Mirabell - 2015-09-25, 20:57 Matuchno święta. Takie coś się stosuję? To już nie lepiej ... "Przepraszam czy to Twój kasztan?"
-No właśnie nie oj tam oj tam!-no tak lepiej omijać temat lub w ogóle od razu go zmienić. xd Nie ... oczywiście, że nie. Śmiej się dalej. Na zdrowie.
-Przecież nic nie robię!-odparła. Przecież ona mu tylko odpowiedziała. Nie podjudzała do awantury, ani nic, a on już od razu wyluzuj. Chyba nie ma ... a nawet jeśli ma to ma trochę ciężej w dzisiejszy wieczór.
Oczywiście nawet nie zaprzeczę, tylko niech poczeka na nią żeby byli po równo z tymi wypitymi procentami!
Zwróciła głowę na niego, czując jak ją trącił. Podniosła brew ku górze. No przecież z nim rozmawia, a całą uwagę skupia na niego! No chyba, że nowy drink przyjdzie, ale po chwili wróci do niego. xd Po za tym barman to nawet się nie równa z Alexis'em, więc nie masz się o co martwić.
Wypiła drineczka, zaraz prosząc o następnego. Tak w ogóle to on stawia!
Wzruszyła ramionami.-Nic ciekawego tak na prawdę.-stwierdziła.-Lepiej mów co u Ciebie.-powiedziała, w końcu u niej jak zwykle monotonia, po za tym zazwyczaj rozmawiają co u niej. Teraz chciała się skupić na nim.Alexis - 2015-09-25, 21:05 Kasztan? Dojebałaś... nie mam pytań.
- Dobrze, to nie oj tam, oj tam jeśli to ma sprawić, że ci przejdzie.- wzruszył bezradnie barkami. Z kobietami tak już jest. One nie nadają się do niczego poza... A już na pewno nie do rozmów na poważne tematy!
Ok, zapłaci za te twoje drineczki, ale nasz zasadę 'coś za coś'? ;> Przepłacisz...
Sączony trunek nie odgrywał tu głównej roli. Był dodatkiem. Rozluźniał atmosferę. I język. A w przypadku Axa powodował także póki co kontrolowane wybuchy śmiechu. Z Mirką nie sposób się nie uśmiechać, tym bardziej śmiać. To dozwolone, co nie?
- U mnie bez znaczących zmian. Chociaż..- zastanowił się na momencik. Ahh te procenty.
- Maggie wraca, a ja teraz mam same mecze wyjazdowe także będę żyć na walizkach.- krzywy uśmiech ozdobił twarz Niemca. - I z matką są problemy, szkoda gadać.- machnął zrezygnowany ręką. Na to wpływu nie miał a mimo to winił czasem sam siebie. Wydawało się mu, że mógł znacznie więcej niż robił.Anonymous - 2015-09-25, 21:18 - Tony - przedstawił się, ignorując jej wymuszony, nikły uśmiech. Doskonale znał ten rodzaj grymasu. Sam często się do niego posuwał, gdy przychodziło mu robić dobrą minę do złej gry. Nie liczył, że dziewczyna wpadnie mu w ramiona po pierwszych minutach znajomości.
Kiwnął krótko głową, nim zdążył złożyć kolejne zamówienie. Barman po chwili wręczył im po drinku - dziewczynie wódkę z colą, natomiast Wayfordowi whisky z lodem. Tym razem odpowiedział jej delikatnym półuśmiechem, niejako zachęcając ją do tego typu gestów.
W międzyczasie poczuł wibracje telefonu w kieszeni. Zerknął, o co też może chodzić, po czym odczytawszy smsa od siostry, obejrzał się, ostatecznie wywracając oczami i cicho wzdychając. Odpisał jej krótko i schował telefon do kieszeni.
