RUNDA 2:
Hayley (1) -> Mia (2) -> Aaren (3) -> Tony (4) -> Anais (5) -> Jessie (6)
Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Hayley ma po swojej prawej Mię, a po lewej Jess.
LOSOWANIE #5 Tym razem butelka znieruchomiała z gwintem wycelowanym w stronę Tonego. Osoba: Tony
Pytanie czy wyzwanie? Pytanie.
Czy kiedykolwiek uprawiałeś seks dla korzyści materialnych?
Aiden Craven - 2016-05-13, 00:15 Nieprzyjemną sytuację przy namiocie porzucił w niepamięć równie szybko, co reszta wesołej ekipy. Chociaż musiał przyznać, że oferta złożona Tonemu przez Jess i dotycząca spania razem z ich piątką, rozbawiła go mimo iż chyba powinien uczyć się urażony tym, że miałby stać się przytulanką dla potencjalnego geja... Niemniej szybko przebrał się w wygodniejsze ciuchy, po czym poszedł z dziewczynami nad ognisko. Przedstawił się wszystkim, po czym jak zostało wspomniane, zajął miejsce obok Mii, a następnie zaczął piec na ogniu kawałek piersi z kurczaka, która została jego dzisiejszą kolacją. Niebawem towarzystwo zajęło się grą w butelkę, czemu przyglądał się z zainteresowaniem, niejednokrotnie uśmiechając się radośnie i nie krępując się nawet przy tych bardziej wymagających zadaniach. Wkrótce w ruch poszedł alkohol, na co młody Craven chętnie przystał, chociaż w granicach rozsądku. Podobnie jak jego kuzynka nie był szczególnie zaprawiony, toteż po tym jak wypił jedno piwo do kurczaka, nie szalał za bardzo z wódką.
Gdy grupa grających zmieniła się, przysunął się bliżej, w zasadzie siadając na ławeczce tuż za Hayley i z tej pozycji obserwował grających, od czasu do czasu popijając z butelki krążącej dookoła. Trudno powiedzieć czy to przez ogień, czy przez wódkę, ale dostał wypieków na twarzy - tym większych, im bardziej nabierał ochoty na zagranie w butelkę w następnej rundzie, choćby miał później tego żałować. Jak dotąd najzabawniejszym wyzwaniem było dla niego to, które przypadło Tonemu i Jess. W pewnym momencie Hayley zasłoniła mu oczy, na co zareagowałam krótkim jękiem wyrażającym skargę, chociaż... Nie, zdecydowanie nie chciał oglądać gołego tyłka bruneta, albo co gorsze jego przyrodzenia. Miałby niezbywalną traumę
- Nie panikuj, Hay! - Rzucił z rozbawieniem, gdy zwróciła mu widok i trącił lekko dziewczynę w formie zaczepki. To, że był najmłodszy z ich towarzystwa jeszcze nie oznaczało, że nie mógł oglądać czy słuchać rzeczy dla dorosłych!
Później przeniósł wzrok na Anais, która wzięła Jess na barana, żałując przy tym, że nie zabrał jej wcześniej kamery, ale... zaraz zaraz... Miał jeszcze telefon w kieszeni! Czym prędzej wyciągnął go i zaczął nagrywać, zanim jeszcze dziewczyny wywaliły się w pięknym stylu prosto na nogi Hayley.Jessie - 2016-05-13, 00:30 - Trzymam formę, słowo! - Przyrzekła przyjaciółce, uśmiechając się do niej szeroko i wyraźnie doskonale odnajdując się w tych wszystkich wyzwaniach, których była uczestnikiem. Na początku trochę się bała, że przyjdzie jej robić rzeczy, które kłóciłyby się z jej moralnością, ale na szczęście nic takiego nie miało miejsca. - Ubezpieczenie też mam! - Była ubezpieczona od stóp do głów przy swoim dziwacznym sposobie życia . Bez problemu "dosiadła" Anais, zapewne wytrącając ją przy tym lekko z równowagi, chociaż naprawdę nie powinna być dla niej nie wiadomo jak dużym ciężarem. W przeciwieństwie do Anais, Jess bawiła się doskonale, a w pewnym momencie nawet wystawiła ręce do boku.
