Vesiputous - 2013-03-14, 19:56 Huhuhu, więc nie zwalniamy? Jeszcze nas poganiają! Ohoho! Jaszczur po dostaniu łydy zarzucił radośnie łbem, zwolnił na chwilę do wolnego galopu. Bynajmniej nie dlatego, że mu sie nie chce, tylko dlatego, coby sobie pobrykać. Energię która go rozsadzała wyzwolił teraz częściowo w kilku kopniakach i podskokach, po czym przypomniał sobie o zadaniu i znów ruszył po prostej do przodu. Teren był praktycznie równy, bez rowów, długo się tak ciągnął. Vesi wymiatał nogami jak najdalej i jak najszybciej, głowę wyrzucając do przodu. Wyciągnął się niczym szczur, taki o, rasowy wyścigowiec! Jak sie skromnie domyslic można, to juz nie był galop, a szaleńczy cwał. Praktycznie najszybszy, na jaki było go stać.Dean Smith - 2013-03-14, 20:09 Wiatr mu wiał tak w twarz, że zaraz myślał, że go po prostu wywieje. Musiał jednak przyznać, że ogier miał talent i pędził strasznie szybko, aż dla jeźdźca było to trochę męczące, może raczej nie samo trzymanie się w siodle, bo koń ładnie biegł przez co był wygodny, ale bardziej dokuczał wiatr i ostre krople deszczu, które wbijały mu się w twarz. Dało się jednak to znieść, gorzej by było jakby spadł, prawda?
Po jakiejś tam chwili zwolnił go odrobinę, a potem bardziej aż do kłusa i do stępa. Nie chciał przemęczać Ves`a, bo to był tylko teren, ale też nie chciał zapuszczać się za daleko, bo takim szybkim cwałem pokonali szybko dużą odległość. Poklepał i pogłaskał go delikatnie po szyi jako nagroda, o.Vesiputous - 2013-03-14, 20:14 Nie dał się tak szybko zwolnić - poszarpał się trochę, ale to bardziej na pokaz. Owszem, ładny kawał odbiegli. Jaszczur zgrzał sie trochę, jego ciało zaczęło lekko lśnić od potu. Mimo to nadal miął ochotę na coś więcej, oczywiście!
Zwolnił posłusznie do kłusa, w którym przez pierwsze takty ukazał wysoka akcje nóg, coby się pochwalić pod chłopakiem. Zaraz jednak znudziło mu się to i zwolnił do stępa. Szedł żwawo, wyciągając głowę do przodu. Jako, że był już tak maksymalnie ogarnięty, to nawet zwrócił jedno ucho ku Deanowi na znak, że czeka na jakieś sygnały od niego.Dean Smith - 2013-03-14, 20:18 - Nie będę Cię koniku męczyć, bo jeszcze czeka nas droga powrotna - zaśmiał się i skręcił nim delikatnie w lewo. Chciał wrócić inną ścieżką, żeby nie były widoki nudne, o. Nie poganiał go, bo to byłoby zbyteczne skoro Ves już tak szybko chodził. Skręcił nim z nów w lewo wjeżdżając na o wiele szerszą ścieżkę.Vesiputous - 2013-03-14, 20:31 W odpowiedzi na słowa chłopaka Jaszczur parsknął zdegustowany i zakłusował powoli, w niezłym zebraniu. Zaraz jednak zechciał spojrzeć na swojego jeźdźca i zaczął nagle kłosować dookoła własnej osi, prawie że dając piruety. Ledwo wygnał szyję, totalnie zapomniał o tym, że łatwiej byłoby spojrzeć na Deana stojąc i lekko się rozciągając. Nie no, to za wiele - trzeba sie kręcić jak debil w kłusie.
Po kilku sekundach stwierdził, że może łatwiej będzie z drugiej strony i ponowił swoją zabawę, rżąc po drodze tubalnie. Gdy jednak ogarnął, że do niczego to nie prowadzi zatrzymał się, tupnął przodem zirytowany i dopiero teraz pomyślał o wygięciu szyi. Odwrócił ładnie łeb i spojrzał an niebieskowłosego. Zdawać by sie mogło, że sie uśmiechnął.
