Gerard Wayford - 2019-04-21, 00:30 - Nie kręci cię bycie uciekającą panną młodą? - Zapytał, wciąż sobie żartując, jako że nie miał najmniejszych wątpliwości co do tego, że Lorien też tego chce. Gdyby było inaczej... Uciekłaby już dawno. W końcu teoretycznie miała ku temu parę solidnych powodów. Ale tego nie zrobiła, za co doceniał ją jeszcze bardziej. Naprawdę była jego małym skarbem.
- Ja? - Aż uniósł lekko brwi, nie kryjąc rozbawienia. - Zaskakujące jak potrafisz odwrócić role. - Dodał, wprost jej sugerując, że to ona go prowokowała, a nie na odwrót. - Zresztą, jestem niecierpliwy. - Wspomniał, przypominając jej, że kazała mu poczekać już przy wypożyczalni, z której wzięli motor. Póki co nie mieli czego szukać w mieście, więc te parę godzin do wieczora mogli spędzić w swoim towarzystwie, a na czym, to już chyba oboje wiedzieli doskonale.
- Nie będę udawać, że nie namawiam cię do złego - mruknął nad jej uchem, znacząco podciągając materiał jej sukienki do góry, gdy położył dłoń na jej nodze i przesunął ją lekko w górę. Nie chodziło mu jednak tylko i wyłącznie o pójście do łóżka.Lorien Wayford - 2019-04-21, 00:40 - Nie, nie chciałabym żebyś mnie gonił.- Zaśmiała się dźwięcznie i za moment spojrzała mu głęboko w oczy. Zdecydowanie nie zamierzała nigdzie uciekać, kochała go i nic, a nic się w tej kwestii nie zmieniło odkąd wtedy w ośrodku oboje wyznali sobie, co do siebie czują.
- Teraz mówi się na to odwrócić role, tak?- Skoro on sugerował, że to jej sprawka to ona zasugerowała mu, że to działa w dwie strony i naprawdę z trudem panowała nad tym, co działo się w jej głowie i w wyobraźni.
- A wiesz, że cierpliwość popłaca?- Nie zamierzała go przytrzymywać ani ograniczać się w tej kwestii. Dzisiaj mogli grzeszyć wielokrotnie i na wiele różnych sposób, a seks przedmałżeński był jednym z nich. - Jesteś jak ten diabełek na ramieniu, który kusi...- przywołała skojarzenie i delikatnie się wypięła uciekając biodrami w tył, gdy tak otwarcie położył rękę na jej udzie i powiódł nią do góry. W związku z tym, że stał bezpośrednio za nią mógł poczuć jak jej kształtny tyłek opiera się o jego krocze i z pewnością dodatkowo pobudza wyobraźnię i nie tylko. ;>Gerard Wayford - 2019-04-21, 12:17 - Rozumiem, że nie czujesz się ani trochę odpowiedzialna? - Nie wierzył niestety w jej "niewinność", więc nieważne jak bardzo by się wypierała, nie byłaby w stanie go przekonać. Być może działał na nią w ten sam sposób, ale to nie on wystąpił w czerwonej kiecce, chyba że rozpięte górne guziki koszuli robiły na kobietach podobne wrażenie, co na mężczyznach wspomniana sukienka do czerwonych szpilek.
- Bullshit. - Mruknął. Już nie pamiętał kiedy ostatnio cierpliwość mu się opłaciła. Na każdym kroku pokazywał, że jej nie ma i jak widać, póki co wychodziło mu to na dobre. Nawet z oświadczynami nie poczekał do zdobycia prawdziwego pierścionka...
- Wiem. Zawsze będę go w sobie mieć - wyszeptał, mimowolnie się uśmiechając, gdy naparła na niego biodrami. Wiedział, że nigdy nie wyzbędzie się tego cichego głosiku, który namawiał go do złego. Do złego pod wieloma różnymi postaciami. Może po prostu był już dogłębnie "zepsuty".
