Fabiola - 2016-10-23, 18:59 Dopiero teraz, na tym etapie trasy Fabiola odczuła zmęczenie związane z pokonywaniem przeszkód, choć wciąż nie było to nie wiadomo jak zaawansowane. Trudność tej trasy opierała się głównie na długości i konieczności galopu przez parę minut, bo same przeszkody były jak nic dla "raczkujących". Klaczy szło dziś wyjątkowo dobrze, głównie dlatego, że nie było słońca. Nic jej nie dokuczało i trzeba przyznać, że była to spora ulga.
Nad trzynastką oddała bardziej okrągły skok, uwzględniając jednak także szerokość tej dość potężnej przeszkody. W locie wyraźnie zapracowała szyją oraz grzbietem, dzięki nienagannej równowadze Elizabeth sprostowując temu z łatwością. Drugi człon wymagał nieco mniejszego zaangażowania, co jednak nie oznacza, że Fabiola zlekceważyła przeszkodę. Przyłożyła się do niej należycie, aczkolwiek znowu niezbyt wysoko podniosła nogi, decydując się na przeczesanie hydry. Traktując w ten sposób gałązki, szybko skończyła z zadrapaniami, gdzie niektóre z nich zaczęły lekko krwawić. Najwyraźniej miała delikatną skórę, choć nawet nie zauważyła tych niuansów w postaci sznyt.
Nie spodobała jej się dopiero czternastka, ale Elizabeth skutecznie zapobiegła skróceniu się przed przeszkodą, nie dając Fabioli innego wyboru niż przeskoczenie jej. Uporawszy się zarówno z nią, jak i z piętnastką, zmierzyła się z nieco postawniejszą szesnastką. Nie była jednak ona tak ciekawa jak kolejny szereg, tworzący przeszkodę wodną. Siwka wbiegła do wody bez większego wahania i nie miała problemu z przedostaniem się na drugi brzeg. Chwilę po wyjściu na ląd, odbiła się do przedostatniej przeszkody, znowuż przeczesując miękką część piersią i nogami. Wówczas została jej do pokonania jeszcze tylko jedna przeszkoda, bardzo podobna budową do kilku innych, więc zawahanie Fabioli wzięło się ze zgoła innych przyczyn. Niemniej ostatecznie została "przepchnięta" przez przeszkodę i znalazłszy się po jej drugiej stronie, dodała w galopie aż do przekroczenia linii mety, gdzie przeszła do kłusa i stępa. z/tAngel's Wings - 2016-10-23, 20:14 Klepnięcie w szyję zmotywowało go do dalszego działania i trzeba powiedzieć, poprawiło mu nieco humor, po tym jak musieli zrobić woltę by oddać bezpieczny skok na siódemkę. Dłuższy odcinek trasy pokonali bardziej stonowanym tempem. Angel bez szemrania dostosowywał się do wybranego przez Jessie tempa. Gdy znaleźli się w pobliżu przeszkody kobieta doprowadziła go do niej zamkniętego w korytarzu z pomocy i odesłała do skoku. Siwek wybił się w miejscu zasugerowanym przez brunetką, ładnie zabaskilował nad przeszkodą i zgrał się z kobietą w skoku. Wylądował pokonując ósemkę z niewielkim zapasem. Czekał ich dłuższy odcinek do szeregu 9ab, który pokonali energicznym, ale równym galopem. Dwudziestotrzylatka skierowała go na kłodę oznaczoną jako 7a z lądowaniem na zboczu. Nie zawahał się i odesłany do skoku wybił się z ziemi, pracując szyją podczas skoku i lądowania na zboczu. Szybko po lądowaniu odzyskał równowagę i znalazł tempo galopu, którym ruszył prosto w stronę 9b. Tam Jessie znowu zamkniętego w korytarzu z pomocy doprowadziła go do przeszkody i odesłała w skok, który nie sprawił ogierowi najmniejszych trudności. Zostawiając za sobą szereg skręcili w stronę dziesiątki, gdzie kobieta przygotowała oldenburga do pokonania dość masywnej przeszkody. Trzynastolatek odważnie ruszył ku przeszkodzie i otrzymując łydkę z dodatkową motywacją energicznie się wybił, ulożyl w skoku, zgrał z kobietą i na czysto pokonał przeszkodę.
Płynnie przyspieszył dostając tylko taką możliwość od brunetki. Zbliżyli się do trzy członowego szeregu. Z pierwszym członem nie miał najmniejszych problemów. Na olejne dwie wąskie przeszkody Jessie naprowadziła go precyzyjnie, co ułatwiło mu pokonanie ich również na czysto, płynnie i w ładnym stylu. Kilka foule dalej znajdowała się kolejna przeszkoda. Pokonując trasę ogier dostosowywał się do narzuconego tempa, o otrzymawszy podobny korytarz pomocy co wcześniej, wybił się we wskazanym miejscu bez problemu pokonując przeszkodę i zostawiając sobie nawet niewielki zapas. Pogalopowali mocnym tempem w stronę trzynastki, gdzie kobieta zamknęła go w pomocach i użyła kilku półparad. Oldenburg pewnie ruszył na przeszkodę, odbił się przed nią, przyjął odpowiednią sylwetkę w locie i zgrał się z kobietą, oddając w efekcie daleki, spłaszczony skok. W połowie drogi do szeregu Jessie skróciła go przez półparady, a także siadając bliżej siodła. Naprowadziła go precyzyjnie na 14a i 14b, zamykając go w łydkach i nie pozwalając mu spływać na boki, co trzynastolatkowi nie przeszło przez myśl. W jego naturze leżało dawanie z siebie dwustu procent normy, więc jeżeli dawał z siebie mniej, często działo się tak niezależnie od niego, lub wbrew jego woli. Płynnie i na czysto pokonał szereg, co dało mu trochę satysfakcji. Tor był intensywny, więc Wings trochę się już zmęczył, jednak nie zwalniał i nie odpuszczał, jeszcze wiele przed nimi. Pokonali nadal równym tempem odcinek na piętnastkę, na którą brunetka nakierowała siwka mocnym tempem, wcześniej sugerując mu miejsce do wybicia. Ogier wybił się energicznie we wskazanym miejscu, baskilując nad przeszkodą, zgrał się z Jessie w tym dalekim i znowu spłaszczonym skoku. Faktycznie oldenburg był raczej spokojnym koniem, co ułatwiało z nim pracę, chociaż nie ufał każdemu od razu. Jessie jednak do takich osób się nie zaliczała. Jakieś humorki, gorsze dni też mu się zdarzały, chociaż należały do rzadkości.
