To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Abacus Bar

Anonymous - 2016-04-17, 11:26

- Dzięki - mruknął krótko, niedbale przesuwając nogą wiadro, które było mu niezbędne, jeżeli nie chciał zalać łazienki. Ukucnął przy umywalce, starając się ignorować napastliwe spojrzenie Arcady'ego. Było ono wręcz namacalne, co mimowolnie budziło w Tonym dyskomfort. Z tego też powodu nieświadomie zaczął przygryzać dolną wargę, co mogło również oznaczać skupienie, ale też mogło zostać błędnie odczytane przez właściciela lokalu.
- To nie są trudne naprawy - odpowiedział obojętnie, nie oferując się jednak do stałej pomocy. Coś mu mówiło, że nie był to najlepszy pomysł. W trakcie odkręcania kolanka (ręcznie, zakładając, że było plastikowe), poczuł zapach dymu. Zerknął więc krótko w stronę mężczyzny, naraz bezgłośnie wzdychając. Walcząc z głodem nikotynowym, zmarszczył lekko czoło, w międzyczasie odkręcając także syfon, z którego zgromadzona woda spłynęła do podstawionego wiadra. Towarzyszące temu "zapachy" przynosiły wątpliwą przyjemność, toteż przysunął rękę do dłoni, czekając aż wszystko spłynie. W tym samym momencie usłyszał głos Green'a, na którego to spojrzał kątem oka.
- Tak - rzucił krótko, nie spodziewając się kolejnego ruchu ze strony trzydziestolatka. Kiedy ten ukucnął obok i nakłonił Wayforda do tego, by na niego spojrzał, ten przez chwilę był całkiem oniemiały. Otrząsnął się dopiero po paru sekundach, gwałtownie się cofając, co oczywiście nie mogło się dobrze skończyć. Niefortunnie uderzył głową o zlew na tyle mocno, aby pociemniało mu przed oczami.
- Kurwa mać - warknął krótko, oglądając się szybko na umywalkę. Odruchowo dotknął ręką stłuczonego miejsca mając nadzieję, że nie zostało rozcięte. - Słuchaj, nie pomagasz mi teraz - zwrócił się do Green'a przez zaciśnięte zęby, ledwo powstrzymując się przed wygarnięciem mu co o tym wszystkim myśli. Czekało go jeszcze wyczyszczenie zapchanego kolanka oraz ponowne skręcenie całości, a klejący się pedał zupełnie nie był mu do tego potrzebny.

Postać Uniwersalna - 2016-04-17, 15:18

Zachowywał się ostentacyjnie i prowokująco, dlatego kiedy Tony przygryzł dolną wargę, zamruczał niemal od razu odbierając to właśnie tak, jak nie powinien. Ów niewinnym gestem Tony rozbudzi wyobraźnię Arcady’ego, pozwalając mu odpłynąć na chwilę. Zaraz jednak wziął się w garść i niemal klęcząc naprzeciwko bruneta ponownie wsunął filtr do ust, patrząc jak ten łapie się za uderzoną głowę.
- Oh... – westchnął wymownie wplatając dłoń we włosy Wayforda, z cichym pomrukiem współczucia.
- Ty ciamajdo, pokaż mi to. Nie chcemy przecież żeby pojawił się guz – ściszył ton dodając mu nieco więcej słodyczy, jakby mówił do dziecka. Przy okazji nie rezygnując, głaskał chłopaka po głowie nie mogąc odpuścić sobie uwagi na temat włosów bruneta. Oczywiście wyraził swoją aprobatę równie jawnie i bezwstydnie jak resztę swoich kwestii, po czym wyplątał dłoń ze włosów, zakręcając palec na jednym z niesfornych loczków fryzury bruneta. Nie muszę wspominać, że teraz była ona lekko zmierzwiona i poczochrana, co Greenowi skojarzyło się dość jednoznacznie.
- Powinieneś tak chodzić...seksowny w tym jesteś – puścił mu oczko, odsuwając się względem uwagi, że w niczym nie pomaga.
- Głuptasie, mamy czas... ale dobrze, niech już będzie. Pójdę po trochę lodu żeby główka nie bolała – znów puścił oczko w stronę Anthonego i sprężystym krokiem wymaszerował z łazienki.