Wkrótce mogli usłyszeć pukanie do drzwi, jako że zamówili sobie szampana. Fakt, było to kontrowersyjne biorąc pod uwagę przeszłość Gerarda, ale szampan raczej nie miał wpędzić go z powrotem w alkoholizm. Tym bardziej, że ciężko byłoby im się nim upić. Odsunął się więc na chwilę od Lorien by odebrać wiaderko ze schłodzonym szampanem, który mogli wypić przy zachodzącym nad Vegas słońcem.Lorien Wayford - 2019-04-21, 13:27 - Jestem niewinna panie władzo.- Składała właśnie fałszywe zeznania, ale kto by o to dbał akurat teraz. Pan policjant wydawał się być usatysfakcjonowany takim wytłumaczeniem nawet, jeśli sam w to nie wierzył. Z premedytacją go kusiła podobnie jak celowo ubrała tą czerwoną kieckę i szpilki, które były mało wygodną opcją, gdy jechali motorem.
- Nie przystoi przeklinać przy damie.- Zaśmiała się bo w zasadzie daleko było jej do damy, zdecydowanie nie była porządna, ani grzeczna choć nie można było o niej powiedzieć, że nie była dystyngowana jeśli sytuacja tego wymagała. Oboje byli na swój sposób zepsuci, ale nikomu z ich bliskich to nie przeszkadzało, a zwłaszcza im.
Słysząc pukanie odetchnęła w momencie, w którym Gerard się od niej odsunął. Dzięki temu mogła go jeszcze dłużej wodzić za nos i kusić, a on chwilowo nie bardzo miał sposobność ku temu, aby popchnąć to wszystko dalej.
Widząc jak wraca z butelką szampana uśmiechnęła się i postawiła na niewielkim stoliku dwa kieliszki, które po chwili mężczyzna napełnił alkoholem.
- No to sex, drugs & rock'n'roll!- Rzuciła wznosząc toast słowami, które najlepiej oddawały ich podejście do dzisiejszego dnia, a może i całego wspólnego życia. <3Gerard Wayford - 2019-04-21, 15:12 - Zatkaj uszy - odpowiedział żartobliwie, nie zamierzając pilnować języka, choć przy Lorien przeklinał zdecydowanie mniej niż w innym towarzystwie. Najcięższe słowa padały chyba w męskim, ale nie było w tym chyba niczego zaskakującego...
Butelkę szampana otworzył z charakterystycznym hukiem, który powstawał w momencie, gdy korek wyskakiwał w powietrze. Trochę alkoholu wylało się górą, zanim Wayford zdążył go rozlać do kieliszków, ale zupełnie nie zwracał na to uwagi. W specyficznych przypadkach, takich jak ten, marnotrawstwo szło w parze z czerpaniem z życia pełnymi garściami.
Wznosząc z Lorien toast, włączył w telefonie muzykę i odłożył go na stoliku. Nie mieli wiele więcej przy sobie niż to - niestety gitary i wzmacniacza nie dało się zabrać motorem, dlatego telefon został źródłem ich muzyki. Z jego głośników, szczęśliwie nie tak marnych, popłynęła rockowa muzyka, która miała im umilić wieczór.
- Niech żyje rock'n'roll - zgodził się z nią, stukając delikatnie szkłem, by później wziąć łyk chłodnego, bąbelkowego napoju. Jak wiadomo, nie było rocka bez seksu i narkotyków, dlatego w zanadrzu mieli coś jeszcze, co miało im dać znacznie większego kopa niż właśnie otwarty szampan. Był on jednak dobrym wstępem do dalszej zabawy.Lorien Wayford - 2019-04-21, 15:20 - I co jeszcze?- Zaraz doda, że jadaczkę też choć Lorien nie należała do zrzędliwych jędz, a przynajmniej nie uważała, aby taką była. Co innego mógł powiedzieć Gerard, który przebywał z nią na co dzień, może właśnie jemu najbardziej dawała się we znaki.
Obserwując butelkę szampana i wylewającą się z niego pianę oraz alkohol uśmiechnęła się z satysfakcją. Jak się bawić to pełną parą i właśnie tak zamierzali spędzić dzisiejszy cały dzień oraz długą noc przepełnioną masą atrakcji i przyjemności. Muzyka tylko dopełniła tą chwilę, podczas której oboje wznieśli toast w ten sposób rozpoczynając swoją przygodę w Vegas. Oprócz alkoholu, którego łyk Lorien upiła i zamruczała po tym krótko mieli ze sobą także magiczny biały proszek, który blondynka bez zbędnego teatrzyku wyciągnęła i położyła w torebeczce na stoliku.
