Brian - 2015-11-28, 13:32 Brian uwielbiał to miejsce, miało swój klimat, czego niektórym placówkom kulturalnym takim jak ta brakowało. Dlatego zjawiał się tu często, też z dwóch innych powodów: alkohol i muzyka. Bardzo dobre połączenie. Wspiął się na ostatnie piętro budynku, gdzie zanim jeszcze wszedł do pubu dobiegła go z dala głośna muzyka. Po wejściu do samego pubu przedarł się wśród tłumu innych, najwidoczniej dobrze się bawiących gości, prosto do baru. Zamówił u barmana tequilę bo po co tracić czas na piwo? Za mało procentów, za słabo szumi w głowie. Całe szczęście Brian miał mocną głowę, chociaż od czasu do czasu posuwał się jeszcze dalej, chcąc sprawdzić swoje limity. Od razu też wyciągnął papierosa z niedawno zaczętej paczki i zapalił go od razu odczuwając pewną ulgę. W tym momencie rzucić papierosy byłoby mu bardzo trudno.Diego Montana - 2015-12-07, 23:50 Skierował swoje kroki do pubu, umówiony był tu ze starym kumplem na piwo. Trzeba było się od czasu do czasu napić ;D Skierował się do pubu na strychu, który znajdował się na strychu jakiegoś starego domu, wszedł po schodach na samą górę, szybko odnalazł wzrokiem chłopaka którego szukał, uśmiech wpełzł mu na mordę i ruszył w jego kierunku. Usiadł na stołku koło chłopaka, którego puknął w ramię i podał rękę na powitanie.
-Na reszcie się spotykamy. - odparł do niego, zamawiając jednocześnie u barmana drinka.Brian - 2015-12-11, 17:01 W tym czasie Brian zdążył wypić połowę zawartości swojej szklaneczki i do połowy wypalić papierosa zatapiając się w myślach, chociaż miał tego nie robić, bo w końcu przyszedł się tu zabawić, odchamić i spotkać ze starym kumplem, a nie snuć filozoficzne rozmyślania. Sprowadziło go na ziemię dopiero puknięcie w ramię. Odwrócił się i zobaczył Diego. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech, któremu uroku dodawał papieros w kąciku warg. Zaraz też z resztą zaciągnął się po raz ostatni i zgasił papierosa w popielniczce podstawionej mu pod nos przez barmana.
- Cześć. - odpowiedział wesoło i uścisnął mu rękę. - No, trzeba było zorganizować coś takiego już dawno temu. Co tam słychać? - spytał, a podczas gdy Diego zamówił drinka, Brian dopił swoją tequilę i poprosił barmana o "dokładkę". Zapewne nie ostatnią tego wieczoru.Genevieve - 2016-01-03, 12:59 O tej godzinie pub był prawie pusty, choć nie zabrakło paru, kręcących się przy maszynach do gier, pijaczyn. Posyłając im długie, wrogie spojrzenie, ruszyła w stronę baru, przed którym zasiadła zgarbiona i skinęła dłonią na któregoś z pracowników. Jak zwykle ubrana w szeroką, ciemną bluzę, dopiero teraz pozwoliła sobie zdjąć z głowy duży, zasłaniający oczy kaptur. Szare tęczówki spoczęły na oczach barmana, którego szczery uśmiech przybrał coś sztucznego wraz z jej sposobem patrzenia. Nienawiść wręcz z niej wypływała i choć przyszła do miejsca otoczonego mężczyznami, których przecież się bała, nie miała zamiaru odpuszczać. Jak zwykle wzięła ze sobą nóż, choć teraz porwała się na wyżyny swoich możliwości psychicznych i nie zabrała Maxa. W takich miejscach jak to, obowiązywał zakaz wchodzenia ze zwierzętami, a doberman najpewniej pogryzłby kogoś gdyby kazała mu zostać na zewnątrz. Zresztą, musiałby siedzieć na smyczy przywiązany do jakiegoś płotu, o czym również pomyślała. Zostawiła go więc w domu, w ciepłym legowisku, z dostatkiem zabawek, wody i innych niezbędnych psu rzeczy. Przed wyjściem wyszła z nim też na zewnątrz, czym kupiła sobie kilka godzin.
