Liliana - 2015-03-18, 22:31 Niestety młoda praktycznie na tym kończyła swoją wiedzę na temat jeździectwa, no potrafiła jeszcze wsiadać i zsiadać no ale to byłoby na tyle. Szła grzecznie za kobietą znaczy obok ale w każdym bądź razie za nią na maneż prowadząc konia na stosunkowo luźnych wodzach. Rzeczywiście pogoda im dopisywała i oby było tak do końca, weszła przez otwartą bramkę wraz z siwkiem.
-Niestety jeszcze nie, tylko miałam okazje siedzieć na końskim grzbiecie w rodzinnym mieście, tam mnie też nauczyli czyścić oraz siodłać konia. Jednak nie miałam zbyt wielu lekcji z powodu matki. - cóż jej matka dostawała fobii jak młoda miała nawet wsiąść na konia dlatego jej lekcje skończyły się na tym a nie na innym.
-No i kilka razy jechałam ale to bardziej wie pani na zasadzie małego dziecka w parku które spotkało konia w parku i przejchało kilka metrów w siodle prowadzonym przez kogoś. - stary mechanizm działający do dziś czyli rodzinka idąca do parku zwykłego czy rozrywki gdzie można spotkać kuce i dzieci uchachane po same pachy udające że jadą na koniu była mała i prawie nic nie pamiętała w końcu prócz jechania nie wiele tam robiła. Miała też nie wielką wiedzę teoretyczną ale i tak jeszcze wiele luk które skoryguje za pewnie Naomi za co była jej bardzo ale to bardzo wdzięczna że w ogóle poświęci jej czas. Słysząc "komendę" kobiety poprawiła kask na głowie dopinając go odpowiednio pod szyją co by nie spadł i zapewnił jej bezpieczeństwo. Potrafiła i ze schodków jak i normalnie, ale przełożyła wodze na odpowiednią stronę opierając rękę na siodle wsadziła lewą nogę w strzemię by się z prawej odbić i ją przełożyć nad siodłem lekko opadając w nie.
-Długo pani jest instruktorem? - zagaiła pytanie bo tak trochę dziwnie milczeć prawda? Poprawiła się w siodle by dobrze siedzieć, odpowiednio też złapała wodzę jeśli kobieta pomogła jej ze strzemionami podziękowała jej ewentualnie jak chciała sprawdzić czy potrafi sama to trochę się z nimi nasiłowała nim były dobre.Naomi Eaton - 2015-03-19, 15:38 - Rozumiem. Może twoja mama zmieni niebawem zdanie, jeśli zobaczy, że naprawdę Ci zależy - rzuciła pocieszająco, dobrze znając takie przypadki. Chociaż sama nie miała żadnego problemu względem rodziców, którzy zawsze wspierali ją w pasji, to mnóstwo jej znajomych borykało się z przewrażliwionymi rodzicielami. Ci mieli trochę racji, wszakże koń był dużo silniejszy i zwyczajnie nieobliczalny. Niemniej Naomi wychodziła z założenia, że lepsze to, niż spędzać czas w domu, siedząc na tyłku.
Mając oko na konia, by przypadkiem nie ruszył w trakcie wsiadania, poczekała aż Liliania usiądzie na grzbiecie siwka.
- Tak naprawdę od niedawna, ale nie martw się, jesteś w dobrych rękach - odpowiedziała z uśmiechem. Egzamin zdała dopiero w zeszłym roku, ale wcześniej przygotowywała się do niego długimi latami, zbierając doświadczenie. Teraz mogła się w końcu realizować w swojej pracy i stawać się coraz lepszą.
- Tutaj jednak dopiero zaczynam i mam nadzieję, że zostanę na dłużej - dodała, podchodząc do konia, aby pomóc dziewczynce z regulacją strzemion. Na naukę tego jeszcze przyjdzie czas, póki co Naomi zależało na czasie. Lekcja miała określony czas trwania, zresztą miała przebiec w przyjaznej, niestresującej atmosferze. Sprawdziła raz jeszcze popręg, po czym odesłała Windsora na koło, zamykając w tzw. trójkącie. Pilnując aktywnego, równego kroku siwka, ponownie skupiła się na Lilianie.
