To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tereny zielone - Plac zabaw

Mikkeru - 2017-06-10, 22:56

Dziewczyna kiwnęła głową i zaśmiała się cicho. Mogła się domyślić, że Valentino nie siedział tutaj z własnej nieprzymuszonej woli. Mały chochlik zwany Luciia się do tego przyczynił. Azjatka usiadła na ławce obok Włocha i obserwowała jego i jego córkę na zmianę. Dziewczę nie spodziewało się aż takiego zainteresowania. -
No cóż.. Szkoła i jeździectwo. Musiałam nieźle walczyć by rodzice się zgodzili. Ostatecznie jednak stanęło na moim.

Dziewczyna też spokojnie mogła powiedzieć, że te miasto jest przepełnione przyjezdnymi. Zaskoczona była jednak tym, że nie widział tutaj innych Azjatów tudzież Azjatek. Czyżby mniejszość tutaj?
- A jak Ty wylądowałeś tutaj? Też jesteś przyjezdny jak mniemam.- Zapytała swoim przyjemnym głosem. Powoli rozluźniając się w jego obecności. Zapewne niedługo uczucie onieśmielenia zniknie. Taką miała nadzieję. -Nie musisz odpowiadać jeśli to w jakiś sposób kłopotliwe dla Ciebie. -Dodała po chwili.

Valentino - 2017-06-10, 23:04

Przytaknął na jej odpowiedź. Musi być młodziutka, skoro nadal wspomina o szkole. Ah, dawno i nieprawda.
- Ja przyjechałem... dla nowego życia. Aby zabrać Lucię w miejsce spokojniejsze i... aby mogła dojrzewać gdzieś, gdzie nie będzie przykrych wspomnień. - Mowa oczywiście o śmierci jej matki a żony Valentina, która umarła jakiś czas temu. Mężczyzna nie bał się o tym mówić, choć nie wspominał nigdy o tym na początku znajomości - można by to było odebrać jako szukanie jakiegoś współczucia. A on po prostu za każdym razem gdy o tym mówił, po prostu czuł się pewniejszy. W pracy na codzień opowiada o swoich problemach.
- Dodatkowo Lucia ma problemy skórne. Źle reaguje na słońce, a Włochy to jednak słoneczny kraj. - Dodał szczerą prawdę. Dziewczę nawet w tak słoneczny dzień chodziło w bawełnianej, białej koszuli i białych legginasach. A przecież było naprawdę ciepło.

Mikkeru - 2017-06-11, 22:37

Czarnooka spoglądała na Włocha i przez chwilę zastanawiała nad jego słowami. Czy w pewnym sensie ona nie ', uciekła' do lepszego a co najmniej innego życia? Przecież nie mogła narzekać.. Rodzice dawali jej wszystko, nawet jeśli i w pewnym sensie ograniczali lub chcieli przelać na nią swoje marzenia, których notabene ona nie czuła.- Potrafię zrozumieć, mam nadzieję iż wszystko się polepszyło. Na obu sferach.- Powiedziała i oparła się wygodnie by potem spojrzeć na Valentino. - Mnie pchnęli do tego rodzice a raczej ich marzenia, które do mnie nie przemawiały. Potrzebowałam dystansu.. Oni również. Muszą zrozumieć, że moje życie to nie ich. Mam swoje marzenia i plany. - Wyjaśniając lekko wzruszyła ramionami. Najzwyczajniej w świecie była szczera. To jak Włoch ją odbierze to inna sprawa. Przesunęła wzrokiem po placu zabaw, szukając blond chochlika. - A tak się składa, że to miejsce daje mi więcej możliwości.
Valentino - 2017-06-15, 23:17

