Lorien Wayford - 2017-03-08, 17:16 - Złamałabym Ci kark? O co Ty mnie posądzasz?- nie miałaby komu zawracać dupy swoimi problemami, a taki Jonaszek jak trzeba to pokój pomaluje, albo pozwoli wypłakać się w rękaw.
- Mówisz? Może faktycznie za jakimś się rozejrzę.- nie wymieniłaby go na nikogo innego, ale podroczyć mogła się z nim zawsze i wszędzie, o każdej porze dnia i nocy.
- Czasem wygląd nie wystarczy wiem coś o tym modeleczko. - widząc to pozowanie do zdjęcia modliła się tylko o to aby nie robił takich cyrków na prawdziwej sesji. Nie wytrzymałaby nie tylko ze śmiechu, ale też ze wstydu za niego.
- No widzisz? Tak się staram, a Ty dalej nic...- westchnęła smutno wyginając usta w podkówkę.
- Z kobietami czasem nie da się inaczej, poradzisz sobie.- posłała mu pokrzepiający uśmiech, zawsze mógł się do niej zwrócić o pomoc lub radę.
- Odczep się, nic Ci nie powiem plotkaro.- zaśmiała się nie bardzo chcąc zdradzać cokolwiek na temat Adama, w zasadzie łączyła ich dobra znajomość i seks, nic więcej.
- Jezu Jo, zrobiła się z Ciebie moherowa babcia. - rozbujana zaczęła się huśtać na boki. Skoro bujał to grzechem było nie skorzystać.Jonah Wrens - 2017-03-10, 22:12 -O proszę, kark chcesz mi złamać.
Pokręciłem głową i westchnąłem cicho, jakbym naprawdę się tym przejmował.
-Zobacz, masz całą plażę może znajdziesz kogoś ciekawego.
Wzruszyłem ramionami, nie bardzo przejmując się tymi jej ,,poszukiwaniami". Jedyne co wiedziałem o kobietach to, to że zawsze wracają. Może byłem zbyt pewny siebie, ale w praktyce to się sprawdzało, więc czemu miałbym tak nie twierdzić?
-A byłaś modelką, że wiesz? Mój urok osobisty wystarczy, zobaczysz. Sprzedam się i jeszcze zobaczysz gdzieś moją mordę.
Przez chwilę tylko byłem poważny na tle takich słów. Szybko się to zmieniło i zacząłem się śmiać. Cóż by było gdybym poszedł do jakiejś śmiesznej firmy produkującej na przykład ulubione płatki Lor? Codziennie otwierałaby szafkę, a tam ja!
Pominąłem dalsze kwestie, bardziej interesując się jej ,,znajomym", o którym o dziwo nie chciała opowiadać. Pech chciał, że znaliśmy się dłużej niż od wczoraj.
-Opowiadaj. Im dłużej się bronisz to coraz bardziej myślę, że jednak ten kolega zawitał u Ciebie albo Ty u niego.
Uśmiechnąłem się lekko, nie dając jej szansy na ucieczkę z tego tematu. Przy tym ,,przesłuchaniu", uważnie przyglądałem się jej twarzy, a na kolejną uwagę dziewczyny - złapałem łańcuch huśtawki i przyciągnąłem ją blisko swojej. Nachyliłem się w stronę twarzy blondynki i wraz z wycofaniem tułowia, puściłem łańcuch żeby się rozbujała.
-A Ty mogłabyś ogolić wąsy dziadku.
Cmoknąłem powietrze, uśmiechając się po tym szeroko.Lorien Wayford - 2017-03-12, 22:39 - Tego nie powiedziałam.- podniosła obie ręce w geście bezbronności, przecież by go nie skrzywdziła nigdy..., a przynajmniej tak jej się wydawało. - Problem w tym cwaniaku, że cała plaża jest pusta, niestety jesteśmy na siebie skazani do usranej śmierci.- prawdę mówiąc wyobrażała ich sobie jako emerytów siedzących gdzieś na placu zabaw na plaży i popijających piwo, bo w końcu kto jak nie oni? Może się kłócili, docinali sobie i nie silili się na uprzejmości, ale przynajmniej ich przyjaźń była szczera.
