A co byłaby zazdrosna, gdyby chciał się zabawić w sułtana? Chociaż to nie jego styl, cieszył się po prostu z obecności sympatycznych, pięknych pań w swoim otoczeniu.
Własnie dlatego, ze się znali i to już jakiś czas opcja spania w jednym pokoju była najlepsza. W najgorszym razie zamiast spać przegadają cała noc. dopóki nie przysną.
-Drew. - przedstawił się Nicol, bo w sumie tylko jej z całego towarzystwa nie znał, a nie brał udziału w zawodach aż tak często, by znać osoby, które również startowały. Kiedy Lara wróciła z aprowizacją Drew przyjął od niej swoje piwo i podziękował. Po chwili otworzył butelkę i upił łyk zimnego piwa. Mógłby właściwie sączyć swoje piwo i siedzieć przed namiotem, ciesząc się ostatnimi promieniami słonecznymi dnia, jednak chociaż krajobraz był malowniczy, nie miał zamiaru tyko go kontemplować.
- Co powiesz na spacer? Możemy zejść na plażę i zobaczyć co inni porabiają. - zaproponował przyjaciółce.Diego Montana - 2017-05-04, 18:25
Lara napisał/a:
[...]
-No Ameryki nie odkryłaś. - od warknął. Diego był zbyt samotny i zbyt wściekły przez te wszystkie lata na nią, by wybaczyć ją od tak. Choć było to dla niego cholernie trudne, to wiedział że tak będzie lepiej i tak trzeba. On potrzebował kontaktu z ludźmi, dlatego uciekł do nich i zaszył się tam poniekąd. Nie siedział w krzakach, więc chyba nie trudno było go nie zauważyć. Diego miał twardą głowę, a i umysł musiał zachować w miarę trzeźwy. Zauważył ją z daleka i spiął swoje ciało, nie wiedział czego wciąż chce. Niemalże nie zaprotestował, kiedy go złapała za rękę i pociągnęła w swoim kierunku.
-Co chcesz wyjaśniać jeszcze? - jęknął lekko podminowany nadal i roztargniony zarazem. Nie wiedział co kombinuje, czego chce i w ogóle.Caroline Hathaway - 2017-05-04, 18:54
Drew Pascail napisał/a:
[...]
Tak była, zabroni? No tak mi się też wydawało że to nie w jego stylu. No kto by się nie cieszył z takiego towarzystwa? No też się jej tak wydawało, że to właśnie była najlepsza opcja. No pewnie tak właśnie będzie, a potem na ognisku będą jak jakieś zombie. Caroline trochę już startowała, więc kojarzyła mniej więcej zawodników którzy też startują w nich. Caro też odebrała od Lary trunek, by się napić dwa łyki na raz i potem trzymać tylko szklankę w ręce - jak na razie.
-Chętnie, a poza tym jakoś głodna się zrobiła. - odparła. Mając nadzieje że Drew jej potowarzyszy, spojrzała na niego lekko wyczekująco.Lara - 2017-05-04, 21:50
Diego Montana napisał/a:
....
Właściwie nie wiedziała co zrobić ani powiedzieć. Za dużo rzeczy spadło na nią w jednej chwili - zacząć od ucieczki czy konieczności pobytu w Eastbourne. Dodatkowo jego obecność jeszcze bardziej ją stresowała co objawiało się lekkim drżeniem rąk i ciągłym zagryzaniem ust.
-Uciekłam. Znalazłam pracę i... niezbyt bezpieczną. Wiedziałam, że nie będziesz chciał słuchać o tym co robiłam więc postanowiłam Cię na ten krótki okres zostawić. Wysyłałam listy, lecz wątpię by doszły.-Zaczęła właściwie od dupy strony. Chciała najpierw wytłumaczyć co robi tutaj, potem co się działo wiele lat temu. Niestety, zaczęła inaczej i musiała to kontynuować. Jej głos załamywał się co kilka wdechów a słowa przerywało jąkanie się.
