To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Hala rekreacyjna

Lisa - 2017-12-30, 19:37

Jej uwadze nie umknęło to, że zaczynał być zmęczony. Trudno mu się zresztą dziwić, padoki i karuzela były tylko namiastką prawdziwego treningu. Ale skoro już miał wracać do formy, to Liska zdecydowała się poprosić o trochę zwiększoną ilość ruchu w karuzeli w te dni, kiedy Snow nie chodził pod siodłem. Miała nadzieję, że pomoże mu to w odzyskaniu kondycji i szybko będzie miał okazję zaprezentować się na jakiś zawodach.
Przy kolejnym ustępowaniu większą uwagę poświęciła przy dojeżdżaniu do ściany, ograniczając zewnętrzna łydką nadmierny ruch zadu. Poklepała go, dając dosłownie na 3 kroczki luźniejszą wodzę i zbierając ponownie, zaraz potem prosząc o przejście do kłusa. Rudowłosa została w siodle, na ten moment jazdy rezygnując już z anglezowania. Zostając w prawo, na długiej ścianie najpierw wygięła go lekko, następnie zewnętrzną wodzą przesunęła jego łopatki w środek, wewnętrzną łydką blokując zad na ścianie. Lewa kolsz kulszowa przesunęła się przy tym do przodu a lewa łydka zamykała całość, aby nie pływał między pomocami.

Snow Dancer - 2017-12-30, 20:13

Zwiększona ilość ruchu na pewno mu się przyda, tym bardziej, że wkrótce miał się otworzyć sezon na WKKW (no powiedzmy, że wkrótce), stąd też wypadało wrócić do formy. W końcu w jego wypadku kondycja musiała być podstawą całej pracy, inaczej mógł mieć problem z ukończeniem crossu albo być zbyt zmęczonym po nim na próbę skokową.
Przyjął nagrodę, nie tracąc koncentracji i gotowości do pracy - dlatego kłusem ruszył równie płynnie jak poprzednio, nie tracąc ustawienia, czy też rytmu. Wygiął się wzdłuż wewnętrznej łydki amazonki, odpuszczając jednocześnie w potylicy i pozwalając skierować pysk na odpowiednie zgięcie. Przez uzyskane ustawienie stawiał wewnętrzną zadnią nogę pomiędzy śladami zostawionymi przez przednie. Zgięty był na prawo, patrzył się więc w tę stronę, a jednocześnie jego kończyny i ciało poruszały się... no tak jakby w lewo, tak to ujmę. Pomimo przerwy wykonywał łopatkę do środka poprawnie, chociaż potrzebował tutaj dopilnowania w tempie, bo od czasu do czasu "gasnął" trochę, jeśli był nieprzypilnowany. Obił jasnym ogonem o stawy skokowe, łypiąc upiornie ( :lol2: ) niebieskim ślepiem w stronę drugiej ściany.

Lisa - 2017-12-30, 20:55

Zmienili kierunek przez przekątną w kłusie, na której znowuż Liska poprosiła go o poszerzenie wykroku. Jako, że brakło mu trochę tempa w łopatce chciała go pomiędzy bujnąć trochę w przód. Po skróceniu i wyjechaniu na długą ścianę użyła pomocy do łopatki, tym razem na lewo. Po wykonanym elemencie wyprostowała go, aby wrócił łopatkami na ścianę i poklepała. Uważała, że częste pochwały są drogą do sukcesu i zrozumienia przez konia o co tak naprawdę chodzi, dlatego używała ich po dobrze wykonanych elementach.
Wypuściła go teraz do żucia z ręki, pozwalając na maksymalne obniżenie szyi i wyciągnięcie się do dołu. Przeszła też znowu do anglezowania. Poruszając się cały czas w żuciu skierowała go na koła oraz ósemki, zarówno ciasne jak i te bardziej obszerne, wyginając go na obie strony. Po kilku minutach i całkowitym zadowoleniu z efektu siadła w siodło, działając wstrzymująco dosiadem i prosząc o przejście do stępa.
-To co następnym razem widzimy się na poważniejszym treningu? :lol: - zapytała go, jakby oczekując, że jej odpowie.
Zadbała o dobre występowanie Snow Dancera, tak aby całkowicie ochłonął i wysechł. Na koniec zsiadła, podwinęła strzemiona i okryła go derką, wyprowadzając w kierunku stajni.

