Jillian - 2019-05-04, 23:57 - Było aż tak źle?- Pociągnęła temat dalej pomimo niechęci Olivera do tych wspomnień. Sama także kojarzyła to nie najlepiej, a jej nieśmiałość nie pomogła jej wtedy ani trochę. Mimo to przyzwyczaiła się chyba już do tego, że bardzo łatwo było można ją zawstydzić czy speszyć zwłaszcza, jeśli chodzi o relacje damsko-męskie.
Siedząc przy ognisku trochę się ogrzała, ale mimo to czuła jak nieprzyjemny chłód przemyka wzdłuż jej kręgosłupa. Drżąc delikatnie spojrzała na bruneta, który zaoferował jej kurtkę, czym wywołał nieśmiały uśmiech na twarzy brunetki
- Spadasz mi z nieba. Dziękuję- mruknę i uśmiechnęła się szerzej sięgając po wspominaną kurtkę, którą zarzuciła sobie na plecy. Teraz było znacznie cieplej, a sam fakt, że kurtka przesiąknięta była zapachem męskich perfum sprawiał, że całkiem przyjemnie siedziało się w o kilka rozmiarów za dużym ubraniu.
Pomimo tego, że było to pierwsze takie ognisko Jill to jednak bruneta całkiem swobodnie się tu czuła. Widząc jak grupka ludzi zbiera się, aby zagrać w grę, zaczęła przyglądać się temu z uwagą. Siedzenie obok w roli obserwatora na sam początek wydawało się być całkiem dobrym rozwiązaniem.
Podążając spojrzeniem za Oliverem napotkała siedzącą na kolanach jakiegoś mężczyzny, brunetkę. Najwyraźniej znajomą lub przyjaciółkę, akurat to było bez znaczenia.
- Twoja znajoma?- Zapytała będąc po prostu ciekawa, ale nie zamierzała drążyć tematu.
- Mówisz? A co jeśli ogram wszystkich i nikt mnie przez to nie polubi?- Zaśmiała się, mówiąc o najczarniejszym z możliwych scenariuszy. - Może dowiesz się czegoś nowego, a może to ja się czegoś dowiem?- Była to kusząca opcja i Jill zamierzała zagrać, ale jeszcze nie teraz. W pierwszej kolejności zamierzała poznać zasady gry i dokładnie przyjrzeć się całemu procesowi.Ruth - 2019-05-05, 00:05 Zaśmiała się, całkowicie rozpływając, aby po chwili usłyszeć propozycję nie do odrzucenia. Rozczulona, całkowicie przepełniona przyjemnymi wspomnieniami pogłaskała go po policzku, gdy nad nimi pojawiła się Rozalie.
- Tym razem możesz mi upleeeść hmm, wianek? Ale w domu! Teraz idziemy grać. - Rzuciła i dała mu buziaka w policzek, bez problemu wstając i podchodząc do grupy. Usiadła gdzieś niedaleko Jillian, bo jakoś z nią u boku czuła się bezpieczniej niż z pozostałą częścią imprezy. Przynajmniej nowi zwykle są spokojniejsi, choć nie potwierdza tego poprzedni rajd...
Wsłuchała się w słowa Nicole, obstawiając swojego faworyta, innego niż Rozalka, ale nie miała zamiaru się na razie odzywać. Shotów pić nie mogła, zaś inne ''kary'' z takim towarzystwem wydawały się być dla niej wizją armagedonu, nawet jeśli były tutaj dwie, byłe ciężarne. To tym bardziej ją utwierdziło, że bliskość Jillian, Olivera (chociaż ten też niezły agent), Setha to najlepsza opcja, a póki jeszcze nie była rozegrana, mogła się wśród nich spokojnie skryć, czekając na odpowiedni moment.
Mimo ciąży, widocznej gołym okiem, nie mogła sobie odpuścić ogniska w Orchardowskim gronie. Obiecała sobie z niczego prócz używek nie rezygnować, to tego się trzymała a jak na razie wychodziła na tym znakomicie. Dlaczego inaczej miałoby być z bezalkoholowym ogniskiem?Seth - 2019-05-05, 11:00 Uśmiechnął się widząc, jaką przyjemność Ruth sprawiły jego słowa. W tym czasie koło nich pojawiła się Rozalia, zapraszając do wspólnej zabawy przy ognisku. Wiedział dobrze, że nie może Ruth odmówić i że ta i tak go jakoś tam zaciągnie, chociaż oboje mogliby sobie pozwolić najwyżej na bezalkoholowe shoty.
