To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Jezioro Bewl Water

Mistrz Gry - 2016-05-12, 21:21


PRAWDA CZY WYZWANIE?

RUNDA 2:
Hayley (1) -> Mia (2) -> Aaren (3) -> Tony (4) -> Anais (5) -> Jessie (6)


Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Hayley ma po swojej prawej Mię, a po lewej Jess.



LOSOWANIE #2
Tym razem butelka znieruchomiała z gwintem wycelowanym w stronę Aaren.
Osoba: Aaren
Pytanie czy wyzwanie? Pytanie.
Jaka jest najbardziej zboczona rzecz, którą chciałabyś zrobić w łóżku?


Alain - 2016-05-12, 21:51

Jeszcze dłuższą chwilę przyglądał się jasnowłosej, ostatecznie odwracając wzrok oraz całą swoją uwagę skupiając na czymś, a właściwie na kimś innym. Co prawda Elizabeth nie wzbudzała w nim tak dużego zainteresowania, ale wykonując swoje zadanie, ściągnęła na siebie rownież uwagę bruneta. Nie zaśmiał się nawet pod nosem, a jego niezadowolonej facjaty ani przez moment nie rozjaśnił chociaż nikły uśmieszek. Kończąc picie kolejnej butelki piwa, jego wzrok ponownie przeniósł się na Monroe i Chrisa - tym razem dlatego, że to im przypadło wykonanie zadania. Marszcząc brwi uważnie obserwował, co działo się między nimi i tylko czuł ponownie wzbierającą złość i niezadowolenie. Doskonale wiedział, jak w obecnym czasie postrzegała go blondynka, lecz jego przekonania i racje były zgoła inne. Nie pogardził nią bowiem z własnego kaprysu, a ze wzgląd na to, jak później mogłaby wyglądać ich relacja... Albo jej brak. Niestety to niespecjalnie docierało do Monroe, która uparcie obstawała przy swoim, co Francuz miał jej za złe i będzie mieć, dopóki jasnowłosa nie zmieni swojego myślenia w tej kwestii. Jego mięśnie spięły się mimowolnie, kiedy poziom zazdrości sięgnął zenitu, a złości powoli dobijał do swojego apogeum. Mimo to, jedynie zazgrzytał dwukrotnie zębami i splótł obie dłonie, mocno zaciskając palce.
Kiedy tylko gra dobiegła końca, zerwał sie ze swojego dotychczasowego miejsca i bez zastanowienia podszedł do blondynki. Złapał ją za ramie, jednak zrobił to na tyle delikatnie, by nie wyrządzić jej żadnych szkód czy bólu.
-Idziemy pomówić- mruknął chłodnym tonem, zaraz odciągając ją na bok. Nie chciał bowiem, żeby wszyscy słyszeli to, co miał do powiedzenia, zaś tego było sporo i z niczym nie zamierzał się hamować.
-Co ty odpierdalasz?- burknął stłumionym tonem, prowadząc dziewczynę jeszcze dalej, by mieć pewność, ze ich powarkiwań nie usłyszy nikt, siedzący w pobliżu ogniska. Nie liczył na szybką i treściwą odpowiedź, więc gdyby z takową się nie spotkał, zwyczajnie to zignorował. Będąc odpowiednio daleko zatrzymał się i zdecydowanym ruchem odwrócił blondynkę ku sobie, zaraz wolną ręką łapiąc jej drugie ramie, odbierając jej możliwość ucieczki.
-Możesz mi powiedzieć, co to miało być?- spytał oschle, wwiercając spojrzenie w dwukolorowe tęczówki. Zawsze to ona fundowała mu większość spięć, choć niektóre sprawy mogła po prostu przemilczeć i oddać w niepamięć - jednak tym razem to brunet urządzi jej kłótnie w swoim stylu. -Zabawa zabawą, ale to...- wycedził przez zaciśnięte zęby, z ledwością powstrzymując się od niekontrolowanego wybuchu złości połączonej z agresją. -... to mi się nie podobało, Monroe.- mruknął, o dziwo przybierając nieco spokojniejszy i zarazem łagodniejszy ton. Jednak Angielka nie mogła się dać zwieść z racji, iż była to tylko cisza przed wielką burzą, którą Francuz niedługo sam rozpęta.
-I nie próbuj mi wmawiać, że to nie moja sprawa, bo to, kurwa, jest moja sprawa.- warknął chłodno, ale wciąż na tyle cicho, że jego głos zahaczał niemal o szept. -Jestem tu tylko dlatego, ze ty tu jesteś, nie zapominaj o tym.- mruknął, uwalniając jedną rękę blondynki, swoją zwiedzających luźno wzdłuż ciała.