- Pierw Cię trochę porozciągamy. Puść wodze, niech sobie wiszą i zaczniemy od skrętów tułowia - poprosiła, wciąż kontrolując sytuację. Uczniowie zwykle mieli to do siebie, że zbyt nisko unosili ręce lub zginali je, więc jeśli Liliana miała jednakowy problem, to Naomi niezwłocznie zwróciła jej na to uwagę. Po dłuższej chwili, poprosiła o kolejne ćwiczenie.
- Dobrze. Teraz spróbuj dosięgnąć prawą ręką jego ogona, jak najdalej dasz radę. Lewą możesz przytrzymać się przedniego łęku siodła - kiedy dziewczynka wykonała to polecenie, została poproszona raz jeszcze o to samo, lecz przy użyciu drugiej ręki.Windsor - 2015-03-19, 15:57 W drodze na maneż wciąż szedł grzecznie przy boku Liliany, z zainteresowaniem rozglądając się po okolicy. Stojąc już na placu, pozwolił dziewczynom dopiąć wszystko na ostatni guzik. W trakcie wsiadania nie ruszył się z miejsca, będąc doskonale nauczonym tego, że tak 'nie wypada'. Odesłany na koło, wykonał polecenie naraz cicho parskając. Z początku szedł dość leniwie, ale kiedy zauważył, że Naomi nie pozwala sobie na takie zachowanie, zaczął iść żywiej. Co istotne, jego krok był równy i miękki, dzięki czemu pomagał adeptce jeździectwa w zachowaniu równowagi. Jedno ucho wciąż miał skierowane na instruktorkę, to na jej poleceniach głównie się koncentrując. Już od dawna nie pracował w ten sposób, ale miał w tym pewne doświadczenie, dzięki czemu był dobrym materiałem na nauczyciela niezależnie od poziomu ucznia.Liliana - 2015-03-19, 18:42 -Raczej nie będzie miała okazji gdyż mieszkam tylko z siostrą, ona w innym państwie w ogóle. - nie były to zwierzenia aż takie ze wszystkiego po prostu trochę chciała porozmawiać i naprostować pewne rzeczy. No jej matka była mocno przewrażliwiona ale co poradzić? Nie wiele można było z tym zrobić jedynie przeciwstawić się kobiecie. No tak praca z końmi była o wiele lepsza od siedzenia w domu na czterech literach dziewczyna to popierała w 100%.
-Nie wątpie, zapytałam z ciekawości. Również mam nadzieję że pani się spodoba i zostanie pani bo mają tu mało instruktorów lub ciężko w ogóle ich spotkać. - odpowiedziała lekko uśmiechając się do instruktorki, nie wątpiła w jej umiejętności czy wiedzę po prostu nudno tak nic nie mówić do siebie na początek skoro miały się spotkać więcej niż raz na pewno. Nie licząc Sary to Naomi była chyba drugim aktywnym instruktorem który nie zniknął, bo poprzedni jakby rozpłynęli się w powietrzu. Podziękowała kobiecie za pomoc z strzemionami, patrząc jak ona to robi by zapamiętać i potem samej próbować. Kiedy koń zaczął poruszać się po kole dziewczyna starała się wpasować w ruch konia przyjmując postawę prostą. Słysząc słowa kobiety poluzowała powoli wodzę ogiera które nie były specjalnie jakoś wcześniej zebrane, ręce miała mniej więcej przed łękiem przednim (zabij mnie jak źle nazwałam to ) chyba w dobrym miejscu je trzymała? Więc położyła ostatecznie wodze na kłębie ogiera oby nie spadły skoro miała się gimnastykować. Zaczęła się okręcać to w lewo to w prawo w siodle, po czym słysząc kolejne zadanie złapała się pierw lewą ręką łęku przedniego siodła i obróciła się tułowiem by prawą ręką jak najdalej wyciągnąć starając się jakby złapać ogon konia oczywiście nie doszło do tego tylko tam sobie wyobrażała wyciągając się w siodle niczym struna. Za pierwszym razem trochę do kitu wyszło bo ręka chyba z nerwów nieco się spociła i zjechała jej z łęku przez co lekko się zachwiała w siodle ale udało jej się szybko złapać równowagę, drugie podejście zrobiła nieco wolniej i znacznie lepiej niż pierwsze. Uznając że instruktorka drugie podejście uznała za dobrze wykonane zmieniła stronę wyciągania na lewą łapiąc się prawą łęku a lewą próbując dosięgnąć ogona.Naomi Eaton - 2015-03-20, 17:03 Jedynie kiwnęła krótko głową na znak, że przyjęła tę informację do świadomości. Nie chciała wnikać w sytuację rodzinną dziewczynki, bo nie miała z tym niczego wspólnego.
