Jessie - 2013-02-22, 21:37 Chociaż powoli, to wszystko szło zgodnie z jej planem, aż ogier nieoczekiwanie zgasł w kłusie, zatrzymując się. Pierw próbowała go ruszyć dając mocną łydkę, ale gdy poczuła, że ten uwiesza się na wędzidle - postanowiła skorzystać z bata ujeżdżeniowego, który wzięła ze sobą. Co prawda miał posłużyć jej w czym innym, ale w tym momencie cieszyła się, że jednak ma go ze sobą oO' Nie chcąc odpuścić karemu, "strzeliła" go dość lekko w zad, wodze trzymając w jednej ręce i jednocześnie dając mu stanowczą łydkę, chcąc by w końcu odmulił i ruszył porządnie, a nie. Krówsko się znalazło. Jeżeli niczym to nie poskutkowało, a ogier jedynie stał w miejscu zapewne wkurzony, powtórzyła manewr, z tym, że uderzenie było już mocniejsze.
Ale znając życie, wystartował jak oparzony od razu Colorado - 2013-02-22, 21:43 Gdy tylko został śmignięty po zadzie przysiadł na nim, cofając się o krok. To co prawda powstrzymało go od położenia się, jednak nie było wystarczająco mocne, by ruszył, czy skusił się na jakąś inną, żywszą akcję, niżeli stanie w miejscu. Dalej zwieszając się na wędzidle, z opuszczonym nisko łbem stał nieruchomo, podczas śmignięć palcatem podskakując lekko zadem czy charakterystycznie 'furcząc' na właścicielkę. Chyba najwyraźniej zaczynał fiksować. Jakieś końskie urojenia, depresja, schizofrenia, whatever..? oO''Jessie - 2013-02-22, 22:14 Po trzeciej próbie ruszenia go w ten sposób zaprzestała kolejnych, nie chodziło tutaj przecież o to, żeby mu wlać czy skrzywdzić. Poza tym nie miała serca, by robić mu takie rzeczy, co może i było błędem z jej strony, no ale... jak się znęcać nad takim łosiem, no jak?!
- Color.. - burknęła na niego, raz jeszcze próbując ruszyć go samą łydką i wypchnięciem z biodra. - Na łeb upadłeś, czy jak? - zapytała w końcu, po czym wpadła na kolejny pomysł - a gdyby tak spróbować go wycofać? Jak pomyślała, tak zrobiła - jeżeli się opierał i dalej stał w miejscu, to w końcu powinien ulec naciskowi na pysku i zrobić te parę kroków do przodu, by odzyskać luz. Gdy tylko tak zrobił, od razu spróbowała wypchnąć go z bioder i dając łydkę do przodu, wspomagając się także lekkim puknięciem bata oO'Colorado - 2013-02-22, 22:23 Na łeb jeszcze nie upadł, chociaż ... Było blisko. Chyba nie na marne wpatrywał się w piasek przez tyle czasu. Normalnie myśli samobójcze. Eh, no dobra. Wypchnięty z bioder nie zareagował w żaden sposób, prócz położenia uszu po potylicy. Nie chciał iść, nie chciał nigdzie się ruszać, a wręcz nastawiał się do solidnej gleby, czy też łagodniej mówiąc - Usadowienia cielska na ziemi. Był tak zniechęcony do czegokolwiek, że nawet nie chciało mu się zrzucić z grzbietu tego ciężaru w postaci własnej właścicielki. Jednak gdy w grę wchodziła wodza, wędzidło i nacisk na pysk, gwałtownie zarzucił łbem, robiąc to parę kroków w tył, to parę w przód, protestując. Z rozmachem tupnął tylną nogą, uszy przyklejając do siebie, choć nie trwało to długo. Odpuścił po czasie, ponownie rozkładając się na metalu który miał w ryjcu, coby uzyskać więcej luzu niż dotychczas. On nigdzie się nie rusza. ;<Jessie - 2013-02-22, 22:30 Jeszcze chwilę się z nim siłowała, aż zaprzestała jakichkolwiek prób. Nie miało to sensu, no! ._.
- Okej. Tym razem wygrałeś. - powiedziała, patrząc na niego z góry z uniesionym prawym łukiem brwiowym. Naprawdę nie powinna tak robić, ale wyznawała zasadę, że nic na siłę - tak tylko się denerwowała, co jeszcze bardziej zniechęcało ogiera, a to do niczego nie prowadzi. Jak nie chce chodzić, to nie - wrócą do stajni i będzie sobie stał.
