To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Parkur

Naomi Eaton - 2015-04-01, 18:00

Nie musiały długo czekać na rozpoczęcie przejazdu. Kiedy Naomi została poproszona o przygotowanie się, ostatni raz pogładziła szyję klaczy dłonią, po czym zebrała wodze i stępem skierowała konia na parkur. Zatrzymała karą przed egzaminatorami, ukłoniła się, po czym ruszyła kłusem. Po wykonaniu większej wolty, na której ustabilizowała tempo kłusa, skierowała Deadię na trzy drągi i krzyżaka, które rozpoczynały parkur.
Skupiając uwagę Deadii na przeszkodach, naprowadziła ją aktywnym, równym kłusem na sam środek drągów. Przechodząc na nich do niskiego półsiadu, wciąż trzymała kontakt z pyskiem konia. Odbicie po trzecim drągu przed krzyżakiem zasygnalizowała poprzez danie łydki, którą podparła karuskę na odskoku i oddała jej trochę wodzy, umożliwiając swobodne przeskoczenie tej niewielkiej przeszkody. Lądowanie na prawą nogę, co zaakcentowała mocniejszym obciążeniem prawego strzemienia. Zaraz po skoku wróciła miękko w siodło, podtrzymując galop. Poprowadziła hanowerkę przy samej ścianie, tym samym pozwalając im na swobodny, nieskomplikowany najazd na drugą przeszkodę - stacjonatę o wysokości 70 centymetrów. Dbając o to, by klacz prawidłowo weszła w zakręt, skręciła w prawo na wprost wspomnianej przeszkody. Doprowadziła ją do końca linii trzymając zamkniętą w pomocach, pilnując aktywnego, równego galopu. Dała łydkę w miejscu odbicia i gdy Duma oderwała się od ziemi, Naomi zgrała się z jej ruchem, płynnie przechodząc w półsiad i oddając wodze po szyi.

Fleau de Baian - 2015-04-01, 18:10

>>> PRZEJAZD<<<

Po wyczytaniu i zebraniu wodzy podniosła się. Wjechała kłusem na parkur, od razu rozpoznajac to miejsce. Może i nie była jeszcze na zawodach skokowych, ale umiała rozpoznać parkur.
Zatrzymała się równo, na miejscu szastając ogonem, podczas gdy dziewczyna się kłaniała. Od razu przeszła do kłusa, nie robiąc wcześniej żadnych kroków w stępie czy coś takiego. Na wolcie dbała o wygięcie, żując przy tym wędzidło. Nie wyrywała, nie włóczyła się, wyginała się w odpowiednich miejscach.
Na samych drągach wypadła w miarę dobrze, w odpowiednich miejscach podnosiła wystarczająco wysoko nogi nie zahaczając przy tym kopytem o koziołki. Z pierwszą kopertą nie miała także żadnych problemów, przeszkoda była niska, więc nie wymagała od klaczy dużego wysiłku. Otrzymawszy od dziewczyny łydkę odbiła się od ziemi przy tym także obniżając i zaokrąglając szyję. Czując obciążenie na prawej stronie była zmuszona wylądować na tejże nodze.
Kształtnie przejechała zakręt na drugą przeszkodę. Nie spływała, biegła po równej linii wprost na stacjonatę. Ładnie oderwała przody od ziemi po otrzymaniu sygnału, podczas skoku zabaskilowała,