Snow Dancer - 2017-12-30, 21:03

Snow stulił nieco uszy i bujnął łbem w reakcji na prośbę o wydłużenie wykroku, ale wykonał prośbę, ponownie dynamicznie odbijając się od ziemi. Ponownie nastawił się na ruch "do przodu", dlatego na drugą stronę łopatkę wykonał w pełni poprawnie, bez obijania. Reagował na chwalenie lekkim napuszczeniem się, w końcu od czasu do czasu mógł sobie na to pozwolić. Pomimo zmęczenia bezproblemowo zszedł pyskiem w dół, ponownie uwypuklając mięśnie szyi i ponownie zaczął w równowadze pracować na kołach. Był już całkowicie luźny, dlatego w gruncie rzeczy mogła go urabiać jak chciała. Jakkolwiek przyjemny był rozruch i parę ujeżdżeniowych elementów - powrót do stępa był dla niego ulgą. Słysząc głos amazonki parsknął cicho, stwierdzając, że pewnie wymaga od niego jakieś potakującej odpowiedzi - jak to kobiety :lol2:
Po rozstępowaniu udał się grzecznie za Lisą do stajni.
zt

Jessie - 2017-12-31, 23:00

Ukryj: 
I So Bad napisał/a:
Poruszała się miękko i elastycznie, z lekkością stawiając każdy krok na kwarcowym podłożu. Nie tylko efektowny, ale i przyjemny do wysiedzenia kłus pozwalał parze swobodnie się poruszać bez zbędnych spięć lub utraty równowagi. Parskając krótko zastrzygła uchem w kierunku brunetki i wyjeżdżając na linię środkową cały czas szła równym tempem, choć przestrzeń kusiła do nabrania nieco odważniejszego tempa.
W wyniku działania pomocy spychających Bad owinęła się wokół prawej łydki, od tej lewej ustępując lekko i przyjemnie. Wysoki poziom wyszkolenia karej dawał nie tylko przyjemną i lekką w odczuciu jazdę, ale także sporo satysfakcji osobie siedzącej na jej grzbiecie. Współpraca trwająca już jakiegoś czasu owocowała, co raz większym zgraniem pomiędzy Jessie oraz Bad, choć kobyła zdecydowania wolała tą płeć męską na swoim grzbiecie, ale bywały przecież wyjątki.
Nie ufała jeszcze w pełni Jess, ale zaczynała się co raz lepiej z nią dogadywać i było to widoczne nawet dla stojącej obok na ziemi osoby.
Ciąg w drugą stronę także został wykonany poprawnie i z dużą swobodą ze strony konia. Stawiając nogi po przekątnej nie traciła zgięcia ani impulsu do ruchu naprzód, wykonując element jak najlepiej potrafiła. Nigdy nie lubiła robić nic na pól gwizdka, zawsze dawała z siebie jak najwięcej, ale tylko wtedy gdy zaangażowanie ze strony jeźdźca było równie duże.
Wracając na linię środkową dotarły do połowy krótkiej ściany i tam skręcając w prawo skierowały się już na długą przekątną. Zaproszona do odważniejszego kłusa, od razu uruchomiła silny zad, efektownie podnosząc się przodem i prezentując widowiskowy kłus. Pomimo mocnego poszerzenia ram, wysokiej akcji kończyn i dynamicznego wyrzucania ich z nadgarstków, niosła wygodnie właścicielkę na swoim grzbiecie. Mając okazję "popłynąć" zrobiła to bez zawahania, już przy końcu przekątnej sama z siebie zaczynając powoli wytracać tempo i podporządkowywać się stosowanym półparadom.


