To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Hala - Hala rekreacyjna

I So Bad - 2017-09-29, 20:47

Przychodząc na halę zarżała po raz ostatni melodyjnie do swojego Romeo, który wciąż stał w boksie. Zaskoczona obecnością przeszkód uważnie im się przyglądała, ale nie oznaczało to, że zaraz miała od nich uciekać. Zatrzymana przy schodkach odczekała chwilę aż Jess zajmie swoje miejsce miejsce w siodle. Poproszona o stęp ruszyła nim spokojnie, niosąc łeb nisko, ale cały czas mając kontakt z ręką jeźdźca. Przeżuła wędzidło zaczynając się już od samego początku rozluźniać i pienić w pysku.
Wszelkie zmiany kierunków, zgięcia i wygięcia nie były dla klaczy niczym trudnym. Spokojnie gięła się od łydek, reagując nawet na ich niewielki nacisk. Każde z ćwiczeń wykonywała w skupieniu w pełnej harmonii z Jess. Na zawodach dogadywały się doskonale, więc teraz na treningu również wyglądało to tak samo świetnie i profesjonalnie jak tam.
Co jakiś czas kara strzygła uszami w stronę brunetki kontrolując jej obecność na swoim grzbiecie. Był to jeden z poważniejszych wspólnych treningów, a więc wypadało zrobić chrzest bojowy swojej właścicielce. ;> Każdy z jej właścicieli taki właśnie przeszedł. ;>

Jessie - 2017-10-01, 13:27

Od czasu do czasu chwaliła Bad, czy to głosem, czy głaskaniem po wewnętrznej stronie szyi, co by nie tracić kontaktu i nie wybijać karej z rytmu. U Jess zawsze funkcjonowało to tak samo - jeżeli koń był miły, ona odwdzięczała się tym samym, tworząc całkiem sprawiedliwe warunki pracy.
Po niecałych dziesięciu minutach stępa, Jess dała holsztynce łydkę do kłusa, opierając się na jak najlżejszych sygnałach. Wiedziała, że Bad była na nie bardzo wrażliwa, dlatego nie używała ostróg bez potrzeby i generalnie używała mniej siły niż np. w przypadku Admirala i Bloo, gdzie było to po prostu konieczne. W dalszym ciągu oferowała karej miękką, elastyczną rękę, zachęcającą do niesienia szyi w jednakowy sposób, co w stępie. Póki co nie nakłaniała karej do rozciągania górnej linii, w tej fazie rozgrzewki stawiając wyłącznie na takt, rozluźnienie oraz kontakt. Z tego względu nawet początkowy kłus nie był pozbawiony licznych ćwiczeń, mających na celu pogłębienie rozluźnienia. Anglezując, ponownie wykonywała od czasu do czasu wolty czy półwolty, poza tym skupiając się na ustępowaniach czy łopatkach. Te pierwsze wykonywała najczęściej od linii ćwiartkowej do ściany, natomiast łopatki wykonywała jadąc po ścianie, ale nigdy nie dłużej niż przez sześć metrów, bo nie miała na celu doskonalenia tego elementu. Jeżeli jej łydka nie była wystarczająca - po prostu nie sięgała wystarczająco daleko, by mieć pełną kontrolę nad zadem - dziewczyna wspomagała się batem ujeżdżeniowym, czyniąc z niego niejakie przedłużenie łydki. Między poszczególnymi elementami, jeździła na wyprostowanym koniu po ścianie, uważając by Bad niepotrzebnie się nie krzywiła w szyi czy kłodzie.

