Mia - 2015-09-03, 21:07 ....Winny może nie, ale wystarczyłoby tylko jedno słówko w "te dni", a już byłby martwy Ale nie zapomnij też o różowych paznokciach i perfumach z Violetty! Przecież to nieodstępna część kompletu sześciolatki, helloł? Jeszcze En mi mundo czy jakoś tak na swoim iPhonie, bez którego takiego dziecko przeżyć nie może i wio podbijać świat!
....Dość długo zastanawiała się czy wybaczyć dwudziestolatkowi. Nie ukrywała, że była na niego zła i nie zamierzała też tak szybko odpuścić. No dobra, focha już nie miała, ale też to, co zrobił (czyli nic) nie miało mu ujść płazem. Przygryzając wargę zastanowiała się jak zemścić się na nim, a z racji, że przy tym też lekko spuściła wzrok mogło to wyglądać jakby znowu fantazjowała na punkcie jego nagiego ciała Nie chciało jednak jej się wymyślać niczego trudnego. Nic prostego nie przychodziło jej do głowy, natomiast domyśliła się, że tak długa zwłoka mogła być podejrzana, więc zwyczajnie zaczęła improwizować.
....- Myślisz, że przepraszam wystarczy? Powinieneś mnie teraz po stopach całować - teatralnie prychnęła, niczym prawdziwa aktorka, a co! Poza tym jej głos był nasączony sarkazmem co jego poprzednio, może to miało być tą małą zemstą? Dylan - 2015-09-03, 22:35 Kochana, mylimy pojęcia! On byłby tą uroczą dziewczynką, która zamiast część czasu spędzać przed ekranem telefonu biegałaby po podwórku udawając syrenkę albo inne magiczne stworzenie, z którym kiedykolwiek miała związek jej idolką, czytaj Barbie. Czasem powzdychalaby do zdjęć Kena, a czasem udawała, że ma jednoroźca. Violetta jest przereklamowana!
Nie podejrzewał, ażeby Mia tak odrazu skapitulowała i mu wybaczyła. To byłoby zbyt proste. A w ich relacji chyba nic nie było proste. Mieli kilka cech typowej pary, między innymi częste kłótnie i jakiśtam urok, ale reszta raczej różniła się od stereotypowych gołąbków. Mocno. Ale nie o tym teraz, prawda? Przeciwnie do jej podejrzeń nie uznał tej grobowej ciszy za coś złego, a właściwie to uznał ją za formę białej flagi, którą sam wywiesił wypowiadając słowo "przepraszam". Ku jego niezadowoleniu - wewnętrznemu, bo obowiązywała go pokerowa twarz - Mia przerwała milczenie, najwyraźniej dalej grając z nim w to, co właściwie sam zaczął.
- Takie przyjemności może zostawmy sobie na później. - uciął jej szybko, zachowując spokój i nie dając się sprowokować do użycia ironii. Ton jego głosu nie wskazywał na nic konkretnego, jeszcze się mieścił w schemacie "niewyczuwalna nutka sarkazmu", chociaż jego ego podpowiadało mu, żeby zarzucić jednym z błyskowych tekscików, jakich mu nigdy nie brakowało.Mia - 2015-09-04, 20:25 ....Jakoś ja nie umiem wymienić ich cech "typowej pary", więc podaj mi jakiś przykład, proszę Biorąc pod uwagę wszystkie akcje z ochroniarzami, wyznawanie miłości na podłodze w kuchni będąc obsypanymi mąką, przypadkowe znalezienie się w miejscu zbrodni pod żadnym względem nie dało się ich opisać "przeciętni". No chyba że mówimy tu o Zmierzchach, ale raczej nie liczę, żeby teraz Dylan wziął Mię do lasu i biegał z nią na barana, chociaż byłaby kolejna pozycja do listy "Dlaczego nie są normalni" ....Może temu mu tak szybko wybaczyła, ponieważ była do niego przywiązana i nie potrafiła dłużej wytrzymać bez huga? Czy to byłoby romantyczne? Poza tym to było słodkie, że on przeprosił, bo była równie bliska tego. Już teraz chciała się do niego przymiziać, czy chciał czy nie, a gdyby stawiał opór pewnie tylko by pogorszył sprawę. Ale tym razem nie dała się tak łatwo! Tym razem starała się wytrzymać jeszcze te kilka minut!
