Lockhard - 2020-02-19, 00:43 Z początku jeszcze trochę interesowało go ściganie Lavarda, ale gdy Aaren jeszcze bardziej zwiększyła dystans od niego, a oczom Lockharda ukazała się ogromna przestrzeń, zapomniał o elemencie rywalizacji. Z nastawionymi na sztorc uszami wydajnie galopował przed siebie, uważnie lustrując wzrokiem otoczenie, zupełnie jakby szukał nim przeszkód. Ani myślał o opuszczeniu głowy, był zbyt podekscytowany tym galopem w terenie, by w ogóle pomyśleć o rozluźnieniu się i zejściu z tonu. Grzecznym aniołkiem miał się zapewne dopiero stać po powrocie do stępa, a tymczasem wyglądał na zwyczajnie wesołego i ożywionego, lecz nie tracił energii na zbędne brykanie. Aaren, trzymając kontakt z jego pyskiem, mogła poczuć jak ogier wchodzi jej na rękę i pracuje z nią całą szyją, przy każdym skoku galopu mocno się pchając do przodu. Jego tempo było jednak równe, nie zwiększał go ani nie ponosił, tylko trzymał jednakową prędkość. W jego przypadku czekanie na zmęczenie nie miało raczej sensu, skoro tylko galopował - podczas gdy pozostali mogli już pomyśleć o powrocie do kłusa, Loczek dopiero się rozgrzewał, a spocony był tylko dlatego, że wcześniej głupio się denerwował. Niemniej takie bieganie dobrze mu robiło na głowę, jak chyba wszystkim uczestnikom tego terenu, zarówno kopytnym, jak i ludzkim.Anthony Wayford - 2020-02-19, 00:51 Tony lubił prędkość na koniach, więc często się ścigał w terenie, gdy miał ku temu okazję. Niestety rzadko miało to miejsce, bo konie Aaren nie były demonami prędkości, lecz teraz warunki do tego były idealne. >3 Oczywiście miał na uwadze, że to mało bezpieczne w niektórych przypadkach, ale teraz było chyba względnie bezpiecznie. Zresztą, kto jak kto, ale Jessie i Aaren raczej nie miałaby nic przeciw, dlatego Tony nie silił się za specjalnie na utrzymanie Bad w ich pseudo-zastępie i pozwolił jej się rozpędzić. Gdy zaczęła zwalniać, rezygnując z pościgu za Lockhardem, tylko raz spróbował ją zachęcić do przyspieszenia, dając jej łydkę. Jeśli jednak dała mu do zrozumienia, że nie ma ochoty się z nikim ścigać, to dał za wygraną i pokornie jechał na ogonie, obserwując tylko konie przed sobą by w porę skręcić czy zwolnić, gdyby zaistniała taka potrzeba. Jeżeli chodzi o przejście do kłusa, to liczył raczej na dziewczyny i na to, że Bad pójdzie śladem reszty, bo sam ze swoim dosiadem miał raczej marne szanse. Jedynym, co mógł zrobić, było przygotowanie Bad do przejścia półparadami, po których powinno być mu już prościej ją przytrzymać.Lavard Sontesique - 2020-02-20, 19:03 Powstrzymywanie się od spięcia i zakleszczenia na koniu było najbardziej słuszną decyzją w przypadku Lavarda. Ogier momentalnie reagował na emocje jeźdźca i jego działania, przez co często takie sytuacje kończyły się wybuchem. Otrzymując odrobinę luzu galopował spokojnie powoli również się męcząc z powodu wysiłku.
Lekko wypuszczając głowę do dołu parskał sobie głośno jednocześnie odrobinę się uspokajając i nie pędząc już na złamanie karku. Był to nadal dynamiczny i aktywny galop, ale pod pełną kontrolą. Mając szansę się zmęczyć Lavard chętnie korzystał z takiej możliwości, wyzbywając się nadmiaru energii i emocji.
Poproszony o przejście do kłusa, nie zastanawiał się nad tym długo i dość chętnie przeszedł do chodu niżej. Był już wyraźnie zmęczony i zdyszany przez co na jego krótkiej sierści pojawiła się w niektórych miejscach biała piana. Było to spowodowane głównie nerwami na początku, które szybko odeszły w niepamięć. Kłusując kroczył równo z opuszczoną głową, ale wciąż wyraźnie pchał naprzód, czując się dobrze w roli konia prowadzącego.I So Bad - 2020-02-20, 19:03 Wbrew pozorom nie próbowała się ścigać i nawet galopując aktywnie, nie śpieszyła ani nie kombinowała, utrzymując pewny dystans od poprzedzających ją koni. Podnosząc głowę obserwowała uważnie otoczenie jak i swój męski harem , pilnując tych dwóch jajecznych terminatorów.