Aaren Wayford - 2016-05-12, 22:03

Odpuściła mu od razu, sama nie była lepsza jeśli chodzi o picie, jedyną zaletą była mocna główka, która nigdy jeszcze nie zawiodła Aaren. Splatając palce swojej dłoni z jego uśmiechnęła się subtelnie, jednocześnie przejmując butelkę wódki od Tonego i biorąc kolejny łyk, który zapiła sokiem.
Wzorkiem śledziła rozgrywającą się grę w butelkę, z uwagą śledząc Elizabeth, która zaliczyła upadek tuż po tym jak urządziła sobie własny rollercoaster. A następnie Chrisa zlizującego bitą śmietanę z brzucha nieznajomej blondynki.
Gdy padła propozycja ze strony Jess, nie zdążyła nawet tego przeanalizować. Biorąc kolejny łyk wódki podniosła się razem z nim. - No to idziemy.- posyłając mu roziskrzone spojrzenie, podjęła się uczestnictwa, nie stawiając nawet oporu. Nie takie rzeczy się w życiu robiło więc gra w butelkę najpewniej nie okaże się taka straszna.
Z uwagą wsłuchiwała się w pytanie zadane przez Jess w stronę Hayley, która dostała łaskawe pytanie. W momencie, gdy butelka poszła w ruch jej gwint zatrzymał się na niej. Uśmiechając się powiedziała odważnie. - Pytanie.- spoglądając wprost na Hayley, która swoimi słowami totalnie ją zagięła.
- Muszę pomyśleć.- wodząc wzrokiem po zebranych w kółku osobach, podgryzła dolną wargę w zastanowieniu, powoli puszczając wodze swojej fantazji. - Chciałabym wrócić do domu późnym wieczorem, zastać w swojej kuchni półnagiego mężczyznę, który zerwał by ze mnie ubrania, związałby mi ręce swoim paskiem od spodni, zasłonił oczy i wziął mnie na kuchennym blacie, w naprawdę mało delikatny sposób. - mrukliwym i pełnym sensualności głosem opowiedziała krótką historyjkę, z zaciekawieniem patrząc na twarze zebranych tu kobiet, a także panów, którym co nieco mogło obić się o uszy. Dopiero kończąc swój wywód wbiła spojrzenie swoich kocich oczu w twarz Wayforda ;>.
O ile wszyscy zgromadzeni odzyskali mowę zakręciła butelką, przekazując pałeczkę dalej.

Mistrz Gry - 2016-05-12, 22:05


PRAWDA CZY WYZWANIE?

RUNDA 2:
Hayley (1) -> Mia (2) -> Aaren (3) -> Tony (4) -> Anais (5) -> Jessie (6)

Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Hayley ma po swojej prawej Mię, a po lewej Jess.



LOSOWANIE #3
Tym razem butelka znieruchomiała z gwintem wycelowanym w stronę Jess.
Osoba: Jessie
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Zamień się ubraniami z osobą przeciwnej płci i zostań w nich do końca gry. Przebieracie się przed wszystkimi, bielizna może zostać.


Charmeur - 2016-05-12, 22:24

Misza napisał/a:
Misza poklepał rudą podopieczną po łopatce, kręcąc z niedowierzaniem głową. Cóż, odrobina szaleństwa w życiu zawsze się przyda, temu nie można było zaprzeczyć. Ponownie skierował Charmeur we właściwą stronę, głównie utrzymując ją w kłusie. Stały, ale elastyczny kontakt i równo do przodu, żeby nie miała okazji do myślenia. Na dłuższej prostej zagalopowanie, zależało mu na utrzymaniu stałego tempa w galopie pośrednim, co jakiś czas prosił ją o przejście do roboczego. Od czasu do czasu wjazd na woltę, bo przecież mógł nieco z nią poćwiczyć w terenie, żeby porozciągać jej mięśnie. Potem przejście do kłusa, następnie do stępa i w tym tempie spokojnie dojechał do obozu. Zaginiony wrócił z akcji. :lol2:
Stanął wraz ze swoją uroczą wariatką gdzieś z boku, rozsiodłał ją, sprawdził nogi i generalnie każdy skrawek ciała, by zobaczyć, czy gdzieś się nie uszkodziła, a potem puścił gdzieś na ogrodzony teren, by mogła się wytarzać. Potem pewnie zgarnie ją na pławienie, bo czemu nie. Na razie zajął się porządkowaniem torby i własnego stroju, bo wyglądał, jakby wrócił z wojny. Próbował również odgadnąć, skąd we włosach pęczek liści.


