To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Ministry of Sound

Anonymous - 2015-09-23, 18:25

Odpowiedział Seanowi krótkim uśmiechem, po czym przechylił szkło, wlewając do gardła whisky, które wykrzywiło go nieznacznie. Nigdy nie był dobry w piciu, jeżeli mamy być szczerzy. Generalnie miał niską odporność na używki, będąc cholernie podatnym na uzależnienia. Jego organizm także nie reagował na nie najlepiej; nie potrzebował wiele, aby się upić, bez względu na to, z jaką częstotliwością to robił. Dlatego zawsze uważał - nie pił więcej, niż mógł. Gdy czuł, że traci jasność umysłu, po prostu przestawał.
Dzisiaj jednak z premedytacją zamierzał postąpić inaczej. To była głupota w najczystszej postaci, ale czego innego można było po nim oczekiwać? Odpowiedzialność zdecydowanie nie była jego cnotą.
- Będziesz moją przyzwoitką? - zagadnął Isabelle z rozbawieniem, nie namawiając jej jednak do tego, by się z nim napiła. Dawał jej wolny wybór i co więcej, szanował jej decyzję.
Pierwszą szklankę whisky wypił w dość szybkim tempie, czego efekty odczuł natychmiastowo. Było to specyficzne uczucie uderzającego do głowy alkoholu, chociaż nie był jeszcze pijany.
Rozejrzał się po klubie, omiatając wzrokiem tańczący i bawiący się tłum, raczej na nikim nie zawieszając spojrzenia na dłużej. Zamówił kolejną whisky, kątem oka dostrzegając siedzącą nieopodal i pochyloną nad telefonem dziewczynę. Nie musiał się długo zastanawiać nad kolejnym krokiem. Gdy znowu miał w swoim zasięgu barmana, poprosił go o kieliszek wódki z tą różnicą, że ten miał trafić właśnie do Holly. Gdyby obejrzała się teraz w poszukiwaniu tego, który za sponsorował jej taki "prezent", z pewnością napotkałaby spojrzenie Wayforda. Stąd już droga dedukcji była krótka.

Isabelle - 2015-09-23, 20:37

Mimo, iż z całej grupy była najmłodsza to chyba najbardziej przejmowała się całą sytuacją. Być może nieco przesadzając, jednak miała wrażenie, że jeśli dzisiaj odmówi sobie drinka, będzie miała większą kontrolę nad tym, co ewentualnie będzie mieć miejsce. Ten klub akurat nie kojarzył jej się zbyt dobrze, co chyba bylo w tej chwili oczywiste.
W pewnym momencie jednak zaczęła intensywnie się zastanawiać, czy jej postępowanie aby na pewno jest właściwe. Nie z moralnego punktu widzenia, jednak dla samej siebie. Chyba zbyt mocno się o to wszystko obwiniała, choć tak na dobrą sprawę nie mogła zrobić wiele.
Zajęła jakieś wysokie, barowe krzesło, po czym usiadła wygodnie zakładając nogę na nogę. Obserwowała ludzi i to co działo się w klubie, kiedy jej obserwacje przerwał komentarz Tonego.
~ Chyba za mocno się o Ciebie martwię. - mruknęła, będąc w tym momencie totalnie poważną. Zaraz jednak uśmiechnęła się kątem ust, i odwróciła się w stronę baru zamawiając sobie jakiegoś drinka. YOLO :lol2:
Po chwili jednak jej uwaga skupiła się na osóbce siedzącej nieco dalej od nich. W szczególności po tym jak Tony postanowił postawić jej kolejkę. Obserwowała kątem oka rudowłosą, pochłoniętą swoją komórką. Po chwili jednak straciła swoje zainteresowanie, opierając rękę o blat baru i podpierając o nią głowę. Zrobiła typowego "facepalma", jednak nie skomentowała w jakikolwiek sposób tego.