- Iiiiiiiiii! Bez trzymanki! - i nagle nadszedł ten moment, w którym ziemia zaczęła się gwałtownie zbliżać... Runęła razem z Anais na ziemię, lądując na kolanach Hayley i zapewne mocno się przy tym tłukąc.
- I bez zębów! - wybuchnęła śmiechem, dopiero po chwili uświadamiając sobie co właściwie się stało. Jęknęła więc głośno, poprawiając się nieco i przede wszystkim schodząc z Hayley.
- Żyję, żyję - odpowiedziała, już mając wstać i usiąść na swoim miejscu, gdy nagle zauważyła coś w trawie. - A co to? - Zapytała na głos, sięgając po ową rzecz, która okazała się skrętem. Najwyraźniej Tony musiał go mieć w kieszeni i zapomniał go wyjąć zanim oddał Jess swoje ciuchy. - Ooo stary - skomentowała, podnosząc rękę wyżej. - Możemy go spalić? - Obejrzała się na Tonego ze świecącymi oczkami <3 Hayley - 2016-05-13, 00:52 Zaśmiała się widząc jak biedna Anais bierze na kolana Jessie i nieudolnie próbuje biec dookoła ogniska. W innych okolicznościach być może uruchomiłaby wyobraźnię w obawie, że komuś stanie się krzywda, ale teraz...zamroczył ją alkohol. Drugie piwo bardzo wyraźnie rozluźniało mięśnie blondynki, która nawet nie starała się walczyć z ów błogością. Śmiała się więc radośnie za każdym razem kiedy jej przyjaciółka w stroju Tonego rzucała jakiś głupi komentarz, a później bez większego zastanowienia wyciągnęła nogi do przodu. Palące się ognisko przyjemnie grzało stopy, które Hay na szczęście zdążyła cofnąć, widząc zbliżające się przyjaciółki. Niestety takie środki wydały się niewystarczające, bowiem zaraz wylądowały na niej Anais i Jessie, w pierwszej chwili przywołując na usta kobiety nikły grymas bólu. Zabolała ją noga, acz nie na tyle, by zaraz miała stwierdzić, że skutki mogą być poważne. Ot, zwykły siniak, dlatego uśmiechnęła się szybko, jakby zapominając o sprawie. Nie na długo, bowiem Jessie podniosła coś, co zdaniem dziewczyny nie powinno znaleźć się w tych kieszeniach. W pierwszej chwili myślała, że to zwyczajny papieros, ale szybko wyzbyła się złudzeń. Na krótką chwilę zawiesiła na nim spojrzenie, smutniejąc wyraźnie i nie czekając aż Jess zdąży coś zrobić, zabrała jej skręta.
- Nie możemy – mruknęła ostrzej, dając przyjaciółce do zrozumienia, że ma nie wnikać. W tym czasie też schowała marihuanę do kieszeni i nawet nie patrząc na Tonego, wbiła wzrok w ogień. Chyba było po niej widać, że w jakimś sensie się zawiodła, ale nie próbowała ostentacyjnie pokazać swojego niezadowolenia. To wynikało samo z siebie...Anonymous - 2016-05-13, 00:54 - Jest mi gorąco - wymamrotał, mrugając parokrotnie oczami i wyraźnie starając się odzyskać kontrolę nad umysłem, w czym nie pomagała mu przed chwilą pochłonięta wódka. Na szczęście butelka nie od razu wskazała na jego osobę. Mimo tego, że nie darzył Jess sympatią, widok wydurniającej się z Anais brunetki wymusił na nim krótkie parsknięcie śmiechem. Później niestety przyszła kolej na niego. Nie czując się na siłach na wyzwanie, wybrał pytanie, które... cóż, było delikatnie mówiąc niewygodne. Ledwo kontaktując, przeczesał włosy palcami, marszcząc przy tym lekko czoło. Zdawał się walczyć z tym, co cisnęło mu się na usta i czego nie powinien mówić, jeżeli nie chciał robić kwasu, ale cóż. Wódka rozwiązywała język bardzo skutecznie.
- Yy.. Tak. Wielokrotnie, przez blisko rok. W zamian za mieszkanie i utrzymanie - przyznał, na szczęście darując sobie imiona, choć siedząca obok Aaren nie powinna mieć wątpliwości co do tego o czym właśnie powiedział. Nawet na nią nie spojrzał, wprawiając butelkę w ruch.
