Lockhard - 2020-02-10, 11:26 Po wyjściu ze stajni Lockhard natychmiast schował uszy w grzywie i nieprzychylnie łypnął okiem na tańczącego w miejscu Lavarda, ale na szczęście Aaren nie próbował rzucić się na ogiera tylko dlatego, że ten znajdował się kilka-kilkanaście metrów dalej. Przyzwyczajony do tego, że mogą się wokół niego kręcić różne konie, nie myślał o ich atakowaniu. Ciężko było mu natomiast ustać w miejscu, co zmuszało Aaren do nerwowego krążenia w kółko do czasu aż przed stajnię wyszła Bad, na widok której kary pierw podniósł jedno ucho, a potem zarżał stłumionym basem, od razu sugestywnie ciągnąc Aaren w stronę Tonego i Bad, choć raczej bez skutku, bo mogłoby się to skończyć co najmniej nieciekawie.
Chwilę później uformowali swój trzyosobowy zastęp i chociaż Lockhardowi przyszło iść na samym końcu, za Bad, to nie był zadowolony z tego powodu. Jako Puller lubił być wszędzie pierwszy, więc konieczność podążania za kimś już teraz, w stępie, mocno go drażniła, co zdradzał wściekłym szastaniem ogona i powtarzającym się co parę metrów caplowaniem. Na rękę starał się nie napierać, bo nie musiał sprawdzać, że to będzie niewygodne i prawdopodobnie dość bolesne. Na miejscu trzymała go tylko obecność Bad, na której się skupiał w przerwach od pokazywania Aaren co myśli o tym, aby jechać na samym końcu. Wówczas zaokrąglaj mocniej szyję i z nastawionymi do przodu uszami wlepiał wzrok w Holsztynkę przed sobą, o i o ile Aaren nie wychwytywała tych subtelnych oznak podniecenia tym faktem, to Loczek prawdopodobnie bardzo szybko nabrałby śmiałości. Lavard Sontesique - 2020-02-10, 14:25 Obecność zarówno Loczka jak i Bad mocno go pobudziła, przez co w pierwszej chwili stanął jak posąg i głośno zarżał wpatrując się w tą dwójkę. Taki spokój nie trwał jednak długo, bo rozsadzająca go energia i ładna pogoda, tylko go prowokowały do cyrkowania.
Potrząsając łbem na boki zaczął nerwowo siadać na zadzie, a dostając łydkę naprzód bardzo energicznie ruszył przed siebie stępem, który rzadko kiedy przypominał stęp. Nieustannie caplował i próbował chować się lecz bezskutecznie, bo Jess zostawiając mu luz z przodu uniemożliwiała mu takie działania.
W miarę oddalania się od stajni powoli się uspokajał i wreszcie przeszedł do stępa, choć był on bardzo nierówny i nerwowy. Zdążył już zapocić się na szyi i lekko zasapać, chociaż wcale nie wyglądał na zmęczonego.
Idąc przodem skupiał się bardziej na otoczeniu niż na koniach, ale mimo to uszy wciąż cofał do tyłu nasłuchując rozmów jeźdźców i zachowania rodziców.I So Bad - 2020-02-10, 14:25 Dostrzegając Loczusia przed stajnią również chciała nawiązać z nim kontakt, ale to wredne babsko siedzące na nim skutecznie to uniemożliwiało. Mimo to Bad i tak pozostała najspokojniejsza z tej trójki i gdy wreszcie zastęp ruszył, szła aktywnym może lekko śpieszącym stępem.
Zachowanie Lavarda lekko ją podminowywało, ale obecność Loczka z tyłu skutecznie rozpraszała Karą, która co jakiś czas cicho się z nim porozumiewała. Świadomość tego, że szedł tuż za nią była naprawdę kusząca, ale klacz szczęśliwie się nie grzała, przez co Lockhard nie miał dodatkowych bodźców.
Dosiad Tonego pozostawiał sporo do życzenia, ale Bad nie wydawała się być tym przejęta, pałała sympatią do mężczyzny, który w zasadzie nie wymagał od niej prawie nic.