Anonymous - 2016-04-17, 15:58

Drgnął niespokojnie, nie wierząc własnym oczom. Green przekroczył właśnie niepisaną granicę, choć tym razem, wyjątkowo to nie fryzura była głównym problemem Wayforda. Zaniemówił, nie mogąc uwierzyć w bezczelność i otwartość trzydziestolatka. Po chwili jednak się otrząsnął i odtrącił rękę mężczyzny szybkim, dość agresywnym ruchem. Rozczochrane włosy opadły mu na czoło, toteż odgarnął je niedbale drugą dłonią, nie zdejmując wzroku z właściciela lokalu. Wtem usłyszał komentarz odnośnie swojego wyglądu, w reakcji na który zacisnął krótko szczęki i pięść, szybko ją jednak luzując. Na zewnątrz nie miałby większych oporów przed obiciem twarzy trzydziestolatkowi, ale tutaj istniało ryzyko, że zarejestrują to kamery czy też Arcady zwyczajnie mu nie zapłaci, a przecież nie naprawiał mu umywalek charytatywnie.
- Powiem to tylko raz - trzymaj ręce przy sobie, bo inaczej nie ręczę za siebie - wycedził powoli, zniżonym tonem, który doskonale oddawał złość, jaka obudziła się w brunecie. Uważnie śledził wzrokiem kolejne ruchy Arcady'ego, a gdy ten jakby nigdy nic się wycofał - przynajmniej na razie - i zaproponował przyniesienie lodu, Wayford westchnął głęboko. Przeszła mu przez głowę myśl o skorzystaniu z sytuacji i opuszczeniu lokalu, ale chciał tych zasranych pieniędzy, choćby za nieskończoną robotę. Postanowił więc wykorzystać chwilę samotności i powrócił do roboty. Cała woda spłynęła już do wiadra, pozostało więc wydłubanie tego, co zatkało przepływ. Biorąc do ręki coś, czym mógłby wygrzebać zawartość kolanka i syfonu na zewnątrz, zajął się tym paskudnym zajęciem szybko odnajdując przyczynę zamieszania. Ku swojemu zdziwieniu znalazł w rurze zużytą prezerwatywę, co przekroczyło jego najśmielsze oczekiwania. Na chwilę musiał nawet odwrócić wzrok i wziąć głęboki oddech, aby nie puścić pawia, bo przed oczami mimowolnie stanął mu widok dwóch pieprzących się ze sobą kolesi w klubie. Z niewyraźną miną czym prędzej wydłubał wszystko nad koszem na śmieci, po czym z powrotem kucnął przed umywalką, aby wszystko skręcić na nowo.

Postać Uniwersalna - 2016-04-17, 16:17

Głos Tonego przyprawił mężczyznę o ciarki na całym ciele. Ciche, przecedzone przez zęby warknięcie niemal odczuwalnie podrażniło zmysły nerwowe homoseksualisty, przyprawiając o dziwaczny, paraliżujący dreszcz w okolicach kręgosłupa. Nie miało to jednak nic wspólnego ze strachem, a pociągiem fizycznym, na nowo wzbierającym w ciele mężczyzny. Nijak bowiem nie przestraszył się warknięcia i odtrącenia, wychodząc z założenia, że z jakichś przyczyn Tony zjawił się w barze. Motyw przepchania rur wydał się jednak zbyt przyziemny i miałki, by się na tym skupiać. Złość Wayforda miała w sobie jednak coś tak cholernie podniecającego, że niemal w tej chwili był gotów rzucić się na bruneta.
- O tak, ukarz mnie...- dodał półszeptem, nieco zmienionym, również przyciszonym tonem głosu. Zapewne takie działania nie spotkały się z aprobatą, toteż jeśli zostały one zignorowane, właściciel wyszedł, dając chłopakowi chwilę odpoczynku od siebie. Wrócił stosunkowo szybko, lecz zamiast lodu w jego dłoni widniały dwa kieliszki z drinkami z parasolką, toteż podał jeden mężczyźnie, uśmiechając się zalotnie.
- To jak, na zgodę? – wyciągnął dłoń przed siebie jakby w geście toastu i poczekał aż Tony zrobi to samo. Wszak szefowi się nie odmawia...

