To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Lodowisko Miejskie

Lisa - 2017-01-12, 23:44

- Bardzo chciałabym na czymś pojeździć, ale nie wiem czy znajdę odpowiedniego konia. - wzruszyła krótko ramionami, upijając znowu kilka łyków grzańca.
Właściwie to nie były grząskie tematy. Było kilku facetów w jej życiu, którzy trochę namieszali i przez to stała się mniej uczuciowa i ufna. Nie lubiła o tym rozmawiać, bo zdążyła jakoś sobie z tym poradzić, a rozdrapywanie wszystkiego na nowo nie było po prostu miłym uczuciem. Zdecydowanie lepiej się było skupić na tym co jest teraz.
Na jego pytanie skinęła głową, po chwili odpowiadając:
- Czasem, jak się zdenerwuję, albo do alkoholu. Nie dużo, no ale jednak jest to jakaś moja słabość. - nie wspomniała o tym, że czasem przesadza i potrafi wypalić ciągiem kilkanaście papierosów. Ale po co na wstępie zrażać do siebie mężczyznę.
Zerknęła na lodowisko i na jeżdżących ludzi. Właściwie nie wyglądało to na jakieś specjalnie trudne.
- Jeżeli bardzo chcesz, to mogę się poświęcić i pójść tam z tobą. Ale jak obiję sobie pośladki to będziesz je masował przez kolejny tydzień! :lol2:

Luke - 2017-01-13, 00:02

- Poleciłbym Ci coś swojego, ale.. Corleone jest specyficzny, Lancaster jeszcze nie sprawdzony, Snow to kuc i ma chwilowo przerwę po sezonie, Lavard nieujeżdżony jeszcze... tylko Krug mi zostaje, jeśli byś chciała polatać. Oczywiście nie namawiam. - Jakby się zastanowić, to jego konie wcale nie budziły pożądania innych jeźdźców, no może z wyjątkiem Krugerranda właśnie. Mimo to on cieszył się z każdego z nich jak dziecko, bo w każdym pokładał jakieś nadzieje i wyobrażał sobie, że w przyszłości będą wspólnie odnosić sukcesy. Takim już był śmiesznym typem, że patrzył może nawet zbyt optymistycznie na pewne sprawy. Oczywiście łapał dołki jak każdy, ale z reguły był do wszystkiego pozytywnie nastawiony. Sporo osób wręcz drażnił taki jego sposób bycia..
- Chyba Cię nie zdenerwowałem? - Zapytał pół żartem, pół serio, na dobrą sprawę pili teraz grzańca więc mogło jej o to chodzić, aczkolwiek kto wie. Zaraz też ponownie zerknął za okno i uśmiechnął się pod nosem.
- W takim razie pójdziemy tam dopiero, jak wypijesz jeszcze dwa kubki wina. Na szybko. - Skierował na nią bardzo zaczepne spojrzenie, chociaż tak po prawdzie to wcale nie było jego największym marzeniem, żeby ją obmacywać po tyłku. No, może zajmowało jakoś drugie miejsce na liście.. :lol2: - Ja kiedyś jako dzieciak przypadkowo trafiłem na obóz łyżwiarski, rodzice coś pomylili bo chciałem na jeździecki... Ale było całkiem fajnie. Siniaki nie takie wielkie. - W końcu zrobione na lodzie, więc od razu okład na miejscu, jak się nie odzyskiwało przytomności przez kilka minut po upadku. :lol2:

Lisa - 2017-01-13, 00:19

- Chyba po prostu poszukam sobie coś młodego i trudnego, co zajmie mi sporo czasu. - Liskę coraz mniej bawiły takie sportowe treningi. Najeździła się i nastartowała w swoim życiu, a teraz największą frajdę sprawiało jej jeżdżenie młodzików.
Uśmiechnęła się do niego szczerze.
- Nie, nie zdenerwowałeś. Po prostu miałam ochotę na papierosa...
Zaśmiała się z jego żartu i posłała mu zaraz zadziorne spojrzenie małego chochlika <3 :lol2: .
- Ja tam mogę wypić, to ty mnie będziesz odprowadzał do domu! - jak nie masowanie pośladków to co jest na jego pierwszym miejscu? Wiesz, że nie odpuszczę zanim mi nie powiesz? :lol: .
Dopiła swoją porcję grzańca, odstawiając puste naczynie na stolik.
- Nie strasz mnie utratą przytomności, bo nigdzie nie pójdę! - na wszelki wypadek zerknęła na ludzi za szybą i sprawdziła czy nikt nie leży nieprzytomny na tafli.
- Ja raczej unikam takich rzeczy, wolę jak jest ciepło :lol:

Luke - 2017-01-13, 00:53

- No to Lavard jak znalazł. Syn Lockharda i I So Bad. Na pewno będzie wyzwaniem, już teraz stajenni się go obawiają. - Kupując go rzucił poważne wyzwanie samemu sobie, właściwie teraz bardziej żartował niż proponował Lisie jazdy na nim... Mimo wszystko wolał najpierw go wstępnie chociaż ogarnąć, żeby go potem nie pozwała o odszkodowanie, jak kary dzikus wyśle ją do szpitala. W małej przerwie między kolejnymi wypowiedziami popił sobie grzańcem, do tej pory zostawał trochę w tyle a to niezbyt kulturalne więc postanowił nadgonić.
Trochę ją rozumiał z tymi papierosami, sam kiedyś przechodził przez etap "mam ochotę na papierosa" mimo że nie był uzależniony, tylko zwyczajnie zdarzały mu się momenty, w których by zapalił. Teraz raczej nie sięgał po fajki, zwyczajnie nie zdarzały mu się na to nastroje. Albo był zajęty pracą, albo siedział w stajni, a kiedy już chillował to nawet nie chciałoby mu się wychodzić z domu żeby zapalić. Bo w domu starał się tego już nie robić.
- Chyba nigdy u Ciebie nie byłem. - Wypalił po czym szybko uniósł kilkakrotnie brwi, w ten sposób ją troszkę zaczepiając. Cóż, bez wątpienia mógł ją odprowadzać do domu i masować pośladki, ale tak po prawdzie był już zmęczony mało zobowiązującymi rzeczami. Wydawałoby się, że jest jeszcze "young, wild & free", ale przez to, że zaczął już pracować i zupełnie samodzielnie się utrzymywać, po jakimś czasie do niego dotarło, że życie zaczęło się na poważnie i że jak tak dalej będzie się w nie beztrosko bawić, to po prostu zostanie sam. Mimo, że zachował optymistyczny stosunek do wszystkiego i wiódł dostatnie życie, czegoś mu brakowało i do czegoś tęsknił. Nie bardzo chciał to konkretnie nazywać, ale tak naprawdę to właśnie to było na szczycie jego listy. Marzyła mu się prawdziwa relacja z prawdziwą osobą, dla której straciłby głowę na resztę życia. Nie zdradzał się z tym jednak przed nikim, bo sporo jego rówieśników po prostu lubiło szaleć i stroniło od poważnych rzeczy. Zachowywał więc swoje marzenie dla siebie i żył swoim życiem, pełen nadziei, że gdy przyjdzie jego czas, to jego marzenie się ziści. Nie chciał niczego przyspieszać i nie szukał na siłę. Taki był.
- Nie bój się, wszystkiego Cię nauczę. To jak jazda na rolkach, tylko.. trochę inaczej. :lol2: - To jej wyjaśnił, cóż. Nie chciał też naciskać, aczkolwiek wydawało mu się, że Lisa wcale nie będzie się wzbraniała przed wyjściem na taflę. Pewnie dlatego, że to frajda! - Poruszasz się i podenerwujesz to będzie Ci ciepło! To jak, zostajemy jeszcze i domawiamy coś czy wyruszamy na spotkanie z przygodą? :lol2: - Zaśmiał się, po czym spojrzał ponownie przez okno. Akurat nie było teraz tłumów, ale jemu się też nie spieszyło.

