David Harrison - 2019-07-29, 23:53 Bez słowa powiódł wzrokiem za jej wskazującym palcem i na moment przybrał nieodgadniony wyraz twarzy, jakby coś przeliczając w głowie skomplikowanego. Nadal się nie odzywając sięgnął po upragnioną przez szatynkę rzecz i trzymając ją już w dłoniach (tę rzecz, nie tę szatynkę) zmarł.
- To mamy problem, bo właśnie po to tu przyszedłem. - Wypowiedział te słowa grobowo poważnym tonem, ale nie wytrzymał swojej pozy zbyt długo i zaraz z lekko speszonym uśmieszkiem po prostu wcisnął kubek w dłonie kobiety. - Oby służył dzielnie, w komplecie siła. - Puścił jej oczko patrząc tak z góry na pewnie jeszcze przez chwilkę skonsternowaną twarz Charlotte. Nie miał zamiaru się jej naprzykrzać, tak naprawdę w dużej mierze myślał już tylko o tym, jak bardzo chce wyjść z tego sklepu. A w każdym razie myślał, że tak myśli. Przekonywał się, że tak myśli, kiedy to próbował nie myśleć o intensywnym błękicie oczu nieznajomej, bo to właśnie on przykuł uwagę Niemca. Mruknął jeszcze tylko coś w stylu, że spoko, że nie ma za co, a skoro ona powoli ruszyła, uczynił podobnie. Ale, że Ikea wszystkich swoich klientów prowadziła tą samą trasą, przez jakiś czas szedł prawie obok niej. Odetchnął z ulgą kiedy musiał przystanąć przy słuchawkach prysznicowych, by wybrać pasującą, bo zaraz musiałby zacząć bić się z własnymi myślami w kwestii tego, czy nie odezwać się do kobiety, szczególnie, że jej wzrok nie mógł mu umknąć. Chociaż rozglądał się za słuchawkami prysznicowymi, kontrolnie zerkał na ciemnowłosą, skoro przez jakiś czas niemal dotrzymywali sobie kroku.Charlotte - 2019-07-30, 00:15 Stanęła jak wryta i zaczęła skakać wzrokiem między mężczyzną a przedmiotem, nie zmieniając nic poza tym w mimice przed dobre kilka sekund. Po tym zaś uśmiechnęła się delikatnie i odetchnęła, dziękując pod nosem i jak mówiłam, kierując się wzdłuż alejki. Brała po drodze kilka rzeczy, inne zaś, jak akcesoria prysznicowe, nie koniecznie ją interesowały, dlatego przystanęła dopiero spory kawałek dalej od mężczyzny, biorąc komplet ręczników, następnie jeszcze małe lustro na nóżce i jeszcze ręcznik do rąk. Dopiero z takim asortymentem skierowała się powoli do kas, na sekundę oglądając się za mężczyzną, po tym jednak naciągnęła sukienkę bardziej w stronę kolan, odetchnęła głęboko i stanęła w kolejce, kryjąc się przed Niemcem za regałem z pojemnikami.