Anonymous - 2016-04-17, 16:57

Istotnie zignorował niejaką prośbę, w tym celu musząc wspiąć się na wyżyny tolerancji. Nawet nie próbował zrozumieć co mogło być podniecającego w seksie z mężczyzną, czy nawet w biciu. Przekraczało to jego pojęcie.
Mył akurat ręce w naprawionym zlewie, gdy Arcady wrócił do łazienki. Ku zaskoczeniu Tonego, z drinkami zamiast lodu, który naprawdę by mu się teraz przydał. Bez słowa wziął drinka, chociaż dobrze wiedział, że do niczego dobrego to nie prowadzi. Potrzebował jednak czegoś na rozluźnienie, a darmowy drink nadawał się do tego najlepiej.
- Mhm - mruknął po chwili, niechaj będzie, że twierdząco. Bez przekonania stuknął się kieliszkami z właścicielem lokalu, po czym oparł się tyłem o umywalkę i niewiele się nad tym zastanawiając, spróbował drinka przez słomkę, która była weń wetknięta. Dla Arcady'ego mogło się to okazać o wiele za dużo, ale Tony zdawał się nie widzieć swojego "błędu" tak długo, aż przypadkowo natknął się na wygłodniałe spojrzenie trzydziestolatka. Nawiązawszy z nim kontakt wzrokowy na ułamek sekundy, dosłownie się zakrztusił, natychmiast odstawiając drinka na umywalkę.
- Ja pierdolę, wychodzę stąd - jęknął, pokasłując co słowo i starając się wziąć w garść. Nie czekając na sprzeciw, wyszedł z łazienki, nie idąc jednak od razu w stronę wyjścia. Stanął przy barze i pochylił się nad nim, biorąc parę głębokich wdechów. Musiał jeszcze tylko wyciągnąć od Green'a forsę, a później będzie mógł stąd wreszcie wyjść...

Postać Uniwersalna - 2016-04-17, 20:19

Istotnie, nawet nie będę opisywać z czym kojarzyło mu się wciąganie drinka przez słomkę, ale wyobraźnia mężczyzny w tej chwili zdecydowanie obrała nienajlepsze tory. Przyglądając się Tonemu z aprobatą nawet nie zauważył chwili, w której zachowanie bruneta zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Znów nie unikając kontaktu fizycznego poklepał go po plecach, dopóki ten nie odkaszlnął komentując wszystko jedynie krótkim:
- zawdzięczasz mi życie – w całkowicie bezkrytycznej ocenie sytuacji. Niestety mężczyzna miał już tak serdecznie dość, że opuścił łazienkę co Arcady skomentował jedynie westchnieniem i poszedł ślad za nim. Wyciągnął zawyżoną sumę pieniędzy wraz ze swoim numerem telefonu i trzymając wszystko pomiędzy palcem wskazującym, a środkowym, podszedł do mężczyzny.
- Zadzwoń... – szepnął, łapiąc Tonego za pasek i przyciągnąwszy go bliżej siebie, sprawnym ruchem wsunął gotówkę do kieszeni Wayforda na pośladkach, a potem puścił mu oczko uśmiechając się szeroko. W międzyczasie oczywiście odsunął się od kowala, by przypadkiem nie zostać uderzonym i odprowadził go wzrokiem.
- Pa słodki – mruknął przygryzając końcówkę długopisu, który wziął z blatu.

Anonymous - 2016-04-17, 20:36

Obejrzał się przez ramię na Arcady'ego, który stając za nim, mocno ograniczył Wayfordowi pole manewru. Widząc w jego ręce pieniądze, był nawet w stanie zdzierżyć kolejne posunięcie mężczyzny. Słysząc jednak o telefonie, uniósł lekko brew, ostatecznie woląc nie wnikać... Odsunął się i rzuciwszy coś - zapewne nic przyjemnego - pod nosem, wyszedł z klubu.
Dopiero za drzwiami sięgnął do tylnej kieszeni spodni, z której wyjął otrzymane banknoty. Krótko je przeliczył, od razu zauważając nadwyżkę, której mógł się spodziewać. Westchnął głęboko i gdy już miał schować pieniądze z powrotem, dostrzegł coś jeszcze... Karteczkę z zapisanym numerem. Jej oczywiście się pozbył, bo nie była mu do niczego potrzebna. Abacus Bar co prawda wydawał się być doskonałym źródłem zarobku, ale zdecydowanie nie na nerwy Tonego. Rzucił więc karteczkę na ziemię i nie oglądając się, ruszył ulicą tylko w sobie znanym kierunku. /zt

