To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Jezioro Bewl Water

Monroe - 2016-05-12, 12:23

To, że wzięła udział w grze było właściwie dziełem przypadku i nudy. Siedząc obok Alaina, nie ingerowała w jego rozmowy, dlatego kiedy tylko pojawił się pomysł porzucenia monotonii na rzecz gry w butelkę, nie zastanawiała się długo. Podeszła bliżej, usadzając się w kole i jeszcze przez chwilę czekała aż to wszystko ruszy. W tym czasie dosiadł się do niej Chris, dlatego uśmiechnęła się do niego wymownie, zaraz zauważając, że gra właśnie się zaczyna. Nie liczyła na grzeczne zadania, dlatego kiedy tylko butelka zatrzymała się na Bastianie, Monroe przeniosła wzrok na jego twarz, szczerze nie kojarząc Joanny Krupy. Na szczęście szybko okazało się, że mężczyzna podołał zadaniu naśladując kobiecy głos w tak śmieszny sposób, że nie mogła się powstrzymać. Jeszcze chwilę śmiała się ze wszystkimi, wstrzymując oddech kiedy butelka niemal zatrzymała się na niej. Na szczęście padło na Harleya, który tym razem wykonać miał telefon do przypadkowego człowieka. Przez cały ten czas starała się siedzieć jak najciszej, by nie zepsuć efektu, choć śmiech sam cisnął się na usta. Rozemocjonowany mąż bądź partner krzyczał coś na biednego Davidsona, nie robiącego sobie absolutnie nic z tych gróźb. Monroe jednak naszła teraz myśl co by właściwie było gdyby się znaleźli i który z nich bardziej by się ośmieszył. Harley mówiąc, że po pijaku grał w butelkę ze znajomymi czy człowiek, z którym rozmawiał. Wszak jakim trzeba było być idiotą, żeby uwierzyć w ten stek bzdur?
Butelka na nowo ruszyła, kręcąc się szybko i tym razem wskazując jej osobę. Przygotowana na jakieś głupie zadanie, postanowiła tym razem się wyłamać i poprosiła o pytanie. Zawiesiła wzrok na siedzącym obok ciemnowłosym i roześmiała się perliście słysząc jego kolejne słowa.
- Podejrzewam, że spełniłabym jedną ze swoich fantazji seksualnych w obecności grupy – odparła bez skrępowania, nie wdając się jednak w szczegóły. Właściwie nie sprecyzowała czy byłaby to masturbacja czy seks, aczkolwiek posłała Christianowi długie spojrzenie, uśmiechając się tak wymownie jak było to tylko możliwe. Poniekąd dała też do zrozumienia reszcie, kto by jej w tym pomógł...
Nie przedłużając, zakręciła butelką, starając się tym razem wylosować osobę, która jeszcze nie padła w rozgrywce.

Mistrz Gry - 2016-05-12, 12:29


PRAWDA CZY WYZWANIE?

RUNDA 1:
Christian (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Naomi (4) -> Harley (5) -> Monroe (6)

Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Christian ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Monroe.



LOSOWANIE #4
Ostatnie pytanie najwyraźniej rozkręciło grę, bo gdy zakręcona butelka zatrzymała się na Naomi, z ust Monroe padło wyzwanie, które podniosło poprzeczkę jeszcze wyżej.
Osoba: Naomi
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Zademonstruj swoje umiejętności oralne na bananie.


Harley Davidson - 2016-05-12, 12:32

Gdy tylko Monroe odpowiedziała na pytanie, wykorzystał tę chwilkę przerwy i rozprowadził po grających kieliszki. Namawiał nawet tych szczególnie opierających się propozycji. Na nieszczęście w dłoniach zmieściło mu się tylko 6, więc koczujący na około nich uczestnicy rajdu musieli iść zaopatrzyć się sami. Dobrze, niech przytargają kolejne butelki!
-Kochani, musimy wypić, żeby nam lepiej szło!
Wyzerował browara i rozlał chętnym wody życia. Wolał sączyć whisky, ale takich wygórowanych specjałów niestety nie znalazł w stajennym vanie, więc zdecydował się na wódkę. Uniósł pełen kieliszek, sugerując toast i zaczekał, czy ktoś nie ma pomysłu na okrzyk? :> Im więcej alkoholu w siebie wlewał, tym weselszy się stawał. No i jakoś tak nagle zaczynał kochać wszystkich ludzi wokół, włącznie ze znaną ze słyszenia Janiną bajerującą z Markiem z call center. Nawet ją obdarzył sympatią... Alkohol na szczęście nie pozbawił go granic, więc na razie czuł się bezpiecznie w kwestii nienaruszania pewnych zasad, jakie obowiązują sparowane istoty człekokształtne. Przez chwilę tylko śledził ruch butelki, w myślach krzycząc: tylko nie ja znowu! Musiał mieć przerwę na picie. :)

