To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Europa - [ANGLIA] Park Narodowy Dartmoor

Oliver Pelerieux - 2018-05-03, 22:50

Odwzajemniłem uśmiech, już nie dręcząc jej więcej tematem nieogolonych nóg. Teraz mówisz o Florydzie? Miała być Teneryfa. :lol2:
Wcale mi się nie spieszyło do rozpoczęcia masażu, dlatego gdy Aileen układała się na moich nogach, wsparłem się z tyłu na dłoniach i po prostu się jej przyglądałem. - O jeny - jęknąłem, aż się krzywiąc w reakcji na to nieprzyjemne strzyknięcie kośćmi. - Ile ty masz lat? 50? - Zapytałem, potrzebując chwili na wymazanie tego dźwięku z pamięci. - Poradzę sobie, ale wygodniej będzie jak usiądziesz przede mną, bo tak to cię mogę co najwyżej podrapać po pleckach. Chyba że chcesz? - Posłałem jej pytające spojrzenie, czekając aż podejmie jakąś decyzję.

Amelie - 2018-05-03, 22:52

No trudno, jak jest nią zainteresowany, to jest dostępna jedynie w pakiecie ze swoim językiem, chociaż może to i dobrze, bo język nie służy tylko do rzucania dwuznacznych uwag i wkurzania innych.
Zmarszczyła brwi, przez co wyglądała uroczo, chociaż oczywiście nie miała o tym pojęcia i obrzuciła go nienawistnym spojrzeniem, chociaż oczywiście nienawiści do niego nie czuła, no ale jakoś musi się bronić. Tylko co poradzić, że ze złością jej do twarzy? Jej bliscy by się z tym nie zgodzili, ale mniejsza z nimi.
- Nie, panie Za Dużo Sobie Wyobrażam. - odpowiedziała dobitnie i dumnie uniosła głowę, co uczyniła z takim animuszem, że zburzyła swoją wątpliwą fryzurę, przez co jej włosy wylądowały jej na twarzy. Dmuchnęła w nie, chcąc się ich pozbyć sprzed widoku.
To się zawsze może zmienić, bo w końcu nie wiadomo w kim siedzi psychopata :lol2:
Zmierzyła go uważnym i podejrzliwym spojrzeniem, jakoś mu nie dowierzała, a raczej obawiała się, że tu snuje jakąś intrygę. Kiedy zaproponował karty jednak odrobinę się rozlużniła. Od wieków nie grała w karty.
- No dobrze. - zgodziła się, po czym zmieniła nieco pozycję, opierając brodę na kolanach.

Aileen - 2018-05-03, 22:56

Ej, kości strzykają i młodym ludziom! Wypraszam sobie! ;-D Na jego pytanie jedynie westchnęłam i rozłożyłam się wygodniej odpowiadając zdawkowo.
- Czasami tak się czuję. - W sumie smutne. Chciałoby się być wiecznym nastolatkiem, a jak tu puknie dwudziestka nagle stajesz się emerytem. Ale w sumie emeryci mają lepiej, tyle wolnego czasu a i wtedy seks jest lepszy... :lol2:
- Drap draaap. - Rzuciłam na odchodne i schowałam twarz przy jego udzie. Jeden zły ruch i będę gryźć. Włosy zaś zgarnęłam z pleców pozostawiając mu pełne pole do popisu oraz możliwość przeczytania napisanego na karku drobnym druczkiem tatuażu: ''Dziennikarz pisze dla zapomnienia, podczas gdy chciałby pisać dla pamięci i czasu.'' Zrobiłam go tuż po otrzymaniu nagrody, kiedy zdałam sobie sprawę, że kiedy dziennikarstwo staje się pracą, przestaje być pasją. Niestety.