- To lepiej dla mnie - stwierdziła z rozbawieniem. Skoro nie mieli instruktorów, to oznacza, że nie będą chcieli się jej tak szybko pozbyć; nawet jeśli - odpukać - coś miałoby się im w niej nie spodobać.
- Dobrze - skomentowała, zaraz przechodząc do kolejnego z rzędu ćwiczenia. - Teraz krążenie ramion. Pierw do przodu, patrz przed siebie - poleciła Lilianie. Po chwili poprosiła dokładnie o to samo, lecz z ruchem do tyłu, aż w końcu o naprzemienne krążenie ramion - lewa ręka do przodu, prawa do tyłu. Te ćwiczenia prostowały sylwetkę i poprawiały koordynację ruchów. Później kiwnęła krótko głową i dała dziewczynce krótką chwilę przerwy, by następnie poprosić ją o coś mniej skomplikowanego - dotknięcie uszu konia pierw lewą, a potem prawą ręką.
- Spróbuj sięgnąć tak daleko jak tylko dasz radę. Chodzi o to, żebyś nie bała się pochylić i wyciągnąć - bo to właśnie był chyba największy problem dla początkujących. Bali się schylać i kłaść, co nie było niczym dziwnym.Liliana - 2015-03-20, 21:45 To było powiedzmy tak w skrócie by później Naomi nie dopytywała się czy np. matka chce zobaczyć umiejętności córki i że jest cała. Tym razem to ona kiwnęła głową skupiając się na pracy z koniem by w pierwszy dzień Naomi nie wróciła w częściach z uczennicą przypadkiem. Słysząc kolejne ćwiczenie puściła się łęku siodła którego wcześniej się trzymała utrzymując przynajmniej starając się równowagę w siodle i prostą postawę. Zaczęła wykonywać okrężne wymachy ramion do przodu, patrząc wprost przed siebie. Swoją drogą nigdy nie przypuszczała ze gimnastyka na koniu się na coś przydaje, po chwili została poproszona o to samo do tyłu więc zaczęła wykonywać to w drugą stronę. Za trzecim podejściem na przemian przez co nie były to idealne koła, no cóż Lilka nigdy dobra z wf nie była. Później chwila przerwy w ćwiczeniu, słysząc słowa kobiety najpierw nieco przełknęła ślinę. Ale w końcu do odważnych świat należy ! No początki były dziwne - trudne i pewnie zabawne, kiedyś będzie się śmiać. Trzymając się nadal łeka chyba że miała wodzy to tego drugiego to pierwsza próba była nieco sztywna w jej wykonaniu lekko dosłownie ciupkę się pochyliła wyciągając dłoń przed siebie ale niestety nie sięgnęła przynajmniej nie za pierwszym razem i chyba nieco się zachwiała w postawie bo szybko się wycofała, jednak wiedziała że przy koniu strachu nie należy okazywać więc spróbowała drugi raz było lepiej ale do ideału daleko bo nie wiele brakło a by dosięgnęła, zmotywowana trzeci raz pochyliła się już dostatecznie. Na drugą rękę było podobnie ale w końcu uczyła się dopiero i po mału do celu nie?Naomi Eaton - 2015-03-21, 12:58 Nie niecierpliwiła się, gdy dziewczynce coś nie wychodziło. Korygowała błędy, dając czas na poprawę i nie nalegając na perfekcję - pamiętała, jak trudne bywały początki. Jednym dzieciom szło to lepiej, innym trochę gorzej, ale zarówno jedno jak i drugie miało szansę odnieść sukces w przyszłości.