Parskając głośno szła z nisko opuszczonym łbem, mocno pchając się zadem do przodu i jednocześnie pracując wydajnie grzbietem oraz szyją. Dopiero poproszona o galop, niezwykle miękko przeszła w górę, zaczynając poruszać się okrągłym galopem w zebraniu. Miękko gnąc się na woltach, dawała prowadzić się w zaledwie dwóch paluszkach, leciutko niosąc głowę opartą na obu wodzach.
Krocząc aktywnym stempem, nieco zziajana dotarła razem z właścicielem do obozu, rozsiodłana otrzepała się cała, odganiając ogonem natarczywe muchy. Po oględzinach właściciela trafiła na padok i od razu klapnęła na ziemię w celu wytarzania się i pozbycia uczucia swędzenia.
Po piaskowej kąpieli, Charm zaczęła leniwie skubać trawę dołączając do stadka koni.

Jessie - 2016-05-12, 22:35

Wyznanie Hayley ani Aaren nie zaskoczyły szczególnie Jess, prawdopodobnie dlatego, że sama miała podobne doświadczenia. Uśmiechnęła się tylko lekko, sama do siebie, po czym napiła się wódki, która akurat trafiła w jej ręce. Wprawiona w ruch przez Aaren butelka zatrzymała się właśnie na Irlandce, w reakcji na co odjęła od ust butelkę, rzucając wyczekujące spojrzenie brunetce.
- Wyzwanie - zadecydowała, zaraz zamieniając się w słuch i początkowo nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Nie żeby stanowiło to dla niej jakikolwiek problem, ale jedynym mężczyzną w ich gronie był Tony, z którym jak wiadomo, nie miała najlepszym stosunków. Spojrzała więc na bruneta, który ku jej zaskoczeniu także zgodził się uczestniczyć w tym wyzwaniu. I bardzo dobrze, bo nie zamierzała ponosić przez niego kary!
- Dostaniesz swojego półnagiego mężczyznę szybciej niż myślałaś - zwróciła się do Aaren z rozbawieniem, po czym przekazała osobie obok wódkę i sok. Wstała z miejsca i nie wychodząc z koła, zaczęła się rozbierać równocześnie z Tonym, nie krępując się tego zrobić w obecności innych osób. Wręczyła brunetowi swoje ciuchy, pozostając w bieliźnie, lecz nie na długo. Wiedziona zapewne zachętami ze strony podpitych znajomych, a także własną chęcią zobaczenia Tonego w staniku, zasłoniła sobie cycki jego koszulką i drugą ręką sprawnie rozpięła stanik, zaraz się z nią oswobadzając. - Proszę bardzo :D - wcisnęła mu biustonosz ze śmiechem, przed którym nie mogła się powstrzymać. Następnie przykucnęła, aby sprawnie i szybko założyć na siebie koszulkę chłopaka, tak aby żodyn nie zobaczył jej gołych cycków! ;< Później już bez problemu mogła ubrać całą resztę, bordową bluzę z kapturem oraz czarne rurki, które na nią były zdecydowanie za duże i za długie, ale zawsze lepiej w tę stronę niż w drugą... :lol2:

Bastian Collins - 2016-05-12, 22:35

Przyjrzał się uważnie Christianowi, wypuszczając przy tym z siebie zduszony śmiech.
- Następnym razem ogolę się dla Ciebie. Cały – rzuciwszy chłopakowi zalotne spojrzenie, które wyćwiczył wcześniej w roli Joanny Krupy uśmiechnął się głupkowato, kręcąc przy tym głową. Sam skorzystałby z takiego wyzwania jakie dostał Levrull – on musiał zrobić z siebie idiotę podczas gdy tamten zwyczajnie czerpał z zadania same przyjemności. Taki już los, a biednemu zawsze wiatr w oczy!
Wkrótce ich zabawa się skończyła, a brunet na powrót postanowił zająć się panną White, tym samym udostępniając miejsce kolejnej grupce nakręconych graczy. Butelka cieszyła się dużą popularnością kiedy brało się pod uwagę tego typu eskapady. I dobrze! Przynajmniej nie trzeba na siłę szukać tematów do rozmów, a grupa integruje się i dobrze bawi, mimo że prawie wcale się nie zna. A przynajmniej właśnie tak jest w przypadku Bastiana.
Pomógł przyjaciółce podnieść tyłek z ziemi i w razie potrzeby przytrzymał ją by nie upadła na nią z powrotem. Podprowadziwszy El do jakiegoś krzesełka pomógł jej posadzić na nim tyłek, samemu stając tuż przed dziewczyną z ułożonymi na biodrach rękoma.
- No i co ja mam z Tobą zrobić? Teraz pewnie nie pójdziesz się kąpać, a i w namiocie nie będzie z Ciebie wiele pożytku – zaśmiał się, sobie samemu nalewając do kieliszka wódkę, którą znalazł gdzieś na stojącym obok stoliku. Szybko wychylił naczynie denkiem do góry i wypił jego zawartość, tym razem nie rezygnując z popicia alkoholu czarnym, gazowanym napojem. Rozejrzał się także za czymś do picia dla Elki, a kiedy uznał, że najbardziej ocuci ją woda, zwyczajnie podał dziewczynie butelkę, narzucając jej picie z gwinta, jako że nie odnalazł żadnego czystego kubeczka.
- Ten Christian chyba czuje do Ciebie miętę - podsumował nagle, wypalając bezwiednie ostatnie przemyślenie, które wpadło mu do głowy - Tylko nie wiem czy w takim stanie masz u niego jakieś szanse - puścił jej głupi uśmieszek, nie mogąc darować sobie tego wspaniałego, kąśliwego komentarza.