- Sorry - rzucił, nie podając jednak najmniejszego wyjaśnienia. Nie poczuwał się do tego, by musieć się jej tłumaczyć z czegokolwiek. Mimo to odezwał się po raz kolejny niemal od razu. - Idziesz? - Klub raczej nie sprzyjał rozwiniętym rozmowom, ale też nie przychodziło się tutaj w tym celu. Miał na myśli oczywiście parkiet, czując potrzebę wyrzucenia z siebie wszystkich zebranych emocji chociaż w ten sposób. Jeżeli chodzi o alkohol, to już zdecydowanie czuł jego działanie. Pomimo tego, że zachowywał się, mówił i myślał normalnie, to zaczynał czuć się coraz mniej... stabilnie. Bynajmniej nie w kontekście równowagi.
W jej sytuacji trzymanie się go raczej wychodziło na korzyść. Był gotów postawić jej jeszcze niejednego drinka, licząc się z ryzykiem, że mogło to nie zaprocentować w żaden sposób. Nie obchodziło go to. Równie dobrze mogła zagaić o innego rodzaju "dobra", za którymi sam ukradkiem się rozglądał, wyszukując znajomych. O ile żadnych twardych dragów nie miał na myśli, to chętnie spaliłby jointa. Byłoby ciekawie :>.
W każdym razie, jeżeli zgodziła się z nim pójść, razem wtopili się w tłum ludzi, poddając się muzyce.Mirabell - 2015-09-25, 21:31 Ej no nie znasz podrywu na kasztana?
-Nie wiem o co Ci chodzi. Nie mam żadnego focha jeśli o to Ci chodzi.-oznajmiła. Nie rozumiała go czemu tak sądzi. Nie obraziła się, nie stroiła właśnie żadnych fochów, a tu o takie rzeczy ją osądzają.
No ... po za czym?xd Przesadzasz jak zwykle. Bardzo dobrze wiesz, że można. Tylko trzeba chcieć xd.
Jasne. Odda mu w naturze. Ziemniaki, siano ... co tam będzie chciał.
Niby racja, muszę się z Tobą wyjątkowo zgodzić. U Mirki jednak jeszcze języka nie rozluźniał, musi jeszcze kilka tych drineczków wypić. Wyjątkowo. Co nie oznacza, że się jeszcze nie rozluźniała. Czuła jak czasem kąciki warg mimowolnie unoszą jej się do góry.
-I tak ciekawiej niż u mnie. Trochę Ci nawet zazdroszczę.-przyznała. Stukała cicho paznokciem o szkło, czasem maczając usta w trunku.
-Problemy? Jak to?-wiedział, że mógł jej wszystko powiedzieć. Jednak jeśli nie chciał się zwierzać to zrozumie. Wiedziała, że relacja pomiędzy nimi nie była najlepsza, ale myślała, że jakoś się to unormowało.
Ej no. Przecież nie można obwiniać tylko siebie. Zawsze wina leży po obydwu stronach nawet najmniejsza.Alexis - 2015-09-25, 21:48 Chyba gorole jakieś inne nazwy mają. Nw czy myślimy o tym samym aczkolwiek obejdzie sie bez zbędnych domniemań. Zostawmy to na kiedyś tam. Odroczmy w czasie.
-Ehh..-wtrącił w ramach jakiegokolwiek komentarza z swej strony. Nie ogarniał. Chyba nie nauczy się odróżniać jej totalnie niewyjaśnionych zachowań. Miał z tym problem. A że on kompletuje problemy to nic tylko się z tego powodu cieszyć. Nie chodzi o nadawanie na tych samych falach, czasem chodzi o odbieranie tych zupełnie nieuchwytnych czy niepojętych.
Zaintrygowała go w kwestii zazdroszczenia. Zamiana? ;>
- Czego tu zazdrościć?- dopytał. Każdy ma swoje sprawy. Niektóre otwarte. Inne w toku. Jeszcze drugie zakończone. Znajdzie sie parę przegranych. Znajdą sie i takie godne podziwu. Załatwione przystępnie. Ludzi powinno się rozliczać z podejścia do danej życiowej sytuacji.
