To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Ministry of Sound

Anonymous - 2015-09-30, 00:21

Pewnie nawet nie zdawała sobie z tego sprawy, ale ilekroć przygryzała wargę sprawiała, że pożądanie względem jej osoby wzrastało. Chyba nie pozostawił jej żadnych złudzeń swoim postępowaniem. Pozwolił jej na sobie usiąść, właściwie tylko czekając na ten moment. Zaaprobował ten ruch cichym pomrukiem, także zmieniając położenie swoich dłoni. Nie przerywając całowania, którego tym razem nie musiał sam inicjować, rękoma przez chwilę błądził po jej talii, aż położył ręce na jej pośladkach, delikatnie acz wyczuwalnie zaciskając na nich palce w pewnym momencie. Wodząc ręką po jego klatce piersiowej mogła poczuć pod palcami kolczyki w sutkach, co nie było jego jedyną 'tajemnicą'... Coraz więcej trudu sprawiało mu znoszenie tej sytuacji w stopniu, gdy ich zachowanie nie wykraczało poza ogólnie przyjęte normy moralności. Właściwie w tym klubie działy się już nie takie rzeczy, ale mimo wszystko... Cenił sobie prywatność. Nawet jeśli był wstawiony.
Oderwał się od jej ust i powiódł wargami po jej szyi, łapiąc oddech.
- Chodźmy do mnie - zamruczał wprost do jej ucha i w oczekiwaniu na odpowiedź, ponownie zsunął usta na jej delikatną skórę, kierując się ku obojczykowi. Mogła poczuć w tamtym miejscu jego gorący i dość płytki oddech. Właściwie to była raczej propozycja nie do odrzucenia, niż pytanie, ale mimo to nie podniósł się jeszcze z miejsca jakby dając szansę dojść do głosu jej zniecierpliwieniu, które być może uda mu się wywołać.

Holly - 2015-09-30, 21:24

Przysunęła się do niego jeszcze bliżej, niwelując niepotrzebne centymetry dzielące ich dwoje. Jej pożądanie zwiększało się z minuty na minutę, kiedy to atakowała jego usta coraz bardziej zachłannie. Kiedy on bez skrępowania złapał ją za tyłek, zacisnęła palce na jego koszulce gniotąc materiał. Zaczynała się zapominać o tym, gdzie i z kim jest, zachowując się coraz mniej odpowiedzialnie. Tak jakby wcześniej tak postępowała :lol2:
Na jej bladej i cienkiej niczym papier skórze kolejny raz zawitała gęsia skórka, gdy Tony oderwał się od jej ust, aby mieli chwilę na zaczerpnięcie powietrza. Była spowodowana po części łaskotkami w tych okolicach, ale i sprawianą jej przyjemnością. Na jego pytanie uśmiechnęła się wręcz zwycięsko, czego raczej nie zauważył. Odpowiedziała jednak tak jak poprzednio, czyli tradycyjne "Mhm", z tymże teraz mówiła bardziej rozkojarzonym tonem. Wtedy uświadomiła sobie o tym, że są w publicznym miejscu i nawet tak ustronna loża nie załatwiłaby im odrobiny prywatności co mieszkanie. Czy była zniecierpliwiona? Z czasem rzeczywiście jej niecierpliwość wzrastała, więc żeby jakoś to ukryć musnęła jego usta patrząc na niego wyczekująco.