- Dobrze, jak wrócimy to pójdę na naszą polankę nazbieram trawy i kwiatków. - powiedział, posyłając jej szeroki uśmiech. To była ta pora roku, że pełno było różnych drobnych kwiatuszków wśród traw, żółtych mleczy, albo dmuchawców. - Nie wspomnę o tym, że teoretycznie ci się nie należy. - dodał, raczej żartobliwie, po czym podniósł się i ewentualnie pomógł jej się podnieść z ławki, bo wiadomo, że więcej dźwigała. Wtedy, zanim zdołałaby się obruszyć za poprzedni tekst skradł jej całusa i ruszyli bliżej do ogniska, gdzie większość zgromadzonych już siedziała, a CJ i Rozalia zbierali tych siedzących nieco dalej. Jak najbardziej zaaprobował miejsce, które dla nich wybrała, rozumiejąc czym się kieruje i zasiadł obok niej, ze swoim bezalkoholowym czteropakiem, z którego otworzył na razie tylko jedno piwo i je sobie teraz sączył. Wsłuchał się w pierwsze 2 prawdy i kłamstwo od Nicole, mając oczywiście jakieś swoje typy, które jednak na razie przemilczał.Brian - 2019-05-05, 12:25 - Aleś ty dziś złośliwa. - powiedział, rzucając jej spojrzenie spod byka, będąc jednak w doskonałym humorze. Wzniósł tylko teatralnie oczy do nieba, kiedy odmówiła czegoś do picia, nie tracił jednak nadziei, że ją dziś jeszcze upije. - Dobrze. - zgodził się na jej wymagania. On tam zawsze chętnie sprzątnie z talerza bardziej pikantne kąski. Takie, które mogłyby jej coś tam wypalić, gdyby ich spróbowała.
Sam pomysł wzięcia udziału w zabawie, był największą szansą, na choćby częściowe wypełnienie jego dzisiejszej "misji", czyli wlanie w przyjaciółkę trochę procentów.I to wcale nie dlatego, że miał jakieś niecne plany, po prostu niech nie udaje, że jest taka grzeczna. No i wyczuwał, że planem Nicole było, aby się za szybko nie upić, ani nawet nie wstawić, ani żeby jej nawet nie szumiało w głowie. Brian nie wychodził z żadnej imprezy albo baru, jeśli przynajmniej nie szumiało mu w tej łepetynie, ale to i tak oznaczało, że wcześniej dobrze się bawił, bo wyśrubował sobie wysoki poziom, miał po prostu mocną głowę do alkoholu.
Oboje ruszyli następnie do stołu z żarełkiem i do beczki z piwem. Brian napełnił sobie kubek, po czym na spory jednorazowy talerz nabrał po trochu wszystkiego, żeby sprostać wymaganiom Nicole <lol2> Było tam i po ziemniaku opiekanym w folii, zgarnął też kilka kromek chleba, jakieś frytki, czy inne typowe przekąski. Co tam było to zgarnął po trochu na talerz, bo pani wymagająca nawet nie zerknęła na jedzenie, ubezpieczył się w dwie pary sztućców no i zapewne ruszyli do ogniska i reszty uczestników. Ucieszył się, że Nicole siadłą tak, że miał tam jeszcze miejsce, z czego skorzystał, kładąc pomiędzy nimi i zapraszając się do częstowania się tą całą górą przekąsek. W końcu ona nie musi dbać o figurę
Z zamyśloną miną przysłuchiwał się 2 prawdom i kłamstwu w wykonaniu Nicole i oczywiście miał swoje przypuszczenia, ale zobaczył na co inni wpadną. Swoje przypuszczenie wysunęła Rozalia i akurat mógłby się z nią zgodzić, tzn też by tak stawiał. Może dlatego, że wiedział, że jego przyjaciółka porusza się też deskorolką (przezywając po drodze ludzi deklami), a w ten sposób można sobie zrobić spore kuku. Coś o tym wiedział, chociaż on największe "kuku" zaliczał przez bardziej zaawansowane pojazdy, jak samochód, albo motocross, albo inne sporty ekstremalne. Poza tym Nicole chyba czasami naprawdę potrafiła być taką nieuważną sierotką Marysią, czego jednak na głos by jej w życiu nie powiedział, bo byłby albo foch, albo oberwałby torebką przez łeb, albo coś w tym stylu...