Harley Davidson - 2016-05-12, 22:45

W międzyczasie zagadywał do Sary - więcej nie drążył tematu rajdu, uznając, że jest pewnie dla niej dość niewygodny. Oczywiście dopóki nie odeszła od ogniska utrzymywał ich przepychankę, starając się przekonać dziewczynę, że oczywiście sytuacja jest niepewna i ma o co być zazdrosna! Zdołał przejrzeć jej maskę, ot, nauczony doświadczeniem i wiedział, że dokładnie tak jak on, nie ma na myśli nic złego i tym razem nie ma się czego obawiać. Przytaknął, dając jej jasny znak, że przetworzył informacje, dłuższą chwilę podążał za nią wzrokiem. Oh, nie była to bynajmniej oznaka braku zaufania wobec niej - po prostu nie był pewien czym zajmują się inni uczestnicy rajdu i czy nie będzie miała problemów. Po alkoholu wszystkie jego emocje sięgały głębszego wymiaru, także niepokój, niepewność. Nawet nie zauważył, gdy jego dama znów pojawiła się obok - gra go wciągnęła. Grabił sobie niewątpliwie! Kolejne wyzwania i kolejne kieliszki wywoływały na jego twarzy coraz szerszy uśmiech, niekiedy parskał śmiechem, niekiedy przyhamowywał się przed, hm, ciekawszą reakcją? Po jego zadaniu zabawa zaczęła zmierzać w trochę innym kierunku. Ostatni raz spojrzał za blondynką, ale sytuacja wyglądała na spokojną... A jego wzrok zaraz przykuło spojrzenie Naomi, w sumie nie tylko spojrzenie, ale i jej popis. Nie dał się bynajmniej skusić, lekko uniósł jedną brew, kąciki ust, spoglądając na nią z rozbawieniem, z lekka zawadiacko. W momencie, gdy przyszła pora na Christiana... No, miał nadzieję, że wybierze Bastiana, jak szaleć to szaleć, czy nie? Rozsiadł się na szerokości całego śpiwora, oparł o przystawioną specjalnie w tym celu kłodę, pod pretekstem wygrzewania miejsca Sarze. Ekipa butelkowa zmieniła się i teraz przyglądał się rozgrywce ledwo kojarzonej ekipie Jessie, Tony'emu i Aaren. Pytania coraz bardziej grały na wyobraźni, brunet nie uznał tego bynajmniej za właściwe... Był jeszcze na tyle trzeźwy, by zauważyć, że jako jedyny siedzi tu jeszcze w bryczesach, więc póki był w stanie, skierował się do swojego namiotu, gdzie pospiesznie przebrał się w jeansy, jakiś t-shirt, miękką bluzę. O wiele lżejsze od oficerek buty pozwoliły rozluźnić się jego stopom, przez chwilę spoglądał tylko w stronę grupy przy ognisku. Zmarszczył brwi, widząc rozbierającego się Tony'ego i Jessie. Już zaczynają jakieś orgie? :lol2: Na szczęście po chwili ubrali się znowu, choć jego przyjacielowi z trudem przychodziło wciągnięcie damskich spodni na swoje nogi. Na szczęście ognisko ogrzeje! Uśmiechnął się krótko, sprawdził czy w kieszeni ma paczkę fajek, zapalniczkę... No i zabrał zapomniane marchewki. Już po dobranocce, ale może Stradivarius jeszcze nie śpi? Wypadałoby go nagrodzić za taką współpracę jeszcze przed późnym wieczorem i przed jutrem, żeby się nie obraził! Harłak ruszył więc wzdłuż kolejnych pastwisk, starając się omijać grupki rozmawiających, wypatrywał znajomej białej strzałki i karego szport cielska.
-Stradivarius, skarbie! Chodź do tatusia!
Nie wydzierał się, raczej ruszył w kierunku ogiera, sprawdzając przy okazji, czy fajna grupa mu się trafiła i czy wszystko okej. Już na powitanie wyciągnął w kierunku ogiera całą marchewkę i podsunął mu pod nos.

