Genevieve - 2016-01-03, 21:35 Była zdezorientowana, ale starając się zachowywać chociaż pozory taksowała go nieprzychylnym spojrzeniem kończąc w milczeniu palić swojego peta. Przyjęła to z niezadowoleniem, stwierdzając, że w drodze do domu wstąpi jeszcze do osiedlowego sklepiku i zakupi sobie stosowną porcję nikotyny.
- Nie trzeba - bąknęła wzruszając ramionami. Już nie brała niczego od żadnego człowieka, dlatego nawet tak błahe sprawy przyprawiały ją o zakłopotanie, którego nie pokazała właściwie wcale. Co więcej uważała takie gesty za wzbudzające pewne niejasności względem długów emocjonalnych. Otóż system ten był łatwy do rozpracowania: jeśli coś komuś dajesz, oczekujesz w zamian choćby wdzięczności, której definicji i znaczenia Vieve już dawno zapomniała. Nie chciała sobie przypominać, Ilianie.
- Skąd tak śmiałe wnioski? - prychnęła sarkastycznie znów stwierdzając, że cała ta dyskusja schodzi na jakieś złe tory. Właściwie chwilowo przyszło jej do głowy żeby po prostu wyjść, póki jeszcze mogła nie dopuścić do wplątania się w rozmowę. Nawet tę najprzyjemniejszą... zwłaszcza taką. Nie chciała zmieniać niczego w swoich poglądach, miała w planach do końca życia ufać tylko Maxowi i nigdy nie dopuścić do kolejnych zdrad. A tymczasem wdała się w jakąś dyskusję, nawet nie zauważając, że prowadzi ona do czegoś, notabene, dobrego. To źle; nieświadomie łamała dane sobie słowo.Ilian - 2016-01-03, 22:31 Chociaż kelnerka juz szykowała zamówienie dla nich obojga. Ilian , gdy kobieta podeszła, dał jej napiwek. Jednego z tych dwóch drinków tak starannie przystojonych odsunął od siebie powoli suwając w stronę innej kobiety obok.
-No skoro nie chesz na pewno.. No to nie. - Westchnął jakby rozczarowany kątem oka zerkając w stronę Vieve.
-Skąd tak śmiałe wnioski? Strzelałem. A nie miałem racji? - Dopytał pewniej się ku niej odwracając. Pokazując większą część siebie jej, niż tej dziewczynie obok.
Nawet nie zwrócił uwagi jaki kolor włosów miała a druga, za bardzo pochłonęło go budowanie jakiejś znajomości , z ta palaczką.
Niech ufa Maxowi nadal i sobie. Naszemu bohaterowi jeszcze będzie potrzeba szmat czasu. Ale czy sobie poradzi , pokaże czas. Bo może zaraz , zbierze się i wyjdzie zostawiając go samego. I tyle z tego pozostanie.
Papieros trzymał w ustach, zaciągnął się szybciej ze dwa, trzy razy, aż w końcu go kulturalnie zgniótł w dołeczku popielniczki.Genevieve - 2016-01-03, 22:51 Przez chwilę obserwowała zachowanie Iliana nie mogąc odeprzeć wyrazu chłodnego rozbawienia, które wkroczyło na jej twarz. Naprawdę myślał, że Vieve nabierze się na sztuczki z podstawówki? Serio? Zupełnie szczerze i poważnie mogłaby powiedzieć, że naprawdę nie ma ochoty na kolejną porcję alkoholu. Wbrew wszelkim pozorom jakie mogła sprawiać wiedziała gdzie leży jej granica. Znała swoje możliwości i naprawdę wolała nie pić kolejnej kolejki, szczególnie tej stawianej przez kogoś. Wiedziała wszak, że w takim wypadku zaczęłaby mówić coś, co na trzeźwo niekoniecznie wyszłoby z jej ust. Bała się, że pod wpływem upojenia mogłaby się złamać i zacząć płakać, o co tak naprawdę wcale nie było trudno. Zmagała się z problemami samotnie i właściwie one wszystkie wciąż w niej krążyły, przy czym już zaczynała dostrzegać możliwości stłumienia ich jak najszybciej.