Alain - 2016-05-12, 12:52

Mężczyzna nie zwracał większej uwagi na swoją towarzyszkę, jednak nie sądził, by mogło jej to w jakiś sposób przeszkadzać. Nie zainteresował się propozycją gry w butelkę, dopóki Monroe na nią nie przystała. Kiedy dziewczyna odeszła od niego, żeby zasiąść w kole, posłał jej niezadowolone spojrzenie, marszcząc lekko brwi. Powstrzymał się jednak od niewybrednego komentarza, w zamian za to kręcąc głową i jednocześnie dając blondynce do zrozumienia, ze nie popiera jej pomysłu. Obserwując całe towarzystwo, acz głowie skupiając się na Monroe, dokończył picie swojego piwa. Odłożył pustą butelkę na bok, po chwili sięgając po nową, którą otworzył w chwilę później. Swoją skwaszoną miną wciąż wyrażał niezadowolenie, które z biegiem czasu zaczęło odrobine odpuszczać. Wraz z kolejnymi łykami piwa wyraz twarzy bruneta złagodniał nieco, a on z większą uwagą zaczął przyglądać się grze. Zmierzył chłodno mężczyznę, który przysiadł obok jasnowłosej, jednak ani drgnął, choć wyraźnie poczuł, jak mięśnie ulegają mimowolnemu spięciu. Przez dłuższą chwilę przyglądał się tej dwójce, po chwili tracąc nimi zainteresowanie. Oparłszy brodę na złączonych dłoniach, nawet nie pokusił się o uśmiech, bowiem niespecjalnie było mu do śmiechu. Zresztą z mężczyzną, któremu przyszło wykonać pierwsze wyzwanie miał pewne zatarczki, co nie skłaniało go do śmiechu. Jedynie, gdy Harley rozpoczął swoje zadanie, na twarzy Francuza pojawił się mimowolny, niezauważalny uśmiech, który znikł natychmiast po tym, jak szyjka butelki wskazała Monroe. Z zainteresowaniem wsłuchał się w każde słowo blondynki, przy czym marszczył nieznacznie brwi. Na czole bruneta pojawiła się charakterystyczna bruzda, gdy tylko przyjaciółka spojrzała wymownie na Christiana. Odchrząknął, czując rosnącą złość, lecz nie zrobił niecnego poza tym i sięgnięciem po piwo. Jego wzrok ponownie zaczął świdrować Monroe i brązowowłosego mężczyznę, siedzącego obok dziewczyny. Upiwszy kolejny łyk piwa, odruchowo strzelił palcami, po czym wziął głębszy oddech na uspokojenie myśli.
Naomi Eaton - 2016-05-12, 13:22