I So Bad - 2017-10-04, 22:06

Pomimo, że współpraca na treningu wychodziła obu przedstawicielkom płci pięknej, Jess nie powinna tracić czujności. Bad była koniem nieprzewidywalnym i często sprawdzała swoich jeźdźców, chcąc mieć pewność, że siedząca na niej osoba wie, co robi w siodle i jest świadoma swoich umiejętności.
Zaproszona do kłusa zareagowała na samo mocniejsze napięcie mięśni łydek i ich delikatne muśnięcie, również dosiad grał tu pierwsze skrzypce, stanowiąc dla karej podstawę do reakcji. Przyzwyczajona do pracy w wysokim ustawieniu niosła głowę wyżej nie prosząc przy tym o wydłużenie wodzy czy oddanie ręki. Miękko kłusując niosła Jess na swoim grzbiecie dając uczucie siedzenia na mięciutkiej poduszce. Ogromną zaletą był jej sprężysty i lekki ruch, ale nie bez znaczenia pozostawało też dobrze dopasowane i wygodne siodło.
W miarę trwającej rozgrzewki klacz samoistnie zaczęła iść z nosem do dołu, żując wędzidło i przyjemnie reagując na przesuwające pomoce. Aktywna zadem i otwarta przodem pozwalała Jessie w pełni kontrolować swoje ciało. Mając konia pod sobą brunetka mogła swobodnie i bez żadnych większych problemów wykonywać wszystkie zaplanowane ćwiczenia, które Bad miała opanowane niemal do perfekcji.
Dzięki krótkim okresom trwania danego ćwiczenia klacz nie nudziła się i cały czas pozostała skoncentrowana na jeźdźcu, który wymagał od niej zaangażowania i nieustannej współpracy.
Bat ujeżdżeniowy choć nie był jej obcy to nie spodobał się karej na co zareagowała położeniem uszu po sobie i podrzuceniem zadu w trakcie kłusa. Wściekle miotając ogonem zaczęła się denerwować tracąc chwilowo zainteresowanie współpracą.

Jessie - 2017-10-08, 11:34

Jak wspomniałam, bat nie był używany bez potrzeby. Jess sięgała po niego wyłącznie wtedy, kiedy reakcja na łydkę była niewystarczająca, nie zawsze z winy konia. Jess niestety nie mogła się poszczycić długą nogą, więc na treningach korzystała czasami z tego typu pomocy. Także zdenerwowaniem Bad zupełnie się nie przejęła i zwyczajnie zignorowała ten chwilowy foch, bo razem z nim zapewne nadeszła pożądana reakcja, którą Jess chciała osiągnąć właśnie za pomocą bata. Tuż po tym ponownie został on odsunięty, a Jess podjęła próbę załagodzenia chwilowego spięcia, poprzez wykonanie rozluźniającej półparady. Przez chwilę jechała na wprost, by następnie wykonać koło o średnicy piętnastu metrów w połowie ściany, podczas którego nie tylko zadbała o wykonanie prawidłowego rysunku, ale też o rozluźnienie i zaokrąglenie klaczy. Cały czas dawała Bad oparcie na zewnętrznej wodzy, podczas gdy wewnętrzną subtelnie prosiła o zaokrąglenie się, wspomagane ułożeniem wewnętrznej łydki na popręgu. Zewnętrzna była natomiast lekko cofnięta za popręg by mieć kontrolę nad zadem.
Zamknąwszy koło, wróciła na ścianę, na której po paru krokach kłusa wykonała półparadę, a następnie przejście do stępa. Wraz ze zwolnieniem do niższego chodu, od razu rozluźniła z powrotem biodra i podparła Bad łydką w celu zachowania płynności. Po sześciu krokach stępa, wykonała kolejne przejście do kłusa, również poprzedzone półparadą. Generalnie dodała do rozgrzewki przejścia, które przerywała zmianami kierunku przez przekątne czy środek ujeżdżalni. Pierwsze przekątne wykonywała w kłusie pośrednim, zaś kolejne na przemian kłusem i stępem swobodnym, by wprowadzić jakiś element odpoczynku w wykonywane ćwiczenia.

