To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Pub "Na strychu"

Anonymous - 2014-12-30, 23:35

Przez chwilę patrzył za odchodzącym kuzynem, po czym rozejrzał. Ekran trochę mu szwankował, niektórzy ludzie przemieszczali się siedząc na krzesłach i nawet nie ruszając nogami. "Magicy! To na pewno magicy!" - wręcz wrzeszczał w myślach... Idiota -.-
Przy okazji, póki jeszcze był sam, zagadał do niego jakiś facet czy ma użyczyć papierosa. Niestety nie miał niczego takiego, bądź czegoś podobnego przy sobie. Towarzyszowi bardzo sie to nie spodobało i zagroził mu bójką... o.O Collin już sam nie wiedział co ma właśnie zrobić... Bić się nie umie, za słaby na takie zabawy... ;-S Zaczął rozglądać się bacznie za swoim kuzynem, jednak nie mógł dostrzec barku... "Dan!!!!!" - użył swej kuzynowskiej telepatii xDDD
-Dave..?- nie mógł sobie przez chwilę przypomnieć o kogo chodziło- A Dave! Co u niego?

Daniel - 2014-12-31, 00:48

Skoro ktoś zaczepiał Collina, to dlaczego on nic o tym nie wie? Załóżmy, że zanim jeszcze usiadł ten jeleń Daniel, zmierzył dziwnego gościa wzrokiem typu "wtf?".
- Jakiś problem?- zapytał grzecznie widząc, że coś się sapie do jego kompana. Niezbyt zrozumiałym tonem z dziwnym akcentem koleś przykładowo nazwany Bob, zaczął machać łapskami nad głową Collina, co z każdą kolejną minutą coraz bardziej podnosiło Danielowi ciśnienie. W końcu położył rękę na ramieniu Boba, poklepał go dwukrotnie i poprosił, żeby grzecznie sobie poszedł, bo on nie zamierza stamtąd wychodzić przez takiego debila, po czym wetknął mu filtr papierosa w usta. Pijany Bob pchnął Daniela nieudolnie, przez co cofnął się chłopak może o krok, oczywiście Dan odruchowo odtrącił jego rękę jakby facet miał zamiar złapać go za bluzę. Strasznie nie lubił jak nieznajomi dotykali jego lub jego ubrać, ale to taki mały szczegół i zboczenia Dana :lol2: Pogroził Bobowi palcem kręcąc głową na boki z kurczowo zaciśniętymi szczękami. Widać już było kurwiki w oczach, ale opanowywał się jeszcze. Po krótkiej walce na oczy w końcu Bob odszedł, przez co Daniel wypuścił powietrze z płuc przez nos zerkając na kuzyna z poszerzającym się uśmieszkiem i bezgłośnym śmiechem. Usadził więc zad w spokoju w końcu.
- Hahaha co to kurwa było? Z resztą, nie ważne, wypijmy za głodnych palaczy :lol2: stuknął się szklaneczką ze szklanką Collina po czym upił dość spory łyk.

Anonymous - 2014-12-31, 00:58

Collin od razu napił się świeżego trunku. Zdziebko się chłopak zestresował, jednak czując przyjemny smak oraz widząc kuzyna przed sobą, jakoś mu przeszło.
-To je Bob, a Bob zawsze prosi się o wpierdol- dodał odprężając się na maksa- Jednak to prawda, że mnie nie wolno zostawić samego... Kilka razy mi to mówiono, ale nigdy nie pamiętałem dlaczego?- mówiąc to spojrzał na szklankę z whiskey, co pokazywało odpowiedź na jego pytanie.
Miał tylko nadzieję, że nie dojdzie do stanu tańczenia na stołach, w czym był wielkim mistrzem (kiedyś nawet dostał za to medal zrobiony z papierowej podkładki pod piwo, ale on zawsze podczas upojenia alkoholowego wspomina to jako złoty medal olimpijki :hurra: ). Coraz bardziej czuł też zmęczenie, ale spojrzenie w prawo, gdzie siedział Bob, od razu go rozbudzało :lol2:

Daniel - 2014-12-31, 01:12

- Wiesz, może coś nie tak z twoją twarzą :lol2: Może jak jesteś sam, to masz wzrok typu "wpierdol mi"- zaśmiał się nieco głośniej upijając kolejnego łyka łiskacza. Zerknął na telefon by sprawdzić godzinę.
- Dobra, ja widzę, że ty mi tu niedługo odlecisz, więc zrobimy tak - dokończymy, co mamy dokończyć, rozejdziemy się, a jutro jakoś się zdzwonimy, spotkamy, weźmiesz swoje rzeczy od dziadka i wbijasz do mnie.- potaknął sobie dodatkowo głową pojedynczym ruchem. Tag. To był świetny plan.