Anonymous - 2015-09-30, 22:45

Kąciki jego ust drgnęły mimowolnie w wyrazie zadowolenia, ewidentnie wywołanego jej zachowaniem. Skradł jej ostatni pocałunek w tym miejscu, po czym ostrożnie wstał, pozwalając jej bezpiecznie stanąć o własnych siłach. Zanim opuścili lożę, na szybko wypił swoją whisky do końca - w końcu szkoda byłoby zostawić połowę drinka, prawda?
Co prawda podejmowanie jakichkolwiek decyzji i działań wymagało od niego teraz stu procent koncentracji, ale radził sobie zaskakująco dobrze!
Obejmując ramieniem Holly razem opuścili klub, po drodze odbierając jeszcze swoje rzeczy z szatni. Na zewnątrz - swoją drogą, zderzenie z chłodnym powietrzem sprawiło, że alkohol uderzył jeszcze mocniej do głowy - złapał im jakąś taksówkę, bo nawet gdyby miał własne auto, to zdecydowanie nie był w stanie prowadzić... Poza tym na tylnej kanapie mógł mieć dziewczynę wciąż blisko siebie :>. /zt

Holly - 2015-10-01, 15:50

Czując, że się podnosi niechętnie wstała jako pierwsza, umożliwiając mu zrobienie tego samego. Pozbyła się ostatnich dwóch łyków drinka, czekając na Tonego. Patrzyła jak kończy whisky przesuwając zębami po wardze w geście zniecierpliwienia. Przysunęła się do niego i wstąpiwszy na chwilę do szatni, skąd zabrała skórzaną kurtkę, by potem opuścić klub. Praktycznie się nie odzywała, do rozmownych nie należała, zdecydowanie wolała czyny od zbędnych słów.

zt

Mistrz Gry - 2015-10-28, 21:16


IMPREZA HALLOWEENOWA


Zachęcamy do wspólnej zabawy i integracji każdego, bez wyjątku!
Podczas imprezy istnieje możliwość bilokacji, więc skoro zostałeś/aś pozbawiona ostatniej wymówki, wpadnij już teraz.
Mile widziane przebranie, każdy przebrany automatycznie bierze udział w konkursie na Najlepsze przebranie, wybrane drogą głosowania (może to być opis, zdjęcie, rysunek... Ale najistotniejsze jest wcielenie się w swoją rolę podczas fabuły).
Uczestnicy mogą spodziewać się także innych atrakcji z symbolicznymi, pieniężnymi nagrodami.


Aaren Wayford - 2015-10-28, 22:45

Dostając cynk o Halloweenowej imprezie w jednym z klubów Eastbourne, nie mogła odpuścić sobie okazji pojawienia się na tym jakże uroczym wydarzeniu. Kontaktując się wcześniej z przyjaciółmi liczyła na to , że nie zawiodą jej jeśli chodzi o obecność dzisiejszego wieczoru.
Ubrana w damski garnitur, wraz z czarnymi spodniami, oraz marynarką pod którą miała jedynie czarną bardotkę, nie wyróżniała się za bardzo strojem. Głównym atutem jej przebrania na Halloween był wyrazisty makijaż, nie tylko całej twarzy ale i dekoltu przywodzący na myśl tylko jedno – ludzki szkielet. Całości wymyślnego przebrania dopełniały jej błękitno – niebieskie wyraziste tęczówki, odznaczające się intensywnie na tle ciemnej barwy wokół oczu, oraz luźno rozpuszczone kruczoczarne włosy, ułożone w artystyczny nieład.
Wchodząc do środka omiotła wzrokiem zebranych tu ludzi, przebrania oraz kostiumy były naprawdę warte uwagi. Zajmując jeden ze stolików, rozsiadła się wygodnie obserwując poszczególne postaci nie tylko z bajek ale i z horrorów. W międzyczasie złożyła zamówienie whisky z lodem, na tą chwilę był to jedyny szczegół identyfikujący ją z tłumu sączącego wymyślne drinki. Oczekiwanie na przybycie Alaina, który jako pierwszy zadeklarował swoją obecność, umilała jej klimatyczna muzyka i co raz to nowe twarze pojawiające się w drzwiach wejściowych.