Nie mając nic lepszego do roboty, postanowiła przyłączyć się do osób grających w butelkę. Chyba nie istniał lepszy sposób na integrację, szczególnie iż nie zapowiadało się na to, aby zadawane pytania oraz wyzwania były nudne.
Podobnie jak pozostali uczestnicy, nie mogła powstrzymać śmiechu słuchając Bastiana udającego Krupę, czy Harleya zbierającego opieprz od wściekłego, anonimowego mężczyzny. W trakcie kolejnego losowania wzięła od Davidsona kieliszek, po chwili wznosząc z resztą toast i jednym haustem przełknęła jego zawartość, momentalnie czując rozchodzące się po przełyku ciepło. Przygryzła krótko wargę, starając się zwalczyć silny, nieprzyjemny posmak wódki, która bez popitki była nieco nieznośna. Niestety chyba nikt o tym nie pomyślał, chyba, że wódkę będziemy zapijać piwem...
Wtem wprawiona w ruch przez Monroe butelka zatrzymała się naprzeciw Naomi, która to podniosła wzrok na dwudziestolatkę, bez zastanowienia prosząc o wyzwanie. Słysząc, jakie to zadanie miała do wykonania, parsknęła krótko śmiechem, na krótką chwilę nieśmiało spuszczając wzrok. Nie trzeba było jej jednak długo namawiać - już po chwili odgarnęła niesforny kosmyk włosów z twarzy, po czym zręcznie złapała banana, którego ktoś jej podrzucił. Trzymając go pewnym chwytem, powoli obrała go ze skórki niemal do samego dołu, po czym przekrzywiła lekko głowę i rozchyliwszy usta, powiodła wargami i językiem wzdłuż powierzchni banana, nadając jej odpowiedni poślizg. W międzyczasie podniosła wzrok, celując przede wszystkim w męskich uczestników gry, czym chciała podnieść jakość swojego "występu", zachowując się prowokująco. Może dzięki temu znajdzie sobie chłopaka, chociaż na jedną noc? Nawilżywszy banana śliną, wsunęła go do ust uważając przy tym, aby nie zahaczyć go zębami i nie złamać przedwcześnie. Wtenczas opuściła powieki, nadając swojej oralnej robótce więcej zmysłowości, gdy pełnymi wargami ściśle obejmowała banana, zostawiając na nim delikatne ślady po szmince. Niekiedy uchylała powieki, nawiązując kontakt wzrokowy z Bastianem lub Harleyem, bo Christian wydawał się jej być zainteresowany Monroe. Chwilami też wysuwała banana z ust, z zaangażowaniem 'pieszcząc' go wargami i językiem, ale to wszystko nie trwało dłużej niż minutę, bowiem w grze nie było czasu na takie zabawy. No i banan nie był do tego najlepszy. Dlatego też w pewnym momencie odgryzła jego czubek, uśmiechając się przy tym i odejmując owoc od ust.
- No dobra, to by było na tyle - skomentowała, wolną ręką łapiąc za butelkę i wprawiając ją w ruch.

Mistrz Gry - 2016-05-12, 13:33


PRAWDA CZY WYZWANIE?

RUNDA 1:
Christian (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Naomi (4) -> Harley (5) -> Monroe (6)

Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Christian ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Monroe.



LOSOWANIE #5
Tym razem butelka wskazała na Elizabeth, której zostało postawione zadanie nienależące do najprostszych! Powodzenia!
Osoba: Elizabeth
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Wypij puszkę piwa, kręć się przez 15 sekund w kółko, a następnie pobiegnij do przodu.


Anonymous - 2016-05-12, 14:09

Uśmiechnął się kwaśno w odpowiedzi, nawet nie mając ochoty poruszać tego tematu. Dlatego po prostu zignorował obawy brunetki wcale nie uważając, że było to niezbyt uprzejme z jego strony. Nic nie mógł poradzić na to, że nie potrafił przejąć się cudzymi problemami, szczególnie gdy były wyssane z palca. Chociaż obawy Aaren miały realne podłoże, teraz zachowała się naprawdę absurdalnie.
- Zdecydowanie - zgodził się, kiedy wspomniała o mocniejszym napitku. Wstał więc z miejsca i za przykładem Harleya, przyniósł wódkę oraz sok, który miał służyć za popitkę. Zajął pierwotne miejsce i powrócił do obserwowania gry, która przyciągnęła jego uwagę już dłuższą chwilę temu. Niemal każde z rzuconych wyzwań wywoływało na jego twarzy uśmiech, ale gdy przyszła kolej na Naomi, posłał Aaren znaczące spojrzenie, zaraz uśmiechając się z rozbawieniem. Odkręcił butelkę oraz karton, po czym pociągnął wódkę z gwinta, zaraz robiąc to samo z sokiem. Nie dałby rady pić bez tego. Owy "zestaw" przekazał zaraz w ręce Aaren, sugerując puszczenie wódki dookoła po wszystkich, którzy póki co nie brali udziału w grze - a więc do Alaina, Jess, Hayley, Anais, Aidena, Mii, Vivianne i Gerarda. Jeśli kogoś pominęłam, to przepraszam xD