Monroe - 2016-05-12, 22:46

I właśnie w tym tkwił szkopuł: nie rozumieli siebie nawzajem, albo inaczej, Monroe doskonale wiedziała dlaczego Alain nie zdecydował się na taki krok i nie zgadzała się z nim. Co więcej rozumiała jego motywy postępowania, ale czy w tej sytuacji miał prawo odcinać ją od wszystkich mężczyzn i trzymać dla siebie jak pies ogrodnika? Jednocześnie wszak wymagał od niej uzależnienia swojego sposobu zachowania od jego persony i nie robienia sobie nadziei na nic więcej w obawie przed pogorszeniem relacji. Żadna normalna kobieta, a już na pewno nie Monroe, nie mogła się na to godzić. Nie pisała się na bycie obok Alaina przepełnione wyrzeczeniami tylko po to, by poczuł się lepiej. Teraz wszak zachowywała się względem niego po prostu jak przyjaciółka, bez żadnych zobowiązań. Wciąż wszak mogła powiedzieć mu wszystko, ufała mu, wiedziała że jedno na drugie może liczyć niemal w każdej sytuacji, ale... przestała postrzegać go jako potencjalnego partnera. Nie tylko tego seksualnego, ale również życiowego i dlatego nie miała najmniejszej wątpliwości względem słuszności swoich decyzji. Spadł do rangi brata, jeśli można tak to ująć, toteż mógł być pewien, że nie przytaknie mu teraz. Zresztą rzadko kiedy przytakiwali sobie nawzajem. Niemniej czując uścisk na ramieniu odwróciła głowę, podskórnie czując że jest źle. Nie miała jednak wyrzutów sumienia, dlatego niemal natychmiast przybrała znaczne chłodniejszy wyraz twarzy, przepraszając krótko Christiana i ruszając w towarzystwie Alaina na bok. Cały czas trzymał ją za ramię, co wywoływało nieprzyjemny skurcz w dole brzucha dziewczyny. W pierwszej chwili wręcz chciała strzepnąć jego dłoń z ramienia, na nowo przybierając obronną postawę, co potwierdziło się w chwili, w której odezwał się po raz pierwszy. Otworzyła usta żeby coś odpowiedzieć, ale w ostatniej chwili zamknęła je, gryząc się w język. Nie miała zamiaru kłócić się tu i teraz, ale Alain skutecznie utrudniał jej zadanie, ostatecznie uzmysławiając jej że to kompletnie niemożliwe.
- Doskonale wiesz, że nie masz żadnego prawa do zazdrości. Co tobie się wydaje? Że będę czekać aż łaskawie zwrócisz na mnie uwagę? – odparowała natychmiast, czując się w uścisku jego dłoni jak w klatce. Mogłaby wszak uciec jedynie wzrokiem, ale to nie należało do zachowań podobnych do Monroe. Potwierdziła to wbijając pociemniałe od gniewu, niebiesko-brązowe oczy w jego jasne tęczówki. Czuła jak alkohol wtłacza w jej żyły wściekłość i nie miała najmniejszego zamiaru odpuścić. Szybkim ruchem szarpnęła ramieniem, strzepując jedną dłoń Alaina ze swojego ramienia, a potem przeczesała nerwowo włosy.
- Nie ty to inny... zresztą, idź sobie do tej pieprzonej Harlow. Ona pozwoli ci sobą dyrygować jak marionetka. Ja nie mam zamiaru tracić życia na bycie twoim kołem zapasowym – cały czas warczała, nie podnosząc wzroku. Nim jednak zdążył zarzucić jej cokolwiek, uprzedziła go z wściekłością zaciskając pięści.
- I przypominam, że przyjaciele z definicji ze sobą nie sypiają. To był twój wybór – syknęła, by nie było wątpliwości. Przyjęła jego życzenie z zadziwiającą lekkością, choć jak się dzisiaj okazało Alain nie do końca tak to widział. Niestety zaraz padł argument, który nieco ją skruszył, choć wcale nie na tyle, by zaczęła się tłumaczyć.
- Bo na tym polega rola, którą sam sobie wybrałeś. Nie masz prawa bronić mi kontaktów z innymi mężczyznami, skoro nie chcesz traktować mnie poważniej. I wybacz, ale nie jestem na twoja wyłączność. Nie w ten sposób.

