Nicole - 2018-12-28, 15:05 Nicole puki co nie miała samochodu, ba nie miała nawet prawa jazdy, dlatego jej głównym środkiem transportu była deskorolka. To na niej kobieta popylała wszędzie gdzie nie mogła dojechać autobusem, lub po prostu nie miała pieniędzy na autobus. Wygodne to nie było, jednak z uwagi na zupełny brak koncentracji u dwudziestolatki może było to lepsze rozwiązanie. Niestety, piesi i inni uczestnicy ruchu drogowego nie będą na zawsze tak bezpieczni jak do tej pory, bo już jakiś czas temu Nicolka postanowiła zrobić kurs i zdobyć papierek. Najpierw jednak musiała uzbierać pieniądze, co przy zupełnym braku pomocy ze strony rodziców nie było łatwe.
Tak czy siak, na ten moment wydzierała się na biednego faceta, który coraz bardziej nie wiedział co ma odpowiadać. Czerwona ze złości już po raz kolejny miała go zwyzywać, kiedy usłyszała znajomy głos. Odwróciła gwałtownie głowę, przenosząc wzrok na Briana. Słysząc jak stwierdził na głos, że była zbyt zajęta kucykiem, a w dodatku wina jest obopólna otworzyła usta chcąc powiedzieć także mu, co sądzi o tej sytuacji. Zamknęła je jednak, wlepiając w niego tylko wzrok. Kolejne jego słowa na szczęście lekko udobruchały kobietę, dzięki czemu ta z wyższością obdarzyła drugiego uczestnika wypadku ostatnim spojrzeniem. Dokładnie kodując w pamięci jego twarz, a później odprowadzając go wzorkiem, mruknęła pod nosem.
- Kiedyś go jeszcze dorwę, albo rozjadę na przejściu dla pieszych. - słowa te zabrzmiały jak poważna groźba, jednak każdy kto zna Nicole mógł się domyślić, że jutro już nie będzie pamiętać o całej sytuacji, a gdy ponownie spotka mężczyznę będzie w stanie się z nim nawet zaprzyjaźnić.
- Jak mogłeś powiedzieć, że byłam zajęta kucykiem? Przecież to zdecydowanie był ważny powód - zwróciła się do Briana, niemal z wyrzutem. Szybko jednak musiała udawać powagę, bo coś jej się humorek poprawił.
Na propozycję kawy, zabrała kubek z jego ręki rozglądając się za deskorolką. Upiła spory łyk, jednak szybko skrzywiła się, oddając mu ciepły napój.
- O fuuj! - wystawiła język, jakby licząc na to że to zimno zabierze smak - Moocna!Brian - 2018-12-29, 19:08 No to proszę bardzo, zanim pójdzie na kurs może mieć super nauczyciela w postaci Briana. Po pierwsze będzie bezpieczniejsza niż jako jego pasażer, podobnie jak piesi i i inni kierowcy, oraz ogółem uczestnicy ruchu. No wiesz.. zamiast się cieszyć, że go widzi i to on zainterweniował a nie ktoś inny, na przykład uprzedzony do kobiet, to ona jeszcze ma do niego wyrzuty, że stwierdził fakt.
- Deskorolką? - zapytał z ledwo wyczuwalnym powątpiewaniem, chociaż jej złość była komiczna. Na jej wyrzuty tylko parsknął śmiechem.
- Może i był, ale nie zwracałaś przez to uwagi na drogę przed sobą i tak samo tamten facet. Może też miał poważny powód, żeby się gapić w telefon, a nie w to, co trochę dalej. - odpowiedział. No tak, jedyny sprawiedliwy osąd to ten z perspektywy osoby trzeciej, która ma większy dystans (również przestrzenny) do sprawy. Kiedy spróbowała jego kawy, by zaraz mu ją oddać uniósł lekko wargi w nieco kpiącym, ale poniekąd sympatycznym uśmiechu.
- Jakby była słaba snułbym się jak zombie. - odpowiedział odbierając jej kubek i robiąc minę, oraz przybierając postawę zombiaka. Kto wie, może picie dużej ilości mocnej kawy zabije go szybciej niż papierosy, a na pewno szybciej niż alkohol. Anie nie uprzedzajmy faktów. - Będzie więcej dla mnie. Nicole - 2018-12-30, 15:47 Na kpiącą odpowiedź Briana, kobieta zmrużyła tylko oczy przedrzeźniając go.
- Nie, nie deskorolką! - wystawiła mu język, zaraz potem uśmiechając się głupio - Samochodem, a ty będziesz miał tą przyjemność mnie uczyć.