Aaren Wayford - 2016-05-12, 14:20

Obserwując trwającą grę w butelkę z zainteresowaniem co jakiś czas pozwalała sobie na śmiech lub uśmiech, widząc te przeurocze zadania jakie padały z ust kolejnych uczestników. Słysząc Bastiana w wydaniu Dżoanny Krupy nie potrafiła powstrzymać śmiechu, podobnie jak w sytuacji z Harleyem i rozgorączkowanym amantem po drugiej stronie słuchawki.
Odsuwając na bok swoje absurdalne obawy, rozluźniła się widząc niesioną przez Tonego wódkę z sokiem, szeroko uśmiech pojawił się na jej twarzy. - Wiesz co dobre.- zamruczała, gdy usiadł tuż obok niej z alkoholem i popitą w rękach.
Zadanie wykonywane przez Naomi, przywiało na jej twarz tajemniczy uśmiech. Kobiety doskonale wiedziały jak rozbudzić wyobraźnię panów, a tym bardziej mając rekwizyt w postaci banana. Spojrzenie Tonego skierowane w jej stronę sprawiło, że celowo podgryzła swoją dolną wargę, zaraz sama się uśmiechając i delikatnie zaczepiając go poprzez szturchnięcie.
Otrzymując zimną butelkę wódki wraz z sokiem, upiła z niej kilka solidnych łyków, pozwalając goryczy rozlać się po przełyku. Zapiła ją sokiem, który doskonale stłumił drażniący alkohol. Przekazując wódkę i sok Hayley posłała jej przyjacielski uśmiech wracając z powrotem do Tonego, na którego kolanie położyła dłoń. - Zaraz mi się upijesz.- mruknęła mu nad uchem, pamiętała, że nie grzeszył mocną głową, a pijany Antek to nieobliczalny Antek. Już raz ją wyciągnął na plażę. :lol2:

Anais - 2016-05-12, 14:38

Poczekała na swoją kolej, a kiedy takowa przyszła, Francuzka weszła do namiotu, aby się przebrać w wygodniejsze ubrania. Te, które miała na sobie podczas terenu poskładała w równą kosteczkę i odłożyła gdzieś na bok. Ubrawszy ciepłą bluzę, zasunęła ją do połowy i poprawiła obszerny kaptur. Chwilę później dziewczyna bez słowa ruszyła za swoimi przyjaciółkami oraz Aidenem w stronę ogniska. Liczba ludzi, która przy nim przesiadywała wzbudzała w brunetce nieokreślone odczucia, bowiem wolała bardziej kameralne grono. Niemniej jednak przyglądając się każdemu z osobna, wmówiła sobie, że zabawa będzie przednia, mimo wszystko. Stawiwszy się odpowiednio blisko, krótko przywitała zebranych od razu się przedstawiając. Pokusiła się nawet o delikatny uśmiech, ktory odrobinę rozświetlił jej nieco zmęczoną twarz. Usiadła obok swoich znajomych, zaraz od kogoś dostając do ręki piwo. Nie przepadała za tym trunkiem, lecz mogła co nieco wypić - choćby dla towarzystwa. Otworzyła wiec butelkę i upiła niewielki łyk złotego napoju, po chwili łapiąc zainteresowanie grą. Zmierzyła uważnie śmiałków i mimowolnie uśmiechnęła się pod nosem. Poniekąd zazdrościła tym ludziom odwagi, sama nie zdecydowałaby sie na udział w takiej zabawie szczególnie, że pytania i wyzwania miały nie należeć do zbyt łatwych, jak zaraz się o tym przekonała. Z niemałym rozbawieniem obserwowała poczynania Bastiana i Harleya, śmiejąc się wraz z innymi. Odpowiedź Monroe nieco zmieszała Anais, ktora mimo to nie dała po sobie nic poznać. Jej wzrok przez chwile wodził po Tonym, lecz juz nie w tak szyderczy sposób. Po prostu chciała mu się odrobine lepiej przyjrzeć, ostatecznie nie wyciągając żadnych wniosków i szybko tracąc nim zainteresowanie. Spojrzała na Jessie, ktora próbowała nakłonić blondynkę do udziału w grze, a usta odruchowo wygięły sie w szerokim uśmiechu.
-Idź, Hayley, bedzie zabawnie.- zagadnęła, ani przez chwile nie myśląc o tym, ze sama mogłaby usiąść w tym kółku. Po chwili odstawiła na bok pustą butelkę. Nawet nie zorientowała sie kiedy ją całą opróżniła, ale wiedziała, ze to nie przyniesie niczego dobrego. Juz teraz czuła sie... Przyjemnie. Było jej niezwykle lekko i beztrosko, a w głowie delikatnie jej szumiało. Jednak pogoda, picie na pusty żołądek, zmęczenie, no i przede wszystkim słaba głowa robiły swoje.

