Eight Belles - 2018-01-20, 23:28 Belles nie miała problemów z utrzymaniem tempa, nie miała parcia do przodu, a tym bardziej nie ulegała presji otoczenia. Tak samo można powiedzieć, że im bardziej jeździec będzie próbował z nią walczyć, tym samym ona nie zacznie odpuszczać, tylko tym bardziej się zacietrzewi, próbując się zapierać, tak dla zasady.
Przed zakrętem swobodnie zwolniła, tym samym próbując miękko wejść w zakręt, utrzymując odpowiednią równowagę ciała, klacz już powoli sama się zapalała do biegu, jednak nigdy nie była porywcza na zakrętach. Dopiero jakoś w połowie łuku zaczęła pokazywać, że powoli będzie przyspieszać, jak wiadomo w sekundę się nie rozpędzi, a jej ciało samo doskonale wiedziało co robić, by mieć szybszą reakcję i możliwe, że jakąkolwiek większą szansę.
Wychodząc z zakrętu wskoczyła na najwyższy bieg, próbując machinalnie się rozpędzić, korzystając ze swojego wzrostu i długich nóg, dzięki którym kryła o wiele więcej terenu, co mogło być teraz mocno przydatne. Zaczęła śmiało wychodzić wprzód, nie oglądając się na inne konie, teraz już jej to nie interesowało, chciała walczyć o ostatnią prostą.Aiden Craven - 2018-01-21, 11:08 Minąwszy NPC3, chłopak przestał rozpędzać Soula i po prostu trzymał tempo, galopując po swoim torze. Wciąż stał dość wysoko w strzemionach, aktywnie pracując ręką za ruchem końskiej głowy. Wodze dalej trzymał krótko, mocno, nie pozwalając by wyślizgiwały się spomiędzy palców. Obserwował trasę przed sobą, będąc pochylonym nad końską szyją i absolutnie nie przejmował się tym, że mieli na ogonie olbrzymią konkurencję. Cieszyło go tylko to, że nie byli w żaden sposób przyblokowani; w końcu ich przewaga oznaczała bycie raptem kilkanaście centymetrów dalej niż reszta, nie znaleźli się nagle kilkanaście metrów dalej jak prowadzący ich NPC4, do którego swoją drogą zbliżyli się wraz z wejściem w kolejny zakręt, gdzie wszyscy chcąc nie chcąc ponownie zbili się w bardziej lub mniej zbitą grupę, a Aiden z Soulem nie byli od tego wyjątkiem. Zmieniając swój dosiad, subtelnie wytrącił tempo i jednocześnie balansem swojego ciała ułatwił ogierowi wejście w zakręt, by już po jego połowie pchnąć ogiera do przodu rękoma i pozwolić mu zaatakować na moment przed wyjściem na ostatnią prostą.Delfinek - 2018-01-21, 11:23 Nadal byli z tyłu, choć powoli przesuwali się bliżej rywalom. Bieg obok NPC5 pozwolił na odrobinę nadziei i ładunek adrenaliny - w końcu tu walka o to, kto nie będzie ostatni. Przetrzymała ogiera przed pierwszym zakrętem, kierując go bardziej to wewnętrznej. Wstrzymała go poprzez wzmocnienie kontaktu i schował się za szyję ogiera, by zaraz po pokonanym zakręcie popuścić ogierowi szyję, skulić się w sobie i obciążyć tył siodła ku pogodnieniu go smyrnięciem batem. Podstawą było teraz odbicie się od NPC5, nie mówię tu już nawet o dogonieniu reszty, bo to także dość oczywiste. Nie był to jeszcze czas do wyprzedzania - kondycja Scho nie pozwalała na to, był szybki na krótszych dystansach - na ostatniej prostej. Na razie musiał jedynie pokazać, że nie będzie najgorszy.