A przynajmniej stawiałby w innej sytuacji, gdyby nie był pewny, że kłamstwem jest to, że nie opuszczała Anglii.Oliver Pelerieux - 2019-05-05, 12:51 - Powiedziałbym, że mocno średnio - być może miałem takie wrażenie również za sprawą nieśmiałości, choć nie do końca był to przymiotnik, którym można było mnie określić. Byłem po prostu spokojny i cichy, a otwierałem się dopiero po bliższym poznaniu.
Uśmiechnąłem się tylko w odpowiedzi i zdjąłem z siebie kurtkę, żeby oddać ją Jillian. Od razu poczułem na plecach o czym mowa, ale było to chwilowe wrażenie, które prędko się rozpłynęło. Być może nie byłem chodzącym grzejnikiem, ale do zmarźlaków też nie należałem.
- Można tak powiedzieć - odparłem, za chwilę trochę rozwijając myśl. - Pracuję dla jej męża, zresztą dla tej drugiej pary też - dodałem, mając na myśli siedzących obok Jessie i Jonaha.
Właściwie nie był to powód żeby się uśmiechać do Aaren, ale nasze zeszłoroczne dokonania lepiej żeby pozostały tajemnicą.
Wspominałem już kiedyś Jill na czym polega moja praca - poza tym, że byłem zawodnikiem dla tej stajni, to jeszcze miałem parę koni w treningu i to właściwie mi wystarczało żebym nie musiał robić nic innego. Akurat nie trafiłem na biednych, więc zdecydowanie nie były to psie pieniądze. Mogłem więc jeździć te kilka koni dziennie bez zająknięcia.
- Bardziej prawdopodobne jest to, że wtedy wszyscy będą pijani - zaśmiałem się, wyobrażając to sobie. No może wszyscy poza parą, która właśnie usiadła obok nas; uśmiechnąłem się krótko do Ruth i Setha, których widok nie wywołał we mnie żadnych szczególnych emocji. Jakiś czas temu było mi jeszcze trochę niezręcznie przy szczęśliwszych rodzinach, ale teraz zdecydowanie to minęło. Przynajmniej kiedy byłem trzeźwy, bo jak wiadomo alkohol lubi wyzwalać najgłębiej skrywane emocje.Jessie - 2019-05-05, 14:08 - Cicho, bo wszystko zepsujesz - szturchnęła Aaren ze śmiechem, gdy ta wspomniała na głos o szpitalu. Tony niby ich nie słuchał, ale co któreś słowo na pewno do niego docierało, więc Aaren powinna być bardziej uważna. - Nic ci nie będzie. Zresztą co to za pomysły - Jess co prawda stosunkowo rzadko jeździła w tereny i nieprzeciętnie często miała w nich przygody, ale to jeszcze nie oznacza, że ten też miałby się skończyć źle. - Nie marudź, tylko w przyszłym tygodniu bierz dzieciaka ze sobą albo zostaw go z Tonym, i przyjeżdżaj - w dalszym ciągu konsekwentnie namawiała ją do swojego pomysłu. Bo kto, jak nie ona? W końcu po to się ma przyjaciółki, żeby dbać o siebie nawzajem, a Aaren zdecydowanie był potrzebny powrót do normalnego życia.
Także obejrzała się na CJ'a, który rozpoczął pierwszą integracyjną grę. Dalej rozmawiała z Aaren, ale coraz mniej, bo jednocześnie przysłuchiwała się osobom, które zabierały głos. Wtedy też milkła, na wypadek, gdyby chciała spróbować coś zgadnąć.
Za pierwszym razem nawet się powstrzymała, ale gdy Rozalia zabrała głos, Jess jako pierwsza wypaliła, że...
- Pierwsze to kłamstwo!
Niestety, okazało się, że to prawda, więc Jess zmarszczyła krótko brwi i z niepocieszoną miną spojrzała na CJ'a, który od razu wręczył jej karnego shota wódki. No nie tak miało to wyglądać!
- To w takim razie drugie to kłamstwo - dodała, będąc przekonaną, że każdy w życiu choć raz miał zatrucie pokarmowe. Jess była w tym mistrzem, bo po części dlatego zaszła w ciążę. Long story short.