....- Skoro tak to po drodze skocz po olejek do masażu - uśmiechnęła się lekko i dała mu sójkę w bok, korzystając z tego, że nie miał koszulki. Trzeba było korzystać nie tylko z widoków, a co! Dylan - 2015-09-05, 22:34 No dobra, okazuje się, że więcej ich nie ma. Tak sobie to przemyślałam i wycofuję się ze słowa "kilka", dwie poprzednio wymienione to jest chyba wszystko, co jestem w stanie wymyśleć Poza tym nie zapomnijmy o jego przełomowym objawieniu się w domu Mii. Niecodziennie ma się okazję przyjmować swojego przyjaciela, który technicznie mieszka spory kawałek stąd, tylko dlatego, że ten postanowił przygarnąć kota i nie bardzo ogarnia, że istnieje coś takiego jak sklep zoologiczny. Urocze, prawda?
Do romantyzmu - zarówno jej, jak i jemu - troszeczkę brakowało, czego dowodziło... wszystko. Przyznajmy sobie szczerze, ale chyba nie byli w te klocki najlepsi A tak swoją drogą, to w takiej sytuacji raczej nie stawiałby oporu, a przeciwnie, byłby całkiem zadowolony że w końcu doszedł do porozumienia z Mią. Ale najwidoczniej się nie doczeka, bo dziewiętnastolatka postanowiła w dalszym ciągu trzymać się swojej pierwszej wersji. Trochę przymulił i zanim zdążył zakodować do końca jej słowa, poczuł ból - to w sumie trochę za dużo powiedziane, ale nie mam siły szukać innego określenia - na co tradycyjnie skrzywił się. Zmroził ciemnowłosą wzrokiem w typie "jak mogłaś", wypuszczając powietrze ze świstem.
- Dla Ciebie wszystko. - odparł po krótkiej chwili, błyskając zębami w charakterystycznym głupawym uśmieszku. Tym razem nie powstrzymywał już naturalnego przypływu ironii w głosie, choć i tak jej ilość była w tej sytuacji do zniesienia. Brzmiał nawet całkiem uprzejmie. Gdyby go nie znała, Mia mogłaby bez kłopotu uwierzyć, że mówi to na poważnie. Jak dobrze, że mają za sobą lata przyjaźni, prawda? Mia - 2015-09-05, 23:49 ....Niestosowne sytuacje najlepsze! Byli jedzie piękni, młodzi, całe życie bylo przed nimi, więc po co zawracać sobie dupą jakimś nudnym romantycznością? Mia bardziej interesowała się romantyzmem niż różami i serenadami pod oknem, poza tym nawet nie myślała, żeby Dylana na coś takiego było stać. Znała go jak nikogo innego i wiedziała, że to taka męska ciota, która musi się tydzień zdobywać, żeby odważyć się przynieść jej kwiatka. Przyzwyczaiła się do tego i nawet nie chciałaby być tak rozpieszczana.
....Zmrużyła oczy, przyglądając się mu. Nie lubiła tego sarkazmu. Znowu próbował się z niej wyśmiewać? Zapewne dziwnie to z boku wyglądało, gdy oboje stali w wodzie i mierzyli się wzrokiem, podkreślę przy tym, że przynajmniej jedna osoba miała problem z utrzymaniem kontaktu wzrokowego I właśnie ta osoba, bardzo anonimowa i te sprawy, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki całkiem się rozchmurzyła i stanęła na palcach z niewinnym uśmiechem całując tę drugą w policzek. No, robimy zakłady, któż to taki? Dylan - 2015-09-06, 00:00 Dokładnie! Close enough, silenie się na ballady miłosne nie było w ich typie. Dylan prędzej poszedłby na karaoke w jakimś tanim klubie niż postanowił stanąć pod balkonem Mii i zaśpiewać albo chociaż wygłosić wiersz. Albo rzuciłby w nią bukietem, ot tak dla zabawy, oczekując, że ona podejmie się tego niewerbalnego wyzwania do walki i zacznie go tymi kwiatkami okładać. To chyba najbardziej prawdopodobny scenariusz z udziałem roślin. Gdyby Mia chciałaby oczekiwać od niego czegoś więcej... cóż, prawdopodobnie ich cudowny, ale nie do końca normalny związek szybko by się rozpadł. Jak już pięknie to wypisałaś, był nieodpowiedzialną męską ciotą, zatem należało pozostawać w jego kwestii ostrożnym, coby się wobec niego nie przeliczyć.
