Shockwave - 2020-03-06, 19:35 Mając zaufanie do swojego jeźdźca ogier nie wahał się przed oddaniem skoku, mając świadomość tego, że Oliver postępuje właściwie i zna jego możliwości na tyle, aby wiedzieć, że Siwy sobie poradzi. Będąc silnym koniem Shock potrafił wyjść z opresyjnej sytuacji lub wyratować dany skok, niemniej to właściwa technika i umiejętne wykorzystanie potencjału konia było kluczem do sukcesu.
Pokonując kolejną z przeszkód bezproblemowo zaczęli zbliżać się do nastęnej, bardziej wymagającej, która wymagała ponownie ogromu skupienia. Widząc corner na samym początku wyraźnie przyśpieszył, ale czując jak Oliver zachowuje ostrożność, sam znacząco się uspokoił. Domknięty łydkami chętnie oddał skok nad węższą częścią przeszkody nie zastanawiając się przed odbiciem. Sama przeszkoda była dość szeroka, dzięki czemu wejście w sam corner nie było problematyczne i raczej zachęcało konia do skoku.
Lądując za członem A po lekkim łuku w prawo wykonali 3 foule galopu zabierając się po chwili za pokonanie przeszkody będącej członem B kombinacji z numerem czternaście. Oddając nad skok nad skrzynią Shock uważnie do niej podszedł, choć nie była szczególnie wymagająca. Podobnie sytuacja wyglądała przy 15-stce, gdzie pomimo miękkiej górnej części, obaj panowie nie zignorowali przeszkody i precyzyjnie wykonali najazd, tuż po chwili z lekkością pokonując piętnastkę.
Otrzymując propozycję nieco żywszego galopu, śmiało dodał w dystansie do ostatniej przeszkody. Skrzynia wyglądała przyjaźnie dzięki czemu oddanie nad nią skoku było wyłącznie formalnością. Wyraźnie rozciągając się w locie Shock wyciągnął mocno szyję i oddał daleki skok, za moment lądując i jeszcze przez chwilę galopując mocnym tempem. Na początku ciężko było go wyciszyć, ale reagując na działanie półparad i głos, powoli wytracał prędkość.Oliver Pelerieux - 2020-03-06, 19:51 Żeby jeszcze bardziej ułatwić sobie to zadanie, zabrałem konia na około o średnicy około dwudziestu metrów, na którym wreszcie udało mi się uzyskać roboczy galop. Następnie przygotowałem konia do przejścia do kłusa, wykonując serię delikatnych półparad i siadając po nich w siodle, by dosiadem przytrzymać konia do niższego chodu. W przejściu podparłem go jednak łydką, żeby nie wypadł z ustawienia ani nie zgubił dotychczasowego rytmu. Zacząłem anglezować i wciąż jeżdżąc po okręgu, zachęciłem Holsztyna do żucia z ręki, którym zakończyliśmy ten dość męczący fizycznie, ale za to odświeżający psychicznie trening.
Kolejno zwolniłem do stępa i poklepałem Shocka po szyi, chwaląc go za dobrze wykonaną robotę. Skierowaliśmy się do przeszkody, gdzie uprzednio zostawiłem derkę, którą stamtąd zabrałem i przykryłem nią konia, nie chcąc by się przewiał. Na luźnej wodzy występowałem go do pełnego uspokojenia oddechu i tętna, a potem poprowadziłem w stronę stajni, co dało nam parę dodatkowych minut. ztShockwave - 2020-03-06, 20:20 Wchodząc na koło Shock w zasadzie zaczął naturalnie wytracać prędkość osiągając finalnie pożądany, roboczy galop. Z takiego tempa znacznie łatwiej było mu przejść do kłusa, co udało się płynnie wykonać po serii kilku półparad przygotowujących do zejścia do chodu niżej.
Kłusując Shock chętnie wyszedł z nosem do dołu jednocześnie żując wędzidło i dodatkowo zaokrąglając linię pleców oraz szyi. Taki kłus pozwolił mu znacząco uspokoić tętno i wyciszyć się przed końcowym stępem.
Bez najmniejszego problemu pozwolił okryć się derką, finalnie stępując jeszcze chwilę na terenie crossu, aby po dziesięciu minutach opuścić go i udać się do stajni na zasłużony odpoczynek.
/ztAdele - 2020-03-13, 10:29
Naughty Boy napisał/a:
. . .