Przez stanowczo za długą chwilę milczał niczym zaklęty. Dudniąca muzyka skutecznie uciszała napływające, coraz głośniejsze myśli. Ocknął się lada moment. Spojrzeniem ogarnął jej osobę.
- Matka choruje. - krótko,zwięźle i w jego stylu. Nie miał siły na podjęcie się tego tematu. Nie ten czas, nie ta pora, nie to miejsce.
W spokoju wlał w siebie resztę drinka.
- To co? Następny czy wolisz coś bardziej pobudzającego?- wywijając zachęcająco brwią podpuszczał blondynkę. Łapy miał przy sobie. Język raczej za zębami niż przed. Oczy na wysokości jej twarzy. Grał fair. Bardzo. Jak nie podziała to wiadomo, przejdzie do ofensywy. ;-DSean - 2015-09-25, 21:56
Isabelle napisał/a:
Tańcząc przez dłuższy czas na prawdę się wyluzowała i odgoniła w dal wszystkie smutki. A było ich ostatnio dość sporo... Jednakże dzięki temu wyjściu dzisiaj mogła o tym wszystkim zapomnieć chociaż na chwilę. Była wdzięczna.
Jednakże każda zabawa powinna mieć swój koniec, i Isa czuła, że powoli zaczyna jej brakować siły i zaczęło powiewać nudą. Poza tym wypity alkohol zaczynał działać, a dziewczyna nie należała do osób które miają mocną głowę. Po skończonym tańcu posłała chłopakowi przelotny uśmiech, schodząc z parkietu i siadając przy jednym z wolnych stolików. Rozejrzała się po lokalu jednakże nie mogła zlokalizować nigdzie Tonego, choć próbowała wypatrzeć go między ludźmi w tłumie.
~ Nuuuudzi mi się. Poszłabym gdzieś indziej. - powiedziała chłopakowi, który miała nadzieję, że poszedł za nią do stolika. W pewnym momencie wpadła na pomysł. Nie chciała jeszcze wracać do domu, do Ciotki, ale... miała na myśli inne miejsce, do którego mogłaby się przespacerować.
~ Wiem dokąd moglibyśmy pójść. - dodała z uśmiechem prawdziwego "trolla". Musiała tylko poinformować o tym brata, którego jednakże nie umiała znaleźć w tym tłumie. ~ Wyślę mu SMSa - zapewniła Seana, po czym skierowała się w stronę szatni, by wziąć swoje rzeczy. Zaraz po tym wyciagnęła też telefon, by powiadomić Tonego o swoim "zniknięciu". Nie podała jednak wprost dokąd się udają XD
z/t
On w sumie podczas tańca czuł, jak powoli spięcie z niego znika i ruchy stały się coraz bardziej naturalne. Kiedy Is zeszła z parkietu, poszedł za nią, unosząc brwi i uśmiechając się lekko. Przystanął na jej propozycję i wyszedł.Mirabell - 2015-09-25, 22:07 To tekst z internetów, więc spokojnie. xd
Niestety. Ciężko ją zrozumieć jak każdą kobietę. Jeszcze się do tego nie przyzwyczaił? Kobiety zawsze będą taką małą... zagadką? Co chwila prawie im się te nastroje zmieniają, więc można było tak powiedzieć.
-Po prostu. Zawsze gdzieś wyjeżdżasz, po za tym masz Magg. Zawsze jest lepsze i ciekawsze siedzieć z kimś w tych czterech ścianach... No ogólnie no.-podsumowała nie mogąc się wysłowić, dobrać słów. Wzruszyła ramionami, po za tym przestała mówić, bo znowu będzie, że marudzi na te swoje życie.
Czekała aż coś powie, chociaż tego nie wymagała od niego. Machała swobodnie nogą. Jak zwykle przez alkohol nabierała chęci na papierosa, jednak wiedziała, że Ax nie będzie szczęśliwy jak przy nim zapali.