Chwilowo odstawiając kieliszek na bok rozsypała proszek na gładkiej szklanej powierzchni i przy pomocy karty płatniczej uformowała dwie równe kreski. Sięgając po słomkę do napoju przecięła ją na pół i posłużyła się nią, aby zaaplikować sobie dawkę substancji, która miała im pomóc bawić się jeszcze lepiej. ;>
Przekazując słomkę Gerardowi delikatnie wytarła nos wierzchem dłoni i znów upiła łyk szampana.Gerard Wayford - 2019-04-21, 15:57 - Tylko tyle - nie przeszkadzało mu jej gadanie, wbrew pozorom nie było tak uciążliwe. Na początku znajomości czasem go drażniła swoimi uwagami, ale teraz chyba nauczył się ich nie prowokować, albo ona przyzwyczaiła się do pewnych jego zachowań i już ich nie komentowała.
Nie pamiętał już kiedy ostatni raz sięgnął po coś mocniejszego niż alkohol. W młodości miał styczność z narkotykami wiele razy, ale nigdy się od nich nie uzależnił. Nie brakowało mu też atrakcji związanych z braniem - ale na tę wyjątkową okazję postanowił spróbować znowu, w uzgodnieniu z Lorien, bo miało im to przecież posłużyć w konkretnym celu.
Chwilę po niej również pochylił się nad stołem by wciągnąć trochę kokainy, która przyjęta w ten sposób, najszybciej zaczynała działać. Była to krótkotrwała, ale intensywna zabawa, ale pierw musieli dać sobie parę minut by weszła na całego.
Wierzchem dłoni wytarł nos i uśmiechnął się do Lorien znad kieliszka, już po paru minutach czując, jak serce zaczyna mu bić trochę wolniej, tylko po to, by później znacząco przyspieszyć wraz z oddechem. Najmilsze były jednak subiektywne odczucia i inne efekty po zażyciu, z których powodu zdecydowali się na ten krok.
Odstawił pusty kieliszek na stole i nachylając się lekko nad nim, położył rękę na kolanie Lorien, patrząc przy tym na nią, zupełnie jakby składał jej niemą prośbę o to, by się do niego zbliżyła. :>Lorien Wayford - 2019-04-21, 16:16 Nauczyli się wzajemnie ze sobą funkcjonować, dlatego teraz coraz rzadziej dochodziło pomiędzy nimi do kłótni czy ewentualnych spięć. Nie przebierali jednak w słowach i gdy zachodziła potrzeba to oboje dawali upust swoim emocjom, nie owijając przy tym w bawełnę.
Podobnie jak Gerard już dawno nie sięgała po nic mocniejszego, a w młodości zdarzyło jej się imprezować po narkotykach i to nie raz. Korzystała z życia i nie zamierzała przestawać pomimo dodatkowych lat na karku. Małżeństwo i dziecko wcale nie przeszkadzało im w tym, aby próbować wszystkiego i cieszyć się życiem, w dosłownym tego słowa znaczeniu.
Czując jak biały proszek powoli zaczyna działać uśmiechnęła się pod nosem i spojrzała na Gerarda magnetycznym wzorkiem nawiązując kontakt, gdy tylko podniósł głowę. Czekała aż źrenice jego oczu również się powiększą, co było jednoznacznym sygnałem, że zabawa właśnie się zaczęła.
Czując dotyk na swoim kolanie zadrżała w pierwszej chwili, ale za moment białymi zębami zagryzła swoją dolną wargę, w ten sposób odrobinę zjadając czerwoną szminkę. Nie przebierając w półśrodkach niemal od razu zbliżyła się do Gerarda i bez żadnych zbędnych podchodów usiadła okrakiem na jego kolanach pozwalając swojej sukience podwinąć się niebezpiecznie ku górze.