W skoku płynnie podążyła za ruchem konia, dłonie przesuwając naprzód wzdłuż jasnej grzywy i balansując w strzemionach w taki sposób, aby podczas samego lotu w żadnym stopniu nie zaburzać równowagi ogiera. Po lądowaniu, zamortyzowanym również w strzemiona, natychmiast wróciła do lekkiego siadu, wzrokiem już od końcowych faz lotu poszukując kolejnej przeszkody. Tej ostatniej mogła podświadomie obawiać się najbardziej - była bardzo charakterystyczną konstrukcją, która w niejednym wierzchowcu mogłaby obudzić wątpliwości, nawet, jeżeli był równie dzielny co Naughty Boy. Trudnością nie była w jej wypadku ani wysokość, ani szerokość, bo sama część stała nie mogła w najwyższym miejscu mierzyć więcej niż te siedemdziesiąt centymetrów, ale Adele nie wiedziała w jaki sposób Gortat mógłby potencjalnie zareagować na jej "obręcz". Mimo poprzednich błędów i niepowodzeń, nie traciła na koncentracji i bojowym nastawieniu: po powrocie do lekkiego siadu natychmiast wznowiła poprzednie pełne, okrągłe tempo, regulując nie tylko prędkość, ale również obszerność wykroku kucyka. Już bliżej samej przeszkody zaczęłą stopniowo się wycofywać, pilnując się, aby od samego początku wyraźnie zamknąć ogierka w swojego rodzaju korytarzu pomocy - ograniczając go zarówno zamkniętymi nogami, jak i delikatnie napiętymi wodzami miała zapewnić sobie odpowiednio dużo kontroli nad sytuacją. Na kilka foule przed konstrukcją siadła w siodło, nie pozwalając jednak, aby ten ruch spowodował utratę dynamiki. Mimo, że delikatnym wycofaniem sprowokowała minimalne skrócenie, to mocno dociążając zad i stale aktywizując kuca od zadu do ręki zadbała o to, aby galop pozostał wystarczająco pewny i mocny, aby podejście do przeszkody nie było skazane na niepowodzenie. Nie miała oczywiście kontroli nad czynnikami, które nie były od niej zależne, ale z jej strony podprowadzenie do przeszkody do końca było stanowcze i pewne, co, jak miała nadzieję, pozytywnie miało wpłynąć na kucyka. Jeżeli ewentualne zawahanie nie sprowokowało wczesnej odmowy skoku czy spłynięcia, w najbardziej wygodnym dla miejscu kucyka zasugerowała odbicie, decydując się na dystans nieco dalszy, ale nadal wygodny przy takiej obszerności galopu. Tutaj znów nie było mowy o żadnym wahaniu - sygnał do skoku był pewny i wyraźny, połączony z delikatnym odciążeniem zadu i, o ile tylko Naughty Boy ostatecznie zabrał się do lotu, płynnym przejściem w półsiad i oddaniem ręki, przy czym Adele z dużą dbałością podeszła do tego aby złożyć się w sposób, który nie groził zahaczeniem o gałęzie, nie chcąc zaburzyć ich wspólnej równowagi.Naughty Boy - 2020-03-13, 12:02 Dzięki odpowiednio wyważonej równowadze właścicielki Naughty Boy nie napotkał żadnych problemów przy lądowaniu, które sam zamortyzował na własnych pęcinach, całkiem miękko wracając na ziemię, co raczej nie było wielkim osiągnięciem przy tych przeszkodach, które nie były za wysokie, a przynajmniej nie w porównaniu z parkurowymi. Z radosnym parsknięciem zagalopował, wzrok domyślnie kierując na przeszkodę, która swoim wyglądem najbardziej się wyróżniała spośród innych. Mieli co prawda okazję pokonywać już podobnie obudowane przeszkody, w tym także na ostatnich zawodach, ale w pierwszym odruchu izabelowaty znowu wykazał się niechęcią, która była naturalna chyba u każdego, nawet najodważniejszego konia. Konieczność zmieszczenia się w niewielkim okienku była dla niego sporą obawą, ale dzięki zdecydowaniu Adele podołał temu. Jedynie początkowo nieco bardziej przysiadł na zadzie i się skrócił, ale nie dawał innych symptomów, które mogłyby sugerować ewentualne wyłamanie. Pozostawał bowiem czujnym i ustawionym na pomoce, więc Solve mogła czuć się w miarę bezpiecznym. Mocnym, aktywnym krokiem dogalopował do przeszkody, ograniczany z boku pomocami, które wybiły mu z głowy pomysł ucieczki w bok, więc poruszał się po