To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Morze - Plaża

Ruth - 2017-05-18, 21:58

Ja Ci dam wychowała! Ktoś tu chyba chce ostry trening! :lol2:
Ruth w swojej jeździeckiej karierze zaliczyła prócz jeździectwa klasycznego także western oraz liczne jazdy na oklep i bez uzdy - właściciele jej poprzedniej stajni bardzo dbali o wszechstronny rozwój swoich jeźdźców. Liczne seminaria, treningi, znani jeźdźcy z całego świata. Farciara. Przy tym wszystkim kobieta nauczyła się szanować swobodę konia - po co przecież zakładać owijki na zwykłe kłusowanie wokół hali? Nie raz spotykała się z ludźmi, którzy na dosłownie 15 minutową jazdę na koniu w pełni zdrowym i wysportowanym zakładali pełen sprzęt a kończyli na chwili stępu, kłusa i króciutkim galopem. Tym bardziej w teren nie powinno się zakładać pełnego sprzętu - zarośla, spłoszenia mogły spowodować na przykład odpięcie rzepu na owijce. Userka kilka razy się z tym spotkała - i o ile jeździec sobie na ujeżdżalni z tym bez problemu poradzi, to w terenie musiałam ganiać za spłoszonym ogierem 180 w kłębie na moim małym kucyku. :lol2:
Nie ukrywając sam strój Ruth nie był taki kompletny jak zawsze - sztyblety zamiast oficerek, stare, poprzecierane rękawiczki zamiast tych nowych i skórzanych, do tego pierwsza lepsza bluzka - myślę, że mewa na gałęzi nie będzie oceniała jej stanu materialnego po wyglądzie. :lol2:
Po dłuższym czasie stępu, kiedy klacz rzeczywiście mogła się rozgrzać kobieta wysłała jej krótką półparadę i zebrała lekko jej wodzę, lecz nadal jej kontakt był delikatny i pozwalał klaczy na dogodne ułożenie szyi. Dodała jej łydkę i wypchnęła ją w kłus przechodząc płynnie w anglezowanie. Piasek to najlepsze podłoże do szybszych chodów, więc skoro miały go tyle czemu by nie korzystać? W szczególności, że nie ma nic lepszego niż wiatr we włosach na plaży.

Femme Fatale - 2017-05-21, 01:36

Phi! Pamiętajmy o tym kto tu ma cztery nogi i przewagę w wadze. Femme mimo posłuszności względem właścicielki, tym razem postarałaby się o wyjątek i zaserwowała jej zalążek rodeo.
O właśnie, to tak skoro już to się tak rozkopało, to pewnie kiedyś karej przydałoby się nieco ruchu z innej dziedziny, może właśnie jakieś podstawy, westernowa technika wzbogaca, szczególnie konkurencje w których zamyka się bramki, czy jeździ slalomem, to bardzo usprawnia, a skoro z Femme taka mini feministka, to musi zadbać o siebie, gibkość jej się przyda :lol2:
Kara jeszcze trochę wytrzymała w stępie, zauważyła kilka interesujących rzeczy, w tym jakąś podłużną korę i musiała, po prostu musiała złapać ją w zębiszcza, by po chwili machnąć łbem i jednocześnie wyrzucić gdzieś ten kawałek drewna. Czasami zachowywała się jak pies, tylko tym razem nie goniła za swoją zabawką, a postanowiła ją zostawić na rzecz następnych, kora pozostawiała zły posmak w pysku.
Zareagowała na poczynania właścicielki, nawet zaczęła się nią interesować, a wcale nie potrzebowała do tego półparad, choć w sumie to było najszybsze i najmądrzejsze rozwiązanie. Skierowała w jej kierunku jedno ucho, drugie zaczęło robić za antenę wywiadowczą wokół nich. Swobodnie i z ładnym wykrokiem przeszła w kłus. Jej kopyta przejdą jakiś peeling, pewnie to lepsze niż wszelakie specyfiki, a i jodu zdąży się nawdychać, tyle plusów. Kępki trawy, nawet te malutkie i te chwastowe znikły jej w końcu z pola widzenia. Z niechęcią zaakceptowała ich brak i zaczęła swobodnie kroczyć kłusem przez piach. Od asfaltu i podłoża leśnego zdecydowanie wolała piasek, upodobała sobie tego typu wędrówki.