Rzuciła w jego stronę ciepły uśmiech.
-Ah ... będzie dobrze. Zobaczysz.-przynajmniej chciałaby tak było. Nie miała co więcej dodać, w końcu nie znała szczegółów, a w pocieszaniu i tak była strasznie kiepska.
-Wolę chyba tą drugą opcje.-przyznała się. Oj już niech tak nie kusi! Przecież wiedział, że ona chętnie xd. Hahaha jeszcze!Alexis - 2015-09-25, 22:25 To dziwne, że ja nie w temacie.
Skoro kobiety to zagadki to może warto przypomnieć sobie co się robi z zagadkami? Skomplikowana sprawa. Takie zasługują na uwagę.
- Tak to prawda.- skinął łbem zgadzając się z nią w zupełności. Święto? Nw, może pokusił się o jakąś szybką refleksję. Samotność jest bolączką dwudziestego pierwszego wieku. Na domiar złego istnieje jeszcze szeroko rozumiana obojętność i znieczulica społeczna. Życie sam na sam to żmudne rzemiosło. Człowiek, nawet ten który mniema, że nie przeszkadza mu brak towarzystwa, czasu i rutyna w jaką popadł, jest po prostu nieszczęśliwym ogniwem. Spokojnie, to da się wyleczyć. Los bywa przewrotny. Potasuje karty i wyrówna wszystko w kolejnym rozdaniu. Wtedy to Ax może się znaleźć z tej drugiej strony. A póki co niech piją za powodzenie, młodość i przyjaźń.
- Dawaj, szalona! - złapał ją za rękę poczym porwał w głąb klubu. Ludzie się ot tak nie rozstąpią aczkolwiek idąc za Axem miała komfort. On sobie każdego przestawia jak chce. Nie był na tyle wstawiony, by okazywać agresję w tymże działaniu. Niemniej jednak jak to w klubie bywa znajdzie się ktoś bardziej pijany i bardziej awanturniczy niż Niemiec. Nie baczył na to. Robił swoje pilnując prawą ręką ręki dziewczyny, którą z wyczuciem uciskał. Wyprowadził blondynkę na boczny balkon gdzie przebywali odpowiednio ci bardziej najebani poszukujący spokoju, bardziej romantyczni zabiegający o intymność i bardziej wyluzowani jarający zielska czy po prostu popalający papierosy. W sumie Niemiec chciał jedynie odetchnąć nieco świeższym powietrzem i zagwarantować dwójce ukojenie dla uszu. Przeliczył się.
Spojrzał bystrym okiem na Mirabell puszczając swobodnie jej dłoń.
- Chcesz to zapal, mamy czas.- powiedział zupełnie na poważnie. Nie podpuszczał tym razem.Mirabell - 2015-09-25, 22:38 Chyba się je stara odgadnąć, czyż nie? Zgadłam?xd
Przynajmniej już się nie dopytywał czy czegoś jeszcze nie zazdrościła. Tak szczerze to nawet nie wiedziała czemu mu zazdrości. Chyba po prostu tak było i już. Nie było tu głębszego wytłumaczenia.
Może i nieszczęśliwym jednak zazwyczaj taka osoba twierdzi, że jest właśnie szczęśliwa i dobrze jej z tym jak jest. Nie chce tego zmieniać i nie chce od nikogo pomocy.
Kiedy to już ogarnęła co się dzieję była tuż za Alexisem, który ciągnął ją na balkon wśród tłumu. Kiedy to on się tak zebrał. Podczas ich krótkiej rozmowy nie rozglądała się, więc nie widziała ile jest ludzi, a teraz okazało się, że jest ich naprawdę sporo.
Ścisnęła go mocniej za rękę, bo jakby się puściła to by pewnie tłum ją zabrał na drugi koniec klubu.
