Otello - 2018-02-08, 21:50 Wyprostował się i niepewnie położył po sobie uszy, nie wiedząc co robić. Nie miał najmniejszej ochoty podchodzić do przeszkody ani nawet jej oglądać, dlatego cofnął się, fukając. Wciąż niespokojny, ruszył kłusem by wykonać ponowny najazd na przeszkodę, która już z daleka zaczęła wzbudzać w nim wątpliwości. Dlatego też próbował pływać między łydkami Aaren, aż do momentu, w którym wypadałoby oddać skok. Otello wciąż był jednak nieprzekonany, więc nic sobie nie robiąc z tego, że brunetka go trzymała w łydkach i pchała dosiadem, zwolnił niemal do zera i niebezpiecznie przeniósł równowagę na.przód ciała. Zanim jednak wyhamował do końca, ogarnięty stresem nieoczekiwanie odbił się z czterech nóg w górę, co było decyzją podjętą w przypływie impulsu. W rezultacie przedostał się na drugą stronę, lądując tuż za przeszkodą. Cholernie pokracznie, ale jednak. Anthony Wayford - 2018-02-08, 21:57 - Nie krzyczę - mruknął. Chyba już zapomniała, jak wyglądało krzyczenie w jego wydaniu... ._. Po chwili westchnął ciężko i pozwolił brunetce na kolejną próbę, która już na początku zwiastowała niepowodzenie. Tak przynajmniej to wyglądało niemal do samego końca. Zwalniający z każdym metrem i czający się na przeszkodę koń zaczął wzbudzać w nim na tyle duże emocje, że w pewnym momencie nie mógł się już dłużej powstrzymywać i rzucił takie ponaglające "jeeedź!". Otello co prawda skoczył, ale z miejsca, co Tony skomentował bez użycia słów - po prostu strzelił otwartą dłonią w czoło.Aaren Wayford - 2018-02-08, 22:07 Pilnowała go łydkami i nieustannie zachęcała dosiadem do ruchu naprzód. Była już pewna, że znowu gniady zahamuje, przez co asekuracyjnie odchyliła się do, tylu gdy zwolnił, ku jej zaskoczeniu w ostatniej chwili Otello odbił się z czterech nóg w górę.
Majtnęło nią solidnie w siodle ale na szczęście nie na tyle mocno, aby tyłkiem opadła w sioło tym samym obijając gniademu plecy.
- Dobry koń.- Rozbawiona całą sytuacją pogłaskała gniadego po szyi i jeszcze przez chwilę kłusowała anglezując i zabierając konia na koło. Starała się go na nowo rozluźnić, jadąc po kole z daleka od stojącej przeszkody.
- Dam mu już spokój na dzisiaj.- Nie zasłużył na więcej stresu i Aaren naprawdę była z niego dumna.
- To ujeżdżeniowec, nie będzie skakał tak jak Soen.- Mruknęła i zatrzymała się na chwilę przy Tonym aby poluzować popręg. - Widzisz, tata się na ciebie nie gniewa.- Zagadała do konia jednocześnie obserwując mimikę twarzy bruneta.
Po chwili ruszyła stępem na długiej wodzy, w którym zrobiła jedno pełne okrążenie i zatrzymała Otella przy bandzie, gdzie sprawnie zeskoczyła z jego grzbietu. Podciągnęła strzemiona i okryła go derką, rozstępowując konia w ręku.
- Dzielny był i świetnie dzisiaj pracował. - Zdała Tonemu krótka relację z treningu i podeszła do niego zachodząc go od tyłu. Objęła bruneta w pasie i wspinając się na place musnęła krótko w policzek.
- Dziękuję za pomoc kochanie.- Zamruczała doceniając dzisiejszy udział Wayforda w treningu.
- Idziemy.- Razem z Tonym i Otellem opuściła halę udając się do stajni.
/ztAnthony Wayford - 2018-02-09, 00:28 - Ale to wciąż koń, a to nawet nie przypominało skoku - mruknął, spoglądając po gniadym, który wciąż był pewnie oszołomiony swoim wątpliwym dokonaniem.