Tyle go znała i nadal utrzymywała, że próbował ją wyśmiać? Te jej zaniki pamięci są słodkie! Taki sobie sarkastyczny ton głosu był po prostu silniejszy niż jego nadszarpnięta zębem czasu siła woli, odkurzana tylko okazjonalnie, wyłącznie jako ostatnie możliwe wyjście. Mierzył ją uważnie wzrokiem, również starając się utrzymywać kontakt wzrokowy, co znów nie było takie proste {ale w tej kwestii udało mu się być tym silniejszym, ha!}, zachowując pokerowy wyraz twarzy jedynie z cieniem uśmieszku. Oczywiście na buziaka nie pozostawał obojętny - kąciki jego ust poszły do góry tak szybko, że to wręcz zadziwiające. Spojrzał się na nią z zadowoleniem i przyciągnął do siebie, przytulając jak gdyby nigdy nic. No i tak się składa, że jego dziecięca natura akurat teraz dała się we wznaki, i spróbował ją podtopić. Nie tak jakoś bardzo, bardziej tylko po to, żeby podkreślić, jak bardzo się cieszy W porę się odsunął, żeby sam nie musieć znosić zanurzania się w wodzie, bo szkoda byłoby tej jego idealnej fryzury, co nie?Mia - 2015-09-06, 11:32 ....Wojna na kwiatki zapowiadała się ciekawie, na mąkę i poduszki już była, a kobietę można podobno bić tylko kwiatkiem! Wracając trzeba wstąpić nie tylko po olejek do masażu, ale też do kwiaciarni, najlepiej wziąć róże z kolcami, o! Trzymam za słowo, chcę tę jatkę <3
....Zaniki pamięci? To raczej ten sarkazm w głosie ją zmylił, żadne zaniki pamięci czy alzheimer! No dobra, może często go używał, ale w tym kontekście wyglądało dwuznacznie :c Tym bardziej, gdy była pod jego ciągłym spojrzeniem, co pewnie byłoby trochę niezręczny, gdyby się tym samym nie odwzajemniła. Wręcz świdrowała go wzrokiem aż do tej swojej nagłej przemiany, chociaż nie oszukujmy się - trudno było patrzeć na jego mordkę, gdy niżej były takie widoki ....Nie stawiała oporu, gdy tamten ją przytulił, a przymknąwszy oczy dała się z łatwością wepchnąć pod wodę. Chlor w ustach nie był zbyt interesującym przeżyciem, bo nie zdążyła na tyle szybko zareagować. Pomijając już fakt jej włosów, które całkowicie przestały współpracować. Gdy się wynurzyła posłała mu zimne spojrzenie, jednak na jej ustach zagościł słabo widoczny cień uśmiechu.
....- Chcesz wrócić do sytuacji sprzed kilku minut? - Mruknęła, ale już po chwili przeszła do ofesnywy i spróbowała go podtopić, przy okazji nie żałując ochlapywania go wodą.Dylan - 2015-09-06, 11:53 W takim razie niech jak najszybciej dopiszą do swojej listy zakupów róże. I plasterki, bo znając ich podejście do tematu prędzej by się pozabijali, niż skapitulowaliby w połowie gry, a to może (chyba nawet musi) być jednoznaczne z tym, że bez ran się nie obejdzie. Ale RJ mówił, że laski lubią blizny?
Niby istnieje jakieś sensowne wytłumaczenie tych jej wątpliwości, ale nadal utrzymuję, że ona ma kłopoty z pamięcią. Duże. A zwłaszcza po kilku godzinach spędzonych w klubie. To ciekawe, że w ogole wtedy trafiła do domu. Może przeciwnie do Dylana, poszła na łatwiznę i wzięła taksówkę? Cholera ją tam wie!
Nie trzymał jej pod wodą zbyt długo, bo wiedział dobrze, że najpewniej nie zorientuje się w porę i nie zdąży wziąć porządnego oddechu. Gdy tylko się wynurzyła wyszczerzył się w jej stronę, ciesząc się niczym sześcioletnie dziecko i kręcąc głową na nie, co miało być formą odpowiedzi na jej pytanie. I zanim zdążył się zorientować, Mia już spróbowała się zemścić. I wlasnie dlatego ją uwielbiał! Nie dając jej fory walczył z nią o możliwość zostania na powierzchni, co wyraźnie utrudniało mu ochlapywanie ze strony dziewczyny. W zamian za ten szybki prysznic pociągnął ją ze sobą do wody, uprzednio kładąc jej rękę na karku coby sobie to zadanie ułatwić. To miłe z jego strony, że pomyślał tez o niej, prawda?Mia - 2015-09-06, 13:40 ....Plasterki oczywiście różowe, przecież inne nie wchodziły w grę! Co prawda Mia różowych rzeczy nie dotykała od... gimnazjum, ale dla Dylana zawsze można zrobić wyjątek, prawda? Obroża dalej dla niego nie doszła, pewnie z Chin była, a nie z Sosnowca Pewnie miała się nie doczekać jej, jeśli naprawdę szła z tej drugiej miejscowości.