- Nie - odparła na jego pytanie, choć ciężko powiedzieć czy nie była to dokładnie ta sama zagrywka, którą zastosowała przy zapalniczce. Dopiła do końca swoje piwo mając wrażenie, że wiotczeje. Całkiem przyjemny stan, choć zdecydowała, że do domu wróci taksówką. Jeszcze ten tutaj postanowiłby ją odprowadzić czy coś.
- Mówił ci ktoś, że jesteś upierdliwy? - stwierdziła nagle, ośmielając się pod wpływem piwa. Zawsze łatwiej się tym upijała niż najzwyklejszą w świecie wódką.Ilian - 2016-01-03, 22:58 -Wiesz? Chyba masz rację. Dobrze robisz. - Skwitowałem widząc jednocześnie niejakie rozbawienie, które zagościło na jej buzi. Bingo, udało Ci się Ilian, przez kilka sekund, ale jednak.
Podsunął starannie drinka kobiecie obok i dodał
-To od nas, tak po prosu. Mamy dobry dzień. Na zdrówko i lepszy humor. -
Obdarował sąsiadkę szybkim uśmiechem po czym chwycił swojego drinka w palce rzucając spojrzenie swojej rozmówczyni.
-Właściwie to słyszę to pierwszy raz, ale potraktuję to jako komplement. - Oznajmił posyłając jej szczery, lecz krótkotrwały uśmiech. Zwyczajnie w świecie odebrał to jako komplement, bo to oznaczało że szybko się nie poddaje. A to w sobie lubił,ponieważ zdarzało się to tak rzadko...
Swoją drogą dopiero teraz zaczął się zastanawiać , za jakich pajaców mogła wziąć ich ta brunetka obok. Tak, już wiedział jaki ma kolor włosów. Przecież wypadało wiedzieć komu się stawia drinka. Czyż nie? Taka była jego teoria i niech tak pozostanie.
Zauważył też, że rozmowa z Vieve idzie w dobrym kierunku, dlatego też wniósł cichy toast za ich kolejną rozmowę i upił dwa solidne łyki drinka.Genevieve - 2016-01-04, 00:56 - Po prostu próbował mnie upić - sprostowała półżartem, kierując spokojne, odrobinę nieprzyjemne spojrzenie w stronę dziewczyny. Zapewne tylko Ilian zorientował się, że Vieve nie mówi tego na poważnie i chociaż wciąż nie zmieniała wyrazu twarzy, jej stosunek do mężczyzny zaczął odrobinę się ocieplać. Bogiem a prawdą nawet tego nie zauważyła, a nawet jeśli, zrzuciła wszystko na karb wypitego, krążącego w żyłach alkoholu. Brunetka natomiast chyba odrobinę się przestraszyła, ale przytaknęła i dziękując zabrała od nich alkohol.
- Aha - Westchnęła nie drążąc już tematu. Większość ludzi na miejscu blondyna wycofywało się i odpuszczało, a on... chyba był najbardziej pozytywnym człowiekiem jakiego spotkała. Owszem, wciąż ciężko było powiedzieć, że pała do niego sympatią, ale przy odrobinie zaangażowania dało się doszukać w tej teorii ziarnka prawdy. Ot, nie przeszkadzał jej tak, jak na początku mogło się wydawać. Szkoda, że była w stanie przyznać to dopiero będąc podchmieloną piwem.Ilian - 2016-01-04, 20:12 -Od razu upić. - Mruknął patrząc na dziewczynę spod byka. W końcu oparł się wygodnie o swoje oparcie lustrując wzrokiem swój napój. Dopił go do końca. I właściwie powoli miał dośc tego miejsca. Zaczął się zastanawiać nad ułożeniem jakiegos planu na dzisiejszy wieczór, ew noc.
Póki co wiedział tylko, że chce go spędzić z tą jakże dziwną, ale intrygującą osobą znajdującą się tuż obok niego.
-Dopijaj to i zabieramy się stąd. - Oznajmił najnormalniej w świecie jakby już byli kumplami od lat. Ale generalnie nie zastanawiał się w tej chwili jak to brzmi. Co się będzie patyczkował, to nie w jego stylu być ciągle niczym gentelmen. Był bezpośredni i to w sobie lubił, a jeśli komuś to nie odpowiadało, wychodził z założenia , że to nie jego problem.
