Izanami - 2013-02-11, 17:28 Zdziwiła się lekko, gdy chwycił jej rekaw, acz po chwili wszytsko stało sie jasne. Uniosła delikatnie kącik ust a w jej spojrzeniu pojawiły sie delikatne iskierki. Już kiedyś w podobny sposób zapraszął ja na swój grzbiet i dobrze wspomina ten moment, w dodatku - ona mu po stokroć ufała. Tym bardziej ucieszyła się z jego zachowania, kładąc prawą dłon na jego grzbiecie. Wiedziała, że jej nie skrzywdzi. Najwyżej gdzieś wywiezie w las i będa żyli jak indiańce
Przesunęła ręką od jego kłębu aż po zadek, po czym stanęła przodem do jego boku, opierając lewą rękę za kłebem. Spięła mięsnie i uniosła się na rękach, przenoszac cięzar ciała do przodu, zaraz przekładając prawą nogę nad zadem perka, usadawiajac się na jego grzbiecie <3 Pogłaskała go po łopatce jedną reką, drugą chwytając delikatnie za nasadę grzywy, jedynie dla zasady. Wypchneła do z krzyża do stepa i łyskami skierowała do stajni.
/ztPerrault - 2013-02-11, 17:33 Będą mogli wychowywać wilki i jelonki i zajączki! Cudowna perspektywa. Kiedy dziewczyna zaczęła wsiadać, pomyślał, czy nei byłoby łatwiej, gdyby zrobił wielbłąda, to jest położyłby się i wstał dopiero gdyby ona usiadła. Patrząc na to, jak się podnosi, próbował pyskiem podnosić lekko jej zadek, inaczej mówiąc - pomóc jej. <3 Czując, że się wygodnie usadowiła, sam ruszył powoli do stajni, co jakiś czas zatrzymując się i sprawdzajac, czy dziewczyna jeszcze siedzi. Drzwi otworzył swoją mocą Jedi, nie inaczej. /ztNarcyza - 2013-02-18, 20:38 Weszła z ogierem, aby, gdy zamknęła drzwi, spuścić go z uwiązu. Obserwowała to, jak się zachowuje, ponieważ chciała go jakoś poznać, choć minimalnie.Sleepwalker - 2013-02-18, 20:45 Spuszczony z uwiązu, stępem oddalił się od Narcyzy, zwieszając łeb do samego dołu. Nie miał ochoty biegać, trening z Jacksonem zaspokoił jego potrzebę ruchu, ale... z tarzania nie zrezygnuje! Mniej więcej po środku tego miejsca, powoli położył się na lewym boku, by zaraz przeturlać się na grzbiet i rozpocząć tarzanko <3Narcyza - 2013-02-18, 21:07 No, to teraz dziewczyna ma powód, żeby go wyczyściła.
Widząc, jak ogier się tarza, uśmiechnęła się jedynie, nie wiedząc, co robić. Chciała go poznać, nie wiedziała jednak, jak.Sleepwalker - 2013-02-18, 21:41 Gdy skończył, dość gwałtownie poderwał się do góry, prychając przy tym głęboko. Przeszedł kolejne parę metrów leniwym stępem, zerkając od czasu do czasu na Narcyzję, przy czym cały czas miał zwrócone ku niej wewnętrzne ucho.Narcyza - 2013-02-18, 21:46 Obserwowała zainteresowana majestatyczne kroki ogiera. Mogła sobie póki co jedynie wyobrażać, jak się jeździ na ogierze. Wodziła za nim wzrokiem, co jakiś czas cmokając. Bała się nieco zacząć z nim coś zrobić. Nie znała jego charakteru, ani w sumie, to w ogóle go nie znała. Postąpiła parę kroków w jego stronę.Sleepwalker - 2013-02-18, 21:54 Jazda na nim z pewnością będzie miłym odkryciem dla Narcyzy; przynajmniej do czasu, aż karus będzie chciał z nią współpracować. Na cmokanie niemalże nie reagował, dopiero gdy dziewczyna uczyniła w jego stronę parę kroków, zatrzymał się i zwrócił ku niej pysk. Nie uciekał jak większość koni, zdecydowanie był statyczny. To nic, że przez to trochę niepokojący. Taka jego uroda :>Narcyza - 2013-02-18, 21:59 Nie, Narcyź nie ma się czego bać szczególnie, że ogier jest niemalże dwa razy większy od niej. No, może trochę mniej. ;d Widząc, jak zareagował na jej sygnały, które wydała niemalże od niechcenia, podeszła do niego, dając wrażenie, jakby wiedziała, co chciała zrobić.