Niepotrzebnie jednak się odezwała, bo Rozalia za sekundę odarła ją ze złudzeń.
- No żartujesz. Serio, nigdy? Nic? - Spojrzała na nią, po czym wypiła te dwa shoty pod rząd i uznała, że już więcej się nie odzywa, bo to się źle zaczęło.
Zrobiła tylko mały wyjątek po to, by na szybko przedstawić trzy fakty o sobie.
- Umiem zmieścić 21 pianek marshmallows w buzi na raz. Wzięłam kiedyś udział w konkursie jedzenia na czas i wygrałam. Kiedyś ciągle zamawiałam pizzę z jednego miejsca, bo pracował tam przystojny dostawca. - Celowo zrobiła tak, by wszystko miała związek z jedzeniem, bo było to nieco podchwytliwe - chyba każdy wiedział, że lubiła jeść, więc wszystko mogło być tu prawdą. A nawet jeśli ktoś tego nie wiedział, to pewnie od razu się domyślił.Anthony Wayford - 2019-05-05, 15:30 - Trzy dni maksymalnie, zwykle krócej. Większość walk odbywa się na terenie UK - wyjaśnił, lekko się przy tym przeciągając i na końcu biorąc łyk piwa, zupełnie jakby chciał odwrócić od czegoś swoje myśli. Chyba jak każdy miał ambicje by zostać najlepszym, ale wiedział, że to niemożliwe. Był po prostu za cienki, a jego najgorszym przeciwnikiem był charakter. Nie liczył więc na międzynarodową sławę i zostanie legendą. Tak jak i znaczna większość sportowców.
- Dobrego, ale gdybyś zobaczył jego i klub to pewnie byś tak nie pomyślał - odparł, nie ukrywając, że salka wyglądała raczej skromnie. - Pewnie są lepsi ale powiedzmy, że mamy pewien układ - dodał trochę wymijająco, nie chcąc rozpowiadać na lewo i prawo o tym, że miał kiedyś kłopoty z prawem czy o tym, że trener jako jedyny go nie skreślił przez pewne krzywe akcje. Gdyby nie on, Tony na pewno by już nie trenował i dalej byłby nikim. Mimo wszystko ten mężczyzna miał sporo cennego doświadczenia, które pozwoliło Wayfordowi dojść chociaż na ten poziom.
Chwilę po tym usłyszał jak Aaren wspomina coś o szpitalu, na co aż lekko się odchylił i spojrzał na nią wymownie z uniesioną brwią, nic jednak nie mówiąc. Na szczęście dziewczyny zaraz zmieniły temat, ale wtedy na tapetę weszła gra.
- No chyba gramy... - Mruknął, odrywając się na chwilę od rozmowy, by posłuchać co tam ciekawego u innych. Nie udzielał się póki co, ale kiedy Jess dwa razy wtopiła, a potem powiedziała rzeczy, w które totalnie by uwierzył, nie mógł się powstrzymać przed rozbawionym uśmieszkiem. Może Jonah ich zaskoczy i zdemaskuje swoją żonę? Jillian - 2019-05-05, 15:51 - Nie dziwię ci się, sama czułam się tak jakbym była tam za karę.- Podzielała jego zdanie, ale gdyby nie ten wieczorek zapoznawczy być może nigdy by się nie spotkali i teraz przy ognisku Oli siedziałby z kimś innym.
Okryta kurtką czuła się znacznie swobodniej, gdy jej mięśnie nie spinały się, co chwilę w ramach odruchu obronnego przed chłodem.
- Jak będzie ci zimno to mów, zwrócę ci kurtkę.- Mruknęła delikatnie pochylając się nad uchem bruneta, nie chciała żeby zmarzł jej kosztem, bo to w końcu ona nie zabrała czegoś cieplejszego.
- Czyli jednym słowem masz tu sporo znajomości.- Uśmiechnęła się jednocześnie trochę żartując z tego, że brunet znał tu prawie wszystkich w przeciwieństwie do niej. Niemniej takie znajomości też były dobre i często przydatne w życiu, o czym sama niejednokrotnie się przekonała. Nic więc dziwnego, że Oliver przebywając z końmi poznawał też ich właścicieli, którzy najwyraźniej prosili go o pomoc przy zwierzętach.