Wstał ze swojego miejsca sięgając jednocześnie do portfela w kurtce. Po czym rzucił spojrzenie blondynie.
-Mogę za Ciebie zapłacić, czy będziesz miała znowu niezadowoloną minę i usłyszę to ulubione Twoje "NIE". Hm? -
Miał ochotę zapytać prościej " mogę za Ciebie za płacić, czy znów się będziesz pultać?" ale stwierdził, że to by zabrzmiało bardzo niegrzecznie. Szczególnie, że jeszcze nie utworzyli żadnej relacji, powiedzmy.Genevieve - 2016-01-04, 20:44 Słysząc burknięcie spojrzała na niego kątem oka wciąż niewzruszona jego próbami. Nawet przez myśl nie przeszło jej, by gdzieś z nim iść dlatego, kiedy tylko tak śmiało wyraził swój kolejny pomysł, zastygła w bezruchu. Błogi stan lekkiego upojenia zaczął się rozmywać na rzecz skupienia i strachu, który usilnie starała się ukryć pod maską jeszcze większej wrogości. W jednej chwili jej sylwetka wyprostowała się, napinając jak struna. Jakiś strach zaczął brać górę, a sama Genevieve na powrót poczuła się bezbronna. Ot, dopóki była przy ludziach nie miała wrażenia, że się nie obroni, ale wiedziała, że gdyby tylko wyszli, sytuacja mogłaby ulec diametralnej zmianie.
- Nigdzie z tobą nie idę - syknęła jak żmija, mając nadzieję, że podziała. Właściwie chciała uciec, ale nie była tak głupia, by po prostu wyjść z pubu kiedy (według niej) sytuacja stała się niepewna. Niestety w psychice blondynki zaszły, prawdopodobnie, nieodwracalne zmiany i każdą taką próbę postrzegała jako potencjalne niebezpieczeństwo. Owszem, można powiedzieć, że Iliana na swój sposób zaakceptowała, ale wciąż zbyt mało, by można było mówić o zaufaniu.
- Nie - powtórzyła jakby nie zauważyła, że już poniekąd znał odpowiedź i właściwie odrobinę ją wyśmiał. Jej zachowanie się zmieniło tak bardzo, że musiał wyczuć gdzie leży podłoże jej nienawiści, ale nawet nie brała pod uwagę tak (nie)istotnych szczegółów.Ilian - 2016-01-04, 20:58 -Dobra, dokładnie takich odpowiedzi się spodziewałem. -
Odparł płacąc jedynie za siebie. Po chwili namysłu stanął bliżej niej.
-Nie wygłupiaj się, tylko chodź. Nie będę czekał w nieskończoność. Nie widzisz, że tutaj jest nudno? Co powiesz na dobry film? I nie, nie jestem gwałcicielem, nie zamierzam uprawiać z tobą sexu, nie jesteś w moim typie. Już Ci to sprostuję. Hm i nie mieszkam sam, mam aż jedną rybkę w szklanej kuli. -
Ostatnie zdanie po prostu jego przygniatało swoim idiotycznym brzmieniem ale cóż.
-A no i coś w tym złego , że Cię grzecznie zapraszam do siebie? Nie lubię być sam, coś w tym dziwnego? Drugi pokój też mam , a jak nie to nawet Ci zamówię taksówkę. Nie bądź taka zawzięta. Chodź na spontan. Robię rewelacyjną tortille. Nie pożałujesz. Chyba , że jesteś z tych co wolą kokę i alkohol , a dodatkowo sex bez zabezpieczeń. To faktycznie nie jesteśmy nawet na wieczór dla siebie. -
Kiedy ostatni raz się tak nagadał? Czy on może wypił za dużo tigerów? Faktycznie nie miał długo towarzystwa z tego miasta i miał ogromną potrzebę spędzenia czasu z kimś, byle nie swojej płci.