Po kolejnym odcinku toru znaleźli się przy szesnastce. Tam Jessie bardziej dociążyła jego zad, w efekcie zachęcając trzynastolatka do podstawienia zadu pod kłodę i odblokowania przodu. Dzięki staraniom i pomocom brunetki Aniołek wybił się we wskazanym miejscu rozluźniając w locie i oddając wysoki i długi skok, pokonując na czysto przeszkodę. Utrzymując tempo po łuku pogalopowali na siedemnastkę. Przed nią kobieta usiadła w siodło, biorąc siwego bardziej na siebie. Ogier miał okazję przyjrzeć się przeszkodzie, jednak nie przestraszył się jej, jak zwykle licząc na wsparcie ze strony Jessie i takie dostał. Odesłany do skoku wybił się w odpowiednim miejscu, oddając bardziej pionowy skok. Pokonali odcinek na osiemnastkę, gdzie oddali podobny, udany skok.
Teraz ich czekał szereg złożony z czterech przeszkód - 19abcd. Zbliżając się do niego Jessica bardziej posadziła go na zadzie, do czego oldenburg się dostosował skupiając się na niełatwym zadaniu. Kobieta dodatkowo aktywizowała go, zanim energicznie się wybili przed pierwszym członem, powtarzając sztukę także na drugim, wpasowując się w odległości pomiędzy dwoma pierwszymi członami. Zostawiając za sobą 19b Jessie rozgalopowała go znowu. Angel nie miał wątpliwości przed wkroczeniem w wodę nadal w galopie, zaś na suchym lądzie brunetka nakierowała go w ostatni człon precyzyjnie, posyłając do kolejnego udanego skoku. Pozostała im ostatnia przeszkoda w niewielkiej odległości. Ruszyli na dwudziestkę żwawym galopem. Pokonali ją na czysto, oddając ostatni widowiskowy skok. Pomimo zmęczenia utrzymał tempo do minięcia linii mety, został zwolniony przez Jessie do kłusa. Skorzystał z możliwości ochłonięcia w kłusie, zanim przeszedł kolejno do stępa. Następnie brunetka zsiadła z jego grzbietu, rozsiodłała go z pomocą luzaka i rozstępowała na spokojnie.
ztPrescription Boy - 2016-10-23, 20:28 Do dziesiątki znów był krótszy odcinek trasy, który oczywiście musieli pokonać. Zaczęli się nieco lepiej poruszać, bardziej energicznie i chętniej do przodu. Choć pewnie czasu i tak nie uratują, to choć dokończą to co zaczęli. Zaczęli się zbliżać do dziesiątki, gdzie dość szybko przygotowali się do oddania skoku. Koń dociążył zad i zrobił lekkie przody, by w skupieniu dojechać do miejsca wybicia. Po sygnale od kobiety wybił się z zadu i uniósł nad przeszkodę, by złożyć zaraz kończyny pod siebie i zanurkować nosem w dół. Skakanie teraz mu lepiej wychodziło i oby tak zostało do końca. Znów czekał ich dłuższy odcinek do kolejnego szeregu - 11ab. W miarę możliwości starał się nadgonić stracony czas, ale czy to mu się uda? Kto wie. Po dojechaniu do miejsca wybicia pewnie uniósł się do skoku, by złożyć się w locie i gładko przefrunąć nad przeszkodą. Do drugiego członu nieco się skrócił, by mieć odpowiednią siłę i precyzję skoku. Mocniej się wybił z zadu i pokonał gładko drugi człon szeregu, pozostawiając przeszkodę za sobą. Nadrabiali utracony czas, ale jak to wyjdzie w ostatecznym rozrachunku, to się dopiero okaże na końcu. Przejechali kolejny kawałek trasy i znaleźli się blisko dwunastki. Dojechawszy ponownie do miejsca wybicia, uniósł się do skoku i wykonał baskil nad przeszkodą. Pokonawszy ją na czysto skierował się dalej naprzód, by wyjechać łuk i znaleźć się na przeciw szeregu 13ab. Jechał pewnie i energicznie do przeszkody, angażując w pracę swój zad. Bez większych problemów pokonał pierwszy człon szeregu, by w lekkim skróceniu dojechać do drugiego i też skoczyć na czysto. Jadąc na czternastkę znów starali się nadgonić czas, ale dopiero znajdując się blisko "kaczki" im się to udało. Trudno że będą mieli gorszy czas, ważne że dojadą w całości i że w ogóle dojadą. Kaczka okazała się dla nich marnym przeciwnikiem, bo ogier sprawnie do niej dojechał i zaraz uniósł się do skoku. Podczas lotu podkurczył kończyny pod siebie i wyciągnął się nad przeszkodą, by wylądować po drugiej stronie i skierować się na piętnastkę. Czekał ich na nią dłuższy odcinek, ale mogli na nim choć co nieco czasu nadgonić. Dojeżdżając do owej przeszkody przysiadł nieco na zadzie i uniósł przody, by sprawnie dojechać do miejsca wybicia. Pokonanie tej drewnianej przeszkody również nie sprawiło im większego problemu, a potem skierowali się dalej. Na kolejnym dłuższym odcinku trasy znów starali się nadgonić czas, ale z marnym raczej skutkiem. Znajdując się w pobliżu przeszkody która wyglądała nieco jak łódź podwodna, wyregulowali tempo i dojechali ponownie do miejsca wybicia. Po sygnale od kobiety Boy uniósł się do skoku, by podciągnąć nogi pod siebie i zanurkować nosem. Teraz czekał ich ostatni szereg i zarazem przedostatnia przeszkoda. Znajdował się on w niewielkiej odległości od poprzedniej przeszkody, dlatego musieli się maksymalnie skupić na zadaniu. Mógł spokojnie w galopować w wodę obecnym tempem, ale na życzenie kobiety oczywiście nieco zwolnił. Nie miał problemów z wbiegnięciem do zbiornika wodnego, ani z przebiegnięciem go. Szybko znaleźli się na suchym lądzie i skierowali na 17b, który skoczyli bez trudu i pogalopowali do ostatniej przeszkody. Do osiemnastki jak to mówią, było rzut beretem. Pewnie i spokojnie dojechali w okolice przeszkody, by zaraz ponownie unieść się do skoku i pokonać przeszkodę w doskonałym stylu. Utrzymali mocne tempo do końca, czyli do minięcia celowników. Potem z ulgą zwolnił do niższych chodów i oddał się w ręce luzaka.
z.tAnonymous - 2016-10-23, 20:58 Kasztan galopował dalej przed siebie, wprost do jedenastej przeszkody. Odbił się od ziemi, wchodząc w krótką fazę lotu i wylądował. Odzyskał szybko równowagę, wznawiając galop do przeszkody numer dwanaście. Nie zwracał większej uwagi na publikę, bardziej interesowały go same przeszkody, które momentami wyglądały naprawdę mało przyjemnie. Przyspieszając trochę do przeszkody wałach wyliczył moment do wybicia, tym samym bez problemów pokonując dwunastkę bez niespodzianek. Na razie ich przejazd mijał dość spokojnie, wałach mimo swoich chwilowych obaw skakał przez przeszkody bez zawahania. Dziewczyna mogła być z niego zadowolona.
