Anthony Wayford - 2020-02-11, 23:40 - Wypraszam sobie, zawsze byłem i będę romantykiem - wtrącił, próbując zachować przy tym poważną minę. Wiadomo jak wyglądał romantyzm w wydaniu Tonego - "odpierdalam jakiś szajs żeby...".
- Słyszałem to - rzucił głośno, żeby Aaren przypadkiem go nie zignorowała i miała świadomość tego, że słyszał komplementy prawione Loczkowi, komplementy, które powinny padać pod jego adresem, a nie jakiegoś napalonego ogiera. Nie żeby nie było to to samo...
- Jest mi bardzo dobrze i Bad również jest ze mną dobrze, prawda Misiu? - Zwrócił się oczywiście do Holsztynki, musząc się jakoś odgryźć żonie za tamtą ewidentną prowokację. Aż się uśmiechnął widząc jak mimika Bad zmienia się na widok Lockharda, obok którego rzeczywiście zaraz wjechał, w dalszym ciągu jadąc na prawie że rzuconych wodzach, przez co Bad miała do karego swobodny dostęp, a Aaren musiała się napocić, żeby nad nim zapanować.
- Jak zobaczę że skacze to zarobi gonga :/ - odpowiedział, patrząc nieprzychylnie na tego czarnego gwałciciela, którego spojrzenie wszystko zdradzało.
- Tak jest szefowo - rzucił do Jess, po czym grzecznie podciągnął popręg, pierw prostując nieco siodło, bo się gibnęło lekko na bok podczas tamtej spiny między końmi. Gotowy do zakłusowania skrócił wodze, ale nie zdążył nawet dać Bad łydki, bo ta ruszyła wraz z Lockhardem. Tony tylko wzruszył ramionami i zaczął anglezować, w dalszym ciągu zachowując spokój i nie musząc się wysilać w przeciwieństwie do towarzyszek, których koniom dosłownie ziemia paliła się pod kopytami. Dopiero gdy i Bad zaczęła się denerwować, Tony nieco ściągnął łopatki i zaczął trochę głębiej siadać w siodle, ale klacz pewnie nie uważała go za autorytet i dalej parła do przodu. W sumie nawet mu jakoś bardzo nie zależało bo nienawidził kłusa i mógłby cały teren stępować i galopować na zmianę. Jessie - 2020-02-12, 00:05 Mimo tego, że w reakcji na łydkę Lavard od razu wskoczył w galop, w odczuciu Jess nie wyglądało to tak źle. Co prawda po powrocie do kłusa wciąż szedł bardzo agresywnie i dynamicznie, przez co Jess nawet na chwilę nie mogła wyluzować, ale mimo to czuła, że ma nad nim jakąkolwiek kontrolę. Wolałaby szedł z większym luzem i nie chował się tak bardzo, ale nawet ciężko było jej dać mu więcej luzu i dojechać go do ręki, bo domyślała się, jaki będzie miało to skutek. Mogłaby sobie na to pozwolić na ogrodzonym placu czy hali - ale nie na otwartym terenie, gdzie Lavard miał nieograniczone pole do fantazji. Spróbowała jedynie nieco poluźnić tę parę wodzy, która odpowiadała za nacisk na żuchwę, ale ta uprzejmość nie potrwała długo. Gdy tylko ogier znowu zaczął się gotować, za sprawą pieklącego się za ich plecami Lockharda, Jessie przytrzymała go dodatkowo dosiadem. Czuła, że próbuje wyrwać galopem, ale nie pozwoliła mu na to, co doprowadziło do tego, że zaczął zaraz fikać zadem. Odruchowo zaparła się jeszcze mocniej na strzemionach i lekko odciążyła mu zad, bo i tak nie była w stanie swoim ciężarem go uziemić, a tak przynajmniej miała większą szansę na to, że jej nie wysadzi jak z katapulty. Sprawdzało się to przynajmniej do momentu aż nie zaczął brykać na zmianę tyłem i przodem, bo wtedy rzeczywiście nie widziała już innego rozwiązania by go rozjechać lekko w przód - dodała więc lekko łydki i zrobiła mu nieco miejsca z przodu, zaraz próbując się z powrotem wpasować w siodło by ten galop był maksymalnie wolny i kontrolowany, bo jej intencją było jednak zwolnienie z powrotem do kłusa. Póki co nie chciała go po chamsku sadzać na dupie, bo nawet jeśli by go zatrzymała tym sposobem, to kolejny konflikt w ich relacji na pewno nie miał jej pomóc. Do Lavarda trzeba przecież z miłością, a nie batami. ♥ Aaren Wayford - 2020-02-12, 00:23 - Uważaj bo ci uwierzę Romeo.- Zaśmiała się w reakcji na jego poważną minę, może Jess by się na to nabrała, ale na pewno nie ona. - I co, jesteś zazdrosny?- Zapytała słysząc jego komentarz, który padł pod jej adresem. Zapewne trafiła w czuły punkt, bo ten jej mąż to nawet o biednego konika potrafił być zazdrosny. Sama nie była lepsza, choć Zgredek już dawno nie był traktowany jako konkurencja.