-Z pomocą matki trafiłam do Londynu. Tutaj jest bezpieczniej, choć...-Zacięła się w połowie zdania i fuknęła sama na siebie. W tym momencie trafili na miejsce jej poprzedniego pobytu dlatego puściła jego rękę i odetchnęła czując na skórze zimne, morskie powietrze.
-Nie przyjechałam tu za Tobą. Muszę się przez jakiś czas ukrywać, właściwie to po prostu wtopić się w tło. Drążyłam za daleko i za bardzo. Przy okazji obserwowałam tutejsze wiadomości, a o zawodach w Orchardzie jest głośno. Widząc Twoje nazwisko wykorzystałam to aby choć trochę to naprawić.-Mówiła prawdę i doskonale powinien o tym wiedzieć. Umiała kłamać, lecz on i jej babcia potrafili nawet najbardziej udany fałsz odkryć. Może po prostu nie potrafiła dla nich kłamać? W jej pracy kłamstwo było epicentrum działań. Pracowano na jego temat, z jego pomocą i przez nie. Chwilę zastanowiła się nad tym co dalej powiedzieć, lecz nie wymyślając nic sensownego na swoje usprawiedliwienie dodała krótko, zwięźle i na temat, licząc, że mężczyzna zaufa jej ten drugi, ostatni raz.
-Zrobiłam to, żałuję i nie mam nic na wytłumaczenie... Nie zdziwię się i nie będę Ci mieć za złe jeśli teraz odejdziesz. Chcę, byś jedynie wiedział, że nie ważne jak bym chciała nie mogę tak szybko zniknąć... Choć postaram się najszybciej jak się da.Diego Montana - 2017-05-04, 22:53 On czekał dość cierpliwie na jej słowa, wytłumaczenie na cokolwiek. Na nią za dużo spadło? Biedulka. Jak to mówią najprościej zacząć od początku, bo często najgorsza prawda jest lepsza od kłamstwa. On ją tylko obserwował, nie wykonywał niemalże żadnego ruchu.
-Dostałem listy podobno do domu, ale kazałem je spalić. Nie wiem co matka z nimi zrobiła tak naprawdę. Fajny krótki okres, minęło kilka lat. - odparł. No co najmniej trzy, bo tyle był w Orchardzie. Matka coś wspominała o listach, ale kazał je spalić bez czytania ich. Nie chciał chyba znać ich treści ani wtedy ani dziś. On się wypowiadał w momentach, kiedy ona milczała. Nie przerywał jej, bo to nie leżało w jego naturze. Podniósł brew ku górze do Londynu bo bezpieczniej? Upił łyk swojego trunku, wsłuchując się w ciąg dalszy rozmowy.
-Przyjechałem tu dokształcać swoje jeździeckie umiejętności. Obecnie mam trójkę własnych koni i to na nich się skupiam, a że startuje w zawodach i mam jakieś osiągnięcia to nie trudno żebyś o mnie nie słyszała. - odparł nader spokojnie. Niemal wszystko było szczerą prawdą. Było jednak w tym wszystkim coś, co nie pozwalało jej wierzyć mu do końca. Może prawda, a może złudzenie?
-Chcesz naprawić, ale jak? Myślisz że garstka słów wszystko załatwi? Minęło sporo czasu, zmieniliśmy się, ja się zmieniłem. Wymagasz ode mnie niemal cudu, wiesz w ogóle o co prosisz? - odparł. Był zmieszany, zły, rozgoryczony, zrozpaczony wszystko na raz. Nie był pewny czy potrafi jej jeszcze ufać, wszystko co kiedyś do niej czuł prawie umarło. Mogła bazować jedynie na tym, że nie do końca wszystko. Musiałaby jednak to wiedzieć i być tego pewna, a raczej nie jest.