Karność i posłuszeństwo Bad pozwoliły na wykonanie miękkiego przejścia do kłusa zebranego, w którym Jess siedziała w siodle zdecydowanie "ciężej" i głębiej, łydkami podtrzymując impuls do ruchu naprzód i "podbierając" nimi klacz od dołu by wspomóc ją w stawianiu sprężystych kroków. Nie miała w głowie konkretnego programu, po prostu zlepiła wybrane elementy w jedną sekwencję i robiła je tam, gdzie było na to miejsce i sposobność. Na ten przykład wjeżdżając na długą ścianę, po paru metrach zabrała Bad na ciasną woltę, bezpośrednio po której pojechała kilkanaście kroków łopatką do wewnątrz, zapewniając klaczy oparcie na zewnętrznej wodzy, zewnętrzną łydką pilnując zadu, zaś wewnętrzną wyginając w kłodzie, tak jak i wewnętrzną wodzą ustawiając klacz do środka. Następnie ponownie ją wyprostowała i aż do połowy krótkiej ściany dalej jechała kłusem, by we wspomnianym miejscu wykonać zatrzymanie, naturalnie poprzedzone serią półparad. W stój odczekała parę sekund, po których przesunęła obie łydki lekko za popręg i nieco odciążyła grzbiet klaczy, impulsami prosząc o wykonanie pięciu kroków w tył, bezpośrednio po których ponownie ruszyła kłusem, ewentualne napięcia łagodząc rozluźniającą półparadą. Następnie znowu zmieniła kierunek, tym razem przez środek hali, skręcając w połowie długiej ściany. Jadąc już w drugim kierunku, trzymała się pierwszego śladu do momentu ponownego wyjscia na długą ścianę, na której powtórzyła woltę i łopatkę do wewnątrz, zwyczajnie starając się sprawdzić Bad na obie strony i wyczuć ewentualne różnice, nad którymi należałoby popracować.

I So Bad - 2018-01-01, 15:23

Podebrana mocniej nogami zaczęła iść wyżej i jeszcze odważniej, jednocześnie cały czas miękko i sprężyście stawiając kolejne kroki. Sprawnie i bezkonfliktowo pozwoliła na skrócenie i mocniejsze osadzenie na zadzie, całą kłodę zamykając teraz w kwadracie. Najwyraźniej po początkowym konflikcie obie panie zaczęły się dogadywać, w dodatku całkiem nieźle, dzięki czemu wykonywane elementy prezentowały się naprawdę dobrze.
Zbaczając z pierwszego śladu przy długiej ścianie wykonała woltę, sprawnie gnąc się i owijając wokół zginających ją łydek. Po powrocie na ścianę bardzo dobrze zareagowała na zastosowane pomoce i zgodnie z życzeniem Jess, a raczej jej prośbą swobodnie i elastycznie wykonała łopatkę do wewnątrz. Ewidentnie poruszając się po trzech śladach niosła głowę ustawioną do środka, cały czas na miękkim i lekkim kontakcie. Zapieniony pysk i luźno poruszające się uszy razem z stabilną głową świadczyły o rozluźnieniu klaczy i pełnym komforcie.
Poruszając się dalej kłusem, ale już po linii prostej momentalnie zareagowała na działanie dosiadu, domknięcie łydek i subtelne półparady mówiące o nadchodzących zmianach. Zatrzymując się równo, stała w jednym miejscu obciążając równocześnie wszystkie cztery kończyny równomiernie.
Czując jak przytulone do jej boków łydki zaczynając się cofać, sama podążyła za nimi wykonując cofanie o określonej ilości kroków. Dopiero po cofaniu energicznie, ale wciąż płynnie ruszyła naprzód kłusem. Przy zmianie kierunku dobrze zareagowała na zmianę ustawienia i na szczęście w trakcie powtórki elementów nie wykazywała żadnych nierówności czy różnic, które świadczyłyby o gorszej jednej ze stron. Na tym poziomie wyszkolenia jej muskulatura była prawidłowo rozwinięta, w dodatku sama Bad nie mogła narzekać na brak obecności fizjoterapeutów i rozluźniających masaży. <3