- Do mnie tak ładnie nie mówisz- mruknęła po chwili smutno, udając wielce zawiedzioną , trwało to zaledwie kilka sekund bo za moment znów się zaśmiała głośno. Mimo to, miło by było, gdyby czasem czule się do niej odezwał. <3
Gdy zauważyła, że ogier zbyt mocno się napalił, to uniemożliwiała mu pokrycie karej i zarazem Tonego, co Loczuś zdawał się mimo wszystko respektować. Mniej ciekawie zrobiło się z pewnością w chwili w której Bad niemal usiadła na nich tyłkiem. Szczęśliwie z tej sytuacji również wyszli bez szwanku, ale spokój nie trwał długo. Loczek zdołał się odrobinę nakręcić obecnością żony tuż obok, co jednak nie było dla niego tak stresujące jak sam moment zakłusowania.
- Nie bądź taki wojowniczy, bo jeszcze ci na plecach usiądzie.- Wiedziała, że Tony byłby do tego zdolny, ale mimo wszystko nie chciała prowokować takich sytuacji. Już w kłusie czuła opór na obu wodzach, dlatego starała się rozluźniać i jednocześnie przytrzymywać ogiera w subtelny, ale zdecydowany sposób. Domykając rękę działała także dosiadem wyraźnie dociążając zad Karosza i wolniej anglezując. Nie pozwalała mu się rozpędzać, umiejętnie zajmując go pracą w dole, choć tak naprawdę główną przeszkodą było silne wędzidło, na które Loczek miał okazję się nadziać, gdy tylko zaczynał forsować tempo. Nie robiła tego specjalnie, ale przypominała mu o swojej obecności tam na górze. Jeśli okazało się to konieczne w momencie, gdy Lavard zaczął cyrkować, to Aaren stała się odrobinę czujniejsza. W razie potrzeby interweniując, bo nie chciała dopuścić do wyścigu.
-Dzisiaj wieczorem do mnie też będziesz mówił „szefowo”?- Zapytała podjeżdżając nieco bliżej męża, na którego spojrzała zalotnie. Wciąż liczyła na to, że na Loczka urok Badzi zadziała, podobnie jak jej urok na własnego męża Lockhard - 2020-02-12, 01:03 Na szczęście Tonego Lockhard nie rozumiał o czym rozmawiali, bo w przeciwnym razie nie wahałby się ani sekundy przed ściągnięciem go z klaczy. Zamiast tego wciąż robił zalotne spojrzenia i miny do Bad, wydając przy tym z siebie coraz bardziej chrapliwe dźwięki świadczące o coraz silniejszym podnieceniu ogiera. W tym stanie zresztą nie była to pewnie jedyna oznaka...