I choć nie miała jeszcze zamiaru wsiadać na fotel kierowcy, czymś odpowiedzieć mu musiała. W końcu każda możliwość dogadania mężczyźnie, była satysfakcjonująca, a mina zbitego z tropu Briana była jej marzeniem.
Jego kolejną wypowiedź wpuściła jednym uchem, a wypuściła drugim, wcale tego nie ukrywając. Zamiast tego rozglądnęła się ponownie za deskorolką, a kiedy już ją namierzyła pognała do niej, wyciągając ją z pod ławki. No cóż, przyjmowanie krytyki nie jest jej dobrą stroną
- Patrz, jeszcze mi farba odprysła! - jęknęła żałośnie, podstawiając mu pod nos "ranny pojazd". Wyglądała przy tym jak dziecko, skarżące się do rodzica, na zepsutą zabawkę.
Co prawda zarysowanie nie było duże, a po postawieniu deskorolki na ziemi, niemal niewidoczne to kobiecie nie podobało się to. Można nawet powiedzieć, że wyolbrzymiała problem, niepotrzebnie doszukując się uszkodzeń.
Kiedy przybrał postawę zombiaka, uśmiech wrócił na jej twarz. Zaśmiała się nawet w głos, nie rozumiejąc w tej chwili dlaczego nie wybrał zawodu aktora. Niewątpliwie mógłby grać nie tylko zombie, ale również irytującego ciołka. Brian - 2019-01-01, 17:51 Musiał się uśmiechnąć, na próbę przedrzeźnienia go przez Nicole. Na jej słowa wzruszył barkami. Wcale nie miał nic przeciwko.
- Myślę, że zarówno ty będziesz mniej zestresowana, niż gdybym to ja był za kółkiem, jak i inni uczestnicy ruchu będą bezpieczniejsi. - odpowiedział, tym samym nie dając się zepchnąć z pantałyku, a przynajmniej nie na długo, Nicole więc może dalej marzyć. Doskonale przecież zdawał sobie sprawę, z tego jak prowadzi. Czasem po prostu mylił miejskie uliczki z torem motocrossowym. A może wcale nic nie mylił i robił tak świadomie, to też możliwe.
- No naprawdę, straszne. - odpowiedział autentycznie smutnym głosem, jednak na jego twarzy widniały całkiem inne emocje, nie ocierające się nawet o smutek. Jeżeli nawet byłą to jakaś "rana", to niezbyt poważna. - Może jeszcze go zaskarżysz do sądu? - zapytał, wskazując w stronę, gdzie odszedł bezimienny mężczyzna, który na zawsze pozostanie już chyba w ich pamięci Deklem.
Nie wybrał, bo mu nikt tego nie podsunął. Brian nie wyobrażał sobie jak mógłby męczyć się w pracy, która by mu się nie podobała, przez powiedzmy 8 godzin dziennie. Niestety nie został gwiazdą rocka, więc wolał ograniczyć się zawodowo do stajni. Chociaż aktorstwo to nie był taki głupi pomysł. Błyski fleszy i ciągle pałętające się gdzieś wokół piękne panie..Nicole - 2019-01-01, 18:28 - Taaak, już raz z Tobą jechałam - mruknęła, mimowolnie się uśmiechając i przypominając sobie owy pamiętny dzień, w którym przyjechał po nią pod stajnie, żeby ją odebrać - Mało zawału wtedy nie dostałam!
W tym momencie, Nicole wiedziała już co kupi mu na urodziny. Karnet na jakiś tor, po którym będzie mógł sobie pojeździć i się wyżyć. Chociaż miała dziwne uczucie, że to tylko pogorszy sprawę. W końcu gdy po takiej ekstremalnej jeździe, przyjdzie mu wyjechać na ulice, może nadal zachowywać się tak jak na torze, albo jeszcze gorzej.
Odruchowo spojrzała na niego, w duchu ciesząc się że i on podziela jej nieszczęście związane z uszkodzeniem deskorolki. To był jednak błąd, bo widząc minę i emocje malujące się na twarzy mężczyzny, zrozumiała, że wcale nie są tego samego zdania. Zacisnęła więc usta, na których jednak ciągle kwitł uśmieszek i szybkim ruchem dźgnęła go palcem między żebra, licząc na to że jak i u większości ludzi był to jego słaby punkt. Wyglądało to tak, jakby to była jakiegoś rodzaju kara, którą niewątpliwie musiał ponieść za nie podzielanie jej uczuć.