Anonymous - 2015-10-28, 23:07

Nie byłby sobą, gdyby odpuścił sobie imprezę tego typu. Te tematyczne szczególnie trafiały w jego gust. O ile zawsze kombinował z przebraniem, co rusz wpadając na nowe pomysły, to tego razu nie miał najmniejszych wątpliwości - wcielenie się tylko w jedną postać mogło uchronić go przed niewygodnymi pytaniami, których wolał uniknąć. Nie chciał psuć sobie humoru, który od kilku dni, nawet po zdjęciu szwów, był bardzo chwiejny. Tego wieczoru mógł uczynić ze swojej blizny atut, ale za parę godzin miała powrócić do rangi przekleństwa.
Skojarzenie oczywiście było proste - Joker i jego wysoko rozcięte kąciki ust, tworzące upiorny uśmiech. Mieszkanie z siostrą miało jedną, istotną dla tej sytuacji zaletę: łatwy dostęp do kosmetyków, którymi można było stworzyć pełen makijaż. "Pożyczył" od Isabelle eyelinera, którym wykonał makijaż dookoła oczu, nie będąc przy tym szczególnie starannym; wspomógł się też czarną kredką do oczu, nie szczędząc sobie dorobienia swego rodzaju zacieków. To nie miało wyglądać estetycznie, wręcz przeciwnie. Podstawą była jednak biała farbka, w niewielkim stopniu zmieszana z szarą - tym właśnie kolorem pokrył całą twarz nie przeoczając najmniejszego skrawka skóry. Nadając skórze właściwej faktury, potraktował ją jeszcze niewielką ilością białego pudru, na końcu mogąc przejść do stworzenia szram w obu kącikach ust. Z tą prawdziwą było prosto - jedynie podkreślił ją czerwonym kolorem, niejako odświeżając, natomiast tą po drugiej stronie musiał stworzyć od nowa, wykonując niemalże lustrzane odbicie. Jeżeli chodzi o włosy, to pozostawił je w naturalnym kolorze, aczkolwiek ułożył je inaczej niż zwykle - właściwie to pozostawił w nieładzie, traktując je jedynie lekko żelem nabłyszczającym, który dawał wrażenie mokrych włosów.
Odpuścił sobie jednak fioletowy garnitur, którego swoją drogą nie posiadał i posiadać nie zamierzał; zamiast tego ubrał niebieską, wzorzystą koszulę z zielonym krawatem i czarną - nie zieloną czy fioletową - marynarkę, kryjąc pod jej rękawami zabandażowaną, prawą rękę.
Już na wejściu poczuł się... Dobrze. Klubowa muzyka utrzymana w halloweenowym klimacie idealnie komponowała się z towarzystwem zebranym z całego miasta, gdzie prawie każdy był przebrany za mniej lub bardziej znane postacie, czasami zdając się wyłącznie na własną inwencję twórczą. Przebranie było komfortowe, bo dawało poczucie anonimowości.