Nieve Hoover - 2018-01-02, 12:46

Na każde kolejne ćwiczenie rudowłosa reagowała jeszcze większym zdziwieniem. Takich akrobacji w siodle nie miała jeszcze okazji wykonywać i choć zdawała sobie sprawę z tego, że prawdopodbnie bardzo ułatwią jej zdobycie równowagi i radzenie sobie w siodle w dalszych krokach „kariery”, to jednak przełamanie się faktycznie nie było rzeczą dziecinnie prostą. Te kilku czy kilkunastoletnie osóbki często bez obaw podchodziły do niektórych zadań, podczas gdy dorośli, świadomi konsekwencji, już na taką ufność rzadko kiedy mogli sobie pozwolić.
Nieve skorzystała z możliwości przejścia do stój i najpierw w ten sposób wykonała ćwiczenie, by w chwilę później powtórzyć je w trakcie chodu konia. Nie było to łatwe, choć złapanie się tylnego łęku siodła jako tako pozwoliło dziewczynie zaufać, dzięki czemu wykonała zadanie z powodzeniem. Teraz również zdała sobie sprawę z potrzeby popracowania nad własnym rozciągnięciem i gdy zakwasy po dzisiejszej jeździe jej zejdą, zdecydowała się trochę porozciągać. Wszystko w swoim czasie.
- Ty chyba chcesz mnie dzisiaj zrzucić z tego siodła – zaśmiała się, słysząc kolejne polecenie instruktorki, ale wcale nie miało być to ofensywne stwierdzenie, co Naomi mogła stwierdzić zarówno po tonie jej głosu jak i podśmiechiwaniu się pod nosem. To jednak nie przerwało jej skupienia na jeździe, a obie nogi już w tym momencie z powrotem znalazły się w strzemionach, podczas gdy ręce starały się sprostać zadaniu. Jej język utknął w jednym z kącików warg, podczas gdy dwudziestoczterolatka starała się dosięgnąć swoich dłoni, a to z kolei wcale nie wyszło jej tak najgorzej. Najwyraźniej górne partie ciała miała rozciągnięte dużo lepiej od dolnych, toteż ćwiczenie poszło gładko zarówno z lewą jak i prawą ręką w górze. Równie przyjemnie przeszło kolejne – związane ze stanięciem w strzemionach i ułożeniu dłoni na biodrach – i choć czasem traciła równowagę, to z pewnością było dużo przyjemniejsze dla oka. A to wszystko tylko dlatego, że takie ćwiczenia – niezwiązane z machaniem kończynami na wszystkie strony – miała już okazję wykonywać i przy małym balansowaniu biodrami łapała równowagę i wiedziała jak to wszystko ze sobą współgra.
- Mam nadzieję, że gotowa – odezwała się na wiadomość o kłusie i ponownie przybrała na twarzy szeroki uśmiech. Po tych wszystkich manewrach, które do tej pory wykonywała w siodle, kłus był zarówno nagrodą jak i jeszcze większym wysiłkiem, na który Nieve nie mogła się doczekać. Nutka adrenalinki jeszcze nikomu nie zaszkodziła, a ją mobilizowała do kolejnych działań! W pierwszym momencie, gdy koń przeszedł do wyższego chodu, odrobinkę obijała tyłek w siodle, aż w końcu wraz z odliczaniem Naomi zaczęła się unosić i opadać w siodło. Z gracją słonia i nie zawsze zgodnie z rytmem przeszła przez pierwsze dwa koła, z każdym kolejnym krokiem stopniowo zgrywając się z siwym i poprawiając sekwencję anglezowania. Jedną rękę trzymała na początku na biodrach, podczas gdy druga kurczowo trzymała się przedniego łęku, ale z czasem zaczęła puszczać siodło, chcąc nabrać większej samodzielności. Oczywiście najpierw jej dłoń balansowała gdzieś nisko, by w razie czego móc się ponownie złapać, ale nabrawszy pewności siebie ułożyła ją w końcu na udzie (nadal w zasięgu!) aby ostatecznie przenieść ją na drugie biodro.

Naomi Eaton - 2018-01-06, 14:38

- No co ty, przecież dobrze ci idzie - odparła wesoło, nie mając żadnych wątpliwości co do tego, że Nieve nie miała nic złego na myśli. Zresztą ryzyko rozstania się z siodłem było teraz naprawdę znikome - ćwiczenia były raczej dostosowane do możliwości, a zachowanie Friskiego nie wzbudzało najmniejszych zastrzeżeń, choć uwadze Nao nie umknęło, że trochę się męczył tym wolnym kłusem, przyzwyczajony do tego, że zwykle wymagano od niego czegoś zupełnie odwrotnego. No nic, jeden raz nie zaszkodzi.
Uważnie obserwowała Nieve podczas kłusa i raczej nie poprawiała błędów, tylko nakierowywała ją na właściwą drogę poprzez dawanie drobnych sugestii. Nie poganiała jej też w kwestii oderwania rąk od siodła, jako że zależało jej na tym, by rudowłosa czuła się na koniu pewnie i bezpiecznie, a przymusem w żaden sposób nie dało się tego osiągnąć. Była też gotowa zatrzymać konia na wypadek, gdyby Nieve zaczęła nieoczekiwanie tracić równowagę lub miała spore trudności z anglezowaniem do właściwego rytmu. Wówczas wolała wykonać nowe zakłusowanie, bo często było to lepsze rozwiązanie.
Kiedy Nieve zaczęło już lepiej iść, Nao podjęła decyzję o przerwie i dała dziewczynie odpocząć przez półtora minuty. - Teraz spróbujemy półsiadu w kłusie, dobra? - Uprzedziła ją przed kolejnym zakłusowaniem, po którym oczekiwała od Nieve anglezowania przez chwilę, a następnie przejścia w półsiad, najlepiej z rękoma na biodrach lub rozstawionymi do boku. Podpowiedziała jej lekkie wypchnięcie bioder w przód i odradziła jakiekolwiek pochylanie, które na tym etapie mogłoby tylko zaburzać równowagę. Nieve miała po prostu stanąć w strzemionach i na nich balansować, co było podstawą półsiadu, niezbędną do wyuczenia. Generalnie było to dość obciążające ćwiczenie, bowiem Nao poprosiła o utrzymanie się w tej pozycji przez dłuższy okres czasu, oczywiście uwzględniając krótkie przerwy, gdyby były konieczne.

