To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Kryty lonżownik

Matthew - 2014-04-04, 21:00

Gdy ogier zadarł łeb przy dotknięciu jego czoła Matt natychmiast odpuścił i począł gładzić jego szyję dopóki jej nie opuścił. Wtedy powoli zaczął głaskać go coraz wyżej, po spodniej stronie łba, po chrapach, potem po nosie i kości nosowej... Jeśli tylko Krugi się zaczynał w jakimś momencie mocniej spinać to drugą ręką Matt masował mu delikatnie szyję, skoro głaskanie jej akceptował, a i tą dłoń co miał na jego makówce to tylko tam trzymał - zaprzestawał ruszania nią, gładząc tylko szyję. Czekał, aż ogier odpuści nerwów i próbował powoli, spokojnie, pomału, dalej, wyżej go głaskać - aż w końcu jakoś musiał dotrzeć do czoła. Miejmy nadzieję, że gniady w końcu zaakceptował to i w miarę rozluźniony dał się tam chociaż na chwilę pogłaskać. Jeśli tylko był potem ogarnięty, to Mefju jeszcze raz spróbował tak dalej dotrzeć też do uszu.
Kopyta za to podawał sprawnie, a czerwonowłosy chwytając je, delikatnie ruszał nogą konia na boki, do przodu, do tyłu - zginął trochę i prostował. Ot, odczulanie na różne manewry przy nogach. Jeśli tylko ogier się spinał i zaczynał naciskać ową nogą na ręce chłopaka, to ten nie siłował się z nim, tylko na przykład swoim barkiem trącał go delikatnie w łopatkę, odwracając trochę jego uwagę od kończyny. I wtedy powoli, acz skrupulatnie, dalej próbował manewrować jego nogą. Tak z każdą po kolei robił.
Gdy skończył z tym, to przypilnował, by koń był rozluźniony i jął go dalej gładzić w przeróżnych miejscach, robiąc to tak delikatnie i czule aby tylko ogier mógł się bardziej rozluźnić. Czasem cichym głosem do niego przemawiał, spróbował pogwizdać - może to odciąży Krugiego ze stresu?
Póki nie akceptował dotyku w jakimś miejscu na tyle na ile Matt chciał, to chłopak powracał gdzieś, gdzie jego dłonie były w pełni akceptowane i stamtąd powoli dążył do tej części jego ciała, z którą był kłopot - ta sama technika co przy głowie.
Bellamy oddychał głęboko, czasem głośno wypuszczając powietrze ustami. Uśmiechał się często i był rozluźniony. Aby tylko Krugiaczek czuł się swobodnie. Mają czas - nie mogli się śpieszyć.

Krugerrand - 2014-04-05, 00:26

Nie było problemu przy chrapach, o dziwo i uszy dawał. Jedynie nie pozwalał mu dotknąć czoła, cały czas zabierając łeb, lub po prostu nim rzucając. Po którymś tam razie, jeśli chłopak nie chciał odpuścić, skulił uszyska i dał się tam dotknąć, jednak był cały spięty. Nie ufał mu na tyle, by pozwolić swobodnie dotykać te miejsce. Nie miał żadnych przykrych wspomnień, wręcz przeciwnie. To taki jego widzimiś, przejaw nieufności, coś w tym rodzaju.
Zdziwił się nieco, gdy chłopak zamiast po prostu wziąć jego nogę do oględzin, czy też czyszczenia zaczął nią majtać. Zmarszczył chrapska i kilka razy postarał się machnąć ową kończyną. Czy to wyrywając ją i chwilę uderzając podkową o podłożę. Później zaczął to akceptować. Na tyłach jedynie trochę podkurczał nogę pod siebie, by zaraz odpuścić i pozwolić sobie nią machać jak tam Matt chciał.
Gdy czerwonowłosy znowu przystąpił do dotykania jego ciała, ten uważnie śledząc jego poczynania, nerwowo obijał ogonem gdy mężczyzna zbliżał się do jego słabizny. Nawet raz czy dwa razy postraszył go kopniakiem, podnosząc energicznie do góry tylną, by zaraz odstawić kończynę. Jakoś później dał to dotknąć, jednak był spięty, ze skulonymi uszami i zadartym łbem. Raczej dzisiaj nie da ich dotknąć.