Anonymous - 2016-05-12, 22:54

Słysząc wyznanie Hayley nieznacznie uniósł brwi, ale w zasadzie nie wywołało ono w nim żadnych emocji. W dzieciństwie robiło się wiele dziwnych rzeczy. Dopiero pytanie skierowane w stronę Aaren wzbudziło jego ciekawość; momentalnie podciągnął kąciki warg w nieznacznym uśmiechu, który utrzymał się na jego twarzy do końca. Napotykając spojrzenie Aaren nawet nie drgnął, chociaż musiał przyznać, że i jemu podobała się taka wizja. Mówiąc takie rzeczy publicznie mogła mieć pewność, że ktoś z nich skorzysta i najprawdopodobniej będzie sam Wayford, który przecież lubi takie zabawy. Toż to prawie jak przyzwolenie na gwałt .
Mina szybko mu jednak zrzedła wraz z usłyszeniem wyzwania, jakie padło pod adresem Jess. Z początku nawet nie zajarzył, że jest jedynym facetem w grupie, ale gdy tylko sobie to uświadomił, przybrał minę zbitego psa. Ale jak mus, to mus!
- Nie wierzę, że się na to zgadzam - mruknął, kręcąc głową i wstając powoli z miejsca. Rzucił Jessice wyzywające spojrzenie, po którym złapał za brzeg bluzy, krzyżując ramiona, dzięki czemu po podniesieniu ich w górę jednym ruchem ściągnął z siebie bluzę. W ślad za nią poszła też koszulka, przez co odsłonił swoje wyrzeźbione, pokryte tatuażami oraz bliznami ciało, na które padało teraz światło ognia. Uśmiechając się z politowaniem, rzucił brunetce owie dwie części garderoby, po czym rozpiął pasek i ściągnął spodnie, niemalże ciągnąc za nimi... różowe bokserki CK :lol2: <3 Zostawił je jednak na swoim tyłku, chociaż gdy Jess zaczęła rozpinać stanik, pokusił się o drobną prowokację polegającym na opuszczeniu bokserek niżej, tak, jakby zamierzał się ich pozbyć. Obecne tutaj dziewice musiały mieć jednak przerażone miny, dlatego ostatecznie zrezygnował z tego pomysłu i wziął od Jess ciuchy, stając przed trudnym wyzwaniem. Tylko założenie bluzy wydawało mu się realne, pewnie dlatego że zabrała taką należącą do Jonaha; niestety założenie szarej bokserki i szortów, no i oczywiście stanika (jak mogłabym zapomnieć!) było dużo bardziej skomplikowane. Niemniej naciągnął na siebie jej koszulkę, która zatrzymała się gdzieś w połowie jego rozbudowanej klatki piersiowej, na to założył bluzę (jak wspomniałam, bez większego problemu), z biustonosza zrobił sobie jakże gustowny naszyjnik :lol2: , a szorty... Cóż. Zmieściły się tylko na jedną nogę, poddając się gdzieś w połowie uda. FASZYN.
Tak ubrany usiadł na swoim miejscu i zabrał komuś wódkę, od razu biorąc kilka porządnych łyków pod rząd, żeby odreagować tę dziką zabawę. Byle do końca, a wtedy z powrotem odzyska swoje ciuchy.


Mistrz Gry - 2016-05-12, 22:57


PRAWDA CZY WYZWANIE?

RUNDA 2:
Hayley (1) -> Mia (2) -> Aaren (3) -> Tony (4) -> Anais (5) -> Jessie (6)

Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Hayley ma po swojej prawej Mię, a po lewej Jess.



LOSOWANIE #4
Tym razem butelka znieruchomiała z gwintem wycelowanym w stronę Anais.
Osoba: Anais
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Weź osobę po swojej prawej (Jess) na barana i przebiegnij się z nią dookoła ogniska.