I So Bad - 2017-10-09, 19:05

Nawet, jeśli Jess używała bata rozsądnie i tylko w uzasadnionych przypadkach cały czas musiała mieć na uwadze to, że Bad była nie tylko bardzo czuła na pomoce, ale i elektryczna podczas ich wykonywania. Pomimo pozornego posłuszeństwa swojej właścicielce nadal nie ufała jej w pełni, doskonale wyszkolona i mająca na swoim grzbiecie samych najlepszych jeźdźców. :lol2: :*Była koniem posiadającym nie tylko wyjątkowe predyspozycje, ale też znanym ze swojego podłego charakteru.
Wpisując się swoją sylwetką w koło, odpowiednio zaangażowała zad, mocniej wkraczając nim od kłodę celem utrzymania równowagi. Poruszając się w zgięciu swobodnie i pewnie unikała wpadania łopatką, dzięki czemu Jess pewnie mogła siedzieć na jej grzbiecie i wykonywać kolejne ćwiczenia.
Okrągła muskularna szyja uformowana w łuk, lśniła w świetle halowych lamp prezentując delikatną siatkę żyłek pod króciutką ogoloną sierścią i wyraźnie zarysowane mięśnie. Ciemna grzywa opadała z jednej strony tworząc wodospad o równej kaskadzie.
Przejście z kłusa do stępa rozpoczęte od zadu nastąpiło płynnie i w całkowitej harmonii, Bad nie rozpadła się i odpowiednio weszła w niższy chód, zachowując aktywność kroku.
Zarówno przejścia w dół jak i w górę były dla klaczy czymś oczywistym niewymagającym aż tyle skupienia jak dawniej. Wystarczyło odpowiednio zastosować pomoce, a wyszkolony koń sam wykonywał polecenie. Nawet, jeśli był takim koniem jak Bad, która bez zaangażowania i współpracy ze strony jeźdźca szybko pozbywała się go ze swojego grzbietu.
Stępując swobodnie zamiotła gęstym ogonem w pewnym momencie mocno ściągając łeb do dołu celem podrapania się o nogę.

Jessie - 2017-10-11, 15:20

Jedyną rzeczą, którą Jess pragnęłaby zmienić w Bad, był właśnie jej charakter. Było to jednak niemożliwie, więc nie zostało jej nic innego niż dzielnie to znosić. Holsztynka nadrabiała na szczęście swoimi umiejętnościami, których nie można było jej odmówić. Choćby dlatego było warto znosić jej humorki i się nie poddawać.
Szczerze mówiąc została lekko zaskoczona owym "skłonem", mimo to momentalnie zaparła się mocniej w strzemionach, naraz dając karej łydkę wzmocnioną lekkim "piknięciem" ostrogi, w celu uniknięcia zatrzymania i podniesienia Bad. Jak już wspominałam na gg, wyczułam w tym momencie zagrożenie, więc na tym pozwolę sobie zakończyć ten post i poczekać na rozwój sytuacji. :lol2:

I So Bad - 2017-10-12, 17:42

Drapiąc się okiem o prawą przednią kończynę starała się ulżyć sobie w chwilowej dolegliwości związanej ze swędzeniem. Zaskoczona "piknięciem" ostrogi .... 3...2..1... Zaczynamy zabawę! :-K

Gwałtownie podniosła się do góry ruszając z miejsca pełnym galopem. Gdyby Jess użyła samej łydki bez ostrogi najpewniej subtelnie, choć energicznie ruszyłaby stępem. Nie reagowała na próby zatrzymania, tym razem złośliwie biorąc głębiej zad pod kłodę i wzbijając się w górę poprzez wzniesienie grzbietu i jednoczesne wypchnięcie swojej właścicielki z siodła.
Skoro miała okazję przetestować Jess, a właściwie brunetka samą ją jej dała to chciała sprawdzić, z kim tak naprawdę ma do czynienia. Może akurat okaże się, że kobieta jest bardziej charakterna niż dosiadający ją do tej pory mężczyźni.
Po oddaniu z grzbietu nie przestawała galopować i mocniej napierać na wędzidło, nie szczędząc oprócz salwy baranów również wyrzucania zadu w powietrze. Dopiero teraz Jessie mogła poczuć jak bardzo klacz jest silna, a przede wszystkim świadoma swojej masy :lol2: i tego jak niewiele może zrobić jeździec w obliczu nieprzewidywalnego zwierzęcia.
Chowając uszy w grzywie nie zaprzestawała napierania pyskiem, dodatkowo przy tym zadzierając wysoko łeb.