Ruth - 2017-05-21, 22:18

Zachowanie klacz bawiło ją do łez, była w tym taka niewinna i urocza. Trzymała ją stałym kłusem, aby przed wjazdem do spokojnej wody spowolnić ją paradą do stępa. Klacz, jak kobieta dowiedziała się od poprzednich właścicieli, była przyzwyczajona do wody i nie powinno być problemów z wjazdem. Lepiej jednak, by na pierwszy raz nie rzucać się w ogień, czy też galop i spróbować wjechać na spokojnie. Fale na morzu były delikatne, nie powinny więc kobyłki przestraszyć. Przekonała ją łydką i wypchnięciem z krzyża, żeby weszła do wody i o ile udało się choćby przednie kopytka zmoczyć pochwaliła ją bardzo sowicie. Powolne kroczki do przodu liczą się w pracy z tak młodymi zwierzętami.
Po krótkim krążeniu w wodzie lub obok niej skierowała klacz znów wzdłuż wody, tym razem prosząc o stęp. Pozwoliła klaczy wyciągnąć szyję dzięki rozluźnieniu kontaktu i swobodnemu spuszczeniu wodzy po jej szyi. Przed nimi wakacje - czas wielu zawodów i najróżniejszych innych zmagać stajennych. Teraz muszą lekko zresetować umysły aby wrócić do pracy pełną parą. Liczyła na sukcesy klaczy, bo miała do tego predyspozycje i chęć walki (Oraz cudowną właścicielkę, czyż nie? <3) lecz też nie naciskała na jej rozwój zawodowy. Najbardziej chciała klaczy dać po prostu spokój i pokazać jej dobre strony wielu rzeczy. Jej imię przecież nie było pierwszym lepszym i patrząc na późniejsze perypetie karej naprawdę do niej pasowało. O ironio! Matko przypadków! Właściwie historie miały podobne z tą różnicą, że Ruth podchodziła do tego po ludzku a Femme instynktem. (Kto by pomyślał, nie?) Fifi nie mogła przekonać się do mężczyzny, którzy sprowadzili na nią krzywdę, natomiast Ruth powoli się do niektórych przekonywała.

Femme Fatale - 2017-05-25, 16:28

Można było zazdrościć Ruth karej, ponieważ chód klacz akurat miała wygodny i nawet ten kłus był miękki i lekki, nie drobiła i nie wybijała jak szalona, dlatego mogłaby się może ubiegać o nagrodę najwygodniejszego konia roku, przecież chyba jej się należy za takie zasługi, nie? Poruszała się płynnie i żwawo, nie w jej stylu było ospałe, powłóczące tempo, ta kobyłka miała w sobie dużo życia i korzystała z tego ile tylko wlezie. Za prośbą jeźdźca zwolniła do stępa i skierowała się w stronę wody, nie robiła ona na niej większego znaczenia, jej poprzednia stajnia również ulokowana była w podobnych terenach, więc do wody wchodziła już wiele razy, a skoro Ruth chciała to sprawdzić, to Femme bez oporów weszła do wody, brodząc kopytami w mokrym piachu. Oczywiście, Femme miała różne swoje dziwactwa, ale bardziej bała się dźwięków z dróg, którymi poruszały się auta, a woda i przyroda w ogólnym tego słowa znaczeniu nie działały na nią jakoś specjalnie. Mogłaby zejść po stromym zboczu, pływać w jeziorze, kłusować po lasach, czy galopować po łąkach, dla niej to było naturalne, bo od zawsze to robiła. No dobra, dużym mankamentem byli mężczyźni, czy to dzieci, młodzi, lub starzy, wszystkich pakowała do jednego wora z napisem "ZŁO", ale tak poza tym, to nie było z nią specjalnych problemów.
Wyszła z wody i dalej w stępie poruszała się wzdłuż wybrzeża. Wyciągnęła swobodnie szyję i lekko bujała nią w rytm swoich kroków. Odpoczywała podczas tego terenu i nie przejmowała się obecnie żadnymi treningami, czy zawodami, zazwyczaj i tak utrzymywała odpowiednią formę, a zawody były rywalizacją, której nawet ona potrzebowała, nie mogłaby być wiecznie koniem spacerującym po zieleni, choć, gdyby od młodego była dzika, a ludzie by jej nie przygotowali pod siodło, to zapewne wolałaby zielone tereny i brak jeźdźca na grzbiecie, a teraz to po prostu nie wchodziło w grę. Klacz jednak nie miała zamiaru długo myśleć o swojej przyszłości, to nie było w jej stylu, a zresztą zawierzała wszystko Ruth, niech to ona się stara przy papierkowej robocie i rozplanowywaniu treningów, Femme zwyczajnie przyjmie wszystko do wiadomości :lol2:

Ruth - 2017-05-27, 19:40

Karej pozazdrościć można było z każdego powodu :p Skoro była taka pozytywnie nastawiona to Ruth będzie to często wykorzystywać. Skierowała klacz w stronę wody po raz kolejny - teraz już w kłusie co zapewne jej się udało, dlatego z ogromną przyjemnością prowadziła klacz brodzącą kopyta i w wodzy w szybszym tempie. Był to cięższy wysiłek niż zwykły kłus po piasku, lecz taka odskocznia także im się przyda. Wzrok Ruth uważnie spoglądał w kierunku ich biegu, ażeby klacz nie wpadła na coś znajdującego się pod niską warstwą wody a kiedy znalazł się w miejscu,w którym plaża była największa na szerokość odbiła klacz na piasek i wypchnięciem z krzyża połączonym z łydką poprosiła o galop. Miały przed sobą czysty piasek bez większych zarośli czy niebezpieczeństw stąd jeśli tylko klacz chciała to Węgierka dała jej możliwość pełnego galopu. Sama przyjęła wygodny półsiad chowając lekko twarz w grzywę karej.
O ile kobiety worek miał napis ''Może kiedyś'' to sprawa z segregowaniem osób wyglądała podobnie. Boże, jak to stwierdzenie bestialsko brzmi. No ale taka prawda - każdy dzielił innych ludzi na jakieś grupy, z Rut nie było inaczej. Swoją drogą ciekawe, że klaczy imię tak świetnie odzwierciedla jej podejście do mężczyzn. :lol2: W sumie imię Ruci jest podobnie bliskie jej charakterowi, o gwiazdy! Oczywiście nie mówię tu o roślinie. Swoją drogą zastanawiające jest to, że w jej rodzimych Węgrach imię Rut znaczy coś kompletnie innego niżeli angielskie Ruth choć oba znaczenia pochodzą z łaciny. Wracając do treningów, to nie ukrywam, że kobiecie ta papierkowa robota odpowiada! Ot, niech się kara królowa rozsiądzie, właścicielka wszystko zrobi. :lol2:

Femme Fatale - 2017-06-01, 00:07

Kara z ochotą weszła w kłusie do wody i posuwistymi, ale wciąż żwawymi krokami brodziła przez wybrzeże, od czasu do czasu poparskując sobie, gdy przypadkiem odbite od nogi krople nogi sięgnęły jej pyska. Ta klacz w ogóle miała jakąś nadwrażliwość, to jej nie pasowało, tamto było za mało atrakcyjne i ogółem nic nie spełniało jej wymagań. Mimo, że szybko taka czynność ją męczyła, to i tak uwielbiała wręcz brodzenie w wodzie, szczególnie, że schładzało jej z lekka nogi, które często rozgrzewały się nie do przeżycia/niemiłosiernie. W odpowiednim miejscu, za pomocą pokierowania przez Ruth, skręciła i wjechała ponownie na suchy piasek. Została poproszona o galop, toteż płynnie i pod wpływem chwili zmieniła tempo i zrobiła niemal niezauważalne przejście do następnego chodu. Za pozwoleniem ciemnowłosej, zerwała się do pełnego galopu, oczywiście ówcześnie pozwalając się Węgierce do tego przygotować.
Uwaga, bo zaraz się zagalopujemy i tyle z tego będzie, bo userce się wydaje, że gdzieś wyżej też miałyśmy kminę z imieniem Femme. W każdym razie karuska z pewnością nie jest ugodowa i musiałby się trafić naprawdę porządny i miły, a także... Nie, nawet taki by jej nie przekonał, po co się oszukiwać? Femme to bestyjka, ciężko się połapać z jej obecnym humorem i jeszcze ciężej poprawnie go odczytać, dlatego Panowie, strzeżcie się, kara nadchodzi!
Dlatego była chyba typem kanapowca, który poczeka, aż ktoś zrobi coś za nią, ponieważ kara nie robiła nic nad wyraz i sama z siebie nie dopuszczała do większego ponad normę wysiłku, chyba, że chodziło o zawody, w których rywalizacja ją do tego pchała. Ruth może czuć się osobistą sekretarką Fatale, wynagrodzenie ofiarowane w sianie, bo owies za dobry.

Ruth - 2017-06-02, 21:03

Nawet kubka owsa nie dostanę? No wiesz Ty co!? Pozwalała klaczy biec sprawdzając także, czy obie mają pod nogami stały i bezpieczny grunt. Dawno nie miała czasu na teren - prócz rajdu oczywiście - nic więc dziwnego, że czerpała z tej przyjemności maksimum.
- No nieźle Fifi, dalej dalej. - Pokrzepiła klacz w jej działaniu i ukryła twarz za powiewającą grzywą karej. Fale na morzu wciąż były delikatne, dlatego zmuszając się do skręcenia w stronę wody, zmusiła się także do spowolnienia klaczy do kłusa i wjechania do wody. Plaża miała także swoje słabe punkty, jak ten z kamieniami i wysoką, nadmorską roślinnością. W tym przypadku Ruth wolała nie ryzykować - strzeżony zawsze ubezpieczony. Prowadziła jeszcze chwilkę klacz w kłusie, aby pozwolić sobie na spowolnienie klaczy do stępa. Po zimie obie nie grzeszyły kondycją, tym samym dla Ruth bezpieczniejsze. W stępie mogły sobie na spokojnie pokonwersować, a raczej wykonywać względnie zrozumiałe monologi.
- Kara, Skarbie. - Pogłaskała klacz po szyi, bo nie miała w zwyczaju klepać koni - pogłaskanie jest przyjemniejsze.
- Dobrze się spisałaś. - Właściwie pochwały zwykle budowały relacje ze zwierzętami, choć te między kobitkami i tak były w miarę dobre. Znały się krótko a i tak dobrze im szło. Nawet bardzo dobrze. Wygrane zawody, miłe wspomnienia z rund honorowych i wspólne jedzenie jabłka (Znaczy Femme po Ruth :lol2: ). Ruth osobiście przepadała za Fifi, tak samo za Ruletką i traktowała je jak oczka w głowie. Dosłownie.