Oliver Pelerieux - 2018-05-03, 23:24

Zacząłem więc drapać ją przyjemnie po plecach, początkowo przez materiał koszulki. Po chwili jednak zdecydowałem się wsunąć rękę pod nią, tym samym trochę podciągając ją do góry. Mam nadzieję, że tym sobie nie zasłużyłem na ugryzienie. W końcu to dla jej dobra - tak było znacznie przyjemniej. Głaszcząc i drapiąc ją na zmianę, w pewnym momencie zauważyłem wspomniany tatuaż. Przekręciłem lekko głowę, żeby łatwiej mi było go odczytać. - Niezbyt wesoła ta sentencja - stwierdziłem na głos, nie próbując jednak rozgrzebywać na siłę tego tematu. Też się kiedyś zastanawiałem nad tatuażem, ale temat jakoś się rozmył. Może to i lepiej.
Aileen - 2018-05-03, 23:33

Cicho westchnęłam napawając się przyjemnym uczuciem i chwilowo zapominając o wszystkich smutkach, do czasu jednak. Komentarz był jak najbardziej trafny, przytoczył mi jednak wiele smutnych wydarzeń z życia, które chciałabym wymazać. A może bardziej... zneutralizować?
- ''Nie wszystko musi być kolorowe.'' - Przytoczyłam tu tytuł jednego z moich artykułów, pokazując przy tym rękoma cudzysłów i krótko się zaśmiałam, gdyż alkohol migiem pomógł mi znaleźć śmieszniejsze tematy myśli.
- Nad tyłkiem miałam mieć ''Tutaj mnie możesz pocałować'' ale potem dostałam pierwsze propozycje sesji zdjęciowych i tak jakoś nie zrobiłam. - Wzruszyłam lekko ramionami i momentalnie się spięłam, kiedy zaczepił palcami jeden z czulszych na moich plecach punkt, znajdujący się w kompletnie niezrozumiałym miejscu. Cofnęłam ramiona i lekko przymrużyłam oczy, wyginając plecy w nienaturalny łuk i spinając na nich wszelkie mięśnie.

Seth - 2018-05-04, 16:25

Mr Allen will see you now :lol2:
A kto powiedział że na stopach? Po co się ograniczać do jednego miejsca? W końcu może jeszcze nie odkrył wszystkich miejsc, w których ma łaskotki.
Podczas gdy ona zataczała koła dłońmi na jego tułowiu, jego dłonie wylądowały na jej plecach, gdzie poczynał sobie podobnie, czasem wsuwając dłoń pod materiał jej bluzki, by znowu rozkoszować się tym, jak gładka jest jej skóra.
- No to śpiewaj. - zachęcił ją. Zdecydowanie nie miał nic przeciwko małemu koncertowi, gdyż jej głos zdążył mu się spodobać. Z uśmiechem przyglądał się jak wystukuje rytm nieistniejącej muzyki, bo w końcu nic im tam w tle nie grało i na nic takiego się nie zapowiadało. Ruth ponownie in plus zaskoczyła go swoim głosem, który był mocniejszy niż podczas poprzedniego koncertu, jednak delikatniejszy od głosu Fergie w oryginale. On w tym czasie nadal krążył delikatnie swoimi rękoma po jej plecach, tak jak w ten oryginalny sposób sam wybijał rytm.

Anna Ross - 2018-05-04, 22:14

Poważnie? No tego to chyba o nim nawet nie wiedziała, no taka zdolna bestia z Briana. Jej rodzice mieszkali nadal we Francji, ale nie utrzymywała z nimi bliższych już kontaktów. Głównie zapewniali jej płynność finansową, nie szczędząc na swoim jedynym dziecku i to córce. Tak właściwie czemu nie utrzymywali ze sobą kontaktu, a raczej nie przyznawali się do siebie? Ona miała wątpliwości co do tego czy był pewny czy wie czego chce. Czego się bał, bo ona tego właśnie nie rozumiała? Byli dorosłymi ludźmi, a nie dzieciakami powinni do takich spraw podchodzić jak dorośli ludzie i się z tym mierzyć, a nie uciekać przed tym. Unikanie tematu to też w pewnym sensie ucieczka, no nie oszukujmy się. Ona na początku czuła do niego ogromną niechęć, żal, wkurzenie i miała ochotę go zabić. No dlatego też wyjechała i zaczęła nowe życie, chciała być kochana tak prawdziwie a nie namiastką tego. Kiedy byli razem była przekonana że on ją kocha, a potem nie była tego taka pewna. Kto mówił o tym że musieli się nienawidzić? Raczej ochłonąć i podejść do tego na spokojnie. Do tej pory też myślała że jej to wystarczy, ale chciała więcej czegoś od życia niż tylko tego stajennego.
-Zawsze myślisz tylko o tym co dla ciebie dobre? Dawałeś nadzieje, wykorzystywałeś, a potem po prostu rzuciłeś w kąt bo tak było lepiej. Dla ciebie Brian dla ciebie. - odparła patrząc na niego z wyrzutem. Nie myślał w ogóle o innych? Nie liczył się z ich uczuciami? Przymknęła oczy walcząc z wewnętrznymi uczuciami, które miały ochotę wyjść na światło dzienne.
-Masz rację nie mam siły na walkę. - odparła otwierając oczy, które zdradzały i tak za wiele. Roztwierając ręce na boki i zanim się odezwał, obróciła na pięcie i zrobiła krok czy dwa do przodu. Mógł zareagować ale czy zareaguje?