Aaren Wayford - 2016-05-12, 23:09

Na żaden gwałt nie ma przyzwolenia ! :lol2:
Będąc pomysłodawczynią wzywania uśmiechnęła się triumfalnie. Widząc rozgrywającą się na jej oczach akcję nie mogła pohamować rozbawienia jakie wywołała zamiana ubrań Tonego z Jess. Śmiejąc się obserwowała jak Wayford pokracznie ubiera się w cichy brunetki, a tym bardziej wieszając sobie jej stanik na szyi. Jess wyglądała o niebo lepiej w jego ciuchach, niż brunet w różowych bokserkach na tyłku i dziwacznie założonymi na siebie elementami ubioru dziewczyny.
Unosząc z zaciekawieniem brwi, przyglądała się tej wymianie spojrzeń oraz próbie zdjęcia bokserem, na którą zareagowała tajemniczym uśmiechem, jednocześnie palcem wskazującym odruchowo wodząc po swoich wargach.
Czuła nikłą nutę zazdrości to te widoki, które mogła podziwiać każda z pań, niemniej jednak alkhol oraz rozbawienie skutecznie odwodziły jej myśli od tego. Odetchnęła z ulgą widząc, że Antek nie pozbył się swojej bielizny i wrócił z powrotem, siadając obok.
- Doprawdy uroczo wyglądasz.- zamruczała, nie potrafiąc przestać się śmiać. Jeśli tylko ukoił swoją psychikę wódką, sama chwyciła za butelkę, upijając z niej parę łyków i przekazując w dalszy obieg.
- Jak będzie Ci zimno to mów, skoczę po jakiś koc.- poprawiła mu stanik Jess na szyi bo się przekręcił. :lol2:

Elizabeth White - 2016-05-12, 23:19

Skorzystała z usług mężczyzny, o własnych siłach zasiadając na podsuniętym krzesełku. Przypomniawszy sobie o gumce spoczywającej na jej nadgarstku, związała włosy w wysokiego, lekko roztrzepanego koka, chwilę wcześniej wyciągając z nich paprochy, liście i inne fajne rzeczy.
- Sam mnie namówiłeś do udziału - wypomniała mu bez większych ogródek, ostrzegawczo grożąc przy tym palcem. Oczywiście nie miała mu tego za złe, zwyczajnie się droczyła. Wbrew pozorom takie akcje były najlepsze i najdłużej zapadały w pamięć. Z pewnością za jakiś czas będzie się z tego śmiała, ale aktualnie skupiła się na rozcieraniu pobolewającego kolana. Miała jedynie nadzieje, że to niegroźne stłuczenie i nie sprawi jej kłopotu przy powrocie do domu.
- Po za tym nic mi nie jest. Po prostu od tego kręcenia zrobiło mi się trochę niedobrze... - zaczęła się usprawiedliwiać. Nie zamierzała robić z siebie ofiary, podczas gdy noc była jeszcze młoda. I nie przesadzajmy z tym, że dwa piwa aż tak ją uziemiły. Drugie wypiła odrobinę za szybko, co poskutkowało taką a nie inną reakcją. Teraz, gdy minęło już trochę czasu, czuła się zdecydowanie lepiej. Nie zmieniało to faktu, że butelkę z wodą przyjęła ochoczo, uzupełniając jej niedobór w organizmie.
Stwierdzenie Sebastiana wyrwane z kontekstu na tyle zdziwiło Kanadyjkę, że ta niemal zadławiła się popijanym napojem. Zignorowała je jednak na rzecz drugiej części wypowiedzi Anglika.
- Tak się składa, że mój stan ma się zajebiście i jeszcze się o tym dzisiaj przekonasz - odparła, zadziornie spoglądając mu w oczy. Owe stwierdzenie przyjęła jako rzuconą rękawicę, którą oczywiście zamierzała podjąć. Jeśli sądził, że resztę wieczoru spędzi na czterech literach, to się grubo mylił.

Hayley - 2016-05-12, 23:33

Wyznanie Aaren przyjęła ze stoickim spokojem, nie odnosząc się do niego w żaden sposób. Właściwie temat seksu był jej obcy w dużej mierze, dlatego nawet nie próbowała oceniać dziewczyny. Niemniej jednak zamyśliła się na chwilę, przybierając na twarz nikły uśmiech, szczególnie widząc miny zarówno Tonego jak i Aaren kierowane w swoją stronę. Zwróciła wówczas spojrzenie na Jess mówiące coś na rodzaj „mówiłam, że nie jest gejem”, a potem roześmiała się wraz z kolejnym zadaniem przyjaciółki. Nie mogąc wyobrazić sobie Wayforda w damskich ubraniach, przypatrywała się wszystkiemu z zainteresowaniem, dopiero kiedy sięgnął do swoich bokserek wstrzymała oddech, z przerażeniem zamykając oczy Aidenowi <3 własnymi dłońmi i odwróciła głowę. Nie mogła dopuścić do aż takiego zgorszenia jej młodszego kuzyna, któremu czasami starała się trochę matkować. Zresztą trauma na psychice leczy się długo.
- Tony! – w jednym momencie wydała z siebie nieco przyciszony, piskliwy okrzyk otwierając tylko jedno oko żeby upewnić się, że nie zdjął majtek. Kiedy jednak zobaczyła jak ubrany jest brunet parsknęła śmiechem, otwierając kolejne piwo i rozluźniając się dużo bardziej.

