Krugerrand - 2014-04-02, 18:01 Stojąc sobie grzecznie, patrzył na Matta wciąż napinając mięśnie. Przygotowany na wszystko, nie oczekiwał jednak powtórki z wrażeń. Raczej sądził, że to pojedynczy..jakiś przypadkowy sygnał, a tu nici z tego! Znowu mężczyzna rzucił się w jego stronę, toteż Kru kwiknął jak to na ogiera przystało i ruszył sprężystym kłusem, po drodze zarzucając łbem. Jedno z uszu przylgnęło do jego czaszki, zaś drugie odchyliło się w stronę czerwonowłosego, by uważnie go śledzić. Parsknąwszy głośno, nie zwolnił już po jednym kole, jednak jego tempo było mniej efektowne niż na samym początku. Przeszedł po prostu w roboczy kłus, zniżając nieco łeb.Matthew - 2014-04-02, 18:43 Krugi znów wyruszył w ucieczkę dookoła lonżownika, ale szybko coś zwolnił. Toteż Matt natychmiast gdy jego tempo zaczęło spadać wyrzucił uwiąz w jego stronę, a zanim opadł na podłoże poderwał go do góry i zamachał nim. Gonił go dalej.
Zauważył jak ogier opuścił nieco szyję i wtedy na chwilę uciekł wzrokiem od jego łba, by Krugiego odciążyć spod nacisku jego spojrzenia na chwilę w ramach sygnału: "Tego od ciebie oczekuję". Ciągle jednak wganiał go w żwawsze tempo, powracając twardym spojrzeniem do jego ślepi. Postąpił znowu krok naprzód i wyrzucił uwiąz w kierunku zadu Krugiego i łagodnie poderwał go, gdy ten zaczął opadać na ziemię - ponownie machnął nim jeszcze lekko w powietrzu, chcąc skłonić ogiera do tego, by nie zwalniał na razie zanadto.
Jeśli oczywiście wyciągnął znów chód albo przeszedł w galop, Matt powoli powrócił na środek hali.Krugerrand - 2014-04-02, 19:09 Parsknął głośno jednak automatycznie podkulił zad pod siebie, uciekając do przodu. Wyciągnął tempo, na chwilę przy tym całym zamieszaniu wynosząc głowę, która ostatecznie zniżyła się gdzieś do poziomu klatki piersiowej. Machnąwszy ogonem na lewo i prawo, nie zwalniając ani na chwilę, gdyż był za bardzo pilnowany. Znów jego nogi zawieszały się w powietrzu, by później miękko opaść na podłożę. Obserwując chłopaka, zaczął mielić w pysku powietrze, akceptując ową sytuację.Matthew - 2014-04-02, 20:25 Krugi zaczął przeżuwać. Dobrze! Matt w duchu uśmiechnął się do siebie i delikatnie zaokrąglił swoją sylwetkę i stanął pod nieco mniejszym kątem w stosunku do ciała ogiera pokazując, że zastanawia się nad pozwoleniem mu zaprzestania owej bieganiny i przyłączenia do Matta. Wciąż jednak uważnie śledził wzrokiem jego ciało i gdyby tylko koń zadzierał głowę wyżej czy też zaczynał zjeżdżać zbyt ku centrum hali, Matt znów ustawiał się prostopadle do niego i prostował się, w razie potrzeby unosząc dłoń z lekko rozczapierzonymi palcami.