Anonymous - 2014-12-31, 01:19

-Naprawdę mam taką twarz?!- chciał wyjąć telefon żeby spojrzeć w odbicie ekranu, ale przypomniał sobie, że obecnie nie jest sam, więc nic by to nie dało.
-To jest świetny plan! Tylko daj mi chwilę na przypomnienie sobie drogi do domu. A! Mógłbyś wpisać mi swój numer telefonu?- podał Danowi telefon, prawie upuszczając do go szklanki, która jeszcze miała resztki swojej zawartości- Ups.... Mniejsza z tym. Muszę poinformować dziadka, że się wyprowadzam, nie będzie zadowolony, ale chuj mu w dupkę i kamieni kupkę- zaśmiał się upijając ostatni spory łyk.

Daniel - 2014-12-31, 01:25

- Ja nie wiem, może.- wzruszył ramionami obojętnie. Taka tam luźna rozmowa o mordce Collina :lol:
- Jak nie pamiętasz, to może cię jakoś podprowadzę, czy co.- spojrzał na niego z miną "nieee chyba dasz sobie radę sam <3". On też już w sumie był zmęczony, a alkohol tylko potęgował to uczucie. Potaknął głową kiedy wspomniał o numerze telefonu i w sumie dobrze, że dość wcześnie wyciągnął rękę po jego komórkę, bo pewnie wylądowałaby w whiskey. Westchnął jedynie. Jaka bidna ciapcia się z niego zrobiła. On był gapą, ale w takim razie kim był Collin?! :lol2: Wpisał numer w telefonik, po czym ostrożnie oddal w ręce kuzyna.
- No cóż. Podpisywałeś z nim jakąś umowę na dłużej?- zapytał z czystej ciekawości. Również dokończył swoją porcję zacnego trunku.

Anonymous - 2014-12-31, 01:41

Odebrał swój telefon po czym postanowił wstać. O dziwo przyszło mu to z łatwością, nawet nie poleciał na nikogo z bliskiego otoczenia. Wraz z kuzynem poszedł po ich kurtki, czy coś tam innego co mieli na sobie.
-No dobra, więc do zobaczenia jutro- uśmiechnął się.
Uściskał na koniec kuzyna po czym ruszył... Sądził, że w stronę domu, ale cholera wie gdzie on jeszcze polazł :lol2: :lol2:

/K.

Daniel - 2014-12-31, 01:46

Wstał więc, ubrał się jak należy, żeby nie zamarznąć, uściskał kuzynka i sru do domciu :lol: Zszedł płynnie po klatce schodowej, a wychodząc z niej zarzucił na głowę swoją ulubioną swag czapkę jak u żula po czym poszedł w swoją stronę :lol:

/zt

Anne Howard - 2015-01-05, 01:20

Miała dość błądzenia po mieście. Odkąd tutaj przyjechała, nie potrafiła znaleźć dla siebie miejsca. W końcu dość zmęczona zawędrowała pod znajomy szyld, na którego widok nikle się uśmiechnęła. Zaczęła ochoczo wspinać się po schodach, jednocześnie żałując, że nie założyła butów na niższym obcasie. Z hukiem otworzyła drzwi, ale nikt nie zwrócił na to uwagi. Usiadła przy barze, zamawiając whisky. I czekała. :3
Mirabell - 2015-01-05, 01:27

Miała dosyć już tego dnia. Do domu nie chciała iść, a do Alexis'a jeszcze tym bardziej. Zawitała więc pod pub z myślą by się napić i to pewnie dużo.
Wspinała się na górę do baru, do miejsca, które ją najbardziej interesowało. Miała nadzieję, że spotka tam kogoś znajomego. Przecież picie z samym sobą, to zniżenie się na sam dół ...
Rozejrzała się, gdy przekroczyła próg i wzrokiem spotkała różowe włosy. Uśmiechnęła się lekko.
Oparła się zaraz przy o blat i zamówiła to co ona, a co tam. Odpaliła jeszcze papierosa.
-Hej Ann. Dawno Cię nie widziałam.-rzuciła w końcu do dziewczyny i tym razem wymusiła uśmiech. Usiadła na stołku barowym, przysuwając do siebie popielniczkę.

Anne Howard - 2015-01-05, 01:32

Uśmiechnęła się, widząc znajomą mordkę na horyzoncie, która wkrótce usiadła obok niej. Jeśli Ann się uśmiechnie, to oznacza, że nastąpił już duży progres. Od momentu wrócenia do Anglii nie często można było zobaczyć na twarzy dziewczyny szczęście.
- A było się i tu, i tam...- mruknęła, zaciskając palce na szkle - Jakoś mnie tutaj nie ciągnęło, a zobacz, jednak jestem. Dużo się zmieniło podczas mojej nieobecności?
Akurat tego była ciekawa. Do tej pory nie miała ochoty na wstąpienie do stajni, ale dobrze wiedziała, że musi się przemóc. Zacisnąć zęby i ruszyć na spotkanie swoich problemów, które zostawiła dawno za sobą.