Nastrój na amory minął mu jednak bezpowrotnie (?) gdy Lavard podjął rzucone wyzwanie. Mimo starań Aaren, Lockhard nie dawał za wygraną i nawet z łbem ściągniętym do dołu, wciąż próbował zagalopować albo przynajmniej maksymalnie, widowiskowo wyciągać kłus. Niestety nie był tak wrażliwy w pysku jak koń przed nim, a gdy się przy czymś upierał, to już zupełnie nie robiło to na nim wrażenia. Po tylu latach wojen i bitw stoczonych z Christianem był zaprawiony w bojach , i wiedział, że z ręką rzeczywiście nie ma sensu się za bardzo siłować, więc idąc tropem syna, także zaczął brykać licząc na to, że może tym sposobem pozbędzie się plecaka i postawi na swoim. Swoją drogą ciekawe co by zrobił, gdyby kiedyś faktycznie udało mu się kogoś zrzucić. Może wcale by nie pobiegł bo jego życie straciłoby sens?
Póki co było to raczej podrzucanie zadem, niż chamskie walenie z krzyża czy skakanie z czterech w górę, ale i tak było to raczej mało przyjemne, gdy Loczek chował przy tym łeb między nogi i poruszał się ni to kłusem, ni to galopem. Widocznie tym dwóm krew już całkowicie odpłynęła od głów i stąd te dzikie pląsy. Lavard Sontesique - 2020-02-12, 13:18 Danie mu luzu oznaczałoby tylko jedno, natychmiastowy start i kitę w górze. Zdecydowanie potrzebował się wybiegać i chociaż tor wyścigowy zdecydowanie byłby lepszą opcją, to jednak wyjazd w teren nie był taki zły. Jedynym problemem były konie, które równie porąbane jak on, tylko go nakręcały. Może potrzebował do towarzystwa takiej leniwej buły jak Szerek, który głęboko miałby jego kwiki i spalanie się z byle powodu.
Zaczynając fikać przez chwilę próbował pozbyć się Jess, która uniemożliwiła mu galopowanie. Chciał JUŻ i TERAZ biegusiem do przodu, a jednak mamusia mu na to nie pozwoliła. Furkocząc wściekle przez rozdęte nozdrza pienił się obficie w pysku i mocno napierał na rękę.
Dopiero galop do którego przeszła Jess dając mu odrobinę swobody, sprawił, że ogier nieco się uspokoił. Obniżył lekko głowę i zaczął nawet spokojnie parskać, choć wszelkie próby przejścia do kłusa ignorował. Musiał sobie pogalopować, nawet jeśli miał być to wolny i zebrany galop, który swoją drogą wymagał od niego więcej energii i siły.
Z jednej strony pozytywnie zareagował na to, że Jess dała mu lekki luz, a z drugiej nie powinna zapominać, że w tej ciemnej grzywie wciąż czaiły się rogi. ;>
Wciąż nasłuchując zerknął do tyłu na Loczka, ale ignorując ojca po prostu sobie pierdnął, tak w ramach spuszczenia powietrza. I So Bad - 2020-02-12, 13:27 Mogąc swobodnie miziać Loczusia, co chwile zaczepiała go noskiem z pewnością mocno go tym rozpraszając Nie była w tym jednak nachalna, choć odrobinę zżerała ją zazdrość z powodu Aaren, która na nim siedziała.
Niestety te zaloty nie trwały długo, bo za moment Lavard ruszył kłusem podobnie jak Lockhard, nie mogąc zostać w tyle, dołączyła do nich niemal w tej samej chwili. Oczywiście szybko się spięła i nawet przytrzymujące działania Tonego, nie sprawiły, że się uspokoiła. Miała trochę siły w tym cielsku, dlatego za moment mógł poczuć jak mocno napiera na wędzidło i wyraźnie leci przed siebie. Musiała dotrzymać kroku panom, co przy tak okrągłych i kuszących kształtach było niemałym wyzwaniem.