Przytaknął na jej słowa i przeczesał blond kudły palcami do tyłu.
- I jak? Udały się Twoje plany? - Zapytał życzliwym głosem chwilę zastanawiając się nad jej słowami. Wiedział jak to jest, sam był kiedyś młody - wtedy ucieczkom, wyjazdom, kłótniom z rodzicami nie było końca. Nawet mimo tego, że miał dość ugodowy charakter, to jego okres buntu był burzliwy. Lecz może dziewczę miało inne powody ucieczki od rodziców niż bunt?
- Ja zacząłem studia kiedy urodziła mi się Lucia. Potem śmierć żony i wylądowałem tutaj. Pracuję jako psychoterapeuta i dorabiam we wszystkie inne możliwe sposoby. Nawet konno. Najważniejsze jest to, by walczyć. Dobry start to jedno, ale nikt takiego nie ma w nowym miejscu. Kontakty międzyludzkie są ważne, a nie zna się wszystkich przeprowadzając w obce miejsce. Ja na przykład słabo znałem angielski, a tutaj przyszło zapisanie Lucii do przedszkola, znalezienie pracy. Ale mi się udało, mam nadzieję, że Tobie także. - Skończył monolog szerokim uśmiechem i także podążył wzrokiem do swojej córeczki, którą zaczął wypatrywać. Gdyby nie ona, nie byłby tutaj, gdzie ejst obecnie.

Mikkeru - 2017-06-19, 10:44

Dziewczyna wysłuchała co Valentino ma jej do powiedzenia. W pewnym sensie miał rację, ale z drugiej strony ona jakoś nie miała takiego problemu. W końcu dosyć dobrze zna angielski, więc się dobrze dogadała. Faktem jednak jest, że brakowało jej kogoś bliskiego.- Właściwie to nie miałam wielkiego problemu z aklimatyzacją.. Tylko czasem tęsknię za bliskimi. Uczę się. Czasem dorabiam i jeżdżę konno w orchardzie.
Tak.. jak na razie idzie po mojej myśli i nie mam co narzekać.
-Azjatka odpowiedziała i spoglądała na córkę Włocha, która bawiła się w najlepsze. Potem spojrzała na niego i się uśmiechnęła. -Cieszy mnie to, że wszystko sobie ułożyłeś. - To istotne a z czasem będzie jeszcze lepiej. Tak sądziła czarnooka i tego ją nauczono. Nie bardzo wiedziała co więcej mówić, tak więc podniosła się i zaproponowała. -Może pójdziemy na gofry? Ja stawiam.

Valentino - 2017-06-19, 22:35

- O nie młoda damo! Pójdę chętnie, ale ja tutaj jestem facetem, chyba nie muszę udowadniać. - Zaśmiał się krótko i zakasał rękawy koszuli w kratę jak to typowi drwale mają w zwyczaju. Wstał a następnie wyciągnął rękę do kobiety, ażeby jej pomóc wstać z dość niskiej ławeczki i machnął ręką do Lucii, która migiem podbiegła do dwójki klaszcząc i skacząc wokół nich.
- No to jak, kto pierwszy do drzewa, ten pierwszy dostaje gofra? - Rzucił do Lucii i wskazał jej drzewo, gdzie wcześniej stała Mikkeru, tym samym dziewczynka pognała ile sił w jej półmetrowych nóżkach. Uśmiech zagościł na ustach mężczyzny, który mimo tylu lat i wielu trudności świata poza swoją córcią nie widział. Mała blondynka była dość uroczym dzieckiem, często bezproblemowym - posłusznym, choć powoli wchodziła w okres ''buntu kilkulatka''.
- Mówiłaś, że jeździsz w Orchardzie? Nigdy Cię nie widziałem, a zarówno ja, jak i moja dziewczyna tam jeździmy. - Zagadnął do Azjatki kierując się w kierunku chodnika.

Lukas - 2018-04-05, 20:08

No dobra to jesteśmy! Gdzie? Na placu zabaw... Spytacie co tu robi... Otóż po raz kolejny dziesiąty, setny i w ogóle; zgubił psa. Tak, tak on jest nieodpowiedzialny, zachowuje się jak dziecko, ale to małe gówno wszędzie się zmieści!! Zawsze jakimś cudem mu zjebie a potem żre śmieci jak jakiś bezdomny. Lukas dostał informacje, że gdzieś w okolicy kręci się pies rasy mops, więc to może nasz mort? Jak go dorwie to mu normalnie wpierdoli. Ile można za nim latać? Normalnie to, by pewnie tak za nim nie latał, ale kocha tą małą chrumkającą psinkę <3 Szedł w stronę placu zabaw... Ahhh... Wspomnienia wracają. Ile tu się działo! Ile lasek tu poznał! Nie mógł znaleźć furtki, więc przelazł przez ogrodzenie, a co! Zaczął gwizdać i wołać psa po imieniu. Może tu jeszcze jest. Przymrużał oczy, aby dojrzeć cokolwiek w ciemniejszych strefach placu zabaw. Gdzie on jest? Lukas zaczął tak łazić po tym placu w kółko z nadzieją, że ta mała menda go usłyszy i w końcu do niego przybiegnie. Ma krótkie nóżki, ale w końcu mu się to uda!
Mort - 2018-04-05, 20:20