Wierzyła w jego umiejętności, siłę woli i chęć zwycięstwa - przejęła to od niego kiedy tylko wygrali razem pierwszy swój wyścig. Kolejne smyrnięcie - nie była go jak kilku innych dżokejów swoje konie, lecz także korzystała z bata jako narzędzia dopingu w przeciwieństwie do innych. Bat to dobra metoda, jeśli jest się humanitarnym i rozsądnym - a przede wszystkim opanowanym.Parnassus - 2018-01-21, 13:58 Natura Parnassusa nie była zbyt złożona i trudna do przewidzenia. Miał silny temperament, który rekompensowała jedynie chęć współpracy i grzeczne podejście do człowieka, ale nawet jeżeli pod siodłem starał się skupiać na jeźdźcu, wciąż ciężko było nad nim zapanować. Przed wejściem w zakręt Aiden musiał więc zadziałać stanowczo i mocniej niż zazwyczaj, kiedy Kary słysząc zbliżające się do nich pozostałe konie, stulił uszy, wyraźnie próbując wyrwać do przodu. Ostatecznie jednak zakręt ostudził jego zapał, a ogier zwolnił na tyle, na ile było to możliwe i znów na sygnał wystrzelił jak z procy. Tym razem poirytowany oddechem rywali na zadzie po raz kolejny spiął się w sobie, wyraźnie nadając mocniejsze tempo i próbując już na tym etapie zbudować jak największy dystans.Soul Eater - 2018-01-21, 16:58 Minął innego konia, zostawiając go gdzieś za sobą. Mały sukces, a tak bardzo cieszył bo nie musiał go dłużej ganiać. Wciąż miał jednak inne konie za sobą, o czym nie zapominał. Wytracił nieco swoje tempo, parskając przy tym głośno. Zbliżali się do zakrętu, na który musiał się psychicznie przygotować. W samym zakręcie zwolnił, by nie stracić równowagi, albo przypadkiem w kogoś nie wpaść. Wszyscy znowu biegli kupą, co niespecjalnie mu się podobało, dlatego jeszcze przed wyjściem z zakrętu zaatakował bardziej, by oddalić się od koni. Zaczynał lubić samotne bieganie, a fakt, że większość miała podobną technikę do niego, niespecjalnie mu to ułatwiał.
Wyszedł z zakrętu, rozpędzając się coraz mocniej, nie był może najwyższy, ale był bardzo zawzięty przez co zaczynał pędzić przed siebie korzystając ze swojej kondycji oraz szybkości. Siły miał dość, by walczyć o jak najwyższą pozycję i trudno będzie mu ją odebrać.Scho Can Do - 2018-01-21, 23:36 Ogier z pewnością powoli doganiał resztę stawki, ale jednocześnie nie biegł jeszcze przesadnie mocno. W końcu miał zachować siłę na ostatnią prostą, a do niej był jeszcze kawałek. Bieg obok NPC5 pozwalał mu odczuwać presję wyścigu i motywował go do dalszego działania. Scho wiedział że prawdziwa walka dla niego zacznie się dopiero na ostatniej prostej, no w sumie jak dla większości koni biegnących w tym wyścigu. Zauważył szybko zbliżający się pierwszy zakręt, gdzie ogier minimalnie do niego zwolnił. Miał w niego wejść poprawnie w równowadze i harmonii, aktywnie pracując zadem i cielskiem wpisał się w zakręt. Scho reagował na pewne i jasne pomoce, będąc koniem o gorącym charakterze. Faktycznie zdecydowanie to co najlepsze wyciągał na ostatniej prostej, aczkolwiek jego kondycja nie była aż tak tragiczna. Choć faktycznie mogłaby być lepsza. Po wyjechaniu na przeciwległą prostą, ogier lekko przyspieszył wracając do poprzedniego tempa.Eviline - 2018-01-22, 00:47 Znaleźli się w odpowiednim miejscu stawki, gdzie nie musieli się specjalnie spieszyć, płynęli po prostu z prądem i obecnie Ev nie miała zamiaru tego zmieniać, tak samo jak nie chciała pozwolić innym na zawalczenie o ich miejsce. Pomijając oczywiście furiatów, którzy lecieli już teraz na łeb, na szyję nie zdając sobie sprawy z tego, że jeszcze długa droga przed nimi.
Zbliżali się już do pierwszego zakrętu, kobieta z pełnym opanowaniem zaczęła próby zwolnienia, prosząc ogiera o dostosowanie tempa do stopujących koni, na koniec zmieniając dosiad, wstając na strzemionach i dociążając wewnętrzną stronę przy samym wejściu na łuk. Cały czas dozowała swoje obciążenie, by dostosować się do każdego elementu zakrętu. W pełnym skupieniu obserwowała to, co miała przed sobą, by w razie co mieć wystarczająco dość czasu na jakąkolwiek reakcję, na łukach często zdarzały się wypadki, a uczestniczenia w kolizji wolała uniknąć.