Femme Fatale - 2017-06-03, 00:11

Ani kubka? Ba! Ani grama, ani ciut ciut okruszka, o! Pamiętaj, Femme w walce na gołe klaty ma większe szanse, ha, ma dużo większą przewagę nad Ruth i z pewnością takie starcie by wygrała bez większego problemu :lol2:
Kara zasuwała galopem, aż piasek spod jej kopyt uderzał ją w brzuch wywołując uczucie łaskotania i choć miała grubą skórę, to nadal je czuła, nie było to dla niej dyskomfortowe, ale inne, mniej sterylne, a takie rzeczy konie lubią najbardziej. Trzeba sobie wyobrazić ile tego piasku zostanie na jej wilgotnym od hulania po morzu brzuchu, zmieni się kolorystycznie, to trzeba docenić. Galopowała równym , mocnym tempem, choć wiadomo, że po plaży był to mozolny wyczyn, w końcu piasek utrudniał, nawet jeśli była z napędem na cztery kopyta.
Zwolniła do kłusa za prośbą, zresztą sama była już z lekka zmęczona poprzednim tempem, jej kondycja nie była najlepsza, wolała nie ryzykować przeforsowania, a siłowanie się z piaskiem nie było jej domeną, wolała odpuścić, jeszcze kiedyś mu dokopie :lol: Truchtała trzymając się szlaku wyznaczonego przez właścicielkę i na znak zwolniła do stępa, jakby z uczuciem ulgi, że może to zrobić bez rabanu. Cofnęła ucho na dźwięk głosu dziewczyny, a sama wydała w odpowiedzi głośne parsknięcie, jakby też miała coś w tej konwersacji do powiedzenia, może nie wiedziała zbytnio o co chodzi, ale głos kobiety mówił jej, że to raczej pozytywne uczucia, więc tym bardziej była skora do odpowiedzi, ona jest cierpliwa, chętnie posłucha jakichś monologów, może kiedyś tam nawet odpowie, a do tej pory Ruth będzie musiała zadowolić się parsknięciami, ewentualnie rżeniem ze strony swojej karej koleżanki :lol2:

Ruth - 2017-06-03, 15:11

Trochę się nie dogadają, bo dziewczę jeszcze nie opanowało mowy koni. Mimo tego, na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech. Nawet jak się nie rozumiały, to poplotkować sobie mogą, co nie? :lol2: Nie planowała w drodze powrotnej dalej jej przemęczać galopem czy kłusem - i tak wystarczająco się namęczyły na tym piasku. Prowadziła klacz dość okrężną drogą w stronę stajni, aczkolwiek nie na tyle daleką aby klacz była całkowicie padnięta.
Rozluźniła jej wodzę napawając się chwilą i resetując wszelkie myśli, jakie ostatnio przewijały się przez jej umysł. No dobra, piosenki, którą niedawno usłyszała, za Chiny i Mongolię nie mogła zapomnieć, aż wstyd dla Fifi, że te nieszczęsne ''Love me like you do'' wciąż krążyło pod nosem Ruth.
Zjechały z trasy na plaży wjeżdżając po raz kolejny w las i kierując się nim. Nie była to trasa niebezpieczna - wręcz przeciwnie, po drodze co rusz mijały jakieś osoby na rowerach czy z kijkami. Niektóre przypatrywały się im z zwątpieniem, inne z zainteresowaniem, lecz kobity zawsze skupiały uwagę. Tak, to ta kara piękność. 8-) No bo przecież dla Fifi nie brakło urody, ogólnie obie klaczy Ruth należały do bardzo atrakcyjnych. (Nie, userka nie jest zoofilem .-.) Pokusiłabym się, że podobnie jak ich właścicielka, ale że się mogę kąpać w skromności to powiem, że jej niewiele do nich brakuje.
Rozluźniła karej wodzę tym samym pozwalając na spuszczenie szyi i odpoczynek przez ten ostatni kilometr. Sama także wypuściła nogi ze strzemion, choć jej dosiad nadal był nienaruszony a pięta zawsze w dole. Jak by to przecież wyglądało, kiedy zawsze powtarza wszystkim ''pięta do dołu, palce do konia'' a sama by się do tego nie stosowała?
/z.t