Popilnował go tak jeszcze przez jakieś dwa koła, a w końcu przesunął się tak aby łagodnie zagrodzić mu drogę (w sensie nie wyskakiwał tuż pod niego, tylko po łuku zbliżał się do jego trasy) i w jego kierunku wyrzucił uwiązem, znów tak jak poprzednio ściągając go w swoją stronę, zanim ten dotknął podłoża. Chodziło oczywiście o zablokowanie przejścia Krugiemu, by ten był zmuszony zmienić kierunek. Jeśli i to się udało, Matt zamachał uwiązem, odganiając go mocno znów na koło i sam wrócił powoli na środek hali, pilnując go dalej.Krugerrand - 2014-04-02, 21:44 Widząc, że jego pozycja nieco się zmieniła, zaczął po prostu zwalniać. Nie czuł się pilnowany, toteż pozwolił sobie po przebiegnięciu jednego koła zwolnić do stępa. Parsknąwszy głośno, zerknął w stronę Matta, który znowu wyrzucił uwiąz w jego stronę, tyle że teraz "zaatakował" jego przód. Zdziwiony ciemno gniady stanął niskiego dęba, podkurczając pod siebie nogi, po czym cofnął się na zadnich kończynach. Dopiero po tym opadł przodami, rozszerzając swe chrapy do ukrwionych miejsc. Wpatrywał się w chłopaka, jednak pewnie ten ponowił atak, więc jeśli zrobił to bardziej z przodu, Kru obrócił się na zadnich kończynach i ruszył galopem z wysoką akcją nóg.Matthew - 2014-04-02, 23:13 Oczywiście ów atak został ponowiony, a Krugi w końcu uciekł na drugą stronę. Matt teraz stał przez chwilę na środku, a w końcu zszedł z centrum hali i kierował się po małym okręgu, czyli będąc nieco bliżej konia. Chodził tak za nim wywierając tym samym pewnie nieco większą presję. Co jakiś czas machnął uwiązem, albo wyrzucał go za zad ogiera, aby podtrzymywać jego tempo. Jeśli zauważył jakieś oznaki rozumowanie, to jest przeżuwanie, oblizywanie pyska, mruganie czy też uciekanie głową na zewnątrz, wycofał się na środek nie wchodząc już tak ogierowi na jego przestrzeń. Mimo to nadal czasem wyrzucił uwiąz, ale po paru momentach przestał to robić, tylko jeśli Krugi dalej pokazywał mu, że ma dość. Matt czekał na sygnały od niego takie jak te wymienione wyżej, ale jeśli ich nie było, to dalej go czasem poganiał uwiązem.Krugerrand - 2014-04-02, 23:27 Biegnąc galopem po pierwszym śladzie, odchylił ucho drugie jeszcze bardziej przytulając do szyi. Nie spodobało mu się, że chłopak zaczął go tak 'intensywnie' śledzić, toteż na wyrzucenie przez niego uwiązu w stronę zadu holsztyna, ogier podwinął pod siebie zad, następnie wyrzucając zadnie nogi w jego stronę. Parsknąwszy głośno, uciekł łbem do góry, dokładając do tego skulonego ucha, drugie. Chwilę się tak pobuntował, jednak zapewne goniony przez czerwonowłosego, w końcu odpuścił faktycznie mieląc powietrze w pysku i poparskując co chwile, wraz z obniżeniem łba.Matthew - 2014-04-02, 23:58 Krugiemu najwidoczniej bardzo nie w smak było takie natarczywe poganianie - trudno mu się dziwić. Jednakże Matt był nieustępliwy i to wyszło na dobre, bo zaraz ogier zniżył nieco makówkę i zaczął jakoś tam tym pyskiem memłać. Toteż Mefju oczywiście wycofał się na środek hali już go tak śledząc. Stał w miejscu i tylko obracał się tak, by stać do niego ciągle prostopadle. Co jakiś czas jeszcze uwiązem machnął, ale jeśli gniady pokazał, że skorzystał z tego oddania mu przestrzeni i dalej rozumował sytuację tak jak powinien, to czerwonowłosy zaczął co jakiś czas wzrokiem uciekać od jego głowy, no i delikatnie ukazywać mu swój bok i nawet kawałek pleców, jednakże to były tylko takie chwilowe sygnały. Zastanawiam się nad przyjęciem cię do siebie.
Pozwolił Krugiemu zwolnić do kłusa. Sylwetkę miał wciąż wyprostowaną ale ciągle pokazywał mu także, że zastanawia się nad tym, czy pozwolić mu przestać tak biegać. Jeśli gniady już żuł to powietrze i żuł, ucho miał skierowane w jego kierunku i szyjkę opuścił, to Mefju nawet zgodził się na to, coby ten przeszedł do stępa. A jeśli i w tym chodzie dalej okazywał mu szacunek oraz zrozumienie, czerwonowłosy zaokrąglił sylwetkę i powoli odwrócił się plecami do niego, ręce luźno krzyżując na piersi. Zapraszał go do siebie.
