Anonymous - 2013-09-14, 21:45 - Nie przepraszaj, nie masz za co. - powiedział i uśmiechnął się pokrzepiająco. - Proponuję stąd iść.
Zaśmiał się pod nosem i obrócił.
- Znasz jakąś dobrą kawiarnię? - zapytał. - Ewentualnie zapraszam na kawę do socjala.
//Wybacz, że tyle czekałaś, ale miałam zw xdMirabell - 2013-09-14, 22:09 Sama zaraz się zaśmiała.
-Masz rację.-odparła-hmm... obojętne gdzie pójdziemy, ważne żeby było bezpiecznie -oznajmiła.-To wybieraj. Sturbacks albo socjal, ewentualnie mój dom -jeśli już proponuję kawiarnię to i swój dom też może. Tam też jest ciepło i bezpiecznie i też ma kawę. Chyba. Miejmy nadzieję, że współlokator kupił , jeśli wybierze jej dom.Anonymous - 2013-09-14, 22:16 Potaknął i zamyślił się na chwilkę.
- Może Sturbacks? Chętnie zobaczę, co tutaj podają. - wyszczerzył ząbki w uśmiechu i odwrócił się w stronę, z której przyszli. - Po raz kolejny musisz prowadzić.
Poczekał aż Mirka ruszy i wyszli.
z/tMirabell - 2013-09-14, 22:21 -Oj tam oj tam.-stwierdziła na kolejne prowadzenie i po prostu razem z nim wyszła. Bez przedłużania.
ztWeltstar - 2013-09-17, 21:01 Kiedy tylko opuścili tereny ośrodka, ogier oddalił na drugi plan hormony.
Podczas wędrówki w owe miejsce, bystrym, opanowanym ślipiem łypał dookoła. Szedł żwawo, w tempie objętym przez kobietę.
Wpierw częściowo skupiał się na tym co do niego mówi, jednak po pewnym czasie odszedł myślami gdzieś daleko.
Zabolały go ostatnie odejścia tych, na których mu zależało. Choć całe życie traktowany był jak przedmiot, a raczej maszyna do wygrywania, rutynowo pozbawiona uczuć wobec dwunożnych, całkowicie niekontrolowanie obdarzył uczuciem kilkoro ludzi, zatęsknił.
Niezrozumiany natłok słów uderzył do karego łba, przez co otrzepał nim na boki, jakby chcąc pozbyć się muchy z jednego z uszu. Wyostrzył mu się obraz, gdzie głęboko nabrał świeżego, morskiego powietrza w pojemne płuca.
Wchodził do wody, nie bał się jej ani nie musiał zapoznawać. Był już kiedyś na plaży, wiedział co to jest i że go nie zeżre.
Nagle zatrzymał ciemne ciało do stój, wyprostował się, mierząc z góry czarnowłosą. Wypuścił głośno powietrze, nic więcej nie robiąc.Weltstar - 2013-09-17, 21:49 Traktowany był wspaniale, niczym wspaniały prince, aczkolwiek nigdy nikt nie zaoferował mu tego czegoś, uczucia. Profesjonalni jeźdźcy wymagali od ogiera profesjonalnego podejścia. Swojego świata ze wstępem tylko dla siebie, do którego mógł wchodzić tylko wtedy gdy nie był na treningach, zawodach gdzie miał dawać z siebie dwieście procent.
Nigdy mu to nie przeszkadzało, chętnie żył sam ze sobą, który nieustannie pracuje i staje się lepszy wraz z tym co w genach już z góry otrzymał. Jednak tutaj zmienił nieco spojrzenie na świat.Częściowo wpadł i w dołek czego efektem chociażby były ostatnie treningi, skoki, a raczej ich brak. Wielki, pierwszy kryzys, z którego nie umiał się wydostać.Tak jak kiedyś nie potrzebował niczyjej pomocy, albowiem musiał być świetny sam z siebie, bez innej możliwości, tak teraz nie umiał.
Teraz zatrzymał się być może z powodu kolejnego buntu ? Nie idę dalej, nie będę szedł, nie bo nie ... a możliwe, że prowodyrem było co innego.
Inteligentnymi, nieco przygaszonymi oczyma nie odwracał od niej wzroku, gdzie krótko zastrzygł uszyma.Weltstar - 2013-09-17, 22:15 Uniósłby brew do góry gdyby był w posiadaniu, jednak tymczasem zadarł pysk i zmarszczył ciemne chrapska. Naraz skierował jedno z uszu do tyłu, gdzie sam spoliczkował się w końskich myślach. No, nie oto mu chodziło ... och. Tudzież ponownie głęboko nabrał powietrza, po momencie głośno z wolna je wypuścił.