Schował telefon do kieszeni i poczekał, aż Aaren rozstępuje konia, po czym wyszedł z nimi do stajni. /ztNaomi Eaton - 2018-02-18, 13:10
Ukryj:
Nieve Hoover napisał/a:
„Przecież dobrze Ci idzie” – takie słowa potrafiły połechtać ego aspirującej amazonki, która od tego momentu postanowiła dać z siebie dwieście zamiast stu procent swoich możliwości. Święcie przekonana o swoich niepowodzeniach nie spodziewała się usłyszenia pochwały z ust instruktorki, a skoro ta już się pojawiła, to przecież nie mogła jej zawieść i sprawić by diametralnie zmieniła o niej zdanie.
Chwilę przerwy przyjęła z ulgą, choć ani na moment nie traciła koncentracji na jeździe. Wsłuchawszy się w kolejne ćwiczenie proponowane przez blondynkę, kiwnęła głową, przyznając tym samym, że rozumie co się do niej mówi, a gdy przyszedł czas na wykonanie zadania, posłusznie rozpoczęła anglezowanie by w chwilę później zatrzymać się, stojąc w strzemionach. Powoli i bardzo ostrożnie powiodła rękoma na swoje biodra i zaczęła balansować ciałem, aby utrzymać jako-taką równowagę. Udawało jej się to zazwyczaj na kilka, do dziesięciu, sekund, po których na moment przysiadała w siodło, ale szybko reflektowała się i ponownie podnosiła do stój. W efekcie z każdą kolejną próbą potrafiła dłużej utrzymać się w pozycji pionowej, a to owocowało delikatnym uśmiechem na jej ustach. Pełnym zmęczenia i skupienia, ale jednak uśmiechem.
Nie spuszczała z Nieve wzroku, jednocześnie doskonale dzieląc uwagę na ogiera, od którego cały czas wymagała kłusowania w stałym tempie. Potknięcia rudowłosej pomijała milczeniem, na tym etapie każdemu zdarzało się stracić równowagę już po dwóch sekundach. Wytykanie tego na każdym kroku mogłoby przynieść odwrotny skutek, dlatego Naomi skupiała się na chwaleniu w tych lepszych momentach, poza tym cały czas służąc podpowiedziami, które miały pozwolić Nieve na wykonywanie samych dobrych podejść.
Gdy dziewczynie udało się stanąć w strzemionach na naprawdę długo (jak na jej obecne możliwości), Nao uśmiechnęła się i pozwoliła jej usiąść, a następnie zwolniła Friskiego do stępa. Czas przeznaczony na lekcje powoli dobiegał końca, najwięcej pochłonęły go właśnie te próby anglezowania i jazdy w półsiadzie, ale pewien etap nauki będzie wyglądał właśnie w ten sposób. Wszystko po to, aby później było łatwiej.
Podczas przerwy zasugerowała Nieve wyjęcie nóg ze strzemion i rozluźnienie ich w kostkach, które na pewno były zmęczone po dłużących się próbach utrzymania się w półsiadzie.
- Zostało nam jeszcze trochę czasu - rzuciła informacyjnie. - Pomyślałam, że może poćwiczymy samodzielne ruszanie i zatrzymywanie? Dobrze Ci idzie, nie spędzisz na lonży wiele czasu - dodała i jeżeli spotkała się z aprobatą tego pomysłu, odświeżanie wiadomości zaczęła od zatrzymań. Nie dała Nieve wodzy, pozwalając na to, by skupiła się wyłącznie na sobie i swoim dosiadzie, a nie rozpraszała się dodatkowo ręką (co mogłoby jej nawet przeszkodzić). Skoro jeździła już sama w innym miejscu, prawdopodobnie potrafiła zatrzymać i ruszyć konia, w mniej lub bardziej poprawny sposób. Teraz wypadałoby zacząć robić to dobrze.