Oliver Pelerieux - 2018-05-04, 22:28

- Całe szczęście - rzuciłem. - To chyba jedno z gorszych miejsc na tatuaż - dodałem, kojarząc je tylko z mało pochlebnymi komentarzami w internecie... na temat seksu od tyłu, kiedy mężczyzna miał doskonały widok na taką sentencję. :lol:
Kiedy się tak gwałtownie spięła, aż zamarłem w chwilowym bezruchu. Dopiero po paru sekundach wznowiłem głaskanie, omijając miejsce, które jak mi się wydawało, wywołało tę dziwną reakcję. Musiałem się jednak upewnić, więc po pewnym czasie znowu o nie delikatnie zahaczyłem, prawdopodobnie spotykając się z taką samą reakcją. - A tam co się dzieje? - Zapytałem z wyraźnym rozbawieniem, nie wiedząc czy ma tam łaskotki, czy ją boli czy może jeszcze coś gorszego.

Aileen - 2018-05-05, 00:15

Przytaknęłam jedynie i oddałam się dalej przyjemnemu uczuciu. No cóż, z wiadomych biologom przyczyn a mi nie miałam ten mały punkcik na plecach bardzo wrażliwy - na łaskotki. Kiedy znów mnie tam dotknął zaśmiałam się krótko i podniosłam, by nie miał już dostępu do moich pleców. Tyłkiem wylądowałam na jego kolanach, co na dobrą sprawę mnie ani nie peszyło, ani też nie znaczyło nic specjalnego. Chyba.
- To bardzo czułe miejsce, nu nu! - Rzuciłam, uwydatniając przy tym, że w moich żyłach nadal krąży alkohol, po czym wybuchłam śmiechem i oparłam się czołem o jego czoło, jeśli nie uciekł, co w sumie możliwe. Miałam tak chorą huśtawkę humorów, że sama nad tym nie nadążałam. Od jakiś wewnętrznych,moralnych blokad których nie miewałam po nagłe przypływy szczęścia. Aż mu współczuję! :lol2:

James Levrull - 2018-05-05, 00:34

Lisa napisał/a:
...


Cóż, biorąc pod uwagę fakt, że James był starszy od niej to też prowadził "nieco bardziej dorosłe życie". :lol: Ale od czasu do czasu można było sobie pozwolić w trakcie spotkania na takie wyskoki.
- No jednak wybrałaś takie kierunek studiów, że ciężko byłoby o życie. :lol: O jakie klacze i po czym?
Zagaił zaciekawiony jej zakupem. Ostatnio pojawiło się sporo ciekawych koni na stajni stąd zainteresowało go którą z klaczy sobie upatrzyła. Na jej kolejne słowa zaśmiał się kończąc kolejnego bucha. Cóż, śmiał się dość długo jak na to co powiedziała, ale taki efekt zielonych. :lol:
- Uważaj, bo ja skopię Ci pierwszy, Lejdi. :lol2:
Wyszczerzył się, a że praktycznie siedział obok szturchnął ją w bok łokciem w ramach prowokacji.
- Cóż, studia prawnicze, ukończyłem, przy okazji coś tam jeździłem, ale mniej intensywnie niż brat. Christian, również Levrull, pewnie kojarzysz go ze stajni czy zawodów. Później wraz z nim i jeszcze jednym bratem przenieśliśmy się tu otwierając kolejny oddział firmy rodziców. I jakoś nam się tu ostało, już długo w sumie. Ostatnio nawet udaje mi się trochę intensywnie jeździć, mam czy konie, ale na razie tylko bujamy się tu na miejscu.
Odparł, by po chwili znów zanurzyć usta w whisky i spojrzeć na Lisę.

Ruth - 2018-05-05, 01:21

Seth napisał/a:
....


