To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Las - Główny szlak

Jessie - 2014-05-10, 12:01

War Admiral napisał/a:
Ale za skutkowało toteż nie musiała powtarzać wejścia na łąkę. Taki zadowolony był, że aż rozstawił uszyska na boki, schylił łepek i w ogóle się rozluźnił. Kusiła go ta zieleń, no ale trudno przewidziała jego zachciankę i niestety nie udało mu się niczego skubnąć. Jeśli pilnowała jego boków to ładnie się wyginał, jednak gdyby tylko odpuściła to już sobie tyłem skracał. Taki minus Pana Admirala. Wracając na ścieżkę parsknął głośno i ruszył kłusem, mając ulokowany nieco niżej pysk. Ale wcale nie zamierzał jej brykać. Podobało mu się po prostu. c;


Pilnowała go podczas wykonywania wolty, ponieważ był to jeden z nielicznych elementów podczas dzisiejszej jazdy, który wymagał od ogiera czegokolwiek. Dlatego też wypadałoby, żeby został dopracowany, nieprawdaż?
Jadąc już po drodze, wróciła do anglezowania, z zadowoleniem dochodząc do wniosku, że ogier również czuje się odprężony i usatysfakcjonowany. To dobrze, bo taki właśnie był cel tego wyjazdu - miał konia zrelaksować i pozytywnie nastawić do dalszej pracy.
Zbliżając się do wjazdu do lasu, półparadą skupiła na sobie konia i zapowiedziała mu coś nowego. Chwilę później dała pomoce do zagalopowania, skoro mają przed sobą bezpieczną, długą prostą, którą dobrze znała.

War Admiral - 2014-05-11, 23:24

Biegnąć już po prostej, rozglądał się nieco jednak nie wynosił do góry pyska. Szedł ni to zebrany, ni wyprostowany. Tak neutralnie. Jedynie jego uszy chodziły w każdą stronę nasłuchując wszystkiego co się działo dookoła niego. Gdy musiał skrócić swój chód, podrzucił łbem, zaraz jednak posłusznie schodząc pyskiem w dół, by zagalopować posłusznie. Dobrał sobie wygodniejszą nogę i wyrwał do przodu, tak jak lubił.. chociaż teraz chyba bardziej wyciągnął foule. A nawet jeśli Jess nie miała nic przeciwko to jego kroki były ogromne. Cała sylwetka się rozciągała, a ten pozwolił sobie wejść w cwał. W końcu droga prosta, zatem konisko mogło się wyszaleć.
Jessie - 2014-05-12, 20:29

Podczas galopu pozwoliła mu na wyciągnięcie nóg, choć starała się nie tracić nad nim kontroli. Przeszła do półsiadu, niemniej wodze wciąż trzymała na kontakcie z pyskiem konia. Gdy rozpędził się do cwału, przez chwilę pozwoliła mu na to; dobrze znała tutejsze ścieżki i wiedziała, że jeszcze przez moment mogą sobie pozwolić na takie pędzenie. Niedługo zbliżał się zakręt, co prawda łagodny, ale jednak półparadami zaczęła zwalniać ogiera do galopu; wciąż szybkiego, ale galopu. Była ciekawa, po jakim czasie zacznie się męczyć, utrzymując takie tempo.
War Admiral - 2014-05-12, 20:42

Poparskując co foula nieco się zapierał mordą, by nie dać się zatrzymać, a po prostu pędzić do przodu. Do tego dostał przyzwolenie w formie półsiadu, zatem jeszcze wyciągnął. Chciał się wybiegać, spuścić jak najwięcej pary z siebie, bo jak się okazało, zaraz musiał zwalniać. Buntował się, jednakże widząc zakręt instynkt samozachowawczy się odezwał. Zwolnił, aczkolwiek jego galop był mocno wyciągnięty, przez co trochę zad mu zaczął się wymykać spod kontroli w momencie gdy wypadał zza zakrętu. Szybko jednak się uratował i szarpnął łbem by pędzić dalej.
Po jakimś czasie oczywiście dopadł go pot, a ten oddychał przez mocno rozszerzone chrapska, jednak nie zwalniał, jeszcze nie.