W reakcji na wybryki Lavarda cofnęła mocno uszy do tyłu, ale trzymała jednak dystans i dopiero, gdy ogier spuścił z tonu w galopie, to ciężko westchnęła. Znacząco się też uspokoiła obniżając głowę i wypuszczając nos do dołu. Dopiero fikający Loczek sprawił, że na niego też się zezłościła. Chciała odrobiny spokoju, a nie buzującego testosteronu przez co ostrzegawczo kwiknęła w stronę swojego męża. Będąc mocno zniesmaczona skubnęła go boleśnie, krótko ale dosadnie upominając. Zaloty zalotami, ale bydła nie musiał tu robić. Ktoś tu chyba dzisiaj nie zarucha. Anthony Wayford - 2020-02-13, 14:32 - Nie jestem - jeszcze tego brakowało, żeby miał jej przyznać rację. Zignorował jej uwagę o tym, że jej szczędził takich słodkich słówek, głaszcząc przy tym Bad i chyba nie widząc tego, że "przeszkadzała" Lockhardowi ciągłym dotykaniem go. Ot, Tony przywykł do tego, że oboje jeździli na ogierach, więc teraz gdy siedział na klaczy, nie myślał że to może być niebezpieczne.
Zapanowanie nad Bad w kłusie co prawda mu nie wyszło, ale klacz sama zeszła z tonu, gdy prowadzący koń po przejściu do galopu znacznie się uspokoił. Tony co prawda wciąż poruszał się kłusem, ale na tyle energicznym, że bez trudu dotrzymywali kroku Lavardowi poruszającemu się zebranym galopem, oczywiście przy zachowaniu dystansu. Holsztynce udało się jednak zaskoczyć Tonego nagłym atakiem na Lockharda, na co Wayford zareagował skręceniem jej łba w przeciwną stronę i lekkim szturchnięciem łydką, żeby przestała się wściekać na kłusującego obok ogiera, a zaczęła iść żwawo do przodu.
Szczerze mówiąc i jego trochę zirytowało to zachowanie koni, ale gdy Aaren go zagadała, spojrzał na nią bez żadnej złości, a nawet z zainteresowaniem.
- A będę miał powód? - Dopytał, ciekaw procesu myślowego jaki powstał w głowie Aaren, gdy usłyszała to określenie.Jessie - 2020-02-13, 14:53 Pojechanie w teren w towarzystwie spokojnego i obojętnego na zachowanie Lavarda konia rzeczywiście brzmi jak dobry pomysł, czemu Jess wcześniej na to nie wpadła?? A tak na serio było jej wszystko jedno, chciała nauczyć Lavarda egzystować we wszystkich warunkach, choć ten teren być może faktycznie był wrzuceniem go na głęboką wodę. Jakby nie było, trzeba sobie z tym teraz poradzić.
Szczęśliwie udało jej się wytrzymać fikanie, choć była to raczej kwestia tego, że Lavard nie miotał się jak wściekły szatan, bo gdyby przez dłuższą chwilę waliłby z zadu jak opętany, Jess na pewno nie miałaby tyle szczęścia. Tymczasem widząc, że kary trochę odpuszcza, choć ani myśli przejść do kłusa, brunetka również nieco odetchnęła i nawet pochwaliła ogiera, spokojnym tonem głosu dodatkowo próbując wpłynąć na jego zachowanie. Pomogło jej to też we wzięciu oddechu i tym samym rozluźnieniu się, bo dotąd była dość spięta. Wciąż prowokowała konia do zebranego galopu, który pozwolił im na swego rodzaju kompromis. Dopiero gdy usłyszała, że i ci z tyłu panują nad sytuacją i jadą w miarę spokojnie, obejrzała się krótko przez ramię i zaproponowała galop, żeby wreszcie spuścić trochę pary z koni. Miała nadzieję, że dzięki temu będą mogli chociaż wracać spokojnie.