Femme Fatale - 2017-06-05, 23:58

Aj tam! Femme potrafi dogadać się z każdym (kto nie jest płci męskiej), więc prędzej czy później Ruth będzie szprechać po końskiemu, naprawdę nikogo by to nie dziwiło, od koni ponoć się dużo przejmuje, kto powiedział, że mowa jest wykluczona? Nikt, o!
Dreptała stępem i co satysfakcjonujące, mogła dowolnie dobierać tempo. Mimo młodego wieku i sporych sił, ten teren był dla niej sporym wyznaniem i zapewne jednym z tych, które przezwyciężyła, co wywoływało u niej satysfakcję, w końcu zwykle nie lubiła terenów, a ten nawet jej podpasował, miała ochotę iść na podobny jeszcze raz, ale wiadomo, że nie zawsze można się wyrwać ze świata codziennego.
Słuchała nucenia kobiety i przez to często strzygła na nią uchem. Cieszyła się, że ta nie śpiewała jakoś skrzecząco, wtedy musiała by się, no nie wiem, postarać ją zrzucić? Bo kazać jej zamilknąć nie miała jak, może jakby kobieta znajdowała się z przodu, ale tak to na grzbiecie była niemal nietykalna. Cwaniara jedna, ta pozycja była z góry ustawiona, normalnie zdrada stanu i dewastacja, nie ma co. Następnym razem to Femme siedzi na górze, a Ruth patataja do przodu, zobaczymy, komu będzie lepiej :lol2:
Weszła na nowo w las i od razu zauważyła zwiększającą się stopniowo ilość ludzi, jakby kuźwa jakieś grzybobranie organizowali i tylko czekali, aż te grzyby na ich oczach przez noc wyrosną. Femme była drażliwa, to też parskała nerwowo, a nawet zarżała głośno tuż koło ucha faceta, który stał obok roweru i oglądał coś w telefonie. Las nie jest od komórek, niech się lepiej rowerem zajmie, o! Resztę ludzi znośnie olewała, choć nie mogła znieść ślinienia się na widok niej samej, jakby ją w jakimś muzeum wystawili, o zgrozo.
Ostatni kilometr pokonywała już z większą motywacją, były blisko domu, a klacz miała ochotę na odpoczynek i późniejszą dawkę paszy, trzeba odrobić kalorie, a kara doskonale znała stajennego i wiedziała, że przeważnie jej nie odmierza, bo się jej boi i przez to zostawia się odrobinę więcej niż powinien. Cóż, można ująć, że ten ostatni kilometr był najbardziej produktywny i efektowny, miała motywację.
/zt.

Mercedes - 2017-06-06, 21:44

Kobieta wyszła z klaczą przed stajnie jeszcze, by tam poprawić jej sprzęt i dosiąść jej grzbietu. Tam ostatni raz wszystko sprawdziła, by poprosić klacz łydką o stęp. Kierując ją w kierunku plaży nad morze. Miała ochotę dziś na widoki właśnie pięknego morza, horyzontu i plaży. Tylko ona, klacz i ich wspólny teren. No z pewnością mogły liczyć na spokojną i godną starość. Orchard Stable to naprawdę dobry kompleks, gdzie można dożyć spokojnych i szczęśliwych dni. Wsiowe stajnie nie wszystkie są złe, no ale nie ma co porównywać do luksusowych kompleksów. Nie które konie do sędziwego wieku trenowały i brały udział w zawodach, o ile oczywiście ich stan zdrowia na to pozwala. Nie zawsze to się udawało, ale no można było tak robić. Poza tym jak można było się tak po prostu pozbyć swojego przyjaciela? Dla niej było to chore. Choć SS wyjechał, ale ona uważała że dla niego tak będzie właśnie lepiej. Nie znaczyło to wcale, że o nim zapomniała na amen. No fakt większość jeźdźców do najbiedniejszych nie należeli, ale nie zawsze wszyscy spali na kasie. Jak mówią człowiek orze jak morze, byle było dobrze dla niego samego i jego najbliższych. Raczej stosunkowo mało mieli tutaj wiekowych koni, no mam na myśli takich +/- koło 20lat. Ona wcale nie mówiła że Gloria jest brzydka, bo oko i znaczenia dodawały jej uroku bez dwóch zdań. Takie znaczenia w ogóle chyba były dość nietypowe, ale różne różniste przypadki się trafiają nie? Fakt była dość barwną i uroczą sportówką. Nie wyglądała na przesadnie delikatną z budowy.
Elizabeth White - 2017-06-07, 16:21