Jessie - 2014-05-18, 15:24

Po wyskoczeniu zza zakrętu, usiadła w siodle, niejako zapowiadając ogierowi, że zaraz nadejdzie koniec tych dzikich galopów. Zwalniając go stopniowo i konsekwentnie od półsiadu i półparad, dążyła do tego aby uspokoił galop i wkrótce przeszedł do energicznego kłusa, zanim się zmęczy do końca. Wówczas unormowała tempo i dała mu kilka minut na porządne rozkłusowanie się, wyrównanie oddechu.
War Admiral - 2014-05-18, 23:36

Buntował się starając biec dalej, jednak Jess była zbyt konsekwentna, aby mógł dalej pędzić. Powoli zwalniał, niczym wyłączana maszyna, aż wreszcie przeszedł w mocno wyciągnięty kłus, ostatecznie zwalniając do spokojniejszego kroku. Parskał co chwila, wyciągając pysk do dołu uszami rejestrując co jest dookoła niego. Chociaż tym razem zachowywał się grzecznie i niczego nie odwalił. Po prostu czekał na polecenia, gdy już odsapnął trochę.
Jessie - 2014-05-20, 00:22

Pochwaliła go głosem kiedy przeszedł do kłusa, po czym dała mu te kilka minut na wyrównanie oddechu i uspokojenie się po galopie. Następnie skręcili z głównego szlaku na poboczną, leśną dróżkę, która miała to do siebie, że raz szła pod górę, a raz w dół. Przez chwilę prowadziła niej konia w kłusie, a potem przeszła do stępa, pozwalając mu jeszcze bardziej wyciągnąć szyjkę. Specjalnie wybrała taką drogę, aby angażował zad i rozbudowywał mięśnie pomimo względnego wolnego. Poza tym to dobre ćwiczenie na równowagę.
War Admiral - 2014-05-20, 00:39

Gdy tylko zboczyli z głównej ścieżki, War postawił uszy na szpic i patrzył na podłożę jakby coś miało go zaraz zjeść. "Zawarczał" głośno, opuszczając niżej pysk, by zorientować się co tak na prawdę go otacza. Uspokoił się jednak w momencie gdy przeszedł do stępa, gdyż obniżył pysk i z tej wysokości obserwował swoją drogę. Kiedy schodził z górki wpierw się trochę śpieszył, próbując jakoś bez żadnego namysłu z tego zejść, w końcu przy którymś razie wysilał się i wolno, spokojnie schodził w dół. Natomiast z wchodzeniem pod górkę, nie było problemu. Spinał mocno zad, wchodząc na górę przy akompaniamencie parsknięć.
Jessie - 2014-05-20, 23:31

Starała mu się ułatwić to zadanie balansując odpowiednio ciężarem ciała. Przez cały czas pozostawała rozluźniona i widocznie zadowolona z jazdy, która miała na nią korzystny wpływ. Miała nadzieję, że na niego również. Wkrótce na ich drodze pojawił się niewielki, bardzo płytki strumyk - poziom wody ledwie sięgałby koniowi do pęcin, ale niektóre z kopytnych strasznie się bały przejść mimo tego... Miała zamiar sprawdzić, jak ustosunkuje się do tego War. Biorąc wodze na lekki kontakt, dała mu lekką łydkę, aby ożywił stęp i odważnie poszedł na strumyczek. Jeśli się wyraźnie wahał, dosiadem nakłaniała go, aby jednak szedł, choć nic na chama - nie chciała, żeby się jej wspiął :lol: .
War Admiral - 2014-05-20, 23:40

Doceniał pomoc ze strony Jess, podczas gdy on zmagał się z wzniesieniami. Kiedy jednak usłyszał szum wody, był zaintrygowany tym zjawiskiem. Jego uszy drgnęły ku przodowi i nawet nie zauważył, że wodze się skróciły. Poczuł łydkę, więc przyśpieszył, jednak przed wodą zatrzymał się i głośno "zachrapał", obniżając nieco pysk. Patrzył co to jest, chciał sprawdzić, jednak gdy jedno z kopyt zetknęło się z cieczą, wystrzelił niczym z procy do góry. Chcąc nie chcąc, wyskoczył tak, że wylądował na środku strumyka, a stąd uciekł już na drugą stronę i stanął niczym Kłapouchy. Nie wiedział co to było, ale nie chciał tego powtarzać.
Jessie - 2014-05-31, 19:56

