To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Anonymous - 2015-06-11, 22:33

Pies daleko nie odszedł w końcu stali blisko ludzi którzy mieli ich na "oku", słysząc szczek odpowiedział tym samym. Aussie miał pozytywne zamiary co pokazywał machający na boki ogon, ciekawski wzrok, czujne spojrzenie byli w podobnym wieku więc jednocześnie młodzi, szaleni z lekko buzującym testosteronem pomału.
-Conan, długo tu jesteś? - postanowił szybko rozwinąć ich rozmowę co by nie umarli z nudy, drugi raz wciągnął jego zapach poznając się z nim.

Alexis - 2015-07-22, 19:13

Z powodów upałów jakie ostatnimi czasy panują w tym jakże malowniczym miasteczku Ax zrezygnował z porannego biegania. Zupełnie zrezygnować nie mógł. Przestawił swój grafik tak, by móc wieczorową (ale nie nocną) godziną znaleźć czas na wspomniany wysiłek.
Tak było i tego dnia. Po jakże obfitującym w zaskoczenia, upalnym dniu wyrwał się samotnie gdzieś po za miasto. Dużo tu zielonych terenów. Jednak żadne miejsce nie mogło konkurować z lasem, gdzie jak wiadomo latem są najlepsze warunki do biegania.
Niemiec w przewiewnym podkoszulku, oczojebnych, sportowych spodenkach a w dodatku w tak zajebistych adidasach (które jak błędnie mówią biegają za człowieka) spokojnym truchtem skręcił w kierunku głównego szlaku.
Na uszach oczywiście nie mogło zabraknąć słuchawek bo sport i muzyka to dwie nierozerwalne sprawy. Pozwalają wytrzymać. Jedyny minus jaki dostrzegł Alexis to te tnące zewsząd komary. Nie pomyślał dlatego też sie przed nimi nie zabezpieczył. Jutro tego pożałuje. A może już wieczorem ;D

Mirabell - 2015-07-22, 19:31

Mając chwilę na odmóżdżenie się wybrała się do lasu ze słuchawkami na uszach, tylko, że przechadzała się nieco bocznymi(?) uliczkami. Chciała jak zwykle oderwać wszystkie myśli, które ją dręczyły i męczyły. Chciała mieć pusto w głowie, choć na te marne pół godziny. Muzyka dudniła, z tymi słuchawkami chyba było coś nie tak. Każdy kto by przeszedł słyszał jaka akurat muzyka leciała, jednak się tym nie przejmowała.
Mając chęć na nic nie myślenie i tak rozglądała się co jakiś czas za swym dogiem. Ileż można. Może powinna zacząć wywieszać jakieś kartki? Sama nie wiem ...
W palcach trzymała w pół już wypalonego papierosa. Wypuściła głośno powietrze i pokręciła głową na boki. Przynajmniej już słońce zaszło, bo ta temperatura była dzisiaj nie do zniesienia.
Sięgnęła po telefon by zmienić kawałek i akurat skręciła na główny szlak. Błędem jednak było to, że się nie rozejrzała, bo wpadła na kogoś. Nie muszę mówić, że Alexis pewnie nie wyhamował, a ona wylądowała na swoich czterech literach?

Alexis - 2015-07-22, 19:42

Wyrosła przed nim jak jakiś duch miał zerowe szanse na jakiekolwiek reakcje mające na celu zatrzymanie jego cielska, które działało niczym rozpędzona machina. No sorry no, on biegł przed siebie i patrzył przed siebie. Nie uchroniło go ani jedno, ani drugie od tej z pozoru brutalnie wyglądającej traksy. Pewnie i zielonooki nie utrzymał równowagi, runął niczym konar drzewa starając się ne wylądować na tej "szczęściarze", która stanęła na jego drodze.
Słuchawki mu wypadły. Muza rozbrzmiewała nadal z tym, że on juz jej słyszeć nie mógł. No pięknie.
Otrzepał sprawnie ręcę chcąc pozbyć się piachu i jakichś drobnych sosnowych igiełek. Jego biedny łokieć, nieźle sie nim podparł.
- Chryste Panie... życie ci niemiłe ?- spytał Mirabell tak na dobry początek.
Uśmiechnął się do niej radośnie. Wreszcie udało mu się ją powalić a to zawsze coś. :lol2:

Mirabell - 2015-07-22, 19:54

Skrzywiła się pod nosem otrzepując dłonie, trochę je obtarła jeszcze piasek i małe kamyki jej się w skórę dostały. No cóż, zaraz wyjmie i będzie po sprawie. Wyjęła słuchawki z uszu, mając już przeprosić, a jeszcze nie wiedziała z kim ma do czynienia.
Tak więc w końcu wstała i otrzepała swoje cztery litery. Spodenki miała jasne, więc niestety ślad kurzu pozostał. Spojrzała zaraz na faceta. Jakiś znany głos.... No tak... przecież Alexis poszedł biegać. :lol:
-Cóż za spotkanie.-oznajmiła i sama zaraz się uśmiechnęła. Wzruszyła ramionami.-Może trochę.-zaśmiała się zaraz cicho. Chociaż tak na prawdę chyba nie było tu nic śmiesznego.
Jak to wreszcie? Chyba nie kumam :lol2: .
-Widzisz. Jednak udało nam się spotkać. Coś za mały ten las. Następnym razem muszę się bardziej postarać :lol: -odparła po chwili. -No i przepraszam.-dodała po chwili. W końcu to była jej wina.

Alexis - 2015-07-22, 20:06

- Co tu robisz?- spytał choć nie miał prawa wiedzieć. spotkać Mirkę w lesie to jak spotkać antylopę na pustyni. :lol2:
- Miałaś miękkie lądowanie?- o to akurat miał prawo pytać a i zaśmiał się przy tym widząc te jej spodenki. Cóż, w jasnych się w takie miejsca nie zapuszcza. Nie, kiedy przebywa w nich Alexis.
- Nie jest wcale taki mały. Chyba chodzimy podobnymi drogami.- odrzekł bo Ax to człowiek mający odpowiedź i wytłumaczenie na najdziwniejsze życiowe sytuacje.
Stojąc regulował oddech. W końcu on przebył już te paręnaście kilometrów.
Jego spięte mięśnie łydek powoli wracały do wyjściowego stanu.
Niemniej to tylko chwilowa pauza. Będzie kontynuował.
Patrzył na nią bystrym spojrzeniem jednocześnie na czuja wyciszając czy tam nawet wyłączając muzykę.
-Leci Ci krew z dłoni.- oznajmił przenosząc wymownie spojrzenie na jej skaleczoną rękę. Może jeszcze o tym nie wiedziała. W końcu jest w takim szoku jak on.

Mirabell - 2015-07-22, 20:23

-Odmóżdżam się.-odpowiedziała krótko i była to prawda. Nie mogła już tak siedzieć w domu. Za cicho było, a do pracy wraca dopiero za kilka dni.
-Bardzo.-przewróciła oczami zaraz. To było głupie pytanie. Nie uważasz? Może i się nie chodziło, a Mirka doskonale o tym wiedziała, jednak nie chciało jej się przebierać. Myślała też, że nie wyląduję dziś na tyłku i, że nie spotka Ax'a. :lol:
Przejechała dłońmi po nogach, by pozbyć się jeszcze kurzu. Nie zwróciła uwagi na ręce, chociaż je otrzepała.
-Może i masz rację. Chociaż miałam nadzieję, że się jakoś miniemy.-hohoho żarcik jej się wyostrzył.-Nie no ... żartuję, prędzej czy później, a raczej te właśnie prędzej byśmy się spotkali.-odparła z lekkim uśmiechem. Ona za to nie miała problemu z oddechem szła sobie normalnie, więc nie musiała go regulować.
Słysząc, nowinę machnęła ręką.-Zagoi się.-mruknęła, najpierw nie zwracając na to uwagi. Jednak stwierdziła, że chyba należy spojrzeć i ogarnąć sytuację. Wyjęła jeszcze jakieś kamyczki, a z małej torebki wyjęła chusteczki i dotknęła miejsca, gdzie leciała krew.
-I widzisz co zrobiłeś?-zaśmiała się i spojrzała na niego, chusteczkę schowała, żeby nie było, że zaśmieca taki ładny teren.

