To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - The Plain Cafe

Anonymous - 2015-02-01, 20:03

Dziewczyna dzisiejszego dnia postanowiła odpuścić sobie wizytę w stajni, natomiast zająć się zwiedzaniem miasta, w którym mieszkała od niedawna i dotychczas nie miała okazji na rozeznanie się w okolicy. Planowała znaleźć jakieś centrum handlowe, w którym przetrwoniłaby swoją wypłatę, a potem zawitać w progach jakiejś przytulnej kawiarenki, w której mogłaby nieco odsapnąć. W zwyczaju nie miała jednak prosić o pomoc, także w tym wypadku nie zamierzała pytać nikogo o drogę, przez co od dłuższego czasu krążyła po mieście najwidoczniej bez najmniejszego sensu, gdyż ku jej niezadowoleniu nie dotarła do celu.
Zawiedziona i podenerwowana planowała zawrócić do domu i całkowicie oddać się papierkowej robocie, kiedy zupełnie przypadkiem przemknęła pośpiesznie obok jednej z takich przytulnych kawiarni. Kiedy do nosa jasnowłosej dotarł zapach świeżo parzonej kawy, zwolniła kroku. Odwróciła się na pięcie, a wtedy jej wzrok spoczął na szyldzie ów lokalu "The Plain Cafe" - krwistoczerwone usta Niemki wygięły się w subtelnym uśmiechu. Z cichym westchnieniem ruszyła w kierunku drzwi kawiarni, które kilka chwil potem pchnęła i weszła do środka. Od razu rozejrzała się dookoła, zatrzymując na dłuższą chwilę wzrok na obiektach i osobach bardziej interesujących. W końcu zdecydowała się podejść do lady i zamówić słodkie cappuccino. W czasie, kiedy jej zamówienie było realizowane, blondynka odeszła od lady w poszukiwaniu wolnego stolika.
Wkrótce przysiadła przy jednym z niewielu wolnych stolików, zdjęła z siebie płaszcz, który zawiesiła na oparciu fotela. Z kieszeni spodni wyjęła telefon, w którym poczęła sprawdzać swoje notatki. Minuty płynęły dość szybko, a Meghan wciąż oczekiwała na swoje zamówienie. W końcu jej niecierpliwość dała o sobie znać. Wstała i niepośpiesznym krokiem kierowała się w stronę lady, kiedy kobieta niosąca jej napój potknęła się o coś i ledwo zdołała ustać na nogach. Ostatecznie kelnerka nie ucierpiała, podobnie, jak filiżanka, lecz blondynka nie wyglądała na zadowoloną, zważywszy na to, że kawa z naczynia wylądowała na jej ubraniu. Marszcząc brwi warknęła coś w kierunku nieznajomej kobiety - wyraźnie zakłopotanej. Kiedy pracownica odeszła, Meg spojrzała po sobie wzdychając bezsilnie. Starała się pohamować swoją złość, w przeciwnym wypadku w lokalu mogłoby się zrobić naprawdę gorąco.
Napomknę tylko, że wszystko wydarzyło się tuż obok stolika, przy którym siedział Miles.