A Mort jak to Mort kręcił się po okolicy. Nie jego wina, że jego właściciel to taka mała piczka i nie umie upilnować tej niesfornej istoty xd.
Rzeczywiście Lukas miał dobrego nosa, bo tym razem pies polubił sobie plac zabaw i trochę odstrasza dzieci. To znaczy bardziej przewrażliwione mamusie, które krzyczą i nie wiadomo co robią niezadowolone rękoma, że jest tu pies.
Pff... Laski? Chłopie, a kogo Ty chcesz oszukać... :lol2: Gdzie te laski? Bo jak szybko się pojawiły, tak jeszcze szybciej zniknęły. Mort nigdy nie widział ciemnowłosego z jakąkolwiek dziewczyną. A może Lukas to gej? Wiesz... jemu by to nie przeszkadzało i tak by kochał nad chrumskie życie. :lol2: <3
Dwudziestojeden latek musiał się jednak troszkę bardziej powyginać, bo Mort schował się gdzieś pomiędzy ścianą, a zjeżdzalnią, na którą ona była postawiona. Mops wcinał to co upolował czyli coś ze śmieci xD. Oczywiście, że słyszał głosy, ale za bardzo nie zawracał sobie tym głowy. Łup przecież był ważniejszy. Chłopak jednak mógł słyszeć co i rusz radosne chrumkanie.

Lukas - 2018-04-05, 20:37

Ja tobie dam piczkę :lol2: Lukas to stuprocentowy chłop z krwi i kości a nie pedał w rurkach. To już przynajmniej wiadomo jak Lukas się dowiedział, że tu jest. Kobiety krzyczą dość głośno a echo się jeszcze za nimi niesie. Ot, to odpowiedź!
:lol2: Jak to nie widział jak widział! Widział, prawda? Musiał widzieć! Ooooo jakie to słodkie i urocze, aż się zęby psują <3 Ale spokojnie nie jest gejem, jeszcze biedny Mort by wziął z niego przykład i co wtedy? Duetu gejowskiego nie stworzymy o nie!
Tak szedł i szedł, aż usłyszał jakiś szelest. Zatrzymał się, ale nie wiedział jeszcze na czym konkretnie ma się skupić. Ciemno jak w dupie u murzyna a on i tak ślepy jest. Odpalił w końcu latarkę w telefonie i zaczął obserwować okolice. Taki mądry jest nasz Lukasek! W końcu do niego dotarło, że przyda się latarka. Ukucnął i spojrzał pod zjeżdżalnie. Na jego twarz wpełzł szeroki uśmiech jak tylko zobaczył kręcony ogonek. I to chrumkanie <3 Kamień spadł mu z serca! Radość potrwała krótko, bo zaraz napłynęła gorąco krew i że tak łagodnie powiem... Zdenerwowało się Lukasiątko. Jedną ręka złapał się za zjeżdżalnie a drugą chwycił Morta. Podejrzewam, że była to łapa i pociągnął w swoją stronę. Spojrzał na niego piorunującym wzrokiem.
- Gdzie się szlajasz!? Ja cię szukam cały czas! A ty na placu zabaw, dzieci straszysz? Bawisz się w psiego pedofila? Powiem Ci coś... To nie przejdzie.- Powiedział i jakby oczekiwał na odpowiedź. Tak, tak z pewnością zaraz przemówi do ciebie ludzkim głosem. Westchnął głęboko i usiadł naprzeciwko psa.
- No chodź tu do mnie. Niech cię uściskam.- Dodał i zacmokał do psa zachęcająco i rozłożył ręce do przytulasa. <3