Ona to by preferowała, byś się ograniczał tylko do stópek, to by jeszcze zniosła! No bo przepraszam bardzo, ale to jest istne znęcanie się nad ukochaną osobą, jeszcze sobie założy niebieską kartę i pewnie jej pozwolą! Łaskotki to zło!!
Zaprzestała śpiewania by znów wpić się w jego usta, przy okazji drażniąc się z nim przejeżdżaniem językiem po wargach i chowaniem go. Dłońmi dopadła do jego rąk i wyczuwając chwilę nieuwagi złapała go za nadgarstki i zarzuciła dłonie nad jego głowę. Oczywistym jest, że nawet nie potrzebuje dużo siły, by zmienić obecny tan rzeczy, lecz liczyła, że pozwoli jej mieć choć chwilę mieć tą przewagę. Jeśli tak uśmiechnęła się zawadiacko i przesunęła się lekko, siadając lekko na jego podbrzuszu, gdyż głównie to opierała się na zgiętych kolanach. Spojrzała na niego z tej nikłej, ale jednak odległości i jak małe dziecko pokazała język wybuchając cichym śmiechem.

Friedrich - 2018-05-05, 15:32

Amelie napisał/a:
...


Obserwował ją nadal z rozbawieniem, do czasu, kiedy zgodziła się zagrać w karty. Wstał, by podejść do swojego plecaka, skąd zabrał talię kart w małym woreczku i wrócił do kobiety. Rozłożył karty na dłoni, przetasował i zaczął rozdawać karty do gry w wojnę.
- Jeśli ja wygram, zrobisz jedną rzecz o którą Cię poproszę. Jeśli Ty, ja zrobię jedną rzecz o którą mnie poprosisz. - Rzucił z delikatnym, przyjaznym uśmieszkiem po czym odłożył resztę kart i po czym zaczął wyliczać, aby wyciągnąć jedną z kart.
(here jest losowanie kto wygrywa - nie będę oszukiwać obiecuję)
Amelie wylosowała większą wartość, toteż to jej oddał kartę podejmując się kolejnego pojedynku.

Brian - 2018-05-05, 20:56

Długaa historia, która opiera się na tym, że Brian oskarżał ojca, że przyczynił się do śmierci jego matki, Brian był niezdyscyplinowany, a kiedy w wywiadzie skompromitował ojca, który wchodził w świat polityki przez duże P, ten go wydziedziczył i wtedy widzieli się po raz ostatni. Och, no tak, bo dorośli ludzie zawsze się tak zachowują. Gdyby tak było to na przykład liczba rozwodów by się zmienilła.
Przewrócił oczami na jej słowach. Tak, przekonywanie się o wadach bliskiej osoby zawsze boli.
- Nie przesadzasz trochę? Owszem jestem egoistą i to ja spieprzyłem wszystko w tym związku. - zaczął, chociaż właściwie nie wiedział czy ich ówczesną relację można było tak nazwać. W końcu dlatego właśnie "uciekł" (jej wersja), bo nie chciał ich relacji nazywać związkiem - z czym oczywiście się zgadzał. - Ale nie uważasz, że ty wyobrażałaś sobie trochę za dużo? - dodał. Nie ukrywał, że częściowo ją zwodził, ale bardziej przez unikanie tematu niż przez zapewnianie gorliwie, że widzi w tym związku przyszłość i że chce z nią być do końca swych dni bla bla. I to była jedna z tych sytuacji, które wymagały powiedzenia "To nie ty, to ja". Z Anną nie było nic złego, to on po prostu nie chciał związku z prawdziwego zdarzenia. I tu niewiele się zmieniło pomimo upływu lat. Zdawał sobie sprawę, że za te słowa zasłużył na to, by dostać po mordzie i nie miał zamiaru się przed tym uchylać. To nie byłby pierwszy raz. Brian był takim typem, który potrafi zirytować człowieka, który z nim normalnie rozmawia i nie wpływa na niego w żaden negatywny sposób. Jednak w sytuacji odwrotnej wytaczał jeszcze cięższe działa. Kiedy Anna odwróciła się by odejść, na jego twarzy pojawił się wyraz satysfakcji. Cofnął się o pół kroku w stronę swojego namiotu, ale wtedy się rozmyślił. Kilka kroków wystarczyło, by ją dogonić, a wtedy złapał ją za ramię, próbując ją skłonić do odwrócenia się do niego.
- Nie. Ty to zaczęłaś. Powinnaś doprowadzić to do końca. W końcu nie jesteś samolubem, który myśli tylko u sobie i ucieka. - powiedział, przedstawiając jej analizę jego charakteru.