LE FOCH >:C .
Zsiadła, poluźniła popręg, podciągnęła strzemiona by się nie obijały po bokach konia, wzięła wodze i wyciągnęła go do stajni, pffyt. Choćby i godzinę to miało trwać! /ztColorado - 2013-02-22, 22:32 Zt... Dean Smith - 2013-03-16, 14:15 Wszedł razem z Lysanderem na czworobok. Podciągnął mu popręg i wyregulował strzemiona. Wcześniej jeszcze zabrał ze sobą toczek, bat i swoje skórzane rękawiczki. Pochodził chwilę z nim, będąc obok, żeby to się karus do niego przyzwyczaił a potem zaprowadził go koło schodków i wszedł na ogiera miękko. I ktoś tu pomyśli " ze schodków, na konia wejść nie umie" A tu ja od razu mówię, że jeśli wchodzi się z ziemi konia, to przekrzywia mu się kręgosłup, no chyba, że ktoś obciąża z drugiej strony. Dał mu delikatnie łydkę i złapał go na lekki kontakt.Lysander - 2013-03-16, 14:23 Wszedł na czworobok, uważnie rozglądając się po nim. Może być. Byleby ziemia nie była zbyt twarda i śliska. Podszedł razem z granatowowłosym pod schodki i dał się dosiąść bez żadnych wybryków. Ruszył energicznym stępem roboczym, ustawiając się nieco w odpowiedniej, zebranej pozycji.Dean Smith - 2013-03-16, 14:33 Dean od razu zrozumiał, że to koń dobry w tej dziedzinie, zazwyczaj to konia trzeba zbierać, a nie, że sam sobie idzie tak, o. Po kilku okrążeniach, z woltami w narożnikach i zmianą dwa razy kierunku (jedną przez przekątną, drugą przez środek) zatrzymał go trochę dalej niż litera B. Ściągnął wodze i przycisnął lekko łydki, żeby to się cofnął, aż do litery B.Lysander - 2013-03-17, 19:32 Wykonywał wszystkie polecenia chłopaka poprawnie, idąc wciąż spokojnym, acz nieco energicznym stępem roboczym w lekkim zebraniu. Wolty wykonywał poprawnie, z dosyć sporym wycięciem ciała, w dodatku nie wypadał ani zadem, ani łopatką. Zatrzymał się na środku odcinka między literą B i P, po czym wyczekiwał sygnałów od granatowowłosego. Zaokrąglił jeszcze bardziej szyję, czując pociągnięcie za wodze, po czym ruszył za sprawą dodania łydki do przodu, już w pełnym zebraniu. Nie cofnął się, dlaczego ? Bo czegoś zabrakło, konkretnie działania jeszcze jednej pomocy.Dean Smith - 2013-03-17, 22:23 /myślałem, że to logiczne, że dosiad też xD"
Ponowił ćwiczenie gdy wykonali koło, tym razem działając na niego jeszcze dosiadem.Lysander - 2013-03-17, 22:44 Ponownie zatrzymał się w tym samym miejscu, co wcześniej, po czym cofnął, wyczuwając potrzebne pomoce ku temu. Zatrzymał się w bezruchu koło litery B i czekał, aż czas nieruchomości się zakończy. Korzystając z okazji przeżuł wędzidło, parskając cicho.Dean Smith - 2013-03-17, 22:48 Czas to był tylko 3 sekundy. A gdy już minęły dał mu wyraźny sygnał pomocami naturalnymi do ruszenia kłusem.Lysander - 2013-03-17, 22:56 Parsknął cicho, po czym po danym mu sygnale zakłusował z miejsca, poruszając się sprężystym kłusem zebranych, co granatowowłosy mógł wyraźnie odczuć. Poruszał się w odpowiednim ustawieniu, jego tylne nogi wsuwały się pod kłodę, grzbiet miał zaokrąglony, a potylica była najwyższym punktem. Podnosił też dosyć wysoko przednie nogi, poruszając się w ten sposób bardziej efektowniej.Dean Smith - 2013-03-17, 23:01 Na krótkich ścianach były wolty, które wykonywał kłusem ćwiczebnym. Na długich zaś wężyk (nie wiem jaką znasz wersję, ale są różnie nazwane. Mi chodzi o lekki wyjście z ściany a następnie znowu na nią wejście, o.)