Naomi Eaton - 2015-04-01, 18:15

Tym razem wskazała lądowanie na lewą nogę, jako że dzięki temu prościej będzie im najechać na kolejną przeszkodę. Ponownie zdecydowała się na długi, swobodny najazd, który uzyskała po tym, jak poprowadziła klacz pod samą ścianę, a następnie wzdłuż niej po skręcie w lewo. Następnie znowu skręciła w lewo, tym razem na przeszkodę numer trzy - również stacjonatę, o tej samej wysokości. Tutaj procedura postępowania była identyczna, Naomi skupiła się na tym, aby w pełni poprawnie pokonać przeszkodę pod względem technicznym. Nie pędziła, galop cały czas był kontrolą. Nie zależało jej na czasie, a na poprawności, ot co.
Tutaj także trzymała Deadię zamkniętą w pomocach aż do odskoku, gdzie po danej łydce otworzyła nieco rękę, umożliwiając swobodne oddanie skoku. Dalej przeszła do półsiadu i oddała trochę wodzy, umożliwiając zapracowanie szyją. Przy lądowaniu obciążyła mocniej prawe strzemię i w tamtą też stronę dalej pogalopowała po wylądowaniu, znowu przy ścianie. Została im ostatnia przeszkoda - okser, niezbyt szeroki, a więc bez najmniejszego stresu skierowała Dumę na ową przeszkodę. Prowadząc na wprost, równym tempem, skupiła się na odmierzeniu dobrego miejsca na wybicie. Nie przyspieszała przed przeszkodą, okser był niewielki i wąski, więc nie było potrzeby wyciągania kroku przed nim. Tak więc doprowadziła klacz do samego końca by w wymierzonym miejscu dać jej łydkę, po czym podążyła za jej ruchem, przechodząc w półsiad i oddając wodze. Po skoku pozostawała w półsiadzie i pogalopowała wokół parkuru, do kłusa przechodząc 15 metrów przed linią mety. Po minięciu mety przeszła do stępa, ukłoniła się egzaminatorom i zjechała z parkuru, na długiej wodzy i klepiąc hanowerkę po szyi. Rozstępowała Deadię dobre 15-20 minut bardzo aktywnym stępem, po czym zsiadła, poluźniła popręg i wyprowadziła karą do stajni.

/zt

Fleau de Baian - 2015-04-01, 18:15

Tak więc wylądowała na lewą nogę, czując obciążenie po tej stronie. Znowu wyjechała narożnik, tam też kierując jedno ucho na jeźdźca okazując zainteresowanie. Analogicznie jak poprzednio postąpiła przy tej przeszkodzie - oderwanie przodów, potem tyłów, zabaskilowanie i wylądowanie na obciążoną nogę. Wszystko wykonała nadzwyczaj poprawnie. Nadzwyczaj dlatego, że była to siedemdziesiątka, której jeszcze ostatnio nie umiała skakać. A teraz niespodzianka, dwa razy z rzędu pokonała je bezbłędnie! Lecz czekało jej jeszcze coś gorszego - okser o takiej wysokości.
Naomi nie pozwalała jej zbytnio się rozpędzić, ale Deadia jej ufała i wiedziała, że to się uda. Musi się udać, kara nie może zawieść instruktorki. Otrzymawszy łydkę odbiła się mocno od ziemi, pragnąc aby ten "lot" był daleki, chociaż okser nie był nadzwyczaj trudny. Zrobiła to, to znaczy odbiła się i nie strącając żadnego szczebla wylądowała, podczas skoku zaokrąglając grzbiet i obniżając szyję.
Według woli panny Eaton okrązyli parkur, w odpowiednim miejscu vel Duma płynnie zwolniła do kłusa, a po piętnastu metrach zatrzymała się równo, niczym nie wystając. Następnie też ruszyła już stępem, korzystając z możliwości swobodnego wyciągnięcia szyi. Nie ukrywała - była zmęczona, przejazd ujeżdżeniowy i skokowy to dla niej nie lada wyzwanie. W tym momencie cieszyła się, że nie była WKKWistką. /zt

Augustus - 2015-04-01, 18:28

>>> PRZYGOTOWANIE <<<

Z racji, że na pierwszą część zdawania "ubrał" konia w siodło ujeżdżeniowe przydałoby się "przebranie" go na skoki. Dlatego też tuż po zejściu z czworoboku wrócił do stajni, aby tam jak najszybciej to zrobić - spóźnić się nie chciał. Założył wcześniej przygotowane siodło skokowe, dopiął napierśnik i wytok, na nogi założył ochraniacze i kaloszki, a na sam koniec nałożył mu nauszniki na łeb. Wszystko w miarę się komponowało kolorystycznie, ale teraz to nie było ważne. Ponownie wyprowadził konia, tym razem na rozprężalnię przy parkurze.

