To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Kryty lonżownik

Winning Mood - 2014-02-19, 18:49

Trochę było mu to nie na rękę, że znów wylądował w lonżowniku. Nie lubił bezsensownego kręcenia się w kółko, którego i tak już miał dużo w poprzedniej stajni. Nikt nigdy nie miał czasu, żeby na niego wsiąść więc pozostawała krótka lonża albo kręcenie się w karuzeli. Niemniej jednak lepsze to, niż stanie w boksie. Przynajmniej nie było nudno.
Kiedy dziewczyna odpięła mu uwiąz, stał grzecznie pozwalając sobie zapiąć lonżę, a następnie wszedł na koło. Doskonale wiedział na czym to wszystko polega, więc specjalnie nie trzeba było go zachęcać czy zmuszać. Był z reguły grzecznym i poukładanym koniem, czasami tylko coś mu odwalało, ale to zdarzało się bardzo rzadko.. Ale może to dziś był ten dzień? W końcu miał w sobie tyle niespożytkowanej energii, że nie można było mu się dziwić.
Bata także się nie bał - wiedział, że nic mu nie zrobi, jeśli będzie posłuszny. Denerwował się, gdy był zbyt blisko, ale trzymany w odpowiedniej odległości w ogóle mu nie wadził. Zdziwił go natomiast, że dziewczyna od razu pogoniła go do kłusa. Grzecznie wykonał jej polecenie, opuszczając w dół łeb i przebierał nogami w średnim tempie, specjalnie się nie spiesząc.
Juliette nie powinna zapominać o porządnym występowaniu ogiera.. Był zastany i mógł się nabawić niezłej kontuzji. Sam jednak o tym nie myślał - jedynie wykonywał polecenia.
Parsknął przeciągle, stawiając uszy do przodu i biegł przed siebie, zataczając ładne, równe koło.

Winning Mood - 2014-02-19, 21:53

I tu ogier zdziwił się po raz kolejny. Jego treningi na lonży zwykle zaczynały się od kilkuminutowego rozstępowania, następnie nudnych kół w kłusie a potem galopie.. i tyle. A Juliette nie dość, że stępa nie zaserwowała mu ani chwili to teraz zatrzymała i uderzała batem o jego tylne nogi.
Oh nie! Co to ma znaczyć? Zrobił coś źle? Siwy stulił uszy i odskoczył od bata, mimo tego, że dotknięcie przez niego wcale nie było bolesne. Od razu ruszył szybkim kłusem, co chwilę przy tym głośno parskając. Nie dostawszy żadnej komendy głosowej ogier uznał owe stuknięcie za karę, którą dostał bezpodstawnie.
Dodatkowo nie dbał teraz o swoją postawę. Głowę mocno ciągnął w górę i w bok, jakby chciał wyrwać dziewczynie lonżę, a nogami przebierał bezwiednie, byle iść do przodu.

Anonymous - 2014-02-21, 09:09

Kolejna komenda dziewczyny nieco zadziwiła Dise. Nie rozumiała o co chodzi Lenie, ale zgodnie z jej wskazówkami przyspieszyła kroku. Kiedy poczuła uderzenie batem, lekko się przestraszyła, gdyż nie zrozumiała dlaczego szatynka to zrobiła, ale klacz nie przestawała biec. Gdy dziewczyna kazała jej zatrzymać się, Disebree posłusznie to zrobiła. Teraz poczuła klepanie po łopatce, na co izabelka zarżała w stronę Leny. W czasie, kiedy dziewczyna zaczęła klepać klacz po grzbiecie, zaczęłą się lekko niepokoić, że ta próbuje wskoczyć na jej grzbiet, jednak nadal stała w spokoju, wpatrując się w szatynkę. Trąciła ją delikatnie pyskiem, gdy ta zaczęła ją uspokajać. Po chwili ujrzała nieopodal siwego ogiera. Zarżała do niego, tym razem patrząc na to, co on robi. Zaciekawiła się nieco nowo przybyłą jasnowłosą dziewczyną i siwym koniem obok.
Winning Mood - 2014-02-21, 11:36