....Płuca osoby niepalącej zawsze są lepsze od palacza, mówiłam już, że nie tylko Mia jest cholernym przeciwnikiem tego świństwa? Ale skoro tamten nie męczył jej tak długo to nie musiała nawet dłużej łapać oddechu, aby przejść do ataku. Tym razem była przygotowana, że sama też pożałuje tych prób podtopienia go, ale nawet gotowa na to nie dała rady stawić oporu Dylanowi, który był silniejszy od niej. Skończyło się więc na tym, że oboje się topili, a ratownik najwidoczniej miał to w dupie ....- Jeszcze się zemszczę - powiedziała w końcu, próbując przywołać włosy do ładu. Nie, po co je związywać, przecież tylko bardziej się zniszczą, prawda! Co z tego, że dwa lata będzie je rozczesywać, a zamiar wynurzenia się z basenu niczym w reklamach zakończył się fiaskiem? Dylan - 2015-09-06, 13:53 Takie z Twilight Sparkle, dobrze? Ewentualnie z Pinkie Pie albo Fluttershy, bo Princess Luna jest zbyt mroczna. Szatan w postaci kucyka :< Jeszcze by im się koszmary przyśniły i co wtedy? Podręczny łapacz snów już nic tutaj nie zdziała, trzeba będzie ściągnąć na telefon aplikacje o nazwie "Kieszonkowy Poradnik Egzorcyzmów".
Słabe płuca? A gdzie tam! Zawsze można znaleźć sobie placebo w postaci syropu na kaszel i wpajać sobie, że jedna butelka na dwa dni to mało, a potem czuć się zdrowym jak rydz! Na ulotce co prawda jest wzmianka o konsultacji z lekarzem i niewłaściwym zastosowaniem, ale hej, nikt nigdy nie pisał, że spożyty w zbyt dużych ilościach może być szkodliwy. Dylan może pójść na taki układ. Będzie jak ta wiecznie naćpana syropem laska z reklamy Flegaminy. "Kaszel suchy, czy kaszel mokry? Chuj z tym, nasz lek działa na wszystko, nawet na zatwardzenie!"
- A ja Ci na to pozwolę, pod warunkiem, że wejdziesz ze mną tam. - powiedział z błyskiem rozbawienia w oczach, wskazując palcem na najwyższą z możliwych zjeżdżalni, przy okazji też możliwie jak najstraszniejszą. Im mniejsza średnica rury tym lepsza, dzięki temu zwiększało się prawdopodobieństwo, że tam utkną, a potem jakiś sześćdziesięcioletni dziadek wjedzie im nagle w plecy, tak jak to się zdarzyło userce.Mia - 2015-09-06, 17:55 ....Liczyłam bardziej na Celestię, bo w końcu to ona jest tą całą dobrą księżniczką. Szatanów w postaci kucyków Mia niestety już kilkukrotnie spotkała, spacerując korytarzem stajni. Może dlatego Dylan omijał Orchard szerokim łukiem? Prawdopodobnie jego Mała Mi była już opętana i aplikacja na telefon mogłaby nie wystarczyć. Trzeba wzywać egzorcystę, przykro mi.
....Ano słabe płuca, chociaż szanowny pan O'Brien chyba raczył rzucić znienawidzony przez przyszłą panię O'Brien nałóg. Nie palił chyba od nieszczęsnej imprezy, o czym i tak dziewiętnastolatka nie pamiętała przez kochanego pana barmana. Było to raczej na korzyść dwudziestolatka, bo przypomnę, że jeśli tylko ona wyczuje tytoń, miesiąc nie ma żadnych czułości! To powinno go skutecznie oduczyć ....- Em... To ten, ja pójdę do łazienki - podrapała się po karku, bo widocznie nie umiała ukryć swoich obaw.