Jedynym co ją irytowało był Lavard, na którego od czasu do czasu kładła uszy, gdy Tony zapominał się i nie pilnował odległości. W zasadzie gdyby mogą, to ugryzłaby synka w dupę. Anthony Wayford - 2020-02-10, 16:16 Nie dyskutował z decyzją kobiet o tym, że powinien jechać w środku. W gruncie rzeczy było mu to obojętne, bo wiedział, że Bad poszłaby na każdej pozycji. Jako jedyny z całego towarzystwa nie musiał się niczym przejmować, więc gdy Jessie pilnowała, by Lavard nikogo nie zabił, a Aaren by Lockhard nikogo nie puknął, on sobie spokojnie podróżował na grzbiecie Badzi, dając jej nawet dłuższą wodzę. Z początku jeszcze myślał o tym, by prowadzić klacz na kontakcie, ale gdy po paru minutach zauważył, że nie robi na niej wrażenia zachowanie ogierów, to zaczął trzymać wodze w jednej ręce i to prawie na samych końcach. W stępie, podczas takiego luźnego spaceru jego dosiad również nie powinien przeszkadzać klaczy, jako że Wayford dał się porwać jej rucham i luźno siedząc w siodle, podążał biodrami za kołyszącym ruchem. Lekko zaokrąglona góra pleców także nie powinna być problemem, tym bardziej, że Tony nigdy nie siadał jakby połknął kij, więc w takiej - naturalnej - pozycji miał lepszą równowagę. Badzi mógł dokuczać co najwyżej jego ciężar.
Takie luźne podejście nie ułatwiało mu jednak utrzymywania równych odstępów od koni, bo czasem za bardzo zbliżał się do Lockharda, a czasem do Lavarda i za każdym razem mówiło mu o tym zachowanie Bad. Jeśli mocno zwalniała i robiła maślane oczy to wiedział, że to pora dać jej lekką łydkę, a jeśli kuliła uszy i wyraźnie się denerwowała, to była to pora by zwolnić o pół kroku.
- Ktoś tu chyba też poczuł miłość - skomentował, gdy Badzia po raz kolejny "odezwała" się do Loczka, oczywiście nie pozostając bez odzewu z jego strony. Skierował te słowa do jadącej za nim Aaren, skoro to ona siedziała na Romeo karej, która bezczelnie go z nim zdradziła. :(Jessie - 2020-02-10, 17:29 Siedząc na Lavardzie czuła się jak na bombie zegarowej, ale z czasem to uczucie zaczęło jednak słabnąć. Ogier wreszcie jej odpuścił i przestał caplować, dzięki czemu mogła wreszcie odwrócić od niego uwagę choć na chwilę. W końcu nie zaproponowała tego przyjaciołom tylko po to, by ktoś wiedział gdzie szukać jej zwłok. Obejrzała się więc na Tonego i Aaren, zdobywając się na lekki uśmiech. - Jedziemy na łąki? - Zapytała, właściwie nie mając wcześniej czasu by to z nimi uzgodnić. Stajnia była nimi praktycznie otoczona, więc nie trzeba było daleko jechać, żeby znaleźć się na właściwych ścieżkach, w przeciwieństwie do lasu.
Przy okazji mogła ocenić, czy Bad jest grzeczna i ewentualnie zwrócić uwagę Tonemu na to, żeby trzymał dystans, bo choć Lavard chwilowo nie był zainteresowanymi końmi, to w jednej chwili mogło się to zmienić.