Trzynastka okazała się szeregiem, do którego podszedł z lekką rezerwą. Nieufnie łypiąc na zeskok ostrożnie skoczył w dół, by po chwili wskoczyć na górkę. Gdyby nie kobieta na jego grzbiecie zapewne nawet by nie odważył się zejść w dół. Czternastka również była szeregiem, co zaczynało mu się coraz mniej podobać. Chociaż tu nie było żadnych zeskoków. Przeskoczył przez dwa ustawione człony, do piętnastki galopując już na wyższych obrotach. Ta przeszkoda była jedną z tych które wizualnie ani trochę mu się nie podobała, dlatego skrócił się jak mógł, zadzierając łeb do góry. Dopiero przed samą przeszkodą przyspieszył i wybił się mocno w górę, żeby pokonać ją bez komplikacji. Najważniejsze, że miał to za sobą. Szesnastka była szeregiem, w dodatku z wodą. Tyle dobrego, że przed wchodzeniem do wody nie miał żadnych oporów. Dlatego wskoczył do niej i przegalopował na drugi koniec, gdzie przeskoczył drugi człon. Siedemnastka była już przyjemniejsza, mimo tych stojących po jej bokach roślin. Dlatego nie rozwodząc się nad nią długo wałach przeskoczył ją i pogalopował dalej do osiemnastki. Przed samą osiemnastką odbił się do skoku, przeczesał przodami jej górną część i szybko wylądował, na koniec jeszcze lekko podrzucając zadem. Był już zmęczony co było widać po jego mokrej sierści i spienionym pysku, ale dalej energicznie galopował, starając się wykrzesać z siebie jak najwięcej. Znowu czekał go zeskok, więc zwalniając trochę skupiał się na tym, by dobrze wylądować. Zeskoczył w dół ze wzniesienia, będąc jednocześnie zadowolonym, że nic strasznego mu się nie stało. Odcinek do dwudziestki był już znacznie dłuższy, dlatego rozpędził się bardziej, by nie tracić cennego czasu. Przebierał nogami tak szybko jak mógł, by sprawnie znaleźć się przed ostatnią przeszkodą. Z głuchym stęknięciem poderwał się do skoku i wylądował, szybko galopując wprost do mety. Po jej przekroczeniu zaczął powoli zwalniać do kłusa i stępa. Wypuścił głośno powietrze przez nozdrza, mieląc wędzidło w pysku. Po rozstępowaniu wrócił do stajni.
ztJim Beam Rye - 2016-10-23, 21:21 Byłem lekko oszołomiony tym jakże dynamicznym skokiem, niemniej nie rozproszyłem się w stopniu, który uniemożliwiłby mi przeskoczenie kolejnej przeszkody. Na szczęście nie zwróciłem większej uwagi na chwilową niedyspozycję Nadyi i dzielnie sprostałem postawionemu przede mną zadaniu. Z cichym stęknięciem odbiłem się sprzed przeszkody i ładnie poskładałem w locie, korzystając z elastycznie pracującej ręki jeźdźca. Jednakowo zachowałem się na dwunastej przeszkodzie, niezbyt zaskakującej w swoim całokształcie. Najwyraźniej byłem w dobrej formie, bo cały czas chętnie, mocno galopowałem, przed każdą z przeszkód silnie się wybijałem, same skoki jednak oddając najczęściej ekonomiczne, co by się nie przeciążać. Przed kolejnym szeregiem dla odmiany skróciłem wykrok, co było niezbędne by zmieścić się w wyznaczonych odległościach, co przy crossie miało szczególne znaczenie. Elegancko sprostałem obu członom, które wymagały ode mnie właściwie odpowiedniego balansu ciałem przy zeskoku i wskoku. Do regularnych skoków powróciłem przy następnym szeregu, gdzie ponownie mogłem się popisać swoją siłą, ale również wyczuciem. Nie było opcji, że coś pójdzie nie tak, bo Nadya nie dawała mu ku temu żadnych podstaw. Jej precyzja i doświadczenie nie dopuszczały możliwości spłynięcia z przeszkody, co dobrze wpływało na dotychczasowy przebieg przejazdu. Piętnasta przeszkoda nie przypadła mi szczególnie do gustu, ale zważywszy na to, że w najeździe do niej podkręciliśmy tempo, nie miałem zbyt wiele czasu na zastanawianie się. W rezultacie wybiłem się gwałtownie, oddając zarówno wysoki, jak i daleki skok, który zakończyłem równie dalekim lądowaniem. Utrzymałem tę energię, dzięki której odcinek do szesnastki pokonałem w bardzo dobrym czasie, zwiększając swoje szanse na zmieszczenie się w normie czasu. Nieszczególnie zwolniłem przed wskoczeniem do wody, w czego efekcie ta efektownie się rozbryznęła, chwilowo nas zakrywając. Nie przejąłem się tym jednak i po chwili byłem z powrotem na lądzie, wcześniej pokonując przeszkodę. Cały czas trzymałem tempo, co rokowało dla nas bardzo dobrze. Mimo sporej prędkości, cały czas reagowałem na pomoce jeźdźca, więc do siedemnastki odbiłem się w pożądanym momencie, zabierając się z Nadią w locie, podczas którego efektownie się rozciągnąłem, najwyraźniej czując tzw. bluesa. Podbudowany tym, jak dobrze mi szło, parokrotnie machnąłem łbem, uspokajając się dopiero przed osiemnastką. Ją także przeskoczyłem bez wahania i od razu o tym zapomniałem, lecąc na przedostatnią przeszkodę. Zgodnie z życzeniem Nadyi lekko wyhamowałem, choć nie było to konieczne - wszakże miałem tylko skoczyć w dół, nic wielkiego. Zawodniczka jednak lekko zaburzyła moją równowagę ze względu na ograniczoną ruchomość ciała, ale poradziłem sobie i z tym, szybko podnosząc przód i galopując dalej, na ostatni element trasy. Zamknięty w korytarzu z pomocy poszedłem prostopadle na przeszkodę i oddałem skok wieńczący trasę. Po minięciu celowników przeszedłem do kłusa, a następnie do stępa i zostałem oddany w ręce luzaka. /ztChristian Levrull - 2016-10-23, 21:45 Do dwunastki mieli trochę do przejechania stąd lekki półsiad i jazda do przodu, mieli dobry czas stąd przesadnie z ogierem nie pędził, do tego byli prawie w połowie, więc czuł, że i ten zaczął tracić swego rodzaju "świeżość". Wreszcie po wyjechaniu z lasu pojawiła się przed nimi rutynowa przeszkoda na crosie, do której podjechał jak najbardziej równo, cały czas rozmawiając z pyskiem konia przy jednoczesnym głębokim dosiadzie i pilnującej ogiera łydce.
