Mercedes - 2016-04-21, 23:33 W skokach wyjeżdżanie zakrętów też było ważne, w końcu łatwo można było wpaść w poślizg i się wywalić - moim skromnym zdaniem. Boże co oni z tym koniem zrobili? To było jakieś tragiczne, masakryczne, nie do opisania. Swoją drogą nie dziwie się, że nabawił się wrzodów przy takim trybie trenowania, chyba sama bym się nabawiła. Co do wpisywania się w łuki, prawdę powiedziawszy, nie wiem jak na loży ma to skorygować, nawet. Na nieco nerwowe przejście, w wyższy chód, przemówiła do niego spokojnym głosem, próbując nieco opanować sytuację. Na szczęście, szybko wrócił do spokojniejszego kroku, choć do ideału jednak trochę mu brakowało. Dała mu czas na wyciszenie się, na porządniejsze rozkłusowanie się po większym kole. Po czym zwolniła go do stępa, by zatrzymać go na krótką chwilę. Zbliżyć się do niego, sprawnie przepiąć lonżę na drugą stronę i odesłać znowu do stępa.Corleone Olshansky - 2016-04-22, 16:26 Owszem, było łatwo. Ogier jednak dobrze sobie z tym radził, przejawiając naprawdę sporty potencjał. Dzięki swojej budowie był naprawdę skoczny i zwrotny, a przy tym na tyle silny, aby wzrost nie stał mu na drodze do pokonywania wysokich przeszkód (naturalnie takowych jeszcze nie skakał, ale skacząc luzem 'zamykał' stojaki).
Co do korekcji wygięcia na lonży - bat działa jak łydka, także swobodnie można dokonywać poszczególnych korekt. Ale to tak w ramach ciekawostki.
Ostatnio trochę podupadł na kondycji, stąd też jeszcze przed zmianą kierunku Mercedes mogła usłyszeć głośniejszy oddech i lekko wilgotną sierść w pachwinach. Kolejno przeszedł do stępa i zatrzymał się, pozwalając kobiecie spokojnie przepiąć lonżę. Zanim go odesłała, spróbował otrzeć się o nią łbem, jako że swędział go pod ogłowiem od potu. Zapewne zostało mu to umożliwione, toteż parsknął krótko i z powrotem wrócił na koło, po którym zaczął żywo stępować. Na obie strony szedł niemal jednakowo, chociaż - w zasadzie jak każdy koń - miał pewne asymetrie, których jednak nie było tak prosto dostrzec.Mercedes - 2016-04-24, 22:27 Z pewnością miał potencjał i to nie mały, było widać po tym jak się rusza, ile pracy w to wszystko wkłada, zaangażowania. Była ciekawa jak radzi sobie w siodle, może kiedyś sama się przekona, lub zobaczy akurat jego trening? Kto wie. Nie umknęło jej uwadze, że ogier miał słabą kondycję. Miała jednak nadzieje, że trening pomoże mu się nieco, odnaleźć w tym wszystkim. Nim odeszła, a podczas przepinania lonży ogier się o nią otarł, prościej byłoby go przetrzeć. Faktycznie nie za wiele mu pozwoliła, po chwili ponownie wrócili do stępu na kole, a z czasem po kilkunastu minutach, poprosiła go o kłus.Corleone Olshansky - 2016-04-28, 23:57 Stępował równo i w miarę elastycznie, kołysząc ogonem w rytm kroków, co było całkiem istotne - gdyby szastał nim na boki, mogłoby to świadczyć o spięciu, a nawet bólu, co na szczęście tym razem nie miało miejsca. Parokrotnie nawet przeżuł wędzidło, lecz szybko pozostawiał je w spokoju, jako że leżąc nieruchomo w pysku nie wzbudzało jego zainteresowania... Przechodząc do kłusa krótko stulił