Chyba, że w międzyczasie ogier przestawał się tak interesować współpracą i zadzierał znów łeb w powietrze - wtedy Matt ponownie stawał prostopadle do niego i unosił do góry rękę, przypominając mu o jego pozycji. Na tym jednak etapie, an którym się znaleźli, gniady mam nadzieję szybko znów wracał to przekazywania tych jakże ważnych sygnałów. Cóż, błędne koło: jeśli rozumował i gotów był uznać czerwonowłosego wstępnie za osobę godną bycia przewodnikiem, to i do tego dalej dążyli. Jeśli zaś się zapominał, to Mejfu go odpowiednio nawracał na właściwe tory, a potem znów dążyli do tego, do czego dążyć mieli.
//Mam nieodparte wrażenie, że jakiś nielogiczny ten mój post. Mam nadzieję, że zrozumiesz wszystko.
Krugerrand - 2014-04-03, 00:16 Co z tego, że się nie podobało. Musiał to zaakceptować, że nie on będzie rządził. Widząc, że chłopak odsunął się na środek pomieszczenia, Kru odetchnął spokojniej odklejając uszy od szyi. Zachowywał się jakby nie tolerował, aż takiej bliskości czerwonowłosego, jednak to było jego obroną na te 'ataki', które były konieczne w tej zabawie. Był widocznie zainteresowany, gdy Matt zmieniał swoją pozycję, odwracał się od niego, dając mu większy komfort psychiczny. Potrząsnął łbem, zaczynając memłać powietrze. Akceptował to, ba nawet mu się podobało, że wzrok mężczyzny schodził z jego sylwetki. Nieco już spoconej od stresu i wysiłku, ale nie znaczy, że nie dawał rady. Przechodząc do kłusa, parsknął głośno, obniżając na chwilę pysk do samych nadgarstków, by zaraz wrócić na bezpieczną wysokość klatki piersiowej. W końcu przeszedł do oczekiwanego stępa i w taki oto sposób, obniżył pysk niemalże do samego podłoża, zaraz zatrzymując się na moment, by otrzeć pysk o swoją nogę. Jeśli wtedy został poganiany, to przechodził w żwawszy stęp podrywając na moment łeb do góry; gdyby tak nie było to po zaspokojeniu tego swędzenia, ruszył powoli. Ziewnąwszy przeciągle, zawrócił podchodząc do chłopaka, jednak zatrzymał się w połowie drogi, podnosząc swój łeb i patrząc na mężczyznę. Jakby nie był pewny, czy jednak może podejść.Matthew - 2014-04-03, 00:33 Jeśli zaczął się drapać zanim Matt się odwrócił, to tylko na niego pocmokał krótko. No chyba że to było już po tym jak czerwonowłosy go nie widział - wtedy nawet nie wiedział co robi, co oczywiste.
Delikatnie doprawdy obrócił głowę, aby kątem oka dostrzec gdzieś zarys sylwetki Krugiego. Zauważył jak podchodzi, acz zatrzymuje się. Matt nie odwracał głowy mocno, jedynie zarejestrował tam jakiś ruch i cień jego ciała, na tej podstawie kojarząc jego położenie. Wiedział, że nie może teraz odwrócić się w jego stronę, a co dopiero nań spojrzeć.
Zgarbiwszy się więc nieco zaczął iść do przodu powoli. Chodź, przyłącz się do mnie.Krugerrand - 2014-04-03, 00:38 To te czerwone włosy nie obserwowały holsztyna i nie podpowiadały chłopakowi? Gdyby tylko gniady o tym wiedział..:c
Zmarszczył chrapy, tak na prawdę nie wiedząc co dalej. Stał więc jak ostatnie sierotka, wpatrując się w jego plecy. Dopiero gdy Matt się poruszył, Krugerrand postawił uszy na szpic i powoli za nim ruszył. Nieco zdezorientowany, nie wiedząc dokładnie co ma robić, po prostu czuł, że lepiej za nim iść. Jeśli Matthew zatrzymał się gdzieś po drodze, to samo uczynił ogier. Nie chciał póki co zbliżać się do niego bardziej, pozostając na bezpiecznej odległości. Choć, gdyby chłopak został chwilę dłużej, Kruger z pewnością do niego się zbliżył. Tak na wyciągnięcie ręki.Matthew - 2014-04-03, 00:57 A no może i podpowiadały...?