Zamówiła piwo i w tym czasie, w którym chłopak nalewał alkohol, sama Viene sięgnęła do kieszeni po papierosy. Kończyła jej się paczka, ale nie zwróciła na to uwagi. Zapaliła fajkę przymykając oczy i wypuszczając dym z ust.Ilian - 2016-01-03, 13:41 Znowu powrót. Nie byłem pewien czy robię dobrze, ale z drugiej strony świetnie sobie zdawałem sprawę iż robię najlepiej. Przynajmniej dla samego siebie. Zdążyłem rozpakować walizki u siebie w mieszkaniu i pierwsze co zapragnąłem piwa. Dokładnie kufla przepełnionego wręcz chmielem. W zasadzie rzadko mi się to zdarzało, ale jednak. Od dawna nie miałem alkoholu w ustach. Zwykle wyjeżdżając w rodzinne strony byłem bardzo ułożony. Nie chciałem ich nigdy zawodzić, a poza tym.. nie czułem tam takiej potrzeby.
To było jedyne miasto gdzie mogłem być prawdziwym sobą. Za to je ubóstwiałem i dlatego wciąż mimo znikam, zawsze wracam.
Przekroczyłem w końcu próg pubu ściągając sprawnie kurtkę, przewiesiłem nieznacznie ją przez ramie przytrzymując ją sobie palcem za plecami. Musiałem zmobilizować tym samym moją rękę do pracy, ale.. nie przeszkadzało mi to.
Moją uwagę przykuła dziewczyna, która sięgała po papierosy. Poważnie? Ostatnio paskudnie mi zbrzydło, jak dziewczyny sięgały po to gówno. Hipokryta? Sam je uwielbiałem, ale nie przepadałem kiedy paliły to kobiety.
Siadłem obok niej. Momentalnie przy mnie zjawił się kelner, poprosiłem grzecznie o piwo kierując wzrok ku niej.
-Kończą się? Nawet lepiej. - Mruknąłem , ALE nie nieprzyjemnie. Wręcz przeciwnie. Głos był zbyt grzeczny mimo pomruku.Genevieve - 2016-01-03, 14:06 Nie zwracała uwagi na kręcących się dookoła ludzi. Była tutaj indywiduum zwracającym na siebie uwagę, ale zobojętniała już tak bardzo, że nawet nie odwracała głowy w kierunku pojedynczych głosów w jej stronę. Sama kobieta przy barze, z kuflem piwa nie wyglądała najlepiej. Może nawet budziła jakąś nutę niezdrowego zainteresowania, ale póki jej sfera bezpieczeństwa nie została naruszona nie interweniowała w żaden sposób. Wiedziała jednak, że w większości przypadków wystarczyło posłać ów delikwentowi jedno spojrzenie, by najzwyklej w świecie się wycofał. Była jak tykająca bomba, naprawdę zdolna skrzywdzić i co gorsza, wcale nie czuła się z tym źle. Właściwie gdyby się zastanowić, coraz łatwiej zaczynało przychodzić jej funkcjonowanie w społeczeństwie. Wina, którą dotąd się obarczała stopniowo zaczęła przechodzić na resztę ludzi w pewien sposób oczyszczając Vieve. Złożona psychika szwankowała jednak już na tyle, by blondynka nawet nie zauważyła jakie zmiany zachodzą w niej samej. Było jej lepiej i to się liczyło.
Zacisnęła usta, kiedy wysoki stołek barowy obok niej odsunął się, a zaraz obok zasiadł młody mężczyzna. Próbę nawiązania rozmowy zbyła chwilowo, by zaraz zaciągnąć się kolejny raz i arogancko wypuściła dym. Było w tym coś ostentacyjnego, ale nie spowodowanego wrodzoną złośliwością. Jak zawsze czując się zagrożona, wyciągała kolce próbując odstraszyć potencjalnego napastnika. Dopiero teraz odwróciła głowę w jego kierunku, unosząc kufel do ust i biorąc pierwszy łyk gorzkiego napoju. Nie smakowało jej. Piwo zawsze drażniło kubki smakowe blondynki, drażniąc ją tym samym, ale jak w wielu nieprzyjemnych rzeczach, znalazła w tym przyjemność.
- Nic ci do tego - Wzruszyła ramionami, przyjmując wyraz twarzy numer dziesięć pt." gardzę tobą".Ilian - 2016-01-03, 14:14 Przyglądał się uważnie blondynce co jakiś czas wywracając oczyma. Skąd w niej tyle nienawiści?