Jej rozkojarzenie nie trwało jednak długo, bo już za chwilę z powrotem skupiła się na Lavardzie, któremu nie dawała takiego luzu jak chociażby Tony Badzi - próbowała go trochę rozluźnić i ustawić na pomocach, dzięki czemu nie tylko jemu miało być wygodniej, ale również jej. Dojeżdżała go więc do ręki oferującej mimo wszystko przyjazny kontakt, zaś ewentualny ciężar na wodzy zwalczała półparadami. Okolica była coraz bardziej dzika i spokojna, bo poza koniarzami, raczej mało kto jeździł po tutejszych terenach. Ciekawie zapewne miało się zrobić dopiero po zwiększeniu tempa, ale póki co należało odjechać od stajni i porządnie rozstępować konie po długich godzinach spędzonych w boksie, co głównie dotyczyło Lockharda i Lavarda, którzy z wiadomych względów nie mieli tak dużego komfortu życia jak Badzia, mimo najszczerszych starań właścicieli.Aaren Wayford - 2020-02-10, 18:14 Zaraz po wyjściu ze stajni starała się trzymać dystans od Lavarda, aby przypadkiem nie prowokować zarówno Loczka jak i jego syna do walki o dominację. Miała na uwadze głównie bezpieczeństwo Jess, która jak zawsze realizowała jeden ze swoich genialnych pomysłów. Tylko tym razem był to teren w bardzo osobliwym końskim gronie, gdzie w zasadzie na najlepszej pozycji był Tony dosiadający Bad.
Pozwoliła Loczkowi stępować, nie zmuszając go do stania w miejscu, a to z kolei umożliwiło jej choć trochę zajęcie ogiera, zanim wreszcie ruszyli w stronę łąk. Naturalnie trzymała dystans również od Badzi, bo przecież nie chciała, aby Loczek pokrył jej męża w trakcie próby zalotów do klaczy.
Utrzymując kontakt z jego pyskiem na uwadze miała pelham, który skutecznie wzmacniał działanie jej pomocy. I głównie z tego względu dbała o to, aby przytrzymywać Lockharda w sposób delikatny ale jednocześnie jasno komunikujący, że nie powinien ciągnąć ani napierać. Nie zwracała uwagi na jego caplowanie, siedząc głęboko i wygodnie w siodle wszechstronnym. Mógł nawet galopować w miejscu, ale miał być pod kontrolą i nie wyrywać się do przodu.
Na jego pomruki do Bad reagowała jedynie delikatną półparadą i pracą palców, które umożliwiały jej masowanie wnętrza pyska przy pomocy wędzidła. W ten sposób starała się go rozluźnić i jednocześnie skupić uwagę na sobie, gdy za bardzo interesował się tą dwójką przed sobą.
Mimo tego, że Lockhard wymagał uwagi, to Aaren poświęcała ją również towarzystwu przed sobą.
- Tak!- Zawołała do Jess, musząc niestety porozumiewać się z nią znacznie głośniej.
- Jak to „też”? Czy ty coś sugerujesz?- Zapytała rozbawiona, zasadzie nawet nie mając jak porozmawiać z Jessie jadącą na czele tego zastępu apokalipsy. Mogła za to rozmawiać z mężem, który jadąc przed nią, doskonale słyszał co działo się tam z przodu i tam z tyłu.Lockhard - 2020-02-10, 19:32 Brak wspomnianych dodatkowych bodźców sprawiał, że wyglądało to tak, jak wyglądało. W przeciwnym razie Lockhard już dawno bawiłby się z Bad i Tonym w pociąg. Już samo to, że klacz odpowiadała mu na jego "pomruki" był wystarczająco rozpraszający, ale Aaren nieustannie i dzielnie walczyła o to, by Lockhard dalej myślał głową. Na każdy ruch palców reagował przeżuwaniem wędzidła, co szybko sprowokowało go do obniżenia szyi i zaokrąglenia w taki sposób, że uwydatniło to jego mocno rozbudowane mięśnie szyi. Mimo wszystko wciąż łypał na Bad spomiędzy kosmyków grzywki i ilekroć odległość między nimi zmniejszała się przez nieuwagę Tonego, Lockhard się mimowolnie puszył i próbował uciec łbem w górę, albo chociaż trącić ukochaną nosem. Przez chwilę mogłoby się wydawać, że świat dla niego nie istniał poza Bad, ale prawdopodobnie miało się to zmienić z chwilą przejścia do kłusa czy galopu, co czekało ich już niebawem. Lockhard co prawda rzadko chodził w tereny, a już na pewno nie pod innymi jeźdźcami niż Christian, ale zmiana otoczenia najwyraźniej nie robiła na nim wielkiego wrażenia. Niekończące się łąki były dla niego marną atrakcją do chwili gdy mógł po nich pobiegać. >3Lavard Sontesique - 2020-02-10, 19:50 Ten chwilowy spokój był tak naprawdę tylko przejściowy, bo ogier z pewnością miał się ożywić na widok przestrzeni czy chociażby w reakcji na propozycję kłusa. Już teraz nerwowo mielił wędzidło w pysku, ale pozostawał względnie spokojny.