>>> ROZGRZEWKA <<<

Sądząc, że po ujeżdżeniu koń był wystarczająco rozgrzany skrócił rozgrzewkę do minimum - po dwa-trzy okrążenia na każdy chód, co jakiś czas także wplatając pojedyncze koła, których jednak nie nadużywał - jedno w stępie, w kłusie i galopie.
Zostając w galopie poprosił stajennego czy kto tam był o ustawienie półmetrowej stacjonaty, a podczas całego tego oczekiwania kłusował z gniadoszem dookoła. Gdy tamten już zrobił swoje, Augustus zrobił jeszcze kilka metrów, aby po ustawieniu odpowiednio łydek przejść ponownie do galopu. Naprowadził anglika prostopadle do stacjonaty, a podczas "podróży" do niej pilnował, aby tempo było dostosowane oraz żeby nie zjeżdżać z prostej linii prowadzącej do przeszkody.
Będąc już przy samej przeszkodzie, w odpowiednim momencie dając sygnał do wybicia, a podczas samego skoku oddając ogierowi wodze, aby wyciągnął swobodnie szyję. Sam Gus przeszedł w coś, co chyba miało być półsiadem, chociaż przy tym to bardziej stał w strzemionach. Lecz przy następnej próbie skoku już zdecydowanie zrobił to lepiej, rzeczywiście wchodząć w półsiad.
W sumie przeskoczyli przez tę stacjonatę cztery razy, a po tej ostatniej chłopak naprowadził Desperado spowrotem pod ścianę, zwalniając przy tym do kłusa. Ostatni taz poprosił o zmianę przeszkody, dokładnie aby stacjonata zmieniła się w okser - pierwsza stacjonata została bez zmian, lecz druga była o dziesięć centrymetrów wyższa.
Analogicznie do poprzednich skoków naprowadził ogiera na okser, przechodząc wcześniej do galopu. Tak samo jak poprzednio dawał sygnał do wybicia, oddawał wodze i przechodził w półsiad. Przez tę przeszkodę przeskoczyli ledwo dwa razy, czternastolatek nie chciał teraz zmęczyć konia, na to dopiero była pora.
Ostatecznie po powrocie na ścianę zwolnił stopniowo do stępa na długiej wodzy, przechodząc wcześniej jeszcze przez kłus. Ponownie pochylił się i poklepał ogiera po szyi, mówiąc, że to już ostatni raz i da mu w końcu spokój.

Desperado - 2015-04-01, 19:04

Rzeczywiście nie wymagał dużego rozprężenia. Przeprowadzona rozgrzewka w zasadzie nie zrobiła mu większej różnicy, jedynie znowu przyspieszył mu się oddech tuż po tym, jak w stajni całkowicie się uspokoił. Niemniej wciąż oddychał równo, mogąc pochwalić się doskonałą kondycją. Był tylko nieznacznie wilgotny na szyi, poza tym mogąc pracować jeszcze długo.
W trakcie skoków okazał się być przyjemnym koniem do prowadzenia po parkurze. Co prawda trzeba było na nim bardzo pilnować odległości, bo standardowy parkur ustawiony pod przeciętnego konia dla gniadosza okazywał się... ciasny. Dlatego też trzeba było go prowadzić mocno skróconego, aby spokojnie mieścić się w wyznaczonych odległościach. Na szczęście łatwo dawał się prowadzić, nie atakował przeszkód, dostosowywał się do jeźdźca. Galopował równo do samej przeszkody by odbić się w wyznaczonym miejscu. Chociaż skakał ekonomicznie, to i tak miał duży zapas - wzrost robił swoje. Jakby nie było, ogier składał się trochę, pracował szyją, aczkolwiek nie było to tak spektakularne jak mogło by być. Po prostu wysokości były śmieszne i nie wymagały takiego przyłożenia się. Lądował miękko, daleko, co będzie wymagało na parkurze mocnego skrócenia. Teraz nie było to konieczne, skakali przecież pojedyncze przeszkody. Ogier nie miał w zwyczaju brykania ani kopania, toteż spokojnie galopował dalej tam, gdzie chciał Augustus. Czasami parskał przy tym co krok. W podobnym stylu wykonał kolejne podejścia do przeszkody, po czym została mu jedynie rozgrzewka na okserze. Na okser szedł w jednakowym tempie, ale skoki oddawał zdecydowanie dłuższe, bardziej poziome aniżeli pionowe. Jednak i one nie wymagały od niego zbyt dużo wysiłku przy tej wysokości. Po wszystkim przeszedł do kłusa, a następnie do stępa.

