To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Dekompresja

Seth - 2016-06-18, 18:32

Oczywiście go nie usłyszała, co bardzo dziwne nie było, w końcu dudniąca muzyka i wszystkie te typowo barowe odgłosy robiły swoje. Westchnął tylko i zamiast zapomnieć o komórce i wrócić do picia, sięgnął po telefon, zapłacił barmanowi z lekką nadwyżką i ruszył do wyjścia, by złapać Ruth. Raczej nigdzie mu nie zniknie, zwłaszcza, że ruszył się z miejsca chwilę po jej wyjściu. Z jej telefonem w ręce ruszył do wyjścia, jednak nie zdążył nawet wyjść z klubu. Może nawet nie zwróciłby na nią uwagi, bo było tu spor omo ludzi, gdyby nie facet, który się nią zainteresował, ale zrezygnował, gdy stwierdził, że jest po prostu pijana. Allen uniósł w zaskoczeniu brwi, widząc Ruth skuloną pod ścianą. Miał swoje wady, jednak tak po prostu nie zignorowałby kobiety, z którą wcześniej prowadził co prawda dziwną, jednak konwersację.
Zatrzymał się przy Ruth, pochylił nad nią i przez chwilę tak stał, nie mając pojęcia co zrobić, albo co powiedzieć. To znaczy wiedział, jednak przez chwilę jego mózg miał problemy z przesłaniem sygnałów do odpowiednich ośrodków.
- Wszystko okej? - spytał. Najdurniejsze pytanie świata. Nawet bardziej durne niż "opowiesz mi coś o sobie?", zwłaszcza, gdy widać, że nie wszystko jest okej. Oczywiście mógł założyć, że rzeczywiście była w stanie się upić, niezależnie jednak od tego czy była to kwestia alkoholu, czy czegoś zupełnie innego nie miał zamiaru jej ta porzucić.
- może wyjdziemy na świeże powietrze? - zaproponował, chociaż raczej nie było to takie proste, kobieta nie wyglądała na to, żeby tak po prostu mogła zareagować na jego słowa podniesieniem się i wyjściem z klubu. Dlatego Seth wziął ją pod ramię i opierając ją o siebie spróbował ją podnieść i poprowadzić do wyjścia.

Ruth - 2016-06-18, 18:59

Słysząc czyjś głos obok siebie, oraz powoli rozumiejąc sens jego słów ledwo zauważalnie kiwnęła na tak przy drugim pytaniu. Następnie poczuła tylko to, że ktoś ją podnosi. Bo w końcu powinno się to Sethowi udać, skoro jej waga nie przekraczała 55 kilogramów. O ile nie wziął jej jednak na ręce, to nici z jakiegokolwiek ruchu- mimo powolnego powrotu świadomości nadal nie czuła ani rąk, ani nóg. Otworzyła delikatnie oczy, lecz było dla nich za jasno, wiec z trudnościami zamknęła je starając się wciągnąć powietrze- nie udało jej się to zbytnio, toteż płuca reagując w odwrotny sposób zmusiły kobietę do kaszlu, a kaszel przeistoczył się w duszenie się. Starała się usilnie wciągnąć powietrze, na nic jej to jednak wyszło- prócz otworzenia bardzo szeroko ust, i głośnego ,,sapania'' nic do jej narządów nie docierało.
Seth - 2016-06-20, 14:34