Nie spodziewała się aż tak gwałtownej reakcji, niemniej była gotowa na różne ewentualności, dzięki czemu została w siodle na czas tych wszystkich manewrów. Gdy ogier stał już po drugiej stronie, poklepała go po szyi i powiedziała parę uspokajających słów. Gdy odrobinę odetchnął, znowu dała łydkę do stępa, a po jakimś czasie do kłusa. Znowu poprowadziła go po różnego rodzaju wzniesieniach i obniżeniach terenu, a gdy z powrotem znaleźli się na prostej drodze, przeszli do stępa. Skierowała ogiera w stronę głównej drogi, gdzie już do końca, aż do stajni, szli stępem. /zt
War Admiral - 2014-05-31, 23:57

Parsknął głośno i przestąpił z nogi na nogę, jednak uspokoił się znacznie gdy Jess pokazała mu, iż nic się nie dzieje. Przeszedł parę kroków, by znów zacząć kłusować i w tym chodzie zmagać się z nierównościami terenu. Szło mu całkiem nieźle, a mięśnie pracowały na najwyższych obrotach, czego efektem było podstawienie zadu. W końcu odsapka, toteż obniżył pysk i zmęczony, ale zadowolony udał się do stajni.
/zt

Noa - 2014-06-02, 19:33

Ot, zjawiła się tutaj wraz ze swoim nieszczęsnym Sheridanem. Ogier ubrany był... w szary potnik, siodło wszechstronne, ogłowie z wędzidłem pojedynczo łamanym, bez nachrapnika. Zdecydowała się dzisiaj dać ogierowi nieco luzu, by mógł się rozluźnić, wybiegać, wyhasać etc. A nuż być może nieco polepszy się ich współpraca, która póki co naprawdę wyglądała kiepsko, głównie przez Noę, która ostatnio nie miała czasu zaglądać do swojego podopiecznego. Niewątpliwie; jej wina, niestety. Tak czy owak zachowywała na razie bardzo subtelny kontakt z pyskiem siwka, pozwalając mu iść przed siebie własnym tempem.
Sheridan - 2014-06-04, 20:30

Biedny Sheridan był cały nabuzowany i przepełniony energią. Mimo to nie wyrwał przed siebie, gdy znalazł się na otwartej przestrzeni; wszystko co widział dookoła tak go fascynowało, że wciąż kroczył bardzo wyniosłym stępem, z wysoko uniesioną głową, szeroko otwartymi ślepiami, nastawionymi uszami, a w dodatku furczał cicho gdy coś go bardziej zainteresowało. Chociaż nie zwracał najmniejszej uwagi na Noę, to niewykluczone, że gdyby tylko się poruszyła, od razu by jej odpowiedział na wysłany sygnał. Jakby nie patrzeć wciąż był bardzo elektryczny.
Noa - 2014-06-09, 21:33

Noa na razie nie ingerowała w tempo chodu ogiera. Wodze trzymała na dosłownie minimalnym kontakcie, a co jakiś czas paplała coś od rzeczy w kierunku swojego wierzchowca. Pozwoliła mu tak stępować około dziesięciu minut (o ile rzecz jasna ten wcześniej nie zaczął się wyrywać), a potem po prostu docisnęła subtelnie łydki, wypychając go lekko z bioder, dając mu pozwolenie na ruszenie kłusem, a jeśli bardzo chciał, to nawet galopem. Biodra miała luźne, stawy miały zapewnioną swobodę ruchów, sama pozostawała w pełnej równowadze. Jako że kontakt z pyskiem w dalszym ciągu pozostawał minimalny (chciała, by sam się rozluźnił, spuścił nieco z tonu, zdecydował sam, na co ma ochotę) była przygotowana na wszelkiego rodzaju baranki na wypadek, gdyby Sheridan poczuł się zbyt swobodnie. Niewątpliwie nie miała zamiaru dać się zrzucić z grzbietu... w końcu nie można przesadzać, tak?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group