- Nie lubię gdy się tak skradasz.- Wymruczała i nie dają mu nawet chwili na reakcję wpiła się gwałtownie w jego usta pozostawiając na nich tą pieprzoną szminkę. ;>Gerard Wayford - 2019-04-21, 19:42 Małżeństwo faktycznie nie stanowiło żadnego problemu, ale dziecko... W tym temacie Gerard był jednak nieco sztywny. Gdy urodził się Tony, praktycznie z dnia na dzień skończył z takim życiem i do dzisiejszego dnia się to nie zmieniło. Teraz zrobił wyjątek, ale wiedział, że nie chciałby by tak wyglądała jego codzienność, gdy na świecie była Raven. Nie były to łatwe wybory, bo jednak jeżdżenie w trasy, granie, ćpanie i chlanie były naprawdę pociągającą opcją, ale jednak wciąż nie mogącą się równać z młodą. Oczywiście wspomniałam tu całkowitą skrajność, ale nawet takie okazjonalne wyskoki, jak ten, nie były przez Gerarda akceptowalne w tym temacie. Dzisiaj zrobili to głównie po to, by choć raz przeżyć to w swoim towarzystwie i miało to zaspokoić ich ciekawość. W końcu niemal tak samo dobrze mogli się bawić bez wspomagaczy.
Póki co jednak Wayford wcale nie myślał o konsekwencjach tego kroku. Nie miał już najlepszego zdrowia, więc taka zabawa mogła mu nawet porządnie zaszkodzić, ale na razie czuł się dobrze. Nawet więcej niż dobrze - koka dawała mu złudne poczucie większej siły i spychała ból na dalszy plan. Chociaż przez te pół godziny mógł się poczuć jak młody bóg.
Gdy wstała z miejsca i za chwilę znalazła się na jego kolanach, uśmiechnął się z satysfakcją. O nic więcej mu nie chodziło, więc puszczając jej słowa mimo uszu (i tak nie dała mu szans na odpowiedź), włączył się w zainicjowany przez Lorien pocałunek. Nie chciał go przerywać, więc co rusz zaczynał go na nowo, dłońmi obłapiając jej ciało. Nie minęło jednak wiele czasu jak wstał z Lorien, pozwalając jej stanąć na własnych nogach, choć nie na długo, bowiem za chwilę przyparł ją do ściany i jedną nogę podciągnął do góry, prowokując blondynkę do tego, by oparła ją na jego biodrze. Zaledwie parę kroków dzieliło ich do łóżka, wystarczyło, by przeszli przez próg balkonu, ale zanim poprowadził ją w tamtą stronę, choć trochę musiał zaspokoić rosnącą żądzę. Była silniejsza niż zwykle, co było jednym z tych skutków "ubocznych", na jaki oboje liczyli.Lorien Wayford - 2019-04-21, 19:53 Mówiąc o korzystaniu z życia nie miałam na myśli skrajnych przypadków ani braku odpowiedzialności. To jasne, że na pierwszym miejscu była Raven, ale pomimo faktu pojawienia jej się na świecie zawsze mogli zostawić ją u dziadków i chociażby na dwa dni pojechać konno gdzieś pod namiot.
Vegas miało być jednorazową przygodą, zwolnieniem wszelkich hamulców i czystą zabawą, na którą prawdopodobnie już nigdy sobie nie pozwolą. Niemniej teraz, gdy mieli ku temu okazję, korzystali z niej pełną gębą. Było to nieodpowiedzialne i na swój sposób niebezpieczne, ale świadomie się na to porwali zwyczajnie pragnąc, aby ten dzień był warty zapamiętania.
Kontynuując pocałunki momentami zapominała o łapaniu oddechu, kokaina znacząco zwiększała nie tylko popęd, ale i wytrzymałość, a to stanowiło doprawdy niebezpieczną mieszankę. Wdychając cicho wstała razem z Gerardem i cofnęła się do tyłu po chwili czując jak jej plecy stykają się ze ścianą.
Syknęła cicho i zaraz uniosła kąciki ust w uśmiechu przepełnionym satysfakcją. Mrucząc cicho zadarła nogę ku górze pozwalając mu podtrzymać się pod kolanem. Pomoc Gerarda była w tej kwestii nieoceniona, bo w innym wypadku stojąc w tych szpilkach z pewnością zaliczyłaby koncertową glebę.
