To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Papierówka - 2015-02-18, 09:48

/Wybacz ewentualne literówki, pomylone słowa, jestem z telefonu i rozumiesz - autokorekta i takie tam... :/ \

.....Las wcale nie był aż taki straszny i niebezpieczny, już nie przesadzajmy. Fakt, może jest to pewne ryzyko, tak wybierać się samotnie na przechadzkę po lesie, przecież jednak nie wybierali się na pewną śmierć. Raczej warto raz na jakiś czas wybrać się w teren, bo w przeciwnym wypadku konieł się zanudzi na tych halach i maneżach. :lol:
.....Papierówka poklepała ogiera po szyi, kiedy sprawował się dobrze. Pozwalała Saverowi na oglądanie okolicy, nie przeszkadzając mu w tym skracaniem wodzy, pozostawiła ją luźną. Po pewnym czasie poprosiła ogiera o kłus, nadal kierując go środkiem ścieżki. Sama rytmicznie anglezowała w rytm kroków wierzchowca, robiąc to lekko i na właściwą nogę. Skręcili w lewo po lekkim łuku, a wzdłuż ścieżki którą podążali zaczął płynąć jakiś bystry potoczek.
.....Dookoła panowała cisza i spokój, przerywane jedynie pluskami wody w strumieniu, śpiewem ptaków i delikatnym szumem drzew wokół Papierówki i hanowera. Dziewczyna głęboko odetchnęła na grzbiecie rumaka, wciągając upajającą woń lasu, delikatną, zieloną wręcz. Pochyliła się do przodu i pogładziwszy Savera po szyi zapytała:
- Podoba ci się okolica?
.....Kłusowali drogą wzdłuż rzeczki dość długo. Kilkakrotnie zakręcali to w prawo to w lewo po lekkich łukach, w końcu jednak wyjechali na część trasy prościutką jak strzała aż po horyzont. Dróżka bardzo łagodnie schodziła w dół, a podłoże było równie ubite, bez dziur. Krzaki na poboczu nie sięgały ścieżki, która wydawała się wręcz stworzona do zagalopowania. Podkuszona wyglądem alejki, Evangelina poprosiła karego o galop. Nadal pozostawiała mu luźną wodzę, aby spokojnie i bez przeszkód mógł się rozglądać. Nie pozwoliła jednak zanadto się rozpędzać wierzchowcowi, jeśli tylko próbował.

Saver - 2015-02-20, 18:08

Dla konia który rzadko opuszczał tereny stajni? Na pewno bardziej straszny niż dla kogoś kto był przyzwyczajony do tego. Ostatnio będąc w terenie napotkał wilki także tego :lol2: Może jechał na luźnej wodzy ale nie obijał się względem chodu czy pracy ciałem dość dobrze się spisywał nawet jak tego od niego nie wymagano. Po jakimś czasie przeszli płynnie do kłusa, ładnie im szło w końcu ogier był wprawiony w jazdę :lol2: Czując odpowiedni sygnał skręcili po lekkim łuku w lewo, ogier nasłuchiwał odgłosów okolicy rzeczywiście było tu bajecznie szczególnie tą porą roku. Słysząc jej pytanie odwrócił uszy w jej kierunku, nie rozumiał jej słów ale jakby umiał mówić pewnie by jej coś odpowiedział. Jeszcze kilka razy skręcili wraz z ścieżką to na prawo to na lewo, po czym jechali już prosto bóg wie gdzie bo ścieżka się ciągnęła. Alejka również spisywała się dobrze, jakby stworzona do takich jazd. Ponownie przeszli w szybszy chód, rzeczywiście raz przyspieszył ale skorygowany utrzymywał potem aktywne ale średnie tempo.
Papierówka - 2015-02-20, 20:38

.....Tak, jasne, las jest straszny, niebezpieczny i pełny dzikich zwierząt, które napadają na niewinne konie. :lol2: Litości! Tak naprawdę, to trzeba mieć wielkie szczęście, a nie pecha, żeby spotkać wilka, dzika albo cudem sarnę w lesie.
.....Papierówka pochwaliła Savera za dobre sprawowanie, mimo że wyjazd w teren nie był jakoś szczególnie wymagającym pod względem techniki treningiem. Nie pilnowała go jakoś szczególnie, wodzę pozostawiła luźną, jedynie na leciuteńkim kontakcie, tak aby w razie potrzeby ogier mógł natychmiast odczuć wysyłane przez nią sygnały. W siodle też siedziała lekko, ale nie fruwała w nim jak na karuzeli. Kontrolowała wzrokiem otoczenie dookoła, zarówno pod kątem niebezpiecznych gałęzi,dziur w drodze czy krzaków, jak i niebezpiecznych zwierząt, które były mało prawdopodobne, ale zdarzyć się mogły.
.....Po pewnym czasie galopowania, kiedy ścieżka przestała być już tak nadająca się pod bieg, dziewczyna zwolniła z Saverem do kłusa. Jechali chwilę spokojnie kłusem, po czym Papierówka skręciła z ogierem w boczną ścieżkę, prowadzącą wprost na łąkę.