Hayley - 2015-10-28, 23:17

Już od ponad tygodnia zewsząd bombardowały mnie plakaty promujące dzisiejszą imprezę halloweenową w Ministry of Sound. Najwięcej reklam widziałam na uczelni: rozwieszonych na tablicach korkowych, rozdawanych przez przypadkowych ludzi przed drzwiami, a nawet starościnę namawiającą nas do zabawy przed którymś z wykładów. Dałam się skusić, do klubu przychodząc niedługo po dwudziestej drugiej i niemal pół godziny czekając w kolejce dostałam się wreszcie do środka. Muzyka huczała wdzierając się w uszy, choć zimno obezwładniające skostniałe palce nie pozwoliło mi jeszcze poczuć podekscytowania. Porządnie zmarzłam mimo płaszcza, który postanowiłam oddać do szatni znów licząc się z kolejką bez końca. Ta posuwała się jednak jakoś szybciej, choć początkowo było mi jeszcze bardziej zimno niż na dworze, co próbowałam nadrobić drobiąc nogami w miejscu. Niechętnie zdjęłam z siebie płaszczyk oddając go szatniarce i z delikatnym uśmiechem poprawiłam krótką, czarną sukienkę. Postanowiłam przebrać się za czarownicę znajdując w szafie kilka rzeczy, które w połączeniu stworzyły dość ciekawy efekt. Błyszczący, czarny pasek przepięłam w talii odgradzając rozszerzony, lekko pofalowany dół sukienki od stosunkowo grzecznej góry. Początkowo dopasowana do moich kształtów kreacja przyciągała uwagę tylko czarnym kołnierzykiem i przezroczystym, czarnym materiałem tuż nad piersiami, ale przedwczoraj stwierdziłam, że czegoś mi brakuje. Bufiaste rękawy doszyłam więc sama, choć nie ukrywam, że spędziłam nad tym niemal cały wczorajszy wieczór. Dodatkowo pozwoliłam sobie na czarne, długie rękawiczki, podarte pończochy, wysokie szpilki i oczywiście tradycyjną szpiczastą czapkę. Całość dopełniłam mocnym, wręcz niegrzecznym makijażem.
Ruszyłam do sali, pierwsze kroki kierując do baru. Na rozgrzewkę zamówiłam kieliszek i wypiłam go jednym haustem, po czym krzywiąc się wyraźnie powiodłam wzrokiem po ludziach szukając kogoś znajomego. W moje oczy rzuciła się Aaren i mimo, że nie do końca miałam pewność czy to ona skinęłam głową na powitanie. Nie dosiadałam się jednak, wiedząc, że brunetka za mną, krótko mówiąc, nie przepada.

Jessie - 2015-10-29, 00:09

Jako fanka tego rodzaju rozrywki, niemal przez cały tydzień czekała na tę imprezę. Nie umawiając się z nikim konkretnym liczyła przede wszystkim na poznanie nowych osób, choć nie zdziwiłaby jej obecność znajomych. Takie eventy generalnie cieszyły się sporą popularnością, dlatego nie była nawet specjalnie zdziwiona dzikim tłumem obecnym już przed klubem. Wreszcie dostała się do środka i po zostawieniu kurtki w szatni, wmieszała się w tłum na początek kierując się w stronę baru. Swoim kostiumem nie wyróżniała się szczególnie spośród dziesiątek innych osób; rozmazany na twarzy tusz do rzęs silnie kontrastował z bladą skórą, o co zadbała używając odrobiny pudru. Z lekko sinych warg 'płynęła' po brodzie strużka ciemnej, sztucznej krwi, która delikatnie zabarwiła także zęby brunetki, co było widoczne tylko przy szerokim uśmiechu i zapewne nie miało się długo utrzymać, choćby dzięki piciu drinków. Ubrana [trzecie zdjęcie] w dłuższą, czarną tunikę, która całkowicie zasłaniała krótkie spodenki, pończochy z subtelnym wzorem i cięższe buty na lekkim obcasie, kolorystycznie praktycznie wtapiała się w tłum. Całą robotę robiły jednak rozpuszczone, odpowiednio wystylizowane włosy, lekko podkręcone i utrzymane w nieładzie, nachodzące na twarz; ponadto czarne soczewki i długi naszyjnik z krzyżykiem, swobodnie układający się na piersi. Można powiedzieć, że diabeł tkwił w szczegółach, bo dopiero z bliska i od przodu można było dostrzec istotę przebrania.
Zasiadłszy przy barze od razu zamówiła kolorowego, niezbyt mocnego drinka, potrzebując niejakiej zaprawy przed wbiciem się w tańczący tłum.