Augustus - 2015-04-01, 19:44

>>> PRZEJAZD<<<

Tak jak przy próbie ujeżdżeniowej wraz z wyczytaniem przeszedł go krótki, lodowaty dreszcz połączony z zimnymi potami. Zebrał konia i dał łydkę do kłusa, wjeżdżając na parkur. Tuż przy linii startu zatrzymał konia, poprzedzając to półparadą. Ukłonił się przed sędziami i znowu ruszył kłusem, starając się uzyskać go bez oznak stępa.
Wyrównali na łuku, ustawiając się prostopadle do pierwszej przeszkody. Tuż przed drągami przeszedł do półsiadu, robiąc to o dziwo praktycznie książkowo dobrze. Przy każdym drągu dawał łydkę, aby zasygnalizować Desperado, żeby podnosił nogi, bo coś tam na niego na dole czeka. Po minięciu trzech koziołków ocenił dobre miejsce na wybicie przy kopercie, aby w tym właśnie miejscu dać mocniejszą łydkę, a gdy tylko gniadosz się odbił, oddał mu wodze i obciążył nieco prawy bok, aby na niego wylądować.
Po charakterystycznym uczuciu towarzyszącym przy lądowaniu, nakierował na drugą przeszkodę, stacjonatę nieco wyższą od pokonanej koperty. Podczas podróży do tegoż miejsca pilnował, aby ogier nie wyrywał do przodu i biegł po prostej linii. Także w miarę płynnie przeszedł do galopu poprzez ustawienie łydek oraz łydkę aktywizującą.
Akt wybicia był prawie taki sam jak przy pierwszej przeszkodzie, lecz przy tej obciążenie zwiększając na lewo, co było logiczne, że ogier wylądował na tejże nodze.

Desperado - 2015-04-01, 20:00

Po zebraniu wodzy przeszedł ze stępa do kłusa, w którym wjechał na parkur i zatrzymał się przed sędziami. Później na prośbę jeźdźca wznowił kłus, w którym skierował się na drągi rozpoczynające parkur. W trakcie pokonywania ich wyciągnął lekko szyję, chwytając tym samym równowagę i pokonał drągi bez dotykania ich. Zaraz po nich odbił się przed kopertą i oddał ekonomiczny skok, nie angażując się zanadto. Wylądował na prawej nodze i dalej pogalopował, podczas pierwszej foule nieco się wyciągając. Później skrócił się wedle uznania jeźdźca i skierował się w prawo na drugą przeszkodę, zawczasu unosząc łeb do góry. Nie przyspieszając, równym tempem dogalopował do końca linii aby w wyznaczonym punkcie oddać skok, znowu nie widząc żadnych trudności. Zgiął przody w nadgarstkach i przyciągnął je lekko do piersi, wyciągnął szyję, poskładał tyły. Wszystko trwało zaledwie ułamki sekund, po których wylądował na lewej nodze, czemu towarzyszyło szastnięcie ogonem.
Augustus - 2015-04-01, 20:01

Tuż po wylądowaniu na lewą nogę para najechała na bliźniaczą do poprzedniej przeszkodę. Zrobili to po małym łuku, lecz chłopak i tak starał się wycelować idealnie w środek. Poza tym z tego, co było napisane na tabliczce informacyjnej konia można było wywnioskować, że bardziej przoduje w skokach niż w ujeżdżeniu, czyli ta część powinna wypaść jeszcze lepiej od poprzedniej i to akurat z powodu doświadczenia wierzchowca, nie jeźdźca.
W każdym bądź razie Augustus pilnował, aby ogier nie szarżował i nie ślimaczył się, chociaż byli w takim stadium tego "dużego treningu", jak to nazywał, że koń powinien właśnie idealnie dostosować tempo. Przy samej przeszkodzie postąpił jak wcześniej - łydka do wybicia, oddanie wodzy do wyciagnięcia szyi oraz obciążenie nogi na prawo, wylądowanie. Przez cały skok przygryzał wargę, a podczas wylądowania niestety nie ominął przegryzienia tej wargi. Starał się nie przejmować smakiem krwi w ustach, teraz już kierując się na, dzięki bogu!, ostatnią przeszkodę, która wydawała się być mu najtrudniesza. Z tego co wiedział, aby skok przez okser był łatwiejszy dalsza stacjonata powinna być chociaż trochę wyższa, a w tym przypadku były tej samej wysokości. Obawiał się, że koń może pomyśleć, że to zwykła stacjonatam, ale szybko wyrzucił tę myśl - przecież Desperado nie jest głupi, wręcz przeciwnie: wydawał się być najdzwyczaj inteligentym kopytnym.
Nadal lekko obawiał się tego, między innymi z powodu wyżej opisanego; ale także była to dla niego wysoka przeszkoda. Pomimo tego skupił się i dał łydkę do odbicia się. Była może trochę bardziej wyrazista niż poprzednie, ale liczył na to, że to nie przestraszy ogiera czy coś takiego. Analogicznie do poprzednich skoków oddał wodze i obciążył prawą stronę. Tym razem niczego sobie nie gryzł, więc i wraz z lądowaniem nie przegryzł.
Czekał go już ostatni punkt tego małego programu. Już przyzwyczajony do półsiadu obkrążył parkur, a jakieś piętnaście metrów przez metą mógł rozkoszować się tym, że swobodnie umieścił swe cztery litery w siodle, nie zakłócając przy tym równowagi pary. Półparada i zatrzymanie, ukłon, opuszczenie parkuru w kłusie.