Spodziewała się, że w galopie nie będzie tak spokojnie i konie mogą zacząć się ścigać, dlatego zaplanowała go w górę niedużego wzgórza. Samo galopowanie po wzniesieniu powinno jednak trochę ostudzić zapał koni i zapewnić jeźdźcom choć odrobinę bezpieczeństwa, więc jeśli towarzysze się zgodzili, Jess po półparadzie przyłożyła łydkę Lavardowi i lekko popuściła wodze, pozwalając mu rozwinąć galop. Od razu też przeszła do półsiadu i z całych sił próbowała zwalczyć odruch hamowania gdyby Lavard odpalił szósty bieg. Aaren Wayford - 2020-02-13, 19:13 - Yhmm- mruknęła krótko i odpuściła temat zazdrości jak i słodkich słówek, chociaż na jej twarzy dało się dostrzec lekki zawód. Czasem jednak miło było usłyszeć coś kochanego od swojej drugiej połówki.
Podczas, gdy Loczek stracił zainteresowanie swoją żoną, Aaren nadal romansowała z mężem. Niestety nawet te amory zostały przerwane, gdy komuś testosteron uderzył do głowy. Nieco mocniej wycofując biodra bardziej zaparła się kolanami i mocniej wsiadła w siodło jednocześnie ściągając łopatki. Cyrkowanie nie robiło na niej większego wrażenia podobnie jak gotujący się pod nią koń, łatwiej było jej ogarnąć takiego nerwusa od cykora, który potrafił bać się własnego cienia. <3
W pewnym momencie usiadła w siodło nawet, gdy Loczek nerwowo podgalopowywał i mocno napierał na wędzidło. Odczuła to wyraźnie w mięśniach, ale nie dawała za wygraną choć w głównej mierze starała się trochę rozluźniać karego. Zaczęła wprowadzać nawet jakieś ustępowania, ale gdy to nie pomogło, a ogier zaczął podrzucać zadem, poprosiła go o zagalopowanie chcąc wymóc na karym ruch do przodu.
Wbrew pozorom miała tu nieco więcej kontroli przez co niemal od razu wzięła go na siebie znów prosząc o kontakt i nie pozwalając się zapierać. Jeśli zbyt mocno napierał to przytrzymywała go dłużej do momentu w którym odpuszczał, a wtedy dostawał luz na pysku i możliwość swobodnego galopowania w zebraniu. Natomiast w przypadku chowania się, lekko go rozjeżdżała w przód umiejętnie stosując półparady i nieco bardziej podnosząc. Chodząc wkkw w z pewnością rozumiał i znał pracę ujeżdżeniową, z czego Aaren starała się korzystać w tym momencie.
Widząc zezłoszczoną Bad uśmiechnęła się pod nosem, po chwili niemal gwałtownie odsuwając, gdy zdecydowała się ustawić męża na miejsce. Tak jest! Babki górą! Zwiększając przestrzeń między końmi, nadal starała się aby Loczek szedł na równi z Badzią aczkolwiek w pewniej odległości.
- Może- odpowiedziała posyłając mężowi tajemnicze spojrzenie po czym krótko się uśmiechnęła i odwróciła wzrok. Mógł dostrzec na jej twarzy rumieńce, a to mogło świadczyć o tym, że miała bardzo niegrzeczne myśli.
Dopiero propozycja Jess sprawiła, że oprzytomniała i zgodziła się na galop, przez co pozwoliła ogierowi galopować nieco żywiej i odważniej. Przechodząc w półsiad złapała w nim równowagę i lekko wycofała biodra chcąc odciążyć grzbiet konia i jednocześnie przyjąć wygodniejszą pozycję. Spodziewała się nieco żywszego galopu ze strony Lockharda ze względu na fakt, że ogier startował crossie, ale dopóki sytuacja nie wymykała się spod kontroli, to Aaren dała mu nieco więcej swobody nadal jednak utrzymując równy i przyjemny kontakt z pyskiem konia.Lockhard - 2020-02-16, 13:27 W takim stanie niewiele robił sobie z działań siedzącej na nim Aaren. W reakcji na próbę przesunięcia go łydką jedynie mocniej się nadął i jeszcze bardziej zaparł na ręce, dopiero po przejściu do galopu lekko odpuszczając, choć raczej nie na długo. Gdy próby chowania się nie odniosły oczekiwanego skutku, nagle zarzucił łbem, co oczywiście go zabolało, ale ponownie nie zrobiło na nim większego wrażenia. W pewnym momencie próbował galopować wręcz bokiem i dopiero atak ze strony Bad sprowadził go na ziemię, bo zwyczajnie się tego nie spodziewał. Oczywiście nie ośmielił się oddać Holsztynce, tylko lekko uskoczył i spojrzał na nią zdziwiony, nie rozumiejąc, co tu właściwie zaszło.