Miles - 2015-02-01, 20:26

....Mimo, iż był doszczętnie pochłonięty przyglądaniu się przechodniom, jego uwadze nie umknęła drobna blondynka wchodząca do lokalu, w którym przesiadywał. Podążył za nią wzrokiem, który po kilku chwilach postanowił odwrócić i przenieść ponownie na ulicę, która wydała mu się ciekawszym obiektem obserwacji. Zapewne nie spojrzałby się na kobietę ponownie gdyby nie to, że wydała się być nader niecierpliwa. Kątem oka zerknął na nią, gdy wstawała, by pogonić sympatyczną kelnerkę, która kilka chwil wcześniej go obsługiwała. Krzywda czy niezadowolenie ludzi nie sprawiało mu przyjemności, ale mimowolnie uśmiechnął się, gdy zawartość filiżanki wylądowała na ubraniu nieznajomej. Powstrzymał śmiech i odwrócił wzrok na kilka chwil.
....Gdy tylko dwudziestolatka, ponieważ na tyle szacował jej wiek, zajęła miejsce obok nie, sięgnął do kieszeni, z której wyjął paczkę papierosów. Wyjął jednego, wsadził do ust i wysunął dłoń z otwartym pudełkiem w kierunku kobiety.
- Może pomogą się odstresować. - rzucił i uśmiechnął się krzywo, ale z ogromną dozą pewności siebie. Nie szczególnie zdziwiłoby go, gdyby blondynka zignorowała go, toteż jeśli tak się stało najzwyczajniej w świecie cofnął rękę. Zapalił papierosa i zawiesił wzrok na Meghan.
....Czasem wydawało mu się, że jego zachowania są głupie. Mimo to uśmiech nie znikał z jego twarzy, a spojrzenie utkwione były w poddenerwowanej osóbce. Na moment wyjął papierosa z ust, upił łyk nadal gorącej, aromatycznej kawy i odstawił filiżankę na miejsce. Można powiedzieć, że wyczekiwał reakcji towarzyszki.

///wybacz, że krótko

Anonymous - 2015-02-01, 20:50

Dziewczyna nie zwracała wcześniej uwagi na chłopaka siedzącego obok, sama nie wiedziała też co podkusiło ją do odwrócenia wzroku i zawieszenia go właśnie na nim. Dostrzegłszy uśmiech na jego twarzy zmarszczyła brwi i warknęła coś niezrozumiałego pod nosem. Spojrzała za kelnerką, która więcej się nie pojawiła. Blondynka z natury była bardzo wybuchową osobą - w chwili silnych emocji nie zastanawiała się nad swoimi czynami i nie przebierała w słowach, chociaż tym razem zdołała się powstrzymać. Głównie dlatego, że przebywała w miejscu publicznym, gdzie przebywało wiele osób, mogących poczuć się urażonymi.
-Nie, nie pomogą- burknęła, odgarniając niesforne włosy, które opadły na jej drobną twarz. Nie wiedziała dlaczego chłopak w ogóle zwracał na nią jakąkolwiek uwagę, szczerze wolałaby, żeby darował sobie próby przymilania czy pocieszania. One na nic się tu zdadzą. -poza tym mam swoje- dodała zerkając przelotnie na nieznajomego. Mechanicznie, dyskretnie złapała za kieszeń spodni, by upewnić się, że paczka papierosów nadal się w niej znajduje. W tym samym czasie poczuła zapach dymu papierosowego i po raz kolejny spiorunowała dwudziestolatka chłodnym spojrzeniem. -Twierdzisz, że można tu palić?- spytała tak, jakby w ogóle ją to interesowało.
W końcu poczęła odpinać guziki dżinsowej koszuli, którą ostatecznie z siebie zdjęła i rzuciła niechlujnie na fotel. Żeby nie było - pod spodem miała czarną, obcisłą bluzkę na ramiączkach. :lol:

//Niech to będzie luźna fabuła, bez postów tasiemców ;)

Miles - 2015-02-01, 21:06

....Zaśmiał się cicho, odpowiedź dwudziestolatki wyraźnie go rozbawiła. Uśmiech nie znikał z jego twarzy; raz po raz wypuszczał ze swoich ust dym.
- Nie twierdzę. - rzucił w jej stronę, chowając paczkę z papierosami z powrotem do kieszeni. Wzrokiem zmierzył towarzyszkę, właściwie sam nie do końca wiedział, w jakim celu. Może warto zdobyć jakieś nowe znajomości? - Miles. - odrzekł, wpatrując się tym razem w jakiś odległy punkt za szybą. Dziwny sposób na przedstawianie się, ale opowieść o jego (nie) fascynującym życiu chyba nie byłaby lepszym rozwiązaniem; zwłaszcza, że blondynka niekoniecznie była w nastroju na wysłuchiwanie monologów, a przynajmniej tak mu się wydawało.
....Zgasił papierosa i położył na serwetce, będąc już pewien, że przestał się tlić. Ponownie upił łyk kawy, unosząc przy tym filiżankę do góry.
- Niezłą mają tutaj kawę, hm? - wypalił, zupełnie swobodnie i bez najmniejszej krępacji. Rozmowy z nieznajomymi nie były dla niego trudne. Przeciwnie, były łatwiejsze niż komunikowanie się z bliskimi. W końcu mógł w każdej chwili wyjść, a kobieta z czasem zapomniała by o jego egzystencji.