Dopiero przy próbach rozluźnienia zaczął reagować na działania Jess będąc niezadowolony z tego, że czegokolwiek od niego chce. W reakcji na to cofnął uszy i wtulił je w grzywę, za moment przychodząc do ręki, ale też lekko się na niej zapierając.
Uważnie obserwując otoczenie szedł odważnie, bo choć był nie do końca normalnym konikiem, to odwagi mógł mu pozazdrościć niejeden wierzchowiec. W pewnym momencie, gdy Bad się zbliżyła zbyt blisko w jego opinii, kwiknął głośno i wykonał zamach tylną nogą w bok i do tyłu. Znów zaczął caplować ewidentnie nie potrzebując zbyt wielu bodźców, aby uruchomić odliczanie w tej tykającej już i tak bombie. I So Bad - 2020-02-10, 20:02 Niosąc kluskę na swoim grzbiecie w pewnym momencie zaczynając co jakiś czas stękać, ale było to spowodowane głównie spuszczaniem z siebie nadmiaru powietrza. Podobnie jak wiele koni lubiła się nadymać w trakcie siodłania, aby dopięcie popręgu było znacznie trudniejsze. ;>
Prowadzona na luźnej wodzy sama dyktowała sobie tempo, przez co w pewnym momencie zbyt moc zbliżyła się do Lavarda. W reakcji na jego kwik i próbę kopnięcia, niemal od razu zarzuciła łbem do góry i lekko przysiadła na zadzie. Nie pozostała mu przy tym dłużna bo już za chwilę położyła po sobie uszy i także ostrzegawczo kwiknęła.
Z pewnością swoim zachowaniem zmusiła w końcu Tonego do interwencji, szczególnie po tym jak spróbowała znowu zbliżyć do synka po to aby wziąć odwet za tego kopniaka. Poczuła potrzebę ustalenia hierarchii tu i teraz, dlatego jeśli Brunet w porę jej nie powstrzymał to zaczęła powoli zrównywać się w Lavardem. XD
Loczkowi też z pewnością nie było to obojętne, bo rozfukana Bad oznaczała zdecydowanie kłopoty. Anthony Wayford - 2020-02-10, 21:35 - Święto zakochanych? - Podpowiedział jej, bo chyba zapomniała jaki dziś dzień. - Wszędzie tylko o miłości, więc może do nich też dotarło - rozwinął nieco myśl, wbrew pozorom nie mając nic do Aaren, bo póki co nie robiła nic co wskazywałoby na to, że straciła dla swojego męża głowę. Niestety. A nawet ubrał różową bluzę na konie.