- On jest bardzo wrażliwy na dosiad, więc żeby go zatrzymać, wystarczy że napniesz mięśnie brzucha i zatrzymasz ruch bioder - podpowiedziała Nieve, zachęcając ją do tego, by przekonała się sama, jakie to proste. Oczywiście aby wykonać zatrzymanie doskonałe trzeba było zrobić trochę więcej, ale zadaniem Naomi było przede wszystkim przekonanie Nieve, że aby koń się zatrzymał, nie potrzeba jej do tego wodzy, jak myślało większość (jeśli nie wszyscy) początkujących.Nieve Hoover - 2018-02-19, 11:01 Pochwały zdecydowanie uskrzydlały początkującą amazonkę i choć ta wiedziała, że jeszcze wiele brakuje jej do ideału, to z każdym kolejnym miłym słowem starała się coraz bardziej i chętniej. Chciała wypaść w oczach Naomi idealnie - ale na tym etapie nie było to możliwe, więc zastępowała to stałym staraniem się i nie odpuszczaniem ani na sekundę.
Kłusowanie było doprawdy męczące, w szczególności po przerwie i nieregularnych treningach. Musiała na nowo przyzwyczaić swoje rzadko używane mięśnie do pracy i choć wiedziała, że od jutra będzie pokutować powrót do "jeździectwa", to nie żałowała tego ani przez moment. Z ulgą przyjęła sekundę, w której przeszły do stępa i chętnie skorzystała z możliwości wyciągnięcia stóp ze strzemion, starając się przy tym rozruszać nogi w kostkach.
Ochoczo zareagowała na kolejne słowa blondynki, bo mimo wszystko myślała, że lekcja się już skończyła, ale przećwiczenie umiejętności ruszenia i zatrzymania były jednym z elementów, który także chciała już opanować. Z radością przyjęła więc propozycję, a następnie starała się zastosować do wskazówek.
Pierwsze dwa czy trzy razy zakończyły się fiaskiem, ale przy kolejnej próbie Friskey stanął w miejscu. I choć z pewnością musiał się wykazać dużą wolą słuchania amazonki oraz kierować swoim doświadczeniem, to stanął całkiem równo, wywołując tym samym uśmiech na ustach swojej uczennicy.Friskey Whiskey - 2018-02-19, 14:27 Kłusował równym i rytmicznym tempem, miękko niosąc Nieve na swoim grzbiecie. Jej akrobacje w siodle i spięcie mięśni były dla niego czymś nowym, dotąd jeżdżony był przez doświadczonych jeźdźców, więc teraz, gdy wsiadła na niego nowicjuszka był lekko zaniepokojony. Mimo to nie robił nic, co mogłoby przestraszyć dziewczynę, jedynie od czasu do czasu cofał oboje uszu do tyłu nasłuchując i robiąc skonsternowaną minę.
Przechodząc do stępa parsknął głośno tym samym wypuszczając powietrze z płuc, to nie tak, że był zmęczony, po prostu odetchnął sobie wiedząc, że w tym chodzie mniej się od niego wymaga. Luźno opuścił szyję w dół na tyle na ile pozwalało mu wypięcie sam z siebie rozluźniając mięśnie.
Stępując aktywnie zgodnie z wymaganiami właścicielki, kroczył przed siebie bujając na grzbiecie Nieve. Z początku nie do końca rozumiał to, co chciała mu przekazać za pomocą działania dosiadu, dlatego albo zwalniał albo przyśpieszał niemniej wykazując się ogromem cierpliwości. Dopiero za którymś razem dostał na tyle czytelne instrukcje, że zatrzymał się w miejscu obciążając prawie równo wszystkie cztery kończyny.Naomi Eaton - 2018-02-23, 20:26 Coś musiało być powodem tych niepowodzeń, a zadaniem Naomi było dojrzenie tych błędów. Po to, aby Nieve mogła ich uniknąć przy kolejnej próbie. W tym przypadku przyczyną prawdopodobnie był brak zdecydowania lub mimowolne napinanie ud w taki sposób, że dziewczyna zamiast głęboko usiąść w siodle, podnosiła się "ponad" je, tym samym nie dając Friskiemu szans na właściwe zrozumienie pomocy. Jeśli Naomi zaobserwowała coś takiego, od razu zwróciła na to Nieve uwagę; kiedy udało jej się zatrzymać konia, od razu wyraziła swój entuzjazm i jednocześnie poleciła rudowłosej pochwalenie siwka.
