To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Fontanna

Theo - 2015-04-11, 21:40

.....Był zadowolony ze swojej rozgrywki, tym bardziej, że Hayley była widocznie głodna jego tajemnic. Ale ten chociaż przez chwilę chciał pozostać osnuty mgłą tajemniczości, która i tak zaraz miała być rozwiana. Na słowo "utrudnić" przyszedł mu tylko jeden pomysł.
.....- Wiesz, zrobiłaś taki piękny rysunek, że szkoda go psuć. - Mrugnął do niej i poprosił, żeby chwilę poczekała. Poleciał do sklepu, z którego dopiero co wróciła Hay, lecz on zrobił nieco inne zakupy. Wrócił z materiałową torbą starając się nie zdradzając co w środku ma.
.....- Może zagramy w nieco bardziej dorosłą wersję tej gry? Jest zarazem trudniejsza, ale nie martw się, żaden rozbierany poker - uśmiechnął się tajemniczo, podchodząc w jej stronę. Wtem zawartość jego torby charakterystycznie stuknęła, zdradzając swoją zawartość. Nie miał co dłużej ją ukrywać, więc wyiągnął cztery butelki piwa, z czego dwa były cytrynowe, a dwa zwykłe. Po jednym na głowę.
.....- Teraz ja ustalam zasady. Przed każdą rozrywką bierzesz trzy łyki piwa, pierw to cytrynowe, bo jest słabsze. I chyba wiadomo w jaki sposób poziom trudności ma się zwiększać. A i jeżeli skusisz to zdradzasz tajemnicę plus dokupujesz dwa piwa. Gramy dopóki piwa się nie skończą - czyli w pewnym momencie trzeba przestać kusić, co mogło być naprawdę trudne po kilku(nastu) butelkach alkoholu. Ale zabawa to zabawa, mógł nie mieć okazji kiedy indziej mieć taką radochę, a tej na pewno nie zabrakłoby.
.....- Przystajesz na te warunki?

/ jak szaleć to szaleć, zobaczymy czy się upiją :D \

Hayley - 2015-04-11, 22:14

Chwilę stałam nieco zdezorientowana zastanawiając się cóż takiego wymyślił chłopak, jednakże dopóki nie wrócił zasiadłam na ławce kończąc kubeczek swoich lodów. Theo przyszedł niemal idealnie, wraz z przedostatnim kęsem, a moją uwagę przykuła tajemnicza torba. Zmrużyłam lekko oczy opierając się zawadiacko o tył ławki i czekając aż zacznie kontynuować.
- Nie do końca to miałam na myśli – zaśmiałam się najpierw słysząc, potem widząc na jaki pomysł wpadł chłopak, jednak nie spotkał się z krytyką. Zastanawiając się przez chwilę westchnęłam w końcu ciężko doskonale wiedząc, że moja gra była po prostu nudna. Z drugiej strony całkiem śmiesznie mogłoby wyglądać granie w klasy pod wpływem upojenia alkoholowego. A co jak skończą mi się tajemnice? Paradoksalnie najgłupsze zmartwienie przykuło moją uwagę, ale przytaknęłam w końcu otwierając pierwsze piwo cytrynowe.
- W takim razie teraz twoja kolej – podałam mu napój uśmiechając się do niego szeroko. Jak dojdę do domu rodzice mnie zabiją.

Theo - 2015-04-12, 11:46

.....Uśmiechnął się, gdy dziewczyna zgodziła się na nowe zasady. Nawet nie przeszkadzało mu to, że miał być pierwszy, jedynie przyjął piwo od Hayley z nieustającym uśmiechem ukazującym jego śnieżnobiałe zęby. Przyłożył butelkę do ust i wziął trzy łyki zimnego napoju, bo nie bez powodu wziął to z lodówki. Podał butelkę spowrotem dwudziestolatce, samemu podchodząc do rysunku. Po marnych kilku łykach nie miał raczej żadnych problemów z równowagą, więc i bezbłędnie rozegrał swoją rozgrywkę. Ponownie uśmiechnął się do dziewczyny, dodając:
.....- Gotuj swoją tajemnicę i portfel - nie był typem faceta, który musiał dziewczynie wszystko kupować i im ustępować. Jedynie lubił wywoływać na ich twarzach uśmiech, bo z nim każda osoba wyglądała atrakcyjniej, a szczególnie ta przed nim.

Hayley - 2015-04-12, 12:02

- Hej, nie dam się tak łatwo – zaśmiałam się cicho doskonale wiedząc, że mam słabą głowę. Mimo wszystko nie miałam zamiaru wyjawiać więcej tajemnic jeśli i on nie zaczął tego robić. Bo jakżeby inaczej. Uparłam się więc jak osioł, że tym razem się nie skuję, szczególnie, że po 3 łykach piwa nawet mnie nie powinno jeszcze szumieć w głowie. Wzięłam więc butelkę i przyłożywszy ją do ust upiłam powoli trzy łyki piwa. Goryczka napoju zmieszała się ze słodkawym posmakiem, który w tym przypadku miał pełnić rolę cytryny. Odłożywszy wszystko na bok spokojnie wzięłam głębszy wdech i podeszłam pewnie do planszy. Uniosłam jedną nogę zaczynając skakać. Znów poszło bezbłędnie, acz wiedziałam, że wkrótce to się zmienni. Bo zapomniałam chyba wspomnieć, że zdecydowanie nie byłam kompanem do picia. Zbyt szybko wymiękałam.
Theo - 2015-04-12, 12:16

.....I o to chodziło, bo on sam też jednak nie był mistrzem w piciu, więc w pewnym sensie pasowali do siebie pod tym względem. Przygryzł wargę, gdy Hayley znowu bezbłędnie przeskoczyła. Zgarnął swoją butelkę, upił kolejne trzy łyki, które też na razie miały pozostawić go trzeźwym, tym bardziej, że to piwo było chyba najsłabsze z możliwych. Wtedy też powiedział sobie w duchu - jak szaleć to szaleć! i podwoił swoją porcję.
.....Wrócił do plaszy i zaczął przeskakiwać z pola na pole, zwinnie robiąc to na lewej nodze, bo i też był leworęczny. Znowu zrobił to bezbłędnie, wyraźnie chlubiąc się tym przed dziewczyną. Niestety ta gracja i zwinność miała zaraz gdzieś uciec, bo chłopak praktycznie ostatnio pił na swojej osiemnastce, więc i w pewnym momencie mogło zabraknąć mu tej "wprawy". Pomimo tego udawał, że czuje się świetnie i że tej nocy pijany nie będzie.

Hayley - 2015-04-12, 12:47

Jęknęłam cicho zaczynając masować dłonią czoło doskonale wiedząc, że tak prosto nie będzie. Widząc najwyraźniej czującego się świetnie mężczyznę już teraz poczułam się na straconej pozycji, a że wyjątkowo nie chciałam dać po sobie tego poznać wypiłam kolejne trzy łyki piwa. W tej chwili mój organizm zaczął odczuwać jego skutki, choć wciąż pozostawiałam trzeźwa. Mimo wszystko zrobiło mi się błogo, jakoś tak odprężająco i może to wstyd mieć taką głowę, ale wcale nie uważałam tego za wadę. W końcu kobiecie nie przystoi dużo pić, a ja dodatkowo byłam stosunkowo drobna. Zwykle miałam problem z wypiciem całej butelki piwa naraz i choć wciąż jeszcze mogłam być spokojna o swoją grę prawdopodobnie po tej i następnej partii zacznę mieć już lekki problem. No ale przecież mu się nie przyznam, prawda? Tym razem za swój punkt honoru przyjęłam jak najdłuższe utrzymanie się w pionie toteż znów rozkładając ręce na boki balansowałam lekko na jednej nodze skacząc w jedną i drugą stronę. Można pokusić się o stwierdzenie, że dobrze mi szło, choć wciąż byłam jedną tajemnicę do tyłu.
Theo - 2015-04-12, 13:13

.....Westchnął, bacznie obserwując nogi dziewczyny z nadzieją, że skusi. Był głodny jej tajemnic, swoich na razie nie zamierzał zdradzać, chociaż to było coraz to cięższe. Wziął kolejne trzy łyki alkoholu, a gdy tylko podszedł do planszy zaczął czuć nadzwyczajne rozbawienie, tak zdecydowanie prawie dziesięcioletnia przerwa była złym pomysłem. Trochę się zakiwał, lecz podniósł jedną nogę i rozłożył ramiona, żeby złapać równowagę. Wskoczył na pierwsze pole, na którym już trochę się zakołysał. Ale co to to nie, on tak łatwo się nie da! Postanowił zdradzać jak najmniej sekretów i chciał się tego trzymać.
.....Jednak przy ostatnim polu zemdliło go na chwilę i nie zdołał utrzymać równowagi, więc był zmuszony postawić na ułamek sekundy nogę. Na pewno dziewczyna tego nie przeoczyła, bo towarzyszło temu warknięcie godne prawdziwemu dzikiemu zwierzu.

Hayley - 2015-04-12, 13:21

Aż podskoczyłam radośnie widząc jak jedna z kończyn chłopaka ląduje na planszy dając nam równy wynik. W obliczu tej sytuacji nie przeszkadzały mi nawet kolejne trzy łyki piwa, które wzięłam już teraz, bardziej z samej ekscytacji perspektywą poznania jakiejś tajemnicy niżeli mojej własnej kolejki.
- To lecisz po piwa, ale najpierw tajemnica – wyszczerzyłam się jak mała dziewczynka. Alkohol dawał usprawiedliwienie naszego dość infantylnego zachowania dodatkowo rozgrzewając okryte szczelnie ciała od wewnątrz. Czułam się dużo bardziej radośnie i szczerze, jakbym znała go całe życie, choć w gruncie rzeczy wciąż nie wiedziałam nawet jak ma na nazwisko.

Theo - 2015-04-12, 17:37

.....Tajemnica, ale jaka? Nie wiedział za co się zabrać, więc wziął spowrotem swoje piwo, nie mając co zrobić z rękami. Zaczął przeszukiwać swoją głowę w poszukiwaniu wspomnień, czegoś, czym nie dzielił się na powitanie. Przychodziły mu tylko dwie myśli, z czego jedną na razie na pewno nie chciał zdradzić. Więc niechętnie musiał wybrać tę pierwszą, która sprawiała mu ból. Ale sekretem po części była, bo prawie nikt o tym nie wiedzał.
.....- Mój tata... on... zmarł na raka... - nie, nie będę płakać, postanowił. To wspomnienie sprawiało mu ból, ale nie mógł tego po sobie pokazywać. Niech chociaż udaje, że jest silny.
Wzniósł oczy ku ciemnemu niebu, czując, że zaraz tu się rozryczy. Wziął dwa głębokie wdechy, po czym na dobicie dodał:
.....- Był dla mnie najbliższy, zawsze mnie wspierał... - Theo, dość, bo zaraz się tu rozkleisz. Zaczął odliczać od dziesięciu do zera i od zera do dziesięcia. Spuścił głowę, lecz nie spojrzał na Hay, bo czuł, że jeżeli to zrobi na pewno się rozryczy.
.....- Teraz pewnie będziesz uważać mnie za marnego maminsynka czy co tam jeszcze, ale nie miałem takiego dzieciństwa jak ty, nie lizałem zamarzniętych marchewek... - Niepewnie spojrzał na dwudziestolatkę. Świetnie, teraz schrzanił sobie całą reputację.

Hayley - 2015-04-12, 20:45

Siedziałam dłuższą chwilę w bezruchu patrząc na skrywane głęboko łzy, nie komentując ich w żaden sposób. Udawałam, że niczego nie dostrzegam zdając sobie sprawę z tego, że dla mężczyzny okazanie słabości było swojego rodzaju ujmą na honorze. Westchnęłam więc ciężko poważniejąc nieznacznie i zaczynając bawić się sznurkiem jego bluzy.
- Wiem, że to trudne, ale musisz pozwolić mu odejść – odparłam nie wiedząc w gruncie rzeczy jak świeże są jego rany. Bliska relacja z całą pewnością utrudniała mu pogodzenie się z losem, aczkolwiek rozpamiętywanie przeszłości do niczego dobrego go nie doprowadzi. Wstałam zaraz i podchodząc do planszy zatrzymałam się na chwilę przy jego osobie. Położywszy mu rękę na ramieniu uśmiechnęłam się lekko, by dodać:
- Lizanie zamarzniętej marchewki zawsze da się nadrobić. – Mimo zabawnej wypowiedzi w moich słowach skryta była wszakże odrobina otuchy. Zaraz jednak wskoczyłam na planszę, by nie popaść w przesadę. W końcu nikt nie lubił kiedy użalano się nad jego losem. Byłam jednak gotowa kontynuować temat i pomóc choćby przez wysłuchanie dalszej części tajemnicy. O ile oczywiście chciał mówić.

Theo - 2015-04-13, 17:46

.....Skończył temat ojca, bo tak jak ona powiedziała - chciał pozwolić mu odejść w spokoju. Ostatni głęboki wdech i delikatny uśmiech do Hayley, aby dać znak, że jest już okay. Następnie też powiedział, że wisi piwo, więc i poszedł posłusznie do sklepu, gdzie kupił kolejne dwie butelki alkoholu. Wróciwszy praktycznie zapomniał o poprzednim wydarzeniu, uśmiechając się od ucha do ucha. Alkohol działał na niego tak, że moc emocji miał podwojoną, lecz także po chwili mógł się rozbawić.
.....- To albo mi się wydaje albo teraz twoja kolej - spojrzał na dziewczynę z pytającym wzrokiem czy ma jeszcze trochę tego cytrynowego czy otwierać klasyczne. Sam już przygotował dla siebie to drugie, bo dla siebie był ostrzejszy, bo brał po pięć łyków. Niech gra będzie wyrównana, miał trochę mocniejszą głowę od niej.

Hayley - 2015-04-15, 15:04

Swoje trzy łyki wzięłam już wcześniej, toteż tym razem z lekkością wskoczyłam na planszę szybko przeskakując z pola na pole. Czułam się coraz lepiej grając w ten sposób i choć teoretycznie ryzyko błędu było coraz większe ja czułam się znacznie swobodniej. I może było to spowodowane krążącym w żyłach alkoholem, jednak było mi dobrze. Nie byłam jeszcze pijana, miałam w sobie dużo werwy i niezachwianą do tej pory równowagę. W normalnych okolicznościach zapewne zachciałoby mi się już spać, acz na świeżym powietrzu nie było to tak mocno odczuwalne. W ten sposób potoczyło się nam obojgu kilka kolejek, podczas których wypiliśmy niemal wszystkie piwa. Pozostało jedno, a ja byłam coraz bardziej pijana. Zaczynało mi być coraz bardziej wesoło, gadałam bzdury, acz jeszcze wiązałam ze sobą fakty i byłam na tyle trzeźwa, by zadzwonić do rodziców i bez podejrzeń poinformować, że wrócę później do domu. No może nie do końca bez podejrzeń, choć bez problemu zataiłam fakt, że siedzę w parku z obcym mężczyzną. Bo przecież chyba umarliby na zawał.
- Twoja kolej – zachichotałam po kolejnej koślawej partii, po której o mało się nie skułam. Coraz ciężej było mi skakać na jednej nodze.
/Przyspieszam trochę akcję, mam nadzieję, że Ci to nie przeszkadza ^^

Theo - 2015-04-15, 22:01

.....Jakim obcym facetem? Teraz Theo bronił swojej małej, słodkiej Hayley przed duchami (jeżeli czytałaś "Oskar i pani Róża" to wiesz o co chodzi), więc i nie taki obcy.
.....Przez kilka następnych kolejek spiął dupę i starał się nie skusić, chociaż z każdym następnym razem było mu ciężej, jednak jakimś tam sposobem mu się udawało. Bacznie też obserwował czy jego towarzyszka nie popełniła błędu, ale najwyraźniej tak się nie stało. Już dawno przekroczył limit trzech łyków i teraz pił duużo więcej, nawet już do trzech nie dawał rady liczyć pod koniec. Czuł, że jutro rano będzie tego żałować, ale nie poddawał się, tylko wziął kolejne chausty alkoholu i przeskoczył wszystkie pola bezbłędnie, trochę się przy tym kolebiąc.
.....Już, już czuł, że jest pijany, że zaraz zacznie wygadywać jeszcze większe bzdury niż gadał do tej pory, w głowie zaczynało mu szumieć, czuł się coraz bardziej rozbawiony wszystkim - nawet kupą w trawniku. Po przecież jak pies sra to jak go ta trawa w dupę nie łaskocze?
.....- Zapraszamy panią do tańca z gwiazdami - odrzekł, potem czknął i krzywym gestem wskazał rysunek na ziemi. - Oglądasz Taniec z Gwiazdami? Jedno wielkie gówno, już teraz lepiej mógłbym zatańczyć - o mały włos nie zaczął robić tego, o czym mówił, ale czuł, że każdy piruet zbliży go do pawia.

Hayley - 2015-04-16, 11:08

Ku mojej uldze na co dzień nie zadręczałam się myślami o duchach, przed którymi trzeba byłoby mnie bronić, choć nie wykluczam, że gdybym była niebieska i leżałabym w szpitalu mój sposób patrzenia na świat nieco by się zmienił. Może nawet Theo miałby okazję się wykazać?
Wstałam powoli, nieco sztywno i idąc do planszy całą swoją uwagę skupiłam na zachowaniu względnej równowagi. Było mi wesoło i choć powinnam mieć jakiś powód do śmiechu, mnie bawiło dołowanie wszystko. W dodatku zaczynałam się rozczulać wspominając kilka sytuacji czy osób, które wciąż zakorzenione są w moim życiu. Ba! Poczułam nieodpartą ochotę przytulenia się do kogoś i pijackiego wyznania „kocham cię”, aczkolwiek miałam jeszcze na tyle dużo samokontroli, by wiedzieć że wciąż przy Theo nie wypada. Dla mnie było po prostu jeszcze zbyt wcześnie i nie chodzi tu o ilość piw, których właściwie miałam już serdecznie dość. Zdecydowanie za dużo.
- Nie oglądam – zaśmiałam się radośnie stając przed planszą. Nieznacznie bełkotałam, acz zdawało mi się to nie przeszkadzać.
- Prawie wcale nie oglądam telewizji, wolę czytać, a jak już coś oglądam to komedie... romantyczne – Buzia mi się nie zamykała w chwili, w której przeskakiwałam z pola na pole balansując po bokach rękoma.

Theo - 2015-04-18, 12:12

.....Pomimo, że dziewczyna się starała wyglądać na trzeźwą to na pierwszy rzut oka było widać małe zakołysania. Theo nie śmiał się na głos, jedynie uśmiechał pod nosem z tego powodu, chociaż i tak raczej wyglądał podobnie.
.....- Romantyczne? Coś jak 50 twarzy Greya? - Nie powstrzymał się i wybuchł idiotycznym śmiechem, patrząc jak Hayley przeskakuje z pola na pole. - Albo czekaj, to chyba zalicza sie do pornosów... Sorry, nie mam serca, nie oglądam "filmów romantycznych" - kolejna fala niepowstrzymanego śmiechu. - Wolę horrrory, chociaż i tak jak je oglądam to szczam pod siebie. Szczególnie takie sobie Smerfy! Ten Gargamel to zło wcielone! - Zaczął gadać bez przerwy, ładu i składu, co mu na język przyniesie.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group