Hayley - 2016-05-12, 15:11

-Hayley –przedstawiła się Christianowi, przekrzykując tłum. Nie przestając sączyć swojego piwa dokończyła je, choć zjedzenie kurczaka nie zdało się na wiele. Wciąż czuła jak alkohol działa na nią mocniej niżeli zwykle i powinna odpocząć. Niestety jak na jej nieszczęście właśnie w tej chwili w obiegu pojawiła się wódka, której nie umiała odmówić. Owszem, wiedziała, że nie powinna mieszać, ale to przecież miał być zaledwie jeden, mały łyk. Pociągnęła więc i to, zaraz podając wódkę Anais i czując nagły skok dobrego humoru, uzmysłowiła sobie, że nie jest z nią najlepiej.
-Jessiee...- odezwała się cichutko, łapiąc przyjaciółkę za rękaw. Kolejne wyczyny zgromadzonych wokół butelki osób robiły się coraz gorsze i cięższe. Zdawać się mogło wszak, że skala trudności wzrasta, swoje apogeum (jak się wówczas wydawało blondynce) sięgając kiedy Naomi zaczęła „jeść” banana. Niemal natychmiast Hayley pobladła, uzmysławiając sobie, że już obiecała wziąć w tym udział, a potem odchrząknęła cicho.
- To chyba nie był najlepszy pomysł... – Odezwała się znowu, czując jak coraz bardziej zaczyna robić jej się gorąco. Gra w butelkę była coraz bardziej wyzywająca, choć zadanie Elizabeth, nieco ją uspokoiło. Takie mogłaby dostać, choć nie wyobrażała sobie jeszcze brać w tym udziału.
- Pod warunkiem, że pójdziesz ze mną – odezwała się znowu, tym razem spoglądając na twarz Anais. Nie chciała być tam sama, a im więcej dziewczyn z jej grona brało w tym udział, tym większe prawdopodobieństwo, że będą wyrozumiałe. Prawda?

Mia - 2016-05-12, 15:32

....Cierpliwie poczekała, aż reszta się przebierze, by w końcu ruszyć z nimi w stronę ogniska, przy którym usiadła między Aidenem i Anais. Wcześniej jeszcze porwała butelkę piwa oraz odpowiedni kijek, na który nabiła kurczaka, teraz beztrosko piekąc go i mrużąc oczy pod wpływem ciepła bijącego z ognia. Początkowo nie zwracała uwagi na grę, która odbywała się nieopodal, swoją uwagę skupiając głównie na tym, żeby nie spalić swojej kolacji.
....Kiedy uznała, że mięso jest zjadliwe, odstawiła pustą butelkę po piwie i zajęła zapełnianiem żołądka, wtedy dopiero zauważając poruszenie większości. Zaczęła obserwować Naomi i jej umiejętności, wyraźnie rozbawiona. Na całe szczęście potrafiła zachować dystans do tej zabawy, więc wkrótce delikatnie szturchnęła łokciem Anais u jej boku.
....- Dawaj, pójdę z tobą - mruknęła, chcąc dodać jej otuchy, kiedy Hayley postanowiła ją zaatakować. Już teraz szumiało jej w głowie, ale bynajmniej jej to nie przeszkadzało. Twierdziła, że wybrała się na rajd także po to, by się nieco rozerwać. Co prawda wątpliwe było to, żeby zgłosiła się na ochotniczkę ze świadomością, że będzie tam sama, ale póki co była zdeterminowana i gotowa na wszystko :lol2:

Elizabeth White - 2016-05-12, 15:41

Fakt, zapach piwa bijący od Elizabeth nie był najprzyjemniejszym zjawiskiem. Może i zaczęłaby się tym przejmować, gdyby nie fakt, że było ciemno i siedzieli na odludziu. Na razie musiała jakoś przeżyć, potem coś z owym fantem zrobi.
- Trochę - przytaknęła z cichym westchnięciem i ułożyła mokry materiał tak, by za bardzo nie drażnił jej skóry. Nie miała czasu nawet zastanowić się czy faktycznie chce grać w butelkę, bo Sebastian postanowił zdecydować za nią. Z nutą zawahania popatrzyła na jego wyciągniętą rękę, ostatecznie postanawiając wziąć udział w zabawie. Nie tyle bała się trudnych wyzwań czy też uciążliwych pytań, o ile nieco nieswojo czuła się w częściowo mokrej koszulce. Postanowiła jednak to zignorować, tłumacząc sobie, że i tak nikt nie zwróci na ten drobny fakt uwagi. Idąc w ślady swojego przyjaciela, zasiadła w kółku i przywitała się z resztą śmiałków.
- Znowu się spotykamy - rzuciła trafne stwierdzenie w kierunku Chrisa, który zasiadł tuż obok i posłała mu delikatny uśmiech. Chwilę później gra się rozpoczęła, a El z niecierpliwością wyczekiwała na kogo wskaże butelka. Poczuła lekką ulgę, że nie została wystawiona na pierwszy ogień, aczkolwiek pogodziła się z faktem, że ją również to czeka. Głos mężczyzny usiłujący udawać akcent Joanny Krupy był tak niezwykle zabawnym dla Kanadyjki zjawiskiem, że ta nie potrafiła powstrzymać się od śmiechu. Podobnie było z Harleyem, który wręcz idealnie wykonał swoje zadanie. El nie była pewna czy sama potrafiłaby tak improwizować, a w najgorszym wypadku zaczęłaby się w międzyczasie śmiać, co pogrążyłoby ją do końca. Poprzeczka wyraźnie szybowała w górę i gdy usłyszała polecenie dla Naomi, z niepokojem zaczęła spekulować czy aby na pewno powinna decydować się na zadanie. I wtem jak na zawołanie gwint butelki wskazał właśnie jej osobę. Przełknęła cicho ślinę i przeniosła spojrzenie na blondynkę.
- Wyzwanie - powiedziała po chwili, z niecierpliwością wyczekując polecenia. Okazało się, że nie było wcale takie straszne, jak przewidywała.
- To nie skończy się dobrze... - mruknęła pod nosem z lekkim rozbawieniem i przejęła podaną jej puszkę z trunkiem. Nie zwlekając, sprawnie ją rozpieczętowała i zaczęła pić. Chciała wyżłopać największą ilość alkoholu za jednym razem, ale musiała robić sobie krótkie przerwy na złapanie oddechu. Takie picie piwa bynajmniej nie było jej ulubionym sposobem, a pod koniec musiała się mocno zmuszać, by dopić napój do samego końca. Pustą puszkę odstawiła na bok, otarła wierzchem dłoni usta i głęboko odetchnęła. Była to jednak dopiero połowa, co wcale nie pocieszało Panny White. Podniosła się lekko ociężale i odeszła kilka kroków w bok, co by nikogo nie potrącić. Zgodnie z założeniem zaczęła biec bo ciasnym okręgu, przymykając przy tym oczy i starając się zniwelować skutki uboczne tego zadania. Po odliczeniu piętnastu sekund wyhamowała nieco i wyrwała do przodu, co miało przypominać bieg. W rzeczywistości zrobiła dwa koślawe kroki, po czym zaplątała się we własne nogi i runęła na ziemię niczym szczupak. Leżąc plackiem, przez pierwsze chwile nie dawała oznak życia. Chciała by okropne uczucie kręcenia się w głowie ustało, ale proces ten odbywał się zdecydowanie za wolno.
- Niedobrze mi, niech ktoś za mnie zakręci - wybełkotała po pewnym czasie, ani przez moment nie zmieniając swojej pozycji. Wolała nie ryzykować stanięcia na równe nogi, bo upchnięte na siłę piwo mogłoby zechcieć wydostać się na zewnątrz.