uszy, by po paru krokach parsknąć przeciągle i wyciągnąć łeb do dołu, a przede wszystkim nos do przodu. Mając jedno ucho, to po wewnętrznej stronie, skierowane na Mercedes, szedł po wyznaczonej średnicy koła, coraz mniej chętnie pracując zadem. Po prostu zaczął się przyzwyczajać do owijki za nim i nie robiła już na nim takiego wrażenia.Mercedes - 2016-04-30, 23:24 Obserwowała z uwagą ogiera, jakby podświadomie wiedziała, że coś jest nie tak. Jednak nie do końca wiedziała co, widziała, że podpadł w pracy zadem. Obserwowała go chwilę, czy to było tylko chwilowe czy stałe. Jednak widząc, że nic się nie zmienia, zgarnęła końcówką bata powietrze na wysokości stawów skokowych. Jeśli ogier nie zareagował odpowiednio, wspomogła się smyrnięciem tej samej końcówki po jego stawach. Zakładam, że coś podziałało i go pilnowała, by jednak szedł w ustawieniu, a nie byle jak. W końcu tej samej liczbie okrążeń co na tamtą stronę, kobieta zacmokała do ogiera, ewentualnie poganiając go batem w wyższy chód - galop. Pilnując pracy zadu, ponownie przegalopowała go przez kilka solidnych okrążeń. Kilka chwil później, powoli przez kłus, stęp zwolniła go do stój. Przepięła lonżę i doprowadziła, do ponownego zagalopowania. Jednak nie od razu, tylko też przez krótkie przejścia.Corleone Olshansky - 2016-05-02, 16:06 Stuleniem uszy zareagował na ruch powietrza wywołany machnięciem bata. Poskutkowało to wyłącznie chwilowym przyspieszeniem samego zadu, którym zaczął wkraczać pod kłodę z pierwotną dokładnością. Jednak jak zostało wspomniane - trwało to tylko chwilę. Dopiero muśnięcie końcówką bata po stawach skokowych odniosło sukces, choć w pierwszym odruchu gniadosz podrzucił ostrzegawczo zadem, demonstrując swoją niechęć. Właściwie w jego mniemaniu tyle wysiłku było wystarczające - resztę dnia chętnie spędziłby na pastwisku, ale gdyby tak stosować się do zachcianek koni, żaden z nich nie pracowałby dłużej niż pięć minut... Chyba, że nauczyłoby się takiego delikwenta, że praca jest przyjemna.
Niemniej upomniany w ten sposób należycie pracował zadem, jedno ucho mając skierowane na Mercedes. Wkrótce przeszedł do galopu, w którym zaskakująco chętnie rozciągał się do dołu, tym samym uwypuklając grzbiet. Przy pierwszych paru foule o centymetry rozmijał się pyskiem z przodami, których akcja była wysoka jak na to, że nie miał już ochoty pracować. Z czasem uniósł lekko łeb, w dalszym ciągu galopując rytmicznie.
Kolejno z powrotem przeszedł do stępa, aż wreszcie do stój, by móc zmienić kierunek na polecenie kobiety. W drugą stronę rozpoczął identycznie, nie wymagając ciągłego upominania.Mercedes - 2016-05-06, 21:56 -No no, bądź grzecznym konikiem. - rzekła do gniadosza, widząc jego upór i niechęć. Jednak należało pracować, a nie się obijać ! A Corek uważał, że praca była złem? Gniadosz mimo uporu i niechęci, dobrze szedł ostatecznie w galopie. Jeszcze długo pozwalała ogierowi galopować, chciałaby, aby stracił sporą część energii która w nim siedziała. W końcu ponownie zaczęła go zwalniać do kłusa, stępa i po rozstępowaniu - porządnym, wrócili do stajni.