Nagły kwik Lavarda i machnięcie nogą skutecznie odwróciło uwagę Tonego od Aaren. Odruchowo przytrzymał Bad przed wzięciem odwetu i po chwili skrócił wodze, po czym delikatnie, nieszarpanym ruchem pociągnął za jedną z nich, prowokując klacz do spojrzenia za siebie. - Zostaw go, tu masz swojego kawalera - przypomniał Badzi, prostując jej łeb i palcami smyrając ją po kłębie. Od tego momentu był już bardziej uważny, jeśli chodzi o Lavarda, ale przez to był coraz bliżej Lockharda, tym bardziej, że nie chciało mu się krzyczeć, tylko normalnie rozmawiać z Aaren. Jess niestety była skazana na towarzystwo konia, ale sama to sobie wymyśliła, więc zażalenia mogła kierować wyłącznie do siebie. Poza tym Tony również chętnie pozaczepiałby teraz żonę tak samo jak ich konie zaczepiały siebie nawzajem. Czy tylko ja widzę pewne podobieństwo? Jessie - 2020-02-11, 20:07 Jadąc z samego przodu i w dodatku musząc trzymać spory dystans, nie słyszała o czym rozmawiają Wayfordowie, ale nawet nie bardzo jej przeszkadzało, że nie mogła uczestniczyć w rozmowie. Lavard był na tyle absorbujący, że nawet ciężko byłoby jej prowadzić jakieś pogaduszki - praktycznie cały czas musiała "słuchać" konia i odpowiadać na jego reakcje. Trzeba przyznać, że dotąd wyglądało to całkiem dobrze i bezpiecznie, ale spokojnie - lada moment Jess miała zaproponować zakłusowanie.
Zanim jednak zdążyła się w ogóle odezwać, Tony - czy raczej Bad - znowu za bardzo podjechała im pod dupę, co wbudowany czujnik Lavarda od razu wykrył. Jess aż wydała z siebie zaskoczony, nie za głośny "okrzyk" i obejrzała się by zobaczyć, czy Tony lub Bad nie zgubili przypadkiem zębów. Trwało to jednak zaledwie ułamek sekundy, bo Lavard znowu zaczął się jej gotować i spinać, więc znowu dosiadła go głębiej i pulsacyjnym działaniem ręki spróbowała nakłonić do zejścia na ziemię.
- No dobra, gołąbeczki, odpalamy rakiety? - Zwróciła się do przyjaciół, gdy udało jej się zapanować nad sytuacją. Naturalnie nie umknęło jej uwadze to, że Tonego ciągnęło Aaren do tego stopnia, że jechał prawie obok niej, ale łaskawie nie komentowała tego przypływu miłości. Zwróciła natomiast Tonemu uwagę na to, by podciągnął popręg bo nawet stąd widziała, że ma luz, a gdy wszyscy byli już gotowi do tego by - przy odrobinie szczęścia - zakłusować, to po półparadzie przyłożyła łydki do boków Lavarda i towarzyszącym temu lekkim ruchem bioder zaprosiła go do kłusa, w którym zaczęła anglezować, starając się "ciężko" i wyraźnie siadać w siodle, żeby ten oszołom w ogóle czuł, że ktoś na nim siedzi. W razie potrzeby pomagała też sobie głosem czy półparadami, próbując trochę wyciszyć Lavarda, chociaż pewnie nawet w wersji light szedł agresywniej niż inne konie, po prostu mając w sobie wiele niespożytej energii.Aaren Wayford - 2020-02-11, 20:38 - Od kiedy stałeś się takim romantykiem, co?- Az dziwie się poczuła, gdy tak zaczął mówić o wszechobecnej miłości, w dodatku ta różowa bluza. Daleka była jednak od stracenia dla niego głowy, nawet pomimo tego, że jadąc z tyłu miała doskonały widok na jego zgrabny tyłek.
Mimo to nie skupiała się na swoim przystojniaku aż tak bardzo, udając obojętną na jego wdzięki. Musiała skupić się teraz na innym dżentelmenie, którego miała pod sobą. Prowadząc Lockharda na obu równych wodzach, co jakiś czas lekko mu je oddawała jednocześnie dosiadem zachęcając do wyjścia w dół i rozciągania zarówno szyi jak i pleców. Wiedziała, że wypracowane rozluźnienie przyniesie później efekty i pozwoli jej w razie konieczności zapanować nad koniem. Za każdą pozytywną reakcję chwaliła go głosem mówiąc do niego czule i głaszcząc go w okolicy kłębu palcami, tak, aby nie wypuszczać z nich wodzy.