Nadya - 2015-10-29, 08:36

Chociaż Nadya miała umiarkowany entuzjazm wobec perspektywy przebierania się na Halloween, do zbliżającej się imprezy w Ministry Sound przygotowywała się pieczołowicie Zapowiadała się naprawdę niezła zabawa, połączmy to z perspektywą głośnej muzyki i dużych ilości alkoholu = nie mogło jej tam zabraknąć. Dla odmiany postanowiła przebrać się za ducha, swoje przebranie komponując z peleryny i wygrzebanej w szafie sukienki. Dobrała do tego jasne rajstopy i buty na solidnym obcasie. Dodatkowym elementem był makijaż, Nadya nadała skórze trupio blady kolor, którego nie posiadała w naturze. Podkreśliła ciemnymi barwami oczy i usta, włosy zostawiła rozczochrane, co nie było trudne, bo niestety jej włosy miały taką tendencję. Jako wsparcia użyła lakieru do włosów. Dobrała jeszcze biżuterię: średnich rozmiarów krzyżyk na długim łańcuszku i wyglądające na ciężkie, proste bransoletki i po przestudiowaniu swego wyglądu w lustrze, stwierdziła, że jest gotowa.
Od wejścia do piwnicy, w której znajdował się klub słychać było dudniącą muzykę. Bravo pewnym krokiem weszła do klubu już zapełnionego ludźmi i wmieszała się w tłum barwnych postaci, zmierzając wprost do baru. Brakowało tylko szczękania łańcuchami i upiornego śmiechu. Na parkiecie znajdował się już mały tłum, ona jednak od razu skierowała się do baru Ni miała zamiaru się oszczędzać, poza tym po alkoholu bawiła się znacznie lepiej. Intuicję, która mówiła jej, żeby uważała zostawiła w domu.

Holly - 2015-10-29, 19:59

Od kilku lat interesowała się nie tylko makijażem, ale i charakteryzacją, więc dlaczego miałaby zrezygnować z takiej imprezy? Mogła się pochwalić swoimi umiejętnościami, które bądź co bądź trochę podszkoliła. Pierw przebrała się w bardzo skromną sukienkę, do której dobrała wysokie buty na platformie. Zadbała nawet o takie szczególy jak paznokcie, które pomalowała na krwistą czerwień. Na rude włosy nałożyła tony suchego szamponu, by je zmatowieć i poczochrać. Najważniejszą jednak rolę grał odpowiedni makijaż, bowiem siedziała przy nim dobre kilka godzin. Jej celem był pocharatany prawy policzek, a dokładność i skupienie sprawiły, że efekt był onieśmielający. Zadowolona z siebie zarzuciła włosy na tamtą stronę, aby subtelnie, lecz specjalnie ukryć wszystko. Pod względem makijażów była prawdziwą perfekcjonistką, dlatego i ten mały gest był dla niej niezbędny. Zdążyła jeszcze pomóc swojemu kochanemu bratowi z jego charakteryzacją, a na dodatek nie spóźnili się na całą imprezę! Przed wyjściem jeszcze spryskała się najbardziej słodkimi perfumami, jakie miała, aby skontrastować całe swoje przebranie.
Zignorowała spojrzenia ludzi na ulicy, do których już przywykła. Również klub Ministry of Sound nie był jej obcy, bo podczas ostatniej wizyty wyciągnęła dość przyjemne, choć nikłe wspomnienia. Do tej pory nie kontaktowała się z Tonym, a choć starała się o tym nie myśleć - była świadoma tego, że może znowu go spotkać i to w tym samym miejscu. W każdym razie w końcu trafiła na miejsce i chyba nikogo nie zdziwi, że Tommim nie interesowała się zanadto. Zostawiła skórzaną kurtkę w szatni, zostając w kusej szmatce wyciagniętej z dna szafy. Tak jak poprzednio uderzył ją zapach alkoholu i papierosów, ale coś sprawiało, co na pewno nie było spowodowane zimnem, że miała na ramionach gęsią skórkę. Westchnęła, poprawiła włosy (a raczej bardziej je napuszyła) i ruszyła w tłum.