Przy sięganiu do uszu konia, oczywiście dalej miała trzymać się łęku - wodze nie służyły do chwytania równowagi, nigdy, przenigdy.
- Spokojnie, powoli - odezwała się łagodnie widząc obawy Liliany w momencie, gdy nieco się zachwiała. Kiedy wreszcie udało się jej dotknąć ucha Windsora, uśmiechnęła się do niej. - Bardzo dobrze. Teraz sięgnij prawą ręką lewego kolana, a później spróbuj dosięgnąć kostki, jak najdalej dasz radę. Lewą możesz trzymać się siodła - poprosiła. Cały czas zwracała uwagę na to, aby koń pozostawał spokojny i nie przyspieszał, co mogłoby stresować Lilianę.
Kiedy juniorka wykonała ćwiczenie, została poproszona o poklepania konia pierw prawą ręką po lewej łopatce, potem lewą po prawej łopatce. Kiedy to zrobiła, Naomi poleciła jej wykonanie tego samego, co przed chwilą, tylko, że na drugą stronę - lewą ręką do prawego kolana, a później do kostki.Liliana - 2015-03-22, 22:57 Starała się w końcu nikt nie jest idealny szczególnie na początku, ale Naomi mogła być pewna że Lilka przykładała się i będzie się przykładać w końcu jej zależało bardzo. To też nie poddawała się na jednej czy dwóch próbach tylko robiła do końca, jej powiedzmy szło tak średnio nie idealnie ale nie tragicznie przynajmniej ona tak uważała. Starała się stosować do wszystkich wskazówek, rad oraz pomocy instruktorki wychodziło jej w końcu. Słysząc kolejne ćwiczenie przytaknęła krótko skupiając się na zadaniu oraz koniu który teoretycznie tylko szedł po kole ale jednak był. Więc złapała się ponownie dobrze łęku siodła lewą ręką, by prawą wyciągnąć w kierunku kolana które było Pikusiem jak to mówią gorzej z kotką tu nieco wolniej ale udało się jej dosięgnąć. Słysząc o poklepaniu konia uśmiechnęła się, cóż wiedziała ze tak m.in chwali się konie, a ona mimo że tak na prawdę nie wiele jeszcze robiła była Wind wdzięczna. Więc wykonała polecenie prawą ręką po lewej łopatce potem lewą po prawej, robiła to z wyczuciem oczywiście. Potem te same ćwiczenie co poprzednio na krzyż z kolanem i kostką tylko na drugą rękę, podobnie jak wcześniej kolano na spokojnie, kostka nieco wolniej ale jednak było dobrze - chyba.
-Bardzo się cieszę że pani mnie uczy. - powiedziała po wykonaniu owego ćwiczenia.Naomi Eaton - 2015-03-23, 20:51 Tym razem klepanie konia po łopatkach nie miało służyć chwaleniu go, a koordynacji ruchów i lepszej koncentracji. O ile nie wątpiła w to, że Liliana rozróżnia prawą rękę od lewej, to czasami podczas takich ćwiczeń okazywało się, że uczniowie zaoferowani jazdą zapominali się .
- Cóż, ja z kolei mam nadzieję, że taki stan rzeczy utrzyma się na dłużej. Teraz można powiedzieć, że się bawimy, ale później jeszcze za tym zatęsknisz - uśmiechnęła się, wcale jej nie strasząc. Po prostu delikatnie uświadamiała, że jazda konna to tak naprawdę duży wysiłek.