/zt

Saver - 2015-02-21, 18:09

No serio na poprzednim terenie napadły na niego wilki :lol2: To on miał pecha naprawdę, on tak nie narzekał odskocznia od hali i tym podobnych zawsze się przydaje. Nie potrzebował mocnych do przesady sygnałów wystarczyły lekkie i też by zadziałały. Nigdy nic nie wiadomo :lol2: Sobie pędzili ściężkom a co im tam nie? Kiedy ścieżka była już mało ciekawa do galopu zwolnili do kłusa, po czym skręt i znaleźli się w innym temacie.

z.t

Samanta - 2015-02-23, 16:01

Żwawym stepem przyprowadziła Van i swoją towarzyszkę na folblucie właśnie do lasu. Niewiedząc dlaczego Czerwona wybrała takie, a nie inne miejsce. Wydawało jej się, że skoro ani jedna, ani druga nie zna się na dyscyplinie w jakiej specjalizują się ich konie, las będzie najodpowiedniejszym rozwiązaniem.
-Więc... Długo już jeździsz?
Zagadnęła Mię. Na myjce dowiedziała się, że dziewczyna specjalizuje się raczej w ujeżdżaniu. Samanta natomiast wolała skoki, jakoś zawsze ją do tego ciągnęło. Już od małego wiedziała, że akurat w tej dyscyplinie będzie się specjalizować.

Mia - 2015-02-23, 16:10

....Nowe miejsce, nowe wrażenia. Podobały jej się tutejsze tereny, świeży zapach żywicy i igliwia sprawiał, że była w jakimś nadzywczaj dobrym humorze. Początkowo jechała z tyłu, tak aby móc spokojnie obserwować tutejszą florę. Niby zwykły las, ale owity nutką tajemniczości. W końcu jednak dorównała Samancie, jadąc teraz u jej boku.
....- Około pięć lat, może więcej. Miałam długą przerwę, dobrych kolejnych pięć lat, lecz teraz zaczynam właściwie od nowa. No... Chyba wiesz o co mi chodzi, trochę przez te kilka lat się pozapominało. - zaśmiała się szczerze po odpowiedzi na pytanie czerwonowłosej. Żeby nie wyjść na samolubną idiotkę dodała po chwili ile ona jeździ.
....Pomimo prowadzonej rozmowy, która mogłaby ją rozkojarzyć, uważała cały czas nie tylko na drogę, ale i konia. Był całkiem nowy, może był bardziej podobny do wcześniej poznanego Windsora, a może był kopią Imagine? Cały czas pilnowała, aby nie zaszarżował, bo po wyścigowcach można się wszystkiego spodziewać. Będzie czas na galop, niech chwilkę poczeka.