Kiedy już byli na zewnątrz wciągnęła głęboko powietrze. Siedzieć cały czas w tym zaduchu to też nie jest dobrze. Muzyka jeszcze ciszej grała, bo tak nie dochodziła, było tu spokojniej, chociaż czasem wpadał ktoś tu na fajka czy ktoś bardziej pijany. Puściła zaraz jego dłoń.
-Mogę? Na pewno?-dopytała się. W końcu nie wiedziała czy ją podpuszcza czy mówi serio. Wiedziała co o tym myśli.Alexis - 2015-09-25, 22:51 Istotnie to jedna z możliwych opcji. A czy to akurat ta którą obrał Alexis?
Od kobiet nauczył się jednego; niczego nie bądź pewny na sto procent.
W rytm jeszcze bądź co bądź słyszanej muzyki pokiwał na boki głową. Rozbawiła go. Nałóg to nałóg. Nie odpuści, jeśli czuje potrzebę wypalenia papierosa to ma ku temu wyśmienitą okazję i tyle. Axowi nic do tego. Jak ja to zawsze tłumaczę "nie jego cyrk, nie jego małpy".
-Czemu nie? Nie mam nic przeciwko jeśli o mnie chodzi.- rzekł. chciała potwierdzenia- dostała. mówisz,masz.
Stojąc tuż obok dziewczyny oparł się łokciami o barierkę ochronną. Jakiś czas przyglądał się przechodniom po drugiej stronie ulicy. Z perspektywy jaką gwarantowało znajdowanie się na tej wysokości wyglądali doprawdy zabawnie. Ostatkiem zdrowej woli powstrzymał się od splunięcia w dół. Ot tak. To facet. Chodź tu nie było wcale zbyt wysoko widok rozświetlonego nocnymi latarniami centra miasta robił wrażenie. Niemiec sobie spokojnie poogląda co tam ciekawego na zewnątrz lokalu.
- Tylko dmuchaj w tamtą stronę.- wskazał dziewczynie kierunek przeciwny do wiatru. wiadomo. Zrobi po swojemu, ale wtedy to może być jej ostatnia używka na dziś. Na zawsze...Mirabell - 2015-09-25, 23:06 Przynajmniej jedną zgadłam xd.
Chociaż tyle się nauczył. Dobre i to. Czemu? Po prostu ją to zaskoczyło, że jej na to pozwolił. Zawsze słyszała odmowę. Nie widzę tu nic zabawnego.
Tak właściwie to jakąś dobrą muzykę puścili i o dziwo Mirce zachciało się tańczyć więc przystąpywała z nóżki na nóżkę. Spojrzała zaraz na niego nieco podejrzliwie dalej mu nie wierząc. Mów co zrobiłeś i gdzie jest Alexis, któremu przeszkadzają szlugi.
Sięgnęła zaraz do torebki, by wyjąc z niej jednego fajka z paczki. Nie będzie marnować czasu, on zawsze może się rozmyślić. Musiała trochę pogrzebać jeszcze by znaleźć ogień, ale nie trwało to długo. Odpaliła go, a płomień oświetlił jej twarz. Stanęła tak by na niego nie leciało, zaraz się zaciągnęła.
Spojrzała w stronę centrum. Ogólnie to w ogóle nie wiedziała, że jest tu taki ładny widok, na ten taras chyba jakoś nigdy nie wychodziła. Zazwyczaj paliła w środku jak już. Jeśli można było tak powiedzieć delektowała się papierosem. W końcu nie wiadomo czy Ax jej jeszcze pozwoli zapalić.
-Jasne. Przecież wiem.-oznajmiła, a kiedy wypuszczała dym to właśnie w tamtą stronę, byle by nie na niego, bo wiedziała jak to się skończy. xd
Czy to jest groźba przepraszam?xdAlexis - 2015-09-25, 23:15 Alexis stoi obok ciebie. Jego puls jest stabilny. Tempo w normie. Inne czynności życiowe wykonywane są normalnie. Czuje się bardzo dobrze. O kondycji fizycznej tego osobnika możesz przekonać się sama. Wszelkie inne informacje są już zastrzeżone. Na pierwszy rzut okna widać także, że facet ewidentnie jest pod wpływem alkoholu. Stąd między innymi pozytywna reakcja na chłód, który normalnie powinien obojgu doskwierać. Stąd także błyszczące,szkliste oczy miejscami nabiegające czerwienią krwi. A spięte gdzieniegdzie mięśnie to już inna bajka.