Takoż Matt przeszedł się chwilkę i zatrzymał zaraz. I czekał sobie, ot. Może ta taktyka istotnie zadziała?
//Mega post z fona.
Krugerrand - 2014-04-03, 14:04 ja to nie wiem jak ja odpiszę na tego posta! olaboga!
On wiedział, że te zdradzieckie kudełki wszystko mu mówiły. Dlatego się tak na niego patrzyły!:c A co jeśli były zazdrosne o Kru i były tak czerwone ze złości? Potrząsnął swym łebskiem odrywając się od takich głupich myśli. Po prostu szedł za nim, dopóki się nie zatrzymał. Stojąc na pewną odległość, po prostu podszedł. Wpierw na wyciągnięcie ręki, później zrobił kilka kroków. Wreszcie stanął tak, że Matt mógł poczuć jak gorące powietrze z jego chrap, ucieka na głowę chłopaka.Matthew - 2014-04-03, 22:33 O Jezusie Nazarejski, to teraz będę miała koszmary, bo sobie wyobraziłam twarz Mefja w demonicznym uśmiechu, z tymi krzaczastymi czerwonymi włosami, na które powbijane są gałki oczne... Jakoś patrzeć muszą, nie? Ej, narysuję to kiedyś! <3
Czerwonowłosy poczuwszy cieplutki wydech ogiera na czuprynie uśmiechnął się. Swobodnie zrobił krok na lewo i cofnął się nieco, także się delikatnie już prostując. Nie patrzył dalej na konia, zerkając gdzieś przed siebie. Rękę wyciągnął i zaczął go głaskać po szyi, a po chwili odwrócił do niego głowę, ale wciąż nie patrzył mu na łeb. Pochylił więc swoją makówkę, ujął jedną ręką delikatnie za kość nosową mordkę Krugiego, a drugą zaczął go głaskać po czole.
Potem zaczął go dotykać po uszach, po całej długości szyi, pod brzuchem, po nogach, gdzieś tam nawet bliżej miejsc intymnych, po zadzie... Stanął też za nim, praktycznie przytulony do jego gorącego, nagrzanego ciała. Przytulił się do niego od tyłu, głowę mu na tyłku oparł. Idealna poducha! <3
A więc za ty zadem przeszedł następnie na drugą stronę konia i tam dalej go głaskał wszędzie, gdzie tylko się dało. Kończyny, słabizna i inne wrażliwsze miejsca, głowa, uszy... Wszystko, wszędzie!
A po tym zaczął kolejno prosić o jego nogi. Bez słów jednakże, tylko pochylając tułów i ręką delikatnie go przy pęcinie naciskając. Jeśli był teraz rozluźniony i skupiony na Matthew'ie, to powinien to spokojnie zrozumieć.Krugerrand - 2014-04-03, 23:05 Demoniczne kudełki!
Nadal stojąc w miejscu, przyglądał się jego spokojnym ruchom. Jakoś to wpływało na Kruga, który również postanowił się rozluźnić. Pozwolił sobie odciążyć jedną stronę zadu, opierając kończynę na krawędzi kopyta. Również szyję nieco opuścił, pozostawiając postawione na szpic uszyska. Akceptował to, że dotykał jego szyi, nawet gdy złapał kość nosową, choć odruchowo parsknął. Dopiero gdy ruszył w stronę ślepego miejsca, jakim było czoło, podrzucił nieco łbem. Nie podobało mu się to. Spiął się nieco podczas całej wędrówki jego dłoni. Najbardziej gdy wszedł na podbrzusze, słabiznę. Wtedy się nieco spinał i machał nerwowo ogonem. Odruchowo wcisnął ogon między pośladki, gdy mężczyzna urządził sobie z jego zadu poduchę. Zboczeniec! Dalszą część "oględzin" przeszedł jako tako. Starał się rozluźnić, co nie do końca mu wychodziło. Natomiast przy podawaniu nóg, robił to dokładnie, nie obciążając chłopaka ich ciężarem. Samemu trzymał podkute kończyny w powietrzu. Za bardzo dotyk w tych rejonach kojarzył mu się z podnoszeniem nogi, by zignorować te sygnały.