- Nie byłam, ale robię zdjęcia modelom więc chyba jednak coś tam wiem, nie sądzisz? - otwieranie opakowania płatków z mordą Jonaszka byłoby całkiem zabawne, co kilka dni mogłaby mu dorysowywać wąsy, albo zamalowywać zęby czyniąc go szczerbatym. - Jo, nic Ci nie powiem choćbyś nie wiem jak bardzo próbował się dowiedzieć. Spotkałam starego dobrego znajomego i tyle, nic więcej.- próbowała mu tłumaczyć coś tak oczywistego jak konstrukcja cepa, ale brunet pomimo to doszukiwał się w tym drugiego dna.
Bujając się znów na boki wywróciła oczami, nadal nie dając za wygraną. Nie musiała mu przecież zdradzać pikantnych szczegółów ze swojego życia, nadarzyła się okazja na dobry seks, grzechem by było nie skorzystać. - Skoro jestem dziadkiem, to szybciej pójdę do piachu i będę mieć od Ciebie spokój. - zadrwiła, ciągnąc dalej te przekomarzanki.Jonah Wrens - 2017-03-19, 19:34 -Ale pewnie pomyślałaś.
Wtrąciłem i uśmiechnąłem się lekko. Tym samym odpuściłem sobie ciągnięcie dalej tego tematu, na rzecz kolejnych.
-To już nie moja wina, że tutaj jest pusto. Albo słabo szukasz, chociaż jak się uprzesz to chętnie popatrzę jak szukasz kogoś lepszego ode mnie.
Rzuciłem całkiem poważnie, krzyżując ręce na klatce piersiowej i opierając się barkiem o jeden z łańcuchów huśtawki. Tym samym miałem widok na morze i Lorien jeżeli tylko spojrzałem się do boku, chociaż ten pierwszy widok był ładniejszy. -Nie sądzę, bo nie wiem jakim jesteś fotografem. Nie widziałem Twoich prac.
Zerknąłem na nią, uśmiechając się kątem ust, którego akurat nie widziała. Lubiłem wszystkich podpuszczać, co już można było u mnie wyłapać przy pierwszej lepszej okazji, więc nikt nie był Sherlockiem odkrywając u mnie tę cechę. Chociaż wobec blondynki nie byłem chamski, a całość była żartobliwa.
-No okej, nie rozumiem po co się tak spinasz. Zupełnie jakbyś miała coś do ukrycia.
W miarę możliwości wzruszyłem ramionami i tym razem uśmiechnąłem się, będąc rozbawionym całą tą sytuacją. Tak czy siak sama się wkopała swoją postawą, bo gdyby powiedziała coś w stylu ,,ej spotkałam wczoraj kolegę, wypiliśmy piwo, pogadaliśmy i było spoko" to bym odpuścił, więc cóż. -Wiesz, jestem uczynny, grzeczny i miły więc mogę Ci pomóc i skrócić Twoją męczarnię jeśli chcesz.Lorien Wayford - 2017-03-20, 17:16 - Dobrze, że nie czytasz mi w myślach.- oj z pewnością niejednym by go zaskoczyła, gdyby tylko miał taką możliwość. Ale to właśnie dobrze wyważone tajemnice dodają pikanterii i pozwalają zaintrygować drugą osobę.
- Czy Ty mi właśnie proponujesz pomoc w przeprowadzeniu castingu na Twojego zastępcę?- unosząc z zaciekawieniem łuk brwiowy ku górze założyła łapki na piersiach podejrzliwie przyglądając się Jonahowi spod ciemnych rzęs.
- W takim razie muszę zaprosić Cię kiedyś na jakąś wystawę, albo zawsze możesz spojrzeć w moje internetowe portfolio.- nie zrażała się taki podejściem Jonaha, w końcu byli kumplami i naprawdę nie musiał ani widzieć jej prac, ani wyrażać opinii na ich temat skoro go to nie interesowało.