Mistrz Gry - 2016-05-12, 15:50


PRAWDA CZY WYZWANIE?

RUNDA 1:
Christian (1) -> Elizabeth (2) -> Bastian (3) -> Naomi (4) -> Harley (5) -> Monroe (6)

Wszyscy siedzą w kole, w takiej kolejności jak podana. Przykładowo Christian ma po swojej prawej Elizabeth, a po lewej Monroe.



LOSOWANIE #6
Butelka zakręcona przez dowolnego ochotnika wskazała Christiana, przed którym zostało postawione równie... ciekawe zadanie. Elizabeth źle się poczuła, więc do wyboru zamiast dwóch pań, masz Bastiana i Monroe! :lol2:
Osoba: Christian
Pytanie czy wyzwanie? Wyzwanie.
Wysmaruj brzuch siedzącej obok ciebie osoby (po lewej lub prawej) bitą śmietaną (lub inną rzeczą tego typu) i zliż.


Bastian Collins - 2016-05-12, 16:31

Z zadowoleniem przyglądał się i przysłuchiwał kolejnym wyzwaniom i wyznaniom padającym z ust zgromadzonych osób. Wieczór był naprawdę udany i, jak się okazało, miał się poprawić, kiedy Harley przyniósł wódkę. Rozochocony wziął od mężczyzny kieliszek, a jeśli wszyscy wznieśli jakiś toast to szybko wlał jego zawartość do swojej gardzieli, krzywiąc się przy tym delikatnie, ale nie zapijając alkoholu żadną popitką. Jeżeli miał przerzucić się na tego typu procenty będzie musiał przynieść sobie coś do popijania, ale na razie nie chciał przerywać gry, a soku zwyczajnie nie preferował. Jego żołądek rzadko przyjmował tak normalne i zdrowe rzeczy.
Obserwując realizację zadania przez Naomi uśmiechał się tajemniczo, uważnie śledząc dziewczynę wzrokiem, podobnie z pewnością jak pozostali panowie zarówno ci w grze jak i poza nią. Blondynka kusiła za pomocą owych „pieszczot” sprawiając, że mężczyźnie szybko wyschło w gardle i na moment zapomniał o oddechu, trzeźwiejąc dopiero gdy odgryzła końcówkę owocu. Przełknął głośno ślinę, a jego ciało przeszedł krótki dreszcz gdy wyobraził sobie takie działanie na żywym organizmie. Ugh. Nigdy w życiu!
Wyzwanie Elki skomentował wyłącznie ściągając do środka obie brwi, już od samego początku wiedząc, że to nie skończy się dobrze. Elizabeth nigdy nie była dobra w piciu alkoholu, a wlanie w siebie na raz całej puszki piwa w jej przypadku zakrawało wręcz o śmierć z przepicia. Uważnie obserwował więc jedynie jej poczynania, zrywając się z miejsca, gdy dziewczyna się przewróciła. Przestąpił w jej stronę kilka kroków i nachyliwszy się do niej sprawdził czy żyje, co właściwie potwierdziła wypowiadając swoje słowa.
- Wszystko okej? – zapytał, odsuwając włosy z jej twarzy i badawczo się w nią wpatrywał, jakby chciał skontrolować, czy niczego sobie nie zrobiła. Zdawało się jednak, że wszystko grało, oprócz żołądka, który pewnie za moment już miał się zbuntować. Panno White, proszę tylko nie wymiotować! Wylane na Ciebie piwo połączone z wymiocinami nie komponowało się najlepiej!
Dzięki podzielności swojej uwagi mógł jednocześnie kontrolować zarówno dziewczynę jak i kontynuowaną grę w butelkę. Usłyszawszy jaka misja spotkała Christiana uśmiechnął się głupkowato, choć doskonale wiedział, że z tej dwójki Levrull wybierze Monroe. Nie musiał więc przejmować się językiem obcego faceta na swoim brzuchu, choć… nigdy nic nie wiadomo!