Przy okazji ćwiczenia zatrzymań - które zrobiły jeszcze parę razy - Naomi skupiła się na właściwym ruszaniu, na razie do stępa, które miało się opierać na przyłożeniu łydek do boków konia. Częstymi błędami, jakie popełniali początkujący przy nauce ruszania, było dźganie konia piętą (zamiast przyłożenie łydek) lub rzucanie się górą ciała, na co Nao była wyczulona i w razie wystąpienia takich błędów, od razu mówiła Nieve w czym leży problem.
Po uzyskaniu płynności w wykonywaniu przejść, czas przeznaczony na lekcję dobiegł końca, więc Nao zwinęła lonżę i podeszła do konia, by całkowicie poluźnić wypinacze. Poklepała go po szyi i stojąc przy łopatce siwka, podniosła głowę, by spojrzeć na Nieve. - Chcesz go rozstępować? Dam ci wodzę i odepnę lonżę, będę iść obok Was - zaproponowała jej, a w razie aprobaty, zrobiła tak, jak powiedziała. Byli na hali sami, więc nie bała się, że koń zacznie szaleć; zwłaszcza, że faktycznie cały czas szła obok, więc Frisky zapewne dostosował swój krok do jej kroku. Podczas tego stępa Nao rozwiała wszelkie wątpliwości, jakie pojawiły się w głowie Nieve, a także w razie potrzeby przypomniała jej jak trzymać wodze czy też poprosiła o jeszcze jedno zatrzymanie.
Kończąc jazdę, ponownie przypięła lonżę, poczekała aż Nieve zsiądzie i całą trójką udali się z powrotem do stajni. /zt
/Dla Nieve: -£25, + 2 pkt dośw; dla mnie: +£25, + 2 pkt dośw.Friskey Whiskey - 2018-03-03, 20:00 Po rostępowaniu przez Nieve stał grzecznie podczas zsiadania umożliwiając Rudowłosej bezpieczne opuszczenie swojego grzbietu. Po wszystkim parsknął głośno i poczekał na to aż Naomi podepnie lonżę by razem z nią i jej uczennicą opuścić halę.
/ztVivance Roscoe - 2018-03-24, 10:09
James Levrull napisał/a:
Naprawdę dobrze mu się na niej siedziało, klacz respektowała jego pomoce, do tego myśląc w trakcie pokonywania zestawu przeszkód. Każde jej zawahanie/potknięcie starał się wysiedzieć dając nieco odwagi zamknięciem w łydkach, co miało poskutkować tym, że sama odnajdzie równowagę i będzie kontynuowała szereg gimnastyczny. W końcu nie chodziło tylko o to, by ciągle koniu pomagać, a też pokazać mu, że czasami musi nieco inwencji ze swojej strony zaprezentować, co miało później zaowocować w trakcie parkurów – wtedy klacz sama z siebie będzie chętnie ratować jeźdźca.
Widział, że klacz myśli, co było pocieszające, że analizowała ewentualnie potknięcia w trakcie powtarzania ćwiczenia wraz z rosnącą wysokością. Dał jej chwilę przerwy na luźniejszej wodzy, dając chwilę oddechu – widział, że klacz nie ma zbyt dobrej kondycji obecnie, więc nie chciał jej przeforsować.
Szereg został jak wcześniej, zmieniły się tylko nieco odległości drągów na szersze, ponieważ przeszkody poszły w górę: pierwsza koperta stała się stacjonatą 1m, druga koperta stała się stacjonatą 1.2m, a okser z tyłu w trakcie czterech prób, które były przed nimi stał kolejno (1mx1m, 1.1mx1.2m, 1.2mx1.3m i na koniec wys. 1.3m i szerokość 1.3m). Miał zamiast powtórzyć to tylko 4 razy, tak by klacz na koniec skoczyła gimnastycznie coś wyższego. Wjazd ponownie był z kłusa, gdzie na drągu przed pierwszą stacjonatą dał sygnał do skoku wszystkie trzy przeszkody zostały przez klacz puknięte, mimo, ze James starał się jej nie przeszkadzać nieco ociężale pokonała całą kombinację, dlatego przy drugim najeździe aktywniej wjechał kłusem, tym bardziej, że przeszkody rosły. Tym razem poczuł jak stara się idealnie wpasowując się w miejsca odbicia, a drągi traktując jako pomoc. Przy kolejnym najeździe, gdzie okser miał już wysokość 1.2m wspomógł się przy wybiciu bacikiem na jej łopatce dając swego rodzaju jej „kopa”, którego poczuł, gdy z ogromną siłą poszła w górę. Ostatni wjazd odbył się z równego, aktywnego galopu, gdzie w dojeździe James mocno pilnował tempa i tego by nie zwolniła/przyśpieszyła. Udało im się wręcz idealnie wejść w szereg, pokonując całość na czysto, choć czuł, że klacz nie ma już siły – to starała się.