W umyśle dziewczyny także kręcił się on i jego delikatny uśmiech, który totalnie wywarł na niej wrażenie, a jednocześnie też, starała się wygonić Davida ze swoich myśli, to jednak dziwnym trafem się nie udawało. Wręcz przeciwnie, im bardziej starała się nie myśleć, tym bardziej przywodziła go do swoich myśli, totalnie tego nie rozumiejąc i nie akceptując tego stanu rzeczy. Nie mogła się interesować ludźmi, wiązać z nimi i zdradzić tego kim jest, a dążąc do relacji, bo ktoś nie potrafi sobie wyjść i pójść z Twojej głowy, skazywała się na to, że będzie okłamywała. Okłamywała na każdym kroku.David Harrison - 2019-07-30, 11:21 We własnych myślach już wyglądał trochę na desperata kiedy jakoś zagadywał dziewczynę, rozmawiali a potem po prostu każdy szedł w swoją stronę. Inna sprawa, że też po pierwszym wrażeniu przy wymianie zdań już mu się odechciewało dalszych kontaktów i o nie nie zabiegał, niemniej jednak tym razem odpuścił całość. Już to widział, jak pyta się, czemu przyszła sama dźwigać te wszystke rzeczy, na co ona by mu odrzekła, że jej chłopak teraz pracuje czy coś. Nie był typem, który swoją gadką szmatką próbowałby wmówić dziewczynie, że w takim razie ma nie tego chłopaka co trzeba, a przecież w tym wieku prawie każda jakiegoś miała. Te ładne najczęściej były zajęte przez największych pojebów i równie dobrze wyobrażał sobie, jak właśnie taki wychodzi zza regału i pluje się o swoją laskę. Choć nie musiała to być prawda, Niemiec nie był w nastroju na żadną chorą akcję ani na jakiekolwiek starania. Zerkał tylko w stronę ciemnowłosej póki miał ją w zasięgu wzroku, ale odniósł wrażenie, że ta próbuje go zgubić z pola widzenia, stąd skupił się na tej swojej nieszczęsnej słuchawce prysznicowej, za którą zapłacił w kasie, tak samo jak za fotel, którego późniejszą dostawę do domu poszedł umówić w punkcie transportu. Rozglądał się jeszcze, czy urocza szatynka jest gdzieś w pobliżu, ale skoro jej nie widział, po prostu poszedł do domu.
[ zt ]Charlotte - 2019-07-30, 11:44 Kolejka powoli dobiegała końca, mężczyzna zaś nie pojawił się niedaleko, co pozwoliło Lottie odetchnąć z ulgą. Słuchaj laska, nie masz mieć żadnych bliskich kontaktów. Żadnych. To jest krzywdzące dla obu stron, niebezpieczne dla innych ludzi i niebezpieczne dla Ciebie samej. Każda osoba, która będzie chciała się zbliżyć, może okazać się wykupioną przez kolegów Twojego ojca, tych, którzy chcą Cię zgwałcić, torturować i rzucić w ręce matki Twoje ciało. - Taki głos rozbrzmiewał w jej umyśle, cały czas przypominając o tym czego dokonał jej ojciec, w czym ona sama jako dziecko mu pomagała. Właśnie z obawy o to, nie chciała kontaktów, zamknęła się w sobie, wręcz jej własna osobowość zamilkła.
Kupiła te wszystkie rzeczy, prosząc o dostawę mebli na wskazany adres, po czym ostatni raz rozejrzała się po sklepie, by choć na chwilę ujrzeć ponownie mężczyznę, przez co w duchu ostro sama siebie zrugała, następnie kierując się do wyjścia. ztHayley - 2019-10-04, 21:53 Do wyjścia z domu zmusiła ją sytuacja, kiedy po przeszukaniu wszystkich szuflad i szafek uzmysłowiła sobie, że nie ma nic przeciwbólowego. Dzisiaj głowa pulsowała nieprzyjemnym, tępym bólem tak silnym, że nawet ciche dźwięki wydawały się zdecydowanie za głośne a jakiekolwiek zapachy potęgowały mdłości. Najbliższa apteka, na jej nieszczęście, była w galerii, ale ogólne osłabienie zmotywowało dziewczynę do takiego wyboru. Ubrała się ciepło, zrobiła delikatny makijaż, który jednak nie przykrył wręcz zielonej twarzy, po czym dzielnie wyszła do galerii. Ruszyła prosto do celu, skąd wyszła w chwilę później z dobrymi tabletkami na ból głowy, kaca i kilkoma suplementami, które miały pomóc chociaż trochę pozbyć się uciążliwych skutków wczorajszego wieczoru. Anthony Wayford - 2019-10-04, 22:27 W tym samym czasie także Tony znajdował się w galerii na krótkich zakupach w pojedynkę. Musiał załatwić jakąś pierdołę na mieście, więc wyskoczył do niego na chwilę w towarzystwie Zgredka, którego czasem zabierał ze sobą bez konkretnego powodu. Przemierzał właśnie przez galerię ze Zgredkiem na rękach, gdy kilkanaście metrów przed sobą zauważył znajomą postać. Przez chwilę co prawda nie był pewien, czy to na pewno Hayley, ale szybko nabrał tej pewności.