Anonymous - 2015-02-02, 18:35

Dziewczyna była wyraźnie zdegustowana zachowaniem nieznajomego. Nie miała pojęcia po co chłopak w ogóle zwraca na nią uwagę i ciągnie tą bezsensowną rozmowę. Jasnowłosa mierzyła dwudziestolatka chłodnym spojrzeniem, kiedy co jakiś czas wypuszczał szary dym z ust. -Mhm...- mruknęła, przewracając ciemnymi oczami. Jeżeli szukał pozytywnych relacji, to na pewno nie z Meg, która była raczej wrogo nastawiona do większości ludzi. No ale cóż... próbować zawsze może, a nóż, jednak uda mu się w jakiś sposób zaimponować jasnowłosej? Usłyszała to co chłopak miał jej do powiedzenia, lecz irytowało ją to, że nawet na nią nie spojrzał. Zmarszczyła minimalnie brwi i oparła ręce na stoliku, pochylając się nieznacznie. -Co tam mruczysz?- spytała, chcąc, by Miles przedstawił się ponownie, tym razem spoglądając wprost w jej oczy. Wtedy i ona zdecydowałaby się na wyjawienie swojego imienia.
Słysząc pytanie całkowicie straciła nadzieję na porządniejszą konwersację. Westchnęła cicho, przesuwając się w kierunku fotela, którym w końcu usiadła. -Nie wiem, nie zdążyłam jej wypić.- odpowiedziała swoim ironicznym tonem, biorąc pytanie chłopaka za marny dowcip. Jasnowłosa podobnie, jak Miles nie miała najmniejszego problemu z komunikowaniem się z ludźmi, jednak rozmowę nawiązywała jedynie z osobami, mogącymi jej osobę czymś zainteresować.

//Zero pomysłu na post, sorry

Miles - 2015-02-02, 18:54

....Nieudany dowcip to chyba dobre określenie. Nie szukał w Meg jakiejś bliższej relacji, przynajmniej nie na zawał, ale zawsze interakcja z innym człowiekiem wydawała się czymś ciut ciekawszym niż wpatrywaniem się w niego.
- Miles. - powtórzył głośno i wyraźnie, tym razem odwracając wzrok w kierunku jasnowłosej i wbijając w nią swoje spojrzenie. Otóż jeśli tego właśnie chciała, proszę. Kąciki jego ust uniosły się nieznacznie w geście zadowolenia i rozbawienia. Jego błękitne oczy niemal zawisły na jej postaci, tymczasem subtelny uśmiech nie znikał z jego twarzy. Nie zamierzał pytać się o jej imię; uznał, że jeśli zechce, sama raczy się przedstawić.
....Mimo, że już wcześniej zauważył, iż nieznajoma nie jest chętna na konwersację, nie poddawał się. W sumie nie szukał na zawał rozmówcy, po prostu wydała mu się osobą wartą jego uwagi. Cierpliwie czekał, aż blondynka zdradzi swoje imię, a jeśli tego nie zrobiła - po prostu patrzył, poniekąd wywierając na niej swego rodzaju presję. Nie by nazywać go nachalnym - robił to, ponieważ wcześniej dziewczyna domagała się kontaktu wzrokowego.