Wychodząc z zakrętu, a przynajmniej będąc w końcowej jego części, zachęciła ogiera do zwiększenia tempa, wracając przynajmniej do tego poprzedniego, jak już byli na prostej, mogła znów zmienić dosiad, chowając się bardziej za szyją ogiera i obniżając się w strzemionach, tym samym nie stawiając już takiego oporu dla wiatru.Eviline - 2018-01-22, 01:05 Utrzymywała tempo ogiera, w końcu nie było co się jeszcze na tej prostej zamęczać, reagowała tylko w niebezpiecznych momentach, jak próby zajęcia ich pozycji, jednak nie wszczynała większej walki o znalezienie nowego miejsca. Trzymała się skulona za szyją ogiera, lutując sytuację spomiędzy jego uszu, zauważyła już parę, która ewidentnie miała problem, jednak jeździec zachował się elegancko i zamiast biec dalej, narażając tym samym siebie, konia i innych uczestników, zszedł mocno w zewnętrzną stronę toru. Przynajmniej gość nie był napaleńcem jednego wyścigu, skoro postąpił tak, a nie inaczej, przez co od razu zyskał w oczach Ev.
Zbliżali się nieuchronnie do ostatniego zakrętu, tutaj sytuacja się powtórzyła, Ev starała się wstrzymać ogiera, zwalniając tempo miarowo, jak pary przed nimi. Stanęła w strzemionach, dociążając jedną stronę ogiera, tym samym dając mu lepszą równowagę. Miała nadzieję, że w zakręt wejdą miękko i w dobrym tempie, tak, by móc je spokojnie zachować na całym łuku.
W drugiej części zakrętu kobieta powoli zmieniała taktykę, wprowadzając większe tempo, a przy wyjeżdżaniu niemal na prostą zmieniła dosiad, chowając się ponownie za szyją ogiera, a w tym samym momencie wykonując słynne pchnięcie, które miało być jasnym znakiem, czego Hiszpanka teraz oczekiwała od swojego podopiecznego, to był już czas na wykorzystanie wszystkich swoich możliwości do pełnego rozpędzenia się w kierunku mety.Hero Of War - 2018-01-22, 14:07 Galopując powoli stopniowo zaczynał zwiększać tempo, ale trzymany w ryzach przez Eviline nie atakował zbyt wcześnie. Wyczekiwał na ten konkretny moment, w którym blondynka miała za zadanie pokazać mu swoją mową ciała i działaniami "teraz walczymy".
Nie zrażał się tym, że biegł raczej w połowie stawki, choć znacząco podbudowało go to, że zdołał przegonić NPC5 i idąc łeb w łeb razem z Blue powoli budził w sobie wolę walki. Już na początku była bardzo silna, ale teraz podsycana małą rywalizacją zaczynała nabierać intensywności.
Kompletnie nie zwrócił uwagi na drugiego konia, który oddalił się do zewnętrznej krawędzi toru i zrezygnował z wyścigu. Pochłonięty tym co miał przed oczami pędził przed siebie, niemniej dość karnie pozwolił przytrzymać się Eviline, nie sprawiając jej przy tym problemów.
Chwilowo ograniczając tempo sprawnie i płynie wszedł w zakręt nie tracąc także niezbędnej podczas tego manewru równowagi. Oddychając głośno, ale wciąż równomiernie galopował dalej już przy wychodzeniu z zakrętu zaczynając powoli atakować stawkę, zgodnie z poleceniem właścicielki. Głębiej wszedł zadem pod kłodę i zaczął jeszcze żywiej iść naprzód mocno wbijając kopyta w podłoże, a także pracując całym silnym cielskiem.
Być może było na to jeszcze za wcześniej, ale czasem takie ryzyko popłaca, a Hero oprócz bycia szybkim był też silny i wytrzymały, co z pewnością dawało mu spore szanse.Ebony Knight - 2018-01-22, 18:13 Jemu także obecna pozycja odpowiadała. Póki co z powodzeniem udawało im się zająć wybrany tor, a Ebony starał się bronić i blokować swoje miejsce, gdyby inny koń chciał je zająć. Karosz pozostał czujny, jednak nie pchał się do przodu, trzymając się obecnej pozycji w stawce.