Holly - 2015-09-23, 20:47

A cóż innego miała robić? Scrollowała bez końca facebooka jedną ręką, drugą co jakiś czas sięgając po kieliszka. Nie przejmowała się nikim ani niczym, czasami lubiła swoją samotność, bo przynajmniej nie musiała zadawać się z idiotami.
Skoro już przy nich jesteśmy, na ślepo sięgając po kieliszek trafiła na jakiś inny... może normalny człowiek nie wyczułby różnicy, jednak ona nie dość, że rozpoznała nie swoje naczynie to wyczuła na sobie czyjeś spojrzenie. I vice versa, spojrzała dajmy na to w lewo, by spotkać się spojrzeniem z chłopakiem. Uniosła brew, nie biorąc na poważnie tego wszystkiego.
- Marne próby podrywu? Rzeczywiście marne, próbuj dalej - powiedziała swoim oschłym głosem. Może wydawać by się mogło, że jest cholernie złośliwie nastawiona, ale po prostu taki miała ton, ot. Nawet ich pojedynczych przyjaciół to nie mogło ominąć, chłód ze swojej strony był u niej taką naturalnością jak "cześć" na powitanie u innych.

Anonymous - 2015-09-23, 21:20

- Zdecydowanie - przyznał siostrze rację, rzucając jej przekorne spojrzenie. Widząc, że ostatecznie zdecydowała się napić, pokręcił głową z nikłym uśmiechem. Genów się nie wyprze <3.
Szybko jednak zapomniał o siostrze, jakkolwiek źle by to nie zabrzmiało. Gdzieś z tyłu głowy cały czas o niej pamiętał, ale jego uwagę coraz bardziej pochłaniała nieznajoma dziewczyna. Czyżby budziła się w nim natura zdobywcy? O ile podrywaczem był kiepskim - czemu nawet nie próbował zaprzeczać - to łowcą doskonałym. Miał do tego zupełnie inne podejście niż wszyscy faceci. Jego sekret polegał na sprawieniu by... nie mogła się uwolnić. To czasami wymagało wprawy i cierpliwości, ale czy istniało lepsze zajęcie niż poznawanie oczekiwań przyszłej zdobyczy i spełnianie ich tak, by odebrała to całkiem naturalnie? To jej miało zależeć, nie inaczej.
Oczywiście nie rozpatrywał tego w ten sposób. Przychodziło mu to równie naturalnie co oddychanie. Nie umiał się powstrzymać ani tego zmienić. To była jego nieodłączna część... Przecież nawet nie był pewien, czy kiedykolwiek jeszcze ją spotka. Jakby nie patrzeć - przynajmniej teoretycznie - miała pozostać wolną osobą niezależnie od jego postępowania.
W reakcji na jej oschły ton uśmiechnął się przelotnie.
- Nie podrywam Cię. Chcę z Tobą wypić - odpowiedział, podnosząc nieco swoją szklankę i posyłając sugestywne spojrzenie w stronę jej kieliszka. Jeszcze nie wiedział, czego się po niej spodziewać, ale był przygotowany na wszystko. Generalnie zniechęcenie go było niewykonalne, gdy już coś sobie ubzdurał w głowie. Nie wiedział jak Sean i Isabelle, ale przychodząc tu tej nocy, nie zamierzał się oszczędzać. Ani siebie ani towarzystwa.