Po pomyślnym pokonaniu przeszkody znów trochę dystansu do przejechania, po którym lekko skrócił ogiera przygotowując go na 13'stkę. Przeszkoda przyjemna do skakania, gdyż ograniczona z obu stron zazwyczaj uniemożliwiała spłyniecie stąd pewnie dojechał do niej wchodząc za ogierem w półsiad i od razu wracając w siodło w przygotowaniu na szereg przed nimi (i te marchewki, mmm ;d). Dojechał do członu A podnosząc ogiera i umożliwiając mu "przyjrzenie się" przeszkodzie podprowadził do odpowiedniego miejsca wybicia, po którym sam nie spóźniając wszedł w półsiad, od razu lądowanie z lekką półparadą i wzięciem go na siebie z wyczuciem i dojazd do drugiego członu, który również pokonali płynnie, by następnie wrócić w równy galop w dystansie.
Dopiero zbliżając się do 15'nastki zaczął ponownie go skracać półparadami, przygotowując do kolejnego szeregu, standardowy układ przeszkód ośmielił tą parę na tyle, by dojechać równo do członu A i pokonać go z niemałym zapasem, do członu B rozjechał go mocniej, coby wygląd przeszkody go nie zraził i chętnie go zaatakował. Był gotowy na niespodziewany (wczesny/mocny) skok, w razie czego szukając oparcia w strzemionach i odnalezionej w locie równowadze, nie zapominał też o oddaniu ręki.
Do 16'nastki znów trochę galopu, ale czas mieli wręcz idealny, nie śpieszył się, ale również nie gasił go przesadnie, dając złapać równy oddech. Przed przeszkodą dojechał go mocniej chcąc by oddał skok z daleka, coby nie zahaczył kopytem lub wpadł na inny głupi pomysł w związku z dziwnie stojącym pniem przed przeszkodą, spodziewając się długiego i silnego lotu wszedł w półsiad w równowadze starając się jak najmniej mu przeszkadzać.
Po pokonaniu dystansu do 17'nastki wziął go na siebie pokazując mu zmianę nachylenia ziemi, coby mógł się spodziewać niższego lądowania. Po pokonaniu członu A Zawodnik wrócił w siodło lekko cofając ramiona pomagając ogierowi bardziej obciążyć zad niżeli przód, co miało ułatwić dojazd do niżej ustawionej przeszkody i lekkiego pokonania członu B.
Praktycznie od razu czekał ich człon A osiemnastki z wąskim, ale zachęcającym do skoku frontem stąd nie skracał przesadnie ogiera dając mu możliwość swobodnego, energicznego skoku, człon B był równie zachęcający stąd znów bez przesadnych półparad wszedł z nim w miejsce wybicia płynnie pokonując kolejną przeszkodę.
Do 19'nastki pogalopowali trochę, a następnie Christian zaczął skracać go i podnosić dojeżdżając zadem, tak, by ogier mógł skoczyć szeroką przeszkodę, był już zapewne przyzwyczajony na crossie do tego typu wyglądu przeszkód, więc to go nie martwiło chciał tylko by mierzył siły na zamiary, stąd takie pomoce przedwozem. Po wejściu w miejsce wybicia sygnał do skoku, po którym wszedł w półsiad, pewnie lądując w strzemiona po przeszkodzie.
Dwadzieścia analogicznie do wcześniejszej przeszkody, przy czym tu dał większą możliwość "ataku" jej ze strony ogiera, a co ma cały czas gasić, gdzie wiedział, że w takim tempie lubi skakać, a przeszkoda technicznie mu to umożliwiała.
Przed nimi woda, której w przypadku karosza się nie obawiał, jedynie wcześniej umożliwił mu ją "zobaczyć" dając swobodę na pysku - na tyle by mógł zniżyć/podnieść go, a nie się wyciągać. Dojazd do członu A w spokojnym tempie i nieco skróconej fouli, efektowny wskok do wody po członie A i wyjazd z wody od razu na człon B i C o wąskim froncie, ułatwił zadanie ogierowi nieco rozszerzając ręce przy jednoczesnym głębokim dosiadzie, nie przeszkadzając swoją równowagą w pokonaniu sekwencji przeszkód.
Do przeszkody 22'giej znów zaczął podnosić go coby zorientował się, że jest dość szeroka i musi mocno oddać skok coby dolecieć, choć takie szerokości nie sprawiały mu większego problemu wolał dmuchać na zimne, jak to na crossie. Po dojechaniu do przeszkody pomoce do skoku, gdzie po wybiciu płynnie wszedł w półsiad pokonując z ogierem człon A, a następnie kierując go na tak samo wyglądający człon B przy jednoczesnym zachowaniu tempa i aktywności ogiera, od razu pokazał też człon C, gdzie obie przeszkody pokonali lekko po ukosie.
Przed nimi ostatnia przeszkoda do której znów nie hamował go aż tak bardzo umożliwiając atak tej infantylnie wyglądającej przeszkodzie. Mimo aktywnego tempa asekuracyjnie wszystkie pomocy pilnowały go, w razie czego gotowe zadziałać i pomóc ogierowi w przypadku choćby np. potknięcia. Na szczęście i tą przeszkodę pokonali pomyślnie, dojeżdżając do mety z idealnym czasem i zerowym dorobkiem punktowym. Sowicie nagrodził ogiera pieszczotami i smakołykami, przykrywając derką i rozstępowując po wysiłku. Spisał się chłopak!