Anonymous - 2015-02-02, 19:44

Co racja to racja, jasnowłosej w końcu też zaczęłaby doskwierać nuda, gdyby nie nawiązała jakiegoś kontaktu z innym człowiekiem. Poza tym mogła przejąć inicjatywę i zakończyć to przypadkowe spotkanie, a jednak wciąż tu była i rozmawiała z chłopakiem.
Na jej twarzy pojawił się wyraz zadowolenie i usatysfakcjonowania. Kąciki czerwonych ust wygięły się delikatnie, prezentując subtelny uśmieszek. Dziewczyna nie odwróciła wzroku ani na chwilę, a jedynie pogłębiła je wpatrując się wprost w oczy Milesa. Właśnie na to czekała, przyszła pora na chwilę docinków. -Meghan- rzuciła, jak gdyby nigdy nic. Dwudziestolatek otrzymał informację, której oczekiwał szybciej, niż się pewnie tego spodziewał. Niemka już chyba już całkowicie zapomniała o incydencie z rozlaną kawą - ale to dobrze, przynajmniej nie będzie już taka naburmuszona.
Nie postrzegała siebie, jako osoby, która mogłaby wzbudzać duże zainteresowanie i tak też chyba nie było - nie było, jeżeli komuś nie imponowało jej zachowanie czy wygląd. Na jasnowłosej ciężko jest wywrzeć jakąkolwiek presję, Miles musiałby się naprawdę postarać, żeby ją "przycisnąć" i zmusić do mówienia. Co do kontaktu wzrokowego, to Meg nie miała nic przeciwko temu - sama go utrzymywała i prowokowała do tego, by chłopak go nie przerywał. A może to swego rodzaju gra? No kto wie, kto wie?...

Miles - 2015-02-02, 20:57

...W takim razie nie przerywał owej gry, najwidoczniej spodobała się zarówno jej, jak i jemu. Palce Milesa ułożyły się na krawędzi stolika i poczęły wystukiwać jakiś skomplikowany, ale tworzący miłą dla uszu całość; to był jego odruch, którego nigdy nie był w stanie się oduczyć.
- Miło mi Cię poznać - odrzekł wyraźnie i niespiesznie pewnym siebie tonem głosu. Po krótkiej, nieznacznej przerwie dorzucił - Meghan. - Już wcześniej zauważył, że ta dyskusja do niczego nie dąży. Z resztą co z tego? Był realistą, ale liczył, że może za kilka chwil uda im się porozmawiać o czymś bardziej konkretnym niż o niebieskich migdałach.
...Miles od dziecka był wyjątkowo bezpośredni i uprzejmy, lubiący towarzystwo ludzi. Nic dziwnego, że rozmawiał z nieznajomą, w dodatku nieco zdenerwowaną kobietą bez najmniejszej krępacji. Przeciwnie do wielu facetów, nie widział różnicy między konwersacją z mężczyzną ani kobietą. Ani jedno, ani drugie nie było dla niego niczym stresującym i przychodziło mu z łatwością.
- Co robisz w tym mieście? Szukasz roboty, zwiedzasz, uczysz się? - zarzucił tematem na rozmowę, ciut bardziej konkretnym i poniekąd ciekawszym. Może tak będzie im łatwiej. Nie przepadał za tego typu konwersacjami - z dwojga złego wolał zastanawianie się nad sensem istnienia ludzkości. Mimo to nie dawał po sobie tego poznać, z delikatnym uśmiechem na twarzy wpatrywał się w jasnowłosą.