Lucas - 2015-09-23, 21:37

Kusiła go jeszcze bardziej z każdym ruchem bioder. Wiedział, że robiła to świadomie, chcąc zamącić Lucasowi w głowie. Oj nie ładnie, nie łaadnie... A on z każdą upływającą w zastraszającym tempie minutą miał na nią jeszcze większą ochotę - w każdym tego słowa znaczeniu.
Uśmiechnął się w reakcji na pytanie. Przecież on nie robił nic złego!
- Mówisz jakby Ci się to nie podobało - zauważył, korzystając z tego, że blondynka opierała mu się na ramieniu.
Aktualna pozycja miała swoje plusy i minusy. Co prawda brunet mógł kontrolować ruchy bioder Kath, ale odbierało mu to możliwość spoglądania w oczy jasnowłosej. I tutaj musiał podjąć męską decyzje :lol: Ostatecznie jednak zdecydował się przekręcić ją z powrotem, by ponownie stali do siebie twarzą w twarz. Na jego ustach nieustannie gościł delikatny, niewinny uśmieszek. Był zadowolony, chociaż zawsze może być bardziej, prawda?
Alkohol który niedawno spożył dodawał mu odwagi. Bo co miał do stracenia? Co najwyżej dostanie po pysku, a on nie należał do osób które jakoś specjalnie kryły się ze swoimi potrzebami.
Uwolniwszy jedną rękę, przesunął ją subtelnie wzdłuż szyi towarzyszki, ostatecznie zatrzymując się na jej drobnej twarzy. Zrobił mały kroczek do przodu, drugą ręką - która aktualnie spoczywała na talli dziewczyny - dociskając ją mocniej do siebie. Teraz gdy miał ją tak blisko, że mógł poczuć jej oddech na skórze, pochylił nieco głowę i musnął wargami jej pełne usta. Odsunął po chwili twarzy by po raz kolejny móc zadziornie spojrzeć jej w ślepia i powtórzył czynność. Tym razem bardziej namiętnie i zachłannie.

Sean - 2015-09-23, 21:38

Kiedy chłopak zauważył młodą dziewczynę, która wlała w siebie bez zastanowienia kieliszek czystej wódki, uniósł brwi w zdziwieniu, a twarz przybrała wyraz dość sporego zażenowania. Dopił resztkę coli z wódką i ponownie rozejrzał się po klubie. Miał mocną głowę, alkohol nie robił na nim specjalnie wrażenia. Babcia zawsze mu mówiła, że to po rodzicach, którzy byli typowymi 'ludźmi biznesu', ale jednocześnie byli tak wypaleni, że po pracy pili czystą whisky dla odstresowania. Sean nigdy nie był tego świadkiem, rodzice oddali go pod skrzydła Babci w wieku 5 lat, kiedy to nie mieli dla niego zwyczajnie czasu. Nie było mu źle, staruszka kobieta dbała o Niego jak tylko mogła, mimo podeszłego wieku. Zawsze starał się oszczędzać jej dodatkowych emocji związanych z jego wygłupami i wykroczeniami, ale przed Nią nic się nie dało ukryć, jak to przed Babcią. Chłopak rozciągnął się i spojrzał na Isabelle, do której ponownie się uśmiechnął. Podszedł do Niej i nachylił się do jej ucha, bo gdyby zaczął do niej mówić, prawdopodobnie nic by nie usłyszała.
-Będziesz tak tu stać, czy wyjdziesz ze mną zatańczyć? Bo Tony chyba ma zajęcie-powiedział jej prosto do ucha i wyprostował się z powrotem.
Zerknął na kumpla, zastanawiając się, co on wyprawia. Czy za 16stolatki nie grozi prokurator? :lol2: Chociaż, przy jego wyskokach, byłby to chyba jeden z mniejszych problemów :lol:

Holly - 2015-09-23, 21:42

Chociaż pierwsze co przyszło jej na myśl to "gej", jego inność ją zainteresowała, więc uraczyła go leniwym i mroźnym spojrzeniem. Był inny od pozostałych, coś go wyróżniało od tych wszystkich wariatów, chociaż nie można powiedzieć, że nim nie był :lol: Zadarcie z najmłodszą Brodie-Sangster było naprawdę dużym wyzwaniem, tym bardziej zdobycie jej... tolerancji, bo o sympatii ciężko mówić. Była bardzo ciężkim typem, prawdziwą pesymistką, która najchętniej wszystkich spaliłaby na sobie, by potem zaćpać się i to nie bez powodu wybrałaby właśnie ten rodzaj śmierci.
Uniosła lekko jedną brew, nijak czując propozycję w słowach mężczyzny. Jak by tu można mu odmówić, skoro oboje tak kochali alkohol? Nawet nie chciała bawić się w dalsze udawanie niedostępnej, jedynie biorąc "prezent" od Tonego i spoglądając na niego wyczekująco. Nie chciała dłużej czekać, więc szybko przechyliła kieliszek na jeden raz pozbywając się zawartości. Miała na tyle mocną głowę, że mogła sobie pozwalać na takie małe szaleństwa, póki Tommy o tym nie wiedział to kto bogatemu zabroni? :lol2:

Kathrin - 2015-09-23, 21:49

Oczywiście była świadoma swoich działań, inaczej nie postępowałaby w taki sposób. Kusiła go, bo on świadomie bądź nie, kusił ją. To taka gra, w której każdy ma identyczną ilość kart na ręce, teraz pozostaje tylko kwestia, kto lepiej rozegra to rozdanie ;>.
- Nie wszystko co mówię musi być prawdą.- odpowiedziała tajemniczo, nie chciała wyjawiać zbyt dużo o sobie. W końcu w tym cała zabawa, aby odkrywać kawałek po kawałku.
Przylgnęła do niego swoim smukłym ciałem wcale nie protestując, sama lgnęła do jego ust. Krótkie muśnięcie wywołało jej uśmiech, naprawdę był taki nieśmiały ? Szybko rozwiał jej wątpliwości powodując, że Kath poczuła przyjemny dreszcz podniecenia wraz z kolejnym zetknięciem ich warg.
Jedną z dłoni trzymała na jego karku, a drugą na plecach. Tą wyżej delikatnie sunęła w górę, długie palce zatapiając w gęstych włosach bruneta. - Zawsze tak się skradasz ?- zaśmiała się, w zęby łapiąc jego dolną wargę i zadziornie ją podgryzając ;>. Była bardziej otwarta niż mogłoby mu się wydawać.

Lucas - 2015-09-23, 22:09

Jakie ładne porównanie z kartami. Serio, zauroczyłaś mnie nim :lol: No ale wracając do rzeczy...
Uniósł do góry jedną brew. A więc w taki sposób chciała sobie z nim pogrywać. A więc proszę bardzo, wyzwanie przyjęte. On też potrafił być tajemniczy, nawet bardziej niż mogło jej się to wydawać.
Zadowolony z reakcji Kath, dosłownie wpił się w jej usta, zachłannie je całując. Mimowolnie jego rączka powędrowała na jędrny pośladek kobiety, delikatnie się na nim zaciskając.
- A widziałaś żeby jakiś drapieżnik atakował bez zasadzki? - odparł i spojrzał głęboko w oczy blondynki. Może to była jego tajna taktyka? Ciężko powiedzieć, Luc tego nie planował. Na bieżąco starał się oceniać sytuacje i dostosowywać się do niej. W końcu każdy kobieta miała inny charakter - jedna podchodziła od jego zaczepek z większym entuzjazmem a inna wręcz przeciwnie.
- Na pierwszy rzut oka nie jesteś taka niegrzeczna, wiesz? - zauważył, po chwili ponownie całując Amerykankę. Miał przeczucie że to dopiero skrawek jej możliwości.

Kathrin - 2015-09-23, 22:18

A tak jakoś mnie wzięło :lol2: .
Odwzajemniała każdy pocałunek z pasją i zachłannością, skoro już przeszli do tego etapu mogła sobie śmielej poczynać ;>.
- Tylko głupcy tak postępują.- przyznała mu rację, było w tym sporo prawdy. Tym razem złapał ją w zasadzkę, śmiem nawet stwierdzić, że specjalnie w nią wpadła.
- Pozory mylą.- uśmiechając się, powiodła dłonią po jego żuchwie, kciukiem zahaczając o pełną wargę bruneta. - Zastanawiam się nad tym czy Cię tu zostawić, a może jednak powinnam zabrać Cię do siebie.- specjalnie mówiła o tym głośno, chcąc zasiać w nim ziarno niepewności. Nie była jedną z tych kobiet, które każdemu mężczyźnie i to na pierwszym spotkaniu wskakują do łóżka. Lucas jednak zainteresował ją na tyle, że nawet nie próbowała walczyć z jego urokiem. Ciągnęło ją do niego fizycznie, niemal zwierzęco. Wpadając w jego sidła nie miała już odwrotu.

