Mia - 2015-03-01, 16:51 ....Lekko zdziwiła się szybkim odejściem tamtej dziewczyny, lecz zdziwienie szybko przeszło, a sama Mia wróciła na ziemię. Czując zniecierpliwienie ogiera dała mu odpowiednie znaki do galopu, trochę bojąc się owego chodu na wyścigowcu. Lecz nie dość, że przejście było płynne i prawie tego nie wyczuła to na dodatek karus pędził jak błyskawica. Niezwiązane włosy swobodnie latały na szybko przemijającym powietrzem na ile pozwalał kask. W tym momencie nie liczyło się dla niej nic, tylko idealnie zgrana para jeźdźca z koniem. Na sekundę przymknęła oczy, aby poczuć się jak... jak... no właśnie - co? Tego uczucia nie dało się opisać, jeszcze nigdy nie biegała w ten sposób. Jednak ta chwila błogości nie trwała długo, gdyż musiała uważać na drogę, tym bardziej, że prowadziła na nieznanych sobie terenach. Co prawda szlak był wyraźnie zaznaczony, ale nigdy nic nie wiadomo.
....Po kilku minutach dostrzegła, że jej konkurencja jest niebezpiecznie blisko. Zaśmiała się beztrosko, po czym krzyknęła:
....- Chciałabyś! - chodziło jej oczywiście o to, że czerwonowłosa chce dogonić a nawet przegonić pannę Alight i pana Wyścigowca. Dlatego też z krótkimi wodzami dodała łydkę, aby folblut jeszcze bardziej przyspieszył, nawet do cwału. Anonymous - 2015-03-09, 17:13 Widząc Vardę, która znacznie przyspieszyła, powoli doganiając Jupitera, ruszył jeszcze szybciej, przechodząc w gwałtowny cwał. Poniósł się emocjom, zniżając jeszcze niżej łeb. Przebierał kopytami najszybciej jak potrafił, aby nie dać rudej wygrać. Czuł narastająca adrenalinę, której dał się ponieść. Jego grzywa falowała na wietrze, dynamicznie uderzając o szyję. Chciał wygrać.
Musiał wygrać.Mia - 2015-03-11, 21:58 ....Sama nie wiedziała, gdzie ma być meta. Po prostu galopowała na swym karym folblucie, dopóki nie będzie na tyle z przodu, aby już Samanta jej nie dogoniła. Czuła się naprawdę nieziemsko. Owszem, była już na niejednym terenie, ale najczęściej samotnie. A teraz ta adrenalina spowodowana wyścigiem... to było coś, czego jej brakowało, chociaż na wyścigach się nie znała. Po prostu chciała poczuć się wolno, niczym nieograniczona.
....Mijając jeden z wielu w tym lesie sosen, poczuła wibracje w kieszeni. Na boga, zapomniała zostawić telefon! Wibracje nie ustawały, więc wyczuła, że ktoś dzwoni i to w pilnej sprawie. Westchnęła, wracając na ziemię. Zwolniła ogiera, przestając podążać biodrami za jego ruchem, aż do stępa. Lewą ręką sięgnęła do kieszeni, sby wydobyć telefon i jedną ręką odebrać (w miarę ufała folblutowi, ale wyczuwając cokolwiek nietaktownego brała wodze do obu rąk), który przy okazji mógł wyciągnąć szyję.
....Numer był jej nieznany, lecz słysząc męski głos po drugiej stronie i jego ton, domyśliła się, że to ktoś ze stajni, najprawdopodbniej stajenny. Już po usłyszeniu imienia Imagine jej twarz stężała, wyobraziła sobie najgorsze, co z jej fryzem mogło się stać. Bez pożegnania się rozłączyła i wsadziła telefon na miejsce, do kieszeni spodni, następnie przybierając odpowiednią postawę i od razu zwracając się do czerwonowłosej:
....- Dzwonili ze stajni. Coś dzieje się z moim koniem, muszę pilnie wracać. - nie chciała oczywiście zawracać Samanty, bo raczej potrafiłaby sama wrócić, ale po prostu wytłumaczyła towarzyszce co i jak. - Nie wiem dokładnie co. - przygryzła wargę, a po chwili zmuszona była do zawrócenia karusa. Nie znała zamiarów czerwonej, ale spodziewała się, że będzie jej towarzyszyć.
....W każdym bądź razie zawróciła konia o 180 stopni i ruszyła do tyłu, zapewne dalej u boku czerwonej. Początkowo ruszyła kłusem, lecz wpadł jej do głowy najgorszy scenariusz, więc przyspieszyła ponownie do galopu, a dzięki temu, że nie oddali się specjalnie daleko, niedługo potem wybyli z lasu, od razu kierując się na tereny stajni. /zt Samanta - 2015-03-11, 22:07 Jestem na telefonie, wiec...