Tak wodził wzrokiem po jej ciele, ale akurat nie typowo po męsku i chamsku.. Inaczej.
Bardziej z troską. Po prostu był ciekaw czy znajdzie coś , co pomoże mu ją trochę rozszyfrować. No i bingo. Spostrzegł liczne blizny po "sprawianiu sobie bólu".Zacisnął wargi by zaraz zatopić usta w napoju. "Wariatka". Wiele jeszcze razy tak będę trafiał? Ironia losu. Życie mnie po prostu rozpieszcza.
Odsunął twarz od kufla biorąc głębszy wdech. Kiedy czuł jej wzrok na sobie ignorował ją wpatrując się w ciecz znajdującą się w szklanym naczyniu. Dopiero gdy kątem oka spostrzegł iż ta odwraca spojrzenie dodał od siebie coś jeszcze.
-Swoją drogą znam lepsze lekarstwa na odwrócenie uwagi od cierpienia niż standardowe nacinanie się. To kompletnie nie ma sensu. Za grosz. Głupstwo. Sądziłem, że dziewczyny bywają mądrzejsze od NAS. - Ilian, nie zagalopowałeś się? Zmień chociaż ton, bo naprawdę Cię weźmie za intruza, a wtedy będziesz miał przeje*ane.
Oczywiście posłuchał rady "magicznego głosu" i jego ton wyraźnie złagodniał. Jakby chciał zagrać pół żartem, pół serio.
Kolce... na litość boską, olałem bo dałem sobie sto procent, że mi się zwidziało.Genevieve - 2016-01-03, 14:36 Przez chwilę patrząc na niego funkcjonowała na najwyższych obrotach. Poziom adrenaliny podskoczył rozbudzając ją z codziennego letargu, ale jeszcze nie na tyle, by miała zamiar użyć chowanego w kieszeni noża. Siąpiąc od czasu do czasu piwo próbowała milczeniem zbyć jego osobę, kiedy nie przestraszył się pierwszego warknięcia. Na tę chwilę testowała jeszcze techniki. Od nienawiści, przez pełną obojętność aż do... właściwie niewiadomo czego. Była nieprzewidywalna i nie dało się o tym zapomnieć. Nawet teraz, kiedy milczała, pośród jej ruchów przebrzmiewała nuta czegoś nieobliczalnego, ale dopiero w chwili w której dostrzegł blizny odwróciła głowę w jego kierunku, szeroko otwierając oczy. Na ułamek sekundy zdominowało ją zaskoczenie i szok, wynikający z tak bezpośredniego podejścia do jej osoby. Chyba nawet z jakiejś chęci pomocy, którą w odruchu obronnym chciała odrzucić.
- Mam ci zazdrościć? - jak zwykle nie podjęła tematu. Jej głos odrobinę zmienił się, ale coś ją przyblokowało. Powoli przeniosła spojrzenie na nadgarstki, naprawdę nieestetycznie pocięte pod różnymi kątami. Najgorzej wyglądały te blizny, które powstały po tamtym samookaleczeniu się w willi Aaren pod wpływem gróźb Tonego. Były poszarpane, głębokie i bladozielone. Odcinały się na tle skóry mocno, bo właściwie to przez nie o mało się nie zabiła. Reszta, którą robiła już pod większą kontrolą miała odrobinę bledszy, mniej widoczny odcień. Część była świeża, reszta całkiem stara, ale jedno było pewne. Nadgarstki kobiety stanowiły odzwierciedlenie jej duszy. Były zniszczone wielokrotnymi cięciami w różnych miejscach. To dosłownie była blizna na bliźnie.
- I wiesz co...? Nic nie wiesz o bólu - złapała rękaw mocno naciągając go sobie na ręce aż po same czubki palców. Zacisnęła dłoń w pięść nie mając zamiaru nikomu się tłumaczyć.Ilian - 2016-01-03, 14:55 Słuchał jej uważnie, chociaż przyjął taktykę "rzekomo olewczą". Starał się ją ignorować gdy mówiła,chociaż wiedział doskonale , że nie przystoi. Ale mimo to powstrzymywał się przed pełna kulturą, której zwykle się trzymał. Ale nie tym razem, nie teraz i nie przy niej , w tej chwili.