- A Ciebie razem z nim! - zaśmiała się, próbując dokonać powtórki swojego czynu.Brian - 2019-01-02, 19:26 - Prawidłowo. - mruknął w odpowiedzi, dla potwierdzenia kiwając głową. On by był zadowolony z takiej jazdy, gdyby sam nie siedział za kółkiem. Ale to on. - Akcja i emocje muszą być. - dodał. W końcu to on w tej dwójce był uzależniony od adrenaliny. Jej drobna dawka dziennie jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Oczywiście karnet na tor na którym był częstym gościem byłby doskonałym pomysłem. Może nie poprawiłoby to jego stylu prowadzenia pojazdów na utwardzonej drodze, ale też nie pogorszyło.
Na jego twarzy już już wykwitał tryumfalny uśmiech pod tytułem "dała się nabrać", dostrzegł też, że pomimo iż domyśliła się, że wcale nie jest mu jakoś szczególnie szkoda niewielkiego odprysku na deskorolce, to nadal się uśmiecha, kiedy dźgnęła go w żebra. Zgiął się w pół, z niemal przesadną teatralnością.
- Aua - poskarżył się. - Kobietaa mnie bije, ratunku!
No na pewno byli teraz pociesznym widowiskiem dla przechodniów i deskorolkarzy.
- A mnie za co? Gdyby nie ja, to byście się jeszcze pobili. - wytknął jej, próbując uciec przed jej palcem, kierującym się ponownie między jego żebra.Nicole - 2019-01-05, 10:25 Zadowolona ze swojego postępku obserwowała jak mężczyzna zgina się w pół, na jego okrzyk reagując tylko miną niewiniątka. Zapewne niektórzy przechodnie zwrócili na nich uwagę, bo w końcu nie dość, że stali na środku alejki to jeszcze zaczęli się drzeć. Właściwie to on zaczął, ale Nicole miała w tym swój udział. Tym, którzy odwracali się sprzedawała tą właśnie przekonującą minę, albo całkowicie ich ignorowała.
- Przynajmniej miałabym na kim poćwiczyć. - rzuciła w odpowiedzi, zupełnie nie biorąc pod uwagę tego, że to właśnie tamten "dekiel" mógłby sobie poćwiczyć, a to ona byłaby tym "workiem treningowym". Jakby nie patrzeć dziewczyna nigdy nie wdawała się w bijatyki, więc jej ruchy byłyby bardzo przypadkowe. - Wiesz, może dzięki temu zapałałabym miłością do boksu.. Zaczęłabym startować w zawodach!
I o ile w pierwsze swe zdanie naprawdę wierzyła, to drugie powiedziała ot tak, wcale nie sądząc, że naprawdę mogłaby pokochać bójki. Boks uważała za jeden z najgłupszych sportów, zaraz po koszykówce, której zupełnie nie rozumiała. Już w szkole, zawsze wymyślała sobie powód, aby nie ćwiczyć kiedy wyżej wymieniony sport miał pojawić się na lekcji WF. Zgłaszanie niedyspozycji, podrabianie zwolnień, a w krytycznych przypadkach zwiewanie ze znajomymi, sprawiło że właściwie tylko kilka razy miała tą wątpliwą przyjemność uczestniczenia w grze, a tym samym poznania jej zasad. Całe szczęście nauczyciel nie miał parcia na rozwijanie wśród swoich uczniów tej umiejętności, w większości pozwalając im samodzielnie decydować o tym, co chcą robić na lekcji.Brian - 2019-01-05, 19:33 - Taa, no jasne. - rzucił niezbyt jej dowierzając, prawdopodobnie zdając sobie sprawę, że to dekiel mógł poćwiczyć na niej, chociaż wyglądał na mniej więcej nieszkodliwego typa, więc pewnie prędzej dałby się pobić. Za to później… - A potem by poszedł na obdukcję i miałabyś sprawę w sądzie. - dodał, gdyż taki scenariusz zdawał mu się znacznie bardziej prawdopodobny. - Poza tym od tego są worki, a nie ludzie. - powiedział jeszcze pan specjalista. Bokserem ze swą posturą zdecydowanie nie był, ani nawet fanem sportów walki, ale mając swoją uroczo bezczelną twarz zasmakował krwi własnej jak i przeciwnika. Okej, to brzmi jakby kogoś zadźgał w zaułku.. albo jakby ktoś go zadźgał. Aż do takich ekscesów nigdy nie doszło.