Alexis - 2015-07-22, 20:30

- To dobrze.- wyszczerzył się całkiem,całkiem. Wredotę zostawił w domu.
Zaraz pewnie go odnajdzie wśród tych drzewek. Dała juz cynk, że jest w drodze. xD Jak ją pośladki bolą to z chęcią wymasuje, tylko słowo i będzie ulga. ;D
- Unikasz mnie? co znów przeskrobałem?- mówiąc półżartem półserio zawsze można się czegoś nowego dowiedzieć. Ax nie pamiętał co tam jej znów porobił ostatnio. Wydawało mu się, że ich relacja jest poprawna i czysta. Dlaczego więc jego imię figuruje na jej czarnej liście?
Rozłożył ręce wyrażając w ten sposób swą bezsilność.
- Mogę to naprawić.- oświadczył przekonująco. Z rana na ręce co prawda nic nie zrobi, ale on i te jego zdolności.

Mirabell - 2015-07-22, 20:41

Nie możliwe! :o A co do masażu to nie pogardzi. Przecież o tym wiesz. :lol: Ona od niego niczym nie pogardzi. Chyba, że tą jego wredotą.
-Oh jeju... Alexis ... nic... Jak zwykle musisz wyolbrzymiać.-pokręciła głową na boki. Po prostu tak powiedziała. Nie miało to źle zabrzmieć, no ale chyba jednak tak to wyglądało. No cóż. Chyba te jej żarciki nie wychodzą, więc może już zamilknie. Przecież kolację jej zrobił i była na prawdę dobra. Nawet jej nie otruł bo tu była, więc czemu myślisz, że jest na czarnej liście? Ona nic takiego nie powiedziała...
-Aj tam. Przestań. Nic mi nie będzie.-oznajmiła. Kiedy już dłonie były w miarę ogarnięte schowała jeszcze telefon jak i słuchawki do torebki. W ogóle oni chyba tak w jednym miejscu nie będą stać co?
-Idziemy?-zapytała nieco ciszej i powoli ruszyła.

Alexis - 2015-07-22, 20:47

Wszystko jest nie możliwe do czasu kiedy znajdzie sie ktoś, kto przyjdzie i ot tak tego dokona. Determinacja. Chęci. Trochę szczęścia i po sprawie.
- No muszę wiedzieć, w końcu może zamach na mnie szykowałaś.- puścił do niej oczko dla rozluźnienia napiętej atmosfery. Przecież nie chciał znów ją denerwować. Spodziewał się po prostu, że dowie sie tego czy owego.
- Do wesela się zagoi, mówisz?- musiał, musiał to powiedzieć. Głupie zdania a zawsze robi swoje. :lol2:
Ruszył automatycznie za nią szybko równając dwójkę barkami.
- Może przebiegniemy się kawałek?- miał tą siłę przekonywania. ;-D
No już,już. Przebieraj nogami.

Mirabell - 2015-07-22, 20:56

-Jeszcze nie. Możesz być spokojny.-odparła i się zaśmiała. Uśmiechnęła się też po chwili. Jakoś humor jej dopisywał, chociaż dalej przejmowała się Rouv'em.
To na pewno. Tylko ona zazwyczaj to tak odbierała. Starała się na prawdę, by nie psuć sobie nawzajem humorów, ale no niestety to różnie wychodzi.
-To pewnie długo to będzie trwało, bo na wesele się jakoś nie zapowiada.-oznajmiła. A szkoda. Może by sobie potańczyła?xdd
-Niee Aaax. Ja i bieganie? Czy Ty słyszysz co mówisz? To się nie równa, łączy... Nie nie.-powiedziała i machnęła rękami, by jeszcze bardziej wyglądać, że to ona jest bardziej przekonująca niż on. :lol2:
No chyba, że ją na prawdę jakoś przebłagasz albo popychać xd.