- Dobrze, teraz wstań w strzemionach i połóż ręce na biodrach. Piętę ciągnij do dołu, przytrzymaj się lekko kolanami i wypchnij biodra do przodu, co pomoże Ci w utrzymaniu równowagi - poprosiła. Na początku Liliana mogła mieć duży problem ze wstaniem i utrzymaniem się w takiej pozycji, ale Naomi dała jej dużo czasu na wykonanie tego ćwiczenia. Na początek dobre było nawet kilkanaście sekund. Kiedy wyszło im parę razy, a dziewczyna siadała już wtedy, kiedy była o to proszona (przynajmniej w większości powtórzeń), instruktorka poprosiła ją o wyjęcie nóg ze strzemion.
- Teraz krążenie stopami, w obie strony. Tak dla rozluźnienia - to ważne, aby czasami robić sobie takie przerwy - wytłumaczyła, dając Lilianie chwilę na taki 'relaks'. Później zatrzymała konia i podeszła do niego, skracając lonżę. Przepięła ją, aby następnie odesłać Windsora z powrotem na koło, z tym, że w drugą stronę. Ot, żeby się chłopak nie zanudził na śmierć.
- Słyszałaś kiedyś o anglezowaniu? - zagadnęła. - Teraz Cię nauczę, jak wygląda, żebyśmy mogły przejść do kłusa. Polega ono na unoszeniu się co drugi takt, czyli w momencie, gdy koń Cię 'wybija'. Pierw spróbujemy w stępie - na moje "raz" wstaniesz, po czym miękko usiądziesz z powrotem w siodle, dobrze? Ręce możesz trzymać na biodrach, staraj się nie trzymać siodła. - kontynuowała, a gdy Liliana była już gotowa, przystąpiły do wykonywania wspomnianego ćwiczenia. Naomi rytmicznie odliczała na głos kroki, w razie potrzeby korygując występujące błędy i pomagając Lilianie w zachowaniu równowagi.Windsor - 2015-03-23, 21:08 Chociaż stępowanie w kółko nie było zbyt pasjonującym zajęciem, to wałach nawet przez chwilę nie próbował wpłynąć na decyzję Naomi. To ona dyktowała tempo i warunki, a jemu nie zostało nic innego, jak się do tego dostosować. Dlatego też wciąż maszerował energicznie bez sprzeciwu, trzymając jedno, równe tempo. Czasami krótko parskał albo potrząsał łbem, co nijak nie wpływało na jeźdźca, który go dosiadał.
Poproszony o zatrzymanie się, wykonał to równo i natychmiastowo, unosząc głowę. Po przepięciu lonży, zmienił kierunek i kontynuował równy marsz.Liliana - 2015-03-24, 21:34 A że połączyli jedno z drugim to chyba niczemu nie wadziło? Jak wspominałam robiła to wyraźnie lecz delikatnie co by wałah nie odebrał tego jako przemoc Starała się nie popełniać gaf przy prostych ćwiczeniach bo jeszcze Naomi by sobie pomyślała bóg wie co, z tymi jeździeckimi było nieco gorzej ale na wszystko przyjdzie pora.
-Chce się nauczyć wszystkiego co będzie mi kiedyś potrzebne. - odpowiedziała uśmiechając się do niej, zapamiętywała wszystko co może się jej przydać nawet takie proste ćwiczenia. Słysząc kolejne zadanie uświadomiła sobie że tamte były Pikusiem, oczywiście nie obyło się bez wpadek. Pierwszy raz w ogóle nie udało się jej chyba 2s utrzymać w strzemionach tylko opadła spowrotem w siodło, drugi raz udało się jej przyjąć prawie idealną postawę może nieco zgarbioną ale też szybko wróciła na swoje poprzednie miejsce, dopiero 3 bądź czwarty raz był powiedzmy taki jakby Naomi oczekiwała w miarę idealny choć jeszcze lekko koślawy krzyż i nogi też za piękne nie były ale dopracuje się. Dopiero wtedy powtórzyła jeszcze to kilka razy starając się by już było lepiej choć pewnie do ideału brakowało czegoś. Wyciągnęła nogi ze strzemion słysząc kolejne ćwiczenie wedle polecenia zaczęła je robić, było prostsze to też nie sprawiło jej problemów. Kiedy koń zmienił kierunek dziewczyna obserwowała jak instruktorka w ogóle to robi, przepina i odsyła na koło.