- Mam pomysł. Co powiesz na to, żebym postawił ci kawę, taką bardziej odpowiadającą twemu gustowi?- zaproponował. Co prawda on wciąż miał trochę kawy w kubku, ale wyjątkowo może się napić jakiejś herbaty, albo słabszej kawy. Nad wyniszczaniem organizmu trzeba pracować. - Może to ułagodzi trochę twój wojowniczy zapał i przestaniesz mi wsadzać palec między żebra, oraz opłakiwać niewielki odprysk na deskorolce. - dodał, no bo jakżeby mógł się obejść bez szczypty złośliwości.Nicole - 2019-01-05, 20:24 Wysłuchała jego wypowiedzi, zastanawiając się w którym momencie stał się takim myślącym w przyszłość i rozważającym wszystko facetem. Nie mogła jednak stwierdzić, że był to minus. A co więcej, zaimponował jej tym nieco, bo oprócz szalonego, dającego ponieść się adrenalinie Briana, dostrzegła w nim teraz odpowiedzialnego Briana. Szybko wywnioskowała z tego, że w zależności od sytuacji, naprawdę potrafi zmienić nieco twarz. Zyskiwał w jej oczach coraz więcej i mimo że nie miała zamiaru mu tego powiedzieć, żeby nie pękł z dumy, zaczęła uważać go za prawdziwego przyjaciela.
Wracając jednak do wypowiedzi. Wydawało jej się mocno nie fair, że jeśli kobieta chce komuś przywalić, nie jest to mile widziane, a wręcz obrywa kazaniem na ten temat. Jeśli natomiast płeć przeciwna, zechce zdzielić się po mordkach, to wszystko jest w jak najlepszym porządku,
- To w takim razie, zrobię sobie worek treningowy z jego podobizną. - westchnęła, uśmiechając się na samą myśl. Taki wiszący z sufitu worek, w kształcie człowieka. Sąsiedzi widząc to przez okno, zeszliby na zawał.
Przy następnej jego bijatyce, Nicole wyskoczy z jakiegoś okna, wyjdzie z jakiejś studzienki, albo wyłoni się z zza rogu i zapobiegnie temu, a uczestnicy, łącznie z Brianem, dostaną reprymendę. Tak będzie!
Z tych jakże pięknych, ale nierealnych wymysłów, wyrwał ją głos. Przez chwilę, wydawała się nie rozumieć tego, co powiedział. Dopiero po krótkiej chwili przyszła do całkowitej świadomości, licząc na to że mężczyzna nie zauważył tego zamyślenia, co istotnie mogło się stać. W końcu ciągle mówił, a gdy skończył, ona już się ogarnęła.
- No ewentualnie mogłabym się zgodzić. - odparła, mocno udawanym, księżniczkowym. Ostatecznie uśmiechnęła się szczerze, nie wypominając mu tego "niewielkiego odprysku" jak raczył ująć tą naprawdę wielką szkodę.Brian - 2019-01-06, 12:45
Musiałam.
No bo nie bądź śmieszna, on wcale nie jest trzeźwo myślącym, patrzącym w przyszłość, odpowiedzialnym facetem! Absurd, jest tego przeciwieństwem. Mógłby najwyżej takiego zgrywać, ale to też mało prawdopodobne. A może po prostu chociaż ani trochę nie był odpowiedzialny wobec własnego siebie, traktował Nicole jak przyjaciółkę i chciał dla niej jak najlepiej. I to chyba jest to, w tym przypadku.
No to jeszcze zależy komu ta kobieta chce przywalić, bo jeśli komuś postawniejszemu od siebie, to chyba taka pogadanka jest na miejscu. Boże drogi, Brian i pogadanki! Nie, nie, nie!
- No tego ci nie mogę zabronić. - powiedział i znowu wrócił Brian lekkoduch. Wzruszył barkami, obdarzając Nicole uśmiechem, po czym dodał. - To mogłoby być nawet zabawne.
No, ja już to widzę, jak Nicole wyłazi z jakiejś ciemnej i brudnej studzienki i pierwsze o co by miał reprymendę, to że przez niego musiała się do tej studzienki wczołgać. Dobrze, proszę Pani Zero-Zabawy! Parsknął śmiechem na jej księżniczkowy ton, jednak po chwili ogarnął się, chociaż banan mu z ryjka nie schodził, postanowił działać, zanim Nicole i to mu wypomni.
- No to chodź, Księżniczko. - powiedział i podał jej ramię w objawie
Brianowego pseudo dżentelmeństwa. Następnie ruszyli w stronę jakiejś kawiarni.
ztNicole - 2019-01-06, 21:24 Przynajmniej będzie co wspominać!
Nie będę przedłużać, bo chyba wszystko zostało już napisane. Zgarnęła deskorolkę i dzierżąc ją dzielnie pod pachą, pozwoliła wziąć się pod rękę. ( Poczuj tą łaskę! ) Opatuliła się jeszcze tylko lepiej szalikiem, w przypływie nagłego uczucia chłodu, po czym ruszyła w stronę, którą wybrał mężczyzna. Po drodze zapewne zaczęła jakąś rozmowę, coby nie szli w milczeniu.