Alexis - 2015-07-23, 16:12

- Nie znacie dnia ani godziny.- zagrzmiał jak proboszcz z ambony. Zawsze trzeba zachowywać coś dozę czujności. Wróg nigdy nei śpi. A Ax miał wielu wrogów. :lol2: Połowa z nich to blondynki pokroju Mirci. Żart...
- Hm... wiesz no każdego dnia jakaś para popełnia ten błąd.- zaśmiał się wymownie. Trzeba być zdrowo pojebanym. Ewentualnie na zabój zakochanym.
Zerknął mało dyskretnie na tyłek dziewczyny. O mój Boże! :lol2:
Musiał. Normalnie musiał jej pomóc się z tego piachu i kurzu otrzepać. Zrobił to nawet wbrew jej woli. Po prostu rzucała się w oczy w tych swoich jasnych spodenkach z tak zajebiście wyprofilowanym, brudnym wzorkiem. Nie dziękuj. To byłą czysta przyjemność. Ok, brudna po zaraz potem i ona pozbył się brudu z dłoni. :lol2:
- Ty i te twoje 'nie'- skomentował wbijając w nią te najbardziej prowokacyjne spojrzenie. Czego Ci potrzeba Mireczko? Motywacji? Zachęty?
Kręcąc z rozbawienia głową szturchnął ją barkiem wprost w jakieś krzaczki. Szkoda, że nie miały owoców. Oczywiście nie pozwolił jej tam zostać czy dłużej witać się z liśćmi. Jeśli trzeba było korzystając z zasięgu lewej ręki wyjął ją stamtąd. :lol2:
No nic będą spacerować. Na razie milczał chcąc się trochę zorientować w terenie

Mirabell - 2015-07-23, 19:25

-Dokładnie.-odparła, kiwając głową kilka razy. Ta czujności nigdy za wiele. :lol: Na prawdę? Jakoś nigdy razem ich nie spotkali. Coś tu kłamczysz! :lol:
-Czy ja wiem ... czy dobrze od razu mówić, że to jest błąd...-zamyśliła się na chwilę. Może jeszcze nie chciała mieć ślubu i wesela, ale mieć takie ułożone życie, gdzie już prawie ma to nadejść. To by było na prawdę ... wow, ale to tylko marzenia. Daleko jeszcze do takiego czegoś, jeśli coś takowego w ogóle będzie.
No akysz z tym wzrokiem! Gdzie mi się tutaj patrzysz! :lol2:
Okej ... dobra ... Chciała już podziękować, ale nie to nie! :lol2: Przyznaj, że chciał po prostu sobie popatrzeć :lol:
-Sama bym sobie poradziła.-mruknęła, teraz to niby, że tego nie potrzebowała :lol: i przejechała ostatni raz ręko po tyłku. Przejechała językiem po dolnej wardze w celu jej nawilżeniu, spojrzała do torby, ale już żadnego napoju nie wzięła ... A Alexis'a się nie zapyta, bo ... nie.
-Tak. Wiem, tęsknisz za nim :lol: -rzuciła i sama spojrzała mu w oczy. To co? Kto pierwszy mrugnie przegrywa? :lol2:
Wszystkiego!
Szkoda, że nie miały owoców? Dobrze, że nie miały kolców! :lol2: Dobra... miała nie upadać, ale ... powiedzmy, że jednak się tego nie spodziewała i legła w tych krzaczorach. Nie muszę mówić, że znowu miała ładny wzorek na tyłku? :lol2:
Widząc jak wyciąga do niej pomocną dłoń, odwróciła się do listków.
-Foch. Nie wstaję :lol2: -oznajmiła zaraz. Ona sobie tutaj porozmawia z przyrodą.

/przeraża mnie ta ilość lolidwa : o.