Dageraad - 2016-05-12, 16:54

James Levrull napisał/a:
Grupa 3


Jak to mówią pierwsze koty za płoty, kiedyś musiał się przekonać na co poszedł kupując Dag! Pierwsze chwile faktycznie były... Problematyczne. :lol: Choć cierpliwie starał się dotrzeć do kobyły jak na razie nie wdając się w siłowe sprzeczki, a monotonną pracę nad jej rozluźnieniem. Mimo jej nerwowego zachowania na woltach co chwile praktycznie je robił, kończąc je skupiając się nad tym, by klacz nie wyrwała przypadkiem do koni, jeśli trzeba było zrobił woltę jedną i drugą, nie myśląc praktycznie w ogóle nad tym by zostać w "swojej grupie". Wolał zamiast na ludziach chwilowo skupić się na sobie i klaczy.
Opłaciło się, bo po jakimś czasie wreszcie zeszło z niej trochę pary, choć widział, że psychicznie ta "walka" ją wykończyła na tyle, by zrobiła się mokra (i nie, nie w tym sensie D:). Zaczęła się się podobać ta psychiczna kobyła. :lol: Swoją próbą pobicia się z powietrzem rozbawiając na tyle, że aż się uśmiechnął! Co nie zdarza się często. W każdym bądź razie w trakcie kłusa dalej skupił się na pracy nad przepuszczalnością klaczy, pozwalając sobie również na częste przejścia jako próbę reakcji na jego pomoce oraz kolejny punkt w stronę rozluźnienia. Jako, że oddalił się od grupy/grup to miał tą dowolność, choć cały czas starał się zostawać w "rajdzie", by dodatkowo nie irytować klaczy samotnością. Każdy dobry aspekt starał się chwalić i często też do niej odzywać.
Przy strumieniu zdecydował się przejechać wodą, jako, że kobyła to cysta wkkw'istka powinna wiedzieć, że woda nie je - a możliwe, że już jest tego świadoma. Się okaże. Dojechał za jakimś "pewnym" koniem przed sobą do wody, jeśli tylko poczuł zawahanie z jej strony poprosił tego przed sobą o zatrzymanie i chwilę zaczekania aż klacz się przełamie i ruszy na danym koniem. Zachęcił ją łydką, umożliwiając również zniżenie pyska do lustra wody by powąchać/popatrzeć. Każdy mały krok chwalił po chwili wracając na krótszy kontakt coby nie zrobiła w tył zwrot o 180 stopni. Pomału, ale udało im się pokonać strumień (za co sowicie ją wynagrodził!) po którym jak wszyscy zakłusował znów wracając do ćwiczeń rozluźniających.


Dageraad na widok wody wydała z siebie zadziwiająco specyficzny kwik pełen podekscytowania. Postawiła uszy na sztorc, ponownie machając mordą w górę i w dół, gwarantując Jamesowi ból palców, gdy tylko rozluźni dłonie. Jej podniebienie również nieco na tym ucierpiało, jednak była uparta i nie lubiła odpuszczać, a chwila przerwy (pod postacią grzecznego zachowywania się) pozwoliła jej zregenerować siły. Przodami uderzyła parę razy o taflę wody, bez lęku wchodząc głębiej. Zniżyła łeb, zainteresowana zapachem i ponownie zaczęła bić się z nieszczęsnym strumykiem, rozchlapując wodę. Zabawa była na tyle świetna, że w pewnym momencie perfidnie próbowała się położyć, w końcu zeschnięty pot strasznie swędział. Levrull musiał się nieźle postarać, by wybić jej ten pomysł z upartego łba. Z niechęcią Dageraad wyszła z wody, ruszając żwawo do przodu, chociaż ponownie dało się ją kontrolować. Bujała swobodnie łbem, rozciągnęła się niczym tasiemiec, ale przynajmniej wyglądała na zadowoloną i w razie prośby o wejście na kontakt nie buntowała się tak jak poprzednio. Co prawda czuć było, że nieco nią "telepie" w oczekiwaniu na żywszy chód, ale najwyraźniej na razie pozostawała w miarę ogarnięta.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group