Słysząc niespokojny głos Mii bez żadnych słów zawróciła Vandure i popędziła ją do galopu. Wiedziała, że gdyby dostała taki sam telefon w sprawie Ethernala pędziłaby z powrotem na złamanie karku.
W krótce cała czwórka zniknęła z terenu lasu.
z.tAnonymous - 2015-03-12, 19:26 Wybiegł.
ztSamanta - 2015-04-26, 14:46 Przyszła z Conanem na główny szlak w lesie, by samiec mógł w spokoju się wyszaleć i wyszumieć, bez krzyków starszych pań, które pewnie chciałyby go wygonić z parku. Będąc już w odpowiedniej od miasta odpięła smycz od obroży i pogłaskała samca po grzbiecie. Z torby wyciągnęła kolorową piłkę i jeżeli Conan zapoznał się z nowym terenem, rzuciła zabawkę przed siebie.
-Aport!
Krzyknęła o ile samiec pobiegł.Anonymous - 2015-04-29, 22:13 Droga powrotna do domu przez las była doprawdy beznadziejnym i nienormalnym pomysłem o tej porze roku oraz o tej godzinie. Kto jednak powiedział, że Anthony był normalny? Nie widząc w tym niczego złego, a wręcz pozostając w stanie rozbawienia, coraz bardziej oddalał się od miasta, ciągnąc za rękę Aaren tudzież po prostu idąc przy jej boku. Nie spieszyło mu się z powrotem do domu, a późnym wieczorem odnajdował w takich miejscach wręcz chorobliwe zafascynowanie. Dobrze czuł się w tej ciemności, ciszy i odizolowaniu od świata, czego zapewne nie można było powiedzieć o jego towarzyszce.
Po kilku minutach, podczas których znaleźli się już w lesie, zaryzykował zaprzestanie nieustannego pilnowania Aaren i zapalił sobie, tym razem nie dusząc się żałośnie dymem. Jedynie raz odkaszlnął, po czym z nieobecnym uśmiechem na ustach dalej palił, spoglądając od czasu do czasu na Aaren. Brał pod uwagę możliwość, że zacznie nagle uciekać z powrotem, ale to byłoby mocno bezsensowne, bo musiałaby samotnie pokonać kilkaset metrów ciemnego lasu, a tak to miała chociaż jego do towarzystwa Aaren Wayford - 2015-04-29, 22:22 Beznadziejnym i nienormalnym ?
Aaren miała wrażenie, że każdy krzak czy drzewo chce ją zjeść, a w ciemnościach błyszczą ślepia.
Doprawdy mądrze wracać po ciemku przez las, a w dodatku bez latarki !
- Zamorduję Cię jak wrócimy do domu, albo nie zrobię to teraz a zwłoki zakopię. - fuknęła zabierając od niego paczkę papierosów i sama odpalając jednego.
- Zabierz mnie stąd nooo, Toooony.- jęknęła błagalnie drżąc z zimna i jednocześnie czując jak strach powoli ją paraliżuje. Wszystko by było okej, gdyby nie tej pojebany horror w kinie.
Niestety była do niego uwiązana, sama nie miała zamiaru wracać, a ten chory pojeb ani myślał zmieniać trasę.
Anonymous - 2015-04-29, 22:27 - Nie chcę nic mówić, ale policja raczej się zainteresuje moim ewentualnym zniknięciem - zniweczył jej plany, wciąż głupkowatego się uśmiechając. Oddał jej paczkę, która swoją drogą należała do niej - wciąż była to ta sama, którą wziął od niej po wyjściu z aresztu, acz już na wykończeniu. Nie zamierzał się w to wciągać na nowo, toteż dość... dajmy na to, rozważnie podchodził do tematu.
- Przecież właśnie idziemy do domu. Chciałem iść przez park, to powiedziałaś, że nie, więc idziemy przez las - osobiście doskonale się bawił, bez najmniejszych obaw idąc szeroką, leśną drogą, którą doskonale znał za dnia.
- Chyba nie spodziewasz się, że wyskoczą na nas jakieś potwory? - zapytał z rozbawieniem, gdy nagle gdzieś niedaleko trzasnęły gałęzie i zaszeleściły krzaki. Pewnie spłoszyli jakąś sarnę, nic wielkiego :') Aaren Wayford - 2015-04-29, 22:40 - To przynajmniej psy mam z głowy.- zaśmiała się nerwowo, wciąż była spięta i czujna. Wzrok miała wytężony, a pozycję typowo bojową i wręcz przyszykowaną do ucieczki. Czasem przeszkolenie wojskowe się przydawało, jednak tam nie uodporniali psychicznie na horrory tylko na krew i śmierć kumpli z placu boju. Ale powracając do meritum.