Alexis - 2015-07-24, 12:18

Zaczynał powoli żałować, że wgl wrzucił ten temat na tapetę. W ludzkim życiu wszystko wydaje się jednym wielkim błędem a przynajmniej kiedyś przychodzi taki dzień, iż właśnie dana osoba w ten sposób postrzega swoją egzystencję. Wystarczy jedna błędna decyzja. Zły wybór. I wszystko gotowe :lol2:
Przyznam się, że to nie on sprowokował całą tą sytuację. I to nie on jej kazał włożyć jasne spodenki. Wreszcie nie on narzucił tempo, idąc wolniej od niej miał lepsze pole widzenia. :lol2: Nie no, dotrzymywał jej kroku.
-Jasne, jasne- wtrącił. Nie widząc tej swojej ujebanej dupy nie uzyskałaby takich rezultatów jak przed momentem Alexis. :D
- Niee-e!- zaprzeczył odruchowo z charakterystycznym entuzjazmem w głosie. Nie mrugnął pierwszy, ale pierwszy sie roześmiał widząc co wyprawia w tych krzakach. To nie miało tak wyglądać. :lol2:
Zatrzymał się i uraczył ją spojrzeniem w stylu ' bez Ciebie nie idę'.
Wyciągniętą rękę cofnął. Łaski bez :D
- A nie wstawaj, proszę bardzo!- skomentował mierząc nadal z góry jej osobę. Skorzystał ze swoich niecnych sposobów. Kto znał ją lepiej od niego?
- Tam są kleszcze...i mrówki...i ślimaki..i komary i jeszcze inne robale.- uświadomił ją bo mogła o tym nie wiedzieć. Przecież była blondy.. była Mirką. :lol2:
- Chodź, jak tak ci się podobało to wrzucę Cię do pokrzyw.- zażartował i dał jej czas do namysłu. No taka propozycja!

Mirabell - 2015-07-24, 17:36

Widzę nic nowego. Jak zwykle czegoś żałował. :lol: No, ale niestety tak było z tym życiem. Jednak ... są błędy, ale też ludzie podejmują i dobre decyzje. Nie poradzimy nic na to, że zapamiętujemy te złe rzeczy czy błędy.
Jak to nie on? Jak zwykle wszystko Mirka to nie sprawiedliwe, sama nie wiedziała, że akurat Mieszkaniec wybierze się na bieganie w te samo miejsce gdzie ona poszła na spacer. Jest to po prostu zbieg okoliczności! Bóg tak chciał. :lol2: Jasne... dotrzymywał kroku. Wmawiaj sobie!xd
Pfff. Nie będę się kłócić. :lol:
Zaśmiała się głośno na jego reakcję. W ogóle chyba miała jakiś dzisiaj wyjątkowy dobry humor, aż chyba sama była trochę w szoku. Okej no. Niech będzie. Remis. :lol2 Nie wiadomo kto wygrał, bo Ax się zaśmiał, a Mirka znalazła się w krzaczkach. Trzeba było się zastanowić wcześniej. A co jeśli się za bardzo dogada z roślinkami? Co wtedy? :lol2:
Zerknęła kątem oka co on wyprawia i zaraz napotkała jego spojrzenie... Nie, nie ugnie się! Ona woli krzaczki. :lol:
-Pff.-pfyfnęła zaraz, odwracając od niego wzrok. Czemu te krzaczki nie mają jakiś ładnych kwiatuszków?
Najpierw go nie słuchała, po prostu się zamyśliła, kiedy to nagle zaczęły docierać do niej jego słowa.-Inne? Gorsze? Straszniejsze?-zapytała zaraz i omiotła wzrokiem ziemię. Rzeczywiście zobaczyła kilka mrówek.
-Nie. Wolę tutaj. To nie parzy :c.-wyjaśniła, oj ... Alexis ja Ci współczuję nie wiem jak Ty z nią dzisiaj wytrzymasz :lol: , a z boku to w ogóle musi komicznie wyglądać.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group