Szybko zrozumiał, że w ten sposób nic nie osiągnie. Ignorując otoczenie i koncentrując się na Ruth, która w tej chwili wymagała jego pomocy, oparł ją sobie o klatkę piersiową i tak delikatnie jak to tylko było możliwe zarzucił ją sobie na ręce. W jego kręgosłupie coś chrupnęło, jednak poza tym bez problemów uniósł kobietę, która była stosunkowo lekka jak na standardy, chociaż nie codziennie dźwiga się po pięćdziesiąt pięć kilo. Przepychając się wśród rosnącego tłumu imprezowiczów w klubie, wyszedł na zewnątrz i zatrzymał się kawałek dalej. Nawet nie próbował jej puścić, nie wyglądało na to, żeby była w stanie utrzymać się o własnych nogach, więc jedynie oparł się o ścianę budynku. Miał nadzieję, że znajdując się na teoretycznie świeżym powietrzu kobieta złapie oddech, jednak stało się coś odwrotnego. Zamiast nabrać oddech zaczęła kaszleć, a co było logicznym następstwem - zaczęła się dusić. To zaniepokoiło Setha i nie wyglądało mu na typowy objaw przesadzenia z alkoholem, chociaż jej zachowanie w klubie mógł jeszcze tak "zdiagnozować". Jednak wtedy nie miał zamiaru jej zignorować i dlatego znalazł się tu, gdzie się znalazł. Odczekał jeszcze chwilę, jednak rozumiejąc, że Ruth nadal nie może nabrać oddechu nie mógł tak dalej stać i tylko obserwować sytuację, bo mogło się to skończyć źle. Kucnął, nadal z kobietą na rękach, po czym znowu jak najbardziej delikatnie, znalazł dla jej nóg oparcie na ziemi, jednak po prostu jej na niej nie położył. Podtrzymywał jej głowę,tak aby znajdowała się w pozycji półleżącej, bo ocenił że tak łatwiej jej będzie oddychać. Problem w tym, że w tej chwili jej oddychanie ograniczało się do sapania i duszenia się. Jeżeli ich dotychczasowe wspólne wysiłki nic nie dały jego pierwszym odruchem było: zadzwonić po karetkę. Jednak się powstrzymał. Nie wiedział na ile poważna jest sytuacja, wiedział tylko, że Ruth się dusi i czekanie na przyjazd karetki było ryzykowne. Chociaż być może osobista niechęć do lekarzy i szpitali zaważała na jego osądzie. Nie miał jednak czasu by się zastanawiać. Przebył szkolenie z pierwszej pomocy w szkole średniej, a że było to dawno temu pamiętał z niego piąte przez dziesiąte. Jednak teraz to piąte przez dziesiąte musiało mu wystarczyć. Chociaż dotychczas ją podtrzymywał teraz ostrożnie położył ją na chodniku, bo lepszych alternatyw nie miał. Pochylił się nad nią, udrożnił jej drogi oddechowe, następnie nabrał powietrza i wdmuchnął je do jej ust.
Ruth - 2016-06-20, 20:41

Już samo ułożenie jej w bezpiecznej pozycji dało mały rezultat, mianowicie kobieta przestała już całkowicie kaszleć. Oddechu nadal nie mogła złapać, lecz dzięki szybkiej interwencji mężczyzny przez jej organizm przepłynęło powietrze, uświadamiając sobie tym samym, jak się oddycha. Momentalnie jej ciało jakby samo uniosło się do góry, a kobieta gwałtownie zaczerpnęła powietrza. Po porównywalnie głośnych odgłosach wdychania i wydychania powietrza oraz nadmiernie szybkim ruchom klatki piersiowej można było zauważyć, że jej oddech nie jest jeszcze na tyle stabilny, by kobieta w miarę się przebudziła. Aczkolwiek pierwsze objawy powrotu homeostazy były możliwe do dostrzeżenia. Pierwsze mrugnięcia, delikatny ruch ręką czy choćby coraz to spokojniejszy oddech.
Po upływie dwóch minut wzrok Ruth wyostrzył się, a ona uświadamiając sobie, że leży na chodniku spojrzała ze zdziwieniem na Seth'a. Ostatnie minuty były widziała oczyma wyobraźni jak przez mgłę, łatwo jednak było jej się domyślić, że to właśnie blondyn będący obecnie nad nią jest jej wybawicielem z opresji, i to on spowodował, że może teraz w miarę swobodnie oddychać. Delikatnie ugięła kolano, przekręciła głowę bardziej w stronę mężczyzny, lecz na jakikolwiek większy ruch sił wciąż jej brakowało. Usta na początek wydęła w jakimś dziwnym grymasie, po czym usilnie próbując coś powiedzieć poruszyła jedynie wargami, a z jej gardła wydobyły się ciche chrypnięcia. Dziękuję mógł odczytać Weterynarz, o ile wyraźnie przyjrzał się jej zachowaniu. Może nie był to już odpowiedni moment, w końcu o wiele lepiej to zabrzmi, kiedy kobieta w pełni sił odpowie mu silnym głosem, lecz dla Węgierki teraz był to idealny moment. Seth pomógł jej oddychać, a to prawie że, najważniejsza rzecz w życiu.