{zt}Saver - 2016-10-23, 22:00 Dojeżdżając do siódemki nabrali nieco większego tempa, ale nie przesadzali też z nim ze względu na podłoże. Ogier pewnie i chętnie brnął naprzód, nie poddając się i nie wywijając Drew żadnych numerów. Karosz nie widział potrzeby unoszenia przodów, gdyż przeszkoda była dość mała. Pokonanie tej przeszkody okazało się czystą formalnością, Na szczęście oddawanie z oddawaniem skoków nie było problemów, skakali na czysto i harmonijnie. Starali się też w miarę możliwości nadgonić czas, ale co wyjdzie? To się dopiero okaże. Do ósemki był kawałek, gdzie może nieco poprawili swój czas. Dał się spokojnie i chętnie doprowadzić do przeszkody, gdzie ewidentnie galopował nieco mocniej i bardziej pod górkę. Po dojechaniu do miejsca wybicia uniósł się do skoku, by zaraz złożyć kończyny w locie i wyciągnąć się nad przeszkodą. Kolejny do przeskoczenia był szereg do którego musieli pokonać znów spory odcinek, jednak nie było to dla nich problematyczne. Nie musiał tak mocno reagować, ogier rozumiał pomoce i wykonywał je. Nie był nowicjuszem i nie potrzebował aż tak mocnych sygnałów, a kiedy je otrzymywał to reagował stuleniem uszu. Dojechawszy do 9a, ogier zaraz uniósł się do skoku w wyznaczonym miejscu i wykonał baskil nad przeszkodą. Zbiegli z niewielkiej górki w kierunku 9b, a tam nie mieli żadnych problemów z pokonaniem owej przeszkody. Po pokonaniu szeregu skierowali się po łuku na dziesiątkę, próbując poprawić swoje tempo po drodze. Dojeżdżając do owej przeszkody przysiadł bardziej na zadzie i uniósł przody, by pokonać sama przeszkodę bez trudu. Kolejno czekał ich dłuższy najazd do kolejnego szeregu, gdzie znów starali się nadgonić czas. Ponownie uniósł przody i osiadł nieco na zadzie, by dojechać do pierwszego członu równym tempem galopu. W miejscu wyznaczonym do odskoku, uniósł się do lotu po sygnale i wykonał baskil nad przeszkodą. W lekkim skróceniu dojechali kolejno do przeszkody 11b i 11c, które pokonali w ten sam sposób. Tym razem do kolejnej przeszkody był krótszy najazd, a oni utrzymywali stałe i równe tempo galopu. Karosz ponownie nie widział potrzeby skracania się, a wręcz chętniej i mocniej zaatakował przeszkodę z większym tempem. Okazało się że wyszło im to na plus, bo pokonali ją bez większego trudu. Znów czekał ich dłuższy najazd na przeszkodę. Nie dość że trzynasta, to miała się okazać dla nich pechowa. Może za mało uniósł ogiera w dojeździe do niej? Niestety tego się nie dowiemy - a szkoda. Po dojechaniu do owej przeszkody, ogier zareagował na pomoce chłopaka i już wiedział, że to się źle skończy. Przerył nieco przodami o stół, ale bez jakiś otwartych ran na nogach. Natomiast tyłami w ogóle zahaczył o stół, więc gdy przody stanęły cudem na ziemi - tyły nie dały rady. Ogier upadł na nadgarstki jednocześnie wyrzucając jeźdźca z siodła, a zaraz przewrócił się na bok. Koń się bardziej poobijał, ale na pewno nie połamał - na szczęście. Karosz szybko podniósł się na cztery nogi, by dać się obejrzeć obsłudze toru. Był obolały i poobijany, ale nic wielkiego mu się nie stało. Jak to mówią: do wesela się zagoi. Opuścili tor i ogier po ogarnięciu przez luzaka, wrócił do boksu na zasłużony odpoczynek.
z.tBloo - 2016-10-23, 22:56 Skorzystał z możliwości rozluźnienia szyi i odrobinę zszedł z łbem w dół. Nie miało to jednak żadnego wpływu na tempo i jakość galopu, które przez cały czas utrzymywały się na równym poziomie.
Kolejne dwie przeszkody poszły mu równie sprawnie co poprzednie. Dopiero dwuczłonowa konstrukcja zaowocowała u srokacza większym skupieniem. Bardzo precyzyjnie odpowiadał na pomoce Naomi, skracając się bądź wyciągając do wyskoku. Takim sposobem oba człony pokonali z palcem w nosie i mogli skierować się na dwunastkę. Podobną wizualnie przeszkodę skakali chwilę wcześniej, a ta dodatkowo była czesana i niższa.
Szereg z numerem trzynaście wyglądał przyjaźnie, aczkolwiek był sporo węższy. Zmęczonego ogiera kusiła ucieczka w bok, ale korytarz z łydek Amazonki skutecznie mu to uniemożliwiał. Dlatego też chcąc nie chcąc pokonał oba człony, poruszając się bardzo miękko i finezyjnie.
Bloo faktycznie zawiesił wzrok na czternastce, aczkolwiek łydka z ostrogą sprowadziła go na ziemię. Bez zawahania wzbił się nad przeszkodę, swobodnie wyciągając do przodu szyję i podkurczając przody. Nienaganna równowaga Zawodniczki była tutaj bardzo kluczowa, bo Bloo jako koń młody potrzebował bardzo starannego prowadzenia.
Piętnastkę przeskoczył bez problemu, chociaż zmęczenie dokuczało mu coraz bardziej. Dopiero szesnastka w jego mniemaniu wyglądała gorzej, a jej forma wydała mu się dość masywna i niebezpieczna. Pod niedoświadczonym jeźdźcem z pewnością spyliłby w bok, albo wykonał efektowną stopkę. Z Nao taki numer nie miał jednakże szansy bytu, z czym srokacz się oczywiście liczył. Poruszanie się po wodzie również nie należało do jego ulubionych zajęć, ale nie miał najmniejszej szansy na przejście do niższego chodu. Hydrę pokonał nieco ociężale, ale nie stracił przy tym równowagi, co zaowocowało szczęśliwym lądowaniem. Przez osiemnastkę zaś kobieta musiała przepchnąć go siłą. Tak czy owak, przejazd skończyli z czystym kontem, co było dla srokacza sporym osiągnięciem.
Ochoczo przeszedł do niższych chodów i ciężko parskając, powędrował na rozprężalnie, gdzie został rozstępowany. Następnie u boku luzaka poszedł do stajni na zasłużony odpoczynek.
z/tLockhard - 2016-10-23, 23:11 Do dwunastki utrzymywał zrównoważone tempo galopu, nie próbując już szarży na własną rękę. Zaczął myśleć, zamiast nakręcać się na przeszkody, co nie było szczególnie wskazane na crossie. Dwunastka należała do typowych przeszkód, z którymi Lockhard był doskonale obyty. Nie dziwota, że pokonanie jej nie sprawiło mu kłopotu. Oddał nad nią ekonomiczny skok, nieznacznie muskając kopytami miękką część hydry. Skrócenie w dystansie do następnej przeszkody było komunikatem dla ogiera, że zaraz będzie miało miejsce coś ciekawego. I istotnie, rzadko miał okazję skakać tak wąskie przeszkody, co jednak nie było dla niego problemem. Ochoczo wbił się w lukę między drzewami, by tuż po wylądowaniu ujrzeć ciekawie prezentujący się szereg. Uważnie przyjrzał się obu członom i odważnie się do nich wybił, raczej nie mając problemu z tym, że musiał pominąć kuszące jedzenie, które w jego oczach było pewnie równie atrakcyjne co skąpo ubrana blondynka w oczach Christiana .