Anais - 2016-05-12, 23:46

Nie spodziewała sie, ze tak szybko ulegnie namową przyjaciółek, jednak za złe mogła mieć to wyłącznie sobie. Upiła jeszcze jeden łyk piwa, chwilę później zajmując swoje miejsce w kole - pomiędzy Tonym i Jessie. Z lekkim uśmiechem przyjrzała się grającemu towarzystwu, z którego większą część stanowiła jej grupa. Na samym początku nie czuła ani odrobiny stresu i dopiero, kiedy szyjka butelki wskazała w pierwszej kolejności Hayley, brunetka głośniej przełknęła ślinę. Mechanicznie spojrzała w stronę przyjaciółki, ciekawa jej odpowiedzi. Osobiście uważała, że zadane pytanie jest dość... Intymne jednak nie wnikała, Jessie i tak była dla dziewczyny wyjątkowo łaskawa. Kiedy butelka kolejny raz poszła w ruch, brunetka wstrzymała oddech, prosząc o to, by przypadkiem to jeszcze nie była jej kolej, jak sie okazało, nie była. W duchu odetchnęła z niemałą ulgą, zaraz przyglądając się z zainteresowaniem Aaren. Poczuła się... Dziwnie. Ale nie dlatego, ze brunetka pokusiła się o jakąś zadziwiającą odpowiedź, a dlatego, że Anais w kwestii seksu była kompletnym laikiem i nawet nie wiedziałaby jak odpowiedzieć na takie pytanie. To powodowało, że czuła się odmieńcem, mając wrażenie, że wszyscy oprócz niej mają już w tych sprawach niemałe doświadczenie. Z chwili Namysłów wyrwało ją wylosowanie kolejnej osoby. Tym razem z dużo większym rozbawieniem przyglądała sie Jessie, wdziewającej męskie ubrania i Tonemu, usiłującemu ubrać na siebie cichy dziewczyny. Przez to zamieszanie zapomniała o tym, że sama bierze udział w tej grze, wiec spokojnie upijała kolejny łyk piwa, kiedy butelka wskazała ją. W pierwszej chwili zamarła w bezruchu, zaraz przełykając napój. Zebrawszy sie w sobie, wzięła głęboki oddech i twardo postawiła: -Wyzwanie.
Wyzwanie, które padło momentalnie zmusiło Francuzkę do złapania sie za głowę. Dobrze, że padło na Jessie, a nie Tonego, bo mogłoby być dużo ciężej. :lol2: Odwróciła się do przyjaciółki, posyłając jej nieco niepewne spojrzenie. -Mam nadzieje, że nie przytyłaś.- rzuciła nieco rozbawiona, po chwili dodając: -I że jesteś ubezpieczona.- zerknęła przelotnie na ognisko, w obawie przed tym, że Jess wyląduje w ogniu. Zaraz też wstała i wzdychając cicho pochyliła się, coby ułatwić brunetce wdrapanie się na swoje plecy. -Pakuj sie- ponagliła ją, uśmiechając sie szeroko, choć był to bardziej uśmiech z rozpaczy, niżeli zadowolenia.
Jeśli Reese znalazła się na swoim miejscu, Anais objęła dłońmi kostki dziewczyny i wyprostowała nieco sylwetkę, od razu chwiejąc się mocno. Z jej ust padło ciche przekleństwo, którego nie powinien usłyszeć nikt, oprócz tych najbliżej siedzących osób. Zmarszczyła lekko brwi w wyrazie swojej determinacji. -No to wio- mruknęła bez przekonania ruszając przed siebie. Na szczęście Jessie była dość drobna i lekka, jednak nie zmieniało to faktu, że Anais zachwiała sie groźnie kilka razy, o mały włos nie wywracając razem z przyjaciółką. Wszystko szło zgodnie z główną myślą, aż do momentu zakończenia okrążenia. Francuzka potknęła się bowiem o bliżej nieokreślony przedmiot i razem z Jess wyrżnęły pięknego orła, prawdopodobnie lądując na kimś, kto swoim ciałem nieco zaasekurował ich upadek. Nie wiem na kogo mogły się przewrócić, może na Hayley, Aidena, albo Tonego lub Christiana? W całym tym zamieszaniu Anais nawet nie była tego w sanie stwierdzić. Na odchodne rzuciła krótkie "przepraszamy", wybuchając śmiechem. Przypełzła na swoje miejsce i zakręciła butelką, mimowolnie masując swój obolały łokieć.
-Żyjesz?- zagadnęła do Jess, dopiero teraz naprawdę przejmując się jej stanem.

//Przepraszam za błędy, z telefonu pisze ._.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group