Resztę fajek mu zwróciła wsadzając do kieszeni kurtki, spodni etc.
- Nic takiego nie powiedziałam, chciałam wracać do domu to mnie wyniosłeś jaskiniowcu.- czuła podświadomie, że się nad nią perfidnie znęca, małpa jedna !
Już miała odpowiedzieć, gdy usłyszała trzask gdzieś w krzakach, automatycznie przylgnęła go bruneta, obejmując go odruchowo. - Zabierz mnie stąd.- jęknęła przerażona.
- Ja Ci dam potwory ! - zaczęła powoli się odsuwać od niego, dopiero jak zorientowała się, że jej odruch był warunkowy.Anonymous - 2015-04-29, 22:52 - Sama tu za mną przyszłaś, teraz nawet nie muszę Cię trzymać za rękę, więc nie zwalaj na mnie - zwrócił jej uwagę, gdy nagle przylgnęła do niego w reakcji na trzask gałęzi. Sam jedynie obejrzał się w tamtym kierunku, po czym objął dziewczynę jednym ramieniem, nieustannie się uśmiechając. Chyba dopiero tylko jakiś niespełna rozumu popierdolniec mógłby mu zepsuć humor, ale takiego nie spodziewał się spotkać w lesie. Statystycznie by się to nie zgadzało... xD
- Zrelaksuj się - mruknął, puszczając ją, skoro zaczęła się odsuwać. Na przemian z dymem wdychał leśne, nieco wilgotne od deszczu powietrze, rześkim spojrzeniem sięgając daleko przed siebie. Oczywiście, że specjalnie ją tu zabrał, nawet nie musiał się zanadto wysilać aby osiągnąć to, co zamierzał - czy mogło być lepiej? Aaren Wayford - 2015-04-29, 22:58 - Dobrze się bawisz ?- fuknęła ponownie idąc tuż obok i starając się nie zwariować po środku lasu i to w nocy. Może on bawił się wybornie obserwując wystraszoną Aarkę, za to ona chciała jak najszybciej dotrzeć do domu i zakopać się w ciepłą kołderkę.
- Próbuję, tylko jakoś kurwa nie mogę.- jęknęła rozpaczliwie w międzyczasie paliła namiętnie fajkę, mając nadzieję, że chociaż to ukoi jej zmysły. W innych okolicznościach pewnie chłonęłaby tą przyjemną aurę, teraz jednak była o krok od zawału .Anonymous - 2015-04-30, 21:19 - Doskonale - mruknął, nawet nie zamierzając ukrywać tego, że robił to wszystko z premedytacją. Mimo wszystko zachowywał pewien umiar i chyba nie zdarzyło mu się jeszcze przesadzić. Wszystko miał pod kontrolą, przecież nie chciał jej zrobić krzywdy, raczej oswoić z lękami metodą szokową
- Próbuj dalej - rzucił uprzejmie, samemu niedługo wypalając papierosa do końca. - Już jesteśmy bliżej niż dalej - pocieszył ją, obejmując prawym ramieniem i tak idąc, co by czuła się trochę raźniej Aaren Wayford - 2015-04-30, 21:26 - Ja niestety nie.- dodała nieco już poirytowana całą tą sytuacją, potrafiła sprawnie lawirować pomiędzy nastrojami. Przełączać się z trybu bezbronnej istoty w tryb żołnierza, który najwyraźniej teraz wziął górę. Już miała się odsunąć i iść sama przez las, ale rozsądek wziął górę.
- Nie Tony, to nie jest już zabawne. Chcę wrócić do domu.- westchnęła ciężko przylegając do niego mocniej. - Boję się tego cholernego lasu przez ten pieprzony i słaby horror. Dlatego chciałabym znaleźć się w domu jak najszybciej.Anonymous - 2015-04-30, 21:32 - Cały czas idziemy w stronę domu. Nie byłaś tu nigdy? - zapytał, przytrzymując ją przy sobie. Nie zamierzał przejść całego lasu, toteż w pewnym momencie zboczyli nieco z trasy, tak aby dojść do drogi, którą najczęściej jeździł konno. Ta z kolei prowadziła w tę część miasta, w której znajdowały się domy.
- Zresztą przy mnie nic Ci nie grozi. Jesteśmy na prawie romantycznym spacerze - rzucił, znowu wpadając w żartobliwy ton. W domu jej wynagrodzi te stresy i ułoży do spania <3