- I z kim będę wtedy świętować swoje zwycięstwo?- Zawtórowała mu śmiechem i spojrzała na Ruth oraz Setha, którzy dosiedli się obok. Wyraźnie zaokrąglony brzuszek był mocno widoczny, ale Jill nie przywiązała do niego większej uwagi. Nie czuła się też źle w otoczeniu niemal samych par, chyba przez te parę lat zdołała się już do tego przyzwyczaić.
- Ile masz teraz koni pod opieką?- Zapytała zaciekawiona, jednocześnie przypuszczając, że ten temat nie będzie zbyt nudny dla bruneta, bo w końcu chyba lubił swoją pracę.Aaren Wayford - 2019-05-05, 16:26 - On i tak nas nie słucha.- Rzuciła będąc niemal pewna, że tego Tony też nie usłyszał, ale niestety pomyliła się i to bardzo. Gdy spojrzał na nią wymownie przez chwilę nie wiedziała jak się zachować, ale chcąc odwrócić jego uwagę krótko cmoknęła go w policzek, tak aby trochę go uspokoić. Przecież doskonale wiedział, że ma grzeczną żonę, która razem ze swoją przyjaciółką ma czasami trochę głupie pomysły. - Nic mi nie będzie jak wezmę Sleepa, a nie Otello.- Zaśmiała się juz widząc oczami wyobraźni jakby wyglądał teren na Otello. Tony prędzej sam by na nim pojechał w teren niż pozwolił jej znowu wybrać się z Jess do lasu. Aaren osobiście nie bałaby się na nim jechać, bo w końcu nie z winy konia doszło do wypadku.
Teraz po operacji czuła się znacznie lepiej i wyglądało na to, że jej organizm dawał radę , zarówno przez całą ciążę jak i teraz.
- Będę musiała go zostawić, może nic mu nie będzie.- Nadal sceptycznie podchodziła do zostawiania Williama z kimkolwiek, ale w końcu musiała zacząć to robić. W przedszkolu przecież nie będzie z nim siedziała.
Podnosząc spojrzenie z Jess na osoby zebrane przy ognisku dostrzegła Olivera, do którego również się uśmiechnęła, a następnie skupiła się na Jess, która zdecydowała się zagrać w grę. Uważnie jej się przysłuchiwała, ale pomimo tego, że znała już brunetkę jakiś czas, to jednak nie zdecydowała się zagrać.
Jess i jedzenie to był temat rzeka i Aaren była niemal pewna, że każdej z tych rzeczy Jessie by dokonała bez najmniejszego problemu. Nie ryzykując jednak karnym shotami zwyczajnie siedziała, jako obserwator, mając naprawdę wygodne kolanka pod tyłkiem. Nicole - 2019-05-06, 15:50 Czując rękę Rozalii na swoich włosach, gwałtownie odwróciła się w jej stronę. Widząc jak kobieta strzepuje z ręki coś, co wcześniej było na jej głowie, uśmiechnęła się do niej przyjaźnie.
- Mam nadzieję, że to nie był jakiś robaaal. - jęknęła, choć w jej głosie wyraźnie było słychać zadowolenie z zaistniałego faktu. Byłaby nawet skłonna nie zrobić tutaj paniki, gdyby się okazało że to jednak było jakieś paskudztwo, bo dzięki temu dostała pretekst na zagadanie do kogoś.
Jej pierwsza zagadka w grze wywołała reakcję właśnie taką, jak Nicole się spodziewała. Rozalia pomyliła się, obstawiając ból spowodowany uderzeniem drzwiami. Tak naprawdę kłamstwem było, że kobieta nigdy nie wyjeżdżała za granicę Anglii, bo przecież oprócz tego, że pochodziła z Hiszpanii, to jeszcze nie raz po przeprowadzce do Anglii miała okazję podróżować. Oznajmiła to też po chwili, więc Rozalia musiała wypić karnego szota, a zadowolona z tego Nicole, zwróciła się do Briana.
- Widzisz? Jestem całkiem niezła w te klocki. - pochwaliła się, sugestywnie poruszając brwiami.