Mirabell - 2015-01-05, 01:45

Po niedługim czasie dostała swoje zamówienie. Odgarnęła swoje blond włosy do tyłu, które zasłaniały jej widok. Zaciągnęła się papierosem, a w rękę ujęło szkło i upiła kilka małych łyków.
-Hmm... wiesz co ... za bardzo nie wiem. Też wyjechałam i kilka dni temu wróciłam, więc za dużo to ja Ci nie powiem. A w stajni to już kompletnie nie wiem co się dzieję, nie byłam tam od stu lat...-odparła. Ah chyba odwiedzi stajnię, tak nawet by się przejść i zobaczyć jakie nowe mordki się pojawiły, ona tam już nie pamiętała na jakich jeździła ...
-Dziwne ... każdy wyjeżdża, ale zawsze po jakimś czasie wraca.a-zadumała się i spojrzała jak spokojnie tli się papieros i powoli spala. Tak spokojnie, bez pośpiechu ... Próbowała odgonić te wszystkie myśli od jej ostatniej nie za miłej rozmowy.

Anne Howard - 2015-01-05, 10:25

Zmarszczyła czoło, czując zapach dymu papierosowego. Anne zaświerzbiła ręka, ponieważ i ona miała ochotę na to świństwo. Niestety wolna wola dziewczyny ugięła się krótko po tym i ona też zapaliła. Mruknęła coś cicho pod nosem, dostrzegając niewyrażną minę Mirki. Znała ją na tyle dobrze, że wiedziała, iż coś musiało się stać. Ta dziewczyna nigdy nie przejmowała się tak naprawdę byle czym.
- Coś cię gnębi. Nie chcę być wścibska ani nic, tylko mi zawsze możesz powiedzieć- powiedziała w miarę normalnie, próbując zniwelować tą chrypkę. Zaciągnęła się porządnie, próbując tym samym uporządkować swoje myśli.

Anonymous - 2015-01-05, 20:30

Zaraz po wyjściu ze stajni pokierowała się w stronę miasta, ale nie w celu powrócenia do domu, a wręcz przeciwnie, w celu jak najdalszego od niego przebywania. Przemieszczała się chodnikiem, stawiając pewne, dość duże kroki. Szła szybko i bezustannie burczała coś pod nosem, przeklinając nie tylko osobę, która nagle pojawiła się w jej życiu, ale i ludzi za to odpowiedzialnych. Nie mogła tego pojąć, ani przyjąć do świadomości. Na szczęście jest coś takiego, jak alkohol, który w momencie ukoi wszystkie myśli dziewczyny i pozwoli nieco się uspokoić.
Nie znała tego miejsca, ale widząc szyld była pewna, że właśnie znalazła się pod pubem. Bez zastanowienia, a jedynie z mizernym uśmieszkiem na twarzy pchnęła drzwi, a zaraz potem zaczęła wdrapywać się po schodach. Nie było to trudne zadanie dla osoby, która jest w miarę sprawna fizycznie i nie nosi niebotycznie wysokich obcasów. Trampki idealnie się nadawały do takich wędrówek, chociaż to niezbyt odpowiednie obuwie, jak na tę porę roku. W końcu weszła do upragnionego miejsca i od razu zlustrowała je bystrym wzrokiem. Westchnęła cicho i ruszyła w kierunku baru. Zasiadła przy nim i przywoławszy kelnera zamówiła kieliszek wódki na rozgrzewkę. Szybko opróżniła szkło, kiedy tylko się przed nią znalazło. Westchnęła cicho i oparła czoło na zwiniętej w pięść dłoni.

Victoria - 2015-01-05, 20:40

Dziewczyna również pojawiła się na schodach.
Ubrana była w t-skirt na który narzuciła zwykłą czarną bluzę, jakieś tak rurki i obowiązkowo trampki. W obcasach nie było jej wygodnie. A trampki niedość że ładne to i jeszcze fajnie się w nich czuło.
Victoria kierowała się w to miejsce tak po prostu by się napić. Nie była może jakąś buntowniczką, nie paliła, nie ćpała, nie miała co noc innego chłopaka(baaa, ona nawet w dzień żadnego nie miała) ale lubiła się napić.
Umiała kontrolować alkohol, no ale w pewnym sensie zdarzało się jej pierdolić jakieś głupoty, ale to właściwie i bez działania alkoholu się zdarzało, no.
Wchodząc po schodach różowe włosy musiały się jak zwykle pakować na jej twarz, odgarnęła je nerwowo. -kurwa włosy, ogarnijcie się-powiedziała cicho by nikt nie słyszał. Jak by kto zobaczył że gada ze swoimi włosami to barman by żadnego trunku jej nie sprzedał bo by myślał że ona już dawno najebana z rowu wraca.
W każdym razie otworzyła drzwi i spokojnie podeszła do baru siadając obok niedawno tu przybyłej blondynki (Alyshy). Czekała aż barman przyjdzie ją obsłużyć (jak to brzmi :lol2: ).



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group