Nagle Jess przykuła jego uwagę, podnosząc coś z ziemi. Nie był w stanie rozpoznać co, ale jej pytanie szybko naświetliło mu sprawę. Prawie się zachłysnął powietrzem, zaraz głośno wzdychając i tylko patrząc w milczeniu jak Hayley chowa jointa i markotnieje. Bardzo dobrze wiedział o co jej chodzi i mimo tego iż ledwo trzymał otwarte oczy oraz ledwo siedział w pionie, zaczął czuć się zwyczajnie głupio.Mistrz Gry - 2016-05-13, 00:55
PRAWDA CZY WYZWANIE?
RUNDA 2:
Hayley (1) -> Mia (2) -> Aaren (3) -> Tony (4) -> Anais (5) -> Jessie (6)
Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Hayley ma po swojej prawej Mię, a po lewej Jess.
LOSOWANIE #6 Tym razem butelka znieruchomiała z gwintem wycelowanym w stronę Mii. Osoba: Mia
Pytanie czy wyzwanie? Pytanie.
Jeśli miałabyś wybrać dwie osoby do trójkąta, które by to były (z grających)?
Aaren Wayford - 2016-05-13, 01:12 Widziała wpływ jaki alkohol zaczynał wywierać na bruneta, ale ignorowała to, w końcu każdy miał prawo napić się i zabawić. Ze wstawionym Tonym była gotowa sobie poradzić, nawet jeśli musiałaby go zaciągnąć do namiotu i położyć spać własnymi siłami.
Z rozbawieniem obserwowała jak Anais nosi na barana Jessie, choć to jezioro łabędzie przypominało raczej dwa słonie w składzie porcelany to ubaw mieli wszyscy zgromadzeni w butelkowym kółeczku. Po wykonaniu zadania, przyszła kolej na kolejny obrót butelki, który wskazał osobę Tonego, zadanie pytanie nie wywarło na nią większego wpływu, o wiele bardziej znacząca okazała się odpowiedź, która swobodnie wypłynęła z ust bruneta.
Jako jedyni wiedzieli, że jego słowa dotyczą ich wzajemnej relacji, która co prawda teraz przybrała nieco inny obrót. Mimo to słowa mężczyzny wywołały nieprzyjemne uczucie dyskomfortu w ciele brunetki, która odsuwając się od Tonego i podnosząc przeprosiła wszystkich obecnych… - Przepraszam ale źle się czuję, bawcie się dalej beze mnie.- … i opuściła całe to zgromadzenie, posyłając im przepraszający uśmiech. Być może niektórzy się domyślili, ale podejrzewam, że towarzystwo było już tak wstawione, że mało kto się tym przejął.
Jej uwadze umknęło wspomniane zielsko, na którego znalezienie się nie załapała. Ostatni okres czasu dał jej mocno w kość, dlatego też znacznie łatwiej ulegała swoim wewnętrznym demonom i wiele łatwiej wpadała w parszywy nastrój.
Oddalając się od ogniska, skierowała się nad ciemną taflę jeziora, sięgając do kieszeni bluzy po fajki oraz zapalniczkę. Wybierając jeden z wielu obecnych w papierowym pudełeczku, podpaliła papieros, kojąc swoją psychikę działaniem nikotyny.
Nie obraziła się, ani nie poczuła się mocno urażona, ta sprawa była już dawno za nimi, a może właśnie wcale ? Rzadko rozmawiali, o tym co obecnie się między nimi działo, po prostu było i już. Żadnej ze stron to nie przeszkadzało. Ale jednak tym razem słowa Tonego dotknęły ją mocniej niż przypuszczała, przywołując na myśl wszelkie wspomnienia związane z brunetem, jego kłamstwami i zachowaniem wobec niej.
Oplatając swoje ramie wolną ręką, potarła je chcąc rozgrzać nieco swoje zasiedziane kości. O ile przy ognisku mogło być faktycznie gorąco i to nie tylko z powodu ognia, to tuż nad jeziorem, temperatura był znacznie niższa. Odłączając się od towarzystwa, nie chciała im psuć humoru swoim podłym nastrojem, wolała ulotnić się i nie prowokować niepotrzebnych spięć.