Jedną dłoni wsunęła pod koszulę mężczyzny badając nią nagi tors, zaś drugą złapała go mocno za kark i przyciągnęła ku sobie, w ten sposób uzmysławiając mu, że pragnie aby cały czas był jak najbliżej.Gerard Wayford - 2019-04-21, 20:52 Z tą jazdą konną mogliby już przestać się oszukiwać, biedne konie nie pamiętają już jak wygląda siodło.
Na tę parę minut Vegas stało się niebem na ziemi. Z nieba lał się ukrop, nawet o późnej, popołudniowej godzinie, ale było to zaskakująco przyjemne, szczególnie na tej wysokości, gdzie wiatr chłodnymi podmuchami chłodził ich rozgrzane ciała. W tym stanie nawet muzykę odbierali inaczej, która wciąż płynęła z leżącego obok telefonu.
Drugą ręką objął Lorien w talii i przyciągnął do siebie, także pragnąc jej bliskości. Zsunął usta na jej szyję i to na niej zaczął składać kolejne, namiętne pocałunki, zostawiając też po sobie ślady w postaci malinek. Zostawił jej rozpięcie guzików koszuli, którą zrzucił z siebie, gdy już wreszcie wpadli do środka hotelowego pokoju, niknąc z oczu potencjalnym, przypadkowym obserwatorom. Tutaj co prawda nic im nie groziło - byli przecież zupełnie anonimowi, ale mimo to lepiej, by wszystko zostało między nimi. Zanim dołączył do Lorien siedzącej na łóżku, rozpiął jeszcze klamrę przy spodniach, po czym usiadł tuż obok, z powrotem "zapraszając" blondynkę na swoje kolana. Gdy już usiadła na nim okrakiem, wrócił do przerwanych pocałunków, jednocześnie obie dłonie wsuwając pod jej sukienkę i podciągając ją jeszcze wyżej, by nie przeszkadzała mu i nie ograniczała dostępu do jego ulubionych krągłości.Lorien Wayford - 2019-04-21, 21:10 Najwyraźniej przeszły na zasłużoną emeryturę i nie sądzę, aby Windsor lub Casello ubolewały nad tym, że nikt nie sadza na ich grzbiecie tyłka.
Czując jak chłodne podmuchy wiatru wymieszane z wysoką temperaturą otoczenia muskają jej rozpalone ciało. Jak orzeźwiają umysł pracujący teraz na najwyższych obrotach delikatnie go trzeźwiąc.
Lorien nie zamierzała jednak przerywać tego, co oboje rozpoczęli, nie pozwoliła, aby nawet na moment ich ciała się rozdzieliły cały czas pozostając blisko Gerarda. Opierając burzę blond loków o ścianę zadarła podróbek i westchnęła głośno próbując poradzić sobie z pocałunkami składanymi na jej szyi, odbierała je intensywniej niż kiedykolwiek i z tego powodu nie potrafiła ich zignorować.
Dłońmi po omacku rozpinała przeklętą koszulę, pragnąc pozbyć jej się jak najszybciej w drodze do łóżka, na którym usiadła po chwili i pociągnęła Gerarda za wspomnianą część ubrania. Zniecierpliwiona patrzyła jak zrzuca ją z siebie, a następnie sięga do paska pozbywając się po chwili także spodni.
Na nowo zajmując miejsce na jego kolanach zamruczała rozkosznie, w momencie, w którym bezczelnie i z pełną premedytacją zacisnął palce na jej krągłym tyłku. Kontynuując pocałunki ssała i podgryzała jego wargi domagając się dzisiaj mocniejszych doznań niż zazwyczaj. Nigdy nie kochali się grzecznie, ale dzisiaj Lorien zamierzała być bardzo niegrzeczna i nic, ani nikt nie mógł jej przed tym powstrzymać.Gerard Wayford - 2019-04-22, 00:29
Ukryj:
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
Lorien Wayford - 2019-04-22, 08:48
Ukryj:
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---
Gerard Wayford - 2019-04-22, 21:54
Ukryj:
Ukryta Wiadomosc:
JeÂśli jestes *zarejestrowanym uzytkownikiem* musisz odpowiedziec w tym temacie zeby zobaczyc ta wiadomosc --- If you are a *registered user* : you need to post in this topic to see the message ---