Równie chętnie pokonał oba człony kolejnego szeregu, ze względu na ich standardowy wygląd. Chociaż pokonał już połowę trasy, wciąż potrafił skoczyć z niemałym zapasem, najwyraźniej lubiąc się popisać od czasu do czasu. Nie zaskoczył jeźdźca, odbił się w miejscu, z którego można było to spokojnie przewidzieć. Jeżeli chodzi o czas, to zmieszczenie się w normie zdawało się być dla ogiera pestką, bowiem miał dobrą kondycję, a także był całkiem szybki, co umożliwiało mu trzymanie tempa bez szczególnych starań. Posłuchał Christiana na szesnastej przeszkodzie i odbił się z oczekiwanego miejsca, rzeczywiście oddając wysoki i daleki skok, dzięki któremu bezpiecznie pokonał przeszkodę. Na 17A poszedł równie chętnie, chociaż dobrze widział spadek terenu, zwykle zniechęcający większość koni. Lockhard zareagował jednak na niego stosunkowo pozytywnie, bez obaw oddał skok nad przeszkodą, po czym zeskoczył w dół przez kolejny człon szeregu, co na pewno nie poszłoby mu tak gładko gdyby nie harmonijna współpraca z jeźdźcem. Kolejny szereg przeszedł równie płynnie, nad oboma członami oddając sprawny, energiczny skok. Dziewiętnastka wymagała od karosza nieco więcej zaangażowania, lecz dostosował się do wskazówek jeźdźca i mocno wkraczając zadem pod kłodę, w najeździe zaczął wyżej odrywać przody od ziemi, by ostatecznie wybić się i oddać szeroki skok nad wozem, po którym niemalże się prześlizgnął. Na następnej przeszkodzie zachował się podobnie, choć gdy został mu umożliwiony dynamiczniejszy najazd, skorzystał z takiej opcji i zwyczajnie zaatakował dwudziestkę.
Przeszkody postawione w wodzie zaciekawiły ogiera. Nie miał żadnych awersji do wody, toteż po przyjrzeniu się przeszkodzie, bez wymyślania ją przeskoczył. Wylądował stabilnie w wodzie i przegalopował przez nią, zaraz wyskakując na ląd i idąc na dwa pozostałe, identyczne człony szeregu. Dalej udał się do kolejnej, zbliżając się tym samym do końca trasy. Z daleka przyjrzał się przeszkodzie, ocenił jej rozmiary i dostosował się do nich, odpowiednio przygotowując się do skoku, który po raz kolejny był daleki i płaski. Ogier nie miał problemu ze skakaniem szerokich przeszkód, wyraźnie rokował na konkursy najwyższych klas, gdzie przeszkody były nie tylko wysokie, ale i szerokie. Sprostawszy ostatniemu szeregowi trasy, pogalopował na już ostatnią ostatnią przeszkodę, ponownie korzystając z niejakiego zaufania, jakim został obdarzony. Poradził sobie z przeskoczeniem przeszkody z tak szybkiego tempa, które utrzymał także po i w którym minął celowniki. Dopiero wtedy odpuścił, zwolnił i wreszcie zatrzymał się stopniowo do stępa, zbierając pochwały od Christiana.Ariana - 2016-10-23, 23:47 ...
Zaraz po otrzymanym sygnale klacz mocniej spięła swoje mięśnie i wykonała energiczny ruch w przód. Nie rwała się do przodu, pozwalając jeźdźcowi na prowadzenie według jego zasad, mimo to nie porzucała swojego dynamicznego i jakże energicznego kroku. Atmosfera zawodów zwykle pobudzała kobyłę w bardzo pozytywny sposób i tym razem miało nie być inaczej. Jako doświadczony wierzchowiec nie miała problemu z zaakceptowaniem pierwszej przeszkody, która być może nie była do końca standardowa ale z całą pewnością nie była dla karej czymś zaskakującym czy przerażającym. Zbliżyła się do niej płynnie, chwilę później z lekkością odbijając się od powierzchni. Skok był krótki i treściwy. Po lądowaniu Voice strzeliła gwałtownie ogonem, tym samym dając znak o swojej dobrej formie, którą miała zamiar wykorzystać doszczętnie.
Otrzymując takową możliwość hanowerka bez zbędnych zastanowień wydłużyła swój wykrok i nieznacznie wyciągnęła ciało. Wówczas przyspieszyła odruchowo, lecz to w dalszym ciągu nie był morderczy galop, który mógłby być nieprzyjemny w skutkach. Przeszkoda oznaczona numerem 2 również nie była czymś, co mogłoby w jakiś sposób przestraszyć doświadczoną klacz. W spokoju wyczekiwała odpowiednich sygnałów jeźdźca, by reagować natychmiastowo po ich wydaniu. Raczej nie robiła niczego według siebie, nie mając tendencji do rządzenia. Choć nie znała Luka to była w stanie mu zaufać i dać się prowadzić według jego zasad. Korzystając z długiego odcinka trasy wolnego od przeszkód kobyła ponownie przyspieszyła, lecz zaraz jej zapał nieco osłabł bowiem potknęła się o nierówności na trasie. To spowodowało chwilowe zdekoncentrowanie i wypadniecie z dotychczasowego rytmu. Na szczęście incydent ten nie był w żadnym stopniu niebezpieczny, a Voice chwilę później powróciła do wcześniejszego ustawienia. Nim dotarli do kolejnej przeszkody wszystko było już w należytym porządku. Klacz wyciszyła się przez co mogła być w pełni skupiona na jeźdźcu i jego poleceniach. Postępując zgodnie z nimi, oddała prawidłowy skok. Instynktownie wiedziała, że na tą przeszkodą powinna wyciągnąć się bardziej, toteż zrobiła to ale nieprzesadnie - raczej wystarczająco.
Kobyła i tym razem nie wyglądała na zdziwioną przeszkodą. Niuanse takie jak kolor niektórych elementów zdawały się jej nie dotyczyć, choć nie zawsze tak było. Najazd na przeszkodę nie należał do zbyt wygodnych, lecz kara nie miała z tym większego problemu. Nie był to bowiem jej pierwszy raz z taką sytuacją. Znalazłszy się wystarczająco blisko oderwała się od ziemi i bez większych problemów pokonała przeszkodę. Po lądowaniu wygięła się nieco, by po niewielkim łuku nakierować się na drugi człon tejże przeszkody. Skok przez tę część był o wiele wygodniejszy i również został wykonany bez problemów. Lądowanie zaś było miękkie i stabilne, podobnie jak dalszy galop.
Przeszkoda oznaczona liczą 5 faktycznie przyciągnęła uwagę Voice, jednak nie było to na tyle wielkie zainteresowanie by w rezultacie mogło okazać się czymś złym. Kobyła tylko przez jakiś czas lustrowała przeszkodę, a będąc wystarczająco blisko zwyczajnie skupiła się na pomocach mężczyzny i zadaniu do wykonania. Odbiła się zgrabnie od ziemi i wyciągnęła nad przeszkodą. Podczas lądowania odrobinę cofnęła łeb, a gdy stała już stabilnie na ziemi parsknęła krótko.