-Nie zamierzam się stąd wynosić tylko dlatego, że postanowiłaś się tu pojawić. - odrzekł. Starał się by jego ton był obojętny, ale średnio mu to wychodziło.Lara - 2017-05-05, 21:41 Złapała jego brodę w ręce i posunęła się patrząc mu w oczy i szepcząc. Miała lodowatą skórę a w oczach błyszczały krople łez.
-Nie chcę tego naprawić garstką słów bo to do cholery tak nie działa. Nawet ja o tym wiem.
Nie chcę tego naprawiać - chcę to uspokoić. Przecież nigdy mi nie wybaczysz w pełni i jestem tego świadoma.-Oblizała lekko dolną wargę następnie wracając ze stania na palcach przy czym oczywiście musiała puścić jego twarz. Biła się dłuższy czas czy przyznać się i bardziej mu przybliżyć całą sytuację, lecz po jakimś czasie zdecydowała - im mniej wie tym lepiej.
-Nie wymagam też od Ciebie wyjazdu. Sama nie mogę wyjechać i chcę byś o tym wiedział. Z czasem pewnie znów zniknę - dla dobra każdego kogo tutaj poznałam czy spotkałam. Ale na razie nie mogę ruszać się z Eastbourne i jego bliższych i dalszych okolic.-Przytaknęła na swoje własne słowa i wbiła w niego lekko przestraszony wzrok. Mimo, że akcji jak tamta miała znacznie więcej, to właśnie ta jedna poniosła za sobą skutki dalekie jak do Indii.Diego Montana - 2017-05-05, 22:04 Wyrwał się jej od razu, bo nie miał ochoty na takie zbliżenia. Był twardy, a przynajmniej takiego właśnie udawał.
-No Ameryki nie odkryłaś, ale nie wiem czy to w ogóle możliwe. - odparł na jej słowa, krzywiąc się znacznie.
-Oj nie pierdol. Zachciało ci się ratowania świata, dorosła jesteś a mam wrażenie że nadal masz to samo pstro w głowie co miałaś. - odparł sucho. Zmrużył oczy i niemal zgrzytnął zębami. Mogła odnieść wrażenie że z każdym słowem irytował się jeszcze bardziej. Był od niej starszy i nie wciśnie mu byle jakiego gówna, nie był dzieckiem któremu można opowiadać bajki i on w nie ślepo wierzy.
-Miałaś wybór Lara, wybrałaś to co było ci wygodniej i nie patrzyłaś na to co ktoś inny myśli, czuje. Nie liczyłaś się z nikim ani niczym, zachowałaś się jak tchórz i egoista w jednym. Zawsze uważałem cię za bardziej rozsądną, jednak się chyba mocno pomyliłem. - odparł. Dosłownie niemal kipiał za złości, ale to nie było nic dziwnego w tej sytuacji. Telepało nim wiele uczyć, trudno było jednoznacznie stwierdzić co nim kierowało. Dopóki z nim nie będzie szczera i nie wyczuje tego, to prawdę powiedziawszy widział marne szanse na cokolwiek.Lara - 2017-05-05, 22:18 -Mógłbyś chociaż przestać mnie wyzywać.-Rzuciła w jego kierunku i kopnęła pasek w kierunku morza chwilę zbierając się na kolejne słowa. Właściwie nie wiedziała co powiedzieć - po prostu patrzyła się tępo w morze rzucając finalnie w jego kierunku ostatnie zdanie.
-Chciałam przeprosić i dać Ci chociaż trochę spokoju. Ale sam sobie zgotowałeś piekło, teraz z nim walcz.-Warknęła w jego stronę i nie mając nic do wyboru po prostu ruszyła w kierunku domków wraz ze swoim trunkiem. Nie zwracała na niego uwagi przez kolejne godziny rajdu zaszywając się z dala od jakichkolwiek ludzi - zarówno w domku jak i podczas powrotu.
/z.t