- Bo może mam i wcale nie chcę Ci o tym powiedzieć? - celowo go podpuściła, skoro sam lubił pogrywać nieczysto ona też mogła. Generalnie nie sądziła, aby próbował za wszelką cenę dowiedzieć się, co ma na myśli, jedynie rozbudziła jego ciekawość w mniejszym lub większym stopniu. Nie miałaby też oporów przed powiedzeniem mu o tym, co zaszło pomiędzy nią, a Adamem. Postanowiła to jednak zachować dla siebie.
- Umrzesz szybciej niż ja?- zaśmiała się dźwięcznie, uwielbiała te ich rozmowy i niczym, chore brednie zakropione dobrą szkocką whisky.Jonah Wrens - 2017-03-20, 18:02 Spojrzałem się na nią dość podejrzliwie po tej wzmiance. No cóż, moje myśli biegły w różnych kierunkach, a co ciekawsze ,,pomysły" zostawały na dłużej, dlatego po chwili milczenia uśmiechnąłem się, nic więcej.
-Oczywiście, bo jestem ciekawy kogo byś wybrała. Jestem jedyny w swoim rodzaju, takiego jak ja już nie znajdziesz nigdzie.
Odezwałem się równie spokojnie, przyglądając się teraz blondynce. Nawet nie żartowałem na ten temat, mając o sobie może nawet za wysokie mniemanie. Jednak nie mogłem być idealny i gdzieś ta pewność siebie miała źródło.
-To nie mów, w sumie każde z nas żyje własnym łóżkiem.
Wzruszyłem ramionami, odpuszczając temat. Przez chwilę byłem ciekawy, ale teraz już mi przeszło i znudziło ciągnięcie tematu. Skoro jej to nie peszyło, a wcale mnie nie interesowało z kim sypiała to nie miałem po co drążyć temat. Póki nic się jej złego nie działo, to byłem spokojny.
-Nie, ale Ty zawsze możesz zaraz umrzeć. Nawet nie wiesz ile możliwości masz w tym miejscu! Równie dobrze mogłabyś niechcący mi wpaść pod samochód.
Skinąłem głową w stronę stojącej nieopodal toyoty i aż się uśmiechnąłem.
-Tylko celuj pod koła, bo musiałbym wymieniać szybę, czy blachę a jest bezwypadkowe.Lorien Wayford - 2017-03-22, 18:32 - Rzeczywiście drugiego takie nie ma i nie będzie, ale zawsze może trafić się ktoś lepszy.- posłała mu ciepły uśmiech i pomimo wysokiego poczucia własnej wartości u bruneta, nie negowała tego co powiedział.
- Dokładnie i niech tak pozostanie.- przytaknęła mu ponownie, coś za bardzo się z nim zaczęła zgadzać, aczkolwiek oboje mieli dość podobne charaktery choć pozostawało też równie wiele sprzeczności. Dogadywali się jednak znakomicie, jako przyjaciele i tego raczej nic nie mogło zmienić.
Cieszyła się, że nie drążył tematu, dla niej to była jedynie zwykła przygoda i nic więcej, niestety okraszona konsekwencjami, o których nawet nie miała pojęcia.
- Jasne jak będę miała zamiar wpaść pod samochód to będę celować pod Twój.- mruknęła zerkając w stronę samochodu. - Uważaj tylko żeby przypadkiem ktoś go nie zarysował, tak niechcący.- tajemnicze spojrzenie i równie podstępny uśmiech wystąpiły na jej twarz.Jonah Wrens - 2017-03-22, 20:49 -Nie urodził się taki.
Uśmiechnąłem się łobuzersko, przenosząc spojrzenie na fale. No cóż, chcąc nie chcąc była na mnie skazana i musiała jakoś z tym żyć. Chyba, że naprawdę chciałaby urwać kontakt, przekonując mnie do tego, że nie chce mnie znać.
-Oj, nie radzę bo wtedy nikt, ani nic Cie nie obroni. Za samochód zabije, nikt nie ma prawa ich dotykać.
Mruknąłem całkiem poważnie, mając swoje auta jako oczko w głowie. Nawet Jess nie mogła dotknąć mojego auta, siedząc na miejscu pasażera tylko i wyłącznie. To były moje dzieci, które kochałem i zajmowały ważne miejsce w moim życiu mimo bycia jedynie maszyną.
-Ale wpadać pod koła możesz, polecam się i w ogóle.
Puściłem doń oczko, uśmiechając się lekko. Przeczesałem ręką włosy, które zdążyły opaść od wilgotnego powietrza.
-Wymieniasz swoje?Lorien Wayford - 2017-03-22, 22:39 - Tego nie możesz być pewien.- upomniała go sama nie wykluczając tego, że jak w jej życiu pojawi się kiedyś ważny mężczyzna to prawdopodobnie to on będzie dla niej wsparciem i opoką, tak jak teraz jest Jonah. Kontaktu nie zamierzała urywać choćby nie wiem, co, znali się już tyle lat i zapewne będą znać do usranej śmierci, jako emeryci popijać razem whisky.
- Sama potrafię się obronić, nie potrzebuję bodyguarda.- burknęła w jego kierunku, gdy tak się burzył na pomysł zarysowania jednego z nich. - To tylko samochody.- Jo najwidoczniej miał bzika na punkcie aut, Lor nigdy w to nie wnikała zwyczajnie stojąc obok.
- Spoko jak będę chciała ze sobą skończyć to Tobie pierwszemu dam się przejechać.- posłała mu nieco kwaśny uśmiech, głowę opierając o łańcuch huśtawki.
- Ostatnio kupiłam merca, ale to przecież wiesz. Chwilowo w zupełności mi wystarcza.- nie potrzebowała dwóch samochodów, miała jeden niezawodny model i nie zamierzała go wymieniać na żaden inny.Jonah Wrens - 2017-03-22, 22:52 -Ale jestem.
Brnąłem w to nieugięty, nie dając się przekonać, że jest inaczej. Znowu zacząłem bujać się na huśtawce, wpatrując się w piach, który notorycznie naruszałem butami. Niestety huśtawka była dla mnie zdecydowanie za mała ale dalej miałem świetną zabawę z bujania się na niej.
-Nie kuś, bo to sprawdzę.
Uśmiechnąłem się rozbawiony i westchnąłem cicho.
-I co z tego, że to tylko auta? Kocham je i nic tego nie zmieni.
Na jej komentarz co do przejechania zaśmiałem się pod nosem. Już sobie wyobrażałem całą tą scenkę, jak Lor dzwoni, a potem rzuca się mi pod koła. Nie miało to jednak jakiegoś dramatycznego obrazu, a bardziej coś podchodzącego pod komedię.
-Nie no zastanawiam się tylko czy coś nowego upatrzyłaś czy nie. Swoją drogą jakbyś jeździła po świecie to autem czy samolot?
Spojrzałem się na nią i zatrzymałem huśtawkę, po prostu nie podnosząc nóg co robiło się stosunkowo niewygodne dla mnie.
-Mi chyba trochę odbija bo wymieniłbym wszystko. Zaczynając od aut po dom.
Pokręciłem głową i łapiąc łańcuchy huśtawki, pozwoliłem sobie trochę wycofać plecy, żeby móc spokojnie spojrzeć w niebo.Lorien Wayford - 2017-03-24, 23:01 - Żebyś przypadkiem się nie zdziwił.- nie ustępowała mu w tej kwestii podobnie jak on chcąc postawić na swoim. W momencie, w którym Jo oddawał się przyjemności huśtania, Lorien formowała butami niewielką górkę z piasku, tylko po to, aby po chwili subtelnie uformować ją w równą powierzchnię. Całkiem proste zajęcie, ale jakie zajmujące.
- Śmiało, tylko potem nie krzycz, że boli.- kto jak kto, ale akurat Lorien nie brakowało siły, w tym drobnym ciałku kryły się spore pokłady energii, stąd też jej przebojowy charakter i niezłomność. Twardo stąpając po ziemi radziła sobie całkiem dobrze w tym gównianym życiu.
- Mhmm.- przytaknęła mu pomrukiem, nie przeszkadzała jej ta jego miłość do samochodów, każdy miał bzika na jakimś punkcie. Jo kochał nowe samochody, a Lorien cudowne kadry i nowe obiektywy. - Nic nowego nie mam na oku bo nie zamierzam zmieniać dobrego auta. A odpowiadając na Twoje pytanie to zależy, chwilowo nie mam czasu na podróże samochodem, samolotem jest szybciej i taniej. Ale może na starość zrobię sobie samochodową wycieczkę w jakieś odległe miejsce.- w końcu była sama, nikt ani nic jej nie trzymało na miejscu, a podróżować uwielbiała więc akurat w tej kwestii miała szerokie pole do popisu.
- Kryzys?- zapytała wprost czując, że Jo próbuje powiedzieć jej o jakimś problemie. Znała go na tyle dobrze, że potrafiła wyłapać nawet drobne zmiany w jego zachowaniu.Jonah Wrens - 2017-03-27, 21:33 -Uwierz mi, chciałbym.
Nie zamierzałem ugiąć karku i przyznać, że ktoś mógłby być lepszy ode mnie - co to, to nie. Prostując nogi zaryłem o ziemię, zatrzymując huśtawkę w mało delikatny sposób. Wyciągnąłem nogi i skrzyżowałem je na kostkach luźno sobie siedząc.
-Chcesz się ze mną siłować?
Uniosłem brew, patrząc na nią z rozbawieniem. Na pewno umiała się bronić robiąc to czysto technicznie, bo siłowo nie miałaby ze mną żadnej szansy, zresztą nie tylko ze mną a w ogóle z facetami. Więc musiałaby sobie radzić sposobem, który nie zawsze musi działać. Nie każdy da się zaskoczyć.
-Rozumiem. Jakbyś kiedyś jechała w ciekawe miejsce to zabierz mnie ze sobą. Albo powiedź, że chcesz jechać to wezmę auto i się wybierzemy. A odzywać się do Ciebie jakbym w wakacje jednak postanowił coś robić z reklamami i innymi pierdołami? Czy strzelać w kontakty?
Spojrzałem się na nią, niejako dając jej dodatkową pracę w przyszłości. W końcu również ona mogła na tym skorzystać, a nie tylko ja.
Na jej pytanie, uśmiechnąłem się lekko i pokręciłem głową.
-Za dużo mam pieniędzy i się nudzę.
Wszystko u mnie grało, nic się nie psuło i nie chodziło po mojej głowie. Po prostu szukałem rozrywki, jakichś zmian żeby uatrakcyjnić sobie życie.Lorien Wayford - 2017-03-28, 20:43 - Może jeszcze będziesz miał okazję.- dalej to ciągnęła nie chcąc dać za wygraną i choć żadne nie prezentowało konkretnych argumentów to mimo to oboje bronili swoich racji równie zaciekle.
- Wiesz przecież, że jesteś silniejszy.- w kwestii siły była niestety skazana na porażkę, mogła kierować się jedynie sprytem i podstępem, ewentualnie wykorzystać swoje kobiecie atuty. ;>
- Tak bardzo chcesz się stąd wyrwać?- zapytała bardziej złośliwie niż poważnie, bez zastanowienia zabrałaby go ze sobą jeśli tylko by chciał. Nigdy nie miała okazji podróżować tak daleko w towarzystwie Jonaha, z pewnością byłoby to niezapomniane doświadczenie.
- Dam znać, pytanie tylko jak daleko jesteś w stanie pojechać?- zapytała odpychając się nogami tylko po to aby rozbujać huśtawkę. - Dzwoń do mnie, nie tylko Ty masz kontakty, a ja mogę Ci nawet załatwić jakiś kontrakt od ręki.- dużą zaletą i atutem Lorien było to, że potrafiła wszędzie się zakręcić, a robiąc innym większe lub mniejsze przysługi potem miała doskonały punkt odniesienia. ;>
- To kup mi prezent na urodziny jak tak bardzo Ci się nudzi.- rzuciła ot tak, oczywiście nie oczekując żadnego prezentu, ale skoro aż tak bardzo się nudził, to niech przynajmniej się pozastanawia nad tym, co mógłby jej kupić . Jonah Wrens - 2017-03-28, 21:24 -Czekam, już teraz. Odliczam czas.
Uśmiechnąłem się i palcem stuknąłem w szkiełko zegarka, który miałem na lewej ręce.
-Sama zaczęłaś.
Wzruszyłem ramionami, nawet nie kryjąc się z tym, że wykorzystałbym bez zawahania swoją siłę, żeby w miarę delikatny sposób przycisnąć ją do piachu na plaży. Miałaby przynajmniej swoje pierwsze plażowanie w tym roku z głowy. A co do atutów, cóż..nie pomogłoby jej to nijak, gdyż już nie zwracałem uwagi na inne kobiety. Były mi obojętne i nie ciągnęło mnie do każdych piersi.
-Tak na chwilę, coś zobaczyć? Czemu nie.
Odpowiedziałem neutralnie, nie biorąc jej pytania jakoś na poważnie, czy właśnie złośliwie. Po prostu powiedziałem co myślałem i tyle, nie bolało mnie to, że tkwię w tym chłodniejszym klimacie, zacząłem się przyzwyczajać do niego i akceptować. Plus tak właściwie miałem tutaj wszystko.
-Bardziej na jak długo, bo nie mogę zostawić tutaj wszystkiego i pojechać. Podejrzewam, że jakbym wrócił po jakimś tygodniu to Jess by mnie zabiła.
Uśmiechnąłem się bezczelnie, wiedząc że naprawdę byłaby na mnie zła. W końcu pojechałbym z inną, kij wie gdzie i na ile, a potem jakby nigdy nic wrócił.
-Nie chodzi mi o kontakty, bo to nie jest problem. Raczej chodzi mi o to, żebyś sobie zarobiła na tym.
Pogładziłem się po lekkim zaroście przez chwilę rozmyślając czy nie powinienem się ogolić.
-A co chcesz dostać?
Zerknąłem w jej stronę, pytając całkiem poważnie. Niestety miałem granice, albo musiałem trzymać język za zębami, żeby moja życiowa partnerka nie dowiedziała się o jakimś drogim prezencie, bo mógłbym mieć ciężko w życiu. Lorien Wayford - 2017-03-28, 21:49 - Kupić Ci zegarek?- zapytała zanim zawiesiła wzrok na tarczy zegarka, który posiadał Jo.
Odnośnie atutów miała na myśli pozostałych przedstawicieli rodzaju męskiego, Jo był już zajęty i dawno stracił swoją atrakcyjność przez to, przynajmniej w oczach Lorien.
- To kiedy chcesz jechać?- jak zwykle bezpośrednio i spontanicznie wypaliła z pytaniem, będąc gotowa wyjechać nawet za kilka dni. Znał ją i doskonale wiedział, że mogłaby wyjechać nawet następnego dnia
- To jak długo zależy od tego jak daleko, w najbliższym czasie wybieram się na Islandię ale samolotem, biorąc samochód musisz doliczyć dni na dojazd.- nie chciała w żaden sposób rozdzielać go z Jess, chociaż czasem taka rozłąka może tylko nadać świeżości w związku i pozwolić odpocząć od siebie. A co do wyjazdu Lor i Jonaha, Jess nie miałaby się, czego obawiać. Lorien nie rusza zajętych, a tym bardziej Jonaha, którego pewnie by pilnowała aby nie oglądał się za innymi. - Nie potrzebuję Twoich pieniędzy Jo.- burknęła oburzona jego propozycją. Chciała mu tylko pomóc, a on dalej nawijał o pieprzonych pieniądzach.
- Nic.- odpowiedziała całkiem poważnie, nie potrzebując do szczęścia żadnej z materialnych rzeczy.