....Niby nie bała się zjeżdżalń, gdyby nie to, że Dylan wybrał te jedyną, której wolała się nie tykać. Nie lubiła tych, w których nadmiernie się rozpędzała, tym bardziej, że tamta była bardzo wąska. Klaustrofobii podobno nie miała, ale nie chciała też tam utknąć, nawet z Dylem :cDylan - 2015-09-15, 17:22 Księża za duzo sobie liczą za taki standardowy, najtańszy egzorcyzm. Taniej, a przy okazji korzystniej byłoby się udać na praktyki do proboszcza. Może to nie taki zły pomysł? Ojciec Dylan? Będzie wypędzał szatany z kucyków i opracuje antidotum na demony na bazie psikacza do chwastów.
Nigdy nie przekonywał go taki argument, ale fakt faktem, że Mii należała się racja. Od tamtego nieszczęsnego dnia nie zbliżał się do tytoniu i jakoś się na to nie zanosiło, swoją drogą to na jego szczęście. Dziewiętnastolatka powinna być dumna z tego jakże wielkiego postępu w jego nastawieniu! B)
- To super. Idziemy. - stwierdził rzeczowym tonem i nie przyjmując do siebie jakiegokolwiek słowa o znaczeniu podobnym do wyrazu "sprzeciw". Złapał ją za rączkę niczym mama swojego małego bachora i pociągnął we właściwym kierunku, nieustannie się przy tym szczerząc. Jedna zjeżdżalnia i tyle radości!
Zatem gdy naleźli się już przy samym początku nieszczęsnej zjeżdżalni [a ile przy tym było łażenia! pff!] zerknął w stronę Mii, gestem dłoni wskazując jej, że panie mają pierwszeństwo. Dżentelmen jak nic! Udawanie, że w ogóle nie widzi jej obaw wychodziło zanadto dobrze! No, prawie. Ale liczy się.Mia - 2015-09-15, 19:21 ....Jej twarz pobladła w ułamku sekundy, bo naprawdę bała się tamtej zjeżdżalni. Na szczęście zdążyła zareagować na tyle szybko, by uciec zanim złapał ją za rękę. Na jej czole pojawiła się kropla potu, zarówno za sprawą ciepła płynącego z wody, ale i stresu. Nawet jeśli tamten spróbował drugi raz ją złapać odsunęła się w porę.
....- Mówiłam, że idę do łazienki - powtórzyła nerwowym tonem. Co to to nie, tak łatwo się na pewno nie podda!
....Może i nie bała się każdej zjeżdżalni, ale tej wybranej przez Dylana - tak i to cholernie mocno. Normalnie to lubiła ten rodzaj rozrywki, ale nie taki, w którym mogła stracić życie albo, co gorsza, zaryzykować sześciesięciolatkiem na plecach. Dobra, może kiedyś chciała skoczyć ze spadochronem czy na bungee, ale to dalej co innego, tu najwyżej rozpłaszczy się na ziemi i zginie w pięknym stylu! Zgon na miejscu, lepsze to niż udusić się przez pierdy 3 razy starszego faceta od siebie Victoria - 2015-10-09, 17:48 No więc umówiła się tutaj z Alexisem, miejsce dość ciekawe. No ale co...lubiła sobie czasem popływać. Zresztą potrzebowała jakieś rozrywki, jakoś nudno ostatnio i wgl.
Nie czekając na blondyna ruszyła do szatni, wzięła kluczyk i poszła się przebrać. Została w samym dwu częściowym stroju a na głowie miała jakiś czepek.
Ruszyła dalej by sobie popływać, i tak pływała i pływała i czekała na tego Alexisa, jak zawsze "punktualnego" ;)Alexis - 2015-10-09, 17:56 Zamiast udać sie do sprawdzonej kawiarni w której widziany był niemalże codziennie o tejże godzinie eksperymentalnie postanowił popływać z Viki ( prosiła go o lekcje!) więc zajechał aż tutaj.
Dochodzącą godzina szczytu była bezpośrednią przyczyną jego spóźnienia. W sumie tym sienie przejmował, chyba, że dziewczyna już zdążyła się utopić lub podrywać ratowników.
Odstawił auto na parkingu samotnie udając sie do szatni. W porównaniu z brunetką woda i wszystko co z nią związane mu nie obce. Ma karnet nawet. Często pływa acz zwykle na klubowych obiektach. ;>
Cóż, nie pozostało nic innego jak tylko szybkie przebranie się w czarne, obcisłe kąpielówki. Dobrze, że bardziej przypominały bokserki niż majtki. To wygodniejsze. Odwiesił ręcznik, pozostawił klapki i pewnym krokiem skierował się na pływalnie wskakując od razu na główkę do tej cholernie zimnej wody. Aż sie dziko otrzepał jak tylko się wynurzył. Jego włosy! O nieee!