Anonymous - 2015-02-06, 20:03

//Mimo moich ogromnych starań, ten post jest do niczego, za co przepraszam

Jasnowłosa lubiła takie niepozorne gierki i podchody nawet bardziej niż poważne rozmowy, których raczej unikała. Ponownie zmierzyła chłopaka wzrokiem, który teraz wydawał się być jakby cieplejszy. Zaintrygował ją ów odruch Milesa, a właściwie to sam rytm, który począł wystukiwać o blat stolika. Jej wzrok szybko jednak wrócił do twarzy dwudziestolatka i skupiła się na jego oczach - w końcu prowadzili grę.
Uśmiechnęła się delikatnie, po czym oparła łokcie na stoliku. -Wzajemnie.- rzuciła, uważając to za stosowne. Również nie śpieszyła się z wypowiadaniem słów. Nie miała żadnych oporów przed rozmową, jeżeli już do niej doszło.
Jak już wspomniałam (albo i nie) dziewczyna unikała kontaktu z ludźmi, którzy jej nie interesowali, ani nie byli w stanie jakoś zaimponować. Po prostu nie przepadała za nudą, lubiła, kiedy coś się działo, a rozmowa - mimo, iż czasem do niczego nie prowadząca - koniecznie musiała być prowadzona spontanicznie.
-Próbuję znaleźć robotę, ale póki co z marnym skutkiem.- wzruszyła ramionami, ale nie ciągnęła tematu i nie użalała się nad sobą. Nie należała do tych osób, które otwarcie opowiadają o swoich rozterkach, wolała przemilczeć i nie przyznawać się do pewnych spraw. Kiedy grymas znikł z jej twarzy, znów pojawił się na niej uśmiech. -A ty czego tu szukasz?- spytała, tak jakby miało to jakiś większy sens. Gdyby wiedziała o czym wolał rozmawiać, swobodnie przeszłaby do odpowiadającego mu tematu, tymczasem nie miała o tym pojęcia.

Miles - 2015-02-06, 21:01

//nie przejmuj się, mi także to ostatnio słabo idzie - niech to będzie luźna fabuła, która będzie przyjemnością dla nas obu c;

....O wiele przyjemniej i łatwiej było mu prowadzić rozmowę w ten sposób, niźli wymieniać się opryskliwymi komentarzami tudzież nieudanymi żartami - czyli tak, jak zaczęli ich konwersację. Nim zechciał odpowiedzieć na pytanie jasnowłosej, przemilczał kilka chwil, pozwalając sobie ułożyć w głowie sensowną odpowiedź; zupełnie tak, jak miał w zwyczaju.
- Ktoś mi kiedyś powiedział, że mają tu jedną z lepszych szkół muzycznych. - zwrócił się ku Meghan z szczerym uśmiechem goszczącym na jego twarzy. Muzyka była tym, co ściągnęło go do Anglii. Usłyszał niegdyś, że tutaj uczyły się najjaśniejsze gwiazdy muzyczne. - Więc oto i jestem, przyjechałem trochę im nabałaganić.
....Na kilka sekund odwrócił wzrok, by spojrzeć na wchodzących do lokalu ludzi. Zaraz potem zawiesił go ponownie na Meghan, pamiętając, że domagała się kontaktu wzrokowego od samego początku ich spotkania. Sięgnął po filiżankę i upił z niej kilka łyków kawy, nie pozwalając sobie odwrócić spojrzenia od Niemki.

Anonymous - 2015-02-07, 20:30

//Okej, nie miej mi tylko za złe, jak będę pisała maksymalnie krótkie posty. :roll:

Meghan z natury była osobą, która bardzo szybko się niecierpliwiła, jednak dzisiejszego dnia nic nie jest w stanie podenerwować bardziej, dlatego starała się odsunąć od siebie swoje zwyczaje i w spokoju czekać na odpowiedź chłopaka. No cóż, ona nigdy nie słyszała o jakiejkolwiek szkole muzycznej, w której uczyły się najjaśniejsze gwiazdy, ale może było to spowodowane brakiem zainteresowania z jej strony? Jak każdy - albo zdecydowana większość - lubiła posłuchać dobrej muzyki, ale nigdy nie rwała się do tego, by samodzielnie ją tworzyć. Raczej się to nie zmieni.
Uśmiechnęła się na wzmiankę o bałaganieniu. -Odwiedzałeś już tę szkołę?- spytała z czystej ciekawości. Gra na instrumentach czy śpiewanie to ciekawe zajęcie. Na pewno przyjemne i sprawiające dużo radości. Jej pozostawałoby wyśmiewanie czasem wręcz absurdalnych problemów innych ludzi i nudzenie się za biurkiem, albo wystawianie argumentów w celu pogrążenia przeciwnej strony na sali sądowej.
Nagle przypomniało jej się po co tak właściwie tu przyszła - przecież miała napić się kawy, a tymczasem to kawa wpiła się w materiał jej koszuli. Mruknęła coś niezrozumiałego pod nosem, odwracając wzrok na dosłownie kilka sekund, po czym powróciła nim do twarzy rozmówcy.

Miles - 2015-02-08, 19:42

....Tak to już było. Meghan nie wiedziała za wiele o tym, gdzie uczyli się gwiazdorzy jej ulubionych zespołów (zakładając, że takowe posiadała :lol2: ), a on nie miał zielonego pojęcia o tym, co się dzieje obecnie na świecie poza tym, o czym huczały media. Poniekąd żył w swojej własnej, osobnej krainie; z całą pewnością o wiele ciekawszą i przyjemniejszą niż dzisiejszy bury świat.
- Tak. Całkiem dobre konserwatorium, mają niezłe gary. - powiedziawszy to uśmiechnął się nieznaczny na samą wzmiankę o perkusji. Sam do końca nie wiedział, czemu ten instrument miał na niego tak pozytywny wpływ. - Na ogół dobry sprzęt, wymagający nauczyciele... Czego chcieć więcej, hm? - Oprócz pieniędzy na utrzymanie samego siebie nie potrzebował niczego, ale to absolutnie niczego więcej. Może małej dawki adrenaliny pod postacią jazdy konnej raz na jakiś czas.
....Drgnął nieznacznie i po raz setny dnia dzisiejszego zmierzył ją wzrokiem. Dopiero teraz zadał sobie pytanie, czemu rozmawia z zupełnie obcą osobą na temat swojego życia? Co ciekawe, nie miał z tym najmniejszego problemu. A kiedyś można byłoby go nazwać nieśmiałym.
- Jesteś już po studiach? - rzucił, bo uświadomił sobie, że przez ostatnie kilka minut rozmowa kręci się na około jego koników i pasji, a totalnie nie tyczy się jasnowłosej. Tak nie wypada, ot.
....Ponownie jego palce odruchowo poczęły wystukiwać jakiś rytm; nie próbował powstrzymywać owego nawyku, bo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to się na nic nie zda. Po prostu nie zwrócił na to uwagi, zupełnie tak, jakby owe palce nie były częścią jego ciała.

Anonymous - 2015-02-09, 14:56

Posiadała kilka zespołów, za którymi przepadała, jednak dużo bardziej interesowało ją to co członkowie ów zespołów robię teraz i to, jaką muzykę tworzą, a nie gdzie się uczyli i czy ta nauka przynosiła jakieś rezultaty. Jasnowłosą również nie bardzo obchodziło to, o czym huczą media, lecz jeszcze nie zdążyła stworzyć własnego świata, w którym mogłaby zamieszkać i tym samym odciąć się od reszty. Była chyba zbyt przyziemnym i nudnym człowiekiem. Wysłuchała chłopaka do końca i co najważniejsze - robiła to z zainteresowaniem. To pozwoliło jej uświadomić sobie, za jakim instrumentem Miles przepada, a co za tym szło gra czy też rozpoczyna naukę gry. Uśmiechnęła się minimalnie i wzruszyła ramionami, kiedy dwudziestolatek zadał pytanie. Nie wiedziała czy mógłby jeszcze czegoś chcieć, nie wiedziała jakie są jego potrzeby. Wiedziała tylko co do pełni szczęścia jest potrzebne jej, a jest tych rzeczy również niewiele.
Westchnęła cicho, opierając policzek na otwartej dłoni. Zmierzyła jakichś ludzi przechodzących obok, po czym ponownie wzrokiem powróciła do swojego rozmówcy, oczekując aż to on znów zabierze głos. Nie robiło jej większej różnicy, kto w danej chwili mówił - śmiało mogła zacząć rozmowę na nowo, lecz kompletnie nie miała na to sił. -W trakcie.- odpowiedziała, uśmiechając się delikatnie. Nie miała problemu z opowiedzeniem czegoś więcej na ten temat, ale nie rozwijała języka, póki chłopak jej o to nie poprosi.