Seth - 2016-06-22, 18:03

Jemu samemu chyba kilkutonowy kamień spadł z serca, gdy gwałtownie zaczerpnęła powietrze, a jej organizm najwyraźniej przypomniał sobie jak się oddycha. Nieco się uspokoił, gdy pierwsze niestabilne i płytkie oddechy ustąpiły miejsca spokojniejszym, równiejszym oddechom, jednak nadal uważnie przyglądał się jej reakcjom. Odsunął się nieco, siadając tuż obok nadal leżącej na chodniku Ruth. Gdy wyłapał jej zdziwione spojrzenie, chyba po raz pierwszy tego wieczoru się uśmiechnął do kogoś, lub czegoś co nie było kieliszkiem z alkoholem. Stres spowodowany całą tą sytuacją trochę mu przeszedł.
- Spokojnie. - odezwał się, widząc, że kobieta zmienia swoją pozycję, po czym próbuje się do niego odezwać, co nie bardzo jej wychodzi. Chyba jednak zrozumiał "dziękuję" przekazane mu bezgłośnie i w podobnie niewerbalny sposób, skinięciem ręki przekazał jej "nie ma sprawy". Przez chwilę zastanawiał się, nad tym czy coś jeszcze, w sposób tym razem werbalny powiedzieć, jednak przez chwilę tylko uważnie, chociaż dyskretnie przyglądał się Ruth, po czym oo czymś sobie przypomniał. Wyciągnął z kieszeni jej komórkę i położył obok niej na chodniku.

Ruth - 2016-06-22, 20:23

W miarę delikatnie przesunęła się na bok, by z takiej pozycji usiąść. W głowie nadal jej komórki grały w rosyjską ruletkę, co spowodowało zawroty, lecz i tak stan ogólny znacznie się polepszył. Widząc swój telefon w dłoni mężczyzny, a następnie obok niej wzięła go, by po chwili schować w kieszeni. Po tym ruchu znów spojrzała na blondyna z lekkim uśmiechem i wdzięcznością w oczach. Delikatny powiew wiatru spowodował, że jej długie czarne kudły zasłoniły oblicze Węgierki, przez co na chwile spuściła wzrok, lecz po odgarnięciu ich znów wbiła w mężczyznę wzrok. Nadal nie miała siły nic głośno powiedzieć, więc starą węgierską tradyją przechyliła głowę i dała Sethowi delikatnego, subtelnego całusa w policzek. Uznała, że skoro zapewne nie wie o kulturze jej kraju, a co dopiero skojarzyć ją z nim to te gest będzie najodpowiedniejszy. Uczyniwszy to wróciła do starej pozycji z delikatnym uśmiechem. Jak miała mu podziękować, zrewanżować się? Uratował jej życie a to najcenniejsza z możliwych rzeczy. Zaprosić na kawę? Zbyt banalne, i śmie wątpić, że mężczyzna nie będzie zachwycony. Po prostu powiedzieć jak wrócą jej siły dziękuję. Za mało uroczyste patrząc na to, jak jest mu wdzięczna i ile dla niej zrobił. A może działać spontanicznie? Niee, jej zachowanie może być źle odebrane. Pozostało więc jedynie czekać na rozwój wydarzeń.

//wybacz za błędy i krótki post. Telefon mi szwankuje, a komputer w naprawie

Seth - 2016-06-22, 21:31

Gdyby nadal siedzieli w barze to śledzący go cały czas wzrok Ruth chyba by mu przeszkadzał, lub po prostu by go unikał. W obecnej sytuacji jakoś mu nie przeszkadzał i nie unikał go, nie objawiając w żaden sposób, że mu to przeszkadza. Chociaż też tak jawnie się jej nie przypatrywał, obserwując ją dyskretnie. Prawdę mówiąc nie oczekiwał żadnego podziękowania, no może poza zwykłym "dziękuję". Równie dobrze mogliby wrócić do zdawkowej konwersacji Seth nie czułby się z tym dziwnie. Uznałby to za naturalną kolej rzeczy. Zrobił to co zrobiłby raczej każdy, i tyle.
Na całusa w policzek zareagował bezmiernym zdumieniem, którego nie potrafił ukryć, bo ani trochę nie był przygotowany. Nie znał węgierskich tradycji, jednak zrozumiał, że to forma podziękowania. Co innego kompletnie go zaskoczyło: bliskość drugiego człowieka. W dzisiejszym świecie trudno jest zachować dystans, ale jak można się domyślić nie codziennie dostaje całusa w policzek. Kącik jego ust lekko się uniósł, po czym wrócił na swoje miejsce.
- Możesz się podnieść, czy wolisz zostać na razie na ziemi? - powiedział, jak gdyby nigdy nic, uznając, że "dług" jeżeli można to tak nazwać, został spłacony. Dostrzegł, że na razie Ruth milczy, więc pewnie nadal nie mogła wydobyć z siebie głosu.