Idąc brzegiem jeziora, śledziła wzrokiem stojące na wybiegach kontury koni i połyskującą w świetle księżyca taflę wody. Jedynym szczegółem zdradzającym jej obecność był żarzący się w ciemności papieros.Brian - 2016-05-13, 06:59 - Tak, z koni jest na razie moją jedyną podopieczną. - odpowiedział, celowo używając sformułowania na razie, bo w przyszłości miał zamiar to zmienić. Na razie szlifował Sensationet, co chyba szło mu całkiem nieźle (tak, ta skromność), a jak uzbiera kasę będzie myśleć. Dominować nie, ale może tak współpraca?
On teź był tak ubrany, źe mógł się bez problemu zmoczyć, co nie znaczy źe od razu chciał. Zdążył jeszcze zsunąć z nóg buty, zanim klacz wepchnęła go do wody. Mimo zaskoczenia jednak nadal trzymał jej uwiąz, więc równie dobrze mógł ją niecelowo pociągnąć za sobą.Drew Pascail - 2016-05-13, 07:54 Uśmiechnął się do Delphine, dowiadując się, że jest w podobnej sytuacji co on. Pewnie były gdzieś w stajni wywieszone listy osób i koni, które dostały się do sponsoringu, ale wtedy Drew nie znał Delphine, a wcześniej nie skojarzył faktów. Widocznie towarzystwo dwóch pięknych pań wpływało nie do końca pozytywnie na jego umiejętność dedukcji. Ale szczerze - może to nawet lepiej. W końcu nie jest w pracy, tylko na rajdzie.
No proszę, to się nazywa skuteczne metody nacisku. Czego się nie zrobi dla kiełbaski?
Kto powiedział, że nie umie? Zwyczajnie lenia ma. Podążył wzrokiem, by odnaleźć jakże barwny namiot Caroline. Póki co jest trzeźwy, co mu ma odwalać? Swoją drogą trzeba to zmienić. Nie musi się od razu upijać, jednak czułby się ostatnim ramolem, gdyby sobie nie chlapnął piwka, albo dwa.
- Dziękuję. Zaraz wracam. - zwrócił się do obu pań, które mu towarzyszyły, po czym wstał i udał się w stronę ogniska, gdzie kilka osób grało w butelkę. Zgarnął kielbaski i pianki i zabrał się do opiekania ich nad ogniskiem, mogąc w ten sposób z bezpiecznego dystansu osoby nie grającej przyglądać się grze. Po kilku, czy raczej kilkunastu minutach kiełbaski nabrały odpowiedniego wyglądu i zapachu, to samo pianki . Wziął tacki na których ułożył kiełbaski i osobno pianki. Na osobną tackę wyłożył kilka kromek chleba, zgarnął także trzy piwa, bo może Caro i Delphine się skuszą. Full service jednym słowem. Ponieważ był tylko człowiekiem nie był w stanie zabrać tego wszystkiego na raz najpierw obrócił z kiełbaskami. Wręczył Caro i Delph po tacce z kielbaską, były też widelczyki i saszetki z keczupem i musztardą. Swoją tackę z kiełbaską postawił na ziemi i wrócił po chlebek, pianki i browary.Nadya - 2016-05-13, 12:00 Zignorowała jego niezbyt grzeczny komentarz. A przecież próbowała być miła. Zero wdzięczności, naprawdę! Rażnym krokiem ruszyła w stronę jeziora. Nad jeziorem była wąska łacha piasku i gdzieś w tych okolicach znalazła prowizoryczną lodówkę. Grzebała w niej przez chwilę skoncentrowana, dlatego znowu dała się podejść. W końcu z braku laku wygrzebała piwo o ulubionym smaku. Była nieco zawiedziona, oczekiwała nieco mocniejszych trunków. Nie zdążyła nawet otworzyć piwa, kiedy nagle została wepchnięta do wody. Puszka wypadła z jej dłoni na piasek, a ona znalazła się w wodzie. Była zaskoczona, więc trochę zakrztusiła się wodą. Nie panikowała, bo była przy brzegu i woda była płytka, ale była wściekła. Nie planowała na razie pływania, dlatego była w pełni ubrana, poza butami, które zdjęła przy namiocie. Jej ciuchy były mokre, jej włosy były mokre.