z.tCorleone Olshansky - 2016-05-09, 10:37 Raczej żaden koń nie wybrałby pracy zamiast pobytu na pastwisku, więc niezmotywowany do pracy ogier, całym sobą pokazywał niechęć. Nie tyle co do wysiłku, co do samej formy aktywności, choć przed tym pierwszym burzył się równie często - z bólu. W każdym razie, po pokonaniu galopem kilku następnych okrążeń, przeszedł do kłusa i po wyrównaniu oddechu do stępa. Po rozstępowaniu wyszedł do stajni. /ztAaren Wayford - 2016-07-14, 01:44 Gdy tylko Lucas pomógł jej w ustaleniu tożsamości konia i zaprowadził ją do szefostwa Orchardu, gdzie ciemnowłosa podjęła stosowne kroki. Chcąc obejrzeć konia poprosiła o jego prezentację na biegalnii, jednocześnie dostając kserokopię rodowodu, a także niezbędne informacje o każdym z rodziców Otello. Dowiadując się więcej o jego przodkach, nie miała wątpliwości, że ma predyspozycje ujeżdżeniowe. Budowę miał świetną i chwytał za oko, a przynajmniej chwycił Aaren, która pod tą stertą piachu i bujną grzywą ujrzała naprawdę pięknego konia.
Wchodząc na teren biegalnii wraz osobami odpowiadającymi za sprzedaż koni i ich prezentację, stanęła przy ogrodzeniu czekając na wprowadzenie gniadosza, którego pełne imię zdążyła już poznać.Otello - 2016-07-14, 01:53 Zabrany z pastwiska został pierw zaprowadzony do stajni, gdzie odpowiedzialny za niego człowiek sprawnie wyczyścił Otella, pozbywając się przede wszystkim ogromnych płatów zaschniętego błota. Pracujący tutaj ludzie byli świetnie przeszkoleni w przygotowywaniu koni do sprzedaży, dlatego po kilku minutach gniady wyglądał znacznie lepiej niż przedtem. Do ideału brakowało mu jeszcze ściętej grzywy i wyrównanego ogona, ale tego się jeszcze nie podjęto, skoro nikt nie miał jeszcze w planach wzięcia Otella w obroty. Co innego gdyby miał iść lada moment do pracy.
Następnie został zaprowadzony na biegalnię, do której szło się bezpośrednio ze stajennego korytarza. Ogier był tutaj parę razy we wczesnym dzieciństwie, gdy pogoda nie pozwalała na szaleństwa na zewnątrz, ale teraz nie pamiętał tego miejsca, więc wszedł na halę wyjątkowo nafukany. Caplując w ręku i furkocząc głośno chrapami, nerwowo spoglądał na boki, czując się mocno przytłoczonym nowymi bodźcami. Jako że nie umiał chodzić na lonży został puszczony luzem, ale wbrew wszelkim oczekiwaniom po prostu zastygł w bezruchu, cały napięty.Aaren Wayford - 2016-07-14, 02:08 Podnosząc głowę z nad papierów, wbiła spojrzenie w gniadosza, który na samym początku zdawał się być mocno podekscytowany lub też zdezorientowany zaistniałą sytuacją. Wyczyszczony prezentował się jeszcze lepiej, z wyraźnym zainteresowaniem przyglądając się holendrowi poczekała cierpliwie aż zostanie puszczony luzem.
Nie prosiła osoby prezentującej konia, o celowe pogonienie Otello, wręcz przeciwnie chciała poobserwować to jak zachowuje się młodzik i jak reaguje na otoczenie, a także nowe rzeczy.
Dawne doświadczenie jeździeckie nie poszło na marne, może nie miała tak wprawnego oka jak kiedyś, ale z pewnością potrafiła dostrzec w koniu potencjał, nawet po samej budowie. Niemniej jednak ciekawa była bardzo ruchu gniadosza. Dowiadując się więcej o jego przodkach, uzyskała informacje, że koń może mieć zarówno predyspozycje do skoków jak i do ujeżdżenia. Z dużym naciskiem na to ostatnie, w końcu nie bez powodu powiedziano jej, że babka Otello wciąż z powodzeniem startuje w konkursach ujeżdżenia tutaj, na terenie Orchardu i za granicą.