Na szczęście w międzyczasie także Lavard nieco zszedł z tonu, dzięki czemu karus nie nakręcił się ponownie, a już zaplanowane przejście do galopu nie skończyło się katastrofą. Lockhard rzeczywiście miał szybkie bazowe tempo galopu, ale równe, dzięki czemu dało się do niego przyzwyczaić, tym bardziej, że gdy Aaren dała mu trochę więcej luzu, przynajmniej na razie nie próbował się z nikim ścigać. Dobrym rozwiązaniem byłoby też odsunięcie się od grupy, żeby jednak nie zaczął rywalizować z idącym na przedzie synem, choć taki wyścig raczej nie potrwałby długo - z ich trójki to Loczek miał najlepszą kondycję, także nawet galop po lekkim wzniesieniu nie robił na nim dużego wrażenia, choć oczywiście odczuł większy opór. Chcąc go zwalczyć, mocniej wszedł zadem pod kłodę i pracując wszystkimi mięśniami, sukcesywnie przesuwał się do przodu, raczej na pewno zostawiając żonę za sobą. Skoro i tak go nie kocha... :(Anthony Wayford - 2020-02-16, 13:41 Zmrużył lekko oczy, gdy odpowiedziała mu wymijająco. Zdradziły ją jednak delikatne rumieńce, które nie umknęły uwadze Wayforda, ale nie odniósł się do nich w żaden sposób. Jessie nie dała mu na to nawet czasu, proponując przejście do galopu, na które nie pozostało mu nic innego niż się zgodzić. Tym razem postarał się uprzedzić Badzię i pierwszemu zagalopować, przesuwając jedną łydkę za popręg, a drugą dociskając w tym czasie do jej boku. Gdy tylko weszła w galop, zapewne dodatkowo zmotywowana widokiem galopującego Lavarda, Tony przeszedł do półsiadu. W nim jeździło mu się najlepiej, jako że bezdyskusyjnie to w półsiadzie miał najlepszą równowagę, co zapewne odczuła też Holsztynka, której odciążył grzbiet tym działaniem, pozwalając galopować w zasadzie swobodnie. Prędkość nigdy nie robiła na nim dużego wrażenia, a poza tym żył w przekonaniu, że żaden koń nie dałby rady go wywieźć i nie było to chyba aż tak dalekie od prawdy, skoro swoje ważył. Lavard Sontesique - 2020-02-17, 19:59 Takie oswajanie go niewątpliwie niosło ze sobą wiele plusów, choć nie należało do najłatwiejszych zadań. Coraz mniej koni jak i ludzi wywoływało u niego agresję, ale tak naprawdę głównym powodem jego zachowania była nieumiejętność poradzenia sobie z emocjami. Gdy te brały górę, Lavardowi odejmowało mózg i niemal przepalały mu się styki.
Pochwalony ciężko parsknął i galopował dalej odrobię się wyciszając, był teraz skupiony na okrągłym galopie jakiego wymagała od niego Jess. Ruch naprzód pozwalał mu się pozbyć napięcia i spuścić trochę pary. Samo rozluźnienie Brunetki również pozytywnie na niego wpłynęło, nie dostarczając dodatkowych bodźców, które zwykle stanowiły punkt zapalny.