>>> ZAKOŃCZENIE <<<

Wyjechawszy z parkuru rozkłusował i rozstępował ogiera, dając na to dobre kilkanaście minut. Czekała go już ostatnia część zdawania na odznakę, lecz tej chyba najmniej się obawiał. Już w czasie choroby czytał książki o nieparzystokopytnych, a dodatkowo w stajni nabył tego całego doświadczenia, jednymi słowy można powiedzieć, że był przygotowany.
Po rozsiodłaniu konia zsiadł z niego, żeby w końcu dać mu odetchnąć. Rozpiął popręg, nagrodził kawałkiem marchewki i zaprowadził do stajni. Tam rozsiodłał i dokładnie wyczyścił. Na koniec zostawił sobie rozplatanie koreczków i rozczesanie grzywy - z zachowania matki domyslił się, że cały dzień nosić ubitego w kupkę koka nie jest wielką przyjemnością, a jak miał się teraz poczuć biedny Desperado, który miał ich kilkanaście?
Nałożył derkę, dał kolejną marchewkę i poklepał do szyi. Powolnym stępem odprowadził do boksu, gdzie znowu trochę go popieścił (bez skojarzeń proszę). Na pożegnanie powiedział folblutowi, że był wspaniały i dziękuje mu za ten "duży trening". /zt

Desperado - 2015-04-01, 20:02

Po skoku skręcił w lewo, zakręt w zasadzie pomógł mu w skróceniu galopu, w czego efekcie bez problemu wykonał najazd na trójkę. Rzeczywiście bardziej lubił skoki aniżeli ujeżdżenie, aczkolwiek takie wysokości nie były dlań ekscytujące. Zabawa zaczynała się grubo powyżej metra... Chyba, że miał do czynienia z trudnym parkurem, ale ten nie był ani wysoki, ani trudny.
W każdym razie, pogalopował na kolejną przeszkodę, która również nie sprowokowała go do 'ataku'. Oddał skok w wyznaczonym miejscu, bez najmniejszego problemu, wszystko robiąc dobrze technicznie acz bez szału. Wylądował na prawej nodze, kierując się na już ostatnią przeszkodę. Obawy Gusa były nieuzasadnione i niepotrzebne, bowiem ogier doskonale widział, że okser wymagał dalszego skoku. Już z daleka go obejrzał, nastawiając się na dłuższy skok. Wolał skakać oksery niż stacjonaty, były bowiem o wiele prostsze, niezależnie od wysokości. Owszem, czasami te pełnowymiarowe wymagały nie lada wysiłku, lecz wciąż o wiele bardziej odpowiadały gniadoszowi. W reakcji na mocniejszą łydkę skulił nieco uszy i odrobinę zbyt nerwowo się odbił, niemniej bez problemu dokrył całą przeszkode, pokonując ją z zapasem. Wylądował daleko, miękko i dalej pogalopował dookoła parkuru, dopiero piętnaście metrów przed linią mety przechodząc do kłusa, a na samej linii do stój. Później znowu ruszył kłusem i opuścił parkur, gdzie został rozstępowany.