-Słyszałam o nim ale tylko raz i może raz czy dwa widziałam, dobrze. - odpowiedziała szczerze, w końcu kłamstwo by i tak wyszło a raczej tu nie było wskazane. Nie wiedziała jak to będzie w kłusie ale słuchając poleceń dziewczyny podniosła się na "raz" po czym z powrotem usiadła. Może pierwszy raz nieco sztywno przez to że trzymała się tylko na nogach, drugi już było lepiej miękko opadła w siodło. Jeszcze raz czy dwa było daleko im do dobrze wykonanego ćwiczenia znaczy Lil, bo nogi albo nieco się rozjeżdżały na boki albo krzywa postawa ale z każdym kolejnym lepiej to wyglądało. Domyślała się że zajęcia dla konia było rutynowe może nawet nużące ale dziękowała Bogu że były takie konia jak siwek.
Piszę tak wiesz że nie jest zawsze idealnie bo w końcu nie każdy łapie zaraz o ile w ogóle Naomi Eaton - 2015-03-25, 22:07 /spoko, o to w sumie chodzi w pisaniu początkującymi ;) inaczej nie miałabym co tu robić :P
Nie, nie wadziło niczemu. W zasadzie częste chwalenie konia było istotną rzeczą, ale o tym zamierzała uczuć Lilianę dopiero później.
Chociaż na tym etapie nauki juniorka popełniała naprawę wiele błędów, to Naomi nie wytykała ich na każdym kroku. Dostrzegała je i miała je na uwadze, ale nie widziała sensu w deprymowaniu uczennicy. Z czasem te błędy zanikną gdy Liliana wyćwiczy własną równowagę, rozciągnie się. Teraz usadzanie jej na siłę nie miało żadnego sensu. Oczywiście instruktorka nie milczała, wskazywała rozwiązania problemu, które mogły doraźnie pomóc.
Kiedy Liliana złapała rytm i już sama, bez głosowych wskazówek instruktorki podnosiła się i z powrotem siadała w siodle, Naomi dała jej chwilę przerwy.
- Okej. Teraz złap wodze i spróbujemy jeszcze raz to samo, ale razem z wodzami. Trudność polega na tym, że anglezując nie wstajesz razem z rękoma. Nie możesz łapać na nich równowagi - wyjaśniła, póki co nie wspominając o tym, że ręka, chociaż nie podnosi się razem z ciała, nie zostaje sztywna, umiejscowiona w jednym miejscu. Na ten moment wyjaśniła tylko Lilianie jak ma osiągnąć to, o czym powiedziała; cały myk polegał na tym, aby wstawać tak, jak wcześniej - w równowadze - i nie usztywniać się. Dużą rolę odgrywały tutaj łokcie, które jeśli nie były usztywnione, to same - naturalnie - umożliwiały zachowanie elastycznej ręki, która nie podnosiła się z całym tułowiem.
