To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Korytarz skokowy

Jessie - 2013-04-06, 23:10

Gdy w końcu udało się jej zepchnąć go na koło odetchnęła z ulgą, sielanka jednak długo nie potrwała, bo zaczął się zaraz zwalać do środka.
- Te, Mandek, nie zaczynaj - ostrzegła go, zawzięcie pilnując, by szedł po wyznaczonym śladzie, a nie! Skoro przy odpuszczaniu robił takie rzeczy, to wciąż trzymała go w ryzach, pilnując aktywnego kroku. Po paru takich okrążeniach wydała komendę do kłusa i pogoniła go stosownymi sygnałąmi

Manduro - 2013-04-06, 23:21

Parskną z dezaprobatą ładnie kreśląc koło, po komendzie ruszył aktywnym kłusem ładnie unosząc nogi, nie ciągnął ich za sobą, przekraczał gdzieś może o kopyto, nie więcej, szedł luźno co jakiś czas furkocząc cicho. Szedł po kole, nie szarpał lonży, nie wchodził też do środka, powoli coraz lepiej sam siebie pilnował, a może to właśnie Jess go pilnowała?
Jessie - 2013-04-06, 23:42

Pochwaliła go widząc, że robi coraz większe postępy. Jak na to, że długo nie chodził, poruszał się całkiem przyzwoicie bez większych odpałów, a to dobrze o nim świadczy <3 Spróbowała złapać kontakt z jego pyskiem, delikatnie napinając i odpuszczając nacisk dłoni na lonży, batem "zagarniała" go zachęcając do efektowniejszego podstawienia dupki
Manduro - 2013-04-06, 23:55

Powoli, bo powoli, ale zaczął się podstawiać, łanie ułożył lekko w łuku grzbiet,. zadem nieco wszedł pod kłodę, zaczął pocieni przekraczać, nogi nadal ładnie unosił. Przód również szedł aktywnie, ale widać było, że cała moc idzie od zadnich, mocno umięśnionych kończyn. Nie ma co owijać w bawełnę męczyło go to nieco, ale był dzielny i nie dawał po sobie poznać, ze nie idzie mu to tak łatwo jak wcześniej.
Jessie - 2013-04-07, 00:10

Na jego szczęście nie musiał tego robić długo, już po paru minutach dziewczyna wyszła "przed" niego głosem zwalniając go do stępa, a następnie do stół. Zmiana kierunku i na drugą stronę dokładnie to samo - chwila stępa, a potem parę okrążeń w kłusie. Gdy była już pewna, że ogier się nieco rozchodził, znowu zwolniła go do stępa i po paru minutach podeszła, zwijając lonżę. Odpięła ją, poklepała miśka po szyi i na razie puściła go luzem, by ułożyć jakieś mało skomplikowane przeszkody. ;3
Manduro - 2013-04-07, 00:18

Zwolnił dosyć szybko, ładnie się również zatrzymał i z lekkim wspięciem się zmienił kierunek. Tak, jakby stanął na zadnich, a przednie przerzucił na stronę, w którą będzie teraz szedł, zrobił jedne naskok, potem foulę i w końcu ruszył stępem. Nie lubił takich zmian, za blisko bata. Szedł chwilę aktywnym stępem trzepiąc co chwilę łbem i na sygnał ruszył kłusem, oczywiście od zadka, który ładnie pracował i pchał całe cielsko do przodu, sporo przekraczał, ale się nie deptał, takie rzeczy to nie na lonży.
Zatrzymał się dosyć płynnie i dał się odpiąć, chodził za Jess krok w krok :lol2:

Jessie - 2013-04-07, 15:43

Starała się ignorować tę nadmierną bliskość ogiera, ułożyła mu w korytarzu trzy drągi na kłus, po nich krzyżak 40 cm i w odległości dwóch foule stacjonata wyższa o 20cm. Tak na dobry początek, prosta kombinacja, ale wymagająca od Manduro posłuszeństwa... bo jak wpadnie w to wszystko galopem, to może być różnie :lol: Zaprowadziła go więc na początek, widząc że lubi za nią podążać rozpędziła się z nim do kłusa i biegła wzdłuż korytarza razem z ogierem, zagrzewając go głosem i cmoknięciami
Manduro - 2013-04-12, 10:11

Pomrukiwał zachęcająco, żeby zwróciła w końcu na niego uwagę, no ile można tak zaczepiać i zero jakiejkolwiek reakcji, hę? W końcu! Poszedł z nią na poczatek i ruszył cały taki napakowany, no co... Laseczkę podrywa, trzeba się pokazać? :lol2: W końcu tak sobie kłusujac i gapiąc się na Jess puknął w pierwszego drąga, ogonem dziko zaciął, w resztę już spasował (niejako się ogarniajac, no tyłek cioci był HIPNOTAJZING!), dosyć ładnie jak na ignoranta przetuptał ową 40. Ot taki drag do zagalopowania, zrobił dwie foule i skoczył niechętnie, acz mocno się wybijając stacjonatę 60, no walna chyba z metr nad nią. Wyrosło mu po dragu, no jak tak z zaskoczenia go może brać! :lol: Po lądowaniu poprawił mocno zdakiem zrzucając za pomocą kopniaka draga, przestraszył się i stanął jak wryty z zadartym łbem i tak grzecznie spoglądając ze zdziwieniem na rozbudowaną przeszkodę (bo przecież skoczył wysoko). Chwilę tak stał i w końcu podszedł do draga obwąchał go i fuknął na Jess, bo mu go zrzuciła jak nie patrzył! :lol2:

(Mam nadzieję, ze chociaż polowa wydarzeń Ci się zobrazuje :lol2: )