Poproszony o nieco żywszy galop bez zastanowienia ruszył nim pod górę i nawet jeśli wymagało to od niego sporo energii, to chętnie zaczął przeć przed siebie. Zaczynając się powoli rozpędzać w pewnym momencie odpalił wrotki, ale wciąż nie było to na tyle dzikie i szalone żeby Jessie straciła nad nim kontrolę. Nabrał jedynie żywszego tempa, które pozwalało mu odrobinę się zmęczyć.I So Bad - 2020-02-17, 19:59 Kłusując dość szybko mocno wyciągała nogi przed siebie, ale wciąż daleko było jej do galopu. Nie było to przyjemne do wysiedzenia jednak Tonemu zdawało się to nie przeszkadzać. Próbując ustawić Loczka do pionu została od niego gwałtownie odcięta i szturchnięta łydką na co zareagowała cichym kwikiem. Pierwsze kłopoty i kłótnie w niebie.
Gdy koń przed nią i obok niej zagalopował nieco żywiej, Bad nie czekała ani chwili ruszając również galopem aczkolwiek tym razem w reakcji na działania Tonego. Niemal od razu pozwoliła sobie na bardzo aktywny galop w którym niosła uniesioną ku górze głowę. Parskając przy tym lekko podniosła kitę do góry zaczynając się coraz bardziej rozpędzać.
Nie próbowała gonić Loczka, który strzelił focha więc zostając nieco w tyle galopowała sobie swobodnie korzystając z luzu jaki dawał jej mężczyzna.Aaren Wayford - 2020-02-17, 20:00 Miała nadzieję, że Tony nie dostrzegł tego rumieńca, a nawet jeśli, to nie była tego świadoma jadąc cały czas lekko przed nim. W pewnym sensie była wdzięczna Badzi za tę interwencję, która skutecznie sprowadziła Lockharda na ziemię.
Widząc, że ogier lekko odpuścił odsunęła się wraz z nim nieco dalej od klaczy i w znaczącym odstępnie od Lavarda, pozwoliła mu na dynamiczny ale równy galop. Dziki temu, że zdołał się uspokoić, Aaren dała mu nieco więcej luzu przy okazji pozwalając mu również wyjść z głową do dołu jeśli tylko miał na to chęć.
Pogładziła go również po szyi i pochwaliła jeśli wciąż zachowywał się przyzwoicie i nie cyrkował. Czuła wyraźnie jak wiele mocy ma w sobie i jak mocno pracuje zadem, którym bardzo głęboko zaczął wchodzić pod kłodę i pchać się po wzniesieniu.Jessie - 2020-02-19, 00:34 Dobrze poczuła moment, w którym Lavard przyspieszył, chwilowo wymykając się spod kontroli. Kosztowało ją to wiele wysiłku, przede wszystkim psychicznego, żeby się nie spiąć i nie zakleszczyć na koniu; niestety miała parę złych wspomnień związanych z takimi galopami i czasem potrafiło ją to jeszcze onieśmielić. Tym razem jednak ograniczyła się do chwilowego spięcia całego ciała, po którym zmusiła się do rozluźnienia i nie ingerowania w galop Lavarda. Było to naprawdę bezpieczne miejsce do takich zabaw, więc nie miała innego wyjścia niż po prostu wyluzować.
Widząc z boku, ale w oddaleniu galopującą na Lockhardzie Aaren, zdobyła się nawet na uśmiech i lekko poluźniła wodze, dając swojemu koniowi do zrozumienia, że wszystko gra i może dalej galopować w takim tempie. Dopiero gdy poczuła, że zaczyna mu brakować sił, zaczęła stopniowo zwalniać i po pewnym czasie zakomunikowała reszcie, że będzie przechodzić do kłusa. W tym celu usiadła w siodle i z pomocą półparad i głosu starała się wygasić galop do kłusa, dbając o to, by nikt ich w międzyczasie nie wyprzedził, co mogłoby niepotrzebnie nakręcić karego raz jeszcze.