Zbliżali się do pierwszego zakrętu, przed którym ogier zaczął zwalniać, starając się o dopasowanie tempa do innych koni, które również zwalniały przed zakrętem. Nieco wolniejsze tempo ułatwiało bezpieczne pokonanie łuku. Na zakręcie prawidłowo się wygiął, a dzięki prawidłowemu obciążeniu przez Eviline póki co spokojnie i w równowadze pokonywał zakręt. Dwulatek służył kobiecie jako dodatkowa para oczu. Arab doskonale zdawał sobie sprawę, że wypadki chodzą również po koniach i że często mają miejsce na zakrętach. Knight był więc gotowy w takiej sytuacji zareagować prawidłowo i z wyprzedzeniem. Mając za sobą większość zakrętu, zachęcony dodatkowo przez Eviline przyspieszyć, przyjmując tempo sprzed zakrętu za minimum.Brian - 2018-01-22, 20:40 Równo z wyjściem z zakrętu na prostą wrócili do tempa sprzed łuku. Brian zachęcał Blue Moon do utrzymywania aktywnego tempa. Póki co nie zmieniał toru, po którym się poruszyli. Szukał okazji na polepszenie ich sytuacji jeszcze przed ostatnią prostą, ale nie chciał, żeby zostali przyblokowani, bo to uniemożliwiłoby im atak na lepszą pozycję. Powrócił też do nieco innego dosiadu i pozycji w siodle. Jak zawsze obserwował sytuację w stawce, nie dekoncentrując się jednocześnie i nie zbaczając myślami z tego na czym głównie się skupiał: na skarogniadej i na sobie. Zauważył, że NPC5 zaczął stopniowo tracić swoją pozycję również na ich rzecz, ale także ze względu na również naciskającego na niego Hero of War. Z kolei dżokej NPC2 miał pecha, zjechał na zewnętrzną nie kontynuując walki w wyścigu, najprawdopodobniej z powodu ześlizgującego się siodła, lub innej "usterki". Brian sam by sobie takiego obrotu spraw nie życzył i dlatego starał się dbać o sprzęt. Mimo to wietrząc możliwości postarał się poszukać lepszego miejsca w związku z tym, że NPC2 i jego dżokej odpadli.
Zbliżyli się do zakrętu. Tuż przed wejściem na niego brunet wyhamował nieco klacz. Weszli na zakręt, jednocześnie Brytyjczyk uniósł się wyżej z siodła i skulił na grzbiecie folblutki, chowając za jej szyją, obciążył ją też bardziej do wewnątrz, chcąc jej pomóc w bezpiecznym pokonaniu zakrętu. W drugiej części łuku zaczął z nią stopniowo przyspieszać, by jeszcze na zakręcie, w samej jego końcówce wrócić do wcześniejszego tempa. Była to ostatnia prosta, ale nie rozpędzał jeszcze Blue Moon. Najpierw chciał poszukać miejsca, które ułatwiało mu "atak", nawet jeśli musiał wybrać bardziej środowy, lub nawet nieco zewnętrzny tor.Eva - 2018-01-22, 23:48 Była zadowolona z ich wspólnej pozycji na torze. Oczywiście jeszcze wszystko przed nimi, ale obecnie wcale nie było tak źle. Trzymała Kinda w jednakowym tempie oraz pilnując jego pozycji, nie chciała stracić czegoś przez nieuwagę. Szybko zaczęli zbliżać się do pierwszego zakrętu, który musieli pokonać by wyjść na przeciwległą prostą. Krótko przed zakrętem mocniej skuliła się za szyją karego ogiera arabskiego, unosząc zadek swój bardziej ku górze. Pewniej złapała wodzę, działając na ogiera spowalniająco - oczywiście lekko tylko tyle co do samego zakrętu. Zachęcała ogiera do poprawnego wpisania się w łuk w czym mu oczywiście pomogła, przy jednoczesnym zachowaniu równowagi. Kind także miał powalczyć o zachowanie swojego toru, by po wyjściu na prostą nie zostać przyblokowany/zepchnięty przez inne konie. W końcu się bezpiecznie się pojawili na przeciwległej prostej, wyjeżdżając bezpiecznie zakręt. Eva od razu poprosiła ogiera o lekkie przyspieszenie, chciała wrócić do tempa z poprzedniej prostej.Blue Moon - 2018-01-23, 00:55 Klacz gładko pojawiła się na przeciwległej prostej, wracając do poprzedniego tempa. Klacz galopowała aktywnie i chętnie do przodu, nie pędząc jeszcze na łeb na szyję. Już też szukała dogodnego dla niej toru, który mogłaby objąć i zaatakować na