Prawdę mówiąc zapomniał zupełnie o jej istnieniu na jakiś czas. Niemal wyrzucił tamto przykre zdarzenie z pamięci, nie czując już w związku z tym żadnych emocji ani też nie poczuwając się do przeprosin, ale teraz, gdy doszło do konfrontacji, musiał podjąć szybko jakąś decyzję.
Nic się jednak nie zmieniło, na jej widok nie wezbrała w nim złość ani żadne inne negatywne emocje, więc postanowił nie udawać, że jej nie zauważył.
- Hayley? - Zawołał za nią niezbyt głośno, jakby jeszcze nie był pewien tego kroku. Gdy już zwrócił na siebie jej uwagę, mógł podejść bliżej. - Cześć - przywitał się, wyglądając na wyraźnie zbitego z tropu jej dzisiejszym stanem. Zdecydowanie nie przywykł do tego widoku. Hayley - 2019-10-04, 22:57 Przerastała ją ilość ludzi, świateł, reklam, zbyt głośnych dźwięków i zapachów dobiegających z pobliskiej perfumerii, dlatego niemal od razu ruszyła w stronę wyjścia. Czuła się tak, jakby ktoś bezustannie zgniatał jej głowę, ale starając się zachowywać normalnie, tylko trochę przyspieszyła krok. W zasięgu wzroku miała już drzwi prowadzące do wyjścia, ale właśnie w tej chwili za plecami ktoś zawołał jej imię. Odruchowo obejrzała się za siebie w tłumie ludzi szukając jeszcze niesprecyzowanej, znajomej twarzy, jednak kiedy w oczy rzucił się Tony wcale nie poczuła się lepiej. Blada twarz zzieleniała jeszcze trochę, a żołądek w pierwszej chwili zaprotestował jakby znów miało dojść do kolejnego kryzysu. Tak naprawdę nawet nie wiedziała jak powinna się zachować, nie tylko ze względu na bardzo kiepską formę, a przede wszystkim na ostatnie zdarzenia.
- Cześć - wymusiła blady uśmiech, próbując chociaż trochę zatuszować kompletną niepewność i złe samopoczucie. Wiedziała jednak, że doskonale wiedział jak się teraz czuła, przynajmniej w tej kwestii fizycznej, dlatego zamiast komentować to w jakikolwiek sposób, opuściła wzrok. Chyba skoro już podszedł powinna zagadać, ale prawdę powiedziawszy nie wiedziała jak. Niestety zmęczenie i stres najgorliwiej podpowiadały ucieczkę, której nie chciała podjąć. Ostatecznie zapadła pomiędzy nimi męcząca cisza, którą przerwała cichym chrząknięciem.
- To... sprawka Jess - wytłumaczyła w końcu, tylko taki temat będąc w stanie wymyślić przez tych kilka dłużących się sekund.Zgredek - 2019-10-04, 23:04 Mało obchodziło mnie co miał do załatwienia mój najlepszy pan, ale tak długo jak mogłem siedzieć mu na rączkach, czułem się bezpiecznie. Radośnie merdałem ogonkiem, co chwilę zerkając w górę na twarz mojego właściciela. Miałem nadzieję na zainteresowanie, ale kiedy zaczynało mi go brakować, od czasu do czasu lizałem dłonie Tonego, by zwrócić na siebie uwagę. Mało obchodziło mnie, że miał zajęte ręce, bo przecież mógł położyć siatki i po prostu mnie pogłaskać, prawda? No są w życiu jakieś priorytety!Anthony Wayford - 2019-10-05, 13:35 Ilekroć Zgredek próbował zwrócić na siebie uwagę bruneta, ten spuszczał na niego wzrok, uśmiechał się i zagadywał w jakiś sposób pieska. Nie miał jak go pogłaskać, więc musiała mu wystarczyć wymiana "buziaczków" czy sam fakt bycia w centrum zainteresowania. Tego im zresztą obojgu nie brakowało, bo taki widok raczej przyciągał uwagę innych osób i rozczulał.