Wsłuchując się w kolejną zagadkę, zgarnęła jakiś kąsek z talerza, który przyniósł przyjaciel. Jak się okazało Jess spudłowała, aż dwa razy i niestety musiała wypić aż dwa kieliszki. Rozbawiona tym faktem Nicole, chciała nawet wyrwać się do kolejnej odpowiedzi, ale ugryzła się w język, obawiając się, że tym razem nie pójdzie jej już tak dobrze. W końcu na zagadkę Rozalii odpowiedziałaby tak samo jak Jess, a to oznacza, że wcale nie jest taka dobra w tej grze.Rozalia - 2019-05-06, 17:56 Odwzajemniła uśmiech do Nicole i zaprzeczyła ruchem głowy. W istocie nie zauważyła właściwie co to jest.
- Niee, chyba jakiś paproch. - To zdecydowanie bezpieczniejsza odpowiedź, bo co, jeśli kobieta boi się takich stawonogów? To też było dla niej niezrozumiałe, w końcu można podejść, przywalić gazetą i taki robal będzie miał własną wojnę nuklearną, ale no, ludzie są różni.
Musiało jej się to rzeczywiście spodobać, albo chciała się upić. Jess była kolejną twardą zawodniczką a wszystko co powiedziała, jakoś dziwnie do niej pasowało. Może Jess już sobie wyrobiła opinię, może po prostu wyglądała na taką wariatkę, jaką jest.
- Nie wzięłaś udział w konkursie jedzenia albo wzięłaś i nie wygrałaś. - Rzuciła i przeczesała dłonią swoją czuprynę, pewna swojego zwycięstwa. Warto spróbować szczęścia, jak nie, to przynajmniej się wódka nie zmarnuje. Jessie - 2019-05-06, 18:06 Uśmiechnęła się z satysfakcją, gdy przez dłuższą chwilę nikt nic nie mówił. Wiedziała, że nawet jej przyjaciele mogą być nie do końca pewni prawidłowej odpowiedzi, ale jak się okazało, nie było to też coś, czego odgadnąć się nie dało.
- No nie - westchnęła ciężko, gdy Rozalia bezbłędnie wskazała kłamstwo. - W dupie z takim graniem - skomentowała, z obrzydzeniem biorąc kolejnego shota do ręki, już trzeciego pod rząd. Tej zawodniczce już dziękujemy. - Masz rację, wzięłam udział i nie wygrałam. W to też nie wygram - dodała z rozbawieniem i skrzywiona, łyknęła jeszcze trochę wódki, po czym założyła noga na nogę i zamknęła się już na serio, musząc się trochę otrząsnąć po tym przeżyciu, bo chwilowo było jej niewyraźnie. Ale i tak słuchała kolejnej osoby, która postanowiła zadać zagadkę.Jonah Wrens - 2019-05-06, 20:49 -Różnie wygląda start, nie zawsze musi być idealnie i kolorowo. Ważniejsze jest to jak się kończy i czy wyciąga się po drodze jakieś wnioski.
Nie zamierzałem dopytywać o przeszłość Tonego bo jeśli sam nie chciał o tym mówić to znaczyło, że nie chce o tym mówić. Ja nie byłem jego kumplem, więc nie czułem potrzeby zbawiania świata i bycia rękawem, w który można się wypłakać i wyżalić.
Słysząc dwa fakty i jeden fałsz ze strony żony, aż się uśmiechnąłem na myśl tego o piankach. Aż się na nią spojrzałem i uśmiechnąłem w specyficzny sposób. Nie zamierzałem jej zdradzać, ani też wychylać się za bardzo bo czasami zwyczajnie nie pamiętałem co mi mówiła lub tego nie robiła. To tak gdybym ja teraz wypalił coś głębszego z mojej przeszłości, a Jess nawet nie wie, że takie coś miało miejsce. Tak już bywa, że ma się jakieś sekrety.
Na szczęście nie musiałem czuć na sobie żadnego obowiązku odsłonięcia jej bo zrobiła to Rozalia, radząc sobie szybko z Jessie. Spojrzałem tylko na swoją żonę i zaśmiałem się widząc jak walczy z kolejną dawką alkoholu.Brian - 2019-05-06, 21:09 Przyglądał się na razie grze, nie biorąc w niej zbyt aktywnego udziału, a jedynie obserwując rozgrywkę. I oczywiście miał swoje typy i może dobrze, że się wcześniej nie włączył, bo dostałby karnego shocika, przy faktach Jess, Oczywiście on by z tego nie robił żadnego problemu. Tymczasem Rozalia poprawnie znalazła kłamstwo i Jessie musiała wypić shota, co obserwował z pewnym rozbawieniem, chociaż nie było w tym nic złośliwego. Po prostu patrzył jak ambitne plany, że uda się komuś uniknąć tylu karnych shotów niestety się nie spełniają.