prostej linii na sam środek przeszkody. W dystansie jeszcze bardziej zapracował zadem, wkraczając nim mocno pod kłodę, dzięki czemu nabrał jeszcze więcej dynamiki w swoim ruchu, a także skumulował energię na najbliższy skok. Ten znowu wykonał w wyznaczonym miejscu z niemałym impetem, ciągnąc kłębem do góry i pracując plecami. Mimo wszystko skok nie był na tyle mocny, żeby Adele miała zahaczyć głową o górę przeszkody, bo miała jeszcze dobrych kilkanaście centymetrów zapasu. Gortat natomiast wykorzystał miękką konstrukcję przeszkody, żeby oddać bardziej ekonomiczny skok i przeczesać nogami gałązki, co jednak nie zaburzyło jego równowagi czy paraboli lotu. W miarę zbliżania się do ziemi, wyciągnął przednie nogi przed siebie i opadł na nich na ziemię, wykonawszy prawidłowy, bezbłędny skok.Adele - 2020-03-13, 15:31 Po lądowaniu, mimo natychmiastowego wznowienia poprzedniego tempa, z uśmiechem na twarzy pochwaliła swojego dzielnego kucyka, nagradzając go nie tylko głosem, ale również delikatnym poklepaniem po szyi. Była bardzo usatysfakcjonowana dotychczasowym przebiegiem treningu i rozważała zakończenie go już na tym etapie, ale w ostateczności postanowiła skorzystać z rozsianych nieopodal przeszkód, z którymi nie pracowali często lub wcale, dedykowanym tym doświadczonym parom. Nie dało się jednak odmówić doświadczenia tej dwójce: za sobą mieli wielokrotne starty w zawodach wszechstronnego konkursu, w tym również te międzynarodowe, w związku z czym Adele nie poddawała żadnym wątpliwościom tego, że Naughty Boy był w stanie poradzić sobie z trudniejszą konstrukcją. Tą miał być stosunkowo toporny i wysoki corner; mimo, że ustawienie przeszkód na torze umożliwiało uwzględnieniu go w kombinacji, mając na uwadze fakt częściowego roztrenowania kuca osiemnastolatka zdecydowała się potraktować go jako pojedynczą przeszkodę. Delikatnym łukiem zakręciła więc po trawie w stronę rzeczonej przeszkody, dla ułatwienia podchodząc do niej z daleka na wprost, a więc bardzo wcześnie pokazując ją izabelowatemu. Z tym wiązało się delikatne uniesienie go i wyraźniejsze dociążenie zadu - ponownie prowokując okrąglejszy, pełniejszy galop chciała ułatwić ogierowi znalezienie energii na odpowiednio silny skok. Sama znów wyraźnie ograniczyła go pomocami, by na kilka kroków przed przeszkodą wrócić w siodło i wycofać się, znów robiąc to na tyle delikatnie, aby zachować należytą dynamikę i energię, która potrzebna była do tego typu skoku. O ile po drodze nie napotkała żadnego protestu (gotowa w razie potrzeby najechać na przeszkodę ponownie), znów w wyczekanym momencie pewnym sygnałem zainicjowała skok, tym razem nie ryzykując zbyt dalekim dystansem z uwagi na wymiary przeszkody. W trakcie samego odbicia płynnie podążyła za ruchem konia, wykonując półsiad nieco głębszy niż zwykle, otwierając delikatnie palce w razie, gdyby oddana ręka nie wystarczyła, w takim wypadku dając izabelowatemu szansę na swobodne zapracowanie szyi mimo to. Lądując nie proponowała żadnej konkretnej nogi, jeszcze na kilka foule utrzymując linię prostą i aktywne tempo, raz jeszcze chwaląc kuca za dobre sprawowanie. Wówczas zakręciła na obszerne koło, wracając w siodło i stopniowo i niespiesznie zwalniała do spokojniejszego galopu, w tym chodzie pozostając na jeszcze kilka niedługich minut na rzecz przepracowania Gortata po treningu. Nie czuła, że został nadwyrężony zbyt intensywnym treningiem, ale w razie potrzeby nieco szybciej przeszła do kłusa, w którym stopniowo zaczęła wydłużać wodze. Anglezując, już na nieco luźniejszej wodzy, kłusem skierowała się już w kierunku stajni, do stępa przechodząc na wysokości rozprężalni. Stamtąd zgarnęła derkę, na luźnej wodzy prowadząc Naughty Boy'a już w kierunku stajni, po drodze zbaczając na szutrową ścieżkę pomiędzy pustymi już padokami na rzecz porządnego rozstępowania podopiecznego.