Tego miał już troche w nadmiarze. W rodzinnym mieście na okrągło gdzies wychodził z kumplami. Starczy. Czasami trzeba coś zmienić, żeby już nie patrzeć na codziennośc z obrzydzeniem.Genevieve - 2016-01-04, 21:33 - Nie podchodź do mnie - nie zmieniła tonu widząc, że chłopak zrobił w jej stronę jeden czy dwa kroki. Nie do końca nad sobą panując wstała instynktownie, by w razie potrzeby odskoczyć. Krzesło zachwiało się nieprzyjemnie, ale ten szczegół był bez znaczenia. Liczyła się otoczka, którą zamierzała utrzymać. Dlatego właśnie chociaż zmniejszenie odległości podziałało na nią okropnie, nie cofnęła się. Wciąż próbując zachować trzeźwość umysłu sięgnęła do kieszeni kurtki. Zimna rączka składanego noża podziałała odrobinę uspokajająco, a Vieve wierzchołkiem palców wysunęła ostrze. Niemal od razu poczuła się lepiej, choć mogłaby przysiąc, że jest blada jak ściana.
Nie przekonał jej swoim wywodem, ale zastanowiła się nad tym co powiedział. Zaciskając mocniej zęby lustrowała go jeszcze przez chwilę, w pewnej chwili uświadamiając sobie, że tak długo jak będzie żyła tamtym gwałtem, nie uwolni się od miana wariatki.
- Nie - po raz kolejny wycofała się, omijając go w dwóch krokach. Poczuła, że nie powinna była tu przychodzić. Ruszyła ku drzwiom, zatrzymując się w jednej chwili. A właściwie dlaczego nie? Jeśli teraz się wycofa, znów przestanie wychodzić wieczorami. Cała ta pieprzona otoczka siły, w którą starała się opanierować, runie. Odwróciła się w jego stronę ze względnym spokojem unosząc twarz ku górze.
- Jeśli mnie skrzywdzisz, zabiję cię, jasne? - mruknęła krótko jakby dla potwierdzenia sunąc palcem wskazującym po otwartym, dużym scyzoryku.Ilian - 2016-01-04, 22:40 Jej gwałtowne zerwanie się niemalże osłupiło blondyna. Nie ruszył się, nawet w jakimkolwiek odruchu. Po prostu przyglądał się jej co raz bardziej marszcząc czoło. Podenerwowany i niezadowolony z obecnego obrotu spraw podniósł dłoń by móc nią zaraz przeczesać swoje włosy na potylicy.
W końcu odwrócił wzrok w stronę wyjścia. Narzucił na siebie kurtkę powoli się ku tamtej okolicy kierując. Właściwie powoli się domyślał co ją gryzło. Ale to nie był ten moment by to poruszyć, może kiedyś będzie mógł jej powiedzieć co odnośnie jej osoby chodziło mu po głowie. Teraz niestety jest zmuszony opuścić lokal sam. Widział jak rosło w niej napięcie więc wolał nie napierać, może czas pozwoli jej dojrzeć do pewnych sytuacji i przyzwyczai się na nowo do tego co miała kiedyś, przed tym okrutnym dniem, który niestety musiał pojawić się w jej , do tamtego okresu nienaruszonego życia.
Kiedy już miał chwycić klamkę by pozwolić jej wyjść pierwszej usłyszał jej słowa. Automatycznie uniósł brwi.
-Nie mam zamiaru nikogo krzywdzić. Postaraj się to przyswoić. Mam rozumieć, że się jednak zgadzasz? - Na wszelki wypadek pociągnął temat, bo z drugiej strony może jednak mu się przesłyszało i zaraz znów oberwie jej chłodem. Był zakłopotany ale też powoli robił się śpiący, w końcu jak miał spędzić wieczór sam? No chyba.. śpiąc. Albo jak robi większość młodych ludzi teraz. Serial, a dopiero sen.Genevieve - 2016-01-05, 21:48 Uregulowała rachunek, ruszając ku wyjściu.
- Cholera cię wie - mruknęła w odpowiedzi zaraz przytakując głową i ruszając we wskazanym kierunku. Nie miała na sobie nic więcej prócz bluzy, ale gdyby Ilianowi przyszedł do głowy jakiś głupi pomysł stanowczo odrzucała wszelkie formy pomocy w postaci odzienia czy innych tego typu rzeczy. Zamiast tego naciągnęła na głowę kaptur, niemal ginąc pod fałdami materiału.