Widząc jak naciąga rękawy gdy tylko wspomnienie było o bliznach uśmiechnął się dyskretnie, unosząc prawy kącik warg.
- A jednak wstydzisz się tego. I nic z tym nie robisz? Aha. - Tyle jedynie zdołał odpowiedzieć. Rozmowa z blondynką była dość dziwna. W zasadzie jak atmosfera , która powstała przez ich dwojga i wisiała w powietrzu.
- Wracając jednak do Twojego pytania mogę Ci spokojnie odpowiedzieć, że możesz mi pozazdrościć i to tak całkiem porządnie. Przynajmniej nie krzywdzę swojego ciała i przez to też nie staję się mniej interesujący ani brzydki. - Wzruszył ramionami, udając wciąż chłodnego mężczyznę. Jeszcze nie planował podejść jej w jakiś sposób, a jednak robił to już, chyba nawet nieświadomie. Traktował to raczej jako grę wstępną do nawiązania jakiejkolwiek relacji na dzień dzisiejszy.
Może potrzebował jednak na tyle odmiennej osoby, co by nadać jakieś tempo swemu życiu. Bo póki co stało w miejscu , a on razem z nim. To, że stawało się nudne bywało już nie do zniesienia.
Ból, on nic o nim nie wiedział? Dobre mi. Znał z pewnością inna jego odmianę, ale znał. Chociaż nie musiał jej wcale tego udowadniać na dany moment.Genevieve - 2016-01-03, 15:20 Ciężko powiedzieć czy wstydziła się samych blizn czy historii z nimi związanych, choć to drugie bardziej pasowało do jej złożonej osobowości. Wygląd od dawna przestał się dla niej liczyć, na rzecz bezpieczeństwa. Nie bez przyczyny zaczęła bowiem chodzić w za dużych bluzach, spodniach, które nijak podkreślały jej kształty. Wychudła, przestała się malować i najogólniej rzecz ujmując nie dbała o swoją urodę. To dawało pewnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa, choć wcale nie rzutowało na życie Genevieve. Wewnątrz jednak miała świadomość, że nieatrakcyjnej kobiety nikt nie zaciągnie w jakąś ciemną uliczkę, nie zedrze z niej ubrań i nie zbezcześci jej ciała. Co najwyżej wyśmieje, ale nie skrzywdzi tak, jak zrobił to Tony. Owszem, nie dało się nie zauważyć, że była ładna. Kiedyś, kiedy jeszcze o siebie dbała. Miała delikatne rysy twarzy, duże oczy, które teraz zaczęły stanowić idealny obraz zagubienia pod powłoką nienawiści, którą wystarczyło tylko rozbić.
- I nic z tym nie zrobię. Nie drąż - Mruknęła pomijając wątek wstydu. Nie chciała roztrząsać tamtych historii. Sprawianie sobie bólu wciągało jak nałóg i nie oszukujmy się, że było nim w większym lub mniejszym stopniu. Wraz z utratą krwi z jej ciała ulatniały się też myśli. Zostawał ból, czysto fizyczny i zależny tylko od samej blondynki. Był właściwie jedną z bardzo nielicznych rzeczy, nad którymi miała względne poczucie kontroli, kiedy życie wymykało się przez palce.
- Nie chcę być atrakcyjna - Stwierdziła, dopiero teraz nawiązując kontakt wzrokowy, jeśli dał jej taką szansę. Zaraz jednak uciekła w stronę swojego papierosa i zaciągając się wypuściła dym w górę, mocno zaciągając podbródek do góry i otwierając przymknięte oczy. Patrzyła jak blado szare smugi dymu mkną ku górze rozmazując się po parunastu centymetrach.
- Stwierdzenie, że każda kobieta chce być pożądana jest tylko wymysłem głupich ludzi - stwierdziła krótko, wracając do poprzedniej pozycji.Ilian - 2016-01-03, 15:45 Siedział wygodnie, aż w końcu upił kilka sporych łyków i piwo się skończyło. A on własnie dumał długo czy zamawiać coś jeszcze, czy może dla towarzystwa zapalić z nią papierosa pomimo, że wyjdzie na hipokrytę. A może też posiedzieć i nic nie robić, tylko rozmawiać. Nie,ostatnia opcja mu nie odpowiadała także postanowił zostać przy przedostatniej, czyli przy papierosie.