Jessie - 2013-04-13, 00:01

Ja się zaczynam bać! Przede wszystkim o swój tyłek :lol2: .
Biegnąc obok obserwowała ogiera i starała się kontrolować jego tempo głosem, co jak widać na niewiele się zdało, bo pomimo niewątpliwych starań, w rezultacie i tak wyszło kiepsko :<
- I co na mnie fukasz, głuptasie? ._. Musisz uważać jak machasz dupskiem! - powiedziała do niego, podchodząc do tej zburzonej przeszkody i podnosząc drąga. Poprawiła także tego którego puknął na początku, a potem albo przeszła z nim na przód, albo zaprowadziła go tam za kantar, by raz jeszcze puścić go w tą samą sekwencję, może tym razem podejdzie do tego rozważniej niż ostatnio :lol:

Manduro - 2013-04-13, 00:15

Co to za oskarżenia! On panuje nad swym zadkiem! Pokazałby jej ruchy miedniczką, ale to może następnym razem :lol2:
Poszedł grzecznie za Jess i w końcu ruszył kłusem, napuszony jak wcześniej, ale łypał jednym okiem na dziewczynę, a drugim na przeszkody. W drągi wszedł jak w masło, unosił ładnie nogi i ani jednego nie pukną, kopertkę... No zagalopował na niej, takie przeszkody wymagały jeźdźca, bo Mandek zlewał je i polewał ciepłym, porannym moczem. Zrobił jedną wielką foulę i wybił się mocno, skok z mocnym zapasem ale i bardzo długi, nie wyglądało na to, by się jakoś stresował, czy wysilał :lol: Tym razem odgalopował kawałek lecąc do cioci, oczywiście jej nie staranował ale napadł czekając na jakieś smaczne kąski. Jego mlaszczące wargi mówiły jedno: DAJ, DAJ! <prawie jak te mewy w Nemo> :lol2:

Jessie - 2013-04-13, 00:54

Chyba nie zdecyduję się na następny raz :lol2:
Obserwowała uważnie ruch ogiera, no nie można było mu odmówić chęci, także zaraz postawi mu coś wyższego, bo czemu nie?
- Doobrze! Śliczny <3 - pochwaliła go entuzjastycznie gdy pokonał szereg na czysto, kiedy podszedł wymusić jakieś żarcie, uległa mu i podsunęła mu kawałek świeżej marchewki, skoro ciastek ani cukierków nie jadł. Pomiziała go także po ryjku i zaraz poszła poprzestawiać korytarz, pozbyła się drągów i całość przemieniła na stacjonatę 60 cm, trzy foule i stacjonata 90 cm i metrowy okser, oddalone od siebie o dwie foule. Czy jakoś tak, nie mam pomysłu na to szczerze mówiąc :lol:
Wróciła do karego i wysłała go na taką sekwencję <3

Manduro - 2013-04-13, 01:04

No niechętnie poszedł dalej, on jeszcze rozkoszował się warzywkiem a ta go pcha w te dziwne konstrukcje, jak tak można... Bez serca jest ciocia, czy jak? :lol:
Ruszył ładnie delikatnym galopem, bo Jess była już kawałek, a on się nieco zamyślił mieląc marchewczkę. Równym, spokojnym krokiem, z lekko zaokrąglonym grzbietem wszedł w korytarz. Odbił się ładnie wybierając sam optymalne miejsce odskoku, lądowanie również ładne, acz do stacjonaty ze złożeniem nóg się nie przyłożył, wolał wyżej skoczyć :lol: Zrobił ładnie trzy foule, acz ostatnią nieco skrócił, co wprawne oko mogło łatwo dojrzeć, znów poprawnie, acz tutaj już nóżki zaczął ładnie pod siebie chować, zapas nieco za duży. Po lądowaniu jedna ogromna foula, wybił się nieco wcześniej, ale nadrobił wyciągnięciem się i mocnym odbiciem, ładnie się złożył, a zapas był idealny, wylądował ładnie. Po szeregu parsknął zacinając dziko ogonem, dziwnie mu się tak skakało samemu, musiał się skupiać bardziej ._.

Jessie - 2013-04-13, 13:17

Z sercem! Ale teraz jest w pracy :lol2: , więc jest mniej uczuciowa niż zwykle.
Podobnie jak ostatnio pochwaliła entuzjastycznie ogiera, a gdy do niej podszedł, pomiziała go po szyjce częstując kolejnym kawałkiem marchewki. Gdy się nią delektował, poszła podwyższyć nieco przeszkody. Miała zamiar skończyć tym ten krótki trening na korytarzu, skoro tak trudno mu się skupić, to może następnym razem go weźmie pod siodło? <3
Po ustawieniu korytarza, wróciła do konia i wysłała go na przeszkody, jak zawsze kontrolując tempo głosem albo cmoknięciami, co by ładnie się wpasowywał w odległości. Potem pochwała i raz jeszcze to samo, po drugiej powtórce podeszła i chwaląc go, dopięła do kantara lonżę. Dała kolejny kawałek marchewki i w ręku oprowadziła karego po hali przez dobre 15 minut, co by przeschnął o ile się spocił i rozstępował się dobrze.

Manduro - 2013-04-13, 20:15

Kolejne dwa przejazdy poszły mu lepiej, ładnie mieścił się między przeszkodami odpowiednio z foulami, zapewne za sprawą wsparcia Jess, co by nie mówić takie głosowe ustalenie tempa mu pomogło.
Na koniec grzecznie chodził z dziewczyną i do stajni <3

Jessie - 2013-04-13, 20:16

no to /zt :lol:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group