Anna Ross - 2018-05-05, 22:18

Faktycznie długa i pokręcona historia. Nie oczekiwała od razu pierścionka, ślubu, dzieci i życia do końca dni. No ale jednak trochę więcej empatii i uczuć. No to wyszło trochę na to że się nią bawił, a raczej jej uczuciami - słabo. To jak dogadywał się z Diego? Byli jak ogień i woda.
-Przesadzam? Niby w czym? - odparła lekko zdumiona jego słowami. Właściwie to ona uciekła wyjeżdżając, a on uciekł z tej relacji to dokładnie miała na myśli. To niby przepraszam jak nazywał ich relację? Przygodną znajomością, a może tylko numerkami w nocy? Chyba wolała tego nie wiedzieć.
-Ja sobie za dużo wyobrażałam? Nie przypominam sobie abym wspominała że interesują mnie przygodne znajomości albo co gorsza na jedną noc. Nie mieliśmy po 5 lat, a byliśmy dorośli i myślałam że tak też się zachowujemy. Widocznie tylko mnie się tak wydawało. - albo tylko ona coś czułam w tym związku. Odeszła kilka kroków, kiedy poczuła uścisk na ramieniu. Zatrzymała się i jednocześnie szarpnęła się, chcąc uwolnić się spod jego dotyku jakby ją parzył. Nie było to mądre, bo się nieco zachwiała przy tym. Zamknęła na moment oczy, biorąc głęboki oddech.
-A co niby mam jeszcze ci powiedzieć? To jak grochem o ścianę, a ja nie mam siły walczyć. Poza tym wydaje mi się, że już wszystko mi wyjaśniłeś. - odparła podnosząc na niego wzrok i wbijając w niego niebieskie ślepia.

Brian - 2018-05-06, 16:26

Związkiem bez zobowiązań? To nie była ani przygodna znajomość ani one night stand. Chyba po prostu Brian nieco się pogubił wtedy i rozczarował - nie, nie samą Anną, a raczej tym jak jej oczekiwania są rozbieżne z jego oczekiwaniami.
- A czy ja wspominałem, że interesuje mnie stały związek i zobowiązania? odparował. No chyba w głębokim śnie. Starał się pogodzić swoje wyobrażenia z jej wyobrażeniami, ale w końcu uznał, że to niewykonalne. Co było dalej oboje wiedzieli.
- No dobra panno dorosła, jesteś absolutnie pewna, że przez całe swoje krótkie, dorosłe życie zachowywałaś się tylko i wyłącznie dorośle. - dodał, pijąc też po trosze do różnicy wieku pomiędzy nimi. Kiedy doszło do rozpadu ich znajomości ona była jeszcze bardzo młoda, a on już dobrze po dwudziestce.
To nie to, że Brian nic do niej nie czuł wtedy. Po prostu nie był skłonny do prawienia jej dużych słów.
Próbując wyszarpnąć rękę zachwiała się, więc w efekcie przytrzymał ją jeszcze mocniej, dopóki nie odzyskała równowagi. Wtedy ją puścił nieco się odsunął, zaskoczony jej słowami.
- Twierdzisz, że jestem tchórzem, ale teraz, po tym jak przez dłuższy czas udawaliśmy, że się nie znamy, przynajmniej mam na tyle odwagi, by przyznać się do błędów i swoich wad. Nie wypieram się ich. Ale skoro już tu jesteśmy, skoro podjęłaś temat, może zdobądźmy się na to, by zaakceptować nasze dawne poczynania, i spróbujmy dojść do jakiegoś porozumienia. - powiedział. Wylewanie na siebie żalów raczej temu nie służyło, a bardziej czemuś przeciwnemu. Zaakceptowanie tego, że wyszło jak wyszło, że oboje są ludźmi, którzy mają wady, popełniają błędy i czasami zachowują się niedorośle mogło tu coś zmienić. Bo jeżeli Anna miała go za porządnego, idealnego faceta, który nie ma wad i nigdy nie popełnia błędów, nawet po ich rozstaniu, to marnowała zarówno swój czas, jak i jego. Widziały gały co brały :lol2:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group