Ona nic nie rozumiała, była bardzo mało obeznana jak na jego gust, a on z 'zielonymi' nie miał prawie w ogóle styczności i od każdego wymagał zrozumienia każdej sfery życia karego, której w danej chwili przekazywał. Egoizm ? Może. Co z tego.
Przywarł pozornie łeb do pleców kobiety, by następnie od złapać zębami beznamiętnie od zewnętrznej strony, strony pleców materiału odzienia, które miała na sobie. Wpierw niedelikatnie szarpnął, a kolejno trzymał w paszczy, nie puszczał.Weltstar - 2013-09-17, 23:03 Zamiar był taki aby odzyskać miejsce na oddech, tzw. prywatna przestrzeń, o ile koń na takowa mógł sobie pozwolić, i nadal moc poszarpac kobietę.
Skoro wszystko poszło po jego myśli, ponowił szarpnięcie, tak by oderwać kawałek materiału. Wówczas naraz zadarl łeb, gdzie zrobił krok w tył i wypuścił z pyska jeszcze przed momentem czesc odzieży, tymczasem juz zwykła szmatę.
Uderzył przodem o piasek, który zetknięcie się z nim poprzedził wyrzut.Weltstar - 2013-09-17, 23:29 Oesu, cale szczęście, ze dyndalo albowiem miałyby kolejny problem psychiczny.
Podrzucił pyskiem do góry, znowuż marszczac nozdrza.Chyba to był właśnie moment kiedy było wszystko na nie, czymkolwiek to 'nie' by nie było to i tak nie. Uniósł obydwa przody ponad ziemię, bez szaleństw acz i nie za nisko. Zbliżył się w tejże pozycji do niej. Jeśli zrobiła krok do tylu naraz opadł z głuchym świstem.Weltstar - 2013-09-18, 16:31 Kiedy poczuł opór na lonży, zrobił kilka kroków w tył, gdzie użył tyle siły ile musiał aby się to udało. Następnie parokrotnie zatrzepał pyskiem na boki i zbliżył się kolejno do dziewczyny. Po chwili została skubnięta w ramię, a tuż po puszczeniu ruszył do przodu jak sobie życzyła.Weltstar - 2013-09-18, 20:16 Kiedy zaczęło mrzeć zachowanie ogiera się pogorszyło. Całe szczęście, że wraz z nasileniem opadów ruszyli do stajni. /ztAnonymous - 2013-10-05, 15:06 Razem z Desiem zawitała w okolicach klifu. Kontynuowała swoje paplanie i rozglądała się przy okazji, w końcu dawno tutaj nie była.
Idąc jeszcze po piasku trafili na wyższą część, u której podnóży woda rozbijała się o skały.
Toteż Kath nie zbliżała się do krawędzi i ogierowi nie pozwalała na zbytnią samowolkę, oddaliła się na bezpieczną odległość i poczęła wpatrywać się w morze, niby zlewające się z niebem.Anonymous - 2013-10-05, 15:11 Klif? O rany boskie, wystarczyło, by ogier raz spojrzał w dół. Wycofał się nieznacznie. Czyżby lęk wysokości? Być może, ale się do tego nie przyznajemy! Wciąż słuchał co dziewczyna mówi. Na szczęści oddalili się od przepaści, czy czegoś tam i Desert poczuł się bezpieczniej. Aż sobie usiadł! O! Patrzył się w morze, które, choć było wcześniej tak niemiłe, zaczęło go fascynować.Anonymous - 2013-10-06, 13:42 Usiadł? Ale jak to usiadł? Przysiadła więc obok niego i skrzyżowała nogi.
- Powoli się robi zimno.. - odparła zmieniając temat i spojrzała na kasztanka. Pogłaskała go po szyi i zaczęła sobie coś nucić pod nosem.
Po jakichś 10 minutach kręcenia się w te i we wte, siedzenia i w ogóle uznała, że spacer dobiega końca, bo się oboje przeziębią.
Zacmokała i poczekała aż wstanie, czy tam cokolwiek zrobi żeby mógł iść i ruszyła drogą leśną do stajni.
z/tAnonymous - 2013-10-06, 16:56 Gdy tak dziewczyna przysiadła ten odwrócił swój wielki łeb, znaczy w porównaniu z jej głową, jego był wielki. Gdy już został wimiziany, trzeba było wstać! Musiał przewrócić się na bok, o wiele łatwiej było tak niżeli wstawać z tej dziwnej pozycji. A teraz do stajni marsz!