiwać na glebę przodami, pokazując temu ustrojstwu, kto tu rządzi. W końcu postanowił stanąć niewielkiego dęba. Przodami zrzucił siedzisko na ziemię, by zaraz pocieszyć się upiaszczonym warzywkiem. Genialny plan Napoleonie!Samanta - 2014-05-01, 20:23 Tak. To Ethernal tu rządzi, a nie siodło. Niech no pokaże mu na co go stać. Westchnęła zrezygnowana, widząc jak zrzuca siodło. Podeszła do niego i ponownie położyła je na barierce. W dłoń wzięła uwiąz. Może z tym pójdzie łatwiej.
- To też ci sprawiło krzywdę?
Podeszła do niego z ów sprzętem w ręce. Jak się zachowa tym razem? Miała nadzieję, że się przekona do wędzidła.Ethernal - 2014-05-01, 20:42 Tego jeszcze nie zdążyli mu założyć, więc koń nie był świadom na co się pisze. Wyglądało jak jego wygodniutki, luźny kantar, więc nie będzie groźnie, nie? Karus wyciągnął ryjec w stronę ogłowia i tego błyszczącego lekko czegoś na dłoni dziewczyny. Jakiś nowy smakołyk? Na początku fryzoid trącił ustrojstwo ryjcem, by potem liznąć je. Temperaturowo cieplejsze od śniegu, lecz smakowało jakoś dziwnie.
Ochoczo złapał wędzidło w zęby, próbując je zjeść. Dlaczego było takie twarde? Puścił je w końcu spowrotem na dłoń Samci, stwierdzając, że chyba nie jest to smakołyk.Samanta - 2014-05-01, 20:47 Otarła poślinioną rękę o jeansy. Stanęła sobie po jego lewicy (xD) i powolutku ściągnęła mu kantar, zamieniając go na ogłowie. Powolutku wsunęła mu wędzidło w pyszczek. Szybko zapięła ogłowie, a kiedy miał jakieś problemy z metalem uspokajająco drapała go po szyi.
- Chyba nie jest tak źle?
Przyjęcie przez niego wędzidła, było niemałym sukcesem. Następnym razem postara się o wędzidło smakowe. Zdecydowanie bardziej będzie mu ono odpowiadało.Ethernal - 2014-05-02, 08:30 Po lewicy? Mam dzwonić po Korwina?
Spokojnie stojąc, ogier czekał aż dziewczyna zdejmie mu kantar. Zaś gdy próbowała znów zainstalować wędzidło w jego pysku, szarpnął łbem i odbiegł kłusem kilka kroków.
Zaraz jednak wrócił i jakośtam dał sobie to do pyska wpakować. Otworzył szeroko ryjca, zbliżając go do ziemi, tak, by ustrojstwo wypadło. Lecz ono nie dawało za wygraną i trzymało się dzielnie. W końcu ogier zaczął przycierać łbem gdzie popadnie, próbując pozbyć się ogłowia. Ciasne, niewygodne... A fe! Samanta - 2014-05-02, 08:39 Uśmiechnęła się jedynie lekko pod nosem, widząc co on też wyprawia z tym ryjcem swoim.
- No już... Spokojnie.
Nie przestawała go miziać, po tej tłuściutkiej szyi. To chyba normalna reakcja na pierwsze przyjęcie wędzidła, ale wkrótce powinien się do niego przyzwyczaić. Złapała za wodze i spróbowała przeprowadzi go przynajmniej jedno kółko po hali.Ethernal - 2014-05-02, 09:15 Karus mimo głaskania roztwierał paszczę, memłał, tarł ryjcem o nogę. Swoją, Samanty XD Nawet bardzo nie pomagało smyranie, którego działanie osłabiało się wprost proporcjonalnie do wydłużania czasu spędzonego z metalem w ryjcu.
Fryz jednak szedł obok Arielki, podszarpując co chwila łbem co prawda, z przystankami co dwa kroki, ale szedł.Samanta - 2014-05-02, 09:27 Spokojnie prowadziła go co dwa kroki. Niech się lepiej przyzwyczaja do metalu, bo ona często miała zamiar zakładać mu ogłowie. Nie ma bata. Był koniem. Powinien w końcu być ujeżdżony. Widzisz jak się poświęca? Mimo, że może stracić swoje życie, dba o niego jak nikt inny w Orchard. Głaskała go uspokajająco, kiedy tak podrywał wysoko głowę.
- No już spokojnie...
Mruczała cicho w jego stronę.Ethernal - 2014-05-02, 09:35 Już on jej za ten metal podziękuje xD
Owszem koniem był - zwierzęciem większym, silniejszym i szybszym niż człowiek. Zapewne też mądrzejszym, bo on ludziom nie zakładał ciasnego ogłowia.
Fryz przestał przystawać, jednak wciąż próbował rozmaitymi sposobami pozbyć się metalu i cienkich pasków z ryjca.Samanta - 2014-05-02, 13:35 Oj tam od razu ciasne ogłowie. Przecież to całkiem podobne do kanara, tylko z większą ilością pasków. Przynajmniej teraz ogier wyglądał tak męsko <3
- Będziesz teraz tak to memlać cały czas? Jak będziesz grzeczny to dostaniesz marchewki.
Podgoniła go nieco do kłusa, aby wkrótce zapomniał o wędzidle. Jak będzie grzeczny to przyniesie mu do boksu cały worek marchewek i będzie mógł je zajadać.Ethernal - 2014-05-02, 15:49 Męski to on był zawsze. Nawet gdtyby mu założyli różowy kantarek i wstążeczki na grzywę xD Efekt memłania udało sie zniwelować jedynie na chwilę, gdy uogier przyspieszył, zaraz zabrał się spowrotem. A weźta to stąd...
Marchewki? Mmmmm, rozważymy propozycję w takim razie xDSamanta - 2014-05-02, 15:57 Najwidoczniej z nim inaczej się nie dało. Zatrzymała go wkrótce i ściągnęła mu ogłowie, zamieniając je na kantar. Niech jednak wie, że następnym razem tak łatwo mu nie odpuści. Przyniesie mu wędzidło smakowe, to może się szybkiej przyzwyczai. Nawet się postara znaleźć marchewkowe, więc niech doceni jej starania. Za memlanie wędzidła, marchewki nie dostanie. Kara musi być. Przypięła mu do kantara karabińczyk z lonżą i w jej dłoni w magiczny sposób pojawił się bat, w którym podgoniła go do kłusa. Przecież sama nie będzie przy nim biegała. To on miał spalić zbędne kalorie, a nie ona.Ethernal - 2014-05-02, 23:32 Fryz zatrzymał się w końcu i dał zmienić dziewczynie narzędzie Lucyfera na zwykły kantar. Choć podczas ich krótkiej znajomości, fryz zdążył ogarnąć, że Samcia tak łatwo nie odpuszcza. Taka cisza przed burzą... Po zapięciu karabińczyka koń wciąż stał w miejscu. Pogonienie batem podziałało, choć Eth był bardzo leniwy i człapał sobie wolniuteńkim kłusem xD