/Friskey opuszcza kolejkę jakby co.

Nieve Hoover - 2018-01-10, 09:30

„Przecież dobrze Ci idzie” – takie słowa potrafiły połechtać ego aspirującej amazonki, która od tego momentu postanowiła dać z siebie dwieście zamiast stu procent swoich możliwości. Święcie przekonana o swoich niepowodzeniach nie spodziewała się usłyszenia pochwały z ust instruktorki, a skoro ta już się pojawiła, to przecież nie mogła jej zawieść i sprawić by diametralnie zmieniła o niej zdanie.
Chwilę przerwy przyjęła z ulgą, choć ani na moment nie traciła koncentracji na jeździe. Wsłuchawszy się w kolejne ćwiczenie proponowane przez blondynkę, kiwnęła głową, przyznając tym samym, że rozumie co się do niej mówi, a gdy przyszedł czas na wykonanie zadania, posłusznie rozpoczęła anglezowanie by w chwilę później zatrzymać się, stojąc w strzemionach. Powoli i bardzo ostrożnie powiodła rękoma na swoje biodra i zaczęła balansować ciałem, aby utrzymać jako-taką równowagę. Udawało jej się to zazwyczaj na kilka, do dziesięciu, sekund, po których na moment przysiadała w siodło, ale szybko reflektowała się i ponownie podnosiła do stój. W efekcie z każdą kolejną próbą potrafiła dłużej utrzymać się w pozycji pionowej, a to owocowało delikatnym uśmiechem na jej ustach. Pełnym zmęczenia i skupienia, ale jednak uśmiechem.

Jessie - 2018-01-22, 22:38

Ukryj: 
I So Bad napisał/a:
Podebrana mocniej nogami zaczęła iść wyżej i jeszcze odważniej, jednocześnie cały czas miękko i sprężyście stawiając kolejne kroki. Sprawnie i bezkonfliktowo pozwoliła na skrócenie i mocniejsze osadzenie na zadzie, całą kłodę zamykając teraz w kwadracie. Najwyraźniej po początkowym konflikcie obie panie zaczęły się dogadywać, w dodatku całkiem nieźle, dzięki czemu wykonywane elementy prezentowały się naprawdę dobrze.
Zbaczając z pierwszego śladu przy długiej ścianie wykonała woltę, sprawnie gnąc się i owijając wokół zginających ją łydek. Po powrocie na ścianę bardzo dobrze zareagowała na zastosowane pomoce i zgodnie z życzeniem Jess, a raczej jej prośbą swobodnie i elastycznie wykonała łopatkę do wewnątrz. Ewidentnie poruszając się po trzech śladach niosła głowę ustawioną do środka, cały czas na miękkim i lekkim kontakcie. Zapieniony pysk i luźno poruszające się uszy razem z stabilną głową świadczyły o rozluźnieniu klaczy i pełnym komforcie.
Poruszając się dalej kłusem, ale już po linii prostej momentalnie zareagowała na działanie dosiadu, domknięcie łydek i subtelne półparady mówiące o nadchodzących zmianach. Zatrzymując się równo, stała w jednym miejscu obciążając równocześnie wszystkie cztery kończyny równomiernie.
Czując jak przytulone do jej boków łydki zaczynając się cofać, sama podążyła za nimi wykonując cofanie o określonej ilości kroków. Dopiero po cofaniu energicznie, ale wciąż płynnie ruszyła naprzód kłusem. Przy zmianie kierunku dobrze zareagowała na zmianę ustawienia i na szczęście w trakcie powtórki elementów nie wykazywała żadnych nierówności czy różnic, które świadczyłyby o gorszej jednej ze stron. Na tym poziomie wyszkolenia jej muskulatura była prawidłowo rozwinięta, w dodatku sama Bad nie mogła narzekać na brak obecności fizjoterapeutów i rozluźniających masaży. <3