Matthew - 2014-04-05, 23:32

Cóż, a więc Krugi nie jest wcale takim łatwym zawodnikiem! Ale to dobrze, jest wyzwanie, które Matt już nieświadomie, ale przyjął na klatę. Spodobał mu się chłopaczek, to chętnie z ni, czasem popracuje.
Tymczasem jednak nie chciał go męczyć więcej. Podotykał go wszędzie tam gdzie miał dotknąć, ale że był spięty to na koniec głaskał go tylko tam, gdzie było to w pełni dopuszczalne przez ogiera. Szyja i grzbiet pewnie? W każdym bądź razie czerwonowłosy wyhaczył takie miejsca i masował tam Krugiego aż ten nie rozluźnił się, uspokoił. A po jakimś dłuższym czasie przytulił go, a potem podpiął uwiąz do jego kantara i ot, wyszli sobie już stąd. Na dzisiaj da mu spokój.
    zt.

Krugerrand - 2014-04-05, 23:39

W końcu jakiś charakterek musi mieć i do tego bronić to co jego. c; Chętnie będzie spędzał czas z Mattem, w końcu nikt się póki co nim nie interesował tak bardziej, więc miła odmiana.
Gdy chłopak odpuścił dotykania jego zakazanych miejsc, powoli zaczął się rozluźniać, choć w pełni to przyszło dopiero z masażem. Podczas owego przytulenia stał grzecznie i na końcu ruszył za nim, trzepiąc ogonem na lewo i prawo. Mimo wszystko był zmęczony, przez taką zabawę.
/zt

Vanessa Forest - 2014-04-07, 19:06

Weszła prowadząc konia na lonży. Na początek dała mu jabłko oraz kostkę cukru żeby się nieco uspokoił.
- Spokojnie nic się nie dzieje spokojnie-powtórzyła kilka razy. Chcąc przyzwyczaić go do nowego otoczenia, puściła duży kawał linki z ręki na prawie całą długość hali. Stanęła na środku i zrobiła z nim kilkanaście kółek. Przez cały czas mocno trzymała lonżę i przyglądała się jego zachowaniu jeśli szedł spokojnie kilka kroków klepała go czule oraz chwaliła. Jeśli kręcił się przyspieszał ściągała linkę do siebie zmniejszając mu miejsce do biegania.

Bacardi - 2014-04-07, 19:26

Zaprowadzony został na lonżownik. Rozejrzał się po hali, unosząc wysoko łeb. A niech się Vanessa pomęczy. Nałożyła na niego to coś dziwnego i tyle wymaga od biednego Bacardi'ego. Już od samego początku zaczął się buntować. Od razu, gdy poczuł więcej luzu, zaczął strzelać baranki chcąc pozbyć się siodła z grzbietu. Bał się go. Nie wiedział po co mu one. Chciał wracać do domu. Nie do tego boksu w Orchard. Do boksu we Francji. W końcu zatrzymał się jednak i zwiesił nisko głowę. Nie ruszy się z tym cholerstwem na grzbiecie. Nie ma mowy.
Vanessa Forest - 2014-04-07, 19:37

Widząc, że koń się buntuje strzela baranki i robi to dość złośliwie skróciła maksymalnie lonżę pozostawiając mu małą przestrzeń do ruchu. Nagle Bardy się zatrzymał i nie miał zamiaru ruszyć. Z anielską cierpliwością poczekała chwilę jednak uparciuch się nie ruszał. Zachęcając go kilkoma kostkami cukru zachęciła do go ruchu.
- Chodź, chodź - powtarzała spokojnie wydając polecenie. Robiła to wszystko jednak spokojnie i konsekwentnie. Nie dając, mu wejść na głowę.

Bacardi - 2014-04-07, 19:50

Czując słodycz kostek cukru zatrząsł gwałtownie głową. Nie zniesie takich tortur, ani chwili dłużej. Przycisnął mocno pysk do piersi głośno prychając. Łypnął gniewnie na kobietę, zaraz jednak wysuwając w jej stronę jedne ucho. Zrobił kilka naprawdę niepewnych kroków w jej stronę wyginając mocno szyję, aby zgarnąć smakołyki z jej ręki. W końcu nieco się rozkręcił idąc kłusem. Z czasem powoli zaczynał zapominać o siodle.
Vanessa Forest - 2014-04-07, 19:59