ostatniej prostej niczym pocisk. Mimo wieku była godnym przeciwnikiem, szybkim i dość wytrzymałym z którym należało się liczyć. Jeden przeciwnik im odpadł, a to zawsze cieszyło. To rywalizacja, co poradzić że takie rzeczy akurat cieszą. Słabszych zawodników i tak już połknęła wcześniej, nie pędząc nawet pełnym galopem tylko swobodnie przesuwając się naprzód. Hero którego klacz kojarzyła z stajni Orchardu oraz innych wyścigów miał na nią dobry wpływ, ale także Soul którego dość dobrze znała. Dzięki tym spadkom zawodników, mieli szansę na zajęcie lepszego toru do biegu. Zaczęli stosunkowo szybko zbliżać się do drugiego i zarazem ostatniego zakrętu, gdzie klacz przed nim nieco zwolniła. W równowadze weszła zaraz w niego, utrzymując w nim dobre tempo i pokonując dość gładko. Już w drugiej części łuku klacz wraz z pomocami wbiła mocniej kopyta w podłoże, nabierając siły z zadu i mocniej wypychając się w przód. Nie miała problemów z nabraniem w końcu zakrętu tempa z poprzedniej prostej. Doświadczenie pozwalało jej wykonać ten manewr bez większego trudu z zachowaniem swojego toru. Klacz nie omieszkała się stopniowo nabierać tempa z wyjściem na ostatnią prostą, bo wiedziała że to już ten czas.Kind of Magic - 2018-01-23, 14:06 Jedna z ostatnich pozycji na torze względem techniki jaką operował ogier faktycznie póki co nie musiała martwić dżokejki. Oczywiście lepiej byłoby gdyby wyjście z bramki poszło im łatwiej, a obecna pozycja znajdowała się gdzieś pośrodku stawki, ale zważając na to, że były to drugie zawody Magica odkąd znalazł się w Orchardzie, można było mu to wybaczyć. Ostatecznie nie miał przecież stałego jeźdźca i choć nie robiło mu to wielkiej różnicy z racji usposobienia, to jednak łatwiej było zgrać się z kimś, kto poświęcał ci więcej czasu na co dzień. Niemniej jednak pod Evą nie sprawiał żadnych problemów i dawał z siebie naprawdę wszystko.
Po dojechaniu do zakrętu zwolnił niemal niezauważalnie. Tor nie był przecież zbudowany w sposób, w który musiałby znacznie wyciszyć swoje tempo, a gładko pozwalał przedostać się na kolejną prostą. Pod wpływem pomocy dżokejki ładnie wpisał się w nadchodzący łuk, a jeśli dane było mu dojechać do innych koni to starał się znaleźć między nimi kawałek miejsca dla siebie, umożliwiający mu swobodne kontynuowanie biegu, bez potrzeby zwalniania. Po ponownym wyprostowaniu się, za wskazówką Evy, powrócił do poprzedniego tempa i parł przed siebie, głośno przy tym poparskując.Liam - 2018-01-24, 01:08 Na prostej starał się w miarę łatwo polepszyć ich pozycje w stawce, żeby uplasować się gdzieś w środku, dlatego też trochę kombinował, szukał luk pomiędzy końmi i próbował się przecisnąć, gdy sytuacja była bezpieczna i zapewniała szybkie rozwiązanie sytuacji. Nie chciał przemęczać ogiera, dlatego miał zamiar wykonywać to metodą małych kroczków, w końcu na finisz pracuje się całą gonitwę i nie mogli o tym zapominać.
Przed zakrętem zaczął wytrącać tempo tak, by zgrać się z resztą stawki i wejść w zakręt z pełną swobodą. W chwili wchodzenia na łuk, Liam przybrał wyższy dosiad, stając poniekąd w strzemionach, dociążając jak zwykle stronę wewnętrzną z naciskiem odpowiednim do stopnia przechyłu na łuku. Starał się mieć obszerność w miejscu, by nikt ich nie przycisnął, czy nie zablokował, niby nie widział na tych torach mocno zaciętych walk z brakiem zasad typu fair play, ale wszystko mogło się zdarzyć, a przypadki chodziły po ludziach.
Wychodząc z zakrętu stopniowo prosił ogiera o zwiększenie tempa, tak, by wyrównać je z poprzednim, choć jeśli stawka przyspieszyła, to on również nie pozwolił sobie na pozostanie w tyle i zachęcił karego do zwiększenia intensywności w galopie, jednocześnie chowając się za jego szyją, uwzględniając, że wrócił również do niskiej pozycji w siodle.