Sięgnął do kurtki, którą zdążył wcześniej przewiesić przez oparcie krzesła. Palce wsunął do kieszeni i starannie wyciągnął paczkę swoich fajek. Kiedy już chwycił jedną w palce zamknął z powrotem kartonik i wsunął ponownie w kieszeń. Spojrzeniem utkwił w buzi blondynki.
-Ne zamierzam drążyć, nie dzisiaj. - Skwitowałem dając jej do zrozumienia tym samym , że łatwo się mnie nie pozbędzie. Była jak magnez, a jednocześnie tak bardzo chciała rzekomo odrzucać. Ale jakoś nie wychodziło jej to jeśli chodziło o osobę Iliana.
-Naprawdę sądzisz, że to wymysł? No to faktycznie mało masz swojego życia, albo ktoś wmówił Ci mnóstwo niestworzonych rzeczy. Albo.. sama się zamykasz na świat , a także przed sobą i nie dopuszczasz do siebie zbyt wiele. Hm, słabo. Tyle Ci powiem, ale z biegiem czasu może to ulec zmianie i doskonale o tym wiesz. Tylko musiałabyś sobie pozwolić na więcej. A tego unikasz. Czyż nie? - Przechylił nieznacznie głowę w jedną ze stron jednocześnie badając mimikę Vievie.
-To mnie aż razi. - dodał po krótkim namyśle z przekąsem i wcisnął papierosa między swe wargi. Po czym już ręką grzebał w kieszeni spodni w poszukiwaniu zapalniczki. Ba, miał ją tam..ale udał, że jest inaczej i obrzucił kobietę swoim jakże przejętym spojrzeniem.
-Pożyczysz ognia? -
Jeszcze trochę i ją stąd wyciągnę. Szachuję ją na dzień cały. Amen.Genevieve - 2016-01-03, 16:16 Nie zwróciła uwagi na jego poczynania, w pewnym sensie ignorując Iliana i czekając aż po prostu się odwali. Z całych sił starała się uciąć tę relację jeszcze nim na dobre coś nabierze kształtów i urośnie do rangi poważnej znajomości. Bała się tego. Po tak wielu rozczarowaniach i strachu po prostu przerażała ją myśl, że z kimś na nowo mogłaby czuć się bezpiecznie. Wtedy upadek tej ułudy mógłby okazać się tragiczny w skutkach i doskonale zdawała sobie z tego sprawę.
- Nie będzie następnego razu - Oznajmiła szybko. Za szybko, by mógł się nabrać na jej obojętność. Na nowo powiedział coś, co ją dotknęło, choć teraz chyba w pozytywnym sensie. Nie umiała już tego rozróżnić. Dobro i zło zlewało jej się w jedno, myliła pojęcia. Swoje wredne, nieprzyjemne i chamskie zachowania traktowała jako coś pozytywnego, bo czuła wtedy właśnie, że nic jej nie grozi. To były kolce obronne. Nieskomplikowany, łatwy do odgadnięcia mechanizm. Idealny w swej prostocie.
- Nic ci do tego - powtórzyła po jego wywodzie, nie chcąc zagłębiać się zanadto w to co powiedział. Wiedzieli oboje, że miał rację, ale przysięgła sobie, że już nigdy więcej przed nikim się nie otworzy, nawet jeśli - w jej mniemaniu - miała tej osoby nie spotkać nigdy więcej. Zamiast tego opróżniła kufel do połowy czując, że krążący w żyłach alkohol powoli zaczyna rozluźniać jej ciało. Dopiero w tej chwili uzmysłowiła sobie także jak bardzo była spięta i chociaż nie wypiła dużo, zaczynało robić jej się coraz bardziej błogo. Łapała idealny stan wyjebania, bowiem niewielka masa jej ciała, brak posiłku od rana i nieprzyzwyczajona głowa robiły już swoje. Wspomogła się kolejną porcją nikotyny, kiedy dodał swój uszczypliwy komentarz. Skwitowała go kwaśnym uśmiechem, po czym przeniosła na niego spojrzenie.