Kolejno wróciła na ścianę, na której dokonała kolejnych zmian w swoim dosiadzie, które sprawiły, że usiadła w siodle jeszcze głębiej i "ciężej", jednocześnie nie pozwalając klaczy zgasnąć poprzez podtrzymywanie impulsu łydkami, którymi jeszcze mocniej "podbierała" ją od dołu, innymi słowami oczekując wejścia w pasaż. Już po paru krokach postawiła przed karą kolejne wyzwanie, jakim było przejście do piaffu: zwiększyła działanie łydki, choć subtelnie, zarazem siadając jeszcze głębiej. Z pyskiem utrzymała elastyczny, miękki kontakt, nie dopuszczając by Bad się usztywniła czy jakkolwiek zablokowała w szyi. W tym elemencie także nie wymagała więcej niż paru kroków, po których ponownie pojechała naprzód pasażem (chyba, że zaangażowanie klaczy w piaff nie było wystarczające, to wówczas postanowiła ją pierw rozjechać w kłusie pośrednim, a potem dopiero znowu pozbierać i wykonać kolejną próbę). Takich przejść wykonała jeszcze parę, by później rozkłusować Bad na długiej wodzy - w ten sposób dała jej możliwość rozluźnienia się i przewietrzenia głowy przed kolejnymi ćwiczeniami, które miały się odbyć w obrębie tych samych, dwóch elementów. Zatem po przerwie ponownie pozbierała stopniowo klacz, tak, by uniknąć usztywnień, po czym poprosiła ją o pasaż. Wjechała nim na linię środkową, na której środku ponownie poprosiła o sześć kroków piaffu, na lekkiej, nieblokującej ręce, gdzie uważała by przypadkiem impuls od łydki nie został odebrany jako zachęta do ruchu naprzód. Kolejno przeszła do stój, z którego ruszyła stępem zebranym i podjęła próbę zakłusowania od razu w pasażu; jeśli ta próba się powiodła, od razu pochwaliła karą, również muskając krótko jej szyję po wewnętrznej stronie. Jak można się domyśleć, wzięła teraz na tapetę te bardziej zaawansowane przejścia między kłusem zebranym, pasażem i piaffem, niekiedy poprzedzane redukcją tempa do stępa lub całkowitego zatrzymania. Spędziła na tym nie więcej niż osiem minut, ale łącznie, bowiem w między czasie zrobiła jakieś trzy, półtora minutowe przerwy w stępie na nieco dłuższej wodzy.
Na tym też zakończyła trening, pierw rozkłusowując klacz w żuciu z ręki, a potem przechodząc do stępa na 15 minut. Na początku rozstępowania pochwaliła Bad i dała jej kostkę cukru, zaś po upływie tego czasu zsiadła, zarzuciła na nią derkę i kolejne 10 min stępowała w ręku by dopiero po tym czasie wyjść do stajni. /zt