Elizabeth rozochocona ostatnim wypadem w teren, postanowiła jak najszybciej to powtórzyć. Z tego powodu po całym dniu w stajni, gdy słońce nie świeciło już tak mocno, zadecydowała o przejażdżce nad morze. Niestety w związku z tym, że nie miała na ten moment wśród swojej stawki konia, który by się nadawał, postanowiła wziąć coś Orchardowskiego. Takim sposobem padło na ogiera imieniem Visyoner, którego polecił jej jeden ze stajennych. Sprawnie go wyczyściła i osiodłała, by następnie z dziedzińca stajni stępem wyruszyć w kierunku morza. Jako, że kary nie był klasyfikowany do ''koni łatwych'', White od samego początku była czujna i przygotowana na ewentualne bunty czy inne rewelacje. Pilnowała by energicznie maszerował przed siebie, utrzymując elastyczny kontakt na pysku. W głowie zaś planowała trasę, by jak najsprawniej i najlepiej dotrzeć do ich miejsca docelowego. Żeby to jednak nastąpiło, musieli pokonać pastwiska, by następnie wyjechać na polną drogę pośród łąk. Przez cały ten czas brunetka rejestrowała zachowanie skoczka, chcąc wybadać go już na samym początku. Wolała wiedzieć na co powinna uważać, a w jakich aspektach może postępować odrobinę śmielej. Niestety nie było w stajni osoby, która mogła zdradzić jej kilka informacji, dlatego wszystkiego musiała doświadczyć osobiście. W łapce ''w razie wu'' trzymała palcat, chociaż nie zamierzała go używać bez powodu. Jeżeli Vis zachowywał się bez zarzutów i nie niepokoił White, dała mu odrobinę więcej luzu, pozwalając zejść z głową w dół - o ile odczuwał taką potrzebę. W końcu ów wyprawa miała być przyjemna dla obydwu stron!
Visyoner - 2017-06-07, 19:50

Pozwolił ze sobą robić Eliz wszystko co chciała z jednego powodu; znał ją. W przeciwieństwie do niej kary jeszcze pamiętał głos i jej tyłek. Kiedyś go dosiadała, lata wstecz, ale jednak. Vis nie chodził pod dużą ilością jeźdźców właściwie to każdego znał w miarę dobrze bo ogólnie to kapryśny koń skory do agresji wobec obcego człowieka. Niemniej jednak ostatnio tylko stał i kurzył sie w boksie. Jak już był ruszany to na padok i z powrotem do boksu. Nudziło mu się to i zapewne stajenny wstawiając sie za nim chciał żeby ktoś spuścił z niego trochę energii, która ostatnio ogiera rozpiera przez co robi się jeszcze gorszy w 'obsłudze technicznej'.
Stępując z dumnie uniesionym łbem rozglądał się po otoczeniu jak gdyby na nowo musiał sobie poprzypominać pewne widoki i scenariusze. Nawet zapomniał, że powinien sie trzymać śladu i od czasu do czasu nie wiedzieć czemu schodził sobie raz na prawo, raz na lewo a łydki Eliz tylko pracowały i pracowały no chyba że podjęła z nim walkę na wodzy w celu naprowadzenia go. Ten koń nie znosi mocnego kontaktu. Na pysku musi mieć luz, wymaga luźnej ręki bo od razu furii dostaje, w przypadku męskiej siły to już wgl. Im wcześniej sobie brunetka o tym przypomni tym lepiej dla komfortu jazdy.
Zmiana podłoża i krajobrazu nie zrobiła na nim żadnego wrażenia. Dalej stępował dynamicznie przed siebie od czasu do czasu strzygąc uszami. Tego właśnie potrzebował. Takiej przestrzeni i rozruchu. Stęp w jego wykonaniu zawsze cechował sie niebywałym tempem, kary to koń z akcją do przodu więc trudno się dziwić, że przebierał zgrabnymi kończynami o wiele zwinniej niż przeciętny kopytny.