Wskoczył zwinnie jak kot na barierkę tylko po to by sobie posiedzieć i popatrzeć na nią. Dokuczał w ten sposób? Być może, lecz cóż innego mu pozostało? Nawet nie został poczęstowany! Co to za kultura, Mir?
- Co masz w planach na potem?- ohoho po co to pytanie to nie wiem.
/musze spadać będę jutro :/Mirabell - 2015-09-25, 23:26 Hahaha co xd. Nie ogarniam. Czuję się bardzo dobrze? No nie powiedziałabym, ale spierać się nie będę. xd
Niby racja, jednak też aż tak strasznie chłodno tej nocy nie było, więc przynajmniej plus. Oparła się o barierkę tarasu, strzepując nadmiar popiołu. Przez jakiś czas wpatrywała się w jakiś punkt. Po prostu się zagapiła. Ocknęła się, bo przecież trzeba palić fajka nie może się marnować.
-Bo spadniesz.-stwierdziła i się zaśmiała cicho. Szybko wypaliła papierosa, gasząc go w popielniczce, która była gdzieś nie daleko nich. Myślała, by może go tak trochę przestraszyć, że niby chciała go zepchnąć. Jednak stwierdziła, że serio może coś mu odwali i jebnie się do tyłu. Tak więc jednak się powstrzymała.
Zamyśliła się na chwilę.
-Na potem? To znaczy?-bo przecież może być te bliższe potem, co będzie jak wróci teraz po ich spotkaniu do domu lub takie dalsze co będzie robić w domu jutro czy pojutrze.
/ok. Ja też i tak się zwijam. Będę po 22:30, bo praca ;x.Holly - 2015-09-25, 23:26
Tony napisał/a:
- Tony - przedstawił się, ignorując jej wymuszony, nikły uśmiech. Doskonale znał ten rodzaj grymasu. Sam często się do niego posuwał, gdy przychodziło mu robić dobrą minę do złej gry. Nie liczył, że dziewczyna wpadnie mu w ramiona po pierwszych minutach znajomości.
Kiwnął krótko głową, nim zdążył złożyć kolejne zamówienie. Barman po chwili wręczył im po drinku - dziewczynie wódkę z colą, natomiast Wayfordowi whisky z lodem. Tym razem odpowiedział jej delikatnym półuśmiechem, niejako zachęcając ją do tego typu gestów.
W międzyczasie poczuł wibracje telefonu w kieszeni. Zerknął, o co też może chodzić, po czym odczytawszy smsa od siostry, obejrzał się, ostatecznie wywracając oczami i cicho wzdychając. Odpisał jej krótko i schował telefon do kieszeni.
- Sorry - rzucił, nie podając jednak najmniejszego wyjaśnienia. Nie poczuwał się do tego, by musieć się jej tłumaczyć z czegokolwiek. Mimo to odezwał się po raz kolejny niemal od razu. - Idziesz? - Klub raczej nie sprzyjał rozwiniętym rozmowom, ale też nie przychodziło się tutaj w tym celu. Miał na myśli oczywiście parkiet, czując potrzebę wyrzucenia z siebie wszystkich zebranych emocji chociaż w ten sposób. Jeżeli chodzi o alkohol, to już zdecydowanie czuł jego działanie. Pomimo tego, że zachowywał się, mówił i myślał normalnie, to zaczynał czuć się coraz mniej... stabilnie. Bynajmniej nie w kontekście równowagi.