- Ty debilu! - z tymi słowy podniosła się z wody, by zobaczyć Leona. Wiedziała, że to on, drugi raz ją tak zaskoczył. Gdyby nie zaskoczenie, pewnie użyłaby bardziej niecenzuralnego zwrotu. Z kolei jego słowa nie osiągnęły chyba zamierzonego efektu: przestała się krztusić od wody, zaczęła się krztusić ze śmiechu. Często myślała, że jej ostateczny upadek nastąpił już dawno temu.
- Dziękuję, że w końcu tytułujesz mnie jak należy, ale co ty wiesz o spadaniu? - zapytała, gdy przeszedł jej wybuch szyderczego śmiechu. Tyle, że wściekła była nadal. Przez chwilę próbowała się przekonać, że zemsta lepiej smakuje na zimno, ale nie. Nie podaruje ani sobie ani jemu, dopóki jego ciuchy nie będą równie mokre, a z jego twarzy zniknie ten uśmiech. Nie udusi go, ona go rozszarpie, ona go zabije!
Nie, no dobrze, może obejdzie się bez rozlewu krwi, przynajmniej w stopniu śmiertelnym. Spokojnym krokiem wyszła na brzeg, ale gdy tam dotarła, przeszła w bieg i natarła na niego z całą swoją siłą i dzikim okrzykiem wojennym Diego Montana - 2016-05-13, 14:14 O tam, trzeba być odważnym, poznawać nowe rzeczy, doświadczenia, a nie marudzić Raczej wędzidło, w pysku i kółko, do którego była przypięta lonża, nie działa na niego, pozytywnie. Nie przejął się tym, że jest mokry. W końcu stał, w wodzie, to jaki ma być? Mokra, na pewno Jak wyschnie, to inna bajka, jednak przynajmniej, będzie mniej spocony. Dopiero kiedy wstał, zaczął masaż, o którym wspominałam, krążąc, po całym ciele.
-A planujesz coś? - był ciekawy, czy planuje jakąś, nową podopieczną lub podopiecznego.Sensationet - 2016-05-13, 14:17 Klacz była, dość ciężka, więc nie tak łatwo, ściągnąć ją, do wody. Pociągnięta, za kantar, stuliła uszy i parsknęła, pociągając go, w ogóle w drugą stronę. Na szczęście, nie wyrwała mu się, a było to dość realistyczne, lub przeorała, go po piasku Sara - 2016-05-13, 14:22 -W kwestii okresu stwierdziłam to samo i poniekąd za to mi się oberwało- mruknęła krzywiąc się nieznacznie, jednak chwilę później jej usta wygięły się w delikatnym, acz rozweselonym uśmiechu. -To na pewno- zaśmiała się, nawiazując oczywiście do poprawy swoich umiejętności. W przeciwieństwie do innych miała do siebie spory dystans i żartowanie z takich rzeczy nie było dla niej niczym nadzwyczajnym. Pokręciła lekko głową, kusząc się o kolejny łyk piwa i badawcze spojrzenie, wbite wprost w sylwetkę tłumaczącego się Rosjanina. -Spokojna głowa, wszystko rozumiem- zapewniła, podpierając się pod bok. Naprawdę nie miała mu nic za złe i doskonale potrafiła to wszystko zrozumieć, dlatego posłała mężczyźnie pokrzepiające spojrzenie, w chwilę później wzdychając krótko. Właściwie śmiało mogła stwierdzić, że w towarzystwie Serga czuła się bardziej komfortowo, niżeli przy obecności tych wszystkich nieznajomych, nawet z jego nieco uszczypliwymi uwagami, które traktowała niczym dobry dowcip.
Skinęła delikatnie głową, jednoczesnie informując, że przyjęła informację do wiadomości. -Oczywiście, że słownie, na inne potraktowanie nawet bym sobie nie pozwoliła.- stwierdziła pewnym siebie tonem. Wiedziała kiedy powinna odpuścić, a kiedy walczyć o swoje. W tym przypadku śmiało mogła zignorować wrogie nastawienie Leona, jednak jeśli próbowałby użyć wobec niej siły nie byłoby tak lekko. -A jemu cóż...- zaczęła, zerkając na siwka, który podszedł nieco bliżej. On również nie wyglądał na zadowolonego i jasnowłosa wcale mu się nie dziwiła. -...oprócz tego, że mu zagrożono, to nie ukrywam, że jeszcze trochę poszarpano.- mruknęła niemrawo, po chwili uśmiechając się nikle do kopytnego, a zaraz potem przenosząc spojrzenie na bruneta.