- Porozciągamy się?
Spytała go, wyjmując z kieszeni kawałek jabłka. Jak wiadomo, przez żołądek do serca, nie wiedziałą jednak, że ogier nie jest zbyt łasy na jedzenie, jak reszta "wygłodzonych koni". Pokazała mu smakołyk i powoli zaczęła zsuwać jego głowę w dół, o ile robił to, co chciała, aby robił.Sleepwalker - 2013-02-21, 12:49 Bez przesady, na wysokość na pewno nie był większy! Miał zaledwie 164 cm wzrostu, Narcyza chyba nie była kurduplem? Jedynie optycznie mógł się wydawać większy, że względu na swoją masę często nawet przy większych koniach wyglądał na "większego" :>.
Ze spokojem przyglądał się podchodzącej dziewczynie; gdy stanęła przy nim i ruchem ręki, na której leżało jabłko, powiodła w dół, zastrzygł z zainteresowaniem uszami. Rozumiem, że ciągnęła dłoń pionowo w dół, a nie pomiędzy jego kończyny, także po prostu wyciągnął szyję w dół, ale że nie było to najwygodniejsze, to zaraz zrezygnował. Aż tak mu nie zależało ;d.Narcyza - 2013-02-21, 19:29 Ona miała 159, więc wiesz, dla niej większość koni jest wielka. - No proszę, zróbmy coś, cokolwiek.
Westchnęła dziewczyna. Jednak ułamała część z tego jabłka i dała mu, w końcu zszedł głową. W końcu wzięła go za kantar i zaczęła powoli oprowadzać dookoła hali, żeby przyzwyczaił się do jej głosu. Nie miała pomysłu, co mogła zrobić z tym koniem. Spojrzała na zegarek. Dowiedziała się w końcu, kto był tu trenerem, więc w sumie, musieli się tylko umówić.Sleepwalker - 2013-02-21, 19:46 W reakcji na jej słowa zastrzygł jedynie krótko uchem. Od niechcenia wziął część jabłka, przemielił je powoli w pysku, a pociągnięty za kantar, ociężałym stępem ruszył za Narcyzą. No cóż, nie był zbyt żywotnym koniem... przez większość czasu. Co mogła z nim zrobić? Najlepiej położyć spać. Narcyza - 2013-02-21, 20:25 To może jeszcze przynieść kołderkę? I może frytki do tego? ;d
Poklepała go po szyi widząc, że idzie całkiem ładnie. Zagryzła wargę. Zastanawiała się, czy gdyby teraz wsiadła, to ktoś by się dowiedział i by dostała mocny opierdziel. Biła się z myślami, co jakiś czas klepiąc konia po szyi.Sleepwalker - 2013-02-21, 20:29 Jak na moje to mogli jej naskoczyć, jakby nie patrzeć to był jej koń i w tym momencie pewne zasady tracą na mocy. Poza tym w takim miejscu nikomu nie powinno to wadzić, w końcu co najwyżej tylko sobie może zrobić krzywdę.
W takim razie wciąż szedł u boku dziewczyny, nawet nie próbując jej wyprzedzać, tudzież się opierać. Na klepanie reagował od czasu do czasu cichym parsknięciem, nic poza tym.Narcyza - 2013-02-21, 20:35 W sumie, to co prawda, to prawda. Jej bardziej nielogiczna część wygrała, więc zaciągnęła ogiera mniej-więcej na środek budynku, aby tam pogładzić go kilkukrotnie po grzbiecie i w końcu zebrać się w sobie, oprzeć o jego grzbiet, wybić się i wylądować w miarę miękko. Od razu chwyciła grzywy ogiera. Była dosyć spięta, co ogier mógł odczuć, choć za wszelką cenę próbowała się rozluźnić. Dała mu lekka łydkę do stepa.