Jessie - 2016-04-17, 21:10

Wracając do domu od Hayley, była zmuszona przejść miastem. Szła ulicą, na której prosperował Abacus Bar - na co nigdy nie zwracała uwagi, aż do dziś. Zapewne przeszłaby obok klubu obojętnie, gdyby nie to, że będąc od niego w odległości kilkunastu metrów zauważyła przed wejściem znajomą postać. Tony był na tyle charakterystyczny, że rozpoznała go natychmiast. Nie przerywając marszu, szła w jego kierunku aż nagle coś ją tknęło. Przyjrzała się uważniej budynkowi, z którego wyszedł brunet, a gdy tylko rozpoznała to miejsce, zatrzymała się w półkroku.
- O mój boże - odezwała się sama do siebie, zasłaniając ręką usta. Niewiele myśląc, weszła do czerwonej, charakterystycznej budynki telefonicznej, aby stamtąd móc niespostrzeżenie obserwować Wayforda. Widząc jak ten przelicza pieniądze, mimowolnie rozchyliła usta i szerzej otworzyła oczy, nie mogąc uwierzyć w to, co właśnie zobaczyła. Oczywiście w jej głowie błyskawicznie zrodził się scenariusz, który miał niewiele wspólnego z rzeczywistością. W jej mniemaniu właśnie odkryła sekret Tonego, który polegał na tym, że jest gejem. Co więcej! Najwyraźniej brał pieniądze za seks! Bo jak inaczej można było wytłumaczyć to, co miał na głowie? Zawsze widywała go z nienagannie ułożonymi włosami, a tymczasem wyglądały tak, jakby miał za sobą szybki numerek.
Odprowadziła bruneta wzrokiem, a gdy zniknął za rogiem, niepewnie wyszła ze swojej kryjówki. Nie wiedziała co o tym wszystkim myśleć. Jak mogła się tak fatalnie pomylić i myśleć, że Tony tworzyłby z Hayley idealną parę! Biedna Hayley! Jak ona to zniesie? Musiała jej przecież o tym powiedzieć!
Podeszła jeszcze pod drzwi klubu, pod którymi Tony opuścił jakąś karteczkę (co oczywiście nie umknęło uwadze brunetki). Podniosła ją i widząc na niej numer telefonu, ponownie rozchyliła lekko usta. Co jeśli zgubił ją przypadkiem i zaraz tu wróci? Nie mógł jej przecież zobaczyć! Obejrzawszy się nerwowo przez ramię, niemal biegiem puściła się w stronę, z której nadeszła. To nie mogło czekać do kolejnego spotkania. /zt

Anonymous - 2017-03-26, 01:13

Niedługo po przeprowadzce do nowego miasta postanowiłam wybrać się na mały spacer zapoznawczy. Nie potrafiłam długo usiedzieć długo w jednym miejscu, dlatego mimo później godziny przechadzałam się ulicami Eastbourne, które o tej porze świeciły pustkami. Przywykłam do hałasu wielkiego miasta, dlatego taka cisza działała na mnie wręcz uspokajająco. Jednak wraz z tym, jak zbliżałam się do baru, tym bardziej spokój był zakłócany przez muzykę i krzyki jakiś mężczyzn kłócących się przed wejściem. Pomyśleć, że tak niewiele trzeba, aby znowu poczuć się jak u siebie...Ignorując całą tą szopkę weszłam do środka, niemal od razu dostając mieszanką męskich perfum, dymu papierosowego i alkoholu po nosie. Tak, klimat z pewnością dorównywał tym panującym w podobnych miejscach, w Los Angeles. Jakoś udało mi się dotrzeć do baru i usiąść w na tyle dogodnym miejscu, by mieć oko na to co działo się w środku, a działo się dość sporo, patrząc na to, ile ludzi na raz tutaj przebywało.
Naomi Eaton - 2017-03-26, 11:09

Naomi była częstą bywalczynią klubu, bo chociaż był znany głównie w środowisku gejowskim, to nie brakowało też tutaj innych homoseksualnych czy biseksualnych osób. Lubiła przychodzić do tego miejsca; miało atmosferę, której nie sposób znaleźć w innym klubie. Właśnie tutaj ludzie byli wyjątkowo skłonni do zawierania nowych znajomości, o czym można było się przekonać już po paru minutach przebywania w Abacus.
Naomi siedziała właśnie przy barze, gdy parę miejsc dalej usiadła przy nim także Alex. Od razu wpadła blondynce w oko; na ogół kojarzyła twarze, w końcu większość ludzi przychodziła tutaj regularnie, ale twarz nieznajomej zupełnie nic jej nie mówiła. Odgarnąwszy długie, blond włosy na jedną stronę, postanowiła przysiąść się do dziewczyny i zagadać. Nie miała przed tym najmniejszych oporów, najzwyczajniej w świecie często to praktykując.
- Cześć - przywitała się, naraz posyłając Alex sympatyczny uśmiech. - Jak leci?