Jessie - 2017-11-03, 21:57

Bad zaskoczyła ją tym nagłym zerwaniem się do galopu, więc nic dziwnego, że w pierwszej sekundzie mało elegancko pozostała w tyle. Później wcale nie było lepiej - najwyraźniej nastała chwila, której Jess mogła się spodziewać. Nie mogła tylko przewidzieć kiedy... Wiedziała jednak, że Bad była znana z takich numerów. I cóż więcej? Musiała teraz zawalczyć o to, by zostać w siodle, albo przynajmniej o to, by przeżyć gdy już przyjdzie jej spaść. :lol2:
Dopóki klacz nie zaczęła brykać, nie było to takie złe, choć Jess od początku wiedziała, że straciła kierownicę. Najgorsze było właśnie brykanie i oddawanie z zadu, przez które brunetce ciężko było wysiedzieć. Niemniej zaparła się mocno w strzemionach, mając też oparcie w bloczkach kolanowych, które po prostu ją trzymały. Oczywistym jednak było, że jeżeli zaraz czegoś nie zrobi, to taki stan rzeczy nie potrwa długo. Zakładając, że ściana hali znajdowała się po prawej ręce Jess, to lewą przesunęła szybkim ruchem do przodu (by "odzyskać" zagryzione ? przez klacz wędzidło), by następnie mocno pociągnąć lewą wodzę i tym samym zmusić Bad do skręcenia, w czym łydka miała nieco mniejszy udział, choć też starała się zepchnąć zad Badzi na inną oś. Chcąc nie chcąc musiała w to włożyć sporo siły, bo nie chodziło jej nie tyle o zmianę kierunku, co o wykonanie bardzo ciasnej wolty (czy raczej czegoś na jej wzór) byle tylko utrudnić karej galopowanie. Nie chciała jej też zatrzymywać w obawie, że baranków ze stój już nie wysiedzi, dlatego jeśli udało jej się "zakręcić", to za chwilę była gotowa podtrzymać ruch naprzód.

I So Bad - 2017-11-03, 23:21

Pozostanie w siodle wiązało się z pewnego rodzaju bezpieczeństwem, chociaż nigdy dotąd Bad nie zaatakowała człowieka, którego brutalnie z siebie zsadziła. Najwyraźniej zwykle uznawała pozbycie się delikwenta ze swojego grzbietu za wygraną.
Pomimo uporu, a może raczej szczęścia Jess nie dawała za wygraną ewidentnie chcąc zdominować jeźdźca na swoich grzbiecie, a w dodatku pozbyć się go w mało elegancki sposób. W momentach takich jak ten po prostu była złośliwa i niechętnie dawała się podporządkować z powrotem.
Początkowe oddanie lewej wodzy mocno ją zaskoczyło, ale nie straciła przez to równowagi, dopiero w momencie ponownego ściągnięcia jej do siebie przez Jess poczuła wyraźny napór w lewym kąciku warg. Fuknęła głośno mimo wszystko z powodu dźwigni, jaką stanowił munsztuk musząc się poddać. Co prawda Jess miała niemal luźną munsztukową wodzę, ale i tak w mniejszym stopniu działanie dźwigni miało swoje parę sekund. Otworzyła szeroko pysk i położyła po sobie uszy czując wyraźny nacisk.
I owszem skręciła niemal wykonując piruet w galopie, głównie z powodu obecnego munsztuka, co jednocześnie poskutkowało tym, że nos miała teraz przy stopie Jess. Broniąc się przed mocnym kontaktem podrzuciła znów zadem, a tym razem w miejscu zaraz po wykonaniu pseudo piruetu, a następnie zębiskami prawie zaczepiła o but brunetki.
Jeśli tylko Jessie umożliwiła jej ponowne wyprostowanie się zaczęła ponownie się rozpędzać w kierunku przeciwległej ściany zmuszając kobietę albo do ponownego zakrętu, albo ewakuacji z siodła. Gdyby jednak brunetka próbowała nadal trzymać lewą wodzę krótszą kobyła zaczęła nerwowo cofać się w tył po kole jednocześnie powoli przysiadając na masywnym zadzie. Była gotowa nawet położyć się pod kobietą, wykorzystując swoje najpodlejsze sztuczki.