Parsknął wesoło i ruszył wolniutkim, sprężystym kłusem po szerokiej ścieżce, na którą został wprowadzony przez mężczyznę.Dean Smith - 2013-03-14, 20:38 Koń, który wydaję się, że się uśmiecha wygląda tak słodkoo. Anglezował spokojnie. Nie chciał już galopować, bo coś czuł, że ogier by się wyrwał, a później wielkie oburzenie, że się zmęczył. Po jakimś tam czasie jednak postanowił nim zagalopować, bo droga wydawała się bez końca, za daleko pobiegli po prostu, hm... ciekawe ile im droga powrotna zajmie. Dodam jeszcze, że jeśli Ves zagalopował, to trzymał go, żeby się czasem nie wyrwał i znów nie wypruł cwałem przed siebie.Vesiputous - 2013-03-14, 20:44 Nie mam weny i uciekam z psem na dwór, więc krótko:
Posłusznie przeszedł praktycznie z miejsca do wolnego galopu. Nakręcił się trochę i wydłużył krok, ale to nadal był bardzo wolny bieg jak na niego. Nie wyrywał, nie chciało mu sie juz aż tak, sporo przebiegli.Dean Smith - 2013-03-14, 20:50 /też nie mam za bardzo weny xD"
Taki galop wystarczył. Po jakimś dłuższym czasie zwolnił go do kłusa a następnie do żywego stępa, bo poznawał już mniej więcej okolicę, przynajmniej po drzewach, o. Po za tym wspominał już, że nie chce ogiera przemęczać. Tak oto sobie doszli do pojedynczych drzew, które kończyły las. Zatrzymał się i zszedł z niego, chcąc, go poprowadzić już idąc obok. O dziurkę poluzował mu popręg i podwinął strzemiona, żeby to go nie uderzały, wcześniej jeszcze zdejmując mu z szyi wodzę. Pogłaskał go po głowie i dał soczystą marchewkę w nagrodę, którą wyciągnął z kieszeni. Zacmokał i ruszył lekko go ciągnąc(chyba, że nie było takiej potrzeby) żeby to Ves ruszył, nie jakoś szybko, tak trochę wolno, bo stajnia nie była aż tak daleko./ ZTVesiputous - 2013-03-14, 22:19 Spokojnie zwolnił, gdy Dean tego zażądał. Zmęczył się trochę, nie było potrzeby sie ciągać więcej. Parsknął najpierw podniecony lekko zobaczywszy stajnię, a potem zarżał w jej kierunku głośno i długo. Odpowiedziały mu jakieś konie. Wtedy Jaszczur chciał an chwilę wyrwać szybciej, ale pokornie zwolnił, gdy niebieskowłosy go przytrzymał. Z ulga odetchnął, gdy tamten w końcu z niego zszedł. O niebo lepiej, chociaż i tak nie jest najcięższy.
Spokojnie poczekał na podwinięcie strzemion i z wdzięcznością przyjął od Deana poluzowanie popręgu. Otrzepał całe ciało, gdy tamten zdjął mu wodze z szyi i bez żadnych oporów ruszył z nim do stajni.
zt.
Villemo - 2013-04-03, 18:02 Villemo wjechała do lasu na główną ścieżkę na Witrażu. Tuż obok niej, czy za nią (jak preferujesz) jechała rudowłosa dziewczyna, z którą wybrała się w przypływie nagłego miłosierdzia.
- Jak masz na imię? - spytała uśmiechając się lekko - Villemo jestem - dodała. Jak na razie jechały spokojnym tempem. Kobieta trzymała wodze na kontakcie, gdyby Las nagle zapragnął odgalopować gdzieś w siną dal. :D
/zw sory że krótkoLasimaalaus - 2013-04-03, 18:08 Wtuptał w temat pod dupcią Vilsowej. Oj, jakże mu ciężkoooo! ;-; Złaź kobieto, za wielka! Nie no, dobra, on jest silny kuc, da radę!