Alain - 2015-10-29, 20:18

Nie przepadał za imprezami tematycznymi, zdecydowanie bardziej wolał spontaniczne wyjścia z grupą znajomych, jednak nie mógł odpuścić sobie okazji i chwili odpoczynku od nudnej codzienności. Nikt nie spodziewałby się, że i jego dosięgnie szara rzeczywistość, a jednak tak się stało. Skontaktowawszy się ze znajomymi, zdecydował się przybyć do lokalu, w którym miała odbyć się impreza Hallowenowa.
Nie przywiązywał dużej wagi do swojego przebrania. Już na codzień wyglądał jak mroczny kosiarz, który tylko czeka na możliwość zebrania śmiertelnego żniwa, czy uosobienie śmierci. Dlatego idąc w tym kierunku postanowił tylko nieco "poprawić" swój wygląd, jeszcze bardziej oszpecając swe oblicze. Znalezienie odpowiednich kosmetyków nie było tak łatwe jak mogłoby się wydawać, mimo to Francuz zdołał je zdobyć i wykorzystać w swojej sprawie. Zwykle niezbyt widocznie cienie pod oczami, po drobnym retuszu nabrały dużo większej głębi ciemnego koloru. Czarnym cieniem czy innym specyfikiem tego pokroju podkreślił swoje podkowy pod oczami, ale zaznaczył nimi również powieki. Nie robił tego zbyt starannie, chodziło tutaj o nieład imitujący naturalne podkrążenie oczu. Ich okolice zaznaczył również bordowym kolorem, który spoczął głównie na dolnej powiece nadając jednocześnie oku większej krwistości. Oba ciemne kolory tworzyły idealny kontrast z bladymi tęczówkami, które swą jasnością dzisiejszego dnia raziły jeszcze bardziej niż zwykle O bladą cerę nie musiał się starać, gdyż posiadał taką z natury; nie musiał jej nawet niczym utrwalać. Jasnym kosmetykiem w stylu korektora, lub jakiejś farby przeznaczonej do malowania twarzy zamalował swoje usta, coby nabrały bardziej trupiego koloru. Nie starał się o lepsze wycieniowanie swojej twarzy, gdyż jego rysy były wystarczająco surowe i wyraziste. To jednak nie to stanowiło sedno całej charakteryzacji, a ciemnoczerwone smugi ciągnące się przez niemal całą długość twarzy, jakby ślady zwierzęcych pazurów rozszarpały jego oblicze. Manewrując różnymi ciemnymi odcieniami uzyskał zamierzony efekt, który dawał złudne wrażenie niezwykłej głębi owych "ran". Aby wszystko nabrało mocniejszego charakteru posłużył się sztuczną krwią, którą znalazł w pierwszym lepszym sklepie. Z czasem sztuczna krew zaschła odrobinę, a to z kolei sprawiło, że szramy zaczęły dawać wrażenie, jakoby ślimaczyły się ohydnie. Zaś jeśli o ubiór chodzi to pozostał wierny swej skórzanej kurtce, pod którą ubrał zwyczajną czarną koszulkę, a do tego przetarte w niektórych okolicach jeansy i ciężkie buty. O włosach Francuza nie warto szczegółowo wspominać; niemal ich nie ruszał, pozostawały w nieładzie tak jak zawsze.
Kiedy wszedł do lokalu jego osobę od razu uderzył podmuch ciepłego powietrza, z całą pewnością na zewnątrz nie było zbyt ciepło i choć ciemnowłosy jest raczej zwolennikiem chłodnego klimatu to z chęcią pojawił się w głębi pomieszczenia, od którego wręcz biło ciepło. Omiótł beznamiętnym wzrokiem zgromadzone osoby w rozmaitych przebraniach, próbując odnaleźć w tłumie ciemnowłosą, z którą to umówił się w tym miejscu. Nie należało to do zbyt łatwych zadań, lecz przechadzając się dookoła jego uwagę przykuła pewna persona. Spojrzał nań, a na jego ucharakteryzowanej facjacie pojawił się nieznaczny uśmieszek, który znikł niemal tak szybko jak się pojawił. Bez dłuższych zastanowień podszedł do stolika i zasiadł na przeciw.
-Obawiałem się, że cię nie znajdę ale jednak- mruknął na powitanie, opierając się łokciami o blat stolika. W tłumie nawet nie zwrócił uwagi na Tonego, którego pewnie ominął, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że to właśnie on.