Elizabeth White - 2017-06-07, 23:15

Faktycznie! Elizabeth kiedyś już dosiadała Visa, całkiem wypadło mi to z głowy. Ale z tego co sobie przypominam, to było to spotkanie trochę burzliwe. Kanadyjka mogła mieć jedynie nadzieję, że tym razem obędzie się bez nerwów i oboje wrócą do stajni zmęczeni aczkolwiek w dobrych humorach.
Próby wężykowania starała się korygować już na samym początku. Co prawda nie pamiętała, że kary jest delikatny na pysku, ale wystarczyło jej krótkie przypomnienie, by uważać na ten aspekt. Nie oznaczało to jednak, że w celu uzyskania prostego śladu usiłowała coś zdziałać wodzami. Działała głównie dosiadem i łydkami, blokując go zależnie od strony w którą spylał. I trwało to do czasu, aż skoczek odpuścił, no chyba że to nie nastąpiło. Tak czy siak, White była zawziętą zawodniczką i na pewno nie zamierzała mu pobłażać.
Stępowali już dłuższy czas, a droga którą się poruszali była równa, trawiasta i ogółem bardzo przyjemna. Od morza dzielił ich jeszcze kawałek, więc Elizabeth zadecydowała o odrobinie kłusa. Ot, na rozruszanie. Pomoce aktywizujące poprzedziła półparadą, by następnie poprosić Visyonera o przejście w wyższy chód. Nie wiedziała jak kopytny się zachowa, dlatego była przygotowana na każdą okoliczność. Jeżeli jednak nie zrobił niczego głupiego, to po prostu zaczęła rytmicznie anglezować. Sądząc po tym jak maszerował w stępie, nie liczyła, że nagle zacznie się ociągać. Jeżeli jednak za mocno pędził, usiłowała narzucić mu swój rytm, mocno akcentując siadanie w siodło. Łapki utrzymywała na elastycznym kontakcie z pyskiem ogiera, stosując półparady za każdym razem, kiedy się rozpraszał lub zapędzał.

Visyoner - 2017-06-07, 23:30

No pierwsze kontakty z Visem do najłatwiejszych i najmilszych nie należą. Nie trzeba się jednak tak szybko zniechęcać nawet i ten kary czasem ie jest sobą. Nudno by było gdyby ciągle zachowywał sie tak samo. Preferuje urozmaicenia w każdej możliwej formie. Teraz na przykład wsłuchany w stukot własnych podków zaczął sobie bujać w takt łbem i robił to całkiem nieświadomie. Aż z tej nieświadomości faktycznie znacząco zjechał w dół pyskiem zaokrąglając się gdzieniegdzie ;>
Nie zamierzał nadwyrężać jej łydek już na samym wstępie wyprawy. Zamknięty dosiadem szedł w równej linii raz za razem przycinając powietrze ogonem, tak dla czystego relaksu.
Gdy tylko dostał bodźce pobudzające od razu skulił gwałtownie uszy i z impetem ruszył z kopyta akcentując półparadę wyraźnym naskokiem, który był u niego charakterystycznym początkiem przejścia w galop. ciekawe czy ten element brunetka pamięta bo jak nie, to może mieć bliskie spotkanie z jego szyją. Ta zagrywka jest trudna do wysiedzenia. On ma to opracowane do perfekcji. Jeśli jednak nie dała się zaskoczyć nie powinna mieć żadnych problemów z równowagą. Łatwo go skoordynować jeśli zachowuje sie zimną krew i chłodną głowę.
Buntował się jej jeszcze z trzy razy za każdym demonstrując naskok i szczerą chęć przejścia w galop. Dopiero za czwartym razem w miarę płynnie przeszedł w kłus z tą swoją zabójczą akcją nóg. Oj tak kłus to jego najefektywniejszy chód choć nie wiedzieć czemu rzadko kiedy wytrzymuje w nim dłużej niż 5 minut. We łbie mu tylko galop. A niby skoczek z powołania. :lol2:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group