W reakcji na łydkę Tonego lekko przyśpieszyła, ale nie próbowała wyprzedzać Loczka, wciąż miała na niego lekkiego focha, który powoli odchodził w niepamięć. Taka dawka ruchu i psychiczny reset był potrzebny także jej, bo chociaż dzisiaj zachowywała się względnie, to nadal potrafiła być wredną jędzą.
Widząc jak konie przechodzą do kłusa, sama również zaczęła wytracać prędkość jednocześnie zwalniając Tonego z obowiązku wykonania przejścia. Wchodząc w kłus nisko wypuściła nos do ziemi i głośno parskając kłusowała bardzo energicznie. Zdołała się odrobinę zmęczyć, chociaż odpowiednio zmotywowana z pewnością ścigałaby się z Loczkiem jeszcze przez jakiś czas. Aaren Wayford - 2020-02-20, 19:04 W trakcie równego i energicznego galopu, nie nalegała na zejście z głową w dół, pozwalając ogierowi na obserwację otoczenia. Dopóki miała z nim kontakt, to mógł swobodnie pokonywać kolejne metry trawiastego podłoża i poczuć trochę wolności.
Mając go przy sobie, czuła wyraźny kontakt i miała pewność, że w każdej chwili będzie w stanie wyhamować ogiera jeśli zajdzie taka potrzeba. Dzięki temu cały czas była rozluźniona i dawała Loczkowi dużo swobody nadal utrzymując półsiad. Nie prosiła go o dodania, ani o skrócenie chcąc, aby ogier miał szansę pogalopować nieco żywej. Zwykle taki galop robił dobrze na głowę, choć w niektórych przypadkach nawet zmęczenie nie było w stanie zbyt wiele zdziałać.
Niemniej Loczek funkcjonował tak jak każdy inny facet, a wysiłek fizyczny często trochę układał w tej łepetynce.
Zauważając jak Jess przechodzi do kłusa, sama uprzedziła przejście do niższego chodu paroma półparadami, w razie konieczności siadając głęboko w siodle i biorąc konia na siebie. Miała jednak nadzieję, że samo przejście uda jej się wykonać pokojowo i bez większej walki.
Jeśli tylko Loczek przeszedł do kłusa, pochwaliła go klepaniem po masywnym szyjsku.Jessie - 2020-03-05, 15:04 Po przejściu do kłusa od razu zaczęła anglezować, wyznaczając ogierowi tempo, jakim chciała się poruszać. Nie minęła chwila jak uśmiechnęła się z ulgą, czując, że koń po raz pierwszy od momentu wyjścia ze stajni jest naprawdę luźny i spokojny, co pozwoliło i jej porządnie odetchnąć. Dopiero teraz odczuła zmęczenie związane z utrzymaniem Lavarda pod kontrolą przez cały ten czas, ale była zadowolona, więc ukradkiem pogłaskała go po szyi i jeszcze przez parę minut pozwoliła poruszać się kłusem na dłuższej wodzy, aż całe towarzystwo ochłonęło po galopie. Jako że na tutejszych łąkach ciężko było znaleźć jakikolwiek punkt odniesienia, z racji braku dróg i charakterystycznych elementów, to terenowicze nie odczuli nawet tego, że od jakiegoś czasu poruszali się już w stronę stajni. Ostatecznie zatoczyli sporą pętlę, ale zanim wrócili pod stajnię, spokojnie zdążyli jeszcze z raz zakłusować, wliczając w to odpoczynek w stępie po tamtym galopie i końcowy stęp przed powrotem. Dla Jessie był to sukces, że udało im się wrócić w jednym kawałku i w takim samym składzie, jakim opuścili stajnię, dlatego pod koniec terenu była już wesoła i rozgadana, najwyraźniej musząc nadrobić to milczenie z początku terenu. /ztLavard Sontesique - 2020-03-05, 19:20 Zapewne ku zaskoczeniu Jess, dopasował się do jej tempa i kroczył swobodnie kłusem w niskim ustawieniu. Był wyraźnie zmęczony nie tyko fizycznie, ale w głównej mierze psychicznie, co przekładało się na jego samopoczucie.
Nie interesowały go teraz konie zanim, ani nic co działo się wokół. Pozostawał uważny, ale wyraźnie się spompował przez co Jessie mogła teraz poznać jego „prawdziwe” i bardziej pokojowe oblicze. Oddychał głośno i wciąż dosyć szybko, dopiero w stępie całkowicie schodząc z tętna.