- Nie - odparła jakby nigdy nic, a potem sięgnęła dłonią do kieszeni kurtki i położyła przed nim zapalniczkę. Działała w inny sposób niż reszta i choć zaprzeczyła, jasno dała mu do zrozumienia, że wyraża zgodę na skorzystanie z jej zapalniczki. Ot, chyba chciała zobaczyć minę mężczyzny.Ilian - 2016-01-03, 16:27 On się odwali? Poważnie? Na to liczyła? No to troszkę nie bardzo. Biegło to w inną stronę. W zasadzie to miał zamiar ją zaraz stąd wyciągnać. Zwłaszcza , że widział jaki ma na nią wpływ zarówno on, alkohol jak i papierosy. Ale.. jeszcze jej postawi to jedno piwo, a może inny trunek, który wybierze.
Niech da jej pole do popisu.
-Dobra, masz ochotę na coś jeszcze prócz piwa? Jakiś drink czy jednak drugie piwsko? - Uniósł brwi sięgając jednocześnie po zapalniczkę od blondynki, która wylądowała na blacie. Uśmiechał się, jakoś nie mógł zignorować jej głośnego, rzekomo stanowczego "NIE", po czym zapalarka wylądowała przy jego kuflu. Zaczęła być zabawna, to bardziej go przyciągało. Lubił się pośmiać z kogoś, ale nie w sposób perfidny tylko taki by poprawić nastrój zarówno tej osobie jak i samemu sobie.
-Właściwie nie chce nic mówić, ale bardzo dzisiaj dużo bredzisz. Ale wiedz, że mam to w dupie. Możesz mówić swoje, ja i tak wiem swoje. Rozumiesz? Taka tam, mała różnica poglądów i zdań. - Oświadczył dość komicznie przy tym gestykulując, nie spuszczał z niej wzroku , aż do momentu gdzie wreszcie odpalił papierosa. Mógł się zaciągnąć na tyle intensywnie, ze niemalże pochłonął swe policzki do środka.
Na końcu wypuścił dym ku górze i zwilżył dolną wargę układając chwile usta w dziubek, po czym zwyczajnie papierosa przytrzymywał czerwieniami wargowymi. Uniósł lewą dłoń w miarę starannie kierując się ku dyskrecji i kulturze, poruszył palcami prosząc tym kelnerkę, by do nich podeszła po zamówienia.Genevieve - 2016-01-03, 16:46 Znów pozwoliła sobie spojrzeć na Iliana jak na idiotę, zachowując te poglądy tylko dla siebie. Nie dowierzając własnym uszom z początku zaczęła intensywnie analizować gdzie leży jej błąd i dlaczego, tym razem, sprawdzone metody nie działają. Z drugiej strony, spotkanie z kimś, kto jakkolwiek chciał z nią porozmawiać stanowiło przyjemną odmianę w szarej rzeczywistości Genevieve.
- Mam jeszcze - wzruszyła ramionami słysząc niedowierzanie we własnym głosie. Dopiero teraz pozwoliła sobie zlustrować Iliana nachalnym spojrzeniem, które starało się zrozumieć co miał na myśli. Nie odzywając się jednak patrzyła jak ten składa zamówienie, a później westchnęła ciężko. Nie rozumiała sposobu jego patrzenia na swoją osobę.
- Dlaczego nie dasz mi po prostu spokoju? - Spytała wprost, naprawdę czując, że wszystko idzie nie po jej myśli. W takiej sytuacji zaczynała się gubić, ale próbując zachowywać pozory wciąż zgrywała po prostu niedostępną w jakikolwiek, nawet ten najprostszy sposób.Ilian - 2016-01-03, 21:09 Jej spojrzenie tak wiele mówiło, ale jednocześnie Iliana tak bawiło.
- Chciałem żebyś wyszła na tym korzystnie i mniej wydała. Ale w porządku. Ja sobie jednak coś wezmę. - Oznajmiwszy to przysunął się bliżej baru , pochylił się w kierunku kelnerki i na ucho złożył zamówienie.
Podziękował skinięciem głowy i dobrym słowem wracając na miejsce.
-Dlaczego? Dlatego, że wcale tego nie chcesz. A jeśli, to ja tego nie chce. Chyba nic w tym trudnego? -
Normalnie by się uśmiechnął, ale tym razem wciąż jeszcze udawał chłodnego i rzekomo obojętnego. Po części jakby ją naśladując.
Kolejny buch i powoli w głowie spokój, większy niż do tej pory. Jakoś go to uspokajało, widocznie dawno nie palił.