Odpowiednio poprowadzony w treningu, mógł naprawdę wiele osiągnąć.Otello - 2016-07-14, 23:39 Otello był niejako rozdarty - z jednej strony niepewny, a z drugiej pchany pierwotnymi instynktami, które nakazywały mu się zachowywać jak na ogiera przystało. Toteż furkocząc głośno chrapami schylił łeb do samej ziemi i zaczął w nią dmuchać, grzebiąc przy tym lewym przodem w piachu. Nagle szarpnął całym ciałem, zupełnie jakby wstąpiły w niego szatańskie moce i głośno kwiknąwszy, dosłownie wyskoczył z czterech nóg w górę, na samym końcu dokonując jeszcze dziwnej akrobacji polegającej na wyrzuceniu zadnich nóg i głośnym pierdzie . Spłoszony tym jakże nieoczekiwanym dźwiękiem bez namysłu rzucił się na oślep przed siebie, co rusz strzelając z zadu i ledwo wyrabiając na zakrętach. Nigdy jednak nie zatoczył pełnego koła - dobiegłszy do ściany gwałtownie zahamował, okręcił się i jakże tanecznym i efekciarskim kłusem zawrócił, ogon unosząc niczym arab i pokazując podeszwy .Aaren Wayford - 2016-07-14, 23:57 Oglądanie pierdzącego konia, w którego wstępuje szatan było doprawdy fascynujące, z nikłym rozbawieniem malującym się na jej twarzy, obserwowała Otello i jego wybryki. Starała się zwracać uwagę na motorykę konia i jednocześnie jego psychikę.
Już na pierwszy rzut oka wychwyciła to, że koń był trochę płochliwy ale równie zwrotny i szybki, charakteryzujący się ogromną ekspresją. Przyglądała mu się bez większego wrażenia do momentu w którym ruszył kłusem, zaciekawiona jego ruchem przyglądała się elastyczności konia, ruchowi płynącemu z nadgarstka, gdzie koń samoistnie i elektrycznie wyrzucał przody przed siebie.
Chciała go jeszcze pooglądać przez chwilę, aby podjąć decyzję co do kuna konia, nad którym teraz poważnie zaczęła się zastanawiać.Otello - 2016-07-15, 00:22 Prawdopodobnie ukazywał tylko niewielką część swoich umiejętności i miał dopiero rozwinąć skrzydła w treningu. Teraz miał do dyspozycji tylko przeciętną równowagę i efekciarskie chody, z którymi nie do końca sobie radził - czasami można było wręcz odnieść wrażenie iż jest bliski zaplątania się w swoje własne kończyny. Z drugiej strony jakikolwiek ruch wyraźnie sprawiał mu frajdę, a wrażliwość czy płochliwość... cóż, taka była cena tego ruchu i wyraźnych predyspozycji do dresażu.
Tak czy inaczej po dotarciu do końca ściany ponownie się zatrzymał, lekko przysiadając na zadzie i energicznie się okręcił, tym razem ruszając stępem. Strzygąc uszami uważnie przyglądał się Aaren i mężczyźnie, który go przyprowadził. Lekko sprowokowany przez tego drugiego znowuż machnął parokrotnie łbem i ruszył kłusem, o wiele spokojniejszym, którym zaczął krążyć wte i wewte bez większego celu tak długo, aż mężczyzna przestał go prowokować swoją mową ciała, co nie trwało zbyt długo.Aaren Wayford - 2016-07-15, 00:48 Oczywiście była świadoma tego, że Otello to wciąż jeszcze młody koń, który nie ma tak dobrze wykształconej równowagi ani świadomości swojego ciała. Na tym w końcu polegał trening, aby takiego konia przygotować do pracy pod siodłem, odpowiednio rozwinąć jego mięśnie, dając mu odpowiednie warunki do dźwigania na swoim grzbiecie jeźdźca.
Z wyraźną fascynacją przyglądała się gniadoszowi, nie mając już więcej wątpliwości do Otello, który wyraźnie wpadł jej w oko.
Rozmawiając z człowiekiem odpowiedzialnym na sprzedaż konia, poprosiła o przygotowanie wszelkich dokumentów oraz formalności związanych z nabyciem zwierzęcia. Dodatkowo też prosząc o komplet badań i RTG konia.
Zgodnie z ustaleniami weterynarz miał się pojawić za półgodziny w stajni, gdzie wszystko miało zostać zrobione na miejscu. Prosząc o wyprowadzenie konia do stajni, a następnie do boksu, sama udała się z mężczyzną do biura.
/zt -> boksy