Z szóstą przeszkodą sytuacja wyglądała identycznie. Kobyła ani przez moment się nie stresowała ani nie próbowała przejmować kontroli nad jeźdźcem, toteż najazd na przeszkodę mógł być precyzyjny a tempo przyjemne i poprawne. Podobnie zresztą jak skok, który kara oddała z samą przyjemnością. Do 7A droga była krótka. Kobyła już wcześniej przyjrzała się przeszkodzie szybko pojmując jej ideę. W odpowiednim miejscu wybiła się energicznie i podniosła swoje przody na tyle wysoko, by chwilę potem usytuować je na wspomnianym podwyższeniu. Tyły również wylądowały w tym miejscu, a zaraz odrywały się od podłoża ponownie bowiem drugi człon stał blisko. Pokonanie konstrukcji przypominającej zamek nie było niczym trudnym i przyszło klaczy z przyjemną łatwością. Podczas jazdy w kierunku kolejnej przeszkody wszystko szło zgodnie z myślą. Voice odruchowo przyspieszyła, a na bardziej stromym terenie instynktownie zwolniła. Nie była osobnikiem, który z chęcią targa się na życie. Była raczej ostrożna. Ósemkę klacz przeskoczyła bezproblemowo. Wybiwszy się, wyciągnęła nad przeszkodą na tyle mocno by "przelecieć" nad nią i wylądować po drugiej stronie ze sporą rezerwą miejsca. Do przeszkody dziewiątej klacz bardziej rozwinęła swoją prędkość, jednocześnie nadrabiając czas. Niestandardowy okser nie wzbudził w niej żadnych negatywnych emocji czy odczuć, które uważane byłyby za złe. W oparciu o pomoce mężczyzny klacz uporała się również z tą przeszkodą i dalej kierowała się na szereg.
Podczas tej drogi klacz również bardziej przyspieszyła, acz jej tempo w dalszym ciągu mogło być spokojnie kontrolowane.
Wzrok karej zmierzył przeszkodę oznaczoną jako 10A, ale nie wyglądała na przestraszoną jej formą. Właściwie kobyła nieco się podbudowała, w końcu czując że stoi przedeń jakieś wyzwanie. Nie napalała się jednak na przeszkodę i pozwoliła jeźdźcowi na dokładne wymierzenie skoku, który oddała zaraz po stosownym sygnale. Odbiła się mocno i wyciągnęła na tyle, by całościowo pokonać przeszkodę i ułatwić Lukowi nie rąbnięcie głową w gałązki na górze. Drugi człon nie spowodował u Voice zachwiania. Mając do mężczyzny jakieś zaufanie pozwoliła mu na prowadzenie siebie, chociaż nie pozostawała całkowicie bierna i chętniej podchodziła do przeszkody z lewej strony. Tak byłoby jej po prostu wygodniej - na szczęście jeździec również tam celował. W chwili sygnału do skoku, kobyła oderwała się od podłoża i wykonała niezbyt długi skok. Po lądowaniu od razu skierowała się na przeszkodę z numerem 11 i pokonała ją na identycznych zasadach, co poprzednią.
Do dwunastki zbliżali się aktywnym tempem, które w pewnym momencie zostało zachwiane. Klacz kolejny raz potknęła się o nierówności na trasie, które rzeczywiście były uciążliwe. Podenerwowała się odrobinę i zwolniła, lecz nie zatrzymywała. Niemniej jednak minęło sporo czasu nim doszła do wcześniejszego tempa i ponownie weszła w określony rytm. Ten z pozoru niegroźny wypadek kosztował ich kilka punktów karnych... Tak czy inaczej dalsza trasa przebiegła spokojnie, a skok oddany nad dwunastką był zadowalający.
Podobnie jak poprzednio do kolejnej przeszkody klacz zbliżała się żwawo i pewnie, nie przejmując się poprzednimi wypadkami. Tuż przed przeszkodą stała się bardziej czujna i zwarta. Skierowała się dokładnie na sam środek kłody i z odpowiednim sygnałem pokonała również tę przeszkodę. Przeszkody oznaczone numerami 14A oraz 14B nie stanowiły dla klaczy dużego wyzwania. Mogąc polegać na jeźdźcu opierała się na jego pomocach, wykonując wszystko dokładnie tak jak sobie tego zażyczył. Przy pierwszym członie piętnastki klacz po wybiciu instynktownie wyciągnęła się dość mocno - po to aby uporać się ze sporą szerokością ów przeszkody. Do pokonania drugiego członu podeszła z równie dużą precyzją co mężczyzna. Jako doświadczony koń wiedziała co robić aby się nie zmęczyć i prawdopodobnie nawet bez wyraźnych pomocy jeźdźca, do tej przeszkody podeszłaby właśnie tak. Aby nie przedłużać - przeskoczyła 15B w miejscu, gdzie istniało wyraźne obniżenie przeszkody.
Owszem, do szesnastki dobili równie szybko i z początku jej układ nie spodobał się kobyle, lecz w ostateczności nie spanikowała. Oparła się na pomocach jeźdźca, a wówczas bez trudności uporała się ze skokiem. Na tym etapie siły Voice nie były już tak ogromne jak z początku. Mimo dość dobrej kondycji to pokonany odcinek trasy był już naprawdę spory i zmęczenie powoli dawało się we znaki. Kara się nie poddawała, niemniej jednak spokojniejsze tempo podczas dojazdu do kolejnych przeszkód pozwoliło jej nieco odetchnąć. Takim niepospiesznym tempem najechała na przeszkodę 17A, którą przeskoczyła bez trudu, jako że nie była niczym nadzwyczajnym. Wstrzymała się od szybkiego startu tuż po lądowaniu, a właściwie Luke ją wstrzymał. Bezpiecznie zeskoczyła z podwyższenia, dopiero potem nieco rozwijając prędkość. Obydwie osiemnastki pokonała sprawnie, podchodząc do obydwu dokładnie tak samo.
Podczas drogi do przeszkody dziewiętnastej kobyła przyspieszyła, czując się na siłach. Niestety poczucie euforii nie szło w parze z ciałem, które choć zachowywało siły to w pewnym momencie odmówiło posłuszeństwa. Hanowerkę niespodziewanie złapał skurcz szyi toteż odruchowo obniżyła nieco łeb i parsknęła przeciągle. Ból powodował wypadanie z rytmu i nierówne tempo, które wróciło do normy dopiero po opanowaniu problemu. Niestety to chwilę zajęło i nawet z pomocą mężczyzny kobyła jeszcze przez dłuższą chwilę męczyła się z nieprzyjemnym odczuciem. Właściwie jeszcze nawet podczas najazdu na przeszkodę z numerem 19 klacz nie czuła się w pełni komfortowo, dlatego oddany skok był dość sztywny. Dopiero po lądowaniu rozluźniła się nieco i mogła wrócić do szybszego tempa. Dwudziestka w ogóle nie stanowiła problemu. Będąc mocno zachęcona, klacz zwyczajnie oderwała się od ziemi i gładko przeleciała nad niewysoką przeszkodą. Tutaj również wylądowała ze sporą rezerwą miejsca, lecz nie zwracając na to uwagi, galopowała dalej.