/zt

Leon - 2015-04-01, 20:59

ROZGRZEWKA

Przyprowadził ogiera wprost z czworoboku, najpierw nieco postępowali około 15-20 by ogier nieco ochłonął. Kiedy już się rozstępował zrobili kilka figur na rozgrzewkę oraz koła, po przekątnej zmienili kierunek by to powtórzyć i przeszli do kłusa. W owym chodzie wykonali dwa koła na początek, potem kilka figur oraz kół i poprowadził ogiera na kilka luźno leżących drągów na ziemi by przejechać przez nie, potem pojechali na drugie leżące nieco dalej i ta sama zasada. Poprowadził następnie ogiera ku kopercie gdzie w odpowiednim miejscu dał mu sygnał do wybicia, oddał wodze i wylądowali. Po owej przeszkodzie zagalopowali robiąc dwa kółka, kilka figur, koła i poprowadził ogiera na tor składający się z trzech przeszkód stacjonata 50, stacjonata 60 i okser 50. Przy najeździe na pierwszą ponownie dał ogierowi łydkę, oddał wodze, podążył za jego ciałem lądując zaraz, wtedy po lekkim łuku poprowadził do na drugą i podobny schemat co przy pierwszej. Przy okserze nieco go popędził by powtórzyć schemat, ostatecznie przejechali dwa koła dookoła hali i powtórzyli parkur zaczynając od oksera. Po przejechaniu go wrócili na ścianę i po krótce zwolnili do stępa czekając na wywołanie.

Shadowfax - 2015-04-01, 21:03

ROZGRZEWKA


Shadowfax przybył na rozprężalnię z całkiem innym nastawieniem na początku. Na rozgrzewce przed próbą na czworoboku był przekonany, że to zwykły trening, więc po swojemu trochę "oszukiwał". Jednak po wjeździe na czworobok wszystko się zmieniło, siwek podjął wyzwanie starając się jak nigdy. Wyczuwał więc, że nie jest to zwykły trening i że być może czeka go więcej wrażeń, dlatego pozostał skupiony.
Po wprowadzeniu na rozprężalnię Leon poprosił go o stęp, co ogier natychmiast wykonał, poruszając się pośrednim tempem w stępie wyciągając przed siebie szyję, jeśli tylko chłopak dał mu ku temu możliwość. Może nie przykładał się szczególnie, tak jak na czworoboku, jednak był bardziej uważny i nie próbował swoich sztuczek. Podczas wykonywania figur i kół właściwie się w nie wpisywał i rzadko zdarzyło mu się wypaść, burząc geometrię figury. Zmienili kierunek po przekątnej i wykonali analogiczne ćwiczenia. Następnie dwudziestolatek dał andaluzowi pomoce do kłusa, na które siwek bez problemu zareagował, poprawnie wpisując się w dwa koła, które wykonali, a także pilnując wygięcia i nie wypadając w następujących po dwóch kołach figurach. Po zakończeniu figur Leon poprowadził ośmiolatka na ustawione na ziemi drągi. Shadowfax zastrzygł uszami gdy je zobaczył, lecz przed nimi zastosował się do pomocy od chłopaka, wysoko unosząc nogi, tak aby nie dotknąć kopytami drewna. Po przejechaniu bez wpadki przez pierwsze drągi, chłopak pocerował siwka na następne, znajdujące się nieco dalej, gdzie wszystko odbyło się podobnie. Niestety tym razem jeden z drągów został przez ogiera potrącony.
Następnie czekała ich koperta. Siwek w zasadzie nadawał się bardziej do ujeżdżenia, jednak ponieważ była to brązowa odznaka przeszkody o takiej wysokości nie były dla niego nie do zdobycia, zwłaszcza, że chłopak poświęcił kilka treningów z nim na skoki. Przed kopertą zastosował się do sygnałów ze strony chłopaka. Po otrzymaniu łydki do wybicia, oderwał przody a następnie tyły i bez problemów pokonał przeszkodę. Następnie zagalopował zgodnie z pomocami od chłopaka, utrzymując raczej jednak pośrednie tempo. Przejechali w galopie dwa okrążenia, wykonali kilka figur i kół, a następnie dwudziestolatek pokierował Shadowfaxa na tor składający się z 3 przeszkód.
Wszystkie przeszkody pokonali podobnie jak wcześniej kopertę; Leon pomagał mu w ocenie miejsca do wybicia, zaznaczając je łydką, na co siwek reagował unosząc przody, a następnie tyły, "przelatując" nad przeszkodą z mniejszym, lub większym zapasem, a następnie najazd po lekkim łuku na czekającą ich przeszkodę. Pokonali tor bez choćby potrącenia drągu. Zrobili dwa koła dookoła rozpreżalni i powtórzyli tor z drugiej strony, zaczynając od oksera. Przy okserze Misiek potrącił kopytem drąg, który jednak nie spadł. pozostałe przeszkody poszły mu łatwiej, po czym zwolnili do stępa.