Nie tyle, że się bał czy był zmęczony. Po prostu nie lubił bez powodu dostawać batem, nawet jeśli nie było to mocne czy mające sprawić mu jakikolwiek ból tylko bez uprzedniego zwrócenia na siebie jego uwagi. Winning był specyficznym koniem i jeśli utrzymywało się pewnych założeń, które koń sobie ubzdurał, można było z nim osiągnąć naprawdę dużo. Był pojętnym i oddanym koniem, uwielbiał chodzić pod siodłem i sprawiać ludziom przyjemność z jazd. Niemniej, zawsze trzeba było mieć przy nim otwarty umysł, aby przypadkiem nie zrobić czegoś nie po jego myśli.
Gdy dziewczyna go zatrzymała i zaczęła głaskać, siwy opuścił łeb aby ułatwić jej dostęp do swojej głowy. Nie miał jej tego za złe, szybko wybaczał wszelkie pomyłki. Nie chciał także, aby go teraz odprowadziła do stajni, więc grzecznie stał i pozwalał jej na wszelkie pieszczoty.
Parsknął cicho, jakby w odpowiedzi na jej słowa, których przecież nie rozumiał i trącił dziewczynę pyskiem w bok.

Yukio - 2014-02-22, 21:29

Wszedł na lonżownik razem z młodym, po czym rozejrzał się. Nikogo nie było. I to mu odpowiadało. Wszedł z nim i zamknął bramkę, po czym przeszedł na środek, a po chwili wysłał batem sygnał ogierowi, żeby wyszedł na zewnątrz. Obserwował uważnie zachowanie gniadosza i pilnował, żeby razem tworzyli trójkąt, a jego wierzchołkami był pysk konia, bat i on sam.
Anonymous - 2014-02-24, 21:04

Ach, nowe miejsce. <3 Tutaj ogier jeszcze nie był podczas swego życia. Już przed wejściem na teren lonżownika uniósł wyżej głowę i ogon przyspieszając krok zaciekawiony i może nieco podekscytowany zarówno treningiem, jak i odkrytym lądem. :lol:
Po znalezieniu się już na miejscu młody nie zważając zbytnio na Yukia wyciągnął łeb naprzód chcąc obwąchać od razu wszystkie ścianki, beleczki, deseczki... Wszystko, tylko nie chłopaka. Jego już wąchał przecież. Ciekawy świata póki co ograniczonego do stajni Orchardu korzystając z chwilowej nieuwagi dwudziestolatka, który podobnie jak ogier postanowił rozejrzeć się ruszył przed siebie. Nadarzyła się okazja do odkrycia nowych lądów, to trzeba to zrobić, tak? :lol2: On rozpoczął od powitania ścianek, one też są przecież ważne.

Yukio - 2014-02-24, 21:26

Mimo, że ogier przyśpieszał to Yukio nie zamierzał i nie pozwalał mu siebie wyprzedzać. Nie ma. xD
Po wejściu na teren lonżownika dał młodemu zaznajomić się z nowym miejscem, bo zapewne jeszcze tu nie był, skoro aż taki jest podekscytowany/ :lol: A jak przeciągał witanie się ze ściankami, dał mu sygnał lonżą i zacmokał, coby zwrócić na siebie jego uwagę.

Anonymous - 2014-02-25, 18:27

Długo nie zabawił przy ściankach. Okazało się, że jednak nie są takie super i w ogóle. :c Spojrzał wyczekująco na Yukia. Jeśli ten nie zbliżył się do ogiera, a zapewne tak było, gniadosz sam ruszył ku mężczyźnie. Trącił go łbem w ramię, całkiem mocno z resztą i zrobił krok w tył unosząc wysoko łeb. Co dalej robimy?
Yukio - 2014-02-25, 19:43

No kto by się spodziewał. Oszukańcze ścianki. :o Kiedy młody chciał do niego podbiec, machnął końcówką bata w stronę jego łopatki, odsyłając go na obwód koła.
- Stęp - wydał głosową komendę i w razie czego, gdyby ogier nie ruszył, poruszył długą końcówką bata w stronę jego zadu, coby go tutaj popędzić. Jednak w żadnym wypadku linka nie dotknęła skóry Inviego. :lol:

Anonymous - 2014-03-06, 15:47

//Sorry, że teraz dopiero. :c
Uniósł wysoko łeb ciągnąc za nim przody, gdy Yukio pogonił go batem. Zaraz powrócił jednak na ziemię ruszając w prawą stronę stępem szastając przy tym ogonem. Jego krok był szybki, energiczny, łeb trzymał wciąż w górze, uszy były skierowane w tył. Niecierpliwie kroczył wkoło oczekując kolejnych poleceń.