Mort - 2018-04-05, 20:51

Piczka, piczka. Ale tak czy siak kochana <3.
Spokojnie. Nic by się takiego nie wydarzyło. Mort i tak świetnie się czuję we własnym towarzystwie, w sumie jakby mógł to by sam ze sobą wziął ślub xD.
Słyszał jakieś wołanie, ale no proszę was... czy jakbyście dorwali jakąś starą szynkę to też byście się oderwali od jej szamania? W życiu!
Ocknął się kiedy poczuł, że coś ciągnie go za łapę i jeszcze nieco oślepiło. Pisnął przestraszony, bo nie wiedział co się dzieję. A jak to ufo i chcą go porwać? Kiedy Lukas puścił go wolno, wrócił do swojej kryjówki, jednak wyjrzał zza zjeżdzalni, by rozeznać się z sytuacją. Głąbie zgaś to światło xd. Oblizał swoje małe fafle. Znalazł jeszcze kawałek szyneczki. Fafle to świetna sprawa. Mówię wam. xd
Poruszył nieznacznie uszami kiedy zacmokał i przekręcił łeb na jedną ze stron. W sumie już tyle czasu się nie widzieli, że w pierwszej chwili myślał, że to jakaś obca osoba. Chwilę musiał ogarnąć z kim ma do czynienia, ale w końcu do niego podbiegł przytulając się. Nie muszę mówić, że jeszcze go okrutnie wycałował? Czyli oślinił? :lol2:

Lukas - 2018-04-05, 21:12

Zawsze razem! Na dobre i na złe <3
Lukas by ty ładnie zorganizował! Biała suknia, ksiądz, kościół, pełno kwiatów i oczywiście lustro. Musi przecież widzieć z kim bierze ślub. No tak oczywiście. W dupie ma Lukasa... Jak zwykle, ważniejsza szyneczka... Mam plan! taki głodny jest? Do maka go zabierze! Schowa go za pazuchę i obeżrą się jak świnie! Mam nadzieję, że zdążył ją zjeść zanim Lukas go pociągnął, bo aż szkoda żeby się biedna zmarnowała. A jak to jakaś ekskluzywna z pod drogiej restauracji? Gdy mu nawiał, schylił się bardziej, aby dojrzeć swojego najlepszego kumpla. A no tak! Latrka! Co za debil... Szybko odwrócił telefon, żeby nie świecić Mortowi prosto w te wyłupiaste ślepia. Nie zgasił jej całkowicie, bo by znowu nic nie widział. Nie poznajesz swojego pana? Już jak wchodził przez ogrodzenie powinien wyczuć ten smród :lol2:
Gdy do niego podbiegł, ucieszył się niezmiernie i zaraz go mocno przytulił.
- Boże, ty nawet nie wiesz jak ja za tobą tęskniłem. Nie uciekaj mi więcej.- Dał mu się wylizać, bo inaczej nie dałby mu spokoju. Później się wytrze. Mimo wszystko Lukasowi coś odwaliło i okej, że zaczął go całować po mordce, ale co zrobił po chwili to przechodzi ludzkie pojęcie. Postanowił nie zostać dłużnym i również polizał Morta po pysku. Fuj ble, ale co zrobić. Oni są jak dwie krople wody albo jak Sodoma i Gomora... Tak, to już bardziej do nich pasuje.

Mort - 2018-04-05, 21:21

Ah i jeszcze by zrobił za jego świadka! Że zorganizowałby wszystko to jeszcze takie wyróżnienie by go czekało xD.
Maczek? Hm... w sumie czemu nie. Nie ogardziłby takimi fryteczkami, czy mięskiem od cheesburgerka. Tylko nie śpij z nim, bo kołdra będzie latać. :lol2:
Oj tam. To tylko szynka i tak już stara. Dziwne, że jeszcze się od tych wszystkich śmieci nie potruł.
Widocznie dzisiaj wyjątkowo się umył. To go zmyliło. :lol2:
Lukas ... powtarzasz się. Zmień płytę. Zawsze mówisz, że ma przestać uciekać, a i tak to robi xD.
Pies tym bardziej był w szoku. Aż zastygł na kilka chwil, aż się nie ocknął i znowu zaczął się do niego tulić. Ah... tyle miłości xD.