/ztNaughty Boy - 2020-03-13, 16:06 Sam z siebie również był niesamowicie zadowolony, ale pochwała ze strony Adele zdecydowanie podbudowała mu morale jeszcze bardziej, przez co z ekscytacji lekko podbił zadem, chociaż zupełnie niegroźnie. Zmęczenie dawało mu się coraz bardziej we znaki, więc nie miał już tyle siły na podobne wygłupy, tym bardziej, że wkrótce miał być zajęty następną przeszkodą, prawdopodobnie najtrudniejszą z dotychczasowych. Naughty Boy był jednak najodpowiedniejszym kucykiem do takich przeszkód, na dodatek ciągłe powtarzanie tych samych skoków byłoby zwyczajnie nudne i wypadałoby podwyższać sobie poprzeczkę. Odwaga i chęć do współpracy Gortata tylko sprzyjały temu, nawet jeśli czasami wymyślał, to był jednak ciągle pod kontrolą.
Galopując na corner po lekkim łuku, wpisał się adekwatnie w jego kształt, wzrokiem lustrując już przeszkodę i jakby oceniając swoje możliwości. Przez dociążenie zadu był zmuszony bardziej go angażować i podstawić, co zaowocowało bardziej okrągłą foulą, która w połączeniu z lekkimi przodami była świetną podstawą do danego skoku. Galopował pewnie i bez zawahania, wykazując dużo mniej obaw do tej przeszkody niż do poprzedniej, nawet jeśli technicznie była trudniejsza. Mimo zmęczenia w ostatnich metrach wręcz emanował energią, którą po chwili włożył w odbicie, przytulając się do lewego boku cornera, który był najwęższy. Wyszedł do lotu, wyciągając się i chowając nogi pod kłodę, nosem z kolei ciągnąc do przodu, czemu towarzyszyło uwypuklenie pracującego grzbietu. Subtelnie wyciągnął wodze z palców dziewczyny, znowu pozwalając sobie na przeczesanie gałązek nogami. Wylądowawszy, kontynuował galop jeszcze przez parę metrów, zbierając z entuzjazmem kolejne pochwały. Skierowany na koło, zaczął powoli wytracać prędkość, z niemałą ulgą przyjmując przejście do kłusa. Korzystając z długiej wodzy, wyciągnął oblaną potem szyję do ziemi, rozluźniając górne partie mięśni i powoli uspokajając się po tym wysiłku. Nie był on specjalnie wymagający, ale po takiej przerwie z pewnością wystarczający. Towarzyszyło mu to przyjemne zmęczenie, kiedy czuł się spełniony i był potulny jak owieczka, przy czym nie był po prostu wycieńczony. Stępem skierowali się do stajni, po drodze jeszcze zgarniając derkę, a przez resztę drogi szedł dość leniwym krokiem, głowę niosąc nisko i będąc kompletnie obojętnym na czynniki z zewnątrz.
/ztJessie - 2020-06-04, 11:49 Chociaż droga na tor crossowy miała im zastąpić część początkowego stępa, a więc nie była specjalnie wymagająca, to Jessie nie traciła czujności. Wiedziała, że Duranowi energii zdecydowanie nie brakuje, dlatego była gotowa na różne sytuacje. Z czasem delikatnie nabrała wodze na kontakt, ale pozostawiła je na tyle długie, by Duran mógł nieść swobodnie rozprostowaną szyję. Nie upierała się jednak za wszelką cenę przy tym, żeby niósł głowę nisko - jesli z jakichś powodów było mu wygodniej iść w standardowym, roboczym ustawieniu, to nie negowała tego i jedynie wymagała od karego aktywnego stępa, który odpowiednio egzekwowała łydkami i dosiadem. Dojechawszy na tor, zatrzymała się przy jednej z przeszkód i podciągnęła popręg z siodła, na wypadek gdyby podczas wsiadania hanower nabrał za dużo powietrza, po czym kontynuowała stęp. Zależało jej na porządnym rozgrzaniu podopiecznego przed jakimikolwiek skokami, dlatego jeszcze przez kilka minut kontynuowała stęp, zaczynając od jeżdżenia po dosyć sporych woltach i prostych pomiędzy nimi. Tak więc na zmianę wyginała konia od lewej lub prawej łydki, w zależności od tego, w którą stronę była skierowana wolta, zaś po zamknięciu każdej z nich prostowała ogiera w korytarzu z pomocy. Nie wymagała od niego mocnego wygięcia, dostosowując rozmiar łuków do etapu rozgrzewki. Dopiero po takim porządnym rozstępowaniu Jessie zaprosiła Durana do kłusa, w nim także wykonując ten zestaw ćwiczeń. Podczas wykonywania ich była skupiona przede wszystkim na tempie, które regulowała głównie dosiadem.
/Wolisz krótsze i więcej postów, czy jednak dłuższe i mniej?