I So Bad - 2018-01-23, 00:27

Po powrocie na ścianę zaczęła na przemian obciążać przeciwległe kończyny wykonując pasaż z jednoczesnym mocnym zaangażowaniem zadu i zachowaniem jego aktywności. Poruszała się nim aż do momentu, w którym Jess poprosiła ją o wykonanie piaffu przez co jeszcze mocniej osiadła na zadzie wykonując parę kroków piaffu bez najmniejszego problemu. Dzielnie angażowała się w stawiane przed nią zadania jednocześnie podejmując z przyjemnością współpracę z właścicielką. Samo ujeżdżenie i wykonywanie tak zaawansowanych elementów sprawiało karej paskudzie dużo frajdy i radości, co Jess mogła dostrzec po postawionych do przodu i zrelaksowanych uszach kołyszących się delikatnie w rytmie stawianych kroków.
Zapluta na piersi i luźna w potylicy swobodnie opierała się na wędzidła jednocześnie pozostając lekka górą i odpowiednio uniesiona przodem. To pozwoliło na uzyskanie wyniosłego pasażu z wyraźnym momentem zawieszenia, oraz ogromną elastycznością i swobodą ze strony klaczy.
Każde z przejść zostało wykonane z ogromną precyzją nie tylko za sprawą Jess, ale również Bad, która starała się dać z siebie wszystko. Po bardzo wymagających zadaniach przyszedł czas na chwilę relaksu z której Holsztynka chętnie skorzystała rozciągając się swobodnie w kłusie i rozluźniając dotąd pracujące intensywnie mięśnie. Elastyczna i miękka jak guma pozostawała pod pełną kontrolą właścicielki, dzięki czemu brunetka nie miała najmniejszych problemów, aby ponownie ją "pozbierać".
Na zaproponowany piaff zareagowała pozytywnie wykonując te szczęść kroków, o które poprosiła ją Jess, a następnie płynnie przeszła do stój, z którego została posłana do stępa. Poruszała się nim tylko przez chwilę i wraz zastosowaniem pomocy przez kobietę weszła w pasaż reagując wręcz błyskawicznie. Jeśli tylko Jess używała czytelnych i precyzyjnych pomocy, kara była w stanie spełnić niemal każde żądanie stąd też kolejno "maltretowane" przejścia w miarę rosnącej ilości powtórzeń wyglądały, co raz lepiej i były wykonywane z większą płynnością.
Chwalona strzygła uchem w kierunku brunetki reagując pozytywnie na pochwały. Dopiero na sam koniec treningu lekko spocona, ale zadowolona ochoczo weszła w energiczny, ale swobodny kłus żując wędzidło. Na sam koniec czekał na nią zasłużony stęp najpierw pod siodłem, gdzie dostała słodką nagrodę, a następnie w ręku i w derce, w której zrobiło jej się cieplutko i przyjemnie.
Razem z Jess udała się do stajni po zakończonym treningu.

/zt

Aaren Wayford - 2018-02-05, 19:42

// Zakładając, że hala jest pusta (pewnie skończymy szybciej niż pojawią się posty kolejnych użytkowników)

Razem z chłopakami przyszła na halę, gniadego cały czas prowadząc w ręku. Zatrzymała go dopiero przy schodkach i sprawdziła popręg chcąc mieć pewność, że siodło nie zsunie się przy wsiadaniu.
- Na razie spróbujemy bez lonży, okej?- Zwróciła się do bruneta, który był w pogotowiu i stał teraz tuż obok konia.
Siadając miękko w siodło nabrała wodze i poprawiła derkę w taki sposób, aby zakrywała zad i nerki konia, a także kolana Aaren. Dopiero tak przygotowana ruszyła stępem, od samego początku wymagając od Otella aktywnego ruchu naprzód. Jednocześnie subtelnie oddała mu nieco dłuższą wodzę chcąc, aby na samym początku rozciągał się w dół i stępował swobodnie.
Cały czas podtrzymywała ruch do przodu przy pomocy dosiadu i opasających boki ogiera łydek.

Otello - 2018-02-05, 20:37

Wszedł do środka hali spokojnie, jako że byli na niej sami i najwyraźniej nie było dobrego powodu by zacząć się niepotrzebnie ekscytować. Żwawo podszedł do schodków, przy których stał tak długo, aż Aaren zajęła swoje miejsce w siodle i odesłała go do stępa. Stępował energicznie, bujając brunetką w siodle i odznaczając się naturalnie dobrym, chwytającym za oko ruchem, który w treningu ulegał jedynie doskonaleniu. Otello miał już prawie pięć lat, także jego problemy sprzed półtora roku były już nieaktualne lub zminimalizowane. Więc teraz, gdy już nie tracił równowagi na każdym kroku, zmagał się z innymi rzeczami. xD Na ten moment nie działo się jednak nic ciekawego, ładnie pracując zadem niósł lekko opuszczoną, niemal wyprostowaną szyję i po prostu rozciągał zastane od pobytu w boksie nogi, idąc dokładnie tam, gdzie kierowała go Aaren. To że byli sami na hali działało zdecydowanie na plus, bo gniady niczym się nie przejmował.
Aaren Wayford - 2018-02-05, 20:53