- No tak - rzucił, poprawiając Zgredka na rękach. - Tego mogłem się domyślić - uśmiechnął się lekko, czując, że wszystko układa się w jedną całość. - Bardzo źle się czujesz? - Zapytał, zdając się nie dostrzegać, że jego osoba wręcz potęgowała jej kiepskie samopoczucie. Unikanie się do końca świata nie wchodziło jednak w grę.Hayley - 2019-10-05, 18:40 Po raz pierwszy uśmiechnęła się szeroko, kiedy brunet spojrzał na pieska, podjudzając go kilkoma zdaniami. Rozczulające zwierzątko tak mocno skupiało na sobie uwagę, że nawet ból głowy i mdłości Blondynki przez kilka następnych chwil odeszły na drugi plan. Na szczęście to wprowadziło do zachowania Hayley trochę więcej spokoju, toteż kiedy Tony odezwał się po raz kolejny, już trochę pewniej podniosła głowę.
- Więcej alkoholu nie tknę przez rok - mruknęła pocieszająco, po raz kolejny uciekając wzrokiem od jego twarzy. Mimo pozornie normalnej rozmowy, miała problem otworzyć się tak, jak kiedyś właściwie nie będąc pewną niczego co dotyczyło ich relacji.
- Yhym. Nie odważyłam się jeszcze zjeść śniadania - zmusiła się do niemrawego grymasu, który w założeniu miał być uśmiechem, ale ostatecznie westchnęła cicho. Zegar wybił 13.18 i chyba wypadałoby dostarczyć organizmowi chociaż trochę wartości odżywczych. Podobno rosołek dobrze działał w takich chwilach ;cAnthony Wayford - 2019-10-05, 20:45 - Jasne. Powiedziałaś już to Jess? - Zapytał, mając podstawy ku temu by uważać, że nic jej z tych planów nie wyjdzie. Jess była chyba jedyną osobą, która wciąż niezmiennie imprezowała odkąd Tony ją poznał i najwyraźniej nie zamierzała szybko przestać.
- A powinnaś. Powinno być ci lepiej - stwierdził, także bezgłośnie wzdychając, zanim znowu zabrał głos. - Obok galerii jest fajne miejsce, gdzie można zjeść dobre śniadanie. Nawet o 13. Może masz chwilę? - Zapytał, składając jej nieoczywistą propozycję wspólnego wstąpienia do restauracji. Mógłby od razu powiedzieć, że powinni pogadać, ale to Tony... Nigdy nie mówił takich rzeczy wprost.Hayley - 2019-10-05, 21:45 Jęknęła cicho tym samym przyznając mu rację. Jess była wyjątkowo nieskora do odmowy w kwestii imprez i picia, ale czy Hayley mogła spodziewać się czegoś innego po znajomości nawiązanej w stanie bardzo mocnej nietrzeźwości?