-Wiesz... wydaje mi się, że Leon po prostu taki już jest. Winning to nie pierwszy koń, którego tak ostro potraktował.- przybrała bardziej beznamiętny ton i wzruszyła lekko ramionami, lecz słowa blondynki nie miały na celu obrony blondyna. Nic z tych rzeczy. -Tylko nie myśl, że go bronię.- uprzedziła, nie chcąc nieporozumienia. -Za bardzo działa mi na nerwy, żeby powiedzieć o tym człowieku choć jedno dobre słowo.- stwierdziła, dopijając piwo. Nie chciała na nikogo skarżyć, ale cóż... sytuacja tego wymagała.Leon - 2016-05-13, 14:23 Kto tu komu, powinien być wdzięczny, ja się pytam? Na płytkiej wodzie, chciała się utopić? No jeszcze, musiałby ją ratować, metodą usta usta Peszek, wyschnie, w końcu ładna pogoda jest
-Lepiej uważaj, bo cię okradną, albo zgwałcą, jak będziesz nie ostrożna. - odparł nieco lekceważącą, ironicznie, z nutą znudzenia.
-Zbyt, wygórowane masz ego, kotku. Co najwyżej, królową nieudaczników. - odparł, bardziej drażniąc się, z nią, niż obrażając. Co dało się, na pewno wyczuć, bynajmniej rozrywkę mu, zapewniała. Był większy za pewne, silniejszy i spodziewał się tego Jasne, drzyj się głośniej ! Pomyślą, że tu lew jest, albo, ze skóry ją obdzierają. Stał dość stabilnie, na nogach, nie trudząc się zbyt wiele, złapał ją za ręce, by przygnieść, do piasku. Siedział, na jej nogach, nie umiejąc powstrzymać się, od śmiechu.
-Chyba rycerz ci potrzebny, bo jakoś tak, nie wychodzi ci specjalnie, atak, na wroga. - odparł, unosząc brew, ku górze.Mia - 2016-05-13, 16:04 ....Nie zareagowała ani na odpowiedź Hayley, ani Aaren, chociaż tej drugiej przyglądała się chwilę. Nie kojarzyła jej znikąd, ale też nie osądzała z góry. Dopiero zadanie Jessie sprawiło, że uniosła lekko brew, patrząc nachalnym wzrokiem jak się rozbiera . Przenosiła wzrok z Tonego na brunetkę, która zdecydowanie lepiej wyglądała w ciuchach mężczyzny. Mimowolnie zaśmiała się na widok nowego stylu bruneta, nie potrafiąc opanować tej fali śmiechu.
....Podobnie było w przypadku wyzwania Anais, a dokładniej przy ich spektakularnym wypadku. Trzymając się za brzuch, miała duże problemy z ogarnięciem się. Przygarnęła wódkę i sok, które w pewnym momencie trafiły do niej i pociągnęła duży łyk, bezzwłocznie zapijając sokiem i podając dalej. Dalej uśmiechała się, ale wbrew pozorom nie przez odpowiedź Wayforda. Po prostu sam jego widok sprawiał, że nie potrafiła być poważna.
....I dopiero w momencie, kiedy gwint butelki wyraźnie wskazał jej osobę, lekko pobladła, spoglądając na dwudziestodwulatka pytająco. Bez zawahania wybrała pytanie, aż bojąc się tego, jakie wyzwanie mógłby wymyślić. Zakrztusiła się powietrzem, kiedy usłyszała treść pytania i mruknęła ciche "Ja pierdolę", które mogła usłyszeć tylko Hayley siedząca obok.
....- Powiedzmy, że Jess i Anais - posłała znaczące spojrzenie obu dziewczynom, po czym zaśmiała się ponownie. Głupawka mode on - Sorry, Tony, nie jesteś w moim guście - dodała, spoglądając na niego i dalej zanosząc się śmiechem.