W jej sytuacji trzymanie się go raczej wychodziło na korzyść. Był gotów postawić jej jeszcze niejednego drinka, licząc się z ryzykiem, że mogło to nie zaprocentować w żaden sposób. Nie obchodziło go to. Równie dobrze mogła zagaić o innego rodzaju "dobra", za którymi sam ukradkiem się rozglądał, wyszukując znajomych. O ile żadnych twardych dragów nie miał na myśli, to chętnie spaliłby jointa. Byłoby ciekawie :>.
W każdym razie, jeżeli zgodziła się z nim pójść, razem wtopili się w tłum ludzi, poddając się muzyce.
Kiwnęła głową, przyjmując od barmana szklankę z trunkiem. Nie miała w zwyczaju dziękować za takie coś, nie była takim typem człowieka. Poza tym to on tego chciał, gdyby nie to zwyczajnie nie składałby jej takie propozycji. A ona, jako miła i życzliwa osóbka nie powinna odmawiać w takiej sytuacji, prawda?
Nawet nie zauważyła, gdy tamten sięgnął po telefon, ale drgnęła na jego przeprosiny, przez co na dosłowny moment zacisnęła mocniej zęby. Nie znała powodu pojawienia się tego słowa, więc stwierdziła, że był na tyle poważny, by zwykłe "Sorry" nie wystarczyło, bo bądź co bądź raczej nie było to to samo, co szczere "Przepraszam". Szybko jednak odsunęła te myśli, zbyt jego postać przykuwała jej uwagę. Bez namysłu odpowiedziała na jego pytanie twierdząco, Dopiła resztkę ze szklanki, z której już do tej pory zdążyła pozbyć się większości, i zabrawszy swoją nieodpartą część garderoby, czyli telefon. Co jej tam szkodzi? Widziała, że Tony jest od niej starszy, ale przecież wiek to tylko liczby, a poza tym mogła mieć znajomych w każdym wieku, prawda? Zeskoczyła z wysokiego krzesła, zachowując przy tym względną równowagę biorąc pod uwagę ilość alkoholu, jaki spożyła oraz wysokie buty na obcasie, jakie raczyła ubrać. Odnalazła wzrokiem chłopaka, za którym ruszyła w stronę parkietu... no i tak, nie wiem co jeszcze pisać, masz wolną rękę Anonymous - 2015-09-26, 19:20 Wciągnąwszy dziewczynę w tłum zadbał o to, by nikt inny nawet nie ośmielił się jej "odbić". Muzyka była głośna i szybka, momentami wręcz przeszywająca na wskroś, co zdecydowanie uniemożliwiało jakąkolwiek rozmowę. To jednak nie przeszkadzało mu w zabawie. Tańcząc z dziewczyną raczej unikał dotyku, choć stale utrzymywał z nią kontakt wzrokowy. Można rzec, że czarował ją uśmiechem, na który pozwolił sobie gdy tylko udało mu się wciągnąć ją w tę grę opierającą się na mowie ciała, pozbawionej jakichkolwiek zasad. Pojawił się on na jego twarzy całkiem spontanicznie, choć skutek odnosił zwykle jeden - odkrywał to oblicze Wayforda, które na co dzień było nieobecne. Dzisiaj dopisywał mu wręcz doskonały humor, co w zestawieniu z wypitym alkoholem, muzyką i tańcem sprawiało, że na chwilę stawał się zupełnie innym człowiekiem. Takim, który wręcz zarażał bijącą odeń pozytywną energią. Zdawał się adorować Holly w tańcu, choć utrzymywany pomiędzy nimi dystans nie pozwalał na stworzenie stricte intymnej czy zaborczej atmosfery. Mimo to mogła spotkać się z nieustającym zainteresowaniem jego strony. Starał się ciągle ją czymś zaskakiwać, by utrzymać powstałą atmosferę, choć nie było w tym niczego wymuszonego. Najzwyczajniej w świecie był w tym dobry; swoboda i naturalność ruchu, a także poczucie rytmu robiły za niego całą robotę.