Aaren Wayford - 2015-10-29, 20:44

Lustrując wnikliwym spojrzeniem przybywające osoby, przyglądała się dokładnie ich przebraniom. Pierwszą osobą, którą rozpoznała była Hayley, odpowiedziała jej krótkim skinieniem głowy i podstępnym bezcelowym uśmiechem.
Błękitnymi wręcz wpadającymi w biel tęczówkami czarnych oczu, namierzyła kogoś w przebraniu Jokera, nie miała najmniejszych trudności z rozpoznaniem właściciela przebrania. Jak nikt inny budową ciała i wystającymi gdzie niegdzie tatuażami spod rękawów koszuli, przywodził jej na myśl tylko jedną osobę, Tonego.
Nie wiedziała czy ją zauważył, ogrom ludzi przebijających się przez drzwi wejściowe nieco komplikował rozpoznanie każdego z osobna. Przypatrując się mu przez dłuższą chwilę w końcu odwróciła spojrzenie, by skierować je na kolejne osoby. Finalnie zatrzymała je na osobie Alaina, która pojawiła się po drugiej stronie stolika.
- Tak trudno mnie rozpoznać w tym przebraniu ?- uśmiechając się jednocześnie zagryzając dolną wargę nasączoną przyjemnie gorzkim alkoholem. - Kto Cię tak podrapał ?- z uwagą śledziła każdą ze starannie wykończonych ran na twarzy Alaina, ktoś tu się postarał. - Whisky z lodem, czy preferujesz coś innego ?- unosząc prawie niewidoczną brew, przekrzywiła odruchowo głowę na prawą stronę. Sama preferowała znacznie mocniejszy alkohol, a taka whisky na rozgrzewkę była wyjątkowo dobrym startem imprezy. - Ciekawa jestem czy nasz przyjaciel się z nami przywita.- o ile Alain go nie zauważył to Aaren momentalnie rzucił się w oczy. Naprowadzając swoim spojrzeniem bruneta na sylwetkę Jokera uśmiechnęła się porozumiewawczo.

Lucas - 2015-10-29, 20:44

Wieści o imprezie obiły mu się o uszy już jakiś czas temu. Początkowo zniwelował tą wiadomość, ale zobaczywszy porozwieszane w mieście plakaty postanowił się zjawić. Lucas nie należał do osób siedzących wieczorami w domu przed telewizorem. Lubił aktywnie spędzać czas, wypić sobie i nieco się zabawić. Niestety na zbieranie cukierków był już odrobinę za stary (chociaż podobno faceci nie dorastają), ale halloween zmuszało go utrzymywania pewnych norm. Przebieranie się za dziwne stwory i inne upiory wcale nie było mu na rękę, ale nie chciał wyróżniać się swoją zwyczajnością pośród bawiącego się tłumu. Gdyby nie fakt, że jego znajoma była charakteryzatorką, zapewne nie pokusił by się o żaden kostium. Korzystając jednak ze swoich znajomości postanowił zaszaleć i na tę jedną noc zmienić swój wizerunek.
Ubrał nieco zwężane, czarne jeansy, szary, gładki t-shirt i skórzaną kurtkę. Na nogi odział skórzane sztyblety, ale oczywiście to był dopiero początek. Jego czarne oczy zmieniły kolor na ciemnoczerwony za sprawą soczewek, twarz nieco zbladła a z kącika ust spływała strużka szkarłatnej krwi. Za każdym razem gdy otwierał usta w uśmiechu, na pierwszy plan wysuwały się charakterystyczne dla jego przebrania kły, które dopełniały całą stylizację. Tak przebrany zawitał w podziemiach Ministry of Sound, jakby nigdy nic wchodząc do środka. Nie umówił się tu z nikim konkretnym licząc na to, że i tak może spotkać znajome twarze. Nawet gdyby tak się nie stało, było to idealna okazja do zawarcia nowych znajomości, prawda?
Rozejrzawszy się po tańczących postaciach, skierował się do baru, gdzie zajął jeden ze stołków. Zmierzwił ręką gęste, czarne włosy i przywołał do siebie barmankę. Uśmiechnął się do niej czarująco, po czym poprosił o jakiegoś kolorowego drinka.