Anonymous - 2017-03-26, 14:12

Przebywanie w takich klubach i dla mnie nie było czymś nowym. Mimo wszystko było tutaj znacznie przyjemniej, niż w innych barach, bójki zdarzały się sporadycznie i nie było nachalnych facetów, a jeśli nawet jacyś się trafili to nie interesowały ich kobiety. Kolejnym plusem byli otwarci ludzie, co znacznie ułatwiało nawiązywanie nowych znajomości, co w nowym mieście zawsze się przydaje.
Przesuwając wzrokiem po sylwetkach osób znajdujących się przy barze, mojej uwadze nie umknęła dziewczyna o długich blond włosach. W takich klubach zwykle ciężko jest o jakieś kobiece towarzystwo, dlatego nawet nie próbowałam ukryć zadowolenia, kiedy się do mnie przysiadła.
- Cześć.- Zwróciłam głowę w jej kierunku, również delikatnie się uśmiechając.
- W porządku, właśnie poznaję ciekawsze miejsca w nowym mieście.- Odpowiedziałam, zaraz zamawiając u barmana dwa słabsze drinki. Co jak co, ale zamierzałam stąd wyjść o własnych siłach. Jeden z nich podsunęłam dziewczynie, posyłając jej przy tym kolejny uśmiech, natomiast drugi wzięłam dla siebie.
- A co słychać u ciebie?

Naomi Eaton - 2017-03-26, 21:39

Wzmianka o nowym mieście wzmogła uwagę Naomi. Spojrzała na Alex z zainteresowaniem, jednocześnie przyjmując postawionego drinka i mimochodem za niego dziękując.
- W takim razie skąd jesteś? - Zagadnęła, zanim dziewczyna zdążyła odbić "piłeczkę". - Jak widać; lubię tu przyjść pod koniec tygodnia. Jestem Naomi - przedstawiła się przy okazji, po czym podniosła szklankę by napić się drinka. Wcześniej nie wypiła dużo, zaledwie dwa kolorowe, nie za mocne drinki, więc nie obawiała się o swój stan w najbliższym czasie.

Anonymous - 2017-03-26, 22:26

- Alex, miło mi.- Upiłam łyka swojego drinka, po czym ponownie skupiłam się na rozmowie.
- Pochodzę z Los Angeles, tam się wychowywałam i kończyłam wszelakie szkoły.- Zaczęłam. Ojciec bardzo dobrze dbał o to, bym pokończyła je z dobrymi wynikami, co nie było wcale proste. W końcu równoczesne uprawianie sportu i wyjeżdżanie na zawody niczego nie ułatwiało.
- Miasto Aniołów, a potrafi człowieka nieźle zmęczyć.- Mimowolnie uśmiechnęłam się na samo wspomnienie zatłoczonych ulic, wiecznych korków i hałasu. Dobrze, że miałam z tamtym miejscem więcej pozytywnych wspomnień, niż negatywnych.
- A ty jesteś stąd?

Naomi Eaton - 2017-03-27, 00:23

Słysząc o Los Angeles, chwilowo odbiegła myślami w kierunku Stanów Zjednoczonych. Było to jedno z miejsc, które zawsze chciała zobaczyć. Jednak prawdopodobnie miało to pozostać w sferze marzeń, bo dziewczyny zwyczajnie nie było stać na tak daleką podróż. Zresztą jej zorganizowanie też nie należało do najprostszych. - Fajnie. Co Cię sprowadziło tutaj? - Nie sądziła, by zmęczenie było jedynym powodem, choć nie można powiedzieć, że był on niewystarczający. W zasadzie mogłaby to zrozumieć, choć nie doświadczyła niczego podobnego. - Stąd. Właściwie to z Bristolu. Do Eastbourne przeprowadziłam się dwa lata temu. Jeśli chcesz, mogę Ci pokazać miasto - zaproponowała, wcale jednak nie zamierzając wychodzić teraz z klubu. Był to po prostu dobry pretekst do kolejnego spotkania.
Anonymous - 2017-03-27, 01:10

- Potrzeba zmiany otoczenia, nie potrafię długo usiedzieć w jednym miejscu. Poza tym często bywałam w Europie, więc postanowiłam się tutaj przeprowadzić. Przynajmniej na jakiś czas.- Na razie wracać nie miałam zamiaru, choć nigdy nie wiadomo jak to się wszystko potoczy. Obym nie musiała zbyt szybko pakować się z powrotem, bo takie latanie samolotem nie należało do przyjemnych. Nie mam pojęcia co inni ludzie w tym widzą. Dokończyłam swojego drinka, odstawiając pustą szklankę na blat.
- Jasne, możemy się później zgadać.- Przystanęłam na jej propozycję, jednocześnie ciesząc się, że nie czekają mnie kolejne samotne wypady na miasto, którego jakby nie patrzeć nie znałam. W Los Angeles mieszkałam od dziecka, więc nie miałam problemów, by się tam odnaleźć, za to w każdym innym mieście szybko się gubiłam.
- Masz ciekawe tatuaże, mają one jakąś specjalną symbolikę?- Zapytałam, ruchem głowy wskazując na jej ręce.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group