Skierował się lekko na jakąś trawkę, gdzie zatrzymał się od pretekstem podrapania sie po pęcinie. O ile dziewczyna dała mu luźniejszą wodzę, to się zaczął tam w nogę przednią obgryzać, a potem szybko sięgnął łbem do ziemi i zaczął wyskubywać jakieś wczesne wiosenne trawy. Taka szuja sprytna!
Gdy jednak został poderwany przez instruktora do góry, a pewnie został, to nic sobie z tego nie zrobił. Dalej się dał ładnie prowadzić, niezależnie do tego z której strony jechała andaluzyjska klacz z która się wybrali. Nie gonił jej, tudzież nie zaczepiał. Taki o, grzeczniutki konik. :3
Spojrzał jednak na Stardust kątem oka - Witam panią cieplutko - zwrócił się do towarzyszki, łypiąc kątem błyszczącego oka.Stardust - 2013-04-03, 18:18 Wykonywała wszystkie polecenia Cariny, o ile były w miarę precyzyjne, puszczając jej płazem ewentualne błędy. Cieszyła się, że wreszcie jest na dworze, a jeszcze bardziej poczuła zadowolenie, gdy zobaczyła... kuca. Uwielbiała te śmieszne "miniaturowe" konie, a w ciągu ostatnich kilku dni poznała aż dwa, a teraz pozna trzeciego, szczęściara.
- Dzień dobry, jestem Stardust, a pan jest kucem! Uwielbiam kuce, miło mi pana poznać!
Jak oficjalnie to oficjalnie, no nie? Troszeczkę się wyrywała w jego kierunku, chcąc się z nim bliżej poznać. Od razu poznała jednak, że nie będzie to typowy trening ujeżdżeniowy, więc pozwoliła sobie na duże rozluźnienie, troszeczkę ignorując dziewczynę, o ile ta nie wykonywała półparad przed dawanymi sygnałami.Lasimaalaus - 2013-04-03, 18:31 //tapatapa, ja zw, idę z psicą na dwór. pół godzinki jakieś, czy coś.Villemo - 2013-04-03, 19:37 Jaką dupą? Ona, gruba? Pf! Jak on tak może. Viluś wcale nie jest gruba, wręcz chudzina jest po prochy odbierają jej apetyt, o. Gdy kucyk chciał skubnąć trawki, Vilek powstrzymała go od tego. Jeszcze się - debil - zapopręży i będzie miał trawkę. A właśnie... Kobieta przesunęła lewą nogę i odchylając się podciągnęła Witkowi popręg. To samo poleciła dziewczynie obok.
- Dobrze jeździsz? - spytała zerkając w jej stronę - Po prostu nie wiem, jaki mam robić teren, wolisz szybciej czy wolniej? - uśmiechnęła się i od niechcenia poklepała Laska po szyi. Ona osobiście preferowała szybkie tereny. Pęd powietrza rozwiewający jej włosy to było to.
//sory za opóźnienie, już będę pisać szybciej ;) (i ambitniej, obiecuje .__.)Lasimaalaus - 2013-04-03, 19:45 //dobra, zrobiła się godzina
Spojrzał sceptycznie nieco na swoją gniadą koleżankę. Wydawała się bardzo otwarta. Witek prawda, jest bezkonfliktowy i tak dalej, ale nie jakiś specjalnie wygadany. Chociaż bardzo szarmancki, ohoho. :3
- Cóż, ja towarzyszy pani rasy nieczęsto spotykam - przyznał szczerze, zarzucając z jakiegoś powodu grzywą nagle. Może się popisuje?
- A szkoda! Jak widzę, bardzo ładne przedstawicielki mają te andaluzyjskie parsknął generalnie uprzejmie, ale w sumie z dozą jakiejś tęsknoty. Może za jajcami? ;-; Tak, ogierem fajnie było być!
Mimo to podlazł bezczelnie ku klaczce i wyciągnął łeb do niej, wyszarpując przy okazji chamsko wodze z rączek Vilsowej. Poniuchał nieśmiało jej chrapki idąc obok niej, a potem szturchnął przyjaźnie nosem po szyi, o. Taki uprzejmy gest.