Ruth - 2016-06-23, 21:08

Poderwała się delikatnie z ziemi, by chwiejnie, ale jednak stanąć. Oparła się ręką o mężczyznę, o ile jej na to pozwolił by wciągnąć głęboko powietrze i spoglądając na niego szepnąć.-Powinnam już iść.-ostatnie słowa były prawie że nie do usłyszenia. Nie była pewna czy blondyn nie odbierze tego jako obrazę, czy coś w ten deseń lecz postanowiła zaryzykować. W końcu nie będą siedzieć całą noc pod jakimś klubem, gapiąc się na siebie (a raczej ona na niego) i milcząc (to też ona). Dodatkowo zdecydowanie bezpieczniej będzie w domu- położy się, odpocznie. A nawet jeśli jak zwykle nie będzie mogła zasnąć, to przynajmniej sobie poleży.
Problemy ma od kilku tygodni, a właściwie od momentu otwarcia sklepu. A to jakiś złodziej w okolicy, a to klient niezadowolony, a to dostawca towaru się spóźnia. Coraz mniej czasu dla koni, coraz mniej czasu dla Avril i siebie. Nie pierwszy raz niemalże się udusiła- zaledwie dwa dni temu też miała atak. Za służbą zdrowia jednak nie przepada, stąd leczy się domowymi sposobami (poprawka, ona się NIE leczy).

Seth - 2016-06-24, 21:12

No to mają kolejną rzecz, która ich łączy - niechęć do służby zdrowia. Oczywiście pozwolił się jej o siebie oprzeć podczas wstawania, sam lekko ją podpierając. Fakt, raczej nie mogli tu spędzić całej nocy, a powrót do klubu raczej w przypadku ich obojga nie wchodziło w rachubę. Sethowi więc pozostało tylko przejść się do domu, chociaż ta myśl jakoś nie napawała go szczególnym entuzjazmem. Z pewnym trudem wyłapał jej ciche słowa
- Tak, tak chyba będzie najlepiej. - zgodził się z nią, wcale nie przyjmując jej słów jako obrazy i miał nadzieję, że jego słowa też jako takie nie będą odebrane. Z punktu widzenia zdrowotnego rzeczywiście najrozsądniejszym wyjściem dla Ruth byłby powrót do domu. Przez chwilę miał zamiar zaproponować jej, że ją odprowadzi, choćby żeby upewnić się, że atak jaki miała się nie powtórzy. Jednak podobnie jak kobieta nie chciał by jego słowa zostały źle odebrane, nie chciał też narzucać się Węgierce, więc po chwili wahania nie zaproponował jej tego.
- Więc.. pewnie zobaczymy się w stajni. - powiedział ostrożnie, bo równie dobrze w wypadku takiego spotkania mogą się unikać szerokim łukiem.

Ruth - 2016-06-24, 23:31

-Do zobaczenia iii, dzięki-wyszeptała uśmiechając się miło, po czym odwróciła się i powolnym korkiem ruszyła w stronę swojego domu. Może i idiotyzmem jest iść o tak później porze 10 kilometrów za miasto, lecz teraz o tym nie myślała. Przed oczami miała obraz jej rozmowy z mężczyzną, jego dziwnego podejścia i zachowania. Nie liczyła nawet, że zaproponuje, że ją odprowadzi. Już wystarczająco dużo dla niej zrobił.
Tak więc powolnym krokiem z opuszczoną głową szła chodnikiem licząc, że uda jej się dojść do domu przed świtem, i odgadnie zagadkę blondyna imieniem Seth.
/z.t