Anonymous - 2015-02-23, 18:34

Równym krokiem dał się prowadzić Mii. Rozglądał się uważnie drodze, którą podążali. Szli w lesie, pomiędzy wysokimi drzewami. Tak dawno nie był na takiej wycieczce, przy czym tak dawno wolnym krokiem nie szedł mając tak duży teren przed sobą. Jednak co będzie szalał, jak dopiero się rozkręca. Patrząc na Vandurę i czekając aż coś powie, dostrzegł wiewiórkę, która wdrapywała się na drzewo. Kiedy przemierzała po gałęziach nad nimi, z wysoka spadł orzech. Chciał chylić pysk, aby go zjeść, jednak nie chciał robić dziewczynie problemów. Mimo, że miał pysk niżej niż inne konie, jak zawsze podczas zawodów Jupiter, nie mogła mieć przez to problemów. I tak nosił go dostatecznie wysoko.
- Chyba czas rozruszać kości, co nie, Vandura? - spytał retorycznie, robiąc jeden duży krok. Zamachnął się ogonem, odganiając muchę, która się do niego dobierała. Na szczęście więcej nie było. Tylko marzył, aby ta nie była jakaś natarczywa. Parsknął, obracając delikatnie łeb w stronę Mii. W jego oczach odbijały się iskierki rozbawienia. Powrócił łbem do pierwszej pozycji, zaraz po tym lekko podskakując. Tak, aby dać jakiś znak jeźdźcu. Wkroczył w trochę szybszy kłus, żeby Mia mogła się przygotować. Zarżał głośno, czekając aż Vandura zareaguje. Miał tylko nadzieję, że ta go dogoni. Cóż to byłaby za zabawa, gdyby drugi koń nie reagował. Poza tym dawał jasne znaki Mii, aby ta się przygotowała. Nie miał pojęcia, że dziewczyna specjalizowała się w czym innym. Jednak skąd miał wiedzieć?
Mimo woli przypomniało mu się jak to był ostatnio na zawodach. Champion, on i kilka innych nowych koni. Stał w "boksie" numer jeden, zarezerwowanym przez jego hodowcę. Dosiadał go świetny jeździec, profesjonalny. Od razu, kiedy usłyszał głos, żeby zaczynać, wyruszył. Bez problemu wystartował pierwszy. Po kilku minutach wyprzedziły go dwa konie, jednak to dla niego nie było nic trudnego. Biegł tak, wyprzedzając konie, które były przed nim, aby znów prowadzić. Wykorzystywał większą część swojej energii, aby wygrać. Kiedy już przodował, trochę zwolnił. To zapewniło mu krótki odpoczynek i pierwsze miejsce pod koniec. Jego pierwszy raz. Tak, idealne wspomnienie.

Papierówka - 2015-02-23, 20:01

.....Tymczasem Papierówka wracała już powoli z Saverem do stajni. Wróciwszy z łąki, pojechała mniej uczęszczanymi dróżkami, aby zaraz skierować się na główny szlak. Prowadziła konia stępem, dopiero wyjeżdżając na udeptaną trasę poprosiła go o kłus. Zaczęła rytmicznie anglezować w rytm jego kroków. Nadal pozostawiała mu dość luźną wodzę, zanadto nie ingerując w jego naturalny krok - mógł iść dowolnym tempem.
.....Wyjechali na prostą i w oddali dojrzeli dwie pary, również na terenie. Dziewczyna zesztywniała nieznacznie na grzbiecie hanowera, nie miała ochoty spotykać się z innymi ludźmi. Szybko jednak się poprawiła, ponownie rozluźniając wszystkie mięśnie. Skupiła się bardziej na koni i odrobinkę zebrała wodzę. Nie znała karego zbyt dobrze, nie wiedziała, jak zachowa się w obecności innych koni, wolała zatem na niego uważać, żeby w porę zareagować na ewentualne, niepożądane zachowania i reakcje.
.....Zwolniła do stępa, zjeżdżając nieco bardziej na kraniec ścieżki. Wciąż była w sporej odległości od dwóch innych dziewczyn, odległość ta jednak stosunkowo szybko się zmniejszała, więc Evangelina uważała coraz bardziej. Nieznacznie pogładziła wierzchowca dwoma palcami po szyi, w zasadzie nie wiedząc czy uspokaja siebie, czy jego.

Vandura - 2015-02-23, 20:29

Wszsytko fajnie, wszystko pięknie, tylko czy człowieki właśnie nie nakazały im stępem człapać? Vandzia już zgłupiała, aczkolwiek propozycja Jupitera była tak kusząca, że nie sposób było się jej oprzeć. No, może samej propozycji to jeszcze by się oparła, ale ogier jej tu przyspieszać zaczął.
Mieszaniec więc przyspieszył kroku, by dorównać anglikowi. Te wyścigowce - wszędzie im się śpieszy :lol2:
edit.
Dojrzała parę zbliżającą się do nich z naprzeciwka. Widząc ich, zarżała radośnie, następnie podrzucając łbem kilka razy. Och, szalona Van <3

Samanta - 2015-02-23, 20:42

-Prawie od małego. Miała jednak kilka miesięcy "wolnego" jakiś czas temu.
Uśmiechnęła się, jednak był to uśmiech wymuszony. Nie lubiła wspominać tamtych miesięcy. Widząc, że Jupiter przyspiesza do kłusu, podgoniła swoją klacz, cmokając znacząco i dając jej łydkę. Przecież nie będzie trzymała się z tyłu. Rytmicznie anglezując w takt kroków Vandury ujrzała przed nimi zbliżającą się kobietę na karusie. Dopiero po chwili poznała w dziewczynie Evangelinę. To przecież ona pomagała jej przy Ethernalu.
-Cześć.
Uśmiechnęła się do niej promiennie, kiedy znaleźli się już znacznie bliżej siebie.