Jessie - 2017-11-04, 21:50

Utrzymała Bad skręconą do środka, odruchowo cofając stopę przed jej zębami. Podrzucenie zadem ponownie wytrąciło ją z równowagi, ale pozbycie się jej z siodła nie było znowuż takie proste. Była drobna, i chociaż nie miała długich nóg, którymi mogłaby lepiej objąć klacz, to jednocześnie nie miała długiego tułowia, który w takich momentach często zaburzał równowagę.
Przytrzymała lewą wodzę krótszą, czując, że jeżeli tylko ją puści, to Bad ponownie wypruje do przodu. Co prawda były na hali same i może nawet nie byłoby to takie złe, gdyby nie fakt, że Jess była tylko człowiekiem i czasami po prostu się o siebie bała. Nigdy nie wstydziła się przyznać, że niektóre sytuacje ją przerastają. Mimo to nie przestała myśleć, ani też nie dała się porwać emocjom. Gdy Bad zaczęła się cofać i coraz mocniej osadzać na zadzie, brunetka starała się ją uspokoić i dojść do porozumienia, łagodnie poluźniając wodze i jednocześnie podpierając klacz łydką, starając się powstrzymać ją przed dalszym cofaniem się, nieuchronnie prowadzącym do wspięcia. Jednocześnie mówiła do niej, bądź co bądź trochę nerwowym tonem, ale w uspokajający sposób. Dopóki Bad nie postawiła jej pod ścianą, nie sięgała po ostateczne rozwiązania, które miałyby dosłownie zmusić karą do pójścia naprzód, a nie w górę.

I So Bad - 2017-11-04, 23:04

Przez chwilę cała się spięła próbując podnieść się przodami, tylko ułamek sekundy dzielił Jess od tego, aby kara razem z nią na grzbiecie wzniosła się do góry ustając dęba. Łydka prowokująca do ruchu naprzód i luz na pysku sprawiły, że Bad wykonała krok naprzód jednocześnie sprawdzając jak dużą swobodę dała jej Jess. O ile mówienie do niej przynosiło pozytywne efekty to dotyk mocno ją irytował, zaczynając iść naprzód caplowała jednocześnie wściekle szastając ogonem i intensywnie mieląc wędzidło w pysku. Każdy najmniejszy błąd mógł teraz wywołać gwałtowną reakcję i wcale nie zapowiadało się na to, aby klacz w najbliższym momencie wyciszyła się i uspokoiła.
Furcząc głośno wypuściła przez nozdrza kłęby pary wodnej, cały czas uszy mając wtulone w smolistą grzywę. Chciała sprawdzić Jess, a ten pokaz przez chwilą stanowił tylko element gry wstępnej, którą klacz rozpoczęła na dzisiejszym treningu. Inteligencja nakazywała jej chwilowo uśpić czujność brunetki i pozwolić na to, aby złamała się psychicznie cały czas mając z tyłu głowy to, że kara w każdej chwili może ponownie się zerwać.

Jessie - 2017-11-05, 15:07

Teraz starała się zrobić wszystko, by jeszcze bardziej załagodzić sytuację i nie sprowokować klaczy do ponownego odpalenia wrotek czy wspięcia się. Zostawiła jej pysk w spokoju, jedynie trzymając wodze na kontakcie, by nie denerwować Bad majtającym się po pysku wędzidłem. Usiadła głębiej w siodle, starając się dosiadem odwieść holsztynkę od dalszego caplowania; siadając głęboko, niemal "dociskając" jej grzbiet do ziemi, oczekiwała przejścia do zwykłego stępa. Gdyby tak się stało, pochwaliła klacz głosem i rozluźniła biodra, na razie nie oczekując od niej niczego poza stępem. Oczywiście miała świadomość tego, że Bad lada moment może się ponownie zagotować albo ponieść, ale nie dawała się tej myśli sparaliżować. W dalszym ciągu obejmowała jej boki łydkami, nawet nie próbując ich odstawiać, co do niczego nie prowadziło.
I So Bad - 2017-11-06, 18:59