Lisa - 2017-01-13, 10:18

- Uwielbiałam Lockharda za młodu, muszę go odwiedzić i sprawdzić jak się miewa. - zupełnie nie zamierzała pożyczać od chłopaka koni, zdawała sobie sprawę, że każdy jeździec jeździ trochę inaczej i potem ciężko to dograć. Chociaż jak już będą małżeństwem to mogą założyć firmę - Luke będzie dopracowywał konie ujeżdżeniowo, a ona skokowo :lol2: .
- Wiesz, chwilowo i tak mieszkam w hotelu i szukam czegoś do wynajęcia. Musze się chyba bardziej zacząć rozglądać. - prawda była taka, że nie umiała się zdecydować. Nie bardzo chciała mieszkać sama w wielkim domu, chyba bardziej w tej chwili odpowiadałoby jej mieszkanie. Ale nie potrafiła nic wybrać, więc trwała po prostu trochę w zawieszeniu i mieszkała w jednym z pobliskich hoteli. Przynajmniej ktoś codziennie przychodził sprzątać :lol: .
Biedny jest Luke, marzył, żeby się zakochać i trafił na taką zołzę, której nigdy nie wiadomo co do głowy strzeli. No i niestety miała brzydki zwyczaj znikać, kiedy sytuacja robiła się poważna i przerastało ją wyrażanie własnych uczuć. Miejmy nadzieję, że tym razem nikomu serca nie złamie.
- Bardzo dziękuję za grzańca, teraz przynajmniej nie umieram z zimna :lol: - uśmiechnęła się do niego i znowu spojrzała na lodowisko.
- Chyba możemy zaryzykować teraz, jest dość luźno. Może nikt nie zauważy mojej kompromitacji :lol: .

Luke - 2017-01-13, 11:29

W takim razie nie może zniknąć bo nici z małżeńskiej spółki. :lol2:
- Podobno niezłe ziółko z niego, ale przyjemnie się patrzy na zawodach. Prawdziwa maszyna. - Może i było to śmieszne i nieadekwatne określenie konia, ale Luke zwykł tak mawiać na kopytne, które były bardzo ładnie przypakowane i zawsze z zapałem wykonywały stawiane przed nimi zadania, nawet z częstym przerostem chęci nad koniecznością.
Nie bardzo wiedział jak skomentować stan jej zamieszkania, na pewno nie miałby problemu w zaproponowaniu jej pokoju u siebie na czas przejściowy, dopóki sobie czegoś nie znajdzie. Dla swoich znajomych był naprawdę bardzo otwarty i szczodry, sobie niczego nie żałował to i bliższym osobom tak samo. Nie miał jednak pojęcia, jak Lisa zareagowałaby na jego ofertę, nie chciał być nietaktowny czy wydać się jej nachalny. Ostatecznie doszedł jednak do wniosku, że swobodna propozycja chyba nie zaszkodzi.
- Pokój gościnny w moim domu stoi dla Ciebie otworem, jeśli zaszłaby taka potrzeba. - Posłał jej ciepły uśmiech by następnie opróżnić swój kubek. Skoro podjęła decyzję, że jednak idą, Luke skinął na kelnerkę i uiścił zapłatę gdy do nich podeszła. Potem wstał i przyniósł ich odzienia wierzchnie, naturalnie skoro pomógł się jej rozebrać to i teraz służył pomocą przy ubieraniu. :lol:
- Jestem pewien, że po krótkiej rozgrzewce będziesz błyszczeć na tej tafli. - Lekko ją uszczknął w bok przez płaszcz czy co tam miała by samemu też się ubrać i poprowadzić do wyjścia. Wypożyczalnia łyżew znajdowała się tuż przy kawiarence i akurat nikt nie stał w kolejce.
- Jakiż ma Pani rozmiar stópki? - Trochę beczkowe pytanie, ale ostatecznie w aktualnej chwili całkiem na miejscu!

Lisa - 2017-01-13, 12:41

Może i on nie miał problemu ze składaniem takich propozycji, ale ona zdecydowanie miała problem żeby takowe przyjąć. I nie chodziło wcale o skrępowanie czy prywatność. Po prostu nie chciała mu robić problemu. Nie lubiła prosić nikogo o przysługę, ani czuć się potem komuś coś winna, więc z reguły starała sobie radzić sama w życiu.
- Bardzo jesteś miły, ale nie mogę ci robić takiego problemu. Na pewno szybko coś znajdę, a na razie nie jest źle. Ale dziękuję.
-Akurat ja jestem pewna, że po rozgrzewce będę miała bardzo obolałe pośladki :lol2: - skwitowała jego słowa.
Pozwoliła sobie grzecznie pomóc przy ubieraniu płaszcza i ruszyła za nim do wypożyczalni.
- Poproszę 37. - usiadła na ławce obok w oczekiwaniu na parę łyżew. Jak tylko je dostała zaczęła przebieranie, starając się ukryć przed Lukiem różowe skarpetki w kucyki pony :lol2: . Taka mała słabość.
- Nie ukradną mi butów, prawda? - zapytała z nutką strachu w głosie, oczywiście udawanego. Wracał jej dobry humor, znowu zaczynała żartować. To niesamowite jak jego obecność na nią wpływała.

Luke - 2017-01-13, 13:16

Zdawał sobie sprawę, jaka odpowiedź najprawdopodobniej go czeka, dlatego nie zrażał się odmową. Po prostu wyraził swoją dobrą wolę, a jakoś nigdy nie postrzegał goszczenia kogoś jako problemu.
- Jak wolisz, ale na pewno musisz mnie kiedyś odwiedzić. Specjalnie wtedy posprzątam i może się przekonasz.. :lol2: - Ugotowałby jej jakiś pyszny makaron albo zamówiłby ogromną pizzę, zupełnie nieświadomy jej zaburzeń w odżywianiu.
- Będę Cię łapał. - Zapewnił lekko rozbawiony wizją pochwycania jej w locie za różne części ciała, w tym za te nagminnie wspominane przez nią pośladki. Sama była winna temu, że jego myśli spływały na tak prymitywne tory!
Sobie poprosił o rozmiar 44, niestety ogólnie był dosyć duży więc i stópki musiały być proporcjonalne, żeby się nie przewrócił przypadkiem podczas stania czy coś. Usiadł koło niej na przebieranie i nie umknęły mu urocze różowe skarpetki, których widok skomentował wstrzymaniem wybuchu śmiechu. :lol:
- Zdradzę Ci pewien sekret. Gdy idziesz na lodowisko odkładasz buty koło ławki wokół bandy, a kiedy kończysz jeździć po prostu wybierasz sobie takie, które Ci się najbardziej podobają. Z tych dostępnych. - Mówiąc to wiązał sznurówki swoich łyżew więc nie było widać jego śmiesznego wyrazu twarzy, aczkolwiek po jego słowach mogła się chyba domyślić, że... mówił całkiem poważnie!
- Zapraszam Panią! - Mówiąc to podniósł się z miejsca i wyciągnął rękę w jej stronę, ta druga była zajęta właśnie butami do oddania. Tak naprawdę to poszli najpierw oddać buty w ramach okupu za wypożyczone łyżwy, a ich nazwiska zostały wpisane na listę. Uiścił też drobną sumę w ramach zapłaty i już mogli udać się na ślizgawkę!
- Madame, zapraszam przodem. - Wyszczerzył się do niej stojąc już przy wejściu, czyli po prostu przerwie w ciągłości bandy. Nie patrzył na nią złośliwie, ale dało się wyczuć przyjacielską uszczypliwość w głosie. ;>

Lisa - 2017-01-13, 13:44

- Na pewno z chęcią Cie odwiedzę! - w sumie to nie miała pojęcia jak mieszka i gdzie mieszka. Może jakby wiedziała, że mieszka nad morzem i ma huśtawkę przed domem to już by się do niego wprowadzała :lol2: . Tymczasem pewnie czeka ja miłe zaskoczenie jak złoży mu wizytę po raz pierwszy.
To wcale nie jest Liski wina, on po prostu trochę zbacza na złą drogę. Good boy gone bad :lol2: . Czy jakoś tak. W jej towarzystwie musi trochę liczyć na podteksty, taka po prostu była.
Uniosła jedna brew patrząc na jego stłumiony wybuch śmiechu.
-Śmiejesz się z moich skarpetek? Dobrze, ze ni widziałeś majtek! :lol2: - zachowała całkiem poważną minę, niech się domyśla czy to był żart czy nie!
- Jestem bardzo przywiązana do swoich butów i nie oddam ich bez walki ;c - zaraz jednak za jego przykładem oddała buty do wypożyczalni. To było bardzo podstępne puszczać ja przodem! Jak podłoże będzie niestabilne to ona ucierpi pierwsza! Postąpiła jednak kilka kroków na przód i weszła na taflę, trzymając się jedną ręką bandy.
- To ja tu może zaczekam?

Luke - 2017-01-14, 00:33

- Przypomnisz mi swój wiek? - Poprosił niepewnie po udawanej chwili konsternacji. Bardzo się cieszył w tym momencie, że nie zwróciła uwagi na jego akarpety w pingwinki. :lol2:
Gdy już Lisa wkroczyła na lód i kurczowo trzymała się bandy on uśmiechnął się przebiegle i jedną ręką nieznacznir opierając się o barierkę wkroczył dość pewnie na lód. Wtedy tam na jeziorku był w butach a nie łyżwach wyposażonych w płozy, stąd też nie odnalazł całkowicie równowagi. Teraz czuł się trochę swobodniej, może jak się trochę pokręcą uda mu się przypomnieć jak to było z jazdą tyłem, obrotami i tymi takimi, chociaż orłem w tym nigdy nie był nie bał się obić pośladów jak niektórzy tutaj. :lol2:
- To co tam, podpierasz ściany? - Całkiem zwinnie i bez trzymanki podjechał do niej, nie poruszał się może jak mistrz ale co by to była wtedy za frajda. - Jeśli jeździłaś kiedyś na rolkach, to to jest podobnie. Nogi po ukosie, kolana zgięte lekko i się odpychasz naprzemiennie. Służę oparciem. - Mówiąc to wyciągnął dłoń gotową do przytrzymywania jej dłoni, tak aby łatwiej jej przyszło odnalezienie równowagi.

Lisa - 2017-01-14, 19:34

Hipokryta! Śmiał się z jej kucyków, a sam miał pingwinki! Ciekawe co tam jeszcze chował, może sweter z rudolfem? :lol2:
- A na ile wyglądam? - pokazała mu język, chcąc się z nim chwilę podroczyć. Zaraz jednak postanowiła zaspokoić jego ciekawość.
- Całe 23. Jeszcze chwila i będę miała zmarszczki - wygięła na chwile usta w podkówkę, w udawanym smutku, bo po chwili się roześmiać.
Słysząc jego uwagi pokiwała głową próbując sobie wyobrazić, ze to tylko rolki.
- Nie chce Twojej pomocy, bo pewnie mnie wywrócisz specjalnie! :lol2: - to mówiąc puściła się bandy i ruszyła przed siebie dość sprawnie, w końcu faktycznie przypominało to jazdę na rolkach, a że równowagę miała dobrą to nie sprawiło jej to większych problemów. Taka Zosia samosia trochę :lol: . Powinno jej być wstyd, ze tak panikowała, a teraz jechała (co prawda dość powoli i jeszcze niezbyt widowiskowo).

Luke - 2017-01-14, 21:02

I bokserki w bałwanki, tak. :lol2:
- Ale z Ciebie smarkula! Jeszcze się nie urodziłaś, a ja już uciekałem mamie na spacerach! - Pochwalił się z dumą ledwo powstrzymując śmiech.
Gdy odtrąciła jego pomoc udał urażonego i ściągnął niby to groźnie brwi, na krótki moment krzyżując ręce na piersi. Skoro taka jest samodzielna to zaraz mogą sobie swobodnie dokuczać i wtedy to ją rzeczywiście przewróci specjalnie! >:3
- Pf, tak nalegałaś na ten masaż pupy, a tak naprawdę śmigasz prawie nieźle. - Powiedział z uznaniem, ostatecznie żegnając się z zagniewaną maską. Zaraz też do niej podjechał a nawet wyprzedził, najpierw nieco się rozpędzając a później po prostu jadąc z uzyskaną prędkością.
- Proponuję pewien układ. - Uśmiechnął się tajemniczo i chytrze zarazem, zerkając na nią przez ramię. Następnie jakby nigdy nic odjechał znów szybciej, tym samym zwiększając odległość między nimi o kilkanaście metrów w niedługim czasie. Gdy rzeczywiście był już dalej, obejrzał się na nią ponownie, zawadiackim wyszczerzem wyzywając do gonitwy. ;>

Lisa - 2017-01-15, 15:57

- Pfff, za to jak będziemy starzy to ja będę jeszcze śmigać, a ty będziesz używał chodzika! - zripostowała jego odpowiedź, dotyczącą wieku. A po co mu to wiedzieć właściwie? Pełnoletnia jest już dawno, może ślub brać... :lol2: .
-Prawie nieźle? Idzie mi super-zajebiście! - to mówiąc próbowała się trochę rozpędzić, chociaż dalej czuła się niepewnie. Z każdą jednak chwilą zaczynała wierzyć, że może wróci do domu cała i o własnych siłach. Sama jazda wychodziła jej też coraz lepiej.
- Układ? Jaki układ? - krzyknęła za nim, rozważając czy opłaca się go gonić, czy może niech lepiej to on dogoni ja przy następnym okrążeniu :lol: .
- Nie oczekuj ode mnie, że będę Cię gonić po tym lodowisku. Aż tak dużo nie wypiłam! - zaśmiała się cicho i w tym momencie na moment straciła równowagę. Zamachała łapkami do przodu, potem do tyłu, by ostatecznie zatrzymać się na nieco rozkraczonych nogach. Z lekko drżącymi dłońmi postanowiła się nie zrażać i ruszyć dalej.

Luke - 2017-01-15, 22:00

Zawsze trzeba się upewnić, jeszcze się zakocha przypadkiem a potem się okaże, że wyląduje w więzieniu bo ona jest smarkulą i tylko makijaż ją postarzał! :lol:
Niewiele sobie robił z tego, co tam akurat do niego mówiła czy krzyczała, i tak już był daleko a przecież przy ślizgawce grała muzyka! Niestety już nie świąteczna, wtedy mógłby rozpiąć kurtkę i zdjąć spodnie żeby wszyscy podziwiali Rudolfa na swetrze, bałwanki na bokserkach i pingwinki na skarpetkach. :lol2: Tak czy siak oglądał się tylko co jakiś czas kontrolnie, chciał żeby dzieliła ich mniej więcej połowa okrążenia i gdy tylko osiągnął cel zwolnił znacznie. W momencie, w którym chciał rzucić jej wyzywające spojrzenie ta dosyć nieporadnie, mniej więcej jak on wcześniej, prawie się gibnęła, na ten moment przyprawiając bruneta o odpływ krwi z twarzy. Cóż, pobladł chłopaczyna wyobrażając sobie, jak ta się wywala i że jednak będzie musiał dotknąć jej pupy... <3 Otrząsnął się jednak szybko i udając, że całego zajścia nie zauważył, odwrócił się bardzo teatralnie przodem do kierunku jazdy i wręcz spacerowym tempem, zupełnie niespiesznie ale za to z najwyższą gracją odpychał się lekko od tafli lodu, sunąc majestatycznie i w regularnym tempie względem bandy. Jak gdyby nigdy nic. Nie kazał jej się przecież gonić, ale jeśli chciała poznać warunki sekretnego układu, musiała jakoś udowodnić, że jest zaangażowana w całą sprawę i poświęcić się, tak aby Sugarman rozpoznał wówczas, że jest godna zaufania. :lol2:

Lisa - 2017-01-15, 22:17

Liska również żałowała, ze nie było świątecznej muzyki, a między nimi nie jeździli pracownicy lodowiska przebrani za pingwinki <3 :lol2: Wtedy mogłaby z czystym sumieniem uznać ten dzień za jeden z lepszych w swoim życiu, bo była trochę świątecznym maniakiem i najchętniej obwiesiłaby ozdobami wszystko i wszystkich. Niestety musiała się zadowolić tym co było :lol: .
A ty znowu o tej pupie, i to niby ja mam głupie myśli!
Trochę mniej pewnie bo tym zajściu, ale jednak próbowała go gonić. Ułatwiał jej zadanie, jadąc w tempie spacerowym - ale dalej to nie była bułka z masłem. Luczek pod przykrywką grzecznego chłopca był okropny i podstępny, zmuszał ją do niebezpiecznych sportów a teraz jeszcze miała przyspieszać? Odebrała to jednak jako wyzwanie, a że takie rzeczy niesamowicie działały na jej ambicję więc z trochę zawziętą miną przyspieszała systematycznie, zmniejszając odległość między nimi.
- Stój i nie ruszaj się, bo ja nie wiem jak się hamuje! - krzyknęła do niego, kiedy była już na tyle blisko, ze mógł ja usłyszeć. Jeszcze nie wiedziała jak to zrobi, ale jakoś musiała się zatrzymać przecież. :lol: . Zawsze istnieje ewentualność, że zatrzyma się na nim, tzn. wpadnie na niego i wtedy się zatrzyma - ale to może skutkować obitymi pośladkami, tym razem Luka.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group