Mia - 2015-02-23, 20:48

....Nie dało się nie wyczuć lekkiego podskoczenia ogiera. Początkowo myślała, że się czegoś przestraszył, lecz gdy przyspieszył ze stępa do kłusa zrozumiała, że ten cały nadmiar energii trzeba wykorzystać w jak najszybszym czasie. Zanim jeszcze pozwoliła mu zagalopować rzuciła do Samanty:
....- Jupiter ma nakład energii... Ścigamy się? - na dosłowną chwilę odwróciła głowę, aby posłać dziewczynie szeroki uśmiech, który wręcz mówił, że to jego właścicielka wygra. Lecz ujrzała drugą dziewczynę na pięknym karusie. Nie znała jej, ale po słowach Samanty wywnioskowała, że one za to już się znają. No to i panna Alight nie będzie dłużna! Zwolniła konia, aby wyrównać z pozostałymi dziewczynami.
....- Cześć. Mia jestem. - i jak zawsze przy zapoznawaniu innych na jej twarzy zagościł przyjazny uśmiech, aby wywrzeć na nowej osobie dobre wrażenie. Jest jeszcze czas, aby się lepiej poznały, na razie niech chociaż udaje kulturalną i wyrafinowaną kobietą ze Stanów Zjednoczonych.

Papierówka - 2015-02-28, 17:04

.....Papierówka zjechała z Saverem maksymalnie na bok, umożliwiając przejechanie parze przez ścieżkę. Uśmiechnęła się nieśmiało do Samanthy, posyłając również niepewny uśmiech drugiej z dziewczyn.
- Hej - powiedziała swym cichym, anielsko dźwięcznym głosikiem.
.....Wyminęli się, po czym Evangelina odjechała z Saverem do stajni.

/zt

Anonymous - 2015-03-01, 14:35

Czuł jak przyrasta mu milion granulek energii - jeśli można tak powiedzieć. Schylił dość nisko łeb, czekając z niecierpliwością na Vardę. Zarżał poddenerwowany, że tak bardzo wolno jej to idzie. Kiedy poczuł znak, od razu wystartował. Uważał, że w idealnym momencie zaczął galopować, przez co miał przewagę. Poza tym to on był koniem do wyścigów. Jednakże nie wiedział czy jest na równi, czy go dogania czy coś w tym stylu. Wiedział jedynie, że musi przyspieszyć. Serce zaczęło mu bardziej łomotać, jednak nie czuł się ciężko. Wręcz idealnie. Jakby biegł po chmurach lub szybował kawałek nad ziemią. Parsknął, przyspieszając na tyle ile mógł. W oczach zaiskrzyły mu się płomyczki ekscytacji.
Vandura - 2015-03-01, 16:02

Vandzia zaczekała na znak od Samanty, choć nie dało sie ukryć, ciągnęło ją naprzód. Więc gdy tylko mogła, wystrzeliła niczym rakieta w Saint's Row IV :lol: i zaczęła skracać dystans. Sprężystymi foulami galopu (a po chwili nawet cwału) gnała za karym, wyciągając łeb przed siebie i 'biorąc go na celownik'. Kilka chwil później (w porywach do kilkanastu) była na długość długości swojej długości od długości karusa. Czyli dwie długości, chyba :lol2: Prędkość utrzymywała, więc, gdyby Samcia jeszcze nieco ją przyszpiliła, to powinni się zrównać. Vandzia sama nie wiedziała, jak śmignęła tak szybko. Zawładnęła nią wola walki po prostu. Chyba czas zmienić profesję. Długodystansowiec? :lol2:
Samanta - 2015-03-01, 16:17

Zaskoczona, że Jupiter tak szybko wystrzelił z miejsca, wraz z Mią na grzbiecie, Samanta popędziła Van do szybszego chodu.
-Chyba się nie damy, co?
Mruknęła nieznacznie i dała jej łydkę i zacmokała przy tym nieznacznie. Na całe szczęście klacz także wiedziała do czego ma nogi i równie szybko zaczęła biec, prawie doganiając przeciwników. Sama czerwonowłosa przeszła do półsiadu, aby odciążyć tym samym grzbiet Vandury, kiedy ta praktycznie przeszła do cwału.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group