Alexis - 2015-10-29, 21:20

Z organizowanej w dniu dzisiejszym imprezy dowiedział się w zasadzie z przypadku, z przypadku wziął to sobie do wiadomości i z przypadku zechciał zaszczycić organizatorów swą obecność. A przyszedł to już nie z przypadku. Z przymusu, który sam na siebie nałożył. Na ogół unikał tego typu imprez. Najzwyczajniej w świecie nie miał czasu bawić się w tygodniu. Tematyczna zabawa nie jest jednak jedną z wielu. Na swój sposób jest wyjątkowa i niepowtarzalna. Tego sie nie ogląda, o tym się nie słucha, to trzeba po prostu przeżyć. Dosłownie. Różni ludzie, różne przebrania, różne sposoby celebrowania, jedna choć z goła dla każdego odmienna atmosfera. Choć wszystko brzmi zachęcająco żaden z wyszczególnionych powodów ot tak by tu Alexisa nie ściągnął. Przyszedł bo mówił się tu z Lillką. Tu. W tym miejscu. O tej porze. Możliwe, że zanim ją odnajdzie będzie po wszystkim. Niemniej jednak zjawił się. Dla niej. Bladego pojęcia nie mając o której przyjdzie dziewczyna i co ważniejsze,co na siebie włoży. Był tu po to by ją pilnować więc lepiej niech coś mimo wszystko włoży. :D
Wpasował się w tłum ludzi okupujących wejście. Czekając aż zator ustąpi na szybko upamiętnił debilny strój, w którym normalnie za nic w świecie by sie nikomu nie pokazał. Cenił klasę i styl. Ewentualnie istniała opcja założenia tego co luźne i sportowe. Tym razem musiał zrezygnować z przyzwyczajeń na rzecz szaleństwa nocy.
Raz kozie śmierć. Zdejmując z siebie skórzaną kurtkę nabijaną gdzieniegdzie ćwiekami i cholerną czapkę, której szczerze mówiąc nie mógł sobie odpuścić, swym sprężystym krokiem udał się w głąb sali. Ostro skontrastowany makijaż, poprawka 'tapeta na ryju' sprawiała, że wgl nie był do siebie podobny. Śnieżnobiała z góry koszulka, od połowy przypominająca ciuch wyjęty z kałuży krwi, zabarwiona była po prostu falami odmieni czerwieni. Zadarte mocno rękawki odsłaniały kosmetyczne 'blizny' od których patrzenia bolało a perfekcyjnie namalowane pajęczyny na łokciach, złudnie przypominały fachowy tatuaż. Brunet miał na sobie czarne, zwężane, obszarpane spodnie i ciężkie obuwie w typie martensów. Bujne włosy niechlujnie postawione raz do góry, w innym miejscu do boku dodawały tylko łobuzerskiego polotu. Niestety czy stety brunet intensywnie wyczuwał mazidła przez co jego oczy naturalnie zabiegły krwią a niesfornie zmarszczone brwi wprowadzały element grozy. Generalnie, wszystko było z nim po staremu. To tylko Halloweenowy Alexis.
Dudniąca z głośników muzyka skutecznie zagłuszyła wszystkie myśli bruneta. Już się niczym nie przejmował i o nic nie zamierzał się martwić. Lill chciała się zabawić to niech się zjawi. Jak na razie Alexis musi zadowolić się 'tym' co jest. W praktyce oznacza to tyle, że samotnie przemierzając klub wypatrywał kogoś dla siebie. Takiego pasującego z wyglądu, o. Będzie prościej.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group