- Niezły z ciebie przystojniak Loczuś- zamruczała pod nosem będąc niemal pewna, że Tony nie powstrzyma się przed skomentowaniem tego. Mimo to spróbowała, chcąc odrobinę podroczyć się z samcem alfa.
Jadąc na końcu cały czas pilnowała odległości, nie pozwalając na to, aby Karosz się nakręcał na idącą przed nim klacz. Może było mu to nie w smak, ale Aaren nawet nie dopuszczała do sytuacji, w której mógłby chociażby trącić nosem Bad. Po pierwsze nie chciała zarobić w zęby od klaczy, a po drugie nie chciała pokryć własnego męża, który był coraz mniej uważny.
- Nie za wygodnie ci?- Odezwała się do Bruneta rozbawionym głosem, jednocześnie komentując jego jazdę na luźnej wodzy,
Jazda na Lockhardzie była raczej przyjemna i Aaren naprawdę nie mogła narzekać na zachowanie ogiera, który po prostu zachowywał się jak typowy samiec. Nie zamierzała go także nieustannie wstrzymywać dlatego mógł z pewnością liczyć na swobodę w kłusie i w galopie, oczywiście pod warunkiem, że będzie chciał współpracować.
- Komuś chyba tu ciężko – Odniosła się do stękającej Bad, która po chwili zaczęła kwiczeć na przemian z Lavardem. To z kolei spowodowało, że w ostatniej chwili przytrzymała Loczka, ratując się przed zaparkowaniem w zadzie klaczy.
- Tony, może jedź lepiej obok mnie, najwyżej będziesz skręcał. Nie chcę wskoczyć wam na plecy- odezwała się wciąż spokojny głosem, nie pozwalając aby ten incydent także ją wytrącił z równowagi.
- Odpalaj!- Zawołała i lekko skróciła wodze po chwili wykonując półparadę w celu skupienia uwagi Loczka na sobie. Nawet nie zwróciła uwagi na luźny popręg u Bad, będąc najwyraźniej zbyt bardzo pochłonięta mężem . Dopiero, gdy Tony podciągnął popręg i wszyscy byli gotowi do jazdy, poprosiła ogiera o kłus, od razu miękko siadając w siodle podczas anglezowania. Zaoferowała mu stabilny kontakt na nieco dłuższej wodzy, na której wciąż miała kontrolę nad ogierem.Lockhard - 2020-02-11, 21:49 Na działania Aaren odpowiadał mechanicznie, myślami wciąż będąc przy Bad, czego najwyraźniej byli świadomi wszyscy dookoła. Ogier próbował wykorzystać każdy moment, by zbliżyć się do klaczy, ale nie pozostawał też obojętny na dosiad i rękę brunetki, które motywowały go jednak do tego, by iść w niskim ustawieniu i skupić się trochę na tym, jak stawiać nogi. Niespokojnie zrobiło się dopiero z chwilą, w której nagle doszło do spięcia na linii Bad-Lavard, na co Lockhard zareagował skuleniem uszu i machnięciem łba. Przed włączeniem się w ten konflikt powstrzymało go tylko to, że Bad przytrzymana przez Tonego prawie na nich wpadła, ale niestety Aaren stała na straży i Loczek nie zdążył skorzystać z okazji podsuniętej pod nos. Od razu zaczął intensywnie memłać wędzidło w pysku i z jednym uchem nastawionym na Holsztynkę obserwował rozwój sytuacji, która w zasadzie zmieniła się na jego korzyść. Ukochana przez chwilę szła tuż obok, w reakcji na co Lockhard uparcie przekrzywiał łeb i oczywiście próbował dosięgnąć Bad, lecz zapewne bez skutku. Bardzo go rozemocjonowała ta perspektywa, przez chwilę nawet rozważał, czy nie powinien po chamsku ściągnąć Wayforda z grzbietu Bad , ale z pomocą przyszło im zakłusowanie, w reakcji na które Lockhard natychmiast zapomniał o amorach. Dopiero teraz dotarło do niego, że Lavard idzie pierwszy, a czując od niego cały ten kocioł emocji, również zaczął się pieklić. Do kłusa przeszedł więc nad wyraz ekspresyjnie, od razu próbując naprzeć na rękę i dogonić idącego przed nimi ogiera, czym zapewne mu tylko dokładał. Generalnie niewiele mu brakowało by zacząć galopować, choćby w miejscu, ale tego można się było po nim spodziewać. Niestety miał okropny nawyk pędzenia na złamanie karku w takich sytuacjach, lub na parkurze.Lavard Sontesique - 2020-02-11, 22:04 Zdecydowanie był koniem specjalnej troski, przez co mamusia (ta przyszywana) musiała poświęcać mu dużo uwagi. Szczęśliwie potrafił to docenić, choć rzadko kiedy i raczej małymi gestami odwzajemniał ten ogrom miłości.