Po ostatnim przejeździe wydłużył wodze przechodząc do kłusa i dając się klaczy rozciągnąć, pochwalił ją poklepaniem, a po przejściu do stępa uraczył przysmakiem z siodła. Porządnie rozstępował ją na długiej wodzy przykrywając spocone ciało derką, by następnie opuścić halę.
{zt}
Klacz uważnie podchodziła do tematu, z resztą Christian dawał jej wyraźne i zrozumiałe sygnały, które mogła przekuć w czyny. Bujała głową w rytm kroków, kiedy dostała chwilę luźnej wodzy. Parsknęła głośno, wyrzucając nagromadzoną wydzielinę. Następnie została ponownie pozbierana do kupy i naprowadzona na szereg gimnastyczny. Powtórzyła go cztery razy, energicznie i uważnie, co rusz baskilując na tyle, na ile pozwalał jej czas. Kiedy jej jeździec czuł się usatysfakcjonowany, wtedy ją rozkłusował, występował i zabrał w tego miejsca, by mogła odpocząć i przyjąć przyjemny ból mięśni kolejnego dnia. /ztLetizia - 2018-03-30, 13:03 Ponieważ wieczory były już znacznie chłodniejsze, dziewczyna zdecydowała się udać z Carismą na halę. Gdy dotarły na obiekt i blondynka spostrzegła, że są tu całkowicie same, uśmiechnęła się w duchu, ponieważ o wiele lepiej pracowało jej się z koniem, gdy nie dostawał on tak dużej dawki rozproszeń. Zatrzymała klacz pod jedną ze ścian i zajęła się ostatnimi poprawkami. Mianowicie podciągnęła nieco popręg i raz jeszcze upewniła się, że cały osprzęt leży na gniadej właściwie. Na oko wyregulowała też długość strzemion, nie chcąc dodatkowo niecierpliwić klaczy ich regulacją z siodła. Ostatecznie założyła na głowę kask i w końcu włożyła stopę w strzemię, odbijając się mocno od ziemi i po chwili miękko lądując w siodle. Jeżeli w tym czasie Carisma ruszyła zanim została o to poproszona, Letizia sprawnie zastosowała pomoce wstrzymujące. Odczekała dosłownie parę sekund, w tym czasie usadawiając się wygodnie i dopiero potem dała klaczy sygnał do stępa. Pozwoliła korzystać kobyle z długiej wodzy, umożliwiając jej tym samym obniżenie i wyciągnięcie szyi. Jednak nie pozwalała jej na ociąganie, marsz miał być bowiem aktywny, dlatego jeśli Carisma zbytnio się ociągała, jasnowłosa co jakiś czas aktywizowała ją subtelnym impulsem od łydek. Wykonały dwa okrążenia, podczas których powinny dojść do wstępnego porozumienia odnośnie właściwego tempa. Następnie amazonka zaczęła wprowadzać gniadą na duże koła i niewymagające łuki. Wszystko w aktywnym marszy i na długiej wodzy. Później zmiana kierunku i dokładnie to samo na drugą stronę.Carisma - 2018-03-30, 18:19 Wkraczając na halę miękko postawiła pierwsze kroki na kwarcowym podłożu, zarżała melodyjnie rozglądając się jednocześnie po całkowicie pustej hali. Dzięki temu miały ogromną swobodę podczas pracy nie musząc skupiać się na innych kopytnych z jeźdźcami.