Poruszając się stępem po obwodzie hali głównie pierwszym śladem, co jakiś czas zerkała na konia chcąc mieć na uwadze mimikę jego uszu i zachowanie. Nie zapominała jednak o Tonym, który siedział co prawda w telefonie ale nie przeszkodziło to brunetce w zrobieniu mu zdjęcia, które później udostępniła wybranym znajomym na snapie z adekwatnym podpisem (o tym jaki kochany z niego facet <3).
Wkładając telefon do kieszeni jeszcze parę długich minut stępowała, zaczynając też powoli nabierać wodze i zapraszać Otella do ustawienia nosa w dole. W trakcie rozruchu powoli zaczęła też wplatać pierwsze ćwiczenia, takie jak parę kroków ustępowania bądź łopatki do wewnątrz i do zewnątrz, wszystko odpowiednio wcześnie poprzedzając półparadami.
Subtelnie go wyginała nie stosując żadnego mocniejszego nacisku, działając głównie dosiadem i łydkami odpowiadającymi za zgięcie ogiera. Za każdy poprawnie wykonany element chwaliła go głosem i klepała po szyi.
Dopiero swoboda i rozluźnienie, jakie mogła odczuć z siodła skłoniły ją do podjechania do bandy. Samodzielnie zdjęła derkę i zaryzykowała zarzuceniem jej na bandę, miała nadzieję, że gniady nie wystrzeli jej spod tyłka z tego powodu. Jeśli stał cierpliwie z miejscu, to w ramach pochwały dostał kostkę cukru i po krótkiej półparadzie ze strony Aaren ruszyli kłusem przed siebie.
Kłusując chciała, aby Otello utrzymał aktywny ruch przed siebie z jednoczesnym spokojnym niesieniem głowy w dole na lekko zaokrąglonej szyi. Na pracę w górze i mocniejsze zaangażowanie zadu jeszcze przyjdzie czas, teraz chciała, aby uruchomił plecy i przede wszystkim odpowiednio rozgrzał mięśnie tuż przed właściwą pracą.

Otello - 2018-02-05, 21:57

Teraz na tapecie był właśnie kontakt, do którego ogier zawsze miał jakieś "ale". Zawsze był maksymalnie czuły w pysku i przez to nieufny wobec ręki, choć nigdy nie spotkała go żadna przykrość. Nawet teraz sztucznie się ustawił, niby zaokrąglając i unosząc lekko szyję, ale pozostając pustym w pysku. Długa, ładna szyja pozwalała mu na takie sztuczki, jednakże nie ma wątpliwości, że nie zostało to niezauważone. Jednak mimo podjętych działań mających na celu zainteresowanie ogiera wędzidłem i zaproszenia go do ręki, nie odniosły natychmiast oczekiwanych skutków. Wszystko działo się stopniowo.
Dobrze mu za to szły ustępowania i łopatki, bo chociaż nie był oparty na wędzidle, to nadrabiał niesamowitą giętkością, która momentami aż sprawiała problemy, bowiem zdarzało mu się pląsać między pomocami bez ładu i składu. Bozia dała mu za długie nóżki, nad którymi do teraz nie nauczył się do końca panować. :lol2:
Kiedy nadeszła pora na zdjęcie derki,cale jego pozytywne nastawienie prysło jak bańka mydlana. Stanął niepewnie przy bandzie, skulił uszy i łypnął niespokojnie okiem,niemal wstrzymując oddech. Gdy derka już prawie spoczęła na nowym miejscu,odsunął się gwałtownie zadem od bandy, jednocześnie głośno furkocząc chrapami. Znając życie, doprowadził tym do tego, że derka zsunęła się na ziemię, jeśli Aaren już zdążyła ją puścić (co było wskazane). Gdy tak się stało, zrobił parę szybkich kroków w tył,na ugiętych nogach i dalej głośno furkocząc. I tak, po wszystkim zrobił kupę z nerwów. :lol2:
Szybko zapomniał o tej stresowej sytuacji już po przejściu do kłusa, w którym szedł chętnie i lekko, wciąż jednak pozostając problematycznym nie tylko w pysku, ale również w kwestii pracowania grzbietem, który wciąż nie dorównywał pracy zadu, uwydatniając dziecięcość Otella, któremu brakowało jeszcze siły i świadomości ciała aby pracować jak dorosły koń.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group