Matthew - 2014-04-01, 23:41

Tu się podzieją! Bo raczej mogę uznać, że Yukia i Invi już tam za bardzo nie ma, prawda?
Wprowadził Krugiego na ową okrągłą halę, zamknął dokładnie za nimi i po prostu odpiął uwiąz od kantara. Pozwolił mu na razie się rozejrzeć po pomieszczeniu, ogarnąć wszystko co tam chciał.
Dawno coś Mefju próbował join-up robić. Ostatnio pewnie było to bardzo dawno z Nemesis, nie? Dlatego warto sobie odświeżyć, bo to zawsze ciekawe doświadczenia są. A może się miło pracować z takim koniuchem jak Krugi.

Krugerrand - 2014-04-01, 23:52

Kruger postawił uszy na szpic, gdy zaczął zbliżać się do miejsca, w którym jeszcze nie był. Mimo, że już jakiś czas koczował w stajni to był jedynie na hali, nigdzie indziej. Także miła odmiana, gdy wszedł do środka, a tu duże koło. Puszczony od razu pokłusował, miękko stawiając nogi na podłożu, z łbem opuszczonym do samej ziemi, by móc wdychać zapachy. Zatrzymując się w końcu, wyprostował się i rozejrzał po całym pomieszczeniu, chrapą macając deski, aż wreszcie przypomniał sobie o obecności czerwonowłosego, więc do niego podszedł.
Matthew - 2014-04-02, 00:01

Widać, że podekscytował się nowo poznanym miejscem. Matt spoglądał na niego spokojnie, obserwując jego ruchy. Oj, jak przyjemnie patrzeć na takie sportowe koniuchy w ruchu... Nawet na każdego, nie tylko sportowca! No ale jednak jak jest to koń, co ma w genach jakąś tam grację i wyważone chody, to zawsze milej obserwować...
Gdy podszedł do niego i stanął doń przodem, czerwonowłosy uniósł brew pytająco. Czego tu szukasz? Obejrzał ogiera wzrokiem, a potem podniósł nieco gwałtownie rękę w powietrze, wyrzucając ją do góry właściwie. Miał w dłoni uwiąz, którym to zaraz załopotało, gdy Matt walnął nim o swoją nogę. Drugą, wolną rękę też podniósł (jednakże nieco bardziej na bok - na wysokości swoich barków) i rozczapierzył trochę palce, stąpając krok w kierunku konia. Przy tym spojrzał w jego oczy, twardo. Uciekasz?

Krugerrand - 2014-04-02, 00:08

To sobie troszkę popatrzy, jak go pogania. Wtedy Kru będzie się przykładał no i popisywał trochę, jak to koniuch. Ktoś patrzy, więc trzeba pokazać się z jak najlepszej strony, prawda?
Obserwował Matta uważnie, jednak gdy ten uderzył uwiązem o swoją nogę i wyniósł ręce do góry. Kru stanął dęba i przeniósł cały ciężar na zadnie nogi, odbijając się w bok w raz z solidnym barankiem i "straszeniem" tyłami, że kopnie choć nie wyciągnął nóg w tym celu. Po prostu machnął nimi, ale nie na całą długość, aby przypadkiem jednak nie kopnąć chłopaka. Wpadając na pierwszy ślad, wygiął swe szyjsko w łuk i uniósł nasadę ogona przekłusowując w takim naturalnym pasażu jakąś połowę koła. Następnie zatrzymał się gwałtownie, wbijając kopyta twardo w podłoże i zerkając na chłopaka. Fuknął głośno, poruszając całe cielsko przy tym wydechu.

Matthew - 2014-04-02, 01:03

Och, jakże waleczny koniuch mu się trafił!
Matt nie przejał się wcale jego "pogróżkami" i gdy tylko koń znalazł się na kole w kłusie, chłopak od razu odsunął się na środek hali, schodząc z jego przestrzeni. Jednakże ogier to chyba wykorzystał, bo zaraz zatrzymał się. Czerwonowłosy więc skocznym ruchem wkroczył znów w bliższe otoczenie konia i ponownie machnął uwiązem, tym razem jednak także jego końcówkę posyłając w kierunku zadu Krugiego, ale tak, coby go nie dotknąć. Z ręsztą i tak był na to za daleko.
- Sio! - krzyknął na gniadego, chcąc go odgonić. I jeśli tylko koń zerwał się i uciekł, Matt znów wycofał się na środek, ale gdy tylko koń zwalniał, to czerwonowłosy znów "atakował", nie mając zamiaru dać mu ulgi jak na razie. Ciągle twardy, nieustępliwy wzrok w niego wbijał, w jego oczy. Postawą też swoją oznajmiał: "Uciekaj - ja tu dyktuję tempo".



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group