Anonymous - 2015-09-23, 22:22

W samej jego postawie było coś, co nie pozwalało na zaszufladkowanie go wraz z innymi. Wyróżniał się wyglądem - to oczywiste - ale tak naprawdę nie to czyniło go innym. W jego zachowaniu tkwiła subtelna różnica, trudna do sprecyzowania. Nie sposób było tego nazwać, ale też nikt nie zakrzątał tym sobie głowy. Nikt nie podejrzewał, że to może być wstęp do prawdziwych kłopotów, których przecież można było uniknąć... Gdyby to tylko było takie proste.
Podniósł szklankę do ust równo z Holly, by za jednym razem połknąć kilka łyków whisky, co absolutnie zaprzeczało jakiemukolwiek delektowaniu się trunkiem.
- Właściwie dlaczego się nie bawisz? - zapytał neutralnie, nawiązując do tego, że najwyraźniej wolała siedzieć na fejsie niż korzystać z - wątpliwych - uroków tego miejsca. Niemniej nie przychodziło się tutaj bez celu. Może miała w zanadrzu interesujący motyw?

Holly - 2015-09-23, 22:34

Może to właśnie ta nutka tajemniczości zwróciła uwagę dziewczyny na niego? Od zawsze unikała tych wszystkich ludzi, którzy byli tak do siebie podobni, a co równoznaczne - nudni. Może i nie mówię tu o wielu tatuażach czy piercingu, bo to było dla szesnastolatki obojętne, a jak wspomniałaś postawa. Była przyzwyczajona do tego, że przez swoje zachowanie czy sposób ubierania się wiele osób traktowało ją jako starszą (co było jej na rękę) i nieraz trafiała na nachalnego typa, który tylko chciał ją przelecieć. Chociaż była nieodpowiedzialna to nawet nie zbliżała się do ludzi takiego typu, ale co poradzić, gdy to to samo do niej podchodziło? :<
Na pytanie mężczyzny pierw wzruszyła ramionami, bawiąc się pustym kieliszkiem i obracając go wokół jego własnej krawędzi. Zdążyła już odłożyć telefon na ladę, ale znała takie miejsca na tyle, by wiedzieć, że musi go pilnować. Pomimo, że rozmowa raczej się nie kleiła wolała ją od monotonnego fejsa, a dlaczego to napisałam wyżej.
- Może szukałam sposobu na zakopanie zwłok? Nigdy nie wiesz jakich ludzi możesz spotkać w takich klubach jak te - to jej niecodzienne poczucie humoru zawsze musiało objawiać się w najgorszym momencie. Nie przejmowała się tym, co chyba nikogo nie zdziwi. Nawet nie traktowała tego całego "spotkania" na poważnie, bawiąc się tym niczym w kotka i myszkę. A znając Tonaszka i on grał też w tę grę i również był tym kotkiem :lol:

Isabelle - 2015-09-23, 22:36

Westchnęła, wbijając zmącony wzrok przed siebie, wciąż opierając głowę o dłoń. Zaczęła powoli doskwierać jej nuda, pomimo faktu, że byli w takim miejscu.
Zainteresowała się więc innymi ludźmi w klubie, choć nie trwało to zbyt długo.
W pewnym momencie zauważyła, że Sean jednak się ocknął. Odwróciła głowę w jego stronę, a widząc jego uśmiech, mimowolnie go odwzajemniła.
~ Właśnie widze... - odpowiedziała, naraz znów podnosząc szklankę do ust i upijając łyk trunku. Opróżniła całą szklankę, odstawiając szklankę na bar. ~ No dobra, zaskocz mnie. - odpowiedziała, zeskakując z krzesła, poprawiając swoją sukienkę. Stanęła się na przeciw chłopaka, zakładając ręce na biodrach i czekając na dalszy rozwój wydarzeń.