Miles - 2015-02-20, 19:18

/daruj kończenie w takim momencie, ale zauważyłam, że blokuję Ci postać a wena mi gdzieś zniknęła, ot.

....Już miał odezwać się, chcąc podtrzymać rozmowę, gdy telefon niespodziewanie zaczął wibrować. Przeprosił jasnowłosą i wyjął go w celu zidentyfikowania osoby, która się do niego dobijała. Alarm, budzik czy jak kto woli to nazwać.
- Muszę Cię przeprosić, ale nauka wzywa. - odparł nieco niechętnie; mimo wszystko nie wypadało mu uciekać w połowie rozmowy, ale nie przyjechał tu po to, by cały czas przesiadywać w tej uroczej kafejce. - Może kiedyś się jeszcze zobaczymy.
....Wypowiedziawszy te słowa uśmiechnął się po raz ostatni do kobiety, wypił ostatni łyk kawy a następnie szybkim ruchem wstał i udał się do wyjścia.

/zt

Anonymous - 2015-02-21, 13:49

Nie proponował żadnego tematu, nie negowałby jednak żadnego zaproponowanego przez dziewczynę. Wiązało go z nią jednocześnie tyle lat i wspomnień ile dzieliło. Dawniej akceptowali siebie bez zarzutu, jeśli można było to tak nazwać. Teraz czuł się niepewnie, co było dla niego nowością. Zwykle z góry zajmował sobie mocną pozycje, a tu proszę. Milczenie było dla niego wygodną formą ucieczki od prawdy i problemów z nią związanych.
Wiedziony powonieniem trafił przed drzwi owego lokalu. Nie należał do kawocholików, rzadko się nią raczył acz oprawa wizualna i odmrożone poszczególne części twarzy skutecznie wpłynęły na jego proces decyzyjny. Bezceremonialnie wstąpił w progi kawiarenki pociągając za sobą An'e. Nie miał jednakże grzać tutaj miejsca, dlategoż z miejsca podszedł do lady w oszczędnych słowach zamawiając espresso na wynos. Nigdy nie przywiązywał wagi do gustów dziewczyny, więc wybór napoju należał do dziewczyny.
W oczekiwaniu na zamówienie oparł się nonszalancko o ladę po chwili lustracji otoczenia wzrok ciemnych ślepi skupił na An.
- To dziwne..Nie wiem jak Cię postrzegać. Jak do Ciebie mówić. Jakbyś była mi obca.
Wymamrotał z żałosnym uśmiechem. Rozpiął nieco swój płaszcz, czerpiąc czystą przyjemność z tak trywialnej rzeczy jak ciepło. Nie czekając na odpowiedź, bo takiej nie oczekiwał znów otworzył usta.
- Oboje wiemy kim byłem, teraz żadne z Nas nie wiem kim jestem...tak nawet ja. Akceptujesz to ?
To była chyba jego najdłuższa wypowiedź jaka dotąd wydobyła się z jego ust. I zawierała wszystko co Francuz chciał powiedzieć i wiedzieć. Stawiał sprawę klarownie, nieco brutalnie informując o swojej patologicznej naturze i stanie umysłu.
Nie naciskając wrócił do obserwacji tłocznego otoczenia, które usprawiedliwiało mozolną obsługę jego mości.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group