Leon - 2015-04-01, 21:09

PRZEJAZD

Kiedy usłyszał że wołają ich przez głośniki ruszył z ogierem na halę przeznaczoną do zdawania skoków, wjechał na parkur kłusem przejeżdżając dookoła czterech przeszkód. Pokazując każdą po kolei siwkowi, dał sygnał sędzią że jest gotowy by za chwilę poprowadzić go na pierwszą przeszkodę, Zamknął go w pomocach co by mu nie uciekł by najechać wpierw na drągi lężące na ziemi, odliczył kroki by dać sygnał do przeskoczenia, oddać wodzę i miękko wylądować w założeniu przynajmniej. Po kilku krokach zagalopowali następnie poprowadził konia po łuku jadąc wzdłuż ściany by następnie wykonać nieco ciaśniejszy kolejny wchodząc w przeszkodę numer dwa, szybko go naprostował dając mu sygnał do wybicia w odpowiednim miejscu, oddając wodzę, podążając za nim.

Shadowfax - 2015-04-01, 21:11

PRZEJAZD


Po tym jak ich wywołano i Leon pokierował Shadowfax'a na parkur, prosząc go w międzyczasie o kłus, ogier wcale nie był zaskoczony - czekało go nowe wyzwanie, a więc od razu skupił się i zaangażował.
Przejechali dookoła czterech przeszkód, Leon pokazał je siwkowi, więc miał czas na zapoznanie się z nimi. Gdy byli gotowi Leon nakierował go na przeszkodę 50 cm, poprzedzoną drągami. Andaluzowi nawet nie przyszło na myśl wyłamać przeszkodę, ponieważ było to wyzwanie, automatycznie starał się bardziej niż kiedykolwiek. Przy drągach, zgodnie z pomocami wysoko unosił nogi, wystrzegając się dotknięcia kopytem drewna. Udało mu się tego ustrzec, dalej była koperta 50 cm. Tak jak na rozgrzewce chłopak pomógł mu w ocenie miejsca do wybicia, dał mu łydkę, na którą Shadowfax uniósł przody, a następnie tyły, zgrywając się w skoku z jeźdźcem i dość miękko wylądował. Parsknął zadowolony, po czym przeszedł do galopu tak jak chciał Leon i po łuku pod ścianę, następnie po ciaśniejszym łuku najechali na kolejną przeszkodę, z wyprostowaniem tuż przed nią. Była to stacjonata 70 cm - wyższa, jednak leząca nadal w możliwościach andaluza, który wybił się energicznie, oderwał przody i tyły, w niezłym stylu pokonał również stacjonatę, lądując po drugiej stronie.

Leon - 2015-04-01, 21:12

PRZEJAZD

Po skoku poprowadził ogiera po prostej dosłownie kawałek by lekko wykręcić na lewo i zmieścić się między linią startu a przeszkodą numer 3 wyjeżdżając na nią po ciasnym łuku, szybkie wyprostowanie siwka nastąpiło po czym sygnał do wybicia, oddanie wodzy, podążenie za koniem, lądowanie cicho pochwalił go głosem jadąc do już ostatniej przeszkody numer cztery. Teraz nieco po prostej by po chwili po lekkim łuku w prawo by przejechać między przeszkodą 4 a 2, by zakręcić i wjechać na prostą na ostatnią z przeszkód, ten sam schemat sygnał, oddanie wodzy, podążenie za koniem, lądowanie jak już skończyli po prowadził go w kierunku mety wzdłuż barierek. Kiedy dojeżdżali do strefy zatrzymania wysłał mu jedną pół paradę przed przejściem do kłusa, drugą przed stępem, trzecią przez zatrzymaniem by w miarę w idealnym punkcie się zatrzymali, poklepał po chwili ogiera i zjechali.

z.t



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group