Widząc jego poirytowanie, nie dawała za wygraną i dalej nęciła go smakołykami. Kiedy ruszył i zaczął iść kłusem, czule go poklepała. Wyciągnęła kolejną kostkę cukru, zachęcając go do większej ilości kroków oraz dłuższego kłusowania. Typowy młodzieńczy koński opór trzeba będzie nad nim popracować jednak kostki cukru i duże chęci wystarczą. Przez cały czas jednak go kontrolowała, żeby nie ruszył do galopu.
Bacardi - 2014-04-07, 20:07

Kłusował więc sobie grzecznie. Nikt go jednak nigdy nie lonżował, więc nie wiedział co w ogóle ma robić. Podczas chodu biegł żwawo nawet na chwilę nie zwalniając. Nie czuł takiej potrzeby, a co najlepsze dobrze mu się tak poruszało. Nie wiedział jednak jak będzie gdy przyspieszy. Nie ruszał do galopu. Czuł, że dziewczyna go w pewnym stopniu stopuje, ale nie wiedział, czym jest to tak naprawdę spowodowane. Tą liną, która ich łączy?
Vanessa Forest - 2014-04-08, 19:04

Konik zachowywał się dobrze i na razie nie przyspieszał. Na jej twarz spłynął, wielki uśmiech. Za pewne pojął, że siodło nie jest aż takie złe. Co prawda to dla niego nowość i będzie tu musiała z nim przychodzić jeszcze kilka razy żeby przywykł do siodła oraz przestał się go bać. Jednak, to tylko kwestia czasu.
- Galop - wydała głośno polecenie. Teraz pozwoliła konikowi przyspieszyć do galopu ciągle jednak go kontrolując i nie pozwalając na większe przyspieszenie. Głośno go chwaliła i delikatnie głaskała, czasem dawała kostkę cukru.

Bacardi - 2014-04-08, 19:58

Potrząsnął łbem równo i żwawo kłusując wokół dziewczyny. Podbijał nieco zadem, jednak to łatwo dało się skorygować u młodego ogiera. Prawdę mówiąc nie zrozumiał polecenia dziewczyny. No bo i jakim prawem, mógł to zrobić? Na lonży poczuł jednak zdecydowanie więcej luzu. Niemal od razu przyspieszył do galopu, myląc nieco nogi na początku. Miał ich aż cztery! Pomyłki się zdarzają. Gdy już sytuacja była opanowana, uniósł dumnie łaciaty łeb galopując wokoło Vanessy.
Vanessa Forest - 2014-04-09, 18:41

Kiedy zaczął galopować po jej komendzie, dała mu za to hojnie kilka marchewek. Trochę śmiesznie, podbijał zadem ale tym zajmie się później teraz spróbuje nauczyć go poleceń. Bacardi galopował, a ona przez cały czas go kontrolowała to zmniejszała obszar do biegania, to zwiększała. Musi sobie, przecież konisko wyrobić mięśnie i kondycję ! Następnym, razem zabierze go na karuzelę tam to się rozrusza koniec bezczynnego siedzenia w boksie !
- Kłus -rzuciła w stronę konia. Ściągnęła, go do siebie linką zmuszając mimowolnie do kłusowania.

Bacardi - 2014-04-09, 19:12

Bacardi od najmłodszych swych lat był jedynie rozpieszczanym ogierem, który dostawał to, co chciał. Nigdy jakoś specjalnie nikt go nie trenował, więc pewnie mięśnie nie były zbyt wyrobione. Polecenie wydane przed Vanesse było dla niego zrozumiane tylko dlatego, że dała mu zdecydowanie mniej luzu na lonży. Chcąc nie chcąc musiał zwolnić. Prychnął już lekko zmęczony, jednym uchem nasłuchując kobiety.
Vanessa Forest - 2014-04-09, 19:27

Kiedy zwolnił dostał kostkę cukru i został delikatnie pogłaskany za wykonanie tego, czego od niego wymagała. Co prawda, wiedziała, że koń nie wie o o co chodzi i zrobił to tylko bo ściągnęła lonżę. Jednak na pewno powinien to z tym skojarzyć. Zauważyła, że ogier się już zmęczył i kłusuje nieco wolniej więc, przyciągnęła go do siebie i skierowała się ku wyjściu.
- Na dziś wystarczy - powiedziała do ogierka i wyszła z nim do stajni prowadząc go u swego boku.
z/t



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group