Drugi kłus w stronę stajni był nieco żywszy w jego wykonaniu, ale głównie przez wzgląd na fakt, że był to już teren stajni. Tam hormony znów zaczynały dochodzić do głosu, ale nie w takim stopniu jak przed wyruszeniem w stronę łąk.
Ostatecznie do stajni dotarli cali i zdrowi, co było ogromnym sukcesem zważywszy na skład w jakim wybrali się w teren.
/ztAnthony Wayford - 2020-03-08, 13:35 Zwolniwszy do kłusa, od razu zaczął anglezować, choć prawdę mówiąc, już średnio mu się chciało. Mimo wielu aktywności na co dzień, jazda konna była czymś zupełnie innym i Wayford poczuł to w mięśniach jeszcze przed zejściem z konia. Dlatego też z ulgą przyjął propozycję powrotu do stępa, w którym znowu mógł się całkowicie rozluźnić, złapać wodze za sprzączkę i po prostu podróżować na grzbiecie Bad, która z racji tego miała sporo luzu. Jak łatwo się domyśleć, nie był zachwycony pomysłem zakłusowania raz jeszcze, ale że był w mniejszości, to jego stękanie zostało raczej zignorowane. Niemniej dzięki temu szybciej wrócili do stajni, zajeżdżając pod nią stępem. zt I So Bad - 2020-03-08, 14:05 Kłusując stawiała elastyczne kroki przez co jej kłus nie powinien wydawać się niewygodny. Mimo to sprężyście wybijała z siodła, a wysiedzenie jej kroku mimo wszystko wymagało przyzwyczajenia i praktyki.
Chętnie przeszła do stępa, podobnie jak Tony przyjmując to z ulgą. Dostając pełen luz w kwestii wodzy, wypuściła nisko łeb i razem z mężczyzną odpoczywała do momentu ponownego zakłusowania. Na szczęście do stajni nie mieli daleko, wiec raz jeszcze przeszli do stępa, docierając na jej teren w pełnym składzie.
/ztLockhard - 2020-03-10, 23:17 Lockhardowi wysiłek fizyczny pomagał zwykle na krótki okres czasu, choćby ze względu na to, że ogier szybko się regenerował, czego też wymagała od niego dyscyplina, w której startował. Taki teren był dla niego raczej dobrą zabawą niż sposobem na zmęczenie się, przez co nie chciał też tak szybko z tego zrezygnować. Próbował zignorować zwalniające półparady, zmuszając Aaren do podjęcia nieco bardziej zdecydowanych działań, ale wciąż w granicach przyzwoitości, bo jednak Lockhard też trochę patrzył na inne konie i gdy zobaczył, że zarówno Lavard, jak i Bad zwalniają do kłusa, to poszedł ich śladem. W kłusie natomiast od razu opuścił łeb i wesoło poparskując, luźno kłusował pod Aaren we wskazaną przez nią stronę, podobnie jak towarzysze całkowicie schodząc z tonu. Do pełni szczęścia brakowało mu już tylko wypasu na łące, ale z tym chyba musiał poczekać do powrotu do stajni, bo tutaj mogłoby się to skończyć kiepsko, znając pomysłowość tej trójki.Aaren Wayford - 2020-03-11, 17:17 Nie bojąc się użyć nieco bardziej zdecydowanych pomocy wstrzymujących, stanowczo sprowadziła ogiera do kłusa, nie chcąc się z nim szarpać. Zrobiła to na tyle delikatnie, aby nie wywołać u konia dyskomfortu i bardziej zadziałała dosiadem niż samymi półparadami.
Po przejściu do kłusa pochwaliła Karego i poklepała go po szyi, mając na uwadze to jakim chodem poruszały się konie przed nimi. W stępie naturalnie dała ogierowi więcej swobody, jeśli tylko pozostawał spokojny i zrelaksowany tak jak w trakcie kłusa.
Finalnie wszyscy we trójkę wrócili do stajni, szczęśliwie nie gubiąc nikogo po drodze. /zt Lockhard - 2020-03-12, 00:05 Po przejściu do stępa nie był już tak odprężony jak w kłusie, więc Aaren mimo wszystko musiała zachować wzmożoną czujność, jako że Lockhard znowu uniósł wysoko łeb i uważnie przeczesywał wzrokiem teren. Niewykluczone, że gdyby poczuł, że jeździec nie narzuca mu swojej woli choć przez chwilę, to samodzielnie podjąłby jakąś małą fortunna decyzję, niezależnie od zachowania towarzyszy. Udało im się jednak wrócić bez dodatkowych niespodzianek z niczyjej strony, co było swego rodzaju sukcesem dla jeźdźców. zt