Lukas - 2018-04-06, 08:30

Jezuni, Lukas by się tam popłakał! Całe życie się nim opiekował a on nagle wychodzi za mąż... Tak szybko te dzieci dorastają i wylatują z gniazda. No właśnie Lukas też by sobie coś dobrego zjadł. Taki porządny maczek nie jest zły. Pytanie brzmi: dlaczego kołdra będzie latać? :lol: Rozumiem, że chodzi o gazy, tak? xD Spokojnie jego właściciel będzie miał podobnie, więc zrobią sobie jakąś komorę gazową xD Maski się przydadzą na tę noc, żeby tylko to przeżyli.
Trzeba pamiętać, że to zawsze szynka! Mort się już tak uodpornił, że nic go nie zabije. Nawet zagłada ziemi przeżyje, jak jakiś karaluch :lol2:
Faktycznie, umył się. Brud już zaczął odpadać płatami, więc musiał się trochę zeszlifować. A no i jeszcze się wyperfumował. Nigdy nie wiadomo kiedy, gdzie kogo się spotka. Musi się jakoś prezentować, ale spokojnie Morta też czeka kąpiel. No właśnie... Może za nim pójdą do maka to go wykąpie, bo wygląda i pachnie jak jakiś kundel spod śmietnika xD
Skoro powtarza to znaczy, że powinien się tego nauczyć :lol2: A nie, jak jakiś małolat, który dojrzewa i postanowił się zbuntować. Będzie tak długo powtarzał, aż w końcu dotrze to do tej małej mordki.
Gdy Morcik tak zastygł, on tylko wzruszył ramionami jakby nie wiedział o co chodzi. I widzisz jak to jest? Gdy ponownie do niego wrócił, uśmiechnął się szeroko i zaczął drapać go za uszkiem.

Mort - 2018-04-06, 11:00

No tak, bo przecież przed chwilą był malutki i słodziutki, a teraz starszy i śmierdzący xd.
Maczek nie jest zły, ale ile można w sumie? :lol: Oczywiście, że o gazy, bo o co innego? Ja nawet nie chce myśleć co się w tym łóżku będzie działo. :lol2: Maski gazowe obowiązkowe!
Fifarafa z tego Lukasa, może w końcu sam się ogarnął i stwierdził, że to czas znaleźć wybrankę życia? Jeszcze jakby wypachnił tak Morta to czemu nie ;>.
w końcu się nauczy. Na razie przechodzi nastoletni bunt :lol2: .
Czując przyjemne drapanko napierał na rękę ciemnowłosego. Ale my tu drapu drapu, a co z jedzonkiem?xD

Lukas - 2018-04-06, 12:17

Co do pierwszego, całkowicie się zgadza. Jednakże wszystko można naprawić i właśnie to zrobimy! Już dawno nie byli w maczku, więc proszę nie narzekać! Rok temu chyba jakoś :lol2:
Będą tworzyć wspólną symfonię! :lol2: :lol2:
Mort by mógł mu pomóc to może wtedy udałoby mu się ją znaleźć. Laski lecą na słodkie psiaki a Mort jest mistrzem w słodkości <3 Trochę go wypindrzymy i będzie gitara. Ile można przechodzić nastoletni bunt? Rok, dwa? A nie całe życie! :lol2: W końcu go policja zgarnie i odsiedzi sobie 24h i co wtedy będzie? Lukas nie będzie odbierał telefonu i go stamtąd nie odbierze... Nie ma bata!
Widząc jak mu pasuje drapanie, robił to jeszcze a następnie przeszedł pod pyszczek. Po chwili delikatnie ściągnął mopsika z siebie i postawił na przeciw. Wstał z ziemi i odetchnął głęboko, spoglądając na Morta.
- To co idziemy jeść? Do maka?- Zapytał i czekał na reakcję. Wszyscy wiemy, że akurat te słowa całkowicie rozumie. Jedzenie, mak: słowa znane.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group