Po krótkim przepaleniu styk niechętnie wrócił uwagą do Jess, która za wszelką cenę starała się skierować jego uwagę na siebie. Żując nerwowo wędzidło w pierwszej chwili zadarł łeb do góry, gdy tylko zaczęła nabierać wodze. Zaparł się na wędzidle, ale za moment tez odpuścił czując jak silną dźwignię stanowi pelham.
Denerwował się wciąż i nerwowo caplował, dlatego przejście do kłusa było jak najbardziej wskazane, bo pozwoliłoby mu rozładować odrobinę emocje. Poproszony o zwiększenie tempa w pierwszej chwili wykonał dziki skok galopu, ale raz jeszcze nadział się na wędzidło co skutecznie ostudziło jego zapał. Był niezwykle wrażliwy w pysku przez co tak mocne kiełzno zdawało egzamin w jego przypadku. Ganaszując się mocno bardzo ekspresyjnie i dynamicznie stawiał kroki, już teraz mając dość widowiskowy i bardzo obszerny kłus. Wbijając z impetem w ziemię kopyta, cały czas pozostawał podminowany i rozwścieczony, ale pod kontrolą.
Dopiero buchający z tyłu Loczek i jego emocje sprawiły, że w pewnym momencie zaczął nerwowo przysiadać na zadzie i wściekle smagać ogonem powietrze. Mocno napierając na wędzidło zaczął galopować w miejscu i wywierać presję na Jess. Z pewnością ciężko było jej go utrzymać, dlatego jeśli go wreszcie puściła to wypruł przed siebie galopem, a jeżeli pozostałą przy próbach utrzymania go, to w pewnym momencie zaczął brykać. Bujany konik. I So Bad - 2020-02-11, 22:12 Przytrzymana lekko zadarła głowę do góry i stuliła uszy, nie będąc zadowolona z takiego obrotu sytuacji. Mimo to, gdy wstępnie została ona opanowana, klacz obejrzała się za siebie zgodnie z sugestią Wayforda. Widząc Loczusia, znów do niego zagadała, przypominając teraz Aaren upominającą się o przytulenie lub całusa.
Podobieństwo? Jakie podobieństwo?
Emocje Lavarda powoli zaczynały jej się udzielać, ale jeśli tylko Tony zbliżył się do żony, a ich konie się zrównały, to klacz znacząco się uspokoiła. Czule trąciła nosem ukochanego i cicho parsknęła, znów stając się potulnym barankiem. <3
Gdy wszyscy ruszyli kłusem, Tony nie musiał jej nawet prosić, bo lekko i płynnie przeszła w kłus, nadal krocząc równo z Loczkiem, zupełnie jakby ciągnęli oboje bryczkę. Jedyne co jej przeszkadzało w tym wszystkim, to ta napięta atmosfera wywołana przed dwa głupie samce. Z początku nawet na to nie reagowała, a Tony swoim spokojem dodatkowo wpływał na jej zachowanie. Jednak gdy stężenie testosteronu urosło do rangi wybuchu bomby atomowej, Bad również zaczęła się pieklić i wyrywać do przodu w kłusie.