Sean - 2015-09-23, 23:22

Chłopak uśmiechnął się trochę szerzej i uniósł brwi. Po raz kolejny pochylił się do niej, żeby cokolwiek usłyszała.
-Ale wiesz, Step Up'u to Ty ode mnie nie oczekuj-zaśmiał jej się dość cicho jak na hałas dochodzący dookoła i zanim się wyprostował, złapał ją za rękę i poprowadził za sobą na parkiet.
No cóż, jednak w drodze do miejsca, w którym Sean miał się ostatecznie ośmieszyć, muzyka zmieniła się na niezbyt żywą. Chłopak spojrzał wymownie w sufit, usta przypominały poziomą kreskę i odwrócił się do Is.
-Chyba Ci to nie przeszkadza?-no cóż, nawet jeśli by przeszkadzało, to by nie patrzył na to i przytrzymał ją tu siłą. A ona nie miałaby z nim zbyt wielkich szans w tej walce :lol:
Podszedł do Niej na tyle blisko, że czuła jego perfumy. Typowy, męski, dość mocny zapach. Spojrzał na nią z góry i jego ręce delikatnie dotknęły jej bioder, a palce delikatnie się w nie wbiły, lecz nie sprawiało to bóli, było zwyczajnie odczuwalne dla drobnej Is. Jeden kącik jego ust uniósł się w lekki, podstępnym uśmiechu. Znów się do niej nachylił.
-Tony mnie nie zabije?-zapytał, mając twarz może z 10cm od jej. Patrzył w oczy przez chwilę, jednak wolał tego nie robić. Może obudzi się w niej agresja od tego patrzenia, czy coś :lol:
Userka nie mam kompletnie pomysłu na opis tańca, więc uznajmy, że dali się ponieść muzyce :lol2:

Anonymous - 2015-09-24, 00:10

Trzeba przyznać, że także nabrał się na jej dojrzały wygląd. Nie przeszło mu nawet przez myśl, że mogła mieć mniej niż osiemnaście lat - takich tu nawet nie wpuszczali. Co prawda wiedział, że spragnione zabawy nastolatki były w stanie daleko się posunąć i wejść tu na każdy sposób (swego czasu sam tak robił), ale Holly nawet odrobinę nie wyglądała na swój wiek. Make up to zdradliwa sprawa...
Niemniej nie widział w niej łatwej okazji do seksu, nawet jeśli była wyzywająco ubrana. Nie miał w zwyczaju chodzić do łóżka z każdą napotkaną dziewczyną, co jednak nie zmienia faktu, że potrafił być delikatnie mówiąc bezpośredni.
Uśmiechnął się w niezrozumiały sposób. Przyjął jej odpowiedź z dystansem, chociaż był ostatnią osobą, która wprost zarzuciłaby rozmówcy, że na pewno nie wygląda na potencjalnego mordercę. W końcu ona też nie miała pojęcia z kim ma do czynienia, nieprawdaż? Mogła się dopatrzeć na jego ciele, nawet na twarzy kilku ledwo widocznych blizn, ale nawet one nie sprawiały, że stawał się w oczach ludzi złym człowiekiem. Równie dobrze mógł mieć wypadek.
- Zdziwiłabyś się, kogo już zdążyłem tu poznać - odparł wymijająco. Nawet teraz mógłby jej bez problemu wskazać najlepszego dealera. Pewne kontakty nigdy nie wygasają. Wystarczyło tylko zejść do innej sali, zakręcić się przy pewnych osobach i już. Ci jednak nie byli najgorsi, ale mogła wierzyć mu na słowo - w ostatnim czasie poznał chyba każdy typ człowieka. Nawet ten najgorszy.
- Pijesz? - Mruknął, sugerując jej kolejną kolejkę, podczas gdy sam wypił swoją whisky do końca. Jeżeli się zgodziła, postawił jej kolejny kieliszek, samemu ponownie sięgając po szkocką. Nie dręczył jej nudnymi pytaniami. Naprawdę chciał tylko wypić, a czy alkohol nie podsunie mu czegoś na myśl...



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group