Na słowa Nicole tylko szeroko się uśmiechnąt, podjadając coś od czasu do czasu coś z talerza.
Kiedy nikt nie kwapił się do zadania kolejnych dwóch prawd i kłamstwa, postanowił się odezwać, bo w końcu postanowiłspróbować, bo już wcześniej starałsię przygotować swoje fakty.
- No dobrze, moja kolej. - odezwał się, uczynił "dramatyczną pauzę, odkaszlnął jakby oczyszczałgardło i zaczął. - Kiedyś byłem blondynem. - podał pierwszy fakt, nie dodając czy urodził się blondynem, czy miał taki etap w życiu, że się farbnął. - Gdy byłem małym chłopcem, miałem psa o imieniu Scooby Doo. Kilkukrotnie miałem złamane żebra, w różnych miejscach. - podał ostatnie dwie informacje, z czego ostatnia byłaby mało przyjemna, gdyby była prawdziwa. Postawiłwięc na odmienną strategię od Jess, podając trzy informacje w pewnym sensie z różnych kategorii, przy tym uśmiechając się lekko przez cały czas, nawet nie rugając w żadnych momentach, które mogłyby wskazać co jest kłamstwem, a co prawdą.Oliver Pelerieux - 2019-05-06, 23:32 Skinąłem tylko głową, nie zamierzając jednak odbierać jej kurtki, choćby miało mi się zrobić naprawdę zimno. Jakby miało być tak źle to zawsze mogłem pójść po derkę. Trochę śmierdziała, ale koniarzom było to chyba obojętne. A Jill... Cóż, lepiej poczułaby klimat.
- Masz tutaj koleżankę - podbródkiem wskazałem wymownie siedzącą obok Ruth, która na pewno nie będzie nic piła, więc jeśli wszyscy odpadną, to przynajmniej na nią będzie można liczyć.
- Co to za ciężkie pytania? Nigdy nie liczyłem - odpowiedziałem, marszcząc lekko brwi i szybko licząc w myślach konie. - Trzynaście? Czternaście? Coś koło tego, ciągle się to zmienia - odparłem, mówiąc o tym tak, jakby było to coś zupełnie normalnego, choć dla Jill pewnie brzmiało nieprawdopodobnie. Nietrudno się domyślić, że przez to nie miałem czasu na nic innego i właściwie całe dnie robiłem tylko to, ale na szczęście mogłem liczyć na pomoc i tylko dzięki temu dawałem radę czasowo. Oczywiście kosztem choćby tego, że dla własnego konia - Soldata - nie miałem czasu i musiałem przez to czekać z jego zajazdką na lepsze czasy.
Słuchając Jess patrzyłem na nią z niedowierzaniem i rozbawieniem jednocześnie, ale znałem ją już na tyle, by móc uwierzyć, że to wszystko to prawda. Jeszcze śmieszniej było gdy znowu wtopiła, co przypominało mi zeszłoroczny rajd. Cóż... Powoli zbierałem się w sobie by także się odezwać i zagrać, choć kusiło mnie żeby poczekać do gry w butelkę, która wbrew pozorom bardziej mi odpowiadała.
- Jak widzisz mam ciekawych znajomych - podsumowałem żartobliwie "zagadkę" Jess, zwracając się oczywiście tylko do Jill.
Później przeniosłem wzrok na Briana i przez chwilę po prostu mu się przyglądałem, może próbując sobie wyobrazić go jako blondyna. To jednak, gdyby było prawdą, zdziwiłoby mnie najmniej, więc pozostałem przy ostatniej, trzeciej opcji.
- Hm, ostatnio to kłamstwo? - Zaryzykowałem i jeśli faktycznie okazało się to dobrym strzałem, to tylko posłałem mężczyźnie uśmiech, wiedząc, co to oznacza - ktoś tu musiał wypić. Trafiony zatopiony jak to mówią.
Nie miałem jednak chwilowo głowy do wymyślenia czegoś ciekawego o sobie, więc od razu przekazałem pałeczkę dalej, mówiąc by kto inny powiedział coś o sobie.
/Śmiało, niech ktoś pisze, nawet jeśli miałby drugi raz. ;]