W każdym razie zaraz znowu zaczęła rytmicznie mówić 'raz', tym razem przypominając dziewczynie o tym, aby pilnowała się z ręką, bo prawdopodobnie z nią wstawała, przynajmniej na początku. Zapewne w momencie gdy na nowo odnalazła rytm było jej prościej.Liliana - 2015-03-26, 22:49 No pewnie tak i pewnie tego się też nauczy jak robić to odpowiednio, szczerze podziwiała takie konie jak Win czy ludzi jak Naomi za te pokłady cierpliwości wobec uczących się. No tak na prawdę jechała pierwszy raz na końskim grzbiecie więc mimo usilnych starań sama wiedziała że ideału nie ma i od razu nie będzie, ale starała się przykładać do zadań instruktorki i było widać przynajmniej się tak wydaje że nie było to robione na odwal się. Pomagały jej wskazówki kobiety więc starała się i samemu i wedle niej robić to co do niej należało, po chwili mniej więcej załapała o co w tym chodzi to też do taktu podnosiła się i miękko opadała w siodło z powrotem. Słysząc kolejne ćwiczenie złapała wodzę do rąk ale nie szarpała konia po pysku czy ich nie skracała długość była taka sama ale pewnie siwek odczuje działanie jej rąk. Więc zrobiła to o co ją poproszono starała się nie podnieść rąk a tylko zadek i tułów w siodle. Pierwsze dwa razy były marne bo jednak te ręce gdzieś tam uciekały potem było lepiej były na odpowiedniej wysokości przynajmniej nie podnosiły się. Po kilku razach rzeczywiście podłapała co jak się je i starała się już mieć tą pozę przynajmniej nieco opanowaną.Naomi Eaton - 2015-03-28, 16:02 Ćwiczyły zatem anglezowanie przez dłuższą chwilę, aż Naomi poprosiła o przerwanie ćwiczenia.
- W porządku. Myślę, że możemy spróbować zakłusować na koniec. Na kolejnej jeździe będziesz już praktycznie tylko kłusem jeździć - poinformowała ją. Wiele dzieciaków nie mogło się doczekać tej magicznej chwili, nie mówiąc już nic o samodzielnej jeździe czy galopie, lecz wszystko w swoim czasie.
- Staraj się nie łapać siodła ani grzywy, ale jak poczujesz, że lecisz, to oczywiście się nie wahaj. Ja mam wszystko go pod kontrolą, więc nie powinno być źle - zapewniła ją, posyłając przy tym przyjazny uśmiech. - Będę ci też mówić, kiedy masz wstać, ale to zapewne sama poczujesz. Gotowa? - zapytała, a gdy dostała twierdzącą odpowiedź, pogoniła konia do kłusa. Wydając wyraźną komendę głosową, lekko machnęła batem za jego zadem. Pilnując, by dalej szedł po tym samym kole, w jednym rytmie, znowu zaczęła nakierowywać Lilianę mówiąc "raz" co dwa takty konia. Oczywiście korygowała też występujące błędy, wskazywała rozwiązania problemu - np. brak równowagi zapewne był konsekwencją pochylania się, braku oparcia w strzemieniu, o czym informowała uczennicę, nie zarzucając jej jednak stosem wiadomości naraz.Liliana - 2015-04-02, 19:10 Kiedy kobieta poprosiła ją o przerwania usiadła miękko w siodło.
-Rozumiem i się cieszę. - zapiszę się na termin jak będzie w stajni, bo kobieta ma na pewno napięty grafik Oczywiście że nie mogła się doczekać jednak miała lekkie obawy w końcu nigdy tego nie robiła, wierzyła w Naomi że jej pomoże w razie czego. Przygotowywała się na ten moment mentalnie, trzymała wodzę mocniej ale nadal w prostej linii jakby wierząc że ma coś jej to pomóc.
-Tak. - może nieco zadrgał jej głos, ale chciała przynajmniej spróbować. Widząc kątem oka ruch i komendę kobiety, głęboki wdech w momencie gdy poczuła jak koń przyspiesza. Udało jej się przynajmniej w pełnym siadzie utrzymać chwilową równowagę, wiedziała że jednak będzie musiała się od niego oderwać więc z lekkim zapłonem jakiś czterech kroków konia po raz pierwszy uniosła tyłek ponad siodło. Oczywiście do ideału było daleko gdyż zrobiła to na razie dość nisko czy jak to nazwać nad siodłem. Faktycznie miała kłopoty z utrzymaniem się bo albo nieco ją do przodu odchylało lub ledwo się podniosła to już opadała ale jakimś cudem nie spadała z konia - uf na szczęście. Robiła angależowanie co dwa takty ale z pewnością było to pokraczne