- Pewnie masz rację - odparła dziwnie zduszonym tonem, w ciszy przyjmując jego propozycję. Kiwnęła twierdząco głową, tylko przez chwilę łudząc się, że ból minie kiedy już wyjdą z tego zgiełku, ale znów zmęczony organizm miał inne plany. Propozycja wspólnego spędzenia czasu, wbrew oczekiwaniom, wpłynęła na nią szczególnie nieprzyjemnie. Dość mocno odczuła stres potęgujący szereg konsekwencji, ale jeśli dzisiaj była czegoś pewna to właśnie chęci pogodzenia się z Wayfordem. Bała się tylko, że całość potoczy się w kierunku, którego nie będzie w stanie kontrolować albo zrozumieć, ale chyba lepszej okazji do rozmowy już nie będzie. Tak czy owak ruszyła za nim w kierunku rzeczonej knajpki, uporczywie udając, że radzi sobie nieźle Lucas - 2019-10-05, 23:15 Korzystając z wolnego popołudnia - co swoją drogą powinno zostać uznane za święto narodowe, bo takie dni były u Lucasa rzadkością - postanowił zrobić coś banalnego i wybrać się do galerii. Co prawda większość rzeczy zamawiał przez internet, ale tym razem postanowił w ramach relaksu, przejść się i zakupić potrzebne mu drobiazgi. Po za tym miał do załatwienia kilka spraw, ale bynajmniej nigdzie się nie spieszył. Szedł przed siebie miarowym krokiem, w jednej ręce trzymając torby z zakupami, a w drugiej telefon, w który oczywiście z uwagą się wpatrywał. Co jakiś czas tylko nieznacznie podnosił wzrok, by upewnić się że za chwilę na coś nie wpadnie i wtedy na nowo skupiał się na wyświetlaczu.Kathrin - 2019-10-05, 23:27 Do galerii wybrała się zupełnie przypadkiem, po części chcąc zakupić ubrania, ale też zrobić zakupy spożywcze. Zwykle ograniczała się do robienia zakupów w małym osiedlowym sklepiku, ale chęć wyjścia gdzieś dalej wygrała stanowczo z wycieczką parę przecznic dalej.
Idąc obładowana siatkami bardzo uważnie przyglądała się sklepowym witrynom, co jakiś czas zerkając jednak na drogę przed sobą. Niestety nie tylko ona przestała uważać na to, co działo się przed nią i konsekwencje tego były wręcz nieuniknione.
W pewnym momencie poczuła jak ktoś na nią wpada i mocno zaburza jej równowagę. Lekko oszołomiona w pierwszej chwili pomyślała o zakupach, ale na szczęście nie wypuściła ich z rąk, więc mogła odetchnąć z ulgą.
Odgarniając na bok burzę blond loków spojrzała na tego kogoś, kto na nią wpadł i zamarła. Przez chwilę czuła się tak jakby zobaczyła ducha, choć w istocie była to bardzo znajoma twarz. Mimo to w ostatni czasie jej kontakt z Lucasem odrobinę się urwał i przez to Kath nie bardzo wiedziała jak powinna teraz się zachować.Lucas - 2019-10-05, 23:40 Odpisywał właśnie na sms'a, gdy poczuł uderzenie, które swoją drogą nie zdołało zaburzyć jego równowagi w znaczący sposób. Z lekkim zmieszaniem, a nawet przestraszeniem, uniósł wzrok na swoją ''przeszkodę'' i wtem ujrzał całkiem znajomą twarz. Nie poczuł się jednak z tego powodu niezręcznie, a wręcz od razu uniósł kącik ust, mierząc blondynkę mało dyskretnym spojrzeniem.
- Wiedziałem, że na mnie lecisz - zażartował, starając się rozładować napięcie i złagodzić jakoś niemrawą minę Kathrin.
- Czy to już przeznaczenie, że drugi raz spotykamy się właśnie tutaj? - zapytał po chwili, chowając telefon do kieszeni spodni, bo i tak stracił chwilowo ochotę na korzystanie z niego. Swoją drogą, nie był pewien, czy Amerykanka ma w ogóle ochotę, by z nim rozmawiać. W końcu ich kontakt urwał się nagle i na dodatek w dość dziwny sposób. A że żadne z nich nie próbowało go naprawić, to wyszło jak wyszło. Vaugier nie czuł się z tego powodu głupio, bo uważał że pewnych rzeczy nie należy ciągnąć na siłę. Nie miał jednak zamiaru usilnie się odcinać, bo to również nie miało najmniejszego sensu.