Zimno uderzyło w nią zaledwie kilka kroków po opuszczeniu pubu przypominając, że styczniowe wieczory wcale nie należały do tego typu pór roku, w których można było pozwolić sobie na chodzenie bez kurtki. Ale ona, wbrew wszystkim, odczuwała z tego tytułu jakiś rodzaj przyjemności, kiedy ciało w obronie zaczynało drżeć. To był dziwny, niezależny od człowieka stan, którego nijak nie potrafiła zrozumieć. W ogóle kwestia emocji i fijzjologi coraz częściej poddawana była przez blondynkę dogłębnej analizie, a później znów lądowała na półce z podpisem "głupie". I tym razem skupiła się na doznaniach, zaczynając szukać odpowiedzi na pytanie co tak właściwie warunkuje nasze postrzeganie przyjemności i jej braku, ale bez stosownej wiedzy w zakresie medycyny, psychologii i dziedzin podobnych, porzuciła te myśli po zaledwie paru chwilach.
Poprowadzona przez Iliana w końcu opuściła to miejsce. Jak widać, znów przestała być rozmowna.
/ztIlian - 2016-01-06, 11:50 -Czyli tak. Aż dziwne. - Obserwowałem ją cały czas, ale kiedy zapłaciła rachunek i już się kierowała , po czym stanęła czekając na rozwój wydarzeń uśmiechnąłem się łapiąc taksówkę.
Wsiedliśmy do niej oboje i odjechalismy. /ztx2Diego Montana - 2016-01-06, 22:29
Brian napisał/a:
[...]
On na szczęście tylko od czasu do czasu popijał, nie lubił takich rzeczy jak papierosy i tym podobne, ale każdy ma własne upodobania. Filozoficzne rozmyślania? W pewien sposób są dobre, jednak szybko został z nich wyrwany przez D. Odpowiedział uśmiechem siadając na stołku obok, gdy drink wylądował przed nim napił się z trzy łyki.
-Jeszcze trochę i zapomniałbym jak wyglądasz, pytasz o życie prywatne czy stajenne? - odparł unosząc lekko brwi ku górze, nie wiedział od czego zacząć.Brian - 2016-01-07, 21:13 Kiedy Diego dostał swojego drinka, a Brain swoją dolewkę uniósł literatkę niczym w toaście z uśmiechem błąkającym się po twarzy, po czym upił łyk swojego trunku.
- Dlatego właśnie postanowiłem ci przypomnieć moją mordę. - odpowiedział, bliski wyszczerzenia zębów w uśmiechu. W skrajnościach swojego charakteru Donney zachowywał się czasem jak urocze dziecko ze skłonnością do psot. - O oba. - odpowiedział, był po prostu ciekawy co słychać u kumpla i nie było w tym żadnej niezdrowej ciekawości, bo brunet nigdy nie wściubiał swojego nosa za bardzo w sprawy, które bezpośrednio go nie dotyczą. Chociaż oczywiście zawsze był gotowy udzielić wsparcia, gdy ktoś tego potrzebowałIlian - 2016-01-12, 20:01 Blondyn pozałatwiał dzisiejsze sprawy i właściwie miał dość mieszany humor. Nic go nie bawiło , ale też nie pchnęło ku olbrzymiej depresji. Czuł się nijak, stąd pomysł by jak ostatnio zajrzeć właśnie tutaj. Miał chyba trochę dość już milczenia i braku wygadanego towarzystwa. Liczył, że dzisiaj będzie trochę lepsza odmiana i zetknie się z osobą, która coś z niego wykaraska.
Miał ochotę na kogoś popatrzeć, posłuchać, zatracić się w kimś, tak po prostu. Niczego więcej. Ale chyba nawet to , na ostatnie dni było zbyt trudne do spełnienia. Już zaczął wątpić w to, że będzie się tu tak dobrze bawił nim wyjechał w rodzinne strony.
A jeszcze teraz kiedy interesuje się kupnem domu w lesie.. całkiem go chyba odetnie od miasta. W ogóle się odsunie i najlepiej zamknie w swoich czterech ścianach.
Niekiedy miał ochotę zrobić to - już - ale powstrzymywały go resztki rozsądku. Nie miał też zamiaru chodzić po nocnych klubach `goo goo`, bo wcale go to nie rajcowało, ani nie pobudzało. Zupełnie tak jakby już nic go nie ruszało.
Machnął do kelnerki i poprosił o dwie setki czystej. Cierpliwie czekał. Zamierzał się upić? Owszem.