Dopchnięta mocniej dosiadem obciążającym jej zad w końcu odpuściła zaczynając normalnie stępować. Spróbowała wyciągnąć nos w dół jednocześnie prosząc o oddanie wodzy, wbrew podejrzeniom Jess nie próbowała jej zabić, chciała zwyczajnie odpocząć i wyciszyć się na powrót. Nadal pozostawała elektryczna i mocno impulsywna, ale jeśli tylko brunetka potrafiłaby to umiejętnie wykorzystać i przełożyć na trening mogła w ten sposób uzyskać zdumiewające efekty.
Rozluźnienie brunetki bezpośrednio przekładało się na klacz, która pomimo pozornego spokoju wciąż pozostawała podminowana i gotowa do ponownego przedstawienia. Wyraźnie spocona na szyi głównie ze stresu, parowała intensywnie z zetknięciu z powietrzem o dużo niższej temperaturze.
Parskając przeżuła wędzidło w pysku jednocześnie niosąc za sobą już luźno zwieszony ogon, swobodnie poruszający się rytm jej kroków.

Jessie - 2017-12-01, 11:54

Przez kolejne dwie minuty po prostu stępowała po obiekcie, nie wymagając od klaczy niczego poza energicznym kroczeniem naprzód i wyginania się w łydkach podczas zakrętów. Uznała, że tyle czasu wystarczyły by Bad wystarczająco ochłonęła i jednocześnie nie zaczęła sobie szukać rozrywki na własną rękę.
Po upływie wspomnianego czasu, Jessie dała karej łydkę do kłusa, przejście poprzedzając półparadą. Anglezując, zaczęła krążyć po hali aktywnym kłusem, od czasu do czasu wykonując przejścia do stępa na 5 kroków. Jeżeli do tego momentu nie wynikło żadne spięcie, przy kolejnym przejściu do stępa Jess podjęła próbę zebrania Bad, co wynikało z głębszego dosiadu i "podbierania" karej łydkami od spodu, przy jednoczesnym lekkim, subtelnym przytrzymaniem z przodu, sugerującym holsztynce poskracanie ram i wyniesienie chodu w górę. Starała się tego dokonać bez usztywnień, możliwie najdelikatniej operując pomocami, a jednocześnie na tyle czytelnie by klacz nie miała problemu z odczytaniem intencji zawodniczki.
Kolejno ruszyła kłusem, tym razem go wysiadując. I podobnie jak w przypadku roboczych chodów, na początek zarządziła parę przejść celem upewnienia się, że już nic nie zakłóca ich komunikacji, a Bad wykonuje poszczególne zmiany w sposób niewymuszony i swobodny.

I So Bad - 2017-12-01, 14:30

Te dwie minuty pozwoliły klaczy osiągnąć względy spokój, wyciszyła się i skoncentrowała wyłącznie na ruchu naprzód. Subtelne pomoce stosowane przez brunetkę zapobiegały powstawaniu gwałtownego wzburzenia w ciele klaczy i pozwalały na zachowanie równowagi pomiędzy nadmierną ekscytacją i ekspresją.
Zaproszona do kłusa ruszyła nim płynnie, w aktywnym tempie mając czas i możliwość spożytkowania energii. Przejścia wykonywane głównie od dosiadu i poprzedzane delikatnymi półparadami pozwalały na odnalezienie balansu i równowagi, a także dodatkowo umożliwiały karej skoncentrowanie na właścicielce.
Skracając się sylwetkę, głębiej zaczęła wkraczać silnym zadem pod kłodę i jednocześnie bardziej efektownie stawiać każdy kolejny krok. Podpierana i podbierana łydkami respektowała takie działania całkiem dobrze, nie czując, aby w ten sposób Jess naruszała strefę jej komfortu. Koncentrując się na stawianych przed nią zadaniach, nie miała czasu kombinować, dzięki czemu Jess mogła cieszyć się spokojną i swobodną współpraca z holsztynką. Uzyskane wcześniej zebranie przy przejściu do kłusa roboczego zaowocowało doskonałym kłusem w kadencji i lekkością zmian, którymi sama Bad zaczęła się z przyjemnością bawić. W równowadze balansowała ciałem, niosąc miękko Jessie na swoim grzbiecie, zdążyła się nawet zapienić w pysku i opluć szeroką klatkę piersiową.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group