Woda nie była dla klaczy niczym szczególnym, chociaż niechętnie wchodziła z nią w kontakt. Zachęta przy tej przeszkodzie była więc jak najbardziej wskazana. Strzeliła ogonem, nieco mocniej wypychając kłąb. Jej krok stał się bardziej zwarty, a w tylnej części jej ciała skumulowała się większa ilość energii, którą oddała podczas wykonywania skoku. Lądowanie było nieuniknione, chociaż klacz wcale nie chciała tego wykonywać bowiem tuż pod jej kopytami znalazła się woda. Wyraźnie niezadowolona parsknęła z irytacją, a zaraz spięła się i mocniej szarpnęła w przód, chcąc czym prędzej wyjść ze zbiornika. Wyszedłszy z wody w kobyłę nagle uderzyła nowa energia, którą wykorzystała podczas zdecydowanego najazdu na dwie wąskie przeszkody. Z żadną z nich nie miała żadnego problemu.
Do kolejnego szeregu dotarli szybko. Voice ustawiła się wedle wskazówek mężczyzny i zachęcona do skoku oddała go. Od razu po lądowaniu skręciła energicznie i aktywnym tempem zbliżyła się do kolejnych dwóch przeszkód, imitujących domki. Najazd pod kątem nie należał do wygodnych, ale skok był jak najbardziej wykonalny. Klacz przeskoczyła utrudnienie oznaczone 22B bliżej prawej strony, a na 22C skierowała się już bardziej prosto. Kara działała szybko i niewielemyśląco, co właściwie tylko ułatwiało poprawne wykonanie zadania. Gdyby zaczęła się zastanawiać zapewne zaczęłoby się kombinowanie, a ono nie zawsze jest dobre.
Hanowerka starała się dać z siebie wszystko, jednakże musiała odrobinę zwolnić by po dojechaniu do przeszkody 23 mieć siłę na jej przeskoczenie. Przeskoczenie, które nastąpiło dynamicznie i szybko. Niedługo po lądowaniu dotarli do mety, do której klacz już bardziej się pospieszyła. Dzięki temu nieznacznie nadrobili stracony czas. Po przekroczeniu linii mety kobyła z ulgą zwolniła - w ostateczności - do stępu. Później zajął się nią ktoś inny, dając możliwość odpoczynku.Mistrz Gry - 2017-03-11, 11:03 Temat postu: Naomi Eaton & Siviento
NAOMI EATON & SIVIENTO
PRÓBA UJEŻDŻENIOWA
Wynik końcowy: 73,240 / 140 = 52,314%
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m.
PRÓBA TERENOWA
30; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową. Przekroczenie normy czasu: + 0,8 pkt 85; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.
61; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
PRÓBA SKOKOWA
55; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody; Zrzutka: 4 punkty karne 28; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową.
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
INSTRUKCJE
• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególne części proponuję realizować po kolei. Dopuszczam możliwość zostawienia editów celem ich późniejszego uzupełnienia, jeżeli ktoś ma ochotę zacząć od innej próby. Serdecznie proszę o nie wymieszanie ze sobą postów!
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Mistrz Gry - 2017-03-11, 11:10 Temat postu: Oliver Pelerieux & Charmeur Du Rouet
OLIVER PELERIEUX & CHARMEUR DU ROUET
PRÓBA UJEŻDŻENIOWA
Wynik końcowy: 81,229 / 140 = 58,021%
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m.
PRÓBA TERENOWA
49; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura)
66; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy. Przekroczenie normy czasu: + 2,8 pkt 57; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
PRÓBA SKOKOWA
85; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
109; Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji.
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
INSTRUKCJE
• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególne części proponuję realizować po kolei. Dopuszczam możliwość zostawienia editów celem ich późniejszego uzupełnienia, jeżeli ktoś ma ochotę zacząć od innej próby. Serdecznie proszę o nie wymieszanie ze sobą postów!
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Mistrz Gry - 2017-03-11, 11:29 Temat postu: Jessica Reese & Duran Duran
JESSICA REESE & DURAN DURAN
PRÓBA UJEŻDŻENIOWA
Wynik końcowy: 100,659 / 140 = 71,899%
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m.
PRÓBA TERENOWA
50; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura)
73; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu: + 2,4 pkt 99; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
PRÓBA SKOKOWA
53; Trącenie przeszkody podczas skoku;
c) Naruszenie lustra wody podczas skoku.
40; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury. Przekroczenie normy czasu: +3,6 pkt Opis
- opis jeszcze się pojawi -
INSTRUKCJE
• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególne części proponuję realizować po kolei. Dopuszczam możliwość zostawienia editów celem ich późniejszego uzupełnienia, jeżeli ktoś ma ochotę zacząć od innej próby. Serdecznie proszę o nie wymieszanie ze sobą postów!
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Mistrz Gry - 2017-03-11, 14:12 Temat postu: Elizabeth White & Fabiola
ELIZABETH WHITE & FABIOLA
PRÓBA UJEŻDŻENIOWA
Wynik końcowy: 78,487 / 140 = 56,062%
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m.
PRÓBA TERENOWA
106; Zgubienie strzemienia; W trakcie przejazdu bądź skoku jeździec gubi strzemię bądź dwa, co wpływa na jego równowagę, najczęściej zakłócając ją.
56; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
106; Zgubienie strzemienia; W trakcie przejazdu bądź skoku jeździec gubi strzemię bądź dwa, co wpływa na jego równowagę, najczęściej zakłócając ją.
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
PRÓBA SKOKOWA
28; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową.
90; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
INSTRUKCJE
• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególne części proponuję realizować po kolei. Dopuszczam możliwość zostawienia editów celem ich późniejszego uzupełnienia, jeżeli ktoś ma ochotę zacząć od innej próby. Serdecznie proszę o nie wymieszanie ze sobą postów!
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post. Mistrz Gry - 2017-03-11, 14:49 Temat postu: Drew Pascail & Hanky Panky
DREW PASCAIL & HANKY PANKY
PRÓBA UJEŻDŻENIOWA
Wynik końcowy: 88,797 / 140 = 63,427%
Opis
Przejazd należący do pary okazał się jednym z lepszych tego dnia. Jeździec dobrze dogadywał się z klaczą, co zaowocowało harmonijnym pokonaniem poszczególnych elementów programów. Komisja nie miała Drew nic do zarzucenia, jedynie Hanky nie otrzymała najwyższych not za ruch, co jednak można jeszcze poprawić treningami.
Przejazd rozgrywa się na małym czworoboku, 20x40m.
PRÓBA TERENOWA
62; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
88; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.
122; Lwie serce; koń idzie wyjątkowo odważnie na kolejne przeszkody, nie waha się ani razu, pokonuje trudności bez najmniejszych problemów odznaczając się wysoką klasą.
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
PRÓBA SKOKOWA
99; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
87; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
Opis
- opis jeszcze się pojawi -
INSTRUKCJE
• Każdy z trzech przejazdów można podzielić na dowolną ilość postów.
• Poszczególne części proponuję realizować po kolei. Dopuszczam możliwość zostawienia editów celem ich późniejszego uzupełnienia, jeżeli ktoś ma ochotę zacząć od innej próby. Serdecznie proszę o nie wymieszanie ze sobą postów!
• Na początku każdego przejazdu proszę wyraźnie zaznaczyć, której próby dotyczy post.