Zatrzymana w miejscu stanęła równo nie próbując drgnąć nawet o krok świadoma tego, że kobieta potrzebowała chwili, aby wszystko dopasować. Przeżuła krótko wędzidło gęstym ciemnym ogonem obijając o stawy skokowe. Nie niecierpliwiła się zwyczajnie dając kobiecie czas na zajęcie w siodle swojego miejsca i ponowne dopasowanie się.
Ruszyła stępem dopiero, gdy została o to poproszona od samego początku niosąc miękko i przyjemnie Włoszkę na swoim grzbiecie. Obszernym krokom towarzyszył aktywny od samego początku zad i lekko opuszczona w dół na masywnej szyi głowa. Stępowała spokojnie prezentując tym samym doskonałe przygotowanie do pracy pod siodłem będące efektem prawidłowej zajazdki oraz dobrego wychowania konia.
Reagowała na łydki bardzo dobrze nie mając większych problemów w trakcie wyjeżdżania kół czy łuków, po których poruszała się równie swobodnie jak w przypadku dłuższych prostych.Letizia - 2018-03-30, 19:21 Po paru długich minutach swobodnego, ale bardzo aktywnego marszu, dziewczyna uprzedziła klacz półparadą, a następnie dała łydkę do kłusa. Praca Carismy już od samego początku była bardzo zadowalająca, dziewczyna właściwie nie musiała robić zbyt wiele, bo koń działał instynktownie, dając amazonce czysty komfort jazdy. Blondynka nie chwaliła jednak dnia przed zachodem słońca, jako że był to zaledwie początek ich współpracy. Niemniej liczyła na to, że ten trening będzie owocny zarówno dla niej, jak i dla wierzchowca. A wracając... Letizia od razu narzuciła klaczy swoje nie za szybkie, ale też niezbyt wolne tempo. Dała gniadej czas na akceptację takich warunków, czyli około jedno okrążenie. Oczywiście od samego początku kłusa, amazonka zaczęła lekko unosić się i opadać w siodło, zgrywając się tymi ruchami z rytmem klaczy, tak aby go nie zaburzyć. Później znów zaczęła wprowadzać kobyłę na różne łuki i koła. Parę minut na jedną, a potem na drugą stronę, aby żadna nie była pokrzywdzona. W końcu jasnowłosa przeszła o krok dalej, stopniowo zbierając wodze i dążąc tym samym do uzyskania lekkiego kontaktu. Aby wyrobić lepsze zebranie, Włoszka ponownie zaczęła wprowadzać klacz na koła i łuki, aczkolwiek tym razem bardziej wymagające. Wprowadziła również jazdę po ósemce oraz serpentyny. Podczas wszystkich tych figur namiętnie pilnowała właściwego wygięcia Carismy, oferując jej pomoce zarówno od łydek, jak i wodzy. Dbała też o to, by jej tempo było niezmienne i rytmiczne. Gdy powtórzyły ćwiczenia parę razy na obie strony, dziewczyna ponownie skierowała klacz na pierwszy ślad, planując kolejne zadanie. Poprzez przejścia chciała sprawdzić szybkość reagowania gniadej oraz bardziej wyczulić ją na punkcie jeźdźca. Serwowane przez Letizię przejścia nie były skomplikowane, a prezentowały się tak: kłus - stęp - kłus, kłus - stęp - stój, stój - kłus i kłus - stój. Amazonka działała na klacz bardzo czytelnymi pomocami, chcąc by kobyła miała możliwość ich wyczucia i szybkiego zareagowania. Szczególną uwagę kładła na zatrzymania, a mianowicie na to, jak Carisma się ustawia. Jeśli nie stawała prosto, jasnowłosa dojeżdżała ją lekko, by zadnimi kończynami ładnie wchodziła pod kłodę. O ile wszystko poszło zgodnie z założeniem dziewczyny, to pochwaliła klacz głosem i poklepała ją delikatnie po łopatce, dając jej chwilę wytchnienia, ale w aktywnej formie. Stęp miał być aktywny, bez żadnego ociągania się, o co Letizia stale dbała.Carisma - 2018-03-30, 20:16 Po krótkiej półparadzie ze strony blondynki Gniada skierowała jedno ucho w jej stronę i już po chwili ruszyła kłusem, gdy została o to poproszona. Od samego początku szła energicznie i aktywnie przed siebie zachowując dużą elastyczność i miękkość chodów. Dzięki temu anglezując blondynka nie musiała obawiać się o swoje szanowne cztery litery, gdyż Carisma nosiła naprawdę miękko.
W miarę nabierania wodzy i proponowania kontaktu przez blondynkę klacz zaczęła powoli szukać oparcia na wędzidle. Przeżuła je parokrotnie, ale chwilowo bała się zaufać ręce, choć Letizia nie robiła nic, co mogłoby jakkolwiek być nieprzyjemne na delikatnego końskiego pyska.
Gnąc się od łydek nie traciła równowagi w zakrętach dodatkowo powoli, choć bardzo nieśmiało popuszczała w potylicy robiąc się nie tylko przyjemniejsza na kontakcie, ale również bardziej elastyczna. Zamknięta w łydkach i prowadzona w nich skrupulatnie poddawała się zginającym ją pomocom, dodatkowo wykazując się niemałym refleksem w trakcie przejść. Momentami jeszcze traciła równowagę, choć szybko starała się sprostać wyznaniu i naprawiać błędy.
Niemniej jak na taką przerwę w treningu spisywała się bardzo dobrze, pokazującą całą sobą, że czerpie przyjemność z tej współpracy i cieszy się treningiem. Było to zdecydowanie lepsze niż stanie w boksie i opuszczanie go zaledwie parę razy w ciągu dnia.
Pierwsze zatrzymania może nie wypadły perfekcyjnie, ale Holsztynka szybko zrozumiała, czego oczekuje od niej kobieta i starała się wypaść jak najlepiej. Otrzymując chwilę stępa nadal kroczyła aktywnie oddychając przy tym spokojnie i równomiernie. Z natury miała obszerne chody, dzięki czemu z łatwością utrzymywała narzucone aktywne tempo.Letizia - 2018-03-30, 20:23 Dziewczyna planowała pracować dziś z Carismą głównie w stępie oraz kłusie, całkowicie pomijając jakiekolwiek ćwiczenia w galopie, jednak postanowiła użyć tego chodu podczas rozgrzewki. Chciała tym samym dać klaczy chwilę na rozładowanie nadmiaru energii, by później w pełnym spokoju i skupieniu zająć się rzetelną pracą. Półparadą uprzedziła klacz zanim dała jej łydkę do kłusa, a po paru krokach w tym właśnie chodzie, znów uraczyła ją delikatną półparadą i tym razem poprosiła już o przejście w galop. Nie pozwalając na dzikie tempo, od razu narzuciła bardziej odpowiadające. Zresztą klacz nie miała możliwości na nabranie niesłychanej prędkości, bowiem po chwili dziewczyna wprowadziła ją na obszerne koło. Oczywiście zastosowała standardowe pomoce, aby jak najbardziej ułatwić klaczy pracę w zgięciu. Wewnętrzną łydkę docisnęła lekko do boku klaczy, znów zewnętrzną cofnęła za popręg mniej więcej o szerokość dłoni, utrzymując nią właściwe zgięcie oraz pilnując, aby gniada nie wypadła zadem. Wodza wewnętrzna nadawała klaczy kierunek jazdy, natomiast zewnętrzna, nieznacznie przesunięta do przodu, by nie ograniczać ruchów kopytnej, utrzymywała z jej pyskiem stały kontakt. Wykonały dwa takie koła – oba na długich ścianach, a później amazonka wprowadziła klacz na przekątną, gdzie w połowie zwolniła ją do kłusa i zagalopowała raz jeszcze, tym razem na przeciwną nogę. Później ponownie wykonały dwa okrążenia, lecz na drugą stronę. Na koniec jasnowłosa znów zwolniła klacz do stępa, oddając jej odrobinę wodzy, by mogła wyciągnąć i obniżyć łeb, łapiąc chwilę oddechu, ale wciąż utrzymując delikatny kontakt.