Seth - 2016-06-25, 21:28

Jej miły uśmiech go zaskoczył, może dlatego, że przez część wieczoru patrzyła na niego albo jak na ciekawy obiekt, albo jakby chciał mu coś zrobić. Mimo to odpowiedział jej miłym uśmiechem, do którego nie był przyzwyczajony. Przez chwilę stał samotnie na ulicy, zerkając za oddalającą się kobietą. Zadarł głowę w górę, w stronę gwiazd. Przez chwilę przeszukiwał kieszenie, by upewnić sie, że niczego nie zgubił w całym tym zamieszaniu Następnie wyciągnął z kieszeni papierosa, odpalił go, zaciągnął się i ruszył w swoją stronę. Jego myśli w pewnym stopniu nadal oscylowały wokół Ruth.

zt

Maja - 2016-09-27, 17:25

Koncert trwał ponad półtorej godziny. Niewielka salka wypełniona po brzegi ludźmi była niesamowicie duszna, powodowało to że po karku niebieskowłosej spływały kropelki potu, a grzywka przyklejała się do czoła. Był to jednak fantastyczny występ, pełen energii i pozytywnych emocji. Ktoś nawet rzucił na scenę pluszowego Sullivana z Potworów i Spółki. Maja zgarnęła go z szerokim uśmiechem i pożegnała się z pobudzoną publicznością. Mikrofony zostały wyłączone, światła zgasły, a piosenkarka zeszła na tył sceny i zdjęła nasłuch. Udała się do przebieralni i skorzystała z prysznica dla występujących, ponieważ chciała jeszcze chwilkę pozostać w Dekompresji. Gdy wyszła do baru, poprzybijała kilka piątek z fanami, zazwyczaj fankami, dała kilka autografów i zrobiła sporo zdjęć. Uwielbiała sprawiać frajdę tym wszystkim dziewczynom, które tak uwielbiają jej ekspresję. Nie męczyło jej to wcale, wręcz odwrotnie - motywowało do dalszej pracy i dawało kopa. Nie wyobrażała sobie innej pracy, niż ta. A kiedy mogła dawać koncerty w swoim rodzinnym mieście - to już w ogóle było fantastycznie. Niebieskowłosa usiadła przy barze z dwoma gitarzystami, ona na krześle skrajnie lewym i zamówiła sobie małoprocentowe piwo. Nie przepadała za alkoholem, ale dziś chciała się lekko rozerwać. Miała w końcu dwadzieścia trzy lata, małe piwo jej nie zaszkodzi!

Jo - 2016-09-27, 20:32

Pięć godzin wcześniej, do klubu przybył Jo. Wszedł tu za pośrednictwem poznanego zeszłego dnia kolegi, który pracował tu jako barman. W związku z tym, po przekroczeniu progu chłopak przerwał swoją trzygodzinną przerwę od picia. Od rana zjadał narkotyki różnej maści, popijając je wysokoprocentowymi napojami. Bawił się wyśmienicie. Bowiem trwał jego trzeci dzień imprezy, podczas której chłopak nie znalazł czasu na sen. Bawił się wyśmienicie, lecz znienacka zrobiło mu się w pewnym sensie niedobrze, jeśli można to tak nazwać. Położył się na podłodze w jednym z pokoi gwiazd i najprościej w świecie zasnął.
Jo obudził się więc w tymże pokoju na podłodze. Pomieszczenie wydawało się być wolne, ponieważ nikt go z niego do tej pory nie wyniósł. Chłopak po kilku sekundach od otworzenia oczu, zerwał się z posadzki, zdziwiony miejscem w którym się znalazł. Zdawało mu się, że w jego głowie siedzi mały murzyn, który bębni w jego czaszkę młotem. Chłopak wyprostował się i uśmiechnął mimo wszystko zadowolony z sytuacji i małego murzyna w głowie. Przeczesał włosy palcami i szybko poprawił spodenki, koszulka już dawno się gdzieś zapodziała. Połknął pixa i ruszył w stronę klubu.
Po chwili chłopak znalazł się przy barze. Wypił dwie sety wódki i zaczął się rozglądać. Pragnął towarzystwa. Jego uwagę przykuła niebieskowłosa dziewczyna, którą widział po wyjściu z garderoby na scenę. Na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Natychmiast przesiadł się, w tej chwili znajdując się obok artystki. Hej śniłaś mi się dzisiaj. Zatrzepotał teatralnie rzęsami, uśmiechając się przy tym. Chyba powinniśmy być razem. Przytulił ją niczym wygłodzony miś , złapał ją za ramiona w stylu: "Wnusiu jak dawno Cię nie widziałam" i rzekł. Jesteś jesteś piękniejsza niż w moim śnie.

Maja - 2016-09-27, 20:55

Niebieskowłosa siedziała spokojnie przy barze, popijając piwo z plastikowego kubka, rozmawiając i śmiejąc się z towarzyszami z zespołu. Nikomu nie przeszkadzała i poza kolorowymi włosami oraz nietypowym strojem, bowiem wyglądała tak klik nie rzucała się w oczy. Ludzi w klubie ubywało z sekundy na sekundę, ponieważ wybijała godzina zamknięcia Dekompresji dla gości i pozostać mogli w niej tylko znajomi oraz artyści. Maja wypiła przez piętnaście minut może jedną piątą piwa, ponieważ nie przepadała za jego smakiem i aby wypić go z przyjemnością musiała poprosić o dużo soku malinowego na spód. Nagle po jej lewej stronie usiadł nieznajomy mężczyzna. Piosenkarka zdziwiła się lekko, ponieważ nie spodziewała się takiej wylewności z jego strony. Dziewczyna jednak zaśmiała się przyjacielsko na jego słowa, ponieważ z natury była bardzo otwartym i optymistycznym człowiekiem, który nie bał się ludzi.
- Dzięki! - rzuciła radośnie, gdy ten ją tak skomplementował, ale gdy przytulił ją niczym jej własna babcia, lekko się zaniepokoiła, ponieważ dosadnie poczuła wtedy woń mocnego alkoholu i ogólnej nieświeżości chłopaka po długotrwałej imprezie. Nic jednak nie powiedziała, natomiast towarzysze z zespołu zdążyli zareagować.
- Kolego puść ją, albo zawołamy ochronę. - Gitarzysta z zespołu imieniem Seth zdążył się zerwać ze swojego taboretu i podejść do Jo. Z natury był wybuchowy, a także zadurzony w niebieskowłosej, średnio tolerując wylewnych fanów Mai. Poza tym jego bystre oko szybko zauważyło i oceniło stan Jo.
Kiedy nieznajomy puścił Maję, ta odsunęła się lekko i spojrzała niepewnie na Setha.
- Spokojnie Seth. Wszystko ok. - powiedziała wracając na swoje miejsce po uścisku z Jo.

Jo - 2016-09-27, 23:07

Ucieszył się reakcją dziewczyny. Zakręcił się wokół własnej osi na obrotowym krześle, posyłając jej dziewczęcy, teatralny uśmiech. Napijesz się czegoś mocniejszego? Zawadiacki wzrok powędrował w stronę Mai. Barman sam podstawił dla nich dwa drinki, zapewne ze względu na znajomości Dżołiego w tymże klubie. Chłopak zaśmiał się i rzekł do niego. Dziękuję piękny.]/i] Zarechotał jak gej psychopata, uwagą powracając do Mai.
Popatrzył na kolegę z zespołu dziewczyny. Wlepił w niego bystre, figlarne spojrzenie. [i]Ach mój drogi, niebawem ta kobieta zostanie moją żoną. Musisz do tego jakoś przywyknąć.

Powstał w pewnej chwili, obchodząc dziewczynę dookoła. Masz bardzo oryginalny kostium. Popatrzył na swoje ubrania, mentalnie porównując ich stroje. Ach Bogini, zechcesz wymienić się ze mną spodenkami? Wyrecytował, łapiąc za swój trunek i dwoma haustami wypróżniając naczynie. Odstawił szklankę, rzucając pytające spojrzenie dla dziewczyny. Przyozdobił twarz uśmiechem, siadając z powrotem na krzesełko. Podobał mu się fakt, iż niebieskowłosa miała niebieskie włosy. Dodatkowo styl, który dla Jo wydawał się być dosyć niecodzienny. Widywał kobiety nagie, w strojach kąpielowych, bieliźnie, bądź innej absurdalnej kreacji, lecz na taką jeszcze się nie natknął. Podobało mu się iż on